Dodaj do ulubionych

Niepracujące a niezaradne mamy

    • mkonkol Re: Niepracujące a niezaradne mamy 16.03.05, 15:57
      Każdy różnie radzi sobie ze swoimi obowiązkami i nie tobie jest oceniać czy
      ktoś to robi dobrze czy źle. Jeśli ktoś ma możliwość skorzystania z pomocy
      babci, teściowej, cioci, itp. i nie widzi w tym nic złego, bardzo proszę. Jeśli
      ktoś nie chce oferowanej mu pomocy lub nie ma możliwości jej dostać, radzi
      sobie sam.
      Pozdr.
      • ledzeppelin3 Re: Niepracujące a niezaradne mamy 16.03.05, 16:14
        Ja tam lubię zdać dziecko mamusi, żeby się napić piwka czy poobcować cieleśnie
        z mężczyzną
    • lola211 Re: Niepracujące a niezaradne mamy 16.03.05, 21:02
      Zaczynam sadzic, ze to podpucha- princeska coraz wieksze dyrdymaly sadzi.
      • triss_merigold6 No to się dowiedziałam;) 16.03.05, 22:24
        od Princessy, że jestem alkoholiczką bo żadna porządna kobieta nie chodzi do
        baru, żeby napić się piwa. I mój mąż też jest nałogowy skoro toleruje... Hm,
        przemyślę to.P
        Nadmieniam jedynie, że nie chodzę do wspomnianego baru codziennie. Ani nawet co
        tydzień sad
        • wieczna-gosia Re: No to się dowiedziałam;) 16.03.05, 22:26
          alkoholiczka to malo powiedziane....
        • aha44 Re: No to się dowiedziałam;) 16.03.05, 22:30
          Triss, weż to sobie do serca, proszę. A Twój mąż niech nie toleruje tylko z
          miejsca wali między oczy, moze oprzytomniejesz, opamiętasz się , dojrzejesz smile
          Ale i tak Ci zazdroszczę , nazwała Cię kaczuszką, to urocze. Pozdrawiam.
          Aha , matka- degeneratka.
          • triss_merigold6 Re: No to się dowiedziałam;) 16.03.05, 22:34
            Kaczuszka, hm? Urocze. Nikt nigdy nie nazwał mnie kaczuszką. Innymi słowy,
            owszem, ale nie kaczuszką. Wkleję sobie na pamiatkę.smile
            Nazywam się Triss Merigold i jestem alkoholiczką. Muszę to potrenować głośno.
            • wieczna-gosia Re: No to się dowiedziałam;) 16.03.05, 22:39

              Triss jestes kobieta upadla- powiedzmy to sobie szczerze. A twoj maz-
              alkoholikiem i to niewidomym ze mu nie przeszkadza ze pijesz (ten alkohol
              metylowy mu sie rzucil pewnie..)

              czyli co?
              reasumujac, niezaradna kobieta:
              pije piwo
              wodke
              chodzi do fryzjera
              jezdzi na wakacje
              chodzi do BARU
              spotyka sie ze znajomymi


              no to calkiem niezla praca jak na taka niezaradna wink
              • triss_merigold6 Re: No to się dowiedziałam;) 16.03.05, 22:46
                Alkoholik raczej lubi towarzystwo innych alkoholików, nie? Zrozumiałe, że mu
                nie przeszkadza skoro tak sobie zgodnie pijemywink Może zacznie mu przeszkadzać
                jak zostanie ostatnia półlitrówka w domu? że niby dla nego zabraknie...

                Myślę, że najgorzej świadczy o mnie to spotykanie się ze znajomymi.
                Qrde, co tu zrobić? Aaa wiem. Dziecko przewinę.smile
                • umasumak ojojoj! 16.03.05, 23:07
                  No to ze mną też jest źle. Lubię piwko. I (o zgrozo!) wódeczkę czasem też. A
                  mój mąż twierdzi, że jestem rozkoszna gdy się nieco zalkoholizuje. Chyba musimy
                  iść na terapie małżeńską wink)).
                  • wieczna-gosia Re: ojojoj! 16.03.05, 23:12
                    za pozno sie odezwalas i sie nie lapiesz na miano kaczuszki wink
                    • umasumak Re: ojojoj! Gosia! 16.03.05, 23:22
                      wieczna-gosia napisała:

                      > za pozno sie odezwalas i sie nie lapiesz na miano kaczuszki wink

                      Gdybym ja wiedziała, że to taki faaaaajny wątek jest... no nic, idę sobie
                      łyknąć z rozpaczy, że mnie takie miano omnęło wink. No to co? Chluśniem bo
                      uśniem?!
                      • aha44 Re: ojojoj! Gosia! 16.03.05, 23:33
                        Dziewczyny ,a może forum prywatne np. Matki Degeneratki. Proponuję wstęp wolny,
                        żeby było sprawiedliwie, oczywiscie za drobną opłatą, do ustalenia.
                        Widze to tak, matki co nie dają rady kontra matki co rade dają.
                        Myśle, że po stówce na członka! bedzie uczciwie. Stary poszedl spać ,zaraz go
                        skroje , w końcu mi tez sie coś od życia należy , co nie ?
                        Starczy na kilka piwek i tipsy. Pa ,Pa.
                        • wieczna-gosia po polowce ;) ntxt 16.03.05, 23:38

                        • umasumak Re: ojojoj! Gosia! 16.03.05, 23:39
                          aha44 napisała:

                          > Dziewczyny ,a może forum prywatne np. Matki Degeneratki. Proponuję wstęp
                          wolny,
                          >
                          > żeby było sprawiedliwie, oczywiscie za drobną opłatą, do ustalenia.
                          > Widze to tak, matki co nie dają rady kontra matki co rade dają.
                          > Myśle, że po stówce na członka! bedzie uczciwie. Stary poszedl spać ,zaraz go
                          > skroje , w końcu mi tez sie coś od życia należy , co nie ?
                          > Starczy na kilka piwek i tipsy. Pa ,Pa.


                          Eeeeeee, mało.... po odliczniu kasy na tipsy (około 8 dych), zostaje tylko 20
                          zeta na browar. Koń by sie uśmiał wink.
                          • triss_merigold6 Re: ojojoj! Gosia! 16.03.05, 23:59
                            Czekaj, czekaj, jak kupisz w markecie to nawet sporo wyjdzie za te 20 zł.
                            Rozpijemy ekonomicznie, na przystnku autobusowym na przykład? Bo wiata jest i
                            na głowę nie pada.
                        • anawu Re: ojojoj! Gosia! 17.03.05, 00:17
                          big_grinDDDD
                          Uśmiałam się przeokrutnie smile Ale ten wstęp wolny to Ty jeszcze przemyśl wink
                          • wegatka Re: ojojoj! Gosia! 17.03.05, 01:31
                            Łoo ludzie (heep), nawet nie myślałam, że to taki fajny wątek z Takim Wybornym
                            Towarzystwem (hep). Czy mogę się do Was zapisać? (hep). Jako wpisowe mam
                            porządne wino marki MARIOLA (hep) wink
                            • umasumak Wegatko! 17.03.05, 08:39
                              wegatka napisała:

                              > Łoo ludzie (heep), nawet nie myślałam, że to taki fajny wątek z Takim
                              Wybornym
                              > Towarzystwem (hep). Czy mogę się do Was zapisać? (hep). Jako wpisowe mam
                              > porządne wino marki MARIOLA (hep) wink

                              Lepsiejsze jest "Czar teściowej" wink
              • magdalenki1 Re: No to się dowiedziałam;) 16.03.05, 23:20
                ale się jazda zrobiła dajcie dziewczynie spokójsmile ona i tak nic nie zakapuje,
                ale my baby jeteśmy wredne, jesu ja też ciągle pije i pijesmile a w domu dwójka
                dzieci. Boże spraw żeby na przyszły wekedndsmile ktoś zabrał moje dzieci, a ja
                pójdę się zabawić, załozę sobie glany, jak za starych dobrych czasów i pójdę do
                knajpy nawalic się z moim chłopem, albo nie z chopem, sama pójdę, po co dzrewo
                do lasu ciągnąćsmile)
                fajnie by było...
                ale mamuśki nasze daleko i mają to gdzieś zeby wnuki niańczyć, więc niestey w
                domu się musimu zabawiać, a dzieci w komórkach zamyklać, żeby nam w
                alkoholizacji nie przeszkadzały pst
            • princessa7 Re: No to się dowiedziałam;) 18.03.05, 21:57
              Nie powiedziałam, że jesteś alkoholiczką. I nie unoś się kaczuszko
    • bea.bea Re: Niepracujące a niezaradne mamy 16.03.05, 22:41
      a ja mysle tak.... zwyklełatwo jest oceniać innych ,

      kiedy ktos jest sflustrowany, przemęczony , zarobiony po uszy, to szuka sobie
      pocieszenia...czyli jaki jest wsaniały , bo sobie radzi....( pytanie czy napewno)

      bo przeciez mozna radzic sobie z pracą , ale niekoniecznie ze sobą.....więc
      najłatwiej podbudować sie kosztem innych....zwykle gorszych, we własnym mniemaniu...

      moze powinniśmy współczuć koleżance...a może podrzuć do mnie dziecko i idx na
      spacer, albo do kina ...smile

    • ligia76 Re: Biedna princessa7 - pogubiło sie dziecko ;-) 16.03.05, 23:10
      i koniecznie chce sie odnaleźć i ... dopasować chyba

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=568&w=21659706
      Pozdrowienia
      Ligia
    • spring78 Re: Niepracujące a niezaradne mamy 17.03.05, 01:59
      Odpowiem Ci Princesso po prostu mamy, które zajmuja się "tylko" domem - pracują
      24 godziny na dobę i są wykończone. Dlatego ta pomoc osoby trzeciej jest tak
      ważna. Mój mąż po pracy może odpocząć, poczytać, pograć na kompie. A moja praca
      nie kończy się nigdy. Ot co!
      pzdr
    • lila1974 Re: Przepraszam, że to bęzie 2 razy, 17.03.05, 03:11
      Przeczytawszy Twój post uznałam, że jak najbardziej masz rację. Niektóre
      dziewczyny nie zrozumiały Twojego wywodu lub zbyt szybko wyciągnęły wnioski.
      Jednak sposób w jaki naskakujesz na inne kobiety jest wyjątkowo niesmaczny.

      Tak, są matki, które tylko rodzą swoje dzieci a już obowiązek opiekowania się
      nimi zrzucają na innych. Ale są to kobiety: leniwe i głupie. Myślą tylko i
      wyłącznie o swojej wygodzie. Znam parę przykładów z bliskiego otoczenia (nawet
      bardzo wykształcone i mające o sobie wysokie mniemanie). Tylko, że takie
      zachowanie trąci już patologią.

      Dziewczyny tutaj raczej tylko "podrzucają" swoje pociechy, ale są w pełni
      odpowiedzialne. Nie ma nic nagannego w tym, że się poprosi kogoś o opiekę nad
      dzieckiem nawet wówczas gdyby się chciało iść na to przysłowiowe "piwo".

      Twoje wypowiedzi są napastliwe i "fanatyczne". Jesteś mamą całkowicie oddaną
      swojemu dziecku - chwała Ci za to. Jesteś szczęśliwa i Twoja rodzina też -
      super. Pozwól jednak istnieć ludziom, którzy na sprawy zapatrują się nieco
      inaczej. Ile Ty masz lat? Odnoszę wrażenie, że jesteś młodziutką osobą z
      wielkimi ideałami.

      Owszem, ja również nie rozumiem narzekania niektórych mam, którym to po
      narodzinach dziecka przewrócił się świat do góry nogami i tęsknią za dawnym
      życiem. Ja ich nie rozumiem, ale tylko dlatego, że potrafię tak się
      zorganizować, że robię co chcę i to z dziećmi. Nie upoważnia mnie to jednak do
      naskakiwania i obrażania kogokolwiek.

      Jedyny rodzaj matek, które potępiam głośno i wyraźnie to te palące w ciąży,
      przy dziecku. Ale potępiam palenie wogóle i bezlitośnie gnębię wszystkich
      palaczy, którzy wyciągają w moim towarzystwie papierosa. Nie mam zamiaru
      umierać w imię ich przyjemności. I tu jestem fanatyczką.

      Natomiast nie obużam się na alkohol (nie mówię o patologii). Tak, mama karmiąca
      może wypić piwko (osobiście nie cierpię, ale Martini owszem), gdyż dobrze wie,
      co zrobić by nie miało to wpływu na pokarm.

      Strasznie się rozpisałam, ale przeczytałam wszystkie posty i krew się we mnie
      zagotowała, że można tak sobie skakać do oczu.
      • ciociacesia Re: Przepraszam, że to bęzie 2 razy, 17.03.05, 10:15
        > może wypić piwko (osobiście nie cierpię, ale Martini owszem), gdyż dobrze
        wie,
        > co zrobić by nie miało to wpływu na pokarm

        to znaczy co zrobic?
        • wegatka Re: Przepraszam, że to bęzie 2 razy, 17.03.05, 10:46
          ciociacesia napisała:

          > > może wypić piwko (osobiście nie cierpię, ale Martini owszem), gdyż dobrze
          >
          > wie,
          > > co zrobić by nie miało to wpływu na pokarm
          >
          > to znaczy co zrobic?



          Np. nakarmić dziecko pokarmem wcześniej odciągniętym, nie posiadającym promilków
          lub mlekiem modyfikowanym, oczywiście jeśli dziecko potrafi jeść z butelki. A
          jeśli nie potrafi to po prostu nie pić smile
          • ciociacesia Re: Przepraszam, że to bęzie 2 razy, 17.03.05, 18:45
            > Np. nakarmić dziecko pokarmem wcześniej odciągniętym, nie posiadającym
            promilkó
            > w
            > lub mlekiem modyfikowanym, oczywiście jeśli dziecko potrafi jeść z butelki. A
            > jeśli nie potrafi to po prostu nie pić smile


            choroba, wiedzialam, ze to bedzie cos w tym stylu
    • renka14 Re: Niepracujące a niezaradne mamy 17.03.05, 08:24
      mam wrażenie że Princessa chciała nas sprowokować ale nic to
      ja mam akurat rodzinę daleko, ale też się zaliczam - mam męża - co za
      fanaberia, i nie pracuję ...
      mąż gotuje, o Boże ...
      mąż zostaje z dzieckiem, gdy idę do dentysty, ginekologa itd. (O!),
      mąż zostaje, gdy chcę odprowadzić drugie dziecko do szkoły i pobyć tylko z nim,
      przepraszam, ale ostatnio poszłyśmy też na basen, a mąż został z niemowlakiem,
      tylko po co ja to piszę, skoro nie zamierzam nic zmieniać?
      • g0sik Re: Niepracujące a niezaradne mamy 17.03.05, 10:36
        Ja już nie wiem co mam o sobie myśleć.... Co prawda pracuję, ale dziecko też
        chętnie podrzucam raz do Babci raz opiekunce (dla równowagi). O piciu chyba nie
        warto wspominać, rozgrzeszyłam się skoro inne Mamy też piją. Najgorsze co mam
        na sumieniu to, to że przestałam karmić ok 6 m-c bo nie chciało mi się ściągać
        pokarmu w pracy, siedzieć z pełnymi cyckami na spotkaniach i wracać biegiem do
        domu ulewając po drodze....
        • ledzeppelin3 Re: Niepracujące a niezaradne mamy 17.03.05, 17:53
          Dżizaas jak te kobity się ciągle czują winne i ciągle tłumaczą się ze swojego
          życia..."Mam na sumieniu to", "ja wprawdzie zostawiam dzidzi mamusi, ale tylko
          jak do doktora idę", "Ja to przestałam cycem karmić i mam wyrzuty
          sumienia"...Myślę, że Princeska podpuszcza, żeby prowadzić badania
          nad "Syndromem Matki Polki", czy coś takiego (a może ją przeceniam?). Cały czas
          kobity, zwłaszcza matki, czują się czemuś winne...Życie jest za fajne, zeby je
          marnowac na umartwiania.
      • princessa7 Re: Niepracujące a niezaradne mamy 18.03.05, 22:03
        od razu widać że nie przeczytałaś wszystkiego... krokodylku
        • ledzeppelin3 Re: Niepracujące a niezaradne mamy 19.03.05, 09:58
          Niestety, nie jesteś dla mnie partnerem do rozmowy. Ale interesujące jest
          robienie osberwacji na Twój temat. Możesz więc pisać dalej.
          • princessa7 Re: Niepracujące a niezaradne mamy 19.03.05, 10:02
            oj naprawdę kaczuszko?
    • umasumak Triss, a może to Boski.zawodowiec ;-))))? 17.03.05, 10:55
      Już kiedyś się tu zabłąkał wink))
      • triss_merigold6 Re: Triss, a może to Boski.zawodowiec ;-))))? 17.03.05, 12:02
        Może? Ale on robił błędy..
        Zresztą boski wyraźnie lubi występować jako boski.wink
        • julkowamama Re: Triss, a może to Boski.zawodowiec ;-))))? 18.03.05, 12:56
          no ja to dopiero jestem wyrodna. nie gotuje, bo nie lubie (maz gotuje). nie
          robie zakupow, bo nie lube (maz robi). Siedze w domu, nic nie robie i tylko
          jezdze po sklepach i wydaje ciezko przez meza zarobione pieniadze. Sprzatam
          tylko i piwo pije (ktore maz mi kupi i naleje). i winko tez. a i jeszcze babcia
          dziecka pilnuje jak my do knajpy chodzimy. i na narty zamierzam jechac bez
          dziecka. i zamierzam przestac nie dlugo piersia karmic szesciomiesieczne
          dziecko. to tyle. wygodnicka
    • ulkapolla Klania sie kolejna degeneratka. 18.03.05, 21:37
      Wlasnie jestem w drodze powrotnej z tygodniowego wyjazdu na narty bez
      dziecka!!! Bylo cudownie. Ten tydzien z mezem byl mi bardzo potrzebny. A mala
      (2 lata) nawet o mnie nie spytala chociaz wydawalo mi sie, ze taka do mnie
      przywiazana. Dzieki lekturze wypowiedzi princessy przynajmniej wiem, ze w
      poniedzialek musze zglosic sie do psychiatry. Moze troche mnie usprawiedliwia,
      ze nie jestem niepracujaca. Ale jak karmilam to czasem lampke czerwoneo wina
      sobie strzelilam wiec jednak psychiatra jest nieodzowny.
      • triss_merigold6 Re: Klania sie kolejna degeneratka. 18.03.05, 22:02
        Szczerze Ci zazdroszczę tych nart.smile Wyjazdu znaczy się.
        • princessa7 Re: Klania sie kolejna degeneratka. 18.03.05, 22:06
          To może ja sobie też winka naleję ... kaczuszki ?
          • wegatka Re: Klania sie kolejna degeneratka. 18.03.05, 22:13
            Nalej sobie, Princesso, (nalewanie przecież nie szkodzi) ale mam nadzieję, że
            nie będziesz go piła.
            • princessa7 Re: Klania sie kolejna degeneratka. 18.03.05, 22:14
              jeszcze potrzebuję 2 odpowiedzi... kaczuszko
              • umasumak Re: Klania sie kolejna degeneratka. 18.03.05, 22:30
                princessa7 napisała:

                > jeszcze potrzebuję 2 odpowiedzi... kaczuszko

                proszę bardzo - rekordu i tak nie pobijesz robaczku
                • princessa7 Re: Wątek nieczynny!!!! 18.03.05, 22:32
                  Dziękuję wszystkim kaczuszkom i krokodylkom. Forum uważam za zamknięe
                  • umasumak Re: Wątek nieczynny!!!! 18.03.05, 22:37
                    princessa7 napisała:

                    > Dziękuję wszystkim kaczuszkom i krokodylkom. Forum uważam za zamknięe

                    spoko, spoko myszko. My tu jeszcze prywatę pouprawiamy
                  • madami Re: Wątek nieczynny!!!! 19.03.05, 12:22
                    Całe forum zamykasz?

                    No,no Ty to masz władzę!
                • triss_merigold6 Re: Klania sie kolejna degeneratka. 18.03.05, 22:33
                  Czyj był rekord? Uma, czy ja dobrze pamiętam, że dziś są urodziny Wiecznej
                  Gosi?
                  • umasumak Re: Klania sie kolejna degeneratka. 18.03.05, 22:36
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Czyj był rekord? Uma, czy ja dobrze pamiętam, że dziś są urodziny Wiecznej
                    > Gosi?

                    Nieeeeeee, Gosia ma 12 lipca - tak jak moja mlodsza latorośl smile)

                    A rekord należy dla Edzia Grubasa - wątek moskalikowy (2500 wpisów)
                    • umasumak Aż poszłam na MMiS coby się upewnić 18.03.05, 22:42
                      i się zgadza smile). 12lipca, roku nie pamiętam wink. Pzdr
                      • mbkow prywata do princeski :))) 18.03.05, 22:50
                        dentystka2 jest super otwarta i obiektywna dziewczyna, chyba sie z nia
                        zaprzyjaznie wink
                        • princessa7 Re: prywata do princeski :))) 19.03.05, 10:12
                          Jakie te kobiety są głupie, że dadzą tak się prowokować. Niesamowite. A po za
                          tym forum to ich jedyne zajęcie jak widać. Dlatego są takie zaradne i super
                          mamy i mężowie na pewno ich szanują, że chodzą na piwo, że cały dzień w necie
                          siedzą itp.... I takie głupie baby nie mogą dostać pracy potem, nie ma co sie
                          dziwić
                          • czajkax2 Re: prywata do princeski :))) 19.03.05, 10:44
                            princessa7 napisała:

                            > Jakie te kobiety są głupie, że dadzą tak się prowokować. Niesamowite. A po za
                            > tym forum to ich jedyne zajęcie jak widać. Dlatego są takie zaradne i super
                            > mamy i mężowie na pewno ich szanują, że chodzą na piwo, że cały dzień w necie
                            > siedzą itp.... I takie głupie baby nie mogą dostać pracy potem, nie ma co sie
                            > dziwić

                            O ile mnie wzrok nie myli,to też piszesz na forum. czy nie zaniedbujesz przez
                            to dziecka mamo idealna?? Dziecko moze mieć traumę ze mama się nim nie zajmuje
                            tylko dyskutuje na Forum.
                            • mbkow jakies totalne nieporozumienie!!????!!!!!!!! 20.03.05, 18:25
                              chyba zaszlo jakies nieporozumienie....
                              napisalam - 'prywata do princeski', bo to bylo do princesy i w ogole nie na
                              temat watku. zaczely sie tu jakies prywatne rozmowy o urodzinach itp, wiec
                              skorzystalam z okazji smile nie chcialam odpisywac w watku na e-dziecko, zeby tam
                              uniknac nerwowych wymian zdan, a chcialam przyznac princesce racje. i...
                              princeska odpowiedziala i sie zaczely nerwowe rozmowy sad
                          • madami Re: prywata do princeski :))) 19.03.05, 12:19
                            princessa7 napisała:

                            > Jakie te kobiety są głupie, że dadzą tak się prowokować. Niesamowite. A po za
                            > tym forum to ich jedyne zajęcie jak widać. Dlatego są takie zaradne i super
                            > mamy i mężowie na pewno ich szanują, że chodzą na piwo, że cały dzień w necie
                            > siedzą itp.... I takie głupie baby nie mogą dostać pracy potem, nie ma co sie
                            > dziwić

                            Kochana princesso - jak dobrze, że weszłaś na forum, czas zrobić tu porządek!
                            Te ochydne degeneratki za bardzo się tu rozpanoszyły! Masz obsolutna rację i
                            tylko twoja racja jest racją najlepsiejszą na świecie. Wszyscy powinni brać z
                            Ciebie przykład. A jak sprytnie sprowokowałaś te głupie baby! Niezaradne
                            zazdrośnice, egoistki, piwa im się zachciało, he iiii nawet teatru! Co one
                            sobie wyobrażają, matka ma być przy dziecku cały czas jak nie jest cały czas to
                            jest głupia i niezaradna - masz absolutną rację. Zresztą jak kto nie chce być
                            cały czas przy dziecku to niech się nie decyduje. Jejku aż ciarki mnie
                            przechodzą na myśl jak tu dużo niezaradnych kobiet, a niektóre to nawet ciąży
                            nie planowały, wyobrażasz sobie? Okropność. Paskudztwo. Fuj.
                          • aha44 Re: prywata do princeski :))) 19.03.05, 12:48
                            OK. To to już zwykłe chamstwo. W czystej postaci.
                            No i tak zasadniczo jakaś niespójna, nieprzemyslana bzdura. Żeby nie było
                            wątpliwości.
                            I te tłumaczenia z podpuchą i badaniem, śmiechu warte, w necie i tak to nie ma
                            znaczenia , a przedzwszystkim do niczego nie prowadzi.
                            AHA
                            • aha44 Re: prywata do princeski :))) 19.03.05, 12:49
                              Powyżej oczwiście do pani pinceski.
                            • triss_merigold6 Samoobrona;) 19.03.05, 12:54
                              Zaczęła wątek babki ją wyśmiały cokolwiek, rozkręciła się zaperzona a teraz
                              udaje, że to prowokacja. Chce wyjść z twarzą a nie na fanatyczkę IMO.
                              Kaczuszka. Od dziś ustawię to sobie w sygnaturce.P
                          • umasumak Do Ropuszki 19.03.05, 13:02
                            Tak, tak, tak! Takie my zaradne, że męzowi nasz szanują, mimo, że pijaczki z
                            nas i degeneratki. Dlatego jesteśmy takie super właśnie, czego i Tobie Droga
                            Ropuszko życzę.
                            • wegatka Princesso 19.03.05, 23:29
                              Pyk, psssssssyyyt, bul bul bul bul bul.....


                              Twoje zdrówko, kaczuszko wink))
                              • smutek8 Re: Jeszcze jedna z samego dna... 19.03.05, 23:50
                                Tak, przyznaję się, też upadłam, jak Wy, kaczuszki (swoją drogą co za obsesja z
                                tą przedszkolną grypserą?).
                                Moje podejrzenia są poważne i nie śmieszne. Obawiam się, że to wszystko ze
                                strony Princessy, to NIE PODPUCHA. Moje zdanie opieram na jej postach w WIELU
                                innych wątkach, gdzie judzi. ONA NAPRAWDĘ TAKA JEST.
                                W jedno tylko nie wierzę, że pisze to wszystko na trzeźwo... bez kilku
                                głębszych takich dubów się nie smali!!!
                                No to zdrówko!
                                • utalia Re: Jeszcze jedna z samego dna... 20.03.05, 00:48
                                  To Ty Princessko jestes kobita-len, obibok i masz dwie lewe rece, bo skoro
                                  siedzenie w domu to relaks i wachlowanie sie przez caly dzien to powinnas juz
                                  dawno isc do roboty skoros taka niby ambitna!!!!!!!!!!!!
                                  P.S A Twoj problem polega na tym, ze tez bys sobie "podrzucila" ale
                                  Twoje "zasady zyciowe" sa tak niezlomne, ze stanowia peta dla samej Ciebie.
                                  Pozdrawaim Utalia, mamusia, ktora nie zawsze sobie radzi i chetnie podrzuca
                                  dziecko
                          • wieczna-gosia ale ci sie ulalo cio......... 20.03.05, 00:53
                            ach te nerwy, te nerwy.....tak czasami trudno je utrzymac na wodzy, szczegolnie
                            jak czlowiek glupote popelnil wink
                            • allija Gdyby głupota umiała fruwać princessa byłaby ... 20.03.05, 10:35
                              ...najpiękniejszą gołębicą. To cytat. Ale teraz wiem skąd to jej upodobanie do
                              ptactwa i nnych zwierzątek.
                              Nawiasem to zauważyłam, że któregoś z ostatnich dni siedziała na forum od 8.00
                              do późnych nocnych godzin. A co z dzieckiem? Czyżby je komuś podrzuciła?
                              Czy tak wzorowo sama się nim zajmowała...
                              Chyba, że miała urojoną ciążę a teraz jest urojoną matką.
                              A może tylko matką z urojeniami.
                      • grzalka Re: Aż poszłam na MMiS coby się upewnić 21.03.05, 09:56
                        Rok 1975, trzydziechę będzie miała...smile
                        • grzalka Re: Aż poszłam na MMiS coby się upewnić 21.03.05, 10:24
                          Gosia oczywiście, nie princeska
    • kaja2071 Re: Niepracujące a niezaradne mamy 14.05.05, 15:12
      wiec od poczatku:mam 24 lata,nie pracuje zawodowo bo w trakcie ciazy moja firma upadła.Jestem ze swoim synkiem 24h/dobe, i kiedy zbliza sie sobota i moja mama dzwoni i pyta czy potrzebuje odpoczac (tzn ze chce zabrac synka do siebie na noc) to jestem w niebowzieta. Wszystko co mam zamiar napisac opisze na swoim wlasnym przykładzie: moj synek jest bardzo absorbujacym dzieckiem,niewiele spi w dzien, w nocy budzi sie po 2 razy na butelke,moje mieszkanie jest zawsze czyste,zawsze mam ugotowane,poprane a dziecko jest zadbane,radosne,bardzo towarzyskie chyba dzieki temu ze jest ciagle ze mna i pomimo tego ze ma 5 miesiecy nawet gdy myje glowe jest ze mna w łazience.Pozatym mam bardzo ciezko chora babcie (cierpi na Alzhaimera) wiec staram sie przynajmniej 2 razy w tygodniu wpadac do niej i do dziadka by ja nakarmic,umyc czy cos im ugotowac,oczywiscie zawsze z dzieckiem pod pacha bo maz w pracy.Czy Twoim zdaniem princesso7 swiadczy to o tym ze jestem zaradna???? Bo jesli tak to odrazu dodam ze pod koniec tygodnia padam na twarz ze zmeczenia! Nastepuje maksymalny spadek kondycji,formy i nastroju,bo potrzebuje chwile odsapnac, zajac sie tylko soba,albo na spokojnie "zajac" sie mezem. Moja mama od kiedy synek skonczyl 3 miesiace co tydzien zabiera go w weekend do siebie na jedna noc,i nawet jesli czasem ja sama do niej zadzwonie z prosba "przygarnij kropka" smile to nie widze w tym nic złego. Kazda mama-bez wzgledu na to czy jest mama pracujaco czy nie, ma prawo d chwili odpoczynku, chociaz jednego dnia wolnego by odpoczac,pojsc do fryzjera na solarium,zrobic zakupy albo posiedziec przy kompie.
      • zona_wojtka Re: Niepracujące a niezaradne mamy 14.05.05, 22:06
        kaja2071 napisała:

        > chociaz jednego dnia wolnego by odpoczac,pojsc do fryzjera na solarium,zrobic
        zakupy albo posiedziec przy kompie.

        Właśnie.
        Princessa robi to wszystko wtedy kiedy chce, a my - wtedy kiedy możemy...
    • karolinalech Re: Niepracujące a niezaradne mamy 16.05.05, 11:49
      Jestem 23-letnią mamą z 2-letnim stażem.Kiedy urodziło mi się dziecko musiałam
      zrezygnować ze studiów dziennych i przejść na zaoczne.Mój mąż to wiecznie
      zapracowany i nieobecny w domu człowiek (jak większość z nich, hehe. Przez te 2
      lata kończyłam studia , zajmowałam się dzieckiem i wspólnie z teściową
      prowadziłam dom.Ale po pewnym czasie zaczęłam się łamać psychicznie nie mając
      żadnych znajomych - wszyscy zostali w mieście, gdzie studiują i niestety czułam
      się bardzo samotna.gdyby nie pomoc teściowej i mamy pewnie już bym deprechę
      miała, bo uważam, że młoda kobieta, która ma dziecko nie powinna rezygnowac z
      młodości tylko dlatego,że dzidzia jest.... Ja jestem ciekawa jak dziecko
      princessy sobie poradzi, kiedy samo zostanie rodzicem.A jak sobie nie daj Boże
      nie poradzi, to kto mu pomoże, bo chyba matka HYBRYDA nie bardzo....
      A ostatnio, to nawet na imprezę ze znajomymi poszłam (przy okazji zjazdu na
      studiach) i bawiłam się jak szalona i tak mi dobrze było, że jak wróciłam to
      synka tak uściskałam, ze szcęścia, że mama też sobie czadu może dać czasem...
      pozdrawiam...smile
    • agus_78 Re: Niepracujące a niezaradne mamy 31.10.05, 22:22
      Chyba nie masz dziecka albo zazdrościsz innym to że mają wspaniałe babcie które
      uwielbiają zajmować się wnukiem. Po urodzeniu dziecka przez ok. rok czasu nie
      rozstawałam się znim na krok, nie cierpiałam go z nikim zostawiac samego bo
      miałam wrażenie,że nikt nie potrafi się nim zająć tak jak ja. Nieprzespane noce
      dały do wiwatu ale zaprzeczałam ciągle że nie potrzebuję pomocy do tego
      stopnia,że teściowa wręcz się na mnie obraziła,że nie daję jej się opiekować
      wznukiem. Mieszkamy z mężem osobno ale zarówno moi rodzice jak i teście
      mieszkają bardzo blisko.Mąż jednak ma taką pracę,że wyjeźdza na 2 tygodnie i
      wtedy jestem sama jak palec. I dobrze wiem co to nieprzespane noce i brak czasem
      nawet 5 min. na to aby pójść do toalety lub coś zjeść bo zaraz słychać było
      przeraźliwy krzyk pod nieobecność mamy.Nawet mając nogę w gipsie nie wyręczałam
      się innymi, prosiłam tylko aby mama pomagała mi kąpać dziecko, a na zakupy i na
      spacery chodziłam sama z dzieckiem a w zasadzie kuśtykałam przy wózku. Kiedy
      dziecko miało 2 latka zaczęłam przeżywać kryzys, stałam się nerwowa i miałam
      dosyć wszystkiego. Najgorszy okazał się bunt dwulatka, wyjścia do sklepu,
      spacery stały się męczarnią, naprawde miałam dosyć siedzenia w domu z dzieckiem
      24 godziny na dobę. Od tamtej pory jak tylko zdarza się okazja to podrzucam
      dziecko rodzicom lub teściom a sama mogę w spokoju posprzątać mieszkanie, pójść
      na zakupy, ugotować obiad. Teraz odbywam praktyki i nie ma mnie jakieś 6-7
      godzin i dopiero teraz czuję że żyję, jest więcej pracy ale robię coś innego co
      mnie odciąga od tej monotonii, uwielbiam teraz przebywać z dzieckiem i ten czas
      lepiej wykorzystuję. I wcale nie uważam,że jeżeli ktoś zostawia dziecko pod
      opieką babci, dziadkowi lub jakiejś opiekunce jest niezaradny, zresztą dla
      dziecka to też jakaś odskocznia, dziecko musi przebywać z innymi ludźmi w innym
      otoczeniu a nie być uwiązane do nogi mamy.
      • zona_mi Agus 31.10.05, 22:31
        Nie denerwuj się tak, Princessy już od pół roku nie ma na forum smile
        Skąd Ty wywlokłaś ten wątek? smile))
    • jogaj Re: Niepracujące a niezaradne mamy 01.11.05, 14:55
      Najgorzej jak ktos nie ma w sobie w ogole empatii. Sa ludzie,ktorzy jak sie nie
      znajda w danej sytuacji to nigdy nie zrozumieja o czym mowa.
      Ja sie zgadzam,ze wychowywac dzieckao powinni rodzice,ale co mam zrobic jak
      dziadkowie chca zeby moj synek zostal u nich na noc? a moj synek bardzo lubi u
      nich spac?
      Ja czasem tez nie rozumiem postepowania niektorych rodzicow,ale ich nie
      potepiam,bo to ich sprawa,a czy oni czy Ty macie racje w wychowywaniu swoich
      dzieci czas pokaze.
      Jola
    • clio1979 Re: Niepracujące a niezaradne mamy 04.11.05, 17:14
      A ciebie princessa nie powinna nic a NIC obchodzić kto jak radzi sobie z
      dzieckiem, Nie twoja sprawa, nie masz prawa oceniać czy oczerniać innych kobiet
      bo proszą o pomoc.
      Rozumiem , że ty jesteś super-mamą i ze wszystkim dajesz sobie extra radę,
      tylko pozazdrościć.........
    • agnieszkas25 Re: Niepracujące a niezaradne mamy 07.11.05, 15:26
      Nie sądzę by było coś złego w pomocy lub poproszeniu o pomoc w opiece nad
      dzieckiem nawet gdy mama "siedzi" w domu i nie pracuje. To chyba niz złego i
      hańbiącego gdy mąż zrobi obiad czy wykąpie dziecko. Njczęściej nasi mężowie
      pracują zawodowo ale my kobiety również pracujemy i to przez 24 godz.,przy
      dziecku,mężu i jeszcze w domu.Dlaczego więc nie skorzystać z pomocy?przecież
      rodzina to nie tylko mama,tata i dziecko,to tez dziadkowie i babcie a skoro oni
      nie protestują i chcą czasem nas odciążyć to nie uważam tego za złe i nie
      zgadzam się z określeniem "niezaradnych mam niepracujących".W pracy masz
      najczęściej przerwę podczas której możesz spokojnie zjeść,wypić kawę a w domu
      raz jest taka możliwość a raz jej nie ma.
      • mkolaczynska Re: Niepracujące a niezaradne mamy 07.11.05, 20:24
        Tak ale jak ta pracująca poza domem do niego wraca to musi w 3 godziny zrobić w
        domu to, co mamusia niepracująca w 10.
        Zwykle daje sobie z tym rade bez narzekania jak to jest zmęczona a i bajke
        dziecku zdąży poczytać.
        No ale zgadzam się ona siedzi na dupie i się byczy podczas pracy i dojazdu.
        Miała kiedy wypocząć nie?
    • mikewazowski Re: Niepracujące a niezaradne mamy 08.11.05, 11:48
      "Jak to jest, że mama, która nie pracuje nie potrafi zająć sie jednym
      dzieckiem??? Tylko potrzebuje pomocy męża, babci, teściowej a nawet dziadka."
      Odpowiedz jest prosta jesteśmy tylko ludzmi ,nie musimy być super
      matkami ,Zosiami samosiami czy innego typu ideałami,korzystanie z pomocy jest
      bardzo dobrym objawem,gorzej gdy nie umiemy poprosić o pomoc a nie dajemy
      rady ,wtedy o krok do depresji lub gorszej tragedii.Tak juz jest ze nie wszyscy
      są super i nie ma co się oburzać.
    • margret80 Re: Niepracujące a niezaradne mamy 25.01.06, 02:32
      Sad u ciebie princesso tyle zlosci w stosunku do matek, ktore chca, a przede
      wszystkim MOGA! sobie pozwolic na odrobine luksusu jakim jest mozliwosc oddania
      bobasa chocby na chwile komus z rodziny? Nie spieszylabym sie z wyciaganiem
      pochopnych wnioskow o niezaradnosci tych mam!!! Te kobiety po 30-stce z wyzszym
      wyksztalceniem, o ktorych wspominasz, szukaja zapewne pomocy oraz wsparcia
      innych czlonkow rodziny. Licza na ich doswiadczenie w tej sprawie, bo przeciez
      one same, pomimo tych trzydziestu paru lat i powiedzmy magistra na UW, nie maja
      bladego pojecia jakim wyzwaniem jest wychowanie maluszka. Na kazdym kroku czeka
      tyle nowych, nieznanych rzeczy...
      A ta druga strona, Babcie, dziadkowie itd.? Ilez radosci sprawia im taki
      rozkoszny maluch,znowu czuja sie jakby wrocila im mlodosc, jakby to oni byli
      najwazniejsi na swiecie...bo przeciez i sa niekiedy calym swiatem dla swych
      wnuczat. Dlaczego zatem pozbawiac ich tego szczescia zajmowania sie maluszkiem,
      skoro tego chca i skoro to ich uskrzydla?
      Sama jestem niepracujaca matka, ktora ma na utrzymaniu caly dom, podczas gdy
      maz pracuje calymi dniami, a rodzina mieszka doslownie na drugim koncu swiata.
      I wcale nie wstydze sie powiedziec, ze bywaja chwile kiedy nic nie udaje mi sie
      zrobic, bo swoja uwage musze skoncentrowac na coreczce, ze wygladam czasami
      okropnie z przetluszczonymi wlosami i bez makijazu, ze w domu jest nie wszystko
      posprzatane, ze nie ma obiadu na czas, ze maz ma niewyprasowane koszule, i
      wcale nie sadze, ze jestem niezaradna!!!! Zapewne jest duzo takich kobiet na
      swiecie, ktore za mozliwosc zobaczenia ich dziecka bawiacego sie radosnie z
      babcia czy wujkiem oddaly by wszystko (ale nestety nawet wtedy to nie stanie
      sie mozliwe!)...i to nie tylko dlatego, ze wtedy beda nareszcie mogly
      poleniuchowac, a po to aby ich maluszek lepiej poznawal swiat i to z roznych
      perspektyw, z odmiennych punktow widzenia...a nie tylko poprzez mame...
      no i co Ty na to?
      pozdrawiam...
      • lila1974 Re: Ten wątek jest nieśmiertelny :) 25.01.06, 07:50

        • wegatka Re: Ten wątek jest nieśmiertelny :) 25.01.06, 09:21
          Noooo, niedługo dogoni Edzia_grubasa wink)))
    • halszkabronstein Re: Niepracujące a niezaradne mamy 25.01.06, 12:37
      Proncessa zgadzam się z Tobą, też mnie to zawsze zastanawia . Ciagle na forum
      czytam jak to kobiety są biedne bo maja taka ciężką prace w domu np musza
      sprzatac , prac gotowac itp.... kazdy normalny pracujacy czlowiek tez sprzata ,
      gotuje , prasuje itp tylko dzieckiem przez pare h opiekuje sie np niania ,
      babcia czy przedszkole i jakos ludzie spokojnie daja rade. Dla mnie to
      śmieszne . Zwłaszcza jak ktos robi problem z codziennosci domowej sugerujac ,
      ze meza praca naprawno jest 100x latwiejsza od siedzenia w domu - to niech sie
      z mezem zaminia . Tylko niestety w domu siedziec moze kazdy a do pracy isc juz
      nie bo tu trzeba troche wiekszych umiejetnosci niz pranie i sprzatanie...
      Czasem nawet czytam , ze ktos powinnien np maz za to płacić hehe dobre . Na ten
      zasadzie ludzie pracujacy w kamieniołomach , w biedronce i w ogóle fizycznie
      powinni zarabiac krocie a ludzie którzy pracuja umysłowo jakies grosze bo
      teoretycznie ich praca jest lekka.

      Mi sie wydaje , ze niektórzy maja pretensje do calego swiata , ze inni moga
      nadal sie realizowac a ktos jest taki biedny bo na gotowaniu jego zycie
      praktycznie sie kończy . Mamy które maja pasje i sobie swietnie organizuja
      czas , nie zawracaja tak głowy ubolewaniem nad losem który sobie same wybrały.
    • aneczka_1980 Re: Niepracujące a niezaradne mamy 26.01.06, 15:30
      Nie czytałam waszych wszystkich postów, ale zgadzam się z princess7. Niestety
      nie stać mnie narazie na własne mieszkanie, więc jestem zmuszona mieszkac z
      mezem i z dwojka dzieci(1,5 roczna Anielcia i miesieczna Kornalcia)u tesciow,
      ale mieszka tu tez szwagier z zona i z dzieckiem 10 miesiecznym. Powiem wam tak
      to biedne dziecko nie wie tak do konca kto jest dla niego wazny mama czy babcia
      tata czy dziadek. Tesciowa robi wszystko za nich od poranego ubrania do
      wieczornego wykopania. Oni tylko krzycza na nia jesli dziecku stanie sie jakas
      krzywda( dziecko 10 m potrafi juz stac samo i probuje zrobic pare kroczkow ale
      czesto ma tez upadki). Wkurza mnie to bardzo bo ja czasami potrzebowalabym ich
      pomocy ale nie smiem wogole prosic, wiec czesto mam balagan w swoim pokoju i
      pokoju dzieci.
    • joanna666 Halszko Bronstein... 26.01.06, 16:31
      ...a masz już dziecko? Bo gdzieś czytałam Twój post, że dopiero masz je urodzić,
      a że Ci głupio byłoby brać pieniądze od męża, to dostaniesz trochę ...od
      rodziców. Faktycznie jestes zaradna, choc nie neguję pomocy finansowej dla
      dorosłych dzieci, jeżeli jest pilnie potrzebna.
      A skoro jestes taka zaradna, to prosze o radę (nie dla siebie, moje dziecko jest
      generalnie bezproblemowe od urodzenia, a ma już 7 lat), co zrobic w przypadku:
      - poważnej choroby (np. konieczność rehabilitacji dziecka przez kilka godzin
      dziennie)
      - mrozu takiego, jak w poniedziałek, gdy trzeba wyjść po zakupy, a noworodek w domu,
      - trwajacej trzy tygodnie kolki, na którą nic nie pomaga i nikt w domu nie śpi?
      Zaręczam Ci, że brak snu jest bardzo destrukcyjny, jego pozbawienie było dla
      wielu osób najgorszą torturą,
      Znalazłoby się jeszcze kilka innych przypadków, ale wystarczą mi Twoje
      odpowiedzi na ten temat.
      Jeżeli jeszcze nie masz dziecka, to z góry Ci wybaczam Twoją niewiedzę lub
      wiedzę teoretyczną, ktora nie zawsze sie sprawdza. Owszem, znam parę
      "niezaradnych" matek, ale nie zawsze wiem, czy na przykład któraś z nich nie ma
      np. jakiejś postaci lekkiej depresji, z która mozna pozornie dobrze
      funkcjonować, ale wielu rzeczy sie nie zrobi. Więc wolę nie oceniać nikogo.
      • halszkabronstein Re: Halszko Bronstein... 26.01.06, 17:23
        Widać mało uważnie czytasz moje posty smile , badz masz problemy z czytaniem ze
        zrozumieniem . Oszczędziłam sobie pewna sumke pieniędzy , a jesli mam tutaj
        pisac o jakis dodatkowych zrodlach finansowania to no cóż - mam troche po
        babci , a przy okazji gdyby mi brakowało rodzice napewno pomogą . Jednak wcale
        nie muszą mi dawać co miesiac ' kieszonkowego ' wink po prostu wiem , ze chetnie
        kupia jakies prezenty gdy dziecko sie urodzi - ale to chyba nie jest nic
        dziwnego ?! Chyba wiekszość dziadków kupuje łóżeczko czy jakieś ubranka tak od
        siebie badz w razie czego poratuje jakiimiś pieniedzmi młodą parke ?!

        Co do braku snu to akurat regularnie dotyka mnie brak snu z różnych względów -
        np sesja teraz i jakoś nie wydaje mi sie by ten cały okreś uczenia się i braku
        snu jakoś specjalnie od tego odbiegał . Co do dziecka to wiesz - zawsze mozna
        sobie znalesc pretekst by być niesamowicie zmęczonym . Jeśi dziecko wymaga
        rehabilitacji to nie wiem jaki problem - ja rehabilitantką nie jestem z zawodu
        wiec sie tym nie zajmuje . Oczywiście zawsze ktoś z domowników badz rodziny
        zawsze byłby w stanie zawiesc dziecko na rehalibitacje itp , w miare możliwości
        moge pomóc . Ponadto nie wiem czemu ktos porównuje mnie do godpodyni domowej
        która nie pracuje . Ja po porodzie akurat wracam do pracy wiec domowe obowiazki
        nie sa tylko moim problemem . Natomiast temat dyskusji dotyczy wlasnie osób
        które wybrały role gospodyni wink

        Co do zakupów to co za problem ? Wsadzam dziecko do ciepłego autka pod samym
        domem i jade do supermarketu wysiadając na parkingu podziemnym w centrum
        handlowym które również jest ogrzewane . Jednak wg mnie zaradna mama mysli o
        zakupach odpowiednio wcześniej wink . Oczywiście zakładasz sytuacje , ze ja
        siedze w domu natomiast mój mąż pracuje - wiec teoretycznie gdyby taka sytuacja
        zaistniała to moge zawsze zadzwonic do meza i poprosic by po pracy mi kupił
        jakis produkt , co za problem ? Ponadto mając sasiadów zawsze można zadzwonic i
        zapytac czy ktos nie idzie do sklepu i czy by przy okazji czegos mi nie kupił .
        chciałabym miec takie banalne problemy haha !!

        Co do dziecka które nie śpi 3 dni - chciałabym by sesja i jednoczesna praca w
        tym czasie trwała 3 dni . Na szczescie i tak chwilowo nie pracuje . Nie znam
        sie na kolkach to fakt jednak w przypadkach gdy nie wiedziałabym co zrobić
        zawsze przecież można zadzwonić do kogoś kto ma dziecko ze znajomych i o coś
        zapytać - a Ty od razu wszystko wiedziałaś ? W takim razie gratuluje.

        Wszystko to kwestia dobrej organizacji ...

        P.S. nie odnosiłam sie w swoim poście poza tym raczej do matek dzieci naprawde
        chorych badz matek np 5 dzieci itd itp zawsze mozna podawac mase przykładów
        kiedy jest ciężko . Raczej chodziło mi o matki majace przecietnie problemowe
        dzieci narzekajace ,ze to najciezsza praca na swiecie , maz ma lekko itp.
        • pampeliszka Re: Halszko Bronstein... 26.01.06, 18:22
          Oj, Halszka, Halszka... Jak pięknie sie mędrkuje, gdy sie nie ma doświadczenia.
          Powiem Ci tylko, ze kiedy pracowałam na pełny gwizdek w agencji reklamowej, z
          delegacjami, imprezami integracyjnymi w weekendy i dodatkowo robiłam studia
          podyplomowe, nie bywałam nigdy tak zmęczona, jak przy noworodku, ktory miał
          kolki i bite 3 m-ce spedzał glownie przy biuscie,a przez miesiac spał w nocy na
          moim brzuchu, bo inaczej był dziki krzyk. Rozwalił mnie pomysł zakupów z
          miesięcznym dzieckiem. Czadzik po prostu.Ale to zdaje sie Ty niedawno
          twierdziłas, ze z dzieckiem to sie w domu "siedzi", nie?
          • halszkabronstein Re: Halszko Bronstein... 26.01.06, 20:09
            Naprawde nie jestem ekspertem od tego co się komu zdaje , od tego są odpowiedni
            lekarze wink. Ja sie tłumaczyć nie musze bo jesli sie wyrwie cos z kontekstu to
            no cóż wink. Nie mówie , ze opieka nad dzieckiem zawsze jest wesoła i radosna -
            naprawde temat nie dotyczył przypadków skrajnych ale matek które mając
            przecietna sytuacje nie potrafia sobie niczego zorganizowac itp podczas gdy są
            mamy które radzą sobie z tym świetnie .

            A propos dziecka to przepraszam odpisując zapomniałam ze w wypadku sklepu
            chodzi o noworodka a nie po prostu o dziecko wiec nawet jesli nie możesz
            skorzystać z innych wymienionych przeze mnie opcji ponadto zrobic zakupy przez
            internet bądz skorzystać z usług taksówkarzy robiący zakupy jeśli na danym
            produkcie aż tak Ci zależy heh . Oczywiście jeśli jesteś sama bo ja nie mam
            zamiaru przez pierwszy okres po porodzie w którym bede dochodziła do siebie byc
            sama z dzieckiem - bede z ukochanym no i napewno na poczatku poprosze by
            koleżanka czy matka nauczyły mnie właściwej pielegnacji itd wracajac jednak do
            tematu bo nie brzmiał on niezaradne matki pare dni po porodzie jesli komuś w
            pózniejszym okresie tak nie pasuje tzw siedzenie w domu to co za problem isc na
            8 czy 4 h do pracy ?
            • iizaa Re: Princessa 26.01.06, 20:30
              ...rybeńko, żabciu, robaczku, pluskiewko itp. W OBI jest sezonowa wyprzedaż,
              kub sobie króliczku gumowy młoteczek, puknij się w główkę przed lustereczkiem,
              i weź się za robotkę, bo siedzisz na forum i chrzanisz jak stara, marudna i
              niedopieszczona kaczuszka. Buzi buzi.

              Ps. Popracuj dziewczyno nad składnią i gramatyką, bo chyba orłem z polskiego
              nie byłaś.
              • halszkabronstein [...] 26.01.06, 21:34
                Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
            • joanna666 Re: Halszko Bronstein... 26.01.06, 21:43
              Halszko, ja naprawdę czytać ze zrozumieniem, nawet zajmuję sie od dłuższego
              czasu redagowaniem tekstów i tłumaczeniem bardzo specjalistycznych opracowań,
              więc nie mam z tym problemu. Ale Ty nie masz kompletnie pojęcia o paru rzeczach:
              1. Rehabilitację przez kilka godzin dziennie muszą prowadzić RODZICE.
              Rehabilitant z przychodni lub prywatny tylko instruuje i kontroluje. Opłacenie
              go, aby wyręczył matkę lub ojca, kosztowałoby kilka tysięcy miesięcznie. Ale
              patrząc z boku wydaje się, że mama obarczona taakim obowiązkiem "siedzi" w domu.
              Sporo dzieci ma problemy neurologiczne. To nie są przypadki sporadyczne. Jeżeli
              sie odpuści, to skutki mogą byc fatalne.
              2. W moim mieście (300.000) nie ma centrum handlowego z podgrzewanym parkingiem.
              3. Nie każda mama ma samochód, a zwłaszcza "cieplutki" o tej porze roku. Czy
              jeździsz Pontiacem (albo autobusem) z niezależnym ogrzewaniem? Dopóki jest zimny
              silnik, orzewanie w samochodzie chyba nie działa. Jeżeli mama nie ma garażu, to
              najpierw musi auto np.odśnieżyć. Z małym dzieckiem w foteliku - gratuluję pomysłu.
              3. Nie każdą mamę stać na zakupy na telefon (a co, jeżeli mieszka np. na dalekim
              przedmieściu?). Nie w kazdym mieście są sklepy z taką formą sprzedaży. U mnie
              czyniono próby, ale pomysł umarł śmiercią naturalną.

              A poza tym, czy TY w czasie sesji w ogóle nie śpisz po kilka dni? Watpię bardzo.
              Chyba, że na jakimś chemicznym wspomaganiu. Kiedyś zdarzyło mi się nie spać 48
              godzin bez przerwy. Pod koniec tego okresu słyszałam głosy, których nie było.
              Miałam wtedy 21 lat, więc byłam w pełni sił.

              Szkopuł w tym, że Ty wielu sytuacji z domów niepracujących i "niezaradnych" mam
              nie widzisz. A ja widziałam juz naprawdę sporo. I nie zawsze winą jest
              niezaradność. Choć czasami tak wygląda.
              • joanna666 Re: Halszko Bronstein... 26.01.06, 21:45
                Kali czytać ze zrozumieniem, żeby nikt sie nie przyczepił, że robię błędy...
                • halszkabronstein Re: Halszko Bronstein... 26.01.06, 23:47
                  Spoko , literówki też robie ... a jak mam mało czasu by odpisać to nawet pomine
                  kilka przecinków ...
              • halszkabronstein Re: Halszko Bronstein... 26.01.06, 23:44
                Droga Joanno , zrozum teraz prosze co ja chciałam napisać ! Nie chodziło mi
                bynajmniej o matki dzieci przebywających na rehabilitacji bądz w innych dość
                nietypowych warunkach itp. Mam koleżanki które mają dzieci i naprawde potrafią
                sobie świetnie wszystko zorganizować czym oczywiście mi imponują . Temat
                dotyczył kobiet które ciągle narzekają i nijak nie potrafią sobie poradzić ,
                które czasem mamy okazje obserwować . Naprawde nikt nie napisał , że 100% matek
                to zle zorganizowane kobiety. Tak samo jest w pracy - są ludzie świetnie
                zorganizowani a są tacy którzy nijak nie potrafią ogarnąć swoich obiwiązków i
                jakoś podzielić miedzy nie swój czas.

                W odpowiedzi jednak na reszte Twojego postu :

                1) Rehabilitacja jest przypadkiem szczególnym , naprawde nie wiem tylko czemu
                to mama ma być ' obarczona tym obowiązkiem ' . Wtedy to kompletnie nie ma nic
                do zlego zorganizowania sobie czasu ! Przecież podczas wykonywania ćwiczeń nie
                możesz np ugotować obiadu i to każdy doskonale zrozumie . Nie wiem czemu
                pomyślałaś , ze bede śmiała sie z takiej matki ze sobie nie radzi ze wszystkim -
                wg mnie to naturalne , ze potrzebuje wsparcia i pomocy męża + jakaś babcia
                napewno byłaby pomocna. To jest zupełnie wyjątkowa sytuacja podkreślam.

                2) nie ja nie znam wszystkich obiektów handlowych w każdym mieście - mam
                nadzieje , ze mi to darujesz .
                Nie każda mama ma samochód - Joanno , sa mamy które nawet nie maja ogrzewania w
                domu itp. Odpowiedziałam co ja bym zrobiła - przeciez doskonale wiesz , ze
                zawsze może być jakieś ' ale ' - a jak mama jest chora , albo mama ma 10 km do
                sklepu bez samochodu i PKS co 2 h itd itp.. Podałam tylko kilka możliwych
                rozwiązań , każdy wybiera takie na jakie go stać . Równie dobrze możesz
                napisać , ze matka w ogóle nie ma co jeść wiec i tak nie pojedzie do sklepu -
                ook ale to juz nie moja wina . Ja pisałam o złej organizacji a nie o problemach
                matek które niewątpliwie są i jest to przykre.

                3) Nie jest moją winą , ze nie każda mama ma samochód .
                Heh wiesz i silniku to mi nie pisz bo tak sie składa , ze samochody to moja
                pasja , sama zajmuje sie grzebaniem pod maską i wyobraz sobie , ze nie trzeba
                miec Bugatti Veyrona by móc cieszyć się czymś takim jak np ogrzewanie
                postojowe . Ogrzewanie postojowe jest dostepne np w Swifcie (
                www.autoklimatyzacja.com.pl/?id=3 ;
                www.ogrzewaniepostojowe.ig.pl/) tu możesz poczytać więcej .
                W ostateczności można troche rozgrzać samochód i poczekać aż się nagrzeje -
                jeśli natomiast jest powiedzmy 'niewydolny' to może tu można wykazac sie
                organizacja i wymienić sobie silnik wink wink etc ?

                Czemu nie moge pod same drzwi domu podjechać ciepłym autem wziac dziecko do
                fotelika i pojechac do centrum ? Zakładam , ze nie jest to noworodek już
                pisałam , ze był to mój błąd do którego sie przyznaje bez bicia .


                Co do sesji to udało mi sie zarwać kilka nocek już zwłaszcza tuż przed
                egzaminem , śpie wtedy po kilka h gdy wróce ewentualnie jakieś 2-3 h przed
                egzaminem . Zalezy ile wytrzymam . Ale lekko nie jest czasem - wiadomo .

                Pozdrawiam i mam nadzieje , ze teraz wszystko bedzie jasne .
                • purple_haze Re: Halszko Bronstein... 27.01.06, 00:09
                  > Co do sesji to udało mi sie zarwać kilka nocek już zwłaszcza tuż przed
                  > egzaminem , śpie wtedy po kilka h gdy wróce ewentualnie jakieś 2-3 h przed
                  > egzaminem . Zalezy ile wytrzymam . Ale lekko nie jest czasem - wiadomo .

                  jak 'dobrze' trafisz, to *ta* sesja będzie trwała parę(naście) miesięcy wink
                • blou1 Re: Halszko Bronstein... 27.01.06, 12:06
                  Nie czytałam wszystkiego ale mam ogólny zarys. Napiszę jak to było ze mną.
                  Urodziłam pierwszego i jak to z pierwszym przeżywałam wszystko, dzwoniłam po
                  konsultację do pani doktor bo małemu pryszcz wyskoczył. I chyba z tej mojej
                  nadopiekuńczości zaczął chorować. No i osławione kolki. Byłam zmęczona
                  okropnie, wycieńczona, doszło do tego że gdy mały spał ja siedziałam obok i
                  czekałam, bo się zaraz obudzi. Zamiast jak normalna mama położyć się i
                  odpocząć, mało tego zaborcza byłam w swojej miłości i nie pozwoliłam żeby ktoś
                  pomagał mi zajmować się dzieckiem, brać go na ręce itp. A trzeba było pozwolić.
                  To jest właśnie czas na pomoc bliskich, nie tylko męża. Taka babcia ciocia czy
                  dziadek i nie jest to wykorzystywanie bo oni do dziecka sami lgneli. Wiem że to
                  było jakieś irracjonalne zachowanie, jakaś depresja może poporodowa. Teraz mam
                  dwoje, a to już inna sprawa. Dom niedokładnie posprzątany, prasowanie czeka, bo
                  mi brakuje czasu a mała jest mocno absorbująca. I wiecie co? czasem sobie
                  oduszczam. Dobra mama to szczęśliwa mama, która ma trochę czasu dla siebie i na
                  zwykłe poleniuchowanie też. Wyleczyłam się z tego że wszystko musi być idealne.
                  Bo okupiłam swoimi nerwani i zdrowiem. A zmęczenie i sfrustrowanie
                  wyładowywałam na mężu. Więc korzystajcie kobietki z pomocy jak tylko możecie.
                  Inna rzecz to to, że szlak mnie trafia gdy dziadek dzieci zaczyna wchodzić w
                  rolę ich rodzica i wtedy na chwilę staję się znowu tą niedobrą zaborczą mamą i
                  warczę na wszytskich.
              • mkolaczynska Re: Halszko Bronstein... 27.01.06, 13:03
                Rechabilitujemy nasze dziecko co dzień!! Po pracy, gotujemy obiady sprzątamy
                mieszkanie itd. Wszystko po pracy lub w weekendy i nikt nam w niczym nie pomaga
                i spokojnie dajemy sobie rade. A rechabilitacja dziecka moze być naprawde
                świetną zabawą i dla dziecka i rodziców.
                Wymyślasz problemy które przy dobrej organizacji nimi nie są.
                • halszkabronstein Re: Halszko Bronstein... 27.01.06, 17:45
                  Dokładnie o to mi chodzi !! I bardzo imponują mi takie mamy które potrafią
                  sobie jakoś zorganizować wszystko . Jednak organizacja w rodzinie jest taka jak
                  w pracy - są ludzie dobrze zorganizowani potrafiący sobie jakoś radzić i ludzie
                  którzy rozkładają ręce i płaczą . I tylko tego przecież dotyczy temat , a nie
                  przypadków w których wiadomo , że potrzebna jest pomoc innych osób.
          • mkolaczynska Re: Halszko Bronstein... 27.01.06, 12:59
            Może to nie jest praca dla Ciebie po prostu. Męczysz się i tyle
      • mkolaczynska Re: Halszko Bronstein... 27.01.06, 12:56

        > - poważnej choroby (np. konieczność rehabilitacji dziecka przez kilka godzin
        > dziennie)

        Zatrudniasz rechabilitanta albo zajmujesz się dzieckiem sama(to jest dokładnie
        takie samo zajęcie tylko z poświeceniem większej uwagi i czasu dla dziecka.
        robie to co dzień po pracy mąż gotuje obiad, sprzątamy idziemy spać i oprócz
        wynajętej opiekunki nikt nam nie pomaga).

        > - mrozu takiego, jak w poniedziałek, gdy trzeba wyjść po zakupy, a noworodek
        w
        > domu,
        Bierzesz noworodka w śpiwór i szybko biegniesz z wózkiem do sklepu. Polecam
        wprawdzie nie z noworodkiem, ale bardzo małym dzieciem tydzień temu byłam
        zmuszona biec do sklepu

        > - trwajacej trzy tygodnie kolki, na którą nic nie pomaga i nikt w domu nie
        śpi?
        Zasypiasz wtedy kiedy maleństwo śpi(polecam znajoma tak robiła a i teraz tak
        czasem musi bo dziecko pomimo skońconego roku nadal miewa kolki)
        Owszem, znam parę
        > "niezaradnych" matek, ale nie zawsze wiem, czy na przykład któraś z nich nie
        ma
        > np. jakiejś postaci lekkiej depresji, z która mozna pozornie dobrze
        > funkcjonować, ale wielu rzeczy sie nie zrobi. Więc wolę nie oceniać nikogo.
        To poradź jej wizyte u specjalisty celem oceny ew choroby.
        Zadowalają Cię moje odpowiedzi?
        • joanna666 Do Mkolaczynskiej... 27.01.06, 17:36
          Poczułam się wywołana do tablicy. Ale co masz na myśli we wczesniejszym poście,
          że to nie praca dla mnie? Tego już nie rozumiem.
          Chciałam tylko zwrócic uwagę, że każdy ma inne obowiązki w domu. Osoby postronne
          tego nie widzą. Widzą za to zmęczoną i zaniedbaną kobietę, która tylko "siedzi"
          w domu.
          To fajnie, że sobie radzisz. Masz do pomocy męża, który gotuje obiad i sprząta
          razem z Tobą, i wynajęta opiekunkę. A gdyby mąż wracał codziennie późnym
          wieczorem? Byłoby Ci lżej?
          Twoje dziecko chyba nie ma też poważnych problemów zdrowotnych. Bo czy np.
          metoda Vojty jest niezłą zabawą, zwłaszcza dla dziecka? Wątpię bardzo. Poza tym
          godzina pracy rehabilitanta to 30-50 zł. Kilka godzinn dziennie stanowi już
          poważne obciążenie dla budżetu. Większości osób na to nie stać.
          Pomysł z noworodkiem w śpiworze przy mrozie powyżej -10 stopni nie jest
          najlepszy. Bujanie sie z chorym dzieckiem później na pewno nie wpływa na poprawę
          organizacji.
          Nie zawsze "da się" być zaradnym. Podkreślam jeszcze raz, że ja nie miałam i nie
          mam problemów z organizacją. Może to zasługa tego, że od dawna jestem
          samodzielna, moje dziecko nie choruje, mieszkam w centrum miasta, nie jestem
          fanatyczką obiadów z dziesięciu dań i błyszczących podłóg. Nie czuję się też
          upoważniona do wysyłania do psychiatry osób, które znam tylko trochę i widzę, że
          dają sobie radę gorzej ode mnie. Ja nie jestem wzorem dla wszystkich. A one mogą
          mieć chwilową chandrę lub być po prostu zmęczone. Jak sie porządnie wyśpią, to i
          organizacja pewnie się poprawi.
          • princesa_powrot Re: Jeszcze parę zdań 27.01.06, 22:10
            Więc powiem jeszcze parę rzeczy: Mój synek był wychowywany przeze mnie i męża i
            będzie. Babcie chętne do pomocy, ale NASZYM zdaniem oni już wychowali dzieci a
            wnuki są do ROZPIESZCZANIA a nie do wychowywania. Rola babci niech będzie rolą
            babci, a nie niani. Mój mały:
            - przez parę miesiecy miał kolki
            - do 3 lat "doił" mleko z butli w nocy i trzeba było wstawać
            - chorował i choruje przeciętnie
            - zajmowałam się nim dopóki nie poszedł do przedszkola nonstop
            - obecnie pracuję,
            _ mały w przedszkolu, jak wracam odbieram go, potem bawię się z nim, kładę go
            do łóżka i idę gotować obiad na drugi dzień ( z 2 dań!), potem zaczynam sie
            uczyć (STUDIUJĘ), zajmuję się mężem i idę spać. Zdarza się, że mam na głowie
            opłaty, rachunki, latanie do sklepów, egzaminy - kiedy mąż jest w delegacji.
            nie korzystam z pomocy babci - jako niani!
            Jestem zadbana, szczęśliwa, spokojna, opanowana, w domu mam czysto, mały jest
            szczęśliwy. Dlaczego? BO POTRAFIĘSOBIE TO ZORGANIZOWAĆ!!!!
            aha nie mam prolemów "teściowych, łózkowych, umysłowych" jak kobiety na tym
            forum, co niektóre. Dlaczego? nie mam czasu opowiadać, że jestem biedna, bo
            mały ma kolki i wypryski. Doceniam życie, bo osiągnęłam to z mężem sama.
            I jeszcze raz powiem: "Natrzaskać dzieci" każdy potrafi, a naprawdę nie sztuką
            jest urodzić i podrzucić na wychowanie babci. Dla mnie matka zostawiająca
            dziecko cały tydzień u babci nie jest nic warta. To moje zdanie.
            Do widzenia biedne mamusie.
            • halszkabronstein Re: Jeszcze parę zdań 27.01.06, 22:36
              Wg . mnie to zalezy dlaczego zostawia dziecko . Co innego mama która nie
              pracuje zawodowo a co innego mama która pracuje . Można oddać dziecko do żłobka
              jednak na te kilka godzin można przecież wziąć nianie bądz poprosić o pomoc
              babcie która często chętnie te kilka h sie dzieckiem zajmie . Ja po porodzie
              jak dojde do siebie wracam do pracy ( na dodatek studiuje )a maluszek przeciez
              nie zostanie w tym czasie sam . Ponadto uważam , ze jeśli ktoś idzie na
              sylwestra bądz na urodziny do znajomych to też przeciez nic sie nie stanie
              jesli z dzieckiem zostanie babcia . No litości przeciez nikt nie bedzie żył jak
              sceta i nie wychodził z domu pare lat bo ma dziecko wink.
              • halszkabronstein Re: Jeszcze parę zdań 28.01.06, 12:05
                Asceta* bo zaraz się ktoś przyczepi , że literówka więc napewno miałam 2 z
                polskiego.....LOL...
              • maga202 Re: Jeszcze parę zdań 31.01.06, 11:13
                Tez uważam że nic się dziadkom nie stanie jak się trochę dzieckiem zajmą. Jak ktoś chce to niech oszczędza dziadków i płaci opiekunkom ja mam większe zaufanie do dziadków.
            • agagaby Re: Jeszcze parę zdań 28.01.06, 23:06

              • mkolaczynska Re: Jeszcze parę zdań 30.01.06, 15:14


              • mkolaczynska Re: Jeszcze parę zdań 30.01.06, 15:33
                Mi chodzi o to że:
                Wiadomo dzieckiem się zająć posprzątać ugotować-praca w domu jest. No i umówmy
                się ja nie mówie że mama nie pracująca siedzi na fotelu i gazetke sobie czyta
                popijając kawke cały dzień, ale bez przesady ręce się jej nie obrywają od tego
                wszystkiego co ma zrobić.
                A potem czytam ze mamusie co pracują to sobie w pracy mogą odpocząć. No... kit
                z tym jaka to praca jest bo i fakt różnie bywa(tak jak i z dzieckiem), ale jak
                wraca do domu to przecież musi zrobić w 3 godziny wszystko to co jej
                odpowiednik domowy robi w 13. A no tak!!! czasem ma męża co poświęci czas na
                odgrzanie obiadu ugotowanego w weekend(bo w tygodniu to zwykle nijak się nie da)

                Bez przesady praca w domu może być męcząca ale jak słysze te narzekania a to
                niewyspana(bo karmienia w nocy) a to posprzątać nie ma kiedy a jak obiad gotuje
                to nie ma kto dzieckiem się zająć itd. No najlepiej nianie z babci zrobić a
                dziadka zatrudnić jako szofera żeby zakupy robił. Jak sie dziadkowie zgadzają
                to niby ok jest co? nie oni często Wam nie odmówią i zrobią dla was i wnuków
                wiele może i kosztem własnego zdrowia.
            • agagaby Re: Jeszcze parę zdań 28.01.06, 23:06

          • mkolaczynska Re: Do Mkolaczynskiej... 30.01.06, 15:08
            Masz do pomocy męża, który gotuje obiad i sprząta
            > razem z Tobą, i wynajęta opiekunkę. A gdyby mąż wracał codziennie późnym
            > wieczorem? Byłoby Ci lżej?
            Mąż bardzo mi pomaga w domu. Prawda. Niemniej ja na obowiązki domowe moge
            poświęcić ok 3 godziny dziennie i to jest też ten czas w którym musimy ugotować
            i zjeść obiad z grubsza ogarnąć mieszkanie zająć się ok1-1,5 h wyłącznie
            dzieckiem. Mąż pracuje do późna tak jak i ja a lataem znacznie dłużej niż ja.
            Wiesz nie mów mi że rechabilitacja metodą wojty to dla dziecka straszny sters -
            co powiesz rodzicom wychowującycm dziecko które np. ma podejrzenie autyzmu?????
            To jest mniejszy stres i dla dziecka i rodziców co? A i rechablitacja cud miód
            wogóle nie trzeba się wysilać prawda.
            Bujanie sie z chorym dzieckiem później na pewno nie wpływa na popraw
            > ę
            > organizacji.
            Tak ale jest sposobem na zrobienie zakupów które w domu zrobić trzeba.
            (przynajmniej jedna pani zrobić je musiaławink)

            > Nie zawsze "da się" być zaradnym. Podkreślam jeszcze raz, że ja nie miałam i
            ni
            > e
            > mam problemów z organizacją.
            Oj już naprawde musi być żeby się nie dało smile
    • matkatrojgadzieci Re: Niepracujące a niezaradne mamy 30.01.06, 16:18
      A ja nie uważam, żeby młode niepracujące kobiety mające jedno dziecko , miały
      się wstydzić prosić o pomoc mężą czy matkę!
      Gdy urodziło się moje pierwsze dziecko nie pracowałam i.......z trudem dawałam
      sobie radę. Padałam na pysk ze zmęczenia bo i pranie i gotowanie i zakupy i
      sprzątanie a przede wszystkim dłuuuuuuugie spacery z dzieckiem.
      Mąż niewiele mógł mi pomóc - pracował na 2 etatach, dyżurował, aby utrzymać
      rodzinę na jako takim poziomie. Wiem coś na ten temat!
      Po kilku latach urodziłam bliźniaki. Byłam starszą bardziej doświadczoną matką.
      Obiad gotowałam na 3-4 dni, na pewne rzeczy nie zwracałam uwagi, inne
      wykonywałam automatycznie. Może to dziwne, ale miałam trochę więcej czasu albo
      bardziej racjonalnie nim dysponowałam.
      Uważam, że odpoczynek młodej matki, sen, wyjście bez dziecka czy choćby
      obejrzenie telewizji czy poczytanie książki bez stałego odrywania się jest
      wręcz niezbędne dla higieny psychicznej.
      Znacznie lepszym rozwiązaniem jest opieka babci niż brak jakiejkolwiek opieki
      ze wszystkimi tego konsekwencjami.
      • susannamotylek Re: Niepracujące a niezaradne mamy 18.06.06, 21:59
        a ja nie rozumiem co cię princessa obchodzi to, jak inne osoby sobie radzą, nie
        masz prawa ich oceniać. każdy jest inny, ma inną sytuację życiową. dla mnie
        brakiem kultury jest takie krytykanctwo na forum kogoś, kogo nie znamy, nie
        wiemy o nim nic. zajmij się lepiej sobą, zamiast siedzieć na forum i obgadywać
        inne mamy, poświęć czas dziecku.
        • agni71 Re: Niepracujące a niezaradne mamy 19.06.06, 01:36
          A co to w ogóle jest za określenie "niepracujące"?! Pracujące, tyle, że w domu,
          a ta praca to przede wszystkim zajmowanie się dzieckiem + często gotowanie,
          sprzątanie i zakupy. To ciężka harówa, niejednokrotnie cięższa i bardziej
          odpowiedzialna od tego, co zwykle mamy na myśli mówiąc o pracy. I dużo dłuższa,
          bo nie przez 8 godzin, tylko 10 i więcej. Ech, szkoda słów. Autorka wątku chyba
          nie ma dzieci.... W jakiej innej pracy dałybyśmy radę funkcjonować na pełnych
          obrotach przez tyle godzin? Mój mąż to sam przyznaje, że jak się kończy
          weekend, to jest bardziej zmęczony niż na tygodniu, kiedy chodzi do pracy (a w
          pracy ma co robić).

          aga
          • mkolaczynska Re: Niepracujące a niezaradne mamy 19.06.06, 11:13
            agni71 napisała:
            To ciężka harówa, niejednokrotnie cięższa i bardziej
            > odpowiedzialna od tego, co zwykle mamy na myśli mówiąc o pracy. I dużo
            dłuższa,
            >
            > bo nie przez 8 godzin, tylko 10 i więcej.

            na etacie mamy i pracownika wychodzi co najmniej tyle samo
            jaka osoba sobie z tym poradzi????????
            No tytan chyba wink
          • halszkabronstein Re: Niepracujące a niezaradne mamy 19.06.06, 12:18
            Co więc mają powiedzieć osoby pracujące , mające dziecko np i jeszcze
            oczywiście mające też obowiązki typu gotowanie , sprzątanie ( nie każdy ma
            gosposie ) ? Ciekawe czemu tylko osoby normalnie pracujące , które też muszą
            sobie np ugotować jak wróca z pracy czy szkoły nie zaliczają tego do pracy
            hehe...
        • e-rnama Re: Niepracujące a niezaradne mamy 19.06.06, 09:07
          susannamotylek napisała:

          > a ja nie rozumiem co cię princessa obchodzi to, jak inne osoby sobie radzą,
          A ja nie rozumiem po co wyciągać stary wątek założony ROK TEMU dla żartu...
          myślisz, że princessa Ci odpowie? wink))
    • myszatek80 Re: Niepracujące a niezaradne mamy 06.07.06, 19:16
      Jak łatwo oceniać. Ja jestem niepracującą samotną matką, jestem z moim
      niezwykle dynamicznym dzieckiem 24h, 7 dni w tygodniu, od 15 miesięcy. Nie mam
      pomocy rodziców, bo oboje pracują i są po pracy zmęczeni. Rzadko proszę o pomoc
      ojca, bo zwykle ma dzień wolny po 24 godzinach i ma prawo odpocząć. Nie uważam
      się za osobę niezaradną. Szukam pracy, uczę się języków i zajmuję się dzieckiem
      i domem, ale czasami mam dość fizycznie i psychicznie. Praca w domu wypala i
      frustruje, a co za tym idzie męczy. Dlatego nie dziwię się kobietom, które
      proszą o pomoc bliskich i zazdroszczę im takiej możliwości. Co więcej uważam je
      za bardzo zaradne, skoro potrafią sobie zorganizować pomoc. Zamiast oceniać,
      proponuję zastanowić się czy to tak łatwo zajmować się dzieckiem. Mój 15-
      miesięczny syn nie może być chwili bez opieki, a nawet będąc pod ręką potrafi
      coś wywinąć. Dlatego cała moja uwaga jest przez cały czas intensywnie skupiona
      na nim, a chwila ciszy powoduje przyspieszone bicie serca. Tak było od zawsze i
      wiem, że on taki już jest. Nie śpi w dzień, kilkakrotnie budzi się w nocy
      głodny - można mieć dość. Nie jestem przewrażliwioną, histeryczną matką, mam po
      prostu niezwykle energiczne, ciekawskie i kreatywne dziecko. Jednak po całym
      dniu z Malcem, zasypiam o 20-tej wykończona, żeby mieć choć chwilę wytchnienia,
      przed męczącą nocą. Takiego życia nikt na dłuższą metę nie zniesie bez pomocy i
      sama się zastanawiam kiedy zabraknie mi sił.
      • umasumak Ot i kolejny nieśmiertelny wątek ;-) 06.07.06, 19:19
        • wegatka Umooooooooo!!! 06.07.06, 19:40
          Jak ten wątek zobaczyłam, to byłam przekonana, że to Twoja sprawka ;-DDDDDDDD
          • umasumak :-D Tym razem nie :-D 06.07.06, 19:41
            • wegatka O rzeczywiście ;-)) 06.07.06, 19:45
              Ale byłaś na końcu, to dlatego. Nie zaprzeczysz chyba, że mam powody do takiego
              toku rozumowania ;-DDD
    • palka_zapalka Re: Niepracujące a niezaradne mamy 07.07.06, 02:33
      Co ma wiek do tego to raz? dwa wykształcenie to już w zupełności nie pojmuję.
      Jedem umie drugi nie umie, nie chce - a tak włąsciwie czemu ma ten wątek służyć??
      Opisujesz ze tobie by było wstyd prosić kogoś o pomoc w kąpaniu gotowaniu itp,
      ale innemu nie będize wstyd bo np nie moze dać rady normalnie po ludzku podołać
      ze wszystkim.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka