05.05.05, 12:42
Zwracam się do Was z pytaniem... właściwie wiem że nie ma na nie
jednoznacznej odpowiedzi... ale każda rada, każda opinia mi się przyda.
Od 11 lat pracuję w tej samej firmie, ok. 10-osobowej. Jestem astystentką
szefa. W większości sama decyduję o tym co robię, mam ustalony rytm, wiem co
i kiedy należy załatwić. Szef ogólnei nie wyobraża sobie biura bez mojej
osoby. A ja ... zaczynam się czuć jak w klatce.... totalnie wypalona,
zmęczona, rozdrażniona. Od kilku lat próbuję stąd odejść.... i nic. Nie mam
na to siły. Górę bierze wygodnictwo (znam szefa, jego nawyki, ludzi, nie
muszę zostawać po godzinach). Problematyczne jest otrzymywanie pensji bo
zawsze z opóźnieniem, w ratach i ciąlge muszę o nie żebrać. Wiem że w końcu
jest dostanę... ale on tak lubi się z nami "bawić" (a sam np.wyjeżdża ciągle
za granicę).
Nie mam siły na nową pracę, na szukanie, dostosowywanie się do kogoś nowego.
Od kilku dni jestem pewna że chcę odejść. Chcę być z córką (8 lat), odbierać
ją wcześniej ze szkoły, gotować obiady, zająć się wreszcie ogrodem, czytać
książki, jeździć na rowerze.
Chodzę na terapię, mam leki p/depresyjne.... ale to nie pomaga, mam wrażenie
że jestem jak pusty balon, nic już we mnie nie zostało. Pustka. Wszystko
robię mechanicznie. Nie wiem czy to jest spowodowane pracą, niechęcią do
niej.
Męża mam kochanego, ale on się boi że po odejściu z pracy zwariuję w domu,
zanudzę się na śmierć i depresja się pogłębi.
Nie wiem co zrobic...... czy zostać tu gdzie wszystko takie znajome i
przewidywalne.... czy posiedzieć w domu....... ze świadomością że nie znajdę
potem nowej pracy....
Nie wiem....
Obserwuj wątek
    • anek.anek Re: Praca.... 05.05.05, 12:51
      a dlaczego nie znajdziesz nowej pracy?????? Owszem, może nie być łatwo, ale też
      nie jest tak, że 100% społeczeństwa w wieku produkcyjnym pozostaje bez pracy!

      Potrzebujesz zmiany,to normalne. Chcesz się zająć domem - zajmij się na razie
      domem - jeśli wasza sytuacja materialna pozwala na to żebyście się utrzymywali
      z jednej pensji. Zaczniesz w domu wariować - zaczniesz szukać pracy.
      Albo zrób sobie porządny długi urlop - nawet bezpłatny jeśli nei ma innej
      możliwości.
    • czajkax2 Re: Praca.... 05.05.05, 13:39
      Moja droga mążsię boi że zwariujesz w domu?? Przecież ty już wariujesz,tyle że
      w pracysadZrób to co ci serce każe,jeżeli męża stać na utrzymanie rodziny to
      odpoczni j w domu.Pracę pewnie znajdziesz inną,chociaż ja w tym temacie nie
      jestem zbytnią optymistką ,gdzz sama bezskutecznie szukam. Tak naprawdę ty już
      sięzdecydowałas odejsc z pracy,teraz tylko szukasz potwierdzenia,ze dobrze
      robiszsmile) Rózb tak abys byla szcześliwa,moze wtedy tabletki antydepresyjne
      okażą się niepotrzebne. Pozdrawiam i zyczę powodzeniasmile
    • marcelino1 Re: Praca.... 05.05.05, 14:14
      Moim zdaniem powinnaś porozmawiać z szefem. Skoro i tak rozważasz ewentualność
      odejścia to nie zaszkodzi powiedzieć mu wprost, że późno płaci i do tego w
      ratach i że jak tak dalej będzie to odejdziesz. A swoją drogą można się
      rozglądać za czymś innym. Myślę, że nie powinnaś rezygnować z pracy. Córkę masz
      już powiedzmy odchowaną i z każdym rokiem będzie potrzebowała Twojej opieki
      coraz mniej. Dla Ciebie będzie oznaczało to dużo wolnego czasu. Ogród i rower
      to na lato, a zimą co? Tylko książki i gotowanie obiadu? Wtedy Twoja depresja
      może się pogłębić. Wiele osób, które odchodzi z pracy na emeryturę albo zostaje
      zwolnione nie może się po tym odnaleźć w nowej rzeczywistości.
      A i finansowo będzie łatwiej z dwóch pensji niż tylko z wypłaty męża.
      Mam nadzieję, że choć trochę Ci pomogłam moimi przemyśleniami.pozdrawiam.
    • g0sik Re: Praca.... 05.05.05, 14:18
      A nie możesz po prostu szukać nowej pracy i w momencie otrzymania konkretnej
      propozycji odejść? Z tego co obserwuję prowadząc czasami rekrutacje, lepiej
      wypadają osoby które mają pracę i szukają lepszych warunków niż te które są
      zdesperowane bo nie pracują już jakiś czas.
      Ja osobiście nie wyobrażam sobie pracy w firmie gdzie nie miałabym perspektyw
      rozwoju, możliwości awansu. Nic dziwę się, że czujesz pustkę i jesteś totalnie
      wypalona bo świadomość, że po 11 latach pracy w jednej firmie jesteś tylko
      asystentką jest bardzo mocno dołująca. Dziwi mnie natomiast brak motywacji i
      determinacji żeby to zmienić tłumaczone wygodą i znajomością szefa.
      • pade Re: Praca.... 06.05.05, 23:22
        Tylko asystentką?
        Co to znaczy? mogłabyś wyjaśnić?
    • mr12ab Re: Praca.... 07.05.05, 09:54
      Właściwie nie wiem ile masz lat i jakie wykształcenie, czy mieszkasz w dużym
      mieście czy gdzie indziej. To wszystko wpływa na możliwości w zakresie
      poszukiwania nowej pracy. Jeżeli masz córkę w wieku 8 lat to chyba sama nie
      masz jeszcze pięćdziesiątki? Jeżeli chcesz zmianić pracę, to prawdopodobnie
      jest to dla ciebie właściwy moment, zakładając, że jesteś pomiędzy 30 a 40. Dla
      pracodawcy jesteś chyba dość dobrym nabytkiem, biorąc pod uwagę, że:
      1. nie jesteś stara
      2. dziecko masz "odchowane"
      3. masz już doświadczenie.
      Jednak nie znajdziesz pracy nie szukkając jej. Sama do ciebie nie pzyjdzie.
      Podzwoń po rodzinie i znajomych, poszukaj w gazetach, powysyłaj CV.
      Albo zdecyduj się na rolę Pani Domu, biorąc jednak pod uwagę konsekwencje
      finansowe (czy zniesiesz to, że mąż, jakkolwiek kochany, Cię utrzumuje). Jakie
      są układy "finansowe w Twojej rodzinie? Czy będziesz musiała prosić męża o
      pieniądze, czy raczej nie? A jeśli tak, to czy zniesiesz to, że kiedy zechcesz
      kupić sobie np. buty czy bluzkę, będziesz musiała mu to powiedzieć, poczekać,
      aż da pieniądze, przypomnieć mu, jeśli zapomni etc?
      Czy nie będziesz nudzić się w domu, to zależy od Twojego charakteru. Jednak
      chyba stosunkowo małej ilości kobiet to wystarcza.
      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka