Dodaj do ulubionych

chyba mam już dość - musze sie wypłakać ;(

10.06.05, 11:03
ja ju chyba nie daję rady. mam dosyć. po kiego potrebni są nam mężowie. chyba
po to by psuć nerwy. Mati chory, Natalia marudzi a mój kochany mąż opiepra
mnie za to że nie zrobiłam mu kanapek do pracy i nie wyprasowałam kosulki.
tak jakby lodówka była zamknęta na zamek szyfrowy, żelazko stało u sąsiadów i
w ogóle prąd nam odcieli. jak był kawalerem to mi prynosił śniadanie do
łóżka, sam prasował, a teraz jak ma założoną obrączkę to wszystkie
umiejętności mu wyparowały.
jeszcze żeby to było pierwszy raz to może bym olała, ale to już któryś raz.

no dobra pokrzyczałam w poduszkę, wyżaliłam sie wam. moge iść do lekarza z
Matim (mam nadzieję, że to nie kolejne zapalenie płuc)
Obserwuj wątek
    • karakalka Re: chyba mam już dość - musze sie wypłakać ;( 10.06.05, 11:11
      Dzisiaj chyba "coś złego" wisi w powietrzu i wszyscy się kłócą. Ja też od rana
      zaliczyłam dwie kłótnie z mężem. Poszło o zwykłe głupoty. Zadzwoniła do mnie
      koleżanka, którr przed wyjściem do pracy też zdążyła pokłócić się z mężem. Ale
      nie ma się czym przejmowac za bardzo. Każdy może mieć zły dzień. Ważne aby się
      potem pięknie i miło pogodzić.
    • misia695 Re: chyba mam już dość - musze sie wypłakać ;( 10.06.05, 11:20
      popłacz, a potem pomyśl jak sobie poradzić ze starym.mój musi poprosic o
      koszule,a często robi to sam.rano robi sobie śniadanie,a dla nas herbatę.
      fajnie napisałaś,podobało mi się o zamku szyfrowym.miłego dnia.pozdrawiam
    • lajlah Re: chyba mam już dość - musze sie wypłakać ;( 10.06.05, 11:29
      Wiesz co, a ja Ci radzę obejmij go ,pocałuj, powiedz "kochanie przepraszam, ale
      mam tyle na glowie, jesteś takim cudownym mężem, pomóż mi".Powinno poskutkować,
      u mnie skutkuje. Życzę zdrowia synkowi.
    • ala67 Re: chyba mam już dość - musze sie wypłakać ;( 10.06.05, 11:44
      mój się tam koszul wyprasowanych nie domaga, tylko w razie braku takowej
      zakłada niewyprasowaną i udaje, że nie widać; domyśl się, kto krzyczy?wink
      twój chociaż umie, zawsze coś, mój jak się kiedyś do tego zabrał, to wstałam z
      gorączką i wyprasowałam
      kanapki robi sobie na ogół sam dnia poprzedniego wieczorem, spróbuj
      przenegocjować taką wersję, czas oszczędza
      a w ogóle wieczorem będzie lepiej, przemyśli, przeprosi, może se sam uprasujesmile
      pogadajcie spokojnie
      a dzieciaczkowi zdrówka
      mam nadzieję, że nic poważnego?
      pozdrawiam
    • magda270519761 Re: chyba mam już dość - musze sie wypłakać ;( 10.06.05, 11:54
      ja od początku nie prasowalam koszul i mój mąż robi to sam , kanapki też robi
      sam z tym na co ma ochote , ja gotuje w tygodniu obiady , a on w niedziele ,
      myśle , że od początku trzeba uczyć mężczyzn samodzielności , bo jeżeli
      wyręczasz go we wszystkim to żeczywiście klops
      -pozdrowienia-
      magda paulina (04.02.1995) róża (24.02.2005)
      • ewa2233 Re: chyba mam już dość - musze sie wypłakać ;( 10.06.05, 12:03
        Ja swojego wyleczyłam z "oprasowywania" przeze mnie.
        Na argumenty męża "ale ja nie lubię/nie umię prasować"
        DO SKUTKU odpowiadałam: JA TEŻ!
        Polecam ten sposób - to DZIAŁA!

        A na pytanie o kanapki czy zrobiłaś, odpowiedziałabym: a ty mi zrobiłeś?
        smile
        ------------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂçççççç
    • pade Re: chyba mam już dość - musze sie wypłakać ;( 10.06.05, 12:43
      Nie chcę Cię zdołować, ale może faktycznie powinnaś się trochę "postawić"?
      Mój mąż wstaje rano, robi sobie śniadanie do pracy, synkowi w domu i do szkoły,
      ubiera go i zaprowadza do zerówki. Aha i jeszcze robi małej butlę, przewija i
      włącza krecika. A ja śpię!
      On wie (bo mu to wbiłam do głowy!), że ja się przez cały dzień naganiam za
      dzieciaczkami, nazmywam, nagotuję etc. Po przyjściu z pracy mąż kąpie dzieci i
      robi im kolację, czasem z moją pomocą. Raz w miesiącu pomaga mi posprzatać całe
      mieszkanie. I tyle, resztę robię sama. Ale doceniam jego wkład i bardzo mnie
      cieszy, że nie zrywa mnie o siódmej krzycząc : zrób mi kanapki! Bo wtedy to
      dopiero byłaby awantura. Ze mną rano można rozmawiać dopiero jak się kawy
      napiję ...)))
      Nie jestem leniem, wręcz przeciwnie, ale uważam, że to nie te czasy, kiedy
      mężczyzna wracał do domu o czwartej i siadał do stołu, a czekając na obiad
      podany pod nos czytał gazetę. Mężczyźni pracują teraz dłużej, owszem, i może
      nawet intensywniej niż kiedyś, ale kobiety również mają mnóstwo obowiązków i
      nawet "siedząc" w domu nie nudzą się ani minuty.
      p.s. prasować nie cierpię, ale muszę..
      i jakoś nigdy w tym stosie ubrań nie widzę swoich rzeczy
      Nie martw się, oby tylko synek był zdrowy, a wszystko wróci do normy. Jeśli
      chodzi o męża, to z własnego doświadczenia wiem, że robienie za niego, niczego
      go nie nauczy, tak samo jak awantury. Po prostu przydziel mu jakieś obowiązki i
      tylko jednym zdaniem przypominaj o ich wykonywaniu.
      I to nie jest tak, że łatwo mi powiedzieć, skoro... Mój mąż jest jedynakiem i
      ma mamusię, która jak przyjedziemy do nich na obiad każe mu się połozyć i
      zdrzemnąć, co by mu się jedzonko dobrze ułozyło. A na to, że mój mąz kąpie
      dzieci, (czasem jedno, czasem dwoje) patrzy tak krzywym okiem, że dziwię się,
      że jeszcze zeza nie ma.
      • musia2002 Re: Do pade 10.06.05, 22:47
        U mnie jest tak samo[budze sie dopiero po kawie].Ale u nas tak bylo juz przed
        slubem i jedno co sie zmienilo[moja wina]to maz wcale nie sprzata w domu[oprocz
        zmywania].Kapiel,butle[rano i wieczorem]i sprzatanie zabawek to jego i tylko
        jego dzialka.Prasowac lubie ale w Ameryce nie potrzeba bo sa suszarki.
    • attena76 poprostu do d..y 10.06.05, 15:47
      no i wróciłam od lekarza. Mały ma ostre zapalenie oskrzeli (k...wa mać). dobrze
      że malutka zrowa. a mój "kochany" małżonek teraz imprezuje i nie wie kiedy
      będzie w domu... siedzę przed kompem i ryczę crying(
      • attena76 Re: poprostu do d..y 10.06.05, 15:52
        a jeszcze sie pokłuciłam w przychodni z jakimś dziadem. zaczął na mnie krzyczeć
        że z kaszlącym dzieckiem do przychodni przychodzę (żeby dość do dzieci chorch
        musze przejść koło laboratorium), no żesz kurna mać, a gdzie mam iść?
        • ingrid123 dziada olej!!! 10.06.05, 15:55
      • ingrid123 może 10.06.05, 15:54
        mężuś zrezygnuje z imprezowania na wiesc o chorobie dzieckasmile
        a Ty zrób sobei jakas przyjemnosc tzn. cos do jedzenia dobrego wlacz dzieciom
        ulubiona bajeczke albo im poczytaj, myśl pozytywanie!
        jutro zaczyna sie weekend i moze mąż spedzi go razem z Wami(we raczej czwórke
        raźniej?)
        życze poprawy humoru i zdrówka dla dzieciaczków!
      • kalina_p Re: poprostu do d..y 10.06.05, 22:26
        współczuję. Niech mężuś wróci do domu a nie imprezuje, skoro dziecko chor i
        żona smutna. Tak nie można...
        A jak nie wróci, to mu przylejwink))
    • olamatu Obowiązki kobiety udomowionej 11.06.05, 15:45
      Ojciec wraca z pracy i widzi, jak trójka jego dzieci siedzi przed
      domem, ciągle ubrana w piżamy i bawi się w błocie wśród pustych pudełek po
      chińszczyźnie, porozrzucanych po całym ogródku.
      Drzwi do auta żony były otwarte, podobnie jak drzwi wejściowe do domu i
      nie było najmniejszego śladu po psie.
      Mężczyzna wszedł do domu i zobaczył jeszcze większy bałagan. Lampa leżała
      przewrócona, a chodnik zawinięty pod samą ścianę. Na środku pokoju głośno grał
      telewizor na kanale z kreskówkami, a jadalnia była zarzucona zabawkami i
      różnymi częściami garderoby.
      W kuchni nie było lepiej: w zlewie stała góra naczyń, resztki śniadania były
      porozrzucane po stole, lodówka stała szeroko otwarta, psie jedzenie było
      wyrzucone na podłogę, stłuczona szklanka leżała pod stołem, a przy tylnich
      drzwiach była usypana kupka z piasku.
      Mężczyzna szybko wbiegł na schody, depcząc przy okazji kolejne zabawki i
      kolejne ciuchy, ale nie zważał na to, tylko szukał swojej żony.
      Zaniepokoił się, że może jest chora, albo że stało się coś poważnego.
      Zobaczył, że spod drzwi do łazienki wypływa woda.
      Zajrzał do środka i zobaczył mokre ręczniki na podłodze, rozlane
      mydło i kolejne porozrzucane zabawki. Kilometry papieru toaletowego leżały
      porozwijane między tym wszystkim, a lustro i ściany były wymalowane
      pastą do zębów.
      Przyspieszył kroku i wszedł do sypialni, gdzie znalazł swoją żonę, leżącą na
      łóżku w piżamie i czytającą książkę.
      Spojrzała na niego, uśmiechnęła się i zapytała jak mu minął dzień.
      Popatrzył na nią z niedowierzaniem zapytał:
      - Co tu się dzisiaj działo?
      Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała:
      - Pamiętasz, kochanie, że codziennie jak wracasz z pracy do domu, to pytasz
      mnie, co ja do cholery dziś robiłam?
      - Tak - odpowiedział z niechęcią.
      - Więc dziś tego nie zrobiłam.
      • mamkube Re: Obowiązki kobiety udomowionej 11.06.05, 16:34
        Fajne.
        Mój mąż też czasem pyta co ja robię cały dzień...haha
        Dam mu przeczytać
        Pozdrowionka
      • mkonkol Re: Obowiązki kobiety udomowionej 13.06.05, 11:38
        hahahahaha
        Może warto spróbować wink))
    • attena76 cią dalszy 11.06.05, 18:47
      niestety mój kochany małżonek poszedł na balety, pies mu w oko. wrócił około 3
      rano. o 6 obudził sie mati - jak zwykle mama daj piiiiićććććć!!! mała spała jak
      aniołek. wiadomo, spać już nie będę wiec zrobie od razu śniadanie (nie dla
      mężusia nie robiłam, nie ma tak dobrze). po śniadanku fiuuu klocki na podłogę i
      dalej się bawić. o 10 łaskaie podniosło sie to to coś - niby zwłoki- z łóżka z
      tekstem - dostanę coś jeść? odpowiedziałam co tylko zechcesz sobie zrobić
      najdroższy. gdyby wzrok mógł zabijać to pewnie w poniedziałek byłby mój
      pogrzebwink. Mati szczęśliwy, że ojciec w domu zaraz zaczął koło niego się
      kręcić. co usłyszałam? "w tym domu to chwili spokoju człowiekowi nie dadzą, łeb
      mi pęka !!". tu sie wkurzyłam na maxa i powiedziałam mu, że jak chce ciszy i
      spokoju to niech sobie idie do garażu do auta, będzie miał ciszę, spokuj i
      odpowiednie światło. no i się obraziło to chłopie na mnie. Bogu dzięki, że już
      jest sobotnie popołudnie. jeszcze niedzielę przeżyć i znowu będzie normalniewink
      • anettab Re: cią dalszy 11.06.05, 19:21
        trzymam kciukismile
        zdróweczka dla Matiego
        Aneta
      • weronikarb podziwiam za spokoj 13.06.05, 11:21
        niewiem jak mozesz tak spokojna byc, ja mojego gonie za 1 lub 2 piwa. Gdyby
        poszedla na impreze, ja z 2 dzieci do tego jedno chore i rano by jeszcze mial
        takie wymagania to w poniedzialek NA PEWNO bylby jego pogrzeb.
        • mkonkol Re: podziwiam za spokoj 13.06.05, 11:42
          A tam nie ma co gonić. Każdy czasami ma ochotę poszaleć. Tutaj jednak sytuacja
          taka a nie inna więc balety to nie najlepsze pomysł. Również podziwiam za
          opanowanie. U mnie byłoby tornado wink
          Pozdrawiam! i zdrówka synkowi życzę!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka