tzn nie ja - mój chłop... wczoraj kupilismy farby , dzisiaj będzie mycie ścian
, latanie dziur... jutro gładź a potem malowanie... no i w między czasie
ścianka działowa... jak wczoraj popatrzyłam na ceny wykładzin i gumolitow to
szczena mi buty rozbiła! musze kupić jakieś szorstkie g..o za 5 zł

ale co
mi tam... jedyne co to musze znaleśc odpowiedni kolor , jakiś ciemny beżowy...
musimy wziąść całe multum rzeczy na raty - lodówka , łóżko , jakąs szafe i
komode... sama nie wiem co z meblami kuchennymi , sa tak benadziejnie
ustawione ze nawet miejsca na lodówke nie ma... zastanawiam sie wiec czy nie
kupić dwóch szafek albo nie zrobic u stolarza... mam mętlik w głowie...
mam nadzieje ze to wszystko nie potrwa dłuzej niz 2 tyg...
rodziców jeszcze nie oswiecilam choć mama sie chyba domyśla... poprostu jak
pomyśle jakie mi tata kazanie strzeli to juz mi sie słabo robi...
pochwaliłam sie to teraz ide sprzatać - no bo sobota - dzień święty