Dodaj do ulubionych

Wiara na pół gwizdka.

17.06.05, 20:15
Na forum roi sie od postów na temat nie ochrzcili mi dziecka bo nie mam
ślubu, ksiądz nie dał rozgrzeszenia, bo używałam antykoncepcji itp. Ja tego
nie rozumiem, albo wierzę i przestrzegam nakazów i przykazań, albo mam
wszystko gdzieś. Po co chrzcić dziecko, jeżeli sie jest niewierzacym, a
jeżeli sie nie bierze ślubu to znaczy że w sakramenty sie nie wierzy.
Obserwuj wątek
    • kalina_p Co racja to racja... 17.06.05, 20:17
      Chcialam ochrzcić tak...ja wiem? dla rodziny? żeby zdjęcia mieć? żeby mała
      miała "na zaś", moż jej się przyda?
      Ksiądz mi to smao powiedział, co Ty napisałas, racja w 100%.
    • ewapiotr6 Re: Wiara na pół gwizdka. 17.06.05, 20:33

      • maja45 Re: Wiara na pół gwizdka. 17.06.05, 20:43
        Nie chodzi o to czy się jest bez grzechu , ale w jaki wybiórzy sposób traktuje
        się wiarę.Niektórzy wybierają to co jest dla nich przjemne , a odrzucają coś co
        im nie pasuje.
        Skoro nie akceptuję zasad wiary katolickiej , to po co chrzes mojemu dziecku?
        Jak bedzie miało być katolikiem , samo się ochrzci w odpowiednim czasie.
        M.
      • zona_mi Re: Wiara na pół gwizdka. 17.06.05, 20:44
        Moim zdaniem nie chodzi o to, że ktoś jest bez grzechu.
        Sama dopiero kilka lat po kontrakcie cywilnym wzięłam ślub kościelny, a roczne
        dziecko ochrzciliśmy dzień później.
        Jednak nie przyszło mi do głowy mieć pretensje do księdza, że nie dawał mi
        rozgrzeszenia, czy pytał o ślub kościelny. Zanosiłam gdzie trzeba odpowiednie
        zaświadczenia i karteczki, a kiedy osiadłam w swojej obecnej parafii księża
        mnie znają z mszy i nie ma problemów.
        Dziwią mnie posty typu: "nie dostałam zaświadczenia, że jestem wierząca, bo nie
        przyjęłam kolędy, a nie mogłam wtedy być w domu". Każdy parafianin, który bywa
        w kościele wie, że w takim wypadku ksiądz umawia się indywidualnie na inny
        termin. I nie ma co się oburzać, jeśli się samemu nie dba o swoje życie
        duchowe smile
        To prawda - albo się wierzy albo nie. Wierzący niepraktykujący - to niepoważne.

        Zona
        • kalina_p wierzacy- niepraktykujacy 17.06.05, 20:50
          dla mnie jak najbardziej w porzadku.
          Wiara a tradycja religijna to dwie rózne rzeczy.
          Zobacz, ile jest osób praktykująch a czy naprawde wierza w Boga? W Chrystusa?
          Zbawienie? czytaja biblie?

          Sakramenty koscielne, cala ta otoczka rligijna to jedno a czyjas WIARA w Boga
          to co innego, nie wyklucza sie to i nie musi tez byc powiązane.
          jest, to fakt, napisane w Biblii, że chrześcijanin powinien uczestniczy w
          społeczności chrześcijańskie...więc chodzenie a msze powinno być praktykowane
          przez każdego wierzącego (zy to katolik, czy protestant, czy baptysta...). Ale
          cala reszta - jakies karteczki, noatki, listy obecnści...zawsze mnie to
          przerażało u katolikow!

          Tk samo, jak to, że niby w Polsce jest 95% katolików...to skąd kradzieże,
          morderstwa, gwałty??? Cos tu nie pasuje...
          • aniask_mama Re: wierzacy- niepraktykujacy 18.06.05, 07:10
            kalina_p napisała:
            Sakramenty koscielne, cala ta otoczka rligijna to jedno a czyjas WIARA w Boga
            > to co innego, nie wyklucza sie to i nie musi tez byc powiązane

            Ależ sakramenty, a zwłaszcza sakrament chrztu jest z wiara jak najbardziej
            związany! Kto, jak nie Jezus go ustanowił? Wierzysz, "ale"....? Nie ma "ale",
            przyjmujesz całość wiary, a nie kawałek.

            A karteczki? Listy obecności? No cóż, wielu "katolików" twierdzi, że jest
            doskonale przygotowanych, "praktykuje" i... to nie jest prawdą. Skąd ksiądz ma
            wiedzieć, że jesteś godnym bycia chrzestnym? Kościół powinien się troszczyć o
            swoje "dzieci". Wiem, ze zabrzmiało to fanatycznie, ale karteczki akurat są dla
            człowieka, nie dla Boga... wink Gdybyśmy wszyscy byli wierzący, jak to często
            oświdczamy, karteczki nie byłyby potrzebne wink
            • kalina_p chrzest- tak, jak najbardziej... 18.06.05, 07:43
              ale te jakies bierzmowania itede..?

              Mnie przerazilo kidys, w rodzinie katolickij, obnoszenie wśród sąsiadów
              świętego obrazu, który to u każdegoo był 1 dobe. Modlili sie do niego. To chyba
              nie jest zgodne z Pismem Świętym..?
              Przerost formy nad treścia.
              • mika_p Re: chrzest- tak, jak najbardziej... 18.06.05, 11:11
                kalina_p napisała:

                > ale te jakies bierzmowania itede..?

                Kalina !
                Bierzmowanie jest sakramentem. Nie jakąś głupią formalnością w stylu karteczek,
                ale świętym sakramentem, sakramentem dojrzałości. Bez niego nie można brać
                ślubu ani byc rodzicem chrzestnym, bo nie jest sie dorosłym katolikiem, a
                małzenstwo czy rodzicielstwo sa dla dorosłych, prawda ?

                >
                > Mnie przerazilo kidys, w rodzinie katolickij, obnoszenie wśród sąsiadów
                > świętego obrazu, który to u każdegoo był 1 dobe. Modlili sie do niego. To
                chyba nie jest zgodne z Pismem Świętym..?
                > Przerost formy nad treścia.

                A mnie sie zawsze wydawało, ze modlimy sie do Boga i do osoby przedstawionej na
                obrazie, a sam przedmiot ma byc do tej modlitwy pretekstem i punktem skupienia,
                a jego wedrówka ma łaczyc sasiadów w modlitwie. Ale ja to ze srodka tak
                interpretuje, widoczbie z zewnatrz lepiej widac sad(
              • a_weasley Czym się przerażać? 18.06.05, 14:31
                kalina_p napisała:

                > ale te jakies bierzmowania itede..?

                "Te jakieś bierzmowania" tak samo.

                > Mnie przerazilo kidys, w rodzinie katolickij, obnoszenie wśród sąsiadów
                > świętego obrazu, który to u każdegoo był 1 dobe. Modlili sie do niego. To
                chyba
                >
                > nie jest zgodne z Pismem Świętym..?

                Zdania podzielone.
                Katolicy i prawosławni twierdzą, że jest w porządku i nawet pożyteczne, a
                protestanci są przeciw.
        • ma.pi Re: Wiara na pół gwizdka. 17.06.05, 20:55
          zona_mi napisała:

          > Dziwią mnie posty typu: "nie dostałam zaświadczenia, że jestem wierząca, bo
          nie
          >
          > przyjęłam kolędy, a nie mogłam wtedy być w domu". Każdy parafianin, który
          bywa
          > w kościele wie, że w takim wypadku ksiądz umawia się indywidualnie na inny
          > termin.

          Ale koleda nie jest chyba wyznacznikiem wiary. To jest tylko taki "polski
          folklor". Nigdzie na swiecie nie spotkalam sie, zeby ksieza chodzili po domach
          po koledzie. Pewnie praktykuje sie to tylko w Polsce i krajach sasiednich, tak
          samo jak swiecenie pokarmu przed Wielkanoca, nawet Wlosi tego nie robia.
          Rowniez nie praktykuje sie karteczek do spowiedzi, nawet przedslubnej.


          Pozdr.
          • zona_mi Re: Wiara na pół gwizdka. 17.06.05, 22:10
            > Ale koleda nie jest chyba wyznacznikiem wiary.
            Oczywiście, że nie jest.
            To jest trudne dla mnie do określenia, może mało trafny przykład podałam.
            Chodzi o to, że jeśli np. chcesz wyjechać za granicę, to musisz mieć paszport.
            Jeśli go nie masz, to choćbyś była ze złota i w ogóle super-obywatelka, nie
            wyjedziesz. Bo są jakieś zasady, przepisy i procedury i nikt nie skarży się na
            forum: nie wypuścili mnie za granicę, bo nie mam paszportu! Świnie i
            biurokraci! A na księdza - huzia! Myślę, że zanim naskoczy się na księdza,
            trzeba przyjrzeć się sobie. To nie sztuka traktować wybiórczo zasady. A
            większość tych skrzywdzonych przyszłych świadków czy chrzestnych, nie ma
            pojęcia ani o swoich obowiązkach ani nawet jak należy zachować się na mszy.
            Żenujące są dla mnie pytania na forum - co kupić na chrzest itp. Bo tego
            wszystkiego można i należy dowiedzieć się w swojej parafii, w katechizmie.
            Co do karteczek - jeśli i tak idziesz do spowiedzi, to co za różnica, czy
            weźmiesz karteczkę, czy nie? Ja nie analizuję wszystkich zaleceń księdza smile

            Kalina - masz rację. Wierzący praktykujący to nie tyle niepoważne, co wygodne smile

            Ja n_i_e__p_o_t_ę_p_i_a_m ludzi żyjących bez ślubu, czy nie chodzących do
            kościoła, czy też stosujących antykoncepcję. Ja tylko uważam, że nie powinni
            się dziwić księdzu, skoro nie spełniają pewnych wymaganych warunków.
            • zona_mi Re: Wiara na pół gwizdka. 17.06.05, 22:12
              Co do chrztu - księża mają obowiązek ochrzcić każde dziecko, bez względu na to
              czy rodzice mają ślub. Jeśli w takiej sytuacji ksiądz robi problemy, to albo
              nieudolnie "zachęca" do wzięcia ślubu, albo jest złosliwy i należy zwrócić się
              do jego zwierzchnika lub innej parafii.
            • umasumak Zona :-) 18.06.05, 10:06
              Chodzi o to, że jeśli np. chcesz wyjechać za granicę, to musisz mieć paszport.
              Jeśli go nie masz, to choćbyś była ze złota i w ogóle super-obywatelka, nie
              wyjedziesz

              A włsnie, że wyjadę wink, wystarczy mi dowód osobisty.
              W strukturach kościelnych trafiają się niestety skostniali nadgorliwcy, którzy
              niestety nie dopuszczają do świadomości tego, że ktoś uczestniczy w mszy w
              innej parafii. Generalnie cały czas obstaje przy tym, że takie zaświadcznia są
              nic nie wartymi świstkami. Co z tego, że pani X uczestniczyła w każdej mszy
              parafialnej i co roku przyjmowała kolędę, skoro na codzień jest obrzydliwą
              plotkarą, która nie jest godna być chrzestną? Ale ona oczywiście dostanie
              świstek bez problemu.
        • umasumak Re: Wiara na pół gwizdka. 18.06.05, 09:53
          Każdy parafianin, który bywa
          w kościele wie, że w takim wypadku ksiądz umawia się indywidualnie na inny
          termin. I nie ma co się oburzać, jeśli się samemu nie dba o swoje życie
          duchowe smile

          O! Widzisz, ja "bywam" w kościele od zawsze co niedzielę i pierwsze słyszę smile.
          • zona_mi Re: Wiara na pół gwizdka. 18.06.05, 17:33
            > O! Widzisz, ja "bywam" w kościele od zawsze co niedzielę i pierwsze słyszę :-
            ).

            Bo tak słuchasz... wink
            • umasumak Re: Wiara na pół gwizdka. 18.06.05, 21:40
              zona_mi napisała:

              > > O! Widzisz, ja "bywam" w kościele od zawsze co niedzielę i pierwsze słysz
              > ę :-
              > ).
              >
              > Bo tak słuchasz... wink

              No bez przesady. Słucham. Bywam i słucham.
              >
            • umasumak Re: Wiara na pół gwizdka. 18.06.05, 21:42
              zona_mi napisała:

              > > O! Widzisz, ja "bywam" w kościele od zawsze co niedzielę i pierwsze słysz
              > ę :-
              > ).
              >
              > Bo tak słuchasz... wink

              Teraz to mnie już wkurzyłaś Zona! MUSIAŁAM Ci to napisać!
              >
              • zona_mi Uma 18.06.05, 22:44
                > Teraz to mnie już wkurzyłaś Zona! MUSIAŁAM Ci to napisać!


                Jej, nie zasnę chyba... daj mi wirtualnego klapsa i wybacz!
                Proszę, proszę, proszę!
                Wybaczasz???
                smile (nieśmiały uśmiech...)
                • umasumak Re: Uma 18.06.05, 23:25
                  zona_mi napisała:

                  > > Teraz to mnie już wkurzyłaś Zona! MUSIAŁAM Ci to napisać!
                  >
                  >
                  > Jej, nie zasnę chyba... daj mi wirtualnego klapsa i wybacz!
                  > Proszę, proszę, proszę!
                  > Wybaczasz???
                  > smile (nieśmiały uśmiech...)

                  Nie zasługujesz nawet na klapsa wink
                  >
                  >
                  • zona_mi Re: Uma 18.06.05, 23:30
                    umasumak napisała:

                    > Nie zasługujesz nawet na klapsa wink

                    No wiesz, teraz to już mi naprawdę sprawiłaś przykrość... sad
                    Idę buczeć.
                    Bu.
                  • procesor Re: Uma 18.06.05, 23:31
                    pewnie zalezy od księdza w parafii - w mojej parafii zawsze ksiądz przypomina
                    możliwości umówienia sie na inny termin jeśli ktoś nie może być w tym
                    wyznaczonym pierwotnie
                    smile
                    • zona_mi Re: Uma 18.06.05, 23:50
                      No ale jeśli ktoś ma księdza, który nie przypomona, to musi innych na forum
                      doprowadzać do płaczu?!
                      Bu.
                      • umasumak Re: Uma 19.06.05, 13:58
                        zona_mi napisała:

                        > No ale jeśli ktoś ma księdza, który nie przypomona, to musi innych na forum
                        > doprowadzać do płaczu?!
                        > Bu.

                        MUSI wink
                        >
                      • procesor Re: Uma 20.06.05, 11:20
                        zona_mi napisała:
                        > No ale jeśli ktoś ma księdza, który nie przypomona, to musi innych na forum
                        > doprowadzać do płaczu?!
                        > Bu.

                        głask, głask smile
                        nie bucz
                        giełda informacji na forum dobra rzecz

                        juz widze jak do ksiedza dzwoni parafianka Uma z pretensjami - a dlaczego
                        ksiadz NIE powiedział??!
                        ;P
                        • zona_mi Re: Uma 20.06.05, 12:51
                          chlip... chlip...

                          > głask, głask

                          o, już lepiej
                          smile
                          smile)
                          smile))
                          dziękuję Procesorku!
        • mal.go.sia Re: Wiara na pół gwizdka. 21.06.05, 11:16
          no coz, mozna dbac o swoje zycie duchowe na wiele sposobow... co do tego ma
          znajomosc "rozkladu wizyt" ksiedza z pobliskiej parafii ?
          • isma Re: Wiara na pół gwizdka. 21.06.05, 11:25
            No jasne. To tak w ogole, to po co sa parafie?
          • zona_mi Re: Wiara na pół gwizdka. 21.06.05, 12:56
            mal.go.sia napisała:

            > no coz, mozna dbac o swoje zycie duchowe na wiele sposobow... co do tego ma
            > znajomosc "rozkladu wizyt" ksiedza z pobliskiej parafii ?

            Można też nie podbijać legitymacji ubezpieczeniowej u pracodawcy i dziwić się,
            że w przychodni każą płacić za wizytę. Każdy robi po swojemu.
            Naprawdę piszę niezrozumiale?
            Zona
    • mikanm Re: Wiara na pół gwizdka. 17.06.05, 21:02
      Jak się nie bierze ślubu = nie wierzę w sakramenty?? mi się to nijak nie
      łączy...Różne są sytuacje życiowe, czasem mama sama wychowuje dziecko bo ojciec
      okazał się zupełnie nieodpowiedzialny. I nie ma ślubu. Czy jej dziecko nie
      zasługuje na chrzest?
      Przestrzeganie przykazań...Przestrzegasz ich tak stuprocentowo? Nie wzywasz
      Pana Boga na daremno? Nie zdarza ci się powiedzieć "o Boże" 'o Jezu" itd? I czy
      to znaczy że już wierzysz na pół gwizdka??
      Każdy z nas wiarę pojmuje różnie. Jedni podchodzą do tego bardziej liberalnie
      inni bardziej zasadniczo. Ale my nie jesteśmy od osądzania! To my będziemy
      później osądzeni. I to jak każdy z nas pojmuje wiarę jest nasza prywatną
      sprawą.
      Nie wiem czy nieużywanie antykoncepcji zgodnie z zaleceniami kościoła jest
      takie dobre? I kto będzie potem wychowywał te 15 dzieci? ksiądz czy ja? i co
      jeżeli np biore tabletki - to znaczy że też wierzę na pół gwizdka?
      A księża w naszym kraju czasem to się chyba trochę zapominają. To oni są dla
      nas, oni nas mają prowadzić i wspierać w wierze, oni są wysłannikami
      Boga...Niestety wielu z nich już o tym zapomniało i zamiast nas do kościoła
      przyciągać to utrudniają nam życie takimi bzdurnym niejednokrotnie zakazami
      typu nie dam wam zaświadczenia bo was nie widzę w kościele....
      • ewapiotr6 Re: Wiara na pół gwizdka. 17.06.05, 21:45

        • aniask_mama Re: Wiara na pół gwizdka. 18.06.05, 07:15
          ewapiotr6 napisał
          Wiara to jedno a religia, która ma często więcej
          wspólnego z tradycją( według niektórych badaczy Jezus nie urodził się zimą lecz
          wiosną) to drugie.

          Podstawa naszej wiary jest Pismo Św + tradycja + nauczanie Ojców Kościoła,
          wszystko razem, nie jeden element.

          A co do zimą czy wiosną: czy wiesz, że są 2 opisy stworzenia świata (który
          prawdziwy? oba? żaden?), Adam nie zjadł żadnego jabłka ale owoc (ogólnie)?
      • dzindzinka Re: Wiara na pół gwizdka. 17.06.05, 22:08
        Z tego co wiem niektórzy księża robią trudności przy chrzcie jeśli rodzice mogą
        brać ślub kościelny, ale nie biorą, bo nie chcą. Inna sytuacja jest gdy nie
        mogą, bo są przeszkody.
        Znam małżeństwo, które nie bierze kościelnego, choć może, nie mają nic wspólnego
        z kościołem, często rzucają teksty w stylu "czarna mafia" i... ochrzcili
        dziecko. Ksiądz nie robił trudności. Ochrzcili i będzie chodzić na religię do
        komunii, bo przecież musi dostać prezenty i zaliczyć imprezę w lokalu.
        W ten sposób zawyża się liczbę katolików w naszym kraju. Moim zdaniem lepiej by
        było gdyby dziecko samo kiedyś zadecydowało czy chce wyznawać daną wiarę. I
        oczywiście powinno mieć możliwość rzetelnego poznania jej nim się zdecyduje.
    • anek.anek Re: Wiara na pół gwizdka. 17.06.05, 22:32
      jeśli chodzi o chrzest, to grzechy rodziców nie powinny mieć wpływu na to czy
      dziecko będzie ochrzczone, czy nie. Jedynym warunkiem jest to, że dziecko
      powinno być wychowywane w wierze. w przeciwnym razie ksiądz ma prawo odmówić
      tego sakramentu. Jednak brak ślubu kościelnego może rodzić wątpliwości czy
      faktycznie to wychowywanie w wierze będzie miało miejsce.
      Generalnie sięz Tobą zgadzam: jesli deklaruję się jako katoliczka, to jestem
      zobowiązana przestrzegać reguł i praw obowiązujących w danym kościele.
      Można jednak deklarować się jako osoba wierząca - ale nie czuć przynależności
      do konkretnego wyznania. a wierzyć w tego samego Boga itd.Ale wtedy faktycznie
      penego rodzaju hypokryzją jest domaganie się od jakiegokolwiek kościoła
      udzielania sakramentów. Ja, jako ateistka chciałam doprowadzić do chrztu
      swojego dziecka: dla świętego spokoju dziadków, którym brak tego chrztu spędza
      sen z powiek.Teściów bardzo szanuję i lubię i chciałam żeby byli zaspokojeni.
      Księża skutecznie wybili mi ten pomysł z głowysmile
      • ekan13 Re: Wiara na pół gwizdka. 18.06.05, 00:04
        Ja tam jestem za głupia aby się mądrzyć w temacie wiary, bo jak dla mnie każdy
        przeżywa to na swój sposób ale mogę przutoczyć w tej sprawie słowa Jana Pawła
        II;" Wydaje się, że wielu ochrzczonych, między innymi pod wpływem silnej fali
        dechrystianizacji, straciło kontakt z religijnym dziedzictwem i tradycją.
        Znaczenie wiary często bywa ograniczane do niektórych tylko chwil i wymiarów
        ludzkiego życia. Istnieje pewna forma relatywizmu, która skłania do
        selektywnego podejścia do katolickiej doktryny i moralności, do przyjmowania
        jednych i odrzucaniu innych na podstawie subiektywnych i arbitralnych wyborów
        (...) Tylko ta wiara, która zakorzeniona jest w sakramentalnej strukturze
        Kościoła, która czerpie ze źródeł słowa Bożego i Tradycji, która staje się
        nowym życiem i nowym rozumieniem, może sprawic że ochrzczeni będą w stanie
        oprzeć się dominacji dzisiejszej kultury."(Pytania do Papieża)

        A my to byśmy chcieli odrazu wszystko reformować, żeby wierzyć na naszych
        zasadach i tak np; piąte przykazanie mogłoby wyglądać
        NIE ZABIJAJ*
        * nie dotyczy aborcji i eutanazji
        itd.
    • palka_zapalka Re: Wiara na pół gwizdka. 18.06.05, 00:56
      Zgadzam sie, ale jest jedno ALEsmile
      Ci którzy nie wierzą, a chcą ochrzcić nie zawsze robią to dlatego, że co powie
      rodzina itp, ale robią to dla dziecka ono nie potrafi decydować o swoim życiu, a
      kiedyś samo wybierze jakąś drogę, wiarę, a może mieć ogromny żal do swoich rodziców.
      Ksiądz, też nie może przekreślać dziecka które narodziło sie w rodzinie bez
      wiary czy z nieprawego łoża przecież to może być kiedyś wierzący człowiek, a już
      na wstępie przekreśla się go za nie swoje błędy.
      • aniask_mama Re: Wiara na pół gwizdka. 18.06.05, 07:20
        palka_zapalka napisała:

        > Zgadzam sie, ale jest jedno ALEsmile
        > Ci którzy nie wierzą, a chcą ochrzcić nie zawsze robią to dlatego, że co powie
        > rodzina itp, ale robią to dla dziecka ono nie potrafi decydować o swoim
        życiu,
        > a
        > kiedyś samo wybierze jakąś drogę, wiarę, a może mieć ogromny żal do swoich
        rodz
        > iców.


        Hm... No wiec w sumie robią to dla siebie, żeby dziecko kiedyś nie miało do
        nich żalu... tak dla świętego spokoju


        Ksiądz, też nie może przekreślać dziecka które narodziło sie w rodzinie bez
        > wiary czy z nieprawego łoża przecież to może być kiedyś wierzący człowiek, a
        ju
        > ż
        > na wstępie przekreśla się go za nie swoje błędy.

        Ksiądz, a raczej szerzej - Kościół - ma obowiązek (bo to jedna z jego misji)
        troszczyć się o religijne wychowanie swoich czonków, zwłaszcza nowoprzyjętych.
        Jeśli rodzice sa niewierzący to skąd dziecko nabędzie choć podstawowych prawd
        wiary? Człowiek się z tym nie rodzi. Dlatego ksiądz czesto "upiera się" zeby
        chrzestni byli dobrymi katolikami.
        • wieczna-gosia Re: Wiara na pół gwizdka. 18.06.05, 07:41
          a jak to sie ma np do tego za kazdy lacznie z niewierzacym ma prawo ochrzcic
          dziecko? I ze chrzest jest wazny?
          zasadniczo sie z wami zgadzam. Ale uwazam, ze niektorzy ksieza maja zbyt
          arbitralne podejscie do sprawy. To jakim JA jestem katolikiem nie ma nic do tego
          czy ragne chrztu dla dziecka. Po to hrzstnym musi byc osoba wierzaca i
          praktykujaca, by rodzice mogli byc troch grzeszni wink
      • kalina_p pałka... 18.06.05, 07:46
        dziecko może sie ochrzić samo, potem, kiedys. Zreszta u protestantów isnieje
        tylko chrzest dorosłych - ktoś świadomie (!) wybiera jakąś dorgę, droge wiary i
        przyjmuje chrzest. Niemowlę nie wie, co czyni, nie ma swiadomości i nie mamy
        żadnej gwarancji, że bedzie te wiare praktykowało.
        • palka_zapalka Re: pałka... 18.06.05, 09:41
          Owszem dziecko może się ochrzcić będąc dorosłym.
          Jeśli rodzice są niewierzący to nie oznacza, ze chrześni, dziadkowie itd.
          Nie wiara rodziców nie może stawać na drodze przyszłej wiary dziecka.
          • kalina_p nie staje na drodze... 18.06.05, 09:46
            To, że NIE ochrzcze dziecka nie znaczy, że zabraniam mu wierzyć.
            Wręcz przeciwnie - niech wierzy, w co chce, zaprowadze ja i do katolików, i do
            protestantów, niech pozna buddyzm...Jej zycie, jj wybór.

            Natomiast chrzest niemowląt jest dla mnie paranoją, po prostu. Co takie dziecko
            może wiedzieć, wierzyć może? Nie. Chrzest powinien oznaczać świadomą decyzję
            życia w wierze.
            • ekan13 Re: nie staje na drodze... 18.06.05, 10:01
              Chrzest jest darem, który dziecko kiedyś zechcr wykorzystać lub nie i nic mu
              nie stoi na przeszkodzie, żeby kidyś zmienić wiarę. Ja chodzę do kościoła i
              widzę jak coraz częściej chrzci się 9 latki. Bo co są już na tyle świadome, że
              podjęły decyzje, czy raczej w domu pojawił się problem pt. mamo, tato dla czego
              inni mają pierwszą komunię a ja nie?
              W ten sposób myśląc to właściwie krzywdzimy dzieci nadając im imię, bo ono samo
              powinno sobie kiedyś wybrać takie jakie będzie mu się podobało. Swiadomie.
              • kalina_p nie, niestety. 18.06.05, 10:09
                Chrzest nie jest MOIM darem dla dziecka, tylko darem Boga dla osoby, która
                uwierzyla.
                "kto uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony". najpierw uwierzy a potem
                zostanie ochrzczony.
                O ile sie nie mylę (chociaz jest to mozliwe) chrzest niemowlat zostal w którymś
                wieku wprowadzony przez któregos papieża w związku z zapedami terytorialnymi
                Kościoła Katolickiego - bylo cs takiego, że jesli na jakims terenie jest
                woięcej katolików, to grunty należały się Kościołowi.
                Zauwaz, że inne "odłamy" chrześcijaństwa nie chrzcza niemowląt, lecz własnie
                ludzi dorosłych, nawet 14-15 letnich, ale świadomych swojej wiary, swojej
                decyzji.
                • ekan13 Re: nie, niestety. 18.06.05, 10:41
                  Ale ja nie widzę problemu wtym,że inne odłamy chrzczą w wieku dojrzałym. Każdy
                  przyjmuje zwyczajw panujące w danym Kościele i to jest OK. W Kościele rzymsko-
                  katolickim chrzci się małe dzieci i to też jest zwyczaj, który jeśli się do
                  tego Kościoła należy trzeba zaakceptować. Kościół ma prawo ustalać niektóre
                  rzeczy " Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie zawiązane w niebie, a co
                  rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie'- Mówi Chrystus do Piotra.
                  Nie można przyjmować wybiórczo regól panujących w danym Kościele i
                  interpretować ich wedle własnego uznania.
                  Poza tym trzeba być konsekwentnym w swych decyzjach i OK jeżeli nie ochrzciłeś
                  dziecka bo to ma być jego świadomy wybór, to nie posyłaj go do komuni, a nie
                  dla mody nie ochrzcimy, ale dla mody poślemy do komuni. Tego nie potrafię
                  zrozumieć, tej niekonsekwencji. Mam wrażenie , że nie ochrzcić to nie problem
                  bo dziecko na to nie zareaguje, ale potem już nie jest tak łatwo wytłumaczyć
                  dziewięcioletniej dziewczynce, że sorry ale ty jako jedyna w klasie jeszcze nie
                  jesteś świadoma swoich czynów i my Cię do komuni nie poślemy. Z resztą zgadzam
                  się z przytaczanymi w moim wcześniejszym poście słowami Papieża, że my łatwo
                  ulegamy pewnym trendom naszej kultury. Sami niepotrzebnie wszystko
                  komplikujemy. Czy ktoś z tu obecnych ma pretensję do swoich rodziców, że go
                  ochrzcili? Czy ktoś decydując się na zawarcie związku kościelnego chciałby
                  przechodzić przez przyjmowanie naraz wszystkich sakaramentów? Przecież często
                  zdarza się, że ktoś nie ma bierzmowania i już jest rozczarowany dodatkowymi
                  komplikacjami przed ślubem.
                  • kalina_p Re: nie, niestety. 18.06.05, 12:08
                    Wiesz, ja komunii nie mialam, mimo, że bylam jako niemowlę ochrzczona.
                    I jeśli moja córke będzie chciala iśc do komunii dlatego, że koleżanki ida to
                    będzie znaczylo, że poniosłam totalną porażkę wychowawcząsad((

                    Uważam, że dojrzały czlowiek, jeśli czuje chęc i potrzebe aktywnego
                    uczestniczenia w życiu kościoła to wszystkie wymagane sakramenty może sobie
                    przyjmowac powoli, stopniowo...Jeśli ktos chce wziąc ślub kościelny, przed
                    Bogie i księdzem a ni wie o bierzmowaniu, to jest to dla mnie właśnie dziwn. Bo
                    albo jestesmy naprawdę w kościele i wiemy, co i kiedy trzeba i przyjmujmy te
                    sakramenty, pilnujemy tegobo...chcemy, jest to nasz wybór. Albo chodzimy do
                    kościoła raz na rok, wiara na pół gwizdka i dziwimy się, że bierzmowanie przed
                    ślubem trzeba mieć. I o to mi chodzi...
                  • lola211 Re: nie, niestety. 18.06.05, 13:37
                    a nie
                    > dla mody nie ochrzcimy, ale dla mody poślemy do komuni

                    To nie o mode według mnie chodzi, ale o poddanie sie presji spolecznej- jesli
                    chodzi o wlasne dziecko trzeba miec naprawde silny charkter by nie ulec
                    zbiorowej tradycji poslania dziecka do Komunii w imie swietego spokoju.
                  • anek.anek ja miałam pretensje! 18.06.05, 15:37
                    Rodzice są ateistami. zostaliśmy ochrzczeni z bratem, bo przecież co by ludzie
                    powiedzielismile Do kościoła nigdy nas nie zaprowadzili, to robiła babcia jak
                    bylismy u niej na wakacjach. Mój ojciec, chociaż fizyksmile jest też wielkim
                    humanistą i w sumie filozofem. Od kiedy tylko pamiętam tłumaczył co to jest
                    wiara, opowiadał o różnych religiach. Nigdy nie stanął na przeciw moim wyborom.
                    Owszem, kiedy inne dziewczynki szły do komunii ja im zazdrościłam - sukienek i
                    prezentów. Ale wtedy jeszcze nie przyszło mi do głowy żeby zacząć uczestniczyć
                    w życiu kościelnym w jakikolwiek sposób. To przyszło 2-3 lata później.
                    wyraziłam chcęć chodzenia na religię, tata sam poszedł do kościoła, do ksieza
                    porozmawiać co ze mną zrobić i poprosić o przyjęcie na te lekcje. Byłam na
                    kilku. W wieku 10-11 lat miałam już jakiś własny obraz świata, czy raczej
                    wszechświatasmile Wtedy powstało w mojej głowie pytanie, na które do dzisiaj nie
                    potrafię sobie odpowiedzięć: po co ludziom wiara??? Słowo honoru, to rzecz dla
                    mnie niepojęta!
                    Jakieś kolejne 2-3 lata później, w okresie buntu nastoletniego zaczęłam mieć
                    pretensje do rodziców o ten bezsensowny chrzest. ie dlatego żeby mi kościół i
                    chrzest w czymś przeszkadzał, ale uważałam ochrzczenie mnie "dla świętego
                    spokoju" i "żeby ludzie nie gadali" za nieetyczne, niegodzące się z postaw
                    mojego taty - toleranta, humanisty. Totalna sprzeczność. Miałam pretensje o to
                    że ugiął sie pod presją. Dopiero później zrozumiałam jak bardzo silna to była
                    presja i, że czasem można iść na komrpomis.
                    Gdybym była wojującą ateistką, to do dzisiaj miałabym pewnie żal o to, że ktoś
                    podjął za mnie tak ważne decyzje! Bo chrzest nie tak łatwo "wymazać" z
                    papierówsmile W świetle prawa i wg wszelkich statystyk zasilam grono chrześcijan -
                    a wcale tego nie chcę. Unieważnienie chrztu - chociaż chyba możliwe, jest
                    baardzo trudne (był już kiedyś tutaj taki wątek - tutaj albo na innym podforum).
                    Dla części ateistów to naprawdę może być problem i może rodzić powazny
                    wewnętrzny bunt.
                • wieczna-gosia nie kalina ;) 18.06.05, 15:38
                  jestem po naukach chrzcielnych wczorajszych wink

                  chrzst jest darem Boga. Przez chrzst zmywa sie grzech pierworodny. I koniec
                  kropka. Nie ma zadnych zalozen, ze dziecko bedzie czy nie bedzie wierzyc.

                  Mysle ze problem (przynajmniej u mnie) pojawia sie gdzie indziej- na chrzcie
                  rodzice obiecuja ze beda dziecko wychowywac w wierze Kosciola. Jak ja np. moge
                  cos takiego obiecac?

                  Ale sama forumula chrztu moze byc wykonana przez kazdego, jest wazna, a dziecko
                  jest bez grzechu. I tyle.
                  • ekan13 Uffffffff, Ty to Ty 18.06.05, 16:23
                    Wróciłam na forum po baaaaaaaaaaaaardzo długiej nieobecności i zastanawiałam
                    się, czy Ty to ta Gosia, którą pamiętam. Teraz już wiem, fajniesmile)))))
                  • lila1974 Re: Gosiu 18.06.05, 16:40
                    Gdyby chrzest zmywal grzech pierworodny to ludzie by nie umierali, bo Pismo
                    Sw. mówi, ze "kara za grzech jest smerc".
                    Chrzest natomiast byl symbolem podazania droga, która wyznaczyl Chrystus. Jan
                    Chrzciciel zanuzal w Jordanie tych ludzi, którzy chcieli zmyc z siebie dawne
                    zycie a od tej chwili chcieli pójsc w slady Jezusa.
                    Zmywanie grzechu to dorobiona ideologia.
                    • ekan13 Re: Masz rację 18.06.05, 17:04
                      A wogóle to i tak Chrystus umarł na krzyżu za tych co żyli przed nim i w Jego
                      czasach, a to że zbawił także nas to dorabianie ideologi. Bo niby jak to
                      możliwe, że umarł za nasze grzechy jak nas wtedy nie było?
                      Zróbmy konkurs na największą herezję a co przecież teraz na stosach nie palą.
                      • ekan13 Przepraszam Lila 19.06.05, 02:05
                        Przepraszam. Nie powinnam w ten sposób odpowiadać i jest mi głupio z tego
                        powodu. Myślę, że słowa które zacytowałaś odnoszą się do śmierci duszy i
                        rzeczywiście karą za grzech jest śmierć ale nie ciała a duszy.
                    • wieczna-gosia lila, 18.06.05, 23:10

                      • wieczna-gosia Re: lila, jeszcze raz... 18.06.05, 23:12
                        ludzie przestaja miec grzech pierworodny. To daje moc chrztu.
                        Reszte grzechow zapewniaja sobie sami wink
                        ale jak to ladnie ujal wczoraj ksiadz- po chrzcie dziecko nie ma zadnego grzechu
                        osobistego, natomiast pozostaje w nim tendencja do popelniania grzechow
                        zapewniona przez jakiegos gada wink
              • palka_zapalka Re: nie staje na drodze... 18.06.05, 10:41
                Dyskutować możemy w nieskończoność, każda z nas ma swoje zdanie.
                Jak jednak uważam, że chrzest należy się kazdemu narodzonemu.
            • cocollino1 Re: nie staje na drodze... 18.06.05, 10:40
              kalina, masz racje, wlasnie tak jakos to dziwne to jest, ze dziecko przynalezy
              do wspolnoty od niemowlectwa (jesli je ochrzcimy), w pewnym sensie narzucamy mu
              pewna wiare, nie dajemy wyboru. Ja niestety ochrzcilam dziecko pod wplywem
              nacisku tesciow, wiem jestem dulska, ale trudno, stalo sie. Z drugiej strony
              wiem tez jak to jest wsrod rowniesnikow jak ma sie 10 lat i jest sie
              wyrzutkiem, bo nie jest sie ochrzczonym , nie chodzi sie na religie, znam to z
              autopsji, oj dzieci dawlay mi popalic. Mam nadzieje, ze teraz jest jednak
              troche inaczej i tolerancja wieksza wsrod rodzicow, a co za tym idzie i udzieci.
              A co do wiary na pol gwizdka, to racja. Albo przestrzegamy wszystkie zasady,
              albo w ogole i wtedy nie przynalezymy do konkretnej wspolnioty. Ja uwazam ze w
              szkolach srednich powinien byc przedmiot religiznawstwo, gdzie omawianoby i
              przedstawiano wszelkie wspolnoty koscielne, wyznania.Niech kazdy mlody czlowiek
              wybirze dla siebie, cos co najbardziej mu odpowiada. Ja przyznam szczerze, ze
              nie znam wszystkich wyznan, wspolnot, a szkoda, mam zamiar poznac, moze akurat
              jest cos co bedzie odpowiadalo mojemu swiatopogladowi i bede mogla przyjac
              wszystkie ich nauki i stosowac sie do nich.
              • kalina_p cocolino...racja 18.06.05, 12:10
                z tym, że ja wyrzutkiem nie bylam, komunii nie mialam, na religie nie chodzilam
                i wszystkie dzieci w podstawówce baaaardzo mi tej "wolności" zazdrościły!

                A teraz wierzeę w Boga, staram sie stosowac Jego nauki, jakos nie czuje się
                pokrzywdzona, że nie mam KATOLICKIEGo sakramentu komunii. Chrzescijaństwo na
                katolicyzmie sie nie kończy.
              • sowa_hu_hu Re: nie staje na drodze... 18.06.05, 12:18
                ja sie nie uważam za katolika choć wierze w Boga... nie chodze do kościoła , nie
                spowiadam sie , nie przyjmuje komunii... nie godze sie z niektórymi nakazami
                kościoła... chociaz ślub zawsze chciałam wziąść kościelny... ale nie wyobrazam
                sobie ze spowiadam sie kiędzu ze przed slubem sypiałam z chłopakiem , ze
                stosowałam antykoncepcje... bo wg mnie to nie są grzechy... jest całe multum
                ludzi którzy uwazają sie za katolików a nie robia tak jak nakazuje wiara
                katolicka...
                mimo wszystko ochrzciłam ziecko - jakoś tak czułam że chce to zrobić...
                mój probosz dziecka mi nie ochrzcił bo nie chciał , pojechałam do krakowa do
                klasztoru i tam nikt o nic mnie nie pytał , czy ma ślub czy nie , do spowiedzi
                tez nie byłam , komunii na chrzcie nie przyjmowałam - chrzestny mojego dziecka
                tez nie... - tak wiec okazuje sie ze sam kościół nawet nie przestrzega swoich
                wymogów...



                nowa kolekcja letnia
                www.heymama.pl/lato

                www.heymama.pl
              • a_weasley Zawsze wybierasz za dziecko 18.06.05, 14:44
                cocollino1 napisała:

                > kalina, masz racje, wlasnie tak jakos to dziwne to jest, ze dziecko
                przynalezy
                > do wspolnoty od niemowlectwa (jesli je ochrzcimy), w pewnym sensie narzucamy
                mu
                >
                > pewna wiare, nie dajemy wyboru.

                W zasadzie tak. Tyle, że wychowując dziecko w jakikolwiek sposób, coś mu
                narzucamy. Obecność albo nieobecność Boga w jego życiu. Prowadzimy je do
                kościoła - wybieramy za nie. Nie prowadzimy - też wybieramy za nie. Mówimy mu,
                co jest dobre, a co złe. Nic się na to nie da zrobić. Nasze dzieci będą takie,
                jakie będą, między innymi i głównie za sprawą wyborów, których dokonujemy - lub
                od których się uchylamy.
                Ono ma prawo mieć swoje zdanie (od pewnego wieku). A my jesteśmy po to, żeby mu
                pokazać, że nasze jest słuszne.

                > szkolach srednich powinien byc przedmiot religiznawstwo, gdzie omawianoby i
                > przedstawiano wszelkie wspolnoty koscielne, wyznania.

                Bba. Polska to nie USA, ale też mamy w tym względzie niewąskie sto kwiatów,
                więc mogłoby to wyglądać tak:

                Lekcja 1: Kościół rzymsko-katolicki.
                Lekcja 2: Kościół grecko-katolicki.
                Lekcja 3: Kościół polskokatolicki i kościoły starokatolickie.
                Lekcja 4: Cerkiew prawosławna.
                Lekcja 5: Karaimi.
                Lekcja 6: Kościół ewangelicko-augsburski.
                Lekcja 7: Kościół ewangelicko-reformowany.
                Lekcja 8: Kościół ewangelicko-metodystyczny.
                Lekcja 9: Kościół baptystów.
                Lekcja 10: Kościół Ewangelicznych Chrześcijan.
                Lekcja 11: Kościół Wolnych Chrześcijan.
                Lekcja 12: Kościół Zborów Chrystusowych.
                Lekcja 13: Kościół zielonoświątkowy.
                Lekcja 14: Kościół Boży w CHrystusie i inne kościoły przebudzeniowe.
                Lekcja 15: Kościół Jezusa Chrystusa Świętych W Dniach Ostatnich (mormoni).
                ...
                Lekcja 27: Judaizm.
                Lekcja 28: Islam - wyznanie szyickie.
                Lekcja 29: Islam - wyznanie sunnickie.
                Lekcja 29: Stowarzyszenie Wyższej Świadomości Kriszny.
                Lekcja 30: Buddyzm ZEN.
                Lekcja 31: Buddyzm Karma Kagyu...
                i tak poprzez rozmaitych teozofów i filodendronów tudzież Czcicieli Wąża aż do
                Stolicy Bożej I Barankowej Apostołów w Duchu i Prawdzie Alfa I Omega - Początek
                i Koniec (nie, nie wymyśliłem sobie tego związku, istnieje naprawdę, w
                odróżnieniu od Czcicieli Wąża).
                Przypuszczam, że uczeń zmuszony do opanowywania tego wszystkiego miałby
                niewąski mętlik w głowie.

                > Ja przyznam szczerze, ze
                > nie znam wszystkich wyznan, wspolnot, a szkoda, mam zamiar poznac, moze
                akurat
                > jest cos co bedzie odpowiadalo mojemu swiatopogladowi i bede mogla przyjac
                > wszystkie ich nauki i stosowac sie do nich.

                Oj, to masz zajęcie na parę lat.
                • wieczna-gosia dziekuje ci wesley 18.06.05, 15:41
                  bo dokladnie to chcialam napisac.
                  zawsze jakos tam warunkujemy dziecko.
                • cocollino1 Re: Zawsze wybierasz za dziecko 20.06.05, 10:09
                  tak, wiem jest tego sporo, sama mialam na studiach wiekszy jeszcze wykaz
                  zwiazkow wyznaniowych, ale przeciez nie mowie o tym, zeby uczyc sie o kazdym
                  najmniejszym, bez przesady. Oj jak ja lubie takie przesadadzanie.
                  • minerwamcg Re: Zawsze wybierasz za dziecko 27.06.05, 12:49
                    Kiedy widzisz, nawet tych nienajmniejszych jest całkiem sporo. W kwestii
                    religii ludzie wykazali się naprawdę dużą inwencją.
    • nchyb Ale chodzi o wiarę w Boga czy Kościół? 18.06.05, 11:15
      Bo moim zdaniem to jest różnica. I moim zdaniem, można uczciwie wierzyć w Boga
      (będąc protestanetem, muzułmanem, świadkiem Jehowy, indianinem wierzącym w
      Manitou itp), a nie koniecznie wierzyć w konieczność podporządkowywania całego
      życia wszystkim nakazom kośicelnym. No własnie, nie BOSKIM NAKAZOM, a
      kościelnym. Oczywiście, dla wielu osób to jedno i to samo, są jednak tacy, dla
      których BÓG nie równa się instytucji kościelnej. Bo nie da się ukryć, że
      Kościół to już od dawna nie jest tylko i wyłącznie zgromadzenie wiernych, a w
      przeważającej mierze cała biurokracja z nim związana.
      Ale to oczywiście tylko i wyłącznie moje skromne zdanie, z którym można się
      zgodzić lub nie, co przyznaję bez bicia, specjalnie mnie nie obejdzie smile
    • ekan13 Re: Wiara na pół gwizdka. 18.06.05, 11:26
      Eeeech, ta dyskusja tak na prawdę do niczego nie prowadzi. Wszystkie się
      mądzrzymy a jedna drugiej nie dokładnie nie czytasmile))
      • zona_mi Re: Wiara na pół gwizdka. 18.06.05, 17:45
        Przeczytałam bardzo dokładnie wszystkie posty. I wszystkie są na temat, tylko
        niektóre na inny.

        Zona
        • ekan13 Re: Wiara na pół gwizdka. 18.06.05, 18:02
          smile))))
    • isma Re: Wiara na pół gwizdka. 18.06.05, 18:37
      Dla mnie jest tak:
      Chrzescijanin, w tym katolik, to nie taki, co nie grzeszy (tu odpowiedz na
      pytanie, dlaczego w naszym katolikiem narodzie wink)) taka przestepczosc). No,
      juz sw. Pawel to wiedzial bardzo dobrze, piszac, ze przeciez tak goraco
      chcialby czynic dobrze, a jednak wciaz czyni zle.
      Dowcip natomiast, MSZ, polega na tym, zeby miec swiadomosc tego, ze sie
      grzeszy, i starac sie poprawic (w koncu, to w sakramnecie pokuty deklarujemy),
      a nie uwazac, ze wszystkie klopoty biora sie z, dajmy na to, czepialstwa ksiezy
      (ktorzy w dodatku, jak wiadomo, tez bez grzechu nie sa).
      • zona_mi Otóż to! 18.06.05, 20:39
        isma napisała:

        > Dla mnie jest tak:
        > Chrzescijanin, w tym katolik, to nie taki, co nie grzeszy (tu odpowiedz na
        > pytanie, dlaczego w naszym katolikiem narodzie wink)) taka przestepczosc). No,
        > juz sw. Pawel to wiedzial bardzo dobrze, piszac, ze przeciez tak goraco
        > chcialby czynic dobrze, a jednak wciaz czyni zle.
        > Dowcip natomiast, MSZ, polega na tym, zeby miec swiadomosc tego, ze sie
        > grzeszy, i starac sie poprawic (w koncu, to w sakramnecie pokuty
        deklarujemy),
        > a nie uwazac, ze wszystkie klopoty biora sie z, dajmy na to, czepialstwa
        ksiezy
        >
        > (ktorzy w dodatku, jak wiadomo, tez bez grzechu nie sa).


        • ledzeppelin3 Re: Otóż to! 20.06.05, 10:13
          Czyli wszyscy wierzący prawdziwi katolicy, a więc panie, które tu
          krytykują "wierzących ale niepraktykujących" nie stosują gumek i tabletek i nie
          bzykają się od tyłu? Pytam tylko i wyłącznie z ciekawości (choć to nie moja
          sprawa, przyznaję), bez uszczypliwości. Bo sama mam z tym problem.
          • wieczna-gosia Re: Otóż to! 20.06.05, 10:51
            a bzykanie od tylu jest niewskazane?
            • ledzeppelin3 Re: Otóż to! 20.06.05, 11:22
              Podobnieżsmile to grzech.
              • umasumak Re: Otóż to! 20.06.05, 12:00
                ledzeppelin3 napisała:

                > Podobnieżsmile to grzech.

                Jessssu, nie gadaj... to z tego trzeba się spowiadać???
                • ekan13 Re: Otóż to! 20.06.05, 12:16
                  Nie z tego nie trzeba się z tego spowiadać. Między małżonkami wszystkie chwyty
                  dozwolone. Pytałam zawodowego spowiednikasmile))
                  • attena76 Re: Otóż to! 20.06.05, 12:23
                    smile nam na naukach przedślubnych prowadzący ksiądz mówił, iż każdy kontakt
                    cielesny nie prowadący do zapłodnienia to grzech, nie mówił nic na temat
                    pozycjiwink
                    • umasumak Re: Otóż to! 20.06.05, 12:27
                      attena76 napisała:

                      > smile nam na naukach przedślubnych prowadzący ksiądz mówił, iż każdy kontakt
                      > cielesny nie prowadący do zapłodnienia to grzech, nie mówił nic na temat
                      > pozycjiwink


                      A cóz to za ksiądz? Przecież kościół nie zabrania kontaktów cielesnych między
                      małżonkami nie w celach prokreacyjnych
                      • attena76 Re: Otóż to! 20.06.05, 12:36
                        też sie zdziwiłam.
                        • ekan13 Re: Otóż to! 20.06.05, 12:42
                          Tak niestety część księży, chyba tych najbardziej zazdrosnychsmile, sobie coś
                          ubzdurało. Sex między małżonkami, i to nie tylko w celach prokreacji, jest
                          czymś jak najbardziej wskazanym, bo zapobiega wielu zdradom i poza tym jest
                          wyrazem miłości i to w jakich pozycjach i ile razy na dobę nie ma znaczenia.
                          Mogę to powiedzieć z pełnym przekonaniem, bo upewniałam się baraaardzo
                          dokładnie w tym temacie.
                  • ledzeppelin3 Re: Otóż to! 20.06.05, 13:52
                    Dżizas, ulżyło mismile)))))))))) Naprawdę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • zona_mi Re: Otóż to! 20.06.05, 11:17
            Nie zaspokoję (do końcasmile) Twojej ciekawości, ale gdyby założyć, że stosuję, to
            świadomie grzesząc i nie dziwiąc się księdzu, że ma coś na przeciwko smile
    • pawlinka ilustracja 20.06.05, 11:11
      ilustracja pasująca do dyskusji "wiara na pół gwizdka". Artykuł też można
      oczywiście przeczytać, ale mnie chodzi tutaj o rysuneksmile baaaardzo mi się
      podoba
      Pozdrawiam
      • pawlinka wkleić zapomniałam, ja tak już mam:-) 20.06.05, 11:12
        goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&art=1118181657&dzi=1104798052&katg=
        • ewa2233 Re: wkleić zapomniałam, ja tak już mam:-) 20.06.05, 13:14
          zona_mi napisała: Dziwią mnie posty typu: "nie dostałam zaświadczenia, że
          jestem wierząca, bo nie przyjęłam kolędy, a nie mogłam wtedy być w domu". Każdy
          parafianin, który bywa w kościele wie, że w takim wypadku ksiądz umawia się
          indywidualnie na inny termin. I nie ma co się oburzać, jeśli się samemu nie dba
          o swoje życie duchowe smile


          U nas akurat nie ma takiej praktyki, by ksiądz przychodził w innym terminiesmile
          I taki argument przy odmówieniu wydania zaświadczenia, jest akurat śmieszny.
          Nie mówiąc o tym jak czasem wygląda taka wizyta.
          Kiedyś syn (chyba jako 4-latek) bardzo się do niej przygotowywał. Mówiliśmy mu,
          ze ksiądz może zapytać jak się np. modli. Jakież było nasze zdziwienie, gdy
          ksiądz po szybkiej modlitwie nawet nie usiadł, tylko na stojąco "wyszatkował"
          obrazki bo "bardzo się spieszył"!
          A odnośnie samego zaświadczenia - to w ogóle paranoja! Skąd proboszcz ma
          wiedzieć czy ktoś PRAKTYKUJE? Można przecież chodzić do kościoła w innej
          parafii i nikomu nic do tego. Sama (jako 4-klasistka) spotkałam się z zarzutem,
          że moi rodzice i ja nie chodzimy do kościoła, bo nas tam NIE WIDAĆ. A my akurat
          każdy weekend spędzaliśmy u rodziny w innej miejscowości!
          ------------------------------------------------------
          çççççççççççççççççççççĂçççççç
          • zona_mi ewa2233 20.06.05, 13:34
            Ewa, ja się zgadzam z większością żalów w tym wątku. Też uważam, że nie ma co
            przesadzać z nadgorliwością, biurokracją itp. Myślę tylko, że i księdzu nie
            można się dziwić, jeśli kogoś w życiu na oczy nie widział, a ten żąda od niego
            zaświadczenia. Nie jestem księdzem przebranym za mamuśkę na forum i nie bronię
            kleru smile ale chyba w tym wypadku można przyznać mi rację?
            Kiedy w zeszłym roku chrzciliśmy synka, w rodzinie przed nami chrzestny nie
            miał zaświadczenia o bierzmowaniu ze swojej parafii. Ksiądz miał wątpliwości,
            poprosił o rozmowę z proboszczem. Kiedy na niego czekaliśmy, opowiedział, jak
            kiedyś pewien pan młody okłamał, że jest po bierzmowaniu, choć nie było to
            prawdą. Skłamał, że przyjął sakrament, bo chciał przyjąć następny. Na to
            stojący przede mną niedoszły chrzestny bez zaświadczenia: "no tak, ale to był
            ślub, a to t_y_l_k_o chrzest...". No i jak tu poważnie traktować niektórych
            ludzi i wierzyc im?
            Co do bywania w innej parafii - a nie można dostać zaświadczenia stamtąd? Co na
            to kościół? Aż się spytam u nas, bo bardzo to ciekawe. Faktycznie np. moja mama
            ma księdza nie do strawienia i woli chodzić na msze do innej parafii.
            Pozdrawiam
            Zona
            • ewa2233 Re: ewa2233 20.06.05, 13:59
              > Co do bywania w innej parafii - a nie można dostać zaświadczenia stamtąd?>>

              Trzeba wziąć zaświadczenie od księdza proboszcza, ze SWOJEJ parafii smile

              A co do grzechów "antykoncepcyjnych" też wszystko nie jest takie czarno -
              białe smile
              Wg nauk przedślubnych (na które uczęszczaliśmy) - nie wolno odmawiać
              swej "połówce", bo "głowa boli". To obowiązek!
              A jeśli przyjdzie wypełniać "obowiązki małżeńskie w dni płodne to co? Co roku
              dzieciak? smile Środki poronne, nawet pigułki - jakoś rozumiem , ale
              antykoncepcja, która za nic nie zaszkodzi ewentualnie poczętemu dziecku??
              Czy to można nazwać "wiarą na pół gwizdka" ?
              ------------------------------------------------------
              çççççççççççççççççççççĂçççççç
    • babka71 Re: Wiara na pół gwizdka. 27.06.05, 16:59
      Katolik praktykujący to też człowiek i też czasami grzeszy tak samo jak
      judaista, jak muzułmanin, jak protestant czy ewangelik lub wyznawca Buddy..
      ważne jest to zeby zdawać sobie z tego sprawę , że robię źlę i chcę to zmienić,
      według zasad mojej wiary.
      W wypadku katolików nawrócenie wymaga spowiedzi i poprawy i tyle i nie ma
      połowicznego wyjścia, że troszkę tak, a troszkę tak.
      Jeśli ktoś się nie zgadza z doktryną Kościoła Katolickiego no problem, u
      protestantów znajdzie zrozumienie jako rozwodnik, używający anty.. itp..
      Też chrześcijanie i Nikt ICH nie potępia, a że oprawa komunii czy chrztu
      inna ..no cóż wola Boska jak mówi moja teściowa
      Nie sprowadzajcie wiary w Boga tylko do spraw seksu, ceremonii, okazji do
      spotkań rodzinnych KK to wspólnota, a w niej i słabi i głupi księża i głupi
      ludzie i wszystko razem, ALE PONAD TYM WSZYSTKIM JEZUS!!!!
      p.s mam koleżankę nie praktykuje od 30 lat ale na komunii u swojej chrześnicy
      była i przystąpiła do komunii bez spowiedzi czyli oszukała swoją siostrzenicę i
      Pana Boga też ale nie potępiam jej....wg Kościoła i wg mnie grzech ale nie mnie
      to oceniać... to jej sumienie i jej sprawa.
      Muzułmanie tacy religijni , a burdele otwarte w każdym kraju o każdej porze
      IRAN, IRAK, Arabia S. ,SYRIA itp..
      ale w domku pokłony walą non stop i żonki też to tak na marginesie mi się
      wyrwało bo znam temat
      • ledzeppelin3 Re: Wiara na pół gwizdka. 27.06.05, 17:57
        O maaaaatko!
        Nikt przecież nie sprowadza wiary w Boga do seksu i ceremonii. Dyskutujemy o
        różnych aspektach wiary katolickiej. Mamy wątpliwości co do różnych nakazów
        religijnych i tyle, i nie sądzę, aby trzeba było przypominać zebranym o Jezusie
        (nawiasem mówiąc, w którym miejscu w Piśmie Świętym Jezus mówi o środkach
        antykoncepcyjnych?)
        Jak czytam takie pouczające teksty, zawsze mi się przypomina "Forrest Gump" i
        dowódca plutonu Forresta, który stracił nogi:" Czy znalazłeś już Jezusa, Gump?
        W Stowarzyszeniu Weteranów Wojny Wietnamskiej tylko o tym mówią! Jezus to,
        Jezus tamto..."
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka