skonczyla sie ciaza, porod. teraz jest połóg i dziecko. i tak- w moim malym
brzuchu mialo byc malutkie dziecko, najwyzej 2700g. pawełek mial 57cm i
wazyl 3300. porod owszem bolal bardzo,ale byl krotki- na porodowce bylam o
10, urodzilam o 13 (dodam,ze 13lutego w niedziele), parcie trwalo 10minut.
jednak dziecko rozerwalo mnie takze w srodku- pekła mi szyjka i bylam
zszywana w srodku. dzieciak dosc brzydki, odstajace uszy, wyglada jak
diabelek, ma CZARNe wlosy (jestem jasna blondynka!!!)

, w ogole do mnie
niepodobny ani do mojej rodziny. nakgorsze nastapilo po porodzie- dostalam
nagle silnego krwotoku, przylecieli lekarze i robili cos bardzo bolesnego,
potem juz narkoza zaczela dzialac. potem bylam bez sil,ale podawali mi
jedynie zelazo i morfoligia pogorszyla sie do stanu fatalnego i w koncu
dostalam krew i nareszcie moglam dzis wyjsc do domu,bo po tej krwi ozyłam.
dziecko okazalo sie wrzeszczacym terrorysta, przerazliwie wyje przy karmieniu
(pewnie mam za malo pokarmu i nie najada sie- nie wiem), nie moze zlapac
sutka. w szpitalu wszystkie polozne walczyly z moimi malymi piersiami i
uczyly mnie karmienia-jak na razie wszystko na nic- maly wrzeszczy tragicznie!
wypluwa piers, po czym wyje, nie moze zlapac po raz drugi. zastanawiam sie,co
bedzie dalej. to dziecko w ogole nie spi (najwyzej co jakis czas po 15minut).
niestety zaden podrecznik mi nie pomoze

(
tak chcialam sie z Wami podzielic moimi poczatkami. przyznaje,ze na razie nie
mam dla niego wielkich uczuc. mam krwawiace bolace dupsko, pogryzine do krwi
sutki i karmienie na zyczenie zostalo przeze mnie znienawidzone.
pozdrawiam