Dodaj do ulubionych

Do dorosłych jedynaków

04.05.05, 17:06
Witam.
Mam roczną córeczkę, którą kocham nad życie. No i oczywiście jak każdy rodzic
chciałabym dla niej jak najlepiej. Ale przez ten rok działo się różnie i z
pewnych względów prawie na stówę jestem przekonana że nie chcę drugiego
dziecka. Ale czy to nie będzie ze szkodą dla małej. Sama mam dwójkę rodzeństwa
i nie wiem jak to jest być jedynakiem.
I dlatego mam pytanie do osób, które są jedynakami. Mianowicie, czy dobrze
jest nie mieć rodzeństwa, czy może zawsze zazdrościliście kolegom, którzy
mieli rodzeństwo. Jak się dorasta w pojedynkę? Jak w dorosłym życiu?
Dziękuję z góry za wszelkie odpowiedzi.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • ursgmo Re: Do dorosłych jedynaków 04.05.05, 17:10
      Samotnie , bardzo samotnie .Moja przyjaciółka miała trójkę rodzeństwa w domu
      zawsze gwarnie i wesoło , zawsze było z kim pobawić się czy pogadać. A u mnie ?
      W domu rodzice , zawsze zmęczeni, zawsze zajęci czymś innym . Nikogo z kim się
      można pobawic, czy nawet ponarzekac na rodziców. Ja mam dwoje dzieci i nie
      wyobrażam sobie innego układu, no chyba że jeszcze na + smile)
      • married Re: Do dorosłych jedynaków 04.05.05, 17:26
        Ja właśnie dlatego, że jestem jedynaczką postanowiłam, że mój syn nie będzie
        taki samotny jak ja. I proszę... już ma braciszka. Nie chciałam, żeby nikogo
        nie miał tak jak ja. Teraz moja sytuacja przedstawia się tak, że nie mam przy
        sobie nikogo bliskiego oprócz mojej 80-cio letniej babci i męża. Życie jedynaka
        jest do bani. Ale na szczęście moje dzieci będą miały siebie nawzajem. smile
        • aszar.kari Re: Do dorosłych jedynaków 04.05.05, 17:43
          Nigdy nie chcialam miec rodzenstwa. Zycie towarzyskie bylo bogate, bol odczulam
          dopiero na studiach gdy musialam pierwszy rok mieszkac z totalnym flejtuchem -
          ciezko sie bylo przyzwyczaic smile
          Moja corka (tez juz za chwile dorosla) tez jest jedynaczka i tez nigdy nie
          zglaszala zapotrzebowania na posiadanie rodzenstwa. Moj maz pochodzi z
          wielodzietnej rodziny, tylko 1 Jego siostra ma 3 dzieci a 1 brat dwoje, reszta -
          wszyscy po jednym i bardzo sobie to chwala.
          Jak patrze na wiekszosc znajomych majacych rodzenstwo to wcale nie zaluje jego
          braku. Nawet taka sprawa jak opieka nad starymi rodzicami tez w koncu
          najczesciej spada na jedna osobe, chocby braci i siostr bylo kilkoro. Z tego,
          co Mloda deklaruje poki co, tez nie planuje wiecej niz 1 dziecko ale w rodzinie
          meza sa 2 pary blizniat wiec Natura moze Jej splatac figla wink
          Dobrze jest byc jedynakiem - czlowiek szybko sie uczy, ze moze polegac tylko na
          sobie, nie ma zludzen a to pomaga w doroslym zyciu smile
          Minus jedynactwa - poczucie odpowiedzialnosci za caly swiat ale podobno tak
          samo maja najstarsze dzieci w wielodzietnych rodzinach.
          Pozdrawiam,
          Aszar
          • tu.joanna Re: Do dorosłych jedynaków 04.05.05, 21:23
            Jestem jedynakiem, który uwielbia samotność. Myślę też, że rodzeństwo nie
            wzbogaca - raczej daje rodzicom wrażenie, że dzieci będą siebie nawzajem
            pilnować, dbać o siebie - co może czasami jest prawdą; ale - patrząc po
            ludziskach - niezbyt w to wierzę.
      • chloe30 Re: Do dorosłych jedynaków 04.05.05, 17:31
        Ja sobie bardzo chwaliłam. W życiu nie chciałam rodzeństwa, nawet sztuke grania
        w Monopol i karty SAMA ze SOBĄ opanowałam do perfekcji (i to uczciwie, nie
        wiedząc którą stroną w grze jestem smile)))
        I dalej niczego mi nie brakuje, ale czasem myślę, co to będzie jak Mamy nie
        będzie????
        Wtedy dobrze byłoby miec kogos naprawdę bliskiego, rodzeństwo RACZEJ trzyma sie
        razem, koleżanki - wiadomo, są albo nie.
        No i minusem jest też bycie jedyną osoba do pomocy (zakupy, podwiezienia itp),
        ale to akurat tylko czasem mnie wkurza smile. Gdybym miała siostrę, to czasem ona
        gnałaby po pracy żeby mamę zawieźć do koleżanki.
        Jeśli nie chcesz mieć dzieci, to naprawdę nie wyrządzisz córce krzywdy - ja nei
        spotkałam jedynaka który by narzekał.
        Pozdrawiam.
    • melmire Re: Do dorosłych jedynaków 04.05.05, 17:30
      Ja jestem doroslym jedynakiem, i bardzo sobie chwale moje dziecinstwo. Samotna
      nigdy nie bylam, w koncu od czego sa przedszkole , szkola i podworko?
      A jak mnie mama kiedys zapytala czy ewentualnie chcialabym rodzenstwo
      powiedzialam NIE! wink
      Tak ze da sie przezyc ^^
    • kosheen4 Re: Do dorosłych jedynaków 04.05.05, 19:43
      bardzo dobrze mi z tym, że jestem jedynaczką. zawsze było dobrze, samotna nigdy
      się nie czułam, może dlatego, że uciekałam w świat książek.
      teraz widzę pewne minusy: brak rodziny w moim wieku w okolicy. mój brat, syn
      zmarłej Chrzestej mieszka w Warszawie. nie utrzymuję stosunków z córką brata
      matki (świadomie nie nazywam jej ani siostrą, ani nawet kuzynką).
      ale bycie jedynakiem daje mi kopa, jako osobie bardzo rodzinnej: podtrzymuję
      kontakt z rodziną rozlaną w całej Polsce.
      właściwie jest mi całkiem dobrze, bo nigdy nie wiadomo jak ułożyłoby się między
      mną a rodzeństwem, czy byłoby dobrze czy źle. jestem sama... no, mam trójkę
      rodzeństwa w postaci psów wink i nie żałuję że rodzice nie zdecydowali się na
      jeszcze jedno dziecko. mam ich tylko dla siebie (fakt że w pewnym momencie tylko
      ja będę o nich dbać jakoś mnie nie przeraża), nie muszę dzielić się miłością,
      prezentami ani uwagą, jestem dla nich najważniejsza.
      jak już pisałam, sama nie chcę mieć dzieci; pewnie nadejdzie jednak moment że
      trzeba będzie (niemąż sam nie zajdzie i sobie nie urodzi) - wtedy wyłącznie
      jedno. ani pół więcej wink
      • mama_milenki Re: Do dorosłych jedynaków 04.05.05, 20:04
        Dzięki za wszystkie odpowiedzi. Widzę jednak, że jak we wszystkim, jest sporo
        plusów i minusów. W byciu jedynakiem również. Tyle tylko że w byciu
        niejedynakiem nie zauważyłam z postów żadnych minusów.
        Ale dalej jestem w kropce.
        Pozdrawiam
        • lola211 Re: Do dorosłych jedynaków 04.05.05, 20:15
          Tyle tylko że w byciu
          > niejedynakiem nie zauważyłam z postów żadnych minusów.

          Ja nie jestem jedynaczka i jakos wcale nie skacze pod sufit, ze jest nas troje.
          Z bracmi kontakt mam nikly(ze starszym praktycznie zerowy, bo nie mamy o czym
          ze soba rozmawiac, bardzo sie róznimy).Nawet ciocia nie jestem.
          Nie widze zadnych korzysci z posiadania braci, raczej sporo problemow z tym
          zwiazanych.O tym, ze sama bede opiekowac sie rodzicami juz wiem, bo moglam sie
          przekonac.Wspolne gwarne swieta obchodze, ale w rodzinie meza, nie swojej.
          Mysle, ze gdybym nie miala rodzenstwa rodzice mogliby poswiecic mi duzo wiecej
          czasu, troski, uwagi, zapewnic lepszy zyciowy start, a tak wiecznie tego
          brakowalo.
          Dlatego tez argumenty zwolennikow conajmniej dwojki dzieci nie sa w stanie mnie
          przekonac, wiem ze w zyciu nie jest tak rózowo, czesto drogi rodzenstwa sie
          rozchodza i niewiele ludzi laczy.Rodzenstwo moze przysporzyc nie lada
          problemow, zwlaszcza jesli znaczaco sie rózni od siebie.
          Sama mam jedynaczke, tak raczej zostanie, tym bardziej, ze ona nie chce o
          rodzenstwie slyszec.Zapewniam jej towarzystwo na codzien, sama tez fajnie
          spedza czas, nie dostrzegam tej samotnosci, na ktora skarza sie niektorzy
          jedynacy.
    • maadzik3 Re: Do dorosłych jedynaków 04.05.05, 20:13
      W dziecinstwie nigdy mi nie brakowalo. Mialam swietna wiez z rodzicami (mam
      dalej), a z natury jestem dosc introwertyczna i chadzam swoimi sciezkami. Wiec
      nie zazdroscilam. Dzisiaj zaluje ze nie ma jeszcze kogos kto mialby wspomnienia
      tego samego cudownego dziecinstwa co ja, ale... ja nie znam wielu doroslych
      udanych rodzenstw. Moja mama ma dwojke rodzenstwa i nie utrzymuja kontaktow sad
      Tak wiec mysle ze w zyciu bywa roznie.
      Widzisz, u nas to ja czasem mysle o drugim dziecku (tez nie zawsze z
      przekonaniem, ale mysle), a moj maz nie chce. Glownie dlatego ze ma brata, 3
      lata mlodszego, o zupelnie innym charakterze (naprawde, jesli ludzie w jakiejs
      dziedzinie moga sie roznic to oni sie roznia), z ktorym byl zmuszony mieszkac w
      jednym pokoju przez lata, wlasciwie niemal do konca studiow. I twierdzi ze to
      najgorsze co go w zyciu spotkalosad(( Wiec mysle ze czasem rodzenstwo jest darem
      a czasem przeklenstwem (nie zebym byla doswiadczonasmile)) Osobiscie uwazam ze o
      liczbie i czasie przyjscia na swiat dzieci powinni decydowac rodzice majac na
      uwadze swoje potrzeby, mozliwosci, wiek, stan zwiazku i co tam jeszcze. Ale nie
      to ze ich pierworodny/-a ma miec rodzenstwo. Tylko dla tego nie warto. Ale to
      IMHO. Aha, prawdopodobnie zawsze bylam troche nad wiek dojrzala i, przynajmniej
      w podstawowce, trudno mi bylo nawiazac kontakt z rowiesnikami, ale potem bylo
      lepiej, a moj maz - nie jedynak - mial tak samo.
      M.
    • gabrysia_s Re: Do dorosłych jedynaków 04.05.05, 20:15
      Jestem jedynaczką i zawsze czułam się jakbym była z niepełnej rodziny. Dlatego
      zawsze wiedziałam, że nie chce jednego dziecka - albo conajmniej dwójkę albo
      wcale. Udało się - mam 7 letniego syna i 3 letnią córkę.

      Zawsze czułam się samotna, może nie w sensie towarzyskim ale, nie wiem jak to
      do końca określić - rodzinnym. Oczywiście mam przyjaciół, w miarę młodych
      rodziców, ale jakby brakuje mi kogoś. Odczuwałam to zawsze, podczas
      uroczystości rodzinnych, wyjazdów z rodzicami. Miałam jako dziecko dużo rzeczy
      materialnych, moi rodzice starali mi się zapewnić pewien komfort, szczególnie,
      że mieli ku temu warunki. Tyle, że tych rzeczy już nie ma, więc jaką mają
      wartość?

      Aha, bardzo ważne - nie jestem jedynaczką z wyboru moich rodziców, może
      dlatego, że wiem, że ktoś jeszcze był tak to odczuwam. Miałabym 3 lata
      młodszego brata.
      • margosia.kr Re: Do dorosłych jedynaków 04.05.05, 20:36
        Nie jestem jedynaczką, ale jedynakami są moi rodzice i przez dziwięć lat był
        mój syn. Rodzina jest malutka i szczerze Ci powiem,że czegoś mi brakuje. Mam
        jednego, starszego brata i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa. Choć w
        dzieciństwie raczej nie było z nim różowo smile, a i teraz nie o wielu rzeczach
        sobie mówimy, to wiem,że mogę na niego liczyć. Że jest ktoś, kto przez 9
        miesięcy słuchał bicia tego samego serca. Ktoś o kim mogę powiedzieć to mój
        Brat.
        Czasami tęsknię za siostrą, ale takowej już mieć nie będę smile
        Wiesz, gdy mój syn dowiedział się,że będzie miał rodzeństwo powiedział ze łzami
        w oczach zdanie,które do dzisiaj mam w pamięci i myślę,że pozostanie tam chyba
        na zawsze. A mianowicie " Mamo, tato, a ja myślałem,że do końca życia pozostanę
        samotny ". Powiedziało to dziecko, które nigdy nie zapytało o rodzeństwo, które
        na wszelkie pytania ,czy chce miało jedną odpowiedź: NIE !!!
        Z doświadczenia, patrząc na moją mamę to mogę powiedzieć,że nie potrafi dzielić
        się z innymi. I nie mam na myśli spraw materialnych, bo jeżeli o to chodzi, to
        jest wręcz rozrzutna, ale o uczucia.
        Bardzo trudno jej było i chyba dalej jest pogodzić się z tym, że z radością
        jadę na obiad do teściów, czy teściowa przychodzi do mnie.
        Zawsze dość wyraźnie wyczuwalna jest ta nuta zazdrości i myślę,że akurat to
        jest spowodowane tym,że mama jest jedynaczką.
        Nie potrafi się dzielić osobami, które kocha. Nigdy nie musiała się z nikim
        dzielić.
        Nie można robić w życiu coś tylko dlatego,że tak wypada, że tak robią
        inni.Myślę jednak,że powinnaś dobrze przemyśleć swoją decyzję i nie tylko z
        perspektywy obecnej chwili, ale tego co będzie za lat 10,20,30.
        Życzę powodzenia - Małgosia
        • pieczareczka Re: Do dorosłych jedynaków 04.05.05, 21:45
          och to jest dokladnie to, co ja zawsze odczuwam i czego nie potrafie jako
          jedynak - dzielic sie czyimis uczuciami i czyims czasem z innymi; rzeczami
          materialnymi potrafie doskonale - to mi wpojono az za dobrze; ale zawsze bylam
          jedyna, najwazniejsza coreczka i jedyna wnuczka, ktorej poswiecono ogromne
          ilosci czasu; w pewien sposob na tym zyskalam majac spora wiedze z roznych
          dziedzin zycia; ale do tej pory nie potrafie dzielic sie kims; np przyjaciolka;
          a przeciez przyjaciela nie trzeba miec jedengo - ja jednak wyraznie preferuje
          wszystkich na wylacznosc co jest niemozliwe; jedynie bardzo sie staram aby
          dziecka nie trzymac przy sobie, bo to ma oplakane skutki potem; no i zawsze w
          domu mowilam do siebie - godzinami - no bo do kogo ?? ta kczy inaczej wyrasta
          sie w duzym stopniu na egoiste - potrafie mnozyc przyklady
          co do stosunkow miedzy rodzenstwem uwazam, ze bardzo duzo zalezy od rodzicow;
          niestety na przykladach nie raz widzialam, ze to wlasnie oni jak nikt potrafia
          postawic miedzy dziecmi mur na cale zycie
          pozdrawiam
          pieczareczka
          • lola211 Re: Do dorosłych jedynaków 04.05.05, 21:59
            no i zawsze w
            > domu mowilam do siebie - godzinami - no bo do kogo ??

            To nie jest zwiazane z jedynactwem(kolejna rzecz, ktora błednie zwala sie na
            jedynactwo)- ja takze pamietam, ze mowilam sama do siebie, niedawno bylam u
            kolezanki, ktora ma dwoje dzieci i jej córka robila tak samo.
            • pieczareczka Re: Do dorosłych jedynaków 04.05.05, 22:07
              mysle ze jednak chyba nie w takim stopniu; rozmawialam ze soba jak bym z kims
              prowadzila dialog i do tego stopnia sie w to angazowalam, ze pamietam jak dzis
              tekst wypowiedziany do mojego drugiego 'ja': 'poczekaj, pojde tylko zaparzyc
              herbate'; nie mialam wtedy 5 lat... zawsze mi brakowalo kogos, co nie znaczy,
              ze rodzenstwo spelniloby moje oczekiwania - tego nie wiem
              pozdrawiam
              pieczareczka
        • 19amatata02 Re: Do dorosłych jedynaków 04.05.05, 21:45
          ja jestem jedynaczka i bardzo i z tego powodu smutno mam 28 lat i mam trzy
          letniego synka nieraz sobie mysle jak by było fajnie isc do rodzenstwa na kawe
          pogadac posmiac sie a tak to zawsze sama jestem,i wiem ze moje dziecko napewno
          nie zostanie same .
          • lola211 Re: Do dorosłych jedynaków 05.05.05, 11:18
            O, ja tez bym tak chciala, a jedynaczka nie jestem.Nie masz zadnej pewnosci, ze
            majac rodzenstwo na te kawke bys chodzila.
    • 18lipcowa Re: Do dorosłych jedynaków 04.05.05, 20:38
      znam mnóstwo jedynaków. Super ludzie i nie żałują że byli sami.
      • verdana Re: Do dorosłych jedynaków 04.05.05, 22:25
        Ja jestem jedynaczką i jestem zadowolona. Mój mąż ma siostrę, z którą prawie
        nie utrzymuje kontaktu - spotykają się sporadycznie. Mam trójkę dzieci - nie
        dlatego, ze nie chciałam, aby najstarszy był jedynakiem, tylko dlatego, że
        chciałam mieć więcej dzieci.
        Myślę, ze nie można dziecka ani skrzywdzić, jesli zostanie jedynakiem, ani
        skrzywdzić, gdy będzie miał rodzeństwo - samą decyzją. Skrzywdzić jedynaka
        można lokując w nim wszystkie uczucia i nadzieje, tworząc z niego pępek świata,
        każąc mu realizować swoje ambicje i pozostawać "dzieckiem rodziców" do końca
        dni. Rodzeństwo można skrzywdzić, gdy nie ma się czasu indywidualnie dla
        każdego z dzieci, gdy każe się za dużo poswiecać dla młodszego czy starszego,
        gdy sie nie uwzglednia potrzeby własnej przestrzeni, miejsca w domu. Wybór
        możliwosci uczynienia dzieciństwa nieszczęśliwym jest szeroki - ale na pewno
        nie zależy od tego, czy się ma czy nie ma rodzeństwa.Dzieci powinno się mieć -
        bo się je chce mieć - a nie jako pomoc wychowawczą czy towarystwo dla już
        urodzonego.
        • evee1 Re: Do dorosłych jedynaków 05.05.05, 07:08
          Zgadzam sie w 100% (nawet z tym, ze jestem zadowolona jedynaczka, a moj maz ma
          siostre, z ktora prawie nie utrzymuje kontaktow).
    • katklos Re: Do dorosłych jedynaków 04.05.05, 22:45
      Zawsze załowałam, że nie mam rodzeństwa, do tej pory czuję niedosyt z tego
      powodu. Moje koleżanki miały akurat dosyć liczne rodziny, stosunki z
      rodzeństwem bardzo dobre i być moze tym bardziej mi tego brakowało. Ale jedno
      jest pewne - dlatego, ze jestem jedynaczka, planuję rodzeństwo dla mojego
      Bartusia - jest to dla mnie oczywiste, o ile nic nie stanie na przeszkodzie,
      postaramy się o tosmile) Według mnie smutniej jest być jedynakiem.
    • wieczna-gosia Re: Do dorosłych jedynaków 04.05.05, 22:49
      postanowilam sie nie warunkowac i sobie poczytam odpowiedzi jak juz odpowiem:

      Nie przepadalam za stanem bycia jedynaczka. Owszem, mialam wlasny pokoj i dobra
      materialne w miare zabezpieczone. Owszem, nie bylam rozpuszczona. Mialam kolegow
      i kolezanki. Rodzice mnie kochali. Ale tez nie traktowali jak ksiazniczke.

      Czego mi bylo brak?
      Rodzenstwa po prostu. Nie mam zadnej gwarancji ze mialabym z nim fajny kontakt a
      jednak wszystkim znajomym rodzenstwom zazdroscilam li i jedynie tego ze mieli
      brata lub siostre.

      Ale znam sporo spelnionych jedynakow- ja ewidentnie spelnionanie bylam.

      Dodam jeszcze ze nie mam zalu do mamy ze nie uridzila mi siostry czy brata- taka
      decyzja nalezy do rodzicow. Nigdy tez nie chcialam takiej decyzji na niej wymusic.

      A moja mama teraz zaluje ze nie miala wiecej dzieci.
    • kalina_p Re: Do dorosłych jedynaków 05.05.05, 06:49
      ja jestem prawie jedynaczką, mam duuuzo starszego brata...I brakuje mi jakiegos
      rodznstwa. Dopiero teraz, kiedy mam rodzine i dziecko. Wczesniej nigdy.
      Chcialabym miec 2 dzieci, właśnie dlatego.
    • adsa_21 ja jestem jedynaczka 05.05.05, 07:59
      i nie narzekam..
      zawsze mialam duzo znajomych, przyjaciol.
      rodzice sa tylko dla mnie, zawsze pomoga, doradza.
      Moje dziecko tez pewnie bedzie jedynakiemsmile
    • twinmama76 Re: Do dorosłych jedynaków 05.05.05, 09:13
      Nie jestem jedynaczką, ale opowiem ci o rodzinie moich znajomych.
      Znajomy jest jedynakiem, jego żona też. Jedynakami są rodzice obojga,
      dziadkowie nie żyją. Nie utrzymują raczej kontaktów z rozlaną po Polsce dalszą
      rodziną.
      Znajomi nie mają dzieci i raczej nie zanosi się, że będą je mieli. Z tego
      wynika, że ich rodzina to 6 osób.
      Nie można powiedzieć, że są w tym układzie nieszczęsliwi, przynajmniej nie
      robia takiego wrażenia.
      Ale mnie ich rodzina wydaje się strasznie smutna. Tym bardziej, że gdyby nawet
      mieli kiedys dziecko (najwyżej jedno, jak sami mówią) to będzie ono od jakiegoś
      momentu życia zupełnie same.
    • isma Re: Do dorosłych jedynaków 05.05.05, 09:30
      Jestem jedynaczka i jestem szczesliwa.
      Nigdy nie musialam z nikim konkurowac o milosc i uwage moich Rodzicow, a zatem
      nie musialam byc zaborcza. Nauczyli mnie nieprzywiazywania wagi do rzeczy
      materialnych, troski o innych, nawet obcych (a nie tylko, np. o wlasna rodzine -
      jestem od wielu lat wolontariuszka w hospicjum dla chorych na raka, od siedmiu
      lat jestem radna).

      Moj maz ma o kilkanascie miesiecy mlodsza siostre. Od zawsze byl o nia
      zazdrosny. Poniewaz roznica wieku byla niewielka, nie mial profitow
      wynikajacych z bycia starszym bratem, a rodzice, zaaferowani opieka nad dwojka
      dzieci naraz, nie byli w stanie poswiecic im dosyc uwagi. Szczerze mowiac,
      poniewaz maz byl tym "trudniejszym" dzieckiem, dochodzilo do naturalnego
      skupienia sie na tym z dzieci, z ktorym kontakt przynosil wiecej satysfakcji.

      Wiec, ja mysle, ze to nie jest kwestia jedynactwa czy wielodzietnosci. To jest
      kwestia madrosci rodzicow, i ich dojrzalosci do podjecia wyzwania wychowania -
      czy to jedynaka, czy wiekszej liczby dzieci.
    • hanyszka Re: Do dorosłych jedynaków 05.05.05, 09:42
      Nic na sile. Jesli czujesz, ze nie chcesz wiecej dzieci, to po prostu ich nie
      miej. Ja tez jestem jedynaczka, moja mama nia byla, ojciec rowniez, a teraz
      takze i maz. Bylam bardzo samotna jako dziecko, fakt, ale przeciez nie mialam
      prawa zadac od mamy, by sprawila mi braciszka lub siostrzyczke.
      Sama mojemu synowi sprawie pewnie za pare lat jakies rodzenstwo - ale nie
      bedzie to jakis przymus wewnetrzny z mojej strony.
      • e_stella Re: Do dorosłych jedynaków 05.05.05, 10:13
        To jak sie czuje jedynak w duzej mierze zależy od tego gdzie sie chowa. Czy są
        wokół inne dzieci, kuzuni, sąsiedzi. jeżeli tak to jedynactwo nie jest bardzo
        bolesne. jeżeli nie jest - to niestety nie polecam. Ja bylam jedynym dzieckiem w
        rodzinie, mimo,że rodzice nie sa jedynakami, ale tak wyszło. Nie było dzieci w
        sąsiedztwie, a jak byli to nie umiałam się z nimi bawić - z jednej steony byłam
        zbyt dziecinna, bo nie byłam uśiadomiona w różnych sprawach, które mozna tylko
        od róieśników wiedzieć, z drugiej strony byłam bardziej poważna - bo z
        doroslymi. Do dziś nie bardzo łapię kontakt z osobami w swoim wieku, męża mam
        starszego, znajomych również. No i oczekiwania rodziców - przeczytałam kiedyś,że
        rodzice jedynak zbyt wiele od ich oczrekują i tak u mnie było. jakbym miała
        rodzeństwo to może wymagania rozlożyłyby sie na kilka osób, a tak - jest jak
        jest, bo oczekiwań niestety nie spełniłam. I pretensje rodzice maja do mnie
        straszne- bo oni mnie wychowywali, a ja sie nie odwdięczyam. tak jakby to, że
        nie zeszłam na złą drogę nie było podziękowaniem...
        A teraz o plusach - jedynie finansowe - mój pokój, moje książki, moje zabawki,
        mój rower, moje ubrania -nowe. Ale całe życie chciałam zamienić to wszystko na
        brata lub siotrę. Dalej chcę, bo zabawkami się nie bawię, książki i ubrania
        kupuję sama, pokój mam u męża, a gęby nadal do kogo otworzyć nie mam... No i
        sama kiedyś zostanę.

        A i jeszcze jedno. Moze teraz więcej jest jedynaków, ale dawniej w każdej
        szkole, na każdej kolonii byłam jedyna jedynaczką. Gdy sie do tego przyznałam
        byłam od razu przegrana - bo jedynacy są be. Potem zmądrzałam, na koloniach
        twierdziłam, ze mam rodzeństwo - i było zupełnie inaczej!!! Tak że chyba nie
        charakter tu byl winny, tylko stereotypowe myślenie innych.
        • edytaon Re: Do dorosłych jedynaków 05.05.05, 18:03
          ja mamdwie mlodsze siostry i sa one moimi najblizszymi przyjaciolkami mieszkamy
          daleko od siebie ale wiem ze zawsze mozemy na siebie liczyc , dzwonim do siebie
          prawie codziennie. Ja bylysmy dziecimi czesto sie bilysmy i wcale nie bylysmy
          sobie bardzo bliskie ale teraz jako dorosle kobiety doceniamy to ze mamy siebie
          nawzajem.
          Edyta
          • mmgromacka Re: Do dorosłych jedynaków 05.05.05, 20:30
            jedynactwo to jedna z gorszych rzeczy, które spotkały mnie w życiu i której
            konsekwencje muszę cały czas ponosić. gdyby to ode mnie zależało naprawdę dużo
            bym dała za rodzeństwo.
    • lolinka2 Re: Do dorosłych jedynaków 06.05.05, 13:21
      Mam 23 lata, mam urodziła mnie mając 31. Nie powielę jej błędu!!! Tego jestem
      pewna. Fajnie jest by pojednyncza na początku, do wieku ok 11-12 lat (bo
      wszyyyyyystkooooo dla mnie), potem zaczynają się liczyc relacje nie
      miedzypokoleniowe ale w obrębie tego samego pokolenia i klops. Bo koleżanka ma
      siostrę i ona jej pożycza swoje nowe dżinsy, a ja nie mam- siostry ani dżinsow,
      bo sąsiadka bije się ze swoim bratem a ja nie mam kogo walnąć, ona jest dla
      mnie za silna i musi wieczorami siedzieć w domu, a mamę trzepnąć głupio...

      Więc ucząc się na błędach innych (w tym własnej matki) urodziłam Natalię mając
      20 lat, teraz ona ma już ponad 3 a my staramy się mocno żeby nie była jedynaczką
      smile) Ach, no i oczywiście nawet nie mam do kogo na urlop pojechać albo wyżalić
      się przez telefon. rodzeństwo to jednak dobry wynalazek. Jak mówi Najmędrsza z
      ksiąg: "Niedobrze jest człowiekowi pozostawać samemu".

      Pozdrawiam

      Karolina

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka