Dodaj do ulubionych

Przyjaciel Waszego męża...

06.05.05, 23:06
Chciałam Was zapytac jakie relacje łączą Was z najlepszym przyjacielem
waszego męza jesli takowego posiada.Coz przyjaciel mojego faceta jest
niestety osobą mega antypatyczną choc naszczescie nie mam okazji z nim
przebywac bo mieszka w innym miescie .Pozatym ze nie odpowiada mi jego sposob
bycia luzne szczeniackie podejsciem do zycia zaprezentował bardzo dziwne jak
dla mnie zachowania. Znają sie z moim facetem od lat zawsze trzymali sie
razem dopuki nie pojawiłam sie ja ,wowczas on zszedł na drugi plan został
odstawiony bo maz zaangazował sie w nasz zwiazek bezgranicznie.Przypuszczam
ze juz wtedy ow przyjaciel mnie znielubiał zaczeły sie pretensje napadanie
na moja osobe czepialstwo (okreslił mnie jako zmanierowaną rozpuszczoną
chudzine)pozniej była cała masa pretensji do mojego meza krytykowanie
wszystkiego co nas dotyczy ,naszego związku ,mieszkania, pracy, miasta w
ktorym mieszkamy, ubolewał nad losem mojego m ,generalnie wszytko na nie itd
itd wkoncu jakos zakopali topor i od jakiegos czasu staraja sie odbudowac
przyjazn , nie jest to łatwe gdyz maz przeprowadził sie do mojego miasta,
jednak co 2 tygodnie jezdzac na uczelnie wpada do niego i spedzaja razem
czas.Nie wiem dlaczego ten facet jest do mnie uprzedzony tak naprawde
zamienilismy ze soba raptem kilka słow podczas jakis przypadkowych spotkan ,
nie znamy sie zupelnie tylko z relacji.
Obserwuj wątek
    • andaba Re: Przyjaciel Waszego męża... 06.05.05, 23:10
      Najlepszy kolega męża, bo przyjaciej to za dużo powiedziane, jest wzorem cnót
      wszekich i po prostu go lubię...
    • mufka51 Re: Przyjaciel Waszego męża... 06.05.05, 23:17
      Z przyjacielem mojega męża mam najczęściej kontakt telefoniczny.Chłopaki pracują
      razem,natomiast my mieszkamy w innym miescie.Fajny chłopak,podoba mi się to,że
      gdy jestesmy z mężem na etapie wykopywania topora on zawsze stara się mojego
      chłopa uspokoić.Nigdy nie przytakuje mu :masz rację,wredna baba,tylko stara się
      na spokojnie wytłumaczyć,pocieszyć.Mąż zawsze po rozmowie z nim jest
      spokojniejszy.W pracy też się bardzo dobrze dogadują.Poza tym Jacek ma plusa za
      to, ze uwielbia naszego syna.
    • czajkax2 Re: Przyjaciel Waszego męża... 06.05.05, 23:19
      fioolka napisała:

      Nie wiem dlaczego ten facet jest do mnie uprzedzony tak naprawde
      > zamienilismy ze soba raptem kilka słow podczas jakis przypadkowych spotkan ,
      > nie znamy sie zupelnie tylko z relacji.

      Kochana,jest uprzedzony bo odebrałaś mu kumplasmile Jak by na to nie patrzeć tak
      to już jest. Facet zrozumie,gdy sam założy rodzinę. Przynajmniej u nas tak
      było. Kolega przestał się czepiać,ze mój mąż nie ma już tyle czasu dla niego
      gdy związał się z kobietą i został ojcem(tak na marginesie to z moją najlepszą
      przyjaciółkąsmile))
    • fioolka Re: Przyjaciel Waszego męża... 06.05.05, 23:25
      Czajko ale zeby dorosły facet zachowywał sie w ten sposób , manifestował
      zazdrosc?!! Dla mnie niepojęte że męzczyzna poptrafi byc tak zaborczy w
      przyjazni.
      • czajkax2 Re: Przyjaciel Waszego męża... 06.05.05, 23:29
        fioolka napisała:

        > Czajko ale zeby dorosły facet zachowywał sie w ten sposób , manifestował
        > zazdrosc?!! Dla mnie niepojęte że męzczyzna poptrafi byc tak zaborczy w
        > przyjazni.

        Czy nam się to nie mieści, czy mieści w głowach, tak bywasmile) I nic na to nie
        poradzimy. Ja słyszałam teskty że nie puszczam swego mężą na piwo itp,że taka
        cholera jestem,ze o nboi się pójść. Kiedy prawda wyglądała tak że maż po prostu
        nie miał ochoty isć,był zbyt zmęczony czy wolał pobawić się z córką,pobyc z
        nami itp. Wkurzało mnie to niebotycznie,te teksty ze jaka taka "zła". Ale teraz
        muszę przyznać ze bardzo się polubiliśmy z kolegą męża. Naprawdę,świetnie mi
        się z nim gada. Tym bardziej ze on siedział na wychowawczym ze swojącórkąi
        mieliśmy mnóstwo tematów, jak "matka" z matkąsmile)
      • redmiss Re: Przyjaciel Waszego męża... 07.05.05, 11:47
        fioolka napisała:

        > Czajko ale zeby dorosły facet zachowywał sie w ten sposób , manifestował
        > zazdrosc?!! Dla mnie niepojęte że męzczyzna poptrafi byc tak zaborczy w
        > przyjazni.

        a może to gej??? wink)) i odebrałaś mu miłosć życia wink))
    • kawka74 Re: Przyjaciel Waszego męża... 06.05.05, 23:43
      z przyjacielem p.o.męża (osobnikiem stanu wolnego zresztą) jestem zaprzyjaźniona w równym stopniu, jak sam p.o.mąż. Tworzymy całkiem niezły team, spotykamy się we trójkę, we dwójkę, mąż ze swoim kumplem, ja z kumplem męża bez męża i całkiem nam dobrze. Zresztą sam przyjaciel p.o.męza twierdzi, że ja znam go najlepiej. Cieszę się, że udało się nam zgrać, nie tylko zresztą z przyjacielem męża, ale też z jego innymi kumplami.
      • nanuk24 Re: Przyjaciel Waszego męża... 07.05.05, 00:54
        U nas popdobniesmile
        Moj maz poznal swego przyjaciela, kiedy z Ukrainy przyjechal do Polski na
        studia. Tak sie trafilo, ze z nim wynajmowal mieszkanie. Ow przyjaciel nauczyl
        polskiego mojego meza, ktory przyjezdzajac do Polski umial mowic tylko dzien
        dobrysmile
        I tak sie przyjaznilismile Kazde swieta maz spedzal u przyjaciela rodziny. Razem
        wyjechali do Stanow i W stanach razem mieszkali i nawet razem pracowali...I...
        Wkroczylam jasmile I z nimi zamieszkalam. I tez zostal moim przyjacielemwink Teraz
        juz razem nie mieszkamy, bo sie ozenilwink swietnie sie ze soba czujemy. Bardzo
        czesto sie ze soba widujemy.
        Jezdzimy do nich na imprezy i zostajemy zawsze u nich na wekeend.

        Mamy jeszcze jednego przyjaciela, ktory(kiedy nas nie ma w domu) wchodzi do nas
        przez okno i czeka na nas, az przyjdziemysmile I czasem, jak sie u nas zasiedzi,
        to wychodzi po czterech dniach(jest stanu wolnego),. Ale mnie to absolutnie nie
        przeszkadza. Jest dla mnie jak czlonek rodziny. Jeszcze nigdy nas obaj nie
        zawiedli, a ja nie uslyszlam od nich nic zlego pod swoim adresem.
        • joa.joa Nanuk :)))))) 07.05.05, 01:08
          No kobieto, rozbawiłaś mnie tym postem...jeden przyjaciel wspólny dla
          wszystkich,spędzanie czasu, imprezki itd- to jeszcze rozumiem, ale ten który
          wchodzi sobie przez okno i siada grzecznie czekając aż wrócicie...a potem sobie
          mieszka i nikomu to nie przeszkadza.....rewelkasmile))))
          • nanuk24 Re: Nanuk :)))))) 07.05.05, 03:12
            he hesmile)))
            A ty mi nie wierzyszwink))
            Oczywiscie, ze wchodzi przez okno(mieszkamy na dole). Kiedy nas w domu nie ma i
            on niespodziewanie do nas przyjedzie, to biedaczek dzwoni na komorke, z pytaniem
            gdzie jestesmy. wiec mu mowimy, ze tu i tu, bedziemy za tyle i tyle, i ze okno
            jest otwarte, zeby sobie wszedl i zrobil jedzenie, bo glodni jestesmy. I on
            poslusznie zaglada do lodowki i robi jedzenie dla siebie i dla nassmile
            Dodam, ze to jest osoba, ktora czesto zaprasza nas do restauracji na jedzenie,
            ze sam przywozi jedzenie, kiedy na przyklad ma ochpote zrobic grilla,. Chetnie
            mnie podwozi. I my chetnie u niego robimy imprezy. Kiedy z mezem wyjechalismy na
            dwutygodniowy urlop, on dostal klucze...Podlewal kwiaty, karmil naszego kota i
            rybki, wymienil nam olej w samochodzie, itp...
            A z tym nocowaniem jest tak, Mieszka od nas 50 min autostrada.Kiedy napije sie
            drinka, samochodem nie pojedzie. Wiec zostaje u nas. A ze jestesmy imprezowymi
            ludzmi i lubimy tlok w domu, to nam to nie przeszkadza. Oczywiscie czasem mam
            zly dzien i kiedy mnie jego pobyt denerwuje, dosadnie mu to powiem. Facet
            rozumie, sie nie obraza i wszystko jest w jak najlepszym porzadku.

            Dodam, ze jestem osoba bardzo towarzyska. Nie lubie, kiedy znajomi do mnie
            przychodza na dwie godziny. Bo oczekuje od nich, ze zostana co najmniej pol
            dniasmile Bo na dwie godziny to tylko sprawiaja mi klopotsmile
            • nanuk24 Re: Nanuk :)))))) 07.05.05, 03:28
              Aha! I u nas w domu panuje pelny luz bluessmile Tzn; jestes glodny? Chce ci sie
              pic? Chcesz napic sie drinka? A idz ze do kuchni i sie sam obsluz!smile Kazdy wie,
              gdzie, co u nas lezysmile Zarcia przeciez nie chowam w szafce na kluczsmile
              Staram sie omijac ludzi, ktorzy krepuja sie nawet wziac ciastko z talerzyka,
              ktory podalam na stolsmile
              • joa.joa Re: Nanuk :)))))) 07.05.05, 09:36
                no sorki jesli uważasz że Ci nie wierzę,bo ja Ci bardzo wierzę !i zazdroszczę-
                takich kumpli męża,i takiego podejścia do przyjaźni,życia towarzyskiego,
                podejmowania gości itd.ja też bym tak chciała.....i mieć,i robić,i dla
                kogo....mój mąż nie jest zbyt towarzyski,przechodzi etap fascynacji swoją pracą
                zawodową i nienarodzonym jeszcze dzieckiem.Nic poza tym go nie interesuje.Z
                dwojga złego lepiej tak,niż gdyby miał interesować się swoimi
                przyjaciólkami wink))
    • gabrysia_s Re: Przyjaciel Waszego męża... 07.05.05, 09:58
      Najlepszy przyjaciel mojego męża jest ojcem chrzestnym mojej córki.
      Jest po prostu przyjacielem całej rodziny i jego żona zreszta też.
    • lila1974 Re: Przyjaciel Waszego męża... 07.05.05, 12:39
      Przyjaciel mojego meza jest mezem mojej siostry
      hihi ... tata juz zabronil mojemu bratu wyjezdzania do rodzinnej miejscowosci
      zieciow, co by synowej nie przytargal big_grin
    • umasumak Re: Przyjaciel Waszego męża... 07.05.05, 15:24
      Z przyjaciół ostali się tylko moi, bo najlepszy kumpel mojego małżowina obraził
      się dokładnie tak samo, jak przyjaciel Twojego męża. Tyle że mój mąż jest
      strasznie uparty i powiedział, że on pierwszy ręki nie wyciągnie. Więc
      kombinujemy z dziewczyną tego kumpla, jakby ich tu pogodzić wink. Trzeba chyba
      użyć jakiegoś podstępu wink. Pzdr
      • kkatie Re: Przyjaciel Waszego męża... 07.05.05, 21:02
        a ja tego nie rozumiem sad
        jak to obrazil sie?? widocznie nie byl prawdziwym przyjacielem, no bo z jakiego
        powodu? ze zabrano mu przyjaciela??
        najlepszy przyjaciel mojego meza to kolega jeszcze z liceum, od czasu kiedy sie
        znamy jest i moim, a z jego zona rowniez sie przyjaznie.
        spotykamy sie tak czesto jak sie da (mieszkamy w roznych miastach), byli na
        naszym slubie, czujemy sie prawie jak rodzina. i to jest cudowne. kazda strona
        wie, ze moze na druga liczyc.
        zycze takich przyjazni jak najwiecej.
        pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka