Będzie długie.
Znam od wielu lat człowieka, nazwijmy go P. Był on moim autorytetem lat
młodzieńczych. Z czasem dowiedziałam się od przyjaciół, że P lubi chłopców a
jeszcze bardziej nieletnich. Młoda byłam więc specjalnie się tym nie
przejełam zwłaszcza że P zniknął z mojego życia. Jakieś dwa miesiące temu
dowiedziałam się, że P powrócił i pracuje w pemnej młodzieżowej organizacji
organizując czas...MALYM CHŁOPCOM. Ruszyło mnie i postanowiłam, że tak tego
nie zostawie. Poszłam z wizytą do jego bezpośredniej przełożonej w tej
organizacj- nazwijmy ją D. Ona stwierdziła,że wspomniane przeze mnie
incydenty, które miały miejsce 10 lat temu jeszcze o niczym nie świadczą, a
poza tym jakby rzeczywiście tak było to na pewno dotarły by do niej takie
informacje. Nie uwierzyła mi, że kiedyś fakty molestowania chłopców miały
miejsce. Dzwoniłam na kilka telefonów zaufania itam tylko utwierdzono mnie w
przekonaniu, że ten człowiek stanowi olbrzymie niebezpieczeństwo a równie
niebezpieczna w swej posyawie jest pani D. Udało mi się odnależć chłopaków,
których molestował przed laty, ba dogrzebałam się chłopców, których próbował
molestować teraz. Zgłosiłam sprawę na Policję. Przesłuchano tamtych i tych w
obecności rodziców, którzy wyrazili na to zgodę. Miał być nakaz aresztowania
P i co? Sprawę przejeła prokuratura wojewódzka gdzie pani D ma stare
komunistyczne układy. Poszłam i tam zapytać co z tą sprawą ale zbyto mnie
tłumacząc, że ptokurator, który ma tę sprawę jest obecnie na urlopie.
A dzisiaj przed chwilą się dowiedziałam, że D NADAL PRACUJE Z CHŁOPCAMI.
Jestem już tym zmęczona nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło, że takie
kanalie są bezkarne. Pani D nadal uważa, że P jest prawym człowiekiem a ja
przepuszczam na niego nagonkę. Pomijam fakt, że P ma spore problemy z
alkoholem i też to nikomu nie przeszkadza. Włożyłąm w tę sprawę naprawdę
duuuuuuużo energii i czasu i boję się, że sprawie ukręcą łeb

((((