Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam ciucholandy i nie mogę przejść obok nich
obojętnie. Oczywiście nie kupuję wszystkiego jak leci, ale i tak zostawiam
tam za dużo kasy

dzisiaj np. weszłam "tylko na chwilę" i w efekcie nabyłam
bluzke koszulową marks&spencer dla siebie, dla dziecka czadowe spodnie h&m i
koszulkę z kołnierzykiem h&m i sama sobie kazałam się wynosić

Uważam te
sklepy za kopalnię skarbów i największą radością jest dla mnie jak jakaś moja
koleżanka z zachwytem w oczach wypytuje mnie gdzie kupiłam ten
sweterek/bluzeczkę/ spodnie/spódnicę bo jej się strasznie podoba i chce taki
sam

A jak się przyznaję to nigdy nie chce mi wierzyć

))
Czasem kupuję w normalnych sklepach (dziecku najczęściej), ale jak mam sobie
kupić spodnie za 100 zł to wolę poszperac w ciucholandzie i za tę kwotę mieć
cały zestaw ubraniowy (np. spodnie + bluzeczka+ sweterek).
Powiedzcie jak to jest u Was?
Kupujecie nie kupujecie? I dlaczego (pytam z czystej ciekawości). Ja po
prostu ciucholandy lubię i nie mam jakichś kompleksów z tego powodu. Cieszę
się że niewielkim kosztem mogę wyglądać zgodnie z tym (mniej więcej) co się
obecnie nosi i że moje dziecko bez problemu może szorowac kolanami po
podłodze bez obawy o spodnie.
pozdrawiam Kasia