Dodaj do ulubionych

Mówi babcia do wnuczka............................

24.06.05, 10:40
marcel kąpał sie w basenie , miał na niego oko mój tata..
ja byłam w domu , układałam sobie notatki gdyż musze sie uczyć do egzaminów i
chciałam to wszystko posegregowac...
nagle słysze z dołu jak moja mama wznosi lament ze dziecko pije wode z basenu!!!
zabrała go do domu i słysze jak mówi - " widzisz marcelku ta twoja matka to
sie w ogóle tobą nie interesuje... najchętniej to by cie sprzedała..."
wiecie co? poprostu w momencie mi sie gorąco zrobiło i sie trząś zaczełam...
bliska byłam tego aby zbiec do niej i wygarnąc ale policzyłam do 10sięciu i
sie powtrzymałam...
to ze napierdziela na mnie - wyzywa mnie od gnoi i prostaków - to jakoś staram
sie byc ponad tym... ale jak ona moze tak mowić do mojego dziecka...
z kazdym takim razem coraz mniej mi zal ze zostanie sama w tym domu kiedy sie
wyprowadzimy...
pozostanie jej tylko wtedy zlikwidować kota i psa...

ide zapalić...
Obserwuj wątek
    • lola211 Re: Mówi babcia do wnuczka....................... 24.06.05, 11:02
      > z kazdym takim razem coraz mniej mi zal ze zostanie sama w tym domu kiedy sie
      > wyprowadzimy...

      Nie wiem , jak Tobie w ogole moze byc zal choc odrobine.
      • sowa_hu_hu Re: Mówi babcia do wnuczka....................... 24.06.05, 11:16
        to samo mi moja koleżanka powiedziała... sama była świadkiem awantury urządzonej
        przez moja mame... i stwierdziła ze ona by nie mogła... a na pewno nie
        potrafiłaby mowić że kocha swoja meme , że jej żal itd...
        no ale ja taka jestem - poprostu mi żal że zostanie sama... ja w krakowie ,
        siostra w krakowie... chociaz ja to na guzik jej potrzebna jestem - tyle ze
        czepiac sie nie będzie miała kogo...
        ale za marcelem to na pewno będzie zajebiście tesknić...

        ale i tak jestem przekonana ze bedzie tylko czekała na to aż wróce do niej
        skruszona i będe sie zalić ze mi nie wyszło.. alez by ona miała wtedy
        satysfakcje... z jednej strony twierdzi ze chce dla mnie jak najlepiej ale caly
        czas mi powtarza ze jestem dnem i nic w zyciu nie osiągne... sukcesy w jej
        oczach odnosi tylko moja siotra,,,
        • lolinka2 Re: Mówi babcia do wnuczka....................... 24.06.05, 15:13
          będzie będzie czekała...ja się wyprowadziłam mając 14 lat, do tej pory szykany mam w listach, a jak ostatnio powiedziałam jej przez telefon ze własnie straciłam pracę i lipiec aż do października mam chudziutki usłyszałam tryumfalne "A nie mówiłam?? Więc jednak wrócicie do nas!!!!"
          Ale nie dałam jej tej ponurej satysfakcji... znalazłam kolejną pracę, niepełny etat ale zawsze coś.
      • redmiss Re: Mówi babcia do wnuczka....................... 24.06.05, 11:17
        co za baba! ja bym nie wytrzymała...
      • kaja5 Re: Mówi babcia do wnuczka....................... 24.06.05, 11:19
        lola211 napisała:
        > Nie wiem , jak Tobie w ogole moze byc zal choc odrobine
        ____________________________________________________________

        A ja wiem...
        Ja ja rozumiem, to w końcu jest jej matka. Moja też nie była dla mnie swego
        czasu słodka, jednak było mi jej żal kiedy została sama i mówila, że żyć jej
        sie już nie chce...
        • sowa_hu_hu ps 24.06.05, 11:22
          cholera - ja sobie obiecywałam ze juz tematu matki poruszac nie będe... ale jak
          usłyszałam coś takiego to nie mogłam sie powstrzymac zeby tego z siebie nie
          wyrzucić...
          chyba lepsze to niż wszczęcie z nią awantury smile

          w kazdym razie wszystkich zmęczonych tym tematem przepraszam smile
          • redmiss Re: ps 24.06.05, 11:29
            hehehe, dla mnie temat jak najbardziej świeży, bo innych nie czytałam wink
            nawet mnie zaskoczył Twój post, ze masz takie kłopoty z mamą.
            • sowa_hu_hu Re: ps 24.06.05, 11:32
              oj mam... i to od dawna... dlatego sie wyprowadzam bo juz sie tego wytrzymac nie
              da... wiele juz miałam z nia przejśc... ale nie bede sie już powtarzać... na
              pewno nigdy jej nie zapomne tego jak mnie potraktowała kiedy zaszłam w drugą
              ciąże (wpadka) a później poroniłam...
        • lola211 Re: Mówi babcia do wnuczka....................... 24.06.05, 11:36
          Co z tego , ze matka, skoro jest osoba toksyczna.Cos jak maz psychicznie
          znecajacy sie nad zona.Wiem, ze z takich relacji trudno sie wyplatac, ale mozna.
          Takie matki stosuja szantaz emocjonalny i trzeba duzo sily, by sie wyzwolic.
    • weronikarb Re: Mówi babcia do wnuczka....................... 24.06.05, 11:31
      oj sowa Ty tak na matka jak ja na szwagierke ......
      Zbyt duzo by opowiadac, ale wygadac sie od razu ciut lzej smile
      Tez moja mama byla rozna i dlatego rozumiem cie smileBedziesz dla niej dalej
      zobaczysz jak ona sie zmieni - u mnie wlasnie to spowodowalo ze jestesmy jakos
      bardziej zwiazane i nawetczesciej ja odwiedzam - bo niemam jej na codzien smile
    • ula_max no to 24.06.05, 12:48
      przegięła pałe. Wyprowadzaj się i nie daj się. Ale wiesz myślę cały czas o tym,
      bo nie raz pisałas o problemach z matką, co ona ma do Ciebie. Pisałas kiedyś że
      masz siostrę i stosunki siostra-matka są ok. Jakoś nie daje mi to spokoju.
      Przepraszam, nie odpowiadaj, nie chcę wtykać nosa w nie swoje sprawy.
      Pozdrowienia
      • sowa_hu_hu Re: no to 24.06.05, 13:20
        eee tam spoko smile moge odpowiedzieć...
        chodzi o to ze jak moja siostra tu mieszkała , wiele lat temu to miała tak samo
        jak ja... w końcu nie wytrzymała i sie wyprowadziła...
        teraz oczywiście moja siostra stoi po stronie mamy , zapomniała jak to było
        kiedy sama miała przechlapane... i teraz mnie poucza ze powinnam przyjąć warunki
        mamy i robic tak jak ona chce bo mieszkam u niej itd... np. jesli jest pranie do
        wyprasowania to ja mam je prasowac zaraz po sciągnięciu z syszarki a nie na
        następny dzien - bo mama tak chce , bo to jej dom - a to sa przeciez moje rzeczy
        i mojego dziecka...
        usłyszałam nawet ze majtki mam mieć w kostke poukładane bo to mamy dom , jej
        szafy i ma byc porzadek...
        ogólnie to siostra przyjeżdza do mamy i obrabiją mi dupe jak jest okazja...
        jak zaszłam w drugą ciąze to siedziały razem i gadały jaka to ja nie ejstem BE ,
        mama powiedziała wtedy ze jestem głupią ci.ą która a moja siostrzyczka na to
        przytakneła ( przy czym pare dni wczesniej jak mamy nie było skłądała mi
        serdeczne gratulacje)
        moja siostra ma bardzo dobra prace , dużo zarabia , ma super faceta który tez
        duzo zarabia... mama sie rozpływa jak go widzi... z moją siostrą siedza i piją
        kawke , pala peipierski i plotkują... mamusiu... kochanie itd
        jak to widze to mnie zbiera na wymioty czasami,,, pomijając fakt ze zajebiscie
        mnie to boli...
        nawet facet mojej siostry zauwazył ze mama mnie traktuje inaczej...
        kiedys szukałam winy w sobie , wiem ze idealna nie jestem... ale wiem tez ze nie
        zaśługuje na takie traktowanie...
        ostatnio usłyszalam ze jestem prostakiem - a dlaczego? bo przez otwarte okno
        zapytałam mojego chłopa o coś tam... bo co by było jakby ludzie ułsyszeli ze ja
        przez okno o coś pytam - no parodia...
        kolezanki jak do mnie przychodza to sie nadziwić nie moga - bo zazwyczaj stoje
        przy garach ,w domu poodkurzane... mozna by było rzec ze jest tak jak ma byc!
        ale wg mojej mamy wszedzie jest syf... ona nawet w niedziele wyciera podłogi...
        a codziennie dywany czysci na mokro - no bo kot sie leni... itd itd... do
        zwariowania...
        moje kolezanki mówią ze jakby moja mam do nich do domu weszla to by na miejscu
        padła! bo nigdzie nie jest tak czysto jak u nas... a moja mam twierdzi ze
        wszędzie jest błysk tylko u nas jest beznadzieja...
        i tak w kółko... cale zycie...
        jak moja siostra dostała awans to moja mama była w niebowzięta... ale jak ja
        zaczelam ciuchy szyc to stwierdziła ze nikt tego nie kupi - i to było cale jej
        "wsparcie" dla mnie...
        • ula_max Re: no to 24.06.05, 13:27
          ... same plusy widzę tej wyprowadzki. Widocznie taki "urok" Twojej matki.
          Jeszcze jej pokażesz. Tak trzymaj!
          • sowa_hu_hu Re: no to 24.06.05, 13:31
            no ja myśle smile
            nie mam zamiaru marnowac zycia na jeżdżenia na szamacie od rana do wieczora smile

            dzięki za dobre słowo!

            ide obiadek robić smile
            dziś kalafior w panierce , mniammmmmmmmmmmmm smile
            • lgosia1 Re: no to 24.06.05, 14:24
              sowa, u mnie było inaczej - ale rodzajowo podobnie. Po przeprowadzce nadal
              stosunki nie są zbyt ok, ale ja widzę tego jeden wielki plus. Wszystko w życiu
              ci się uda, dokładnie wszystko co sobie zaplanujesz i będziesz psychicznie
              mocna, niewiele spraw będzie cię w stanie złamać i to dzięki twojej matce. Po
              prostu nigdy w życiu nie będziesz chciała dać jej satysfakcji przy gadaniu "a
              nie mówiłam?" Ona i tak gadać będzie swoje, ale tobie będzie się wszystko
              udawać, bo będzies robić wszystko by się udałosmile Przynajmniej u mnie tak jest.
              Im więcej mi się udaje - a udaje się - tym bardziej moja mama jest zawiedziona
              chyba, że jej przepowiednie się nie sprawdzają...
              • ledzeppelin3 Re: no to 24.06.05, 14:43
                Sowo, przepraszam, że się wtrącam, ale wydaje mi się, że jesteś emocjonalnie
                uzależniona od mamy. Pewnie nie od dziś Cię rani, może Ty starasz się cały czas
                zasłużyć na jej miłość? I jest w Tobie schemat ( wtłoczony przez mamusię od
                dzieciństwa), że jak ktoś rani, znaczy, ze kocha...
                • sowa_hu_hu Re: no to 24.06.05, 15:02
                  wiem o tym ze jestem uzalezniona... psycholog do której kiedyś chodziłam
                  powiedziała mi to samo... i dała rade zeby jak najszybciej przeciąć tę pępowine...
                  • ledzeppelin3 Re: no to 24.06.05, 15:09
                    Bez tego ani rusz...będziesz się męczyć w tej chorej sytuacji dalej. Ona Cię
                    szantażuje emocjonalnie (jak możesz zostawić mnie samą), a jednocześnie dręczy.
                    Zostając z nią, trwając w tym uzaleznieniu, niestety masz szansę sama stać się
                    toksyczną matką da synka. Powielamy wzorce naszych rodziców, choć można z tym
                    skończyć. To wymaga sporej psychicznej siły- taka separacja mieszkaniowa i
                    uczuciowa od matki, ale jest niezbędna. Kiedyś- za kilka lat- może ona
                    zrozumie...Ale na razie nie zajmuj się nią, tylko sobą i swoim dzieckiem. Na
                    naprawę Waszych stosunków, jak już będziesz w stanie zdobyć się na dystans w
                    stosunku do niej..
                    • ledzeppelin3 Re: no to 24.06.05, 15:10
                      ..przyjdzie czas (za szybko enter, sorki)
        • zona_wojtka Re: no to 24.06.05, 21:03
          sowa_hu_hu napisała:

          > ogólnie to siostra przyjeżdza do mamy i obrabiją mi dupe jak jest okazja...

          Ty masz okazję i chęć do obrabiania im dup stale...
          • sowa_hu_hu zona_wojtka 24.06.05, 21:28
            naprawde dogłębnie mnie zraniłaś tym swoim wywodem.... hehe
          • umasumak Jest takie powiedzenie Żono Wojtka: 24.06.05, 23:41
            " Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie". Gdyby siostra i matka Sowy były wobec niej w
            porządku, to sądzę, że ona też by była. Skoro nie są, dobrze się składa, że ma
            gdzie przynajmniej się wyżalić, bo w innym wypadku mogłaby zacząć do nas pisać
            z Kobierzyna. Pzdr
    • gosia_78 Re: Mówi babcia do wnuczka....................... 24.06.05, 15:18
      Twoja Mama nie ma za grosz wyobraźni. Jak można mówić dziecku takie rzeczy.
      Dobrze jej, niech zostaje sama, jak nie umie docenić tego, że zdobywasz
      wykształcenie będąc jednocześnie matką.
      Powodzenia
      • wegatka Re: Mówi babcia do wnuczka....................... 24.06.05, 16:25
        Sowo, oskrobcie te ściany i spadajcie stamtąd jak najszybciej, bo się dziewczyno
        nerwowo w tych warunkach wykończysz. Jak teraz jeszcze ktoś powie, że to Ty
        ponosisz winę za konflikt z mamą, to go wirtualnie pobiję. Przecież nawet święty
        by takich tekstów nie wytrzymał.
    • renia68 Re: Mówi babcia do wnuczka....................... 24.06.05, 16:52
      Gdy 11 lat temu wyprowadzałam się z domu(prawie 150 km)myślałam że to straszne
      że będę tęsknić że nigdy się nie przyzwyczaję.Boże tak daleko od mamy.Trwało to
      długo.Jezdziłam do mamy tak często jak tylko się dało przy dwójce malutkich
      dzieci.Nadszedł w końcu taki moment,że byłam szczęśliwa że mieszkam tak daleko.
    • asientos Re: Mówi babcia do wnuczka....................... 24.06.05, 18:02
      znajdź nabywców na babcię...
    • a_melia Re: Mówi babcia do wnuczka....................... 24.06.05, 19:50
      Lepiej na razie nie myśl już o tym, skup się na pzrecinaniu z nią pępowiny. Ja
      przez swoich rodziców zawsze byłam bardzo nisko oceniana, choć zawsze najlepsza
      uczennica, studentka itd., to nigdy nie miałam prawa głosu. Jak ktoś nas
      odwiedzał, to dowiadywał się o mnie z ust rodziców przy mnie (ja z reguły
      podawałam do stołu). Kiedyś wspomniałam co nieco o dziewczynie, którą
      podziwiam. Odpowiedź: dziecko a z kim ty się porównujesz, do pięt jej nie
      dorastasz....itd. Moje dzieci też często są wypytywane, co tam mama w domu
      zrobiła...nie słuchaj jej...co tam mama może wiedzieć.....
      Najlepiej dla Ciebie: nie słuchać i wiać od niej daleko
      Ja tak bym chętnie zrobiła, tylko cholernie się boję.....
      Amelia
      • sowa_hu_hu Re: Mówi babcia do wnuczka....................... 24.06.05, 20:51
        ja mam taki problem że jak minie największa złość i mama zaczyna być w miare
        miła , nawet sie do mnie odezwie to ja od razu zaczynam mieć wyrzuty sumienia...
        z jednej strony ja wiem ze ona nie chce dla mnie źle... ale co jej daje to
        upokarzanie mnie...? najgorsze jest to że ona twierdzi że dała mi w zyciu
        wszystko... - jest o tym święcie przekonana... ja jestem jej wdzięczna bardzo za
        wiele rzeczy ale nigdy nie pogodze sie z tym ze mnie tak traktuje... i bardzo ,
        bardzo brakuje mi MAMY...
        • aniael Re: Mówi babcia do wnuczka....................... 24.06.05, 23:00
          Wiesz Patrycja, ja Cie podziwiam. Narawde. Bardzo ciężko jest cokolwiek
          osiągnąć, jeśli ktoś nieustannie podcina Ci skrzydła. A Ty nie dość, że
          znalazłaś dość odwagi, by założyć własny interes, jak rozumiem - zaczynając od
          zera, to jeszcze zdobyłaś się na to, by przeciąć tę pępowinę. Ja znam smak
          uzależnienia od rodziny, chociaz ja wyprowadziłam się jeszcze na studiach, więc
          całkowite uniezależnienie przyszło niejako naturalnie - zostałam w mieście, w
          którym studiowałam. Byłoby dużo trudniej, gdybym musiała z dnia na dzień podjąć
          decyzję o wyprowadzce, jak jest w Twoim przypadku.
          Ale to konieczne, teksty Twojej mamy do dziecka są niedopuszczalnesad
          Do odważnych świat należy, jestem przekonana, że świetnie dasz sobie radę.
    • burza4 Re: Mówi babcia do wnuczka....................... 24.06.05, 21:06
      Powiem krótko - szkoda ze się powstrzymałaś. Moja mamunia tez takie teksty
      potrafiła zaserwować - aż od własnego dziecka usłyszałam "ty to byś mnie
      najchętniej pod samochód wepchnęła" - ot - efekcik słuchania
      babcinych "mądrości". Przy kolejnej głupiej uwadze mamy - zrobiłam karczemną
      awanturę, objechałam ją od a do zet - i nie miałam wyrzutów sumienia. A mama
      po parodniowych dąsach doszła do siebie, tym bardziej że jak poskarżyła się na
      mnie swoim znajomym - te przyznały mi rację. Jak dziecko ma się czuć
      bezpiecznie, jeśli słyszy, że matka może je oddać???
    • umasumak Sowa 24.06.05, 23:36
      ... pakujcie się i uciekajcie od mamusi nawet dzisiaj. Jest w tym wynajętym
      mieszkaniu jakaś podłoga chyba? Jeśli tak, to macie gdzie porozkładać materace
      i kończyć remont już mieszkając u siebie.
      Mamie pięknie podziękuj za wszystko co dotychczas i nie zawracaj sobie głowy
      jej samopoczucie. A jak ojciec i siostra będą nadal mieli pretensje, że się
      wyprowadzasz, to im zaproponuj, żeby się wprwadzili, skoro im tak żal mamusi.
      Pzdr
    • echna Re: Mówi babcia do wnuczka....................... 25.06.05, 00:16
      hej sowa, bardzo Ci współczuję. Miałam podobnie. Moja mama zawsze mnie
      traktowała bardzo źle. Byłam głupia, garbata, do niczego się nie nadająca.
      NAtomiast moja młodsza siostra to ideał chodzący. NIgdy nie wierzyłam w siebie,
      dopiero po zdanej maturze i po poznaniu mojego partnera zaczełam się zmieniać.
      Teraz wierzę w siebie, wierzę że dam radę. Zawsze słyszałam "ty to egzaminów
      nie zdasz" Do matury nie masz nawet co przystępować, przecież i tak sobie nie
      poradzisz. Znalazłam pracę, stwierdziła że zaraz po okresie próbnym mnie
      zwolnią, a teraz jestem najstarszym starzem w tej firmie pracownikiem (ponad 12
      lat) i jestem bardzo ceniona. Oczywiście mojego partnera nire toleruje do tej
      pory. Ale gdy się wyprowadziłam zrobiło się trochę lepiej. Wyprowadziłam się
      jakieś 10 lat temu. Mam wspaniałego synka i jestem szczęśliwa. Mama nie
      odwiedza mnie zbyt często, ale jeśli już to i tak strasznie krytykuje. Uważa że
      mieszkam w bardzo złych warunkach. (3 pokoje to źle?) że mam brudno ( no cóż
      codzinnnie podłóg nie myję) że pokoje nie takie (sypialnie i pokój dziecinny
      remontowaliśmy pół roku temu, został jeszcze pokój gościnny do remontu, ale
      niestety brak kasy). Ostabio nauczyła się trochę bezczelnie odpowiadać, że jest
      to mój dom i mnie pasuje taki jaki jest. Jeśli komukolwiek z moich gości to ie
      pasuje, zawsze może zostać u siebie w domu i nie przychodzić tu. Jeszcze
      dobrego sówa o mnie i o moim domu nie powiedziała. Pozatym nie tolerując mojego
      męża, nastawia synka przeciw niemu. Mój syn nie chce odwiedzać babci, bo mówi
      że babcia mówi o tacie ten łysol, albo ten głupek (Mąż jest osobą łysiejącą).
      Gdy pokłóciłam sie o to z mamą i przez dwa m-ce jej nie odwiedzałam, to na
      jakiś czas się zmieniła, ale ostatnio znowu zaczeła dogadywać. NAjlepiej się
      wyprowadzić i to jak najdalej i rzadko dzwonić do siebie. Miłoś na odległość z
      tak toksyczną mamą jest najlepsza. Ale się rozpisałam. Przepraszam. Życzę
      powodzenia. Majka
    • dzindzinka Re: Mówi babcia do wnuczka....................... 25.06.05, 06:52
      Moją też stać na taki tekst Sowo. Na szczęście widujemy się kilka razy w rokusmile
      Gdy po studiach wróciłam na rok do domu, było źle: "powinnaś wyjść za mąż i się
      wyprowadzić". Gdy się wyprowadziłam (sama) opowiadała, że znajome mówią, że ma
      niedobrą córkę, bo od niej odeszła. Trochę zmieniła stosunek do mnie, gdy
      faktycznie wyszłam za mąż i mieszkam 200 km od niej.
      A pupilkiem był zawsze mój brat (zresztą wspaniały gość, to fakt), co śmieszne
      teraz hołubi jego żonę, która potrafi na jej oczach pomiatać synkiem. No ale
      jest ona lekarzemwink
      • pesteczka5 Re: Mówi babcia do wnuczka....................... 25.06.05, 12:01
        Niezależnie od układów Sowy z mamą, babka do wnuczka o jego mamie/drący koty
        rodzice jedno o drugim do dziecka itp. n i g d y nie powinni mówić źle - ze
        względu na dobro tegoż dziecka i z powodu swoich uczuć do dziecka, niezależnie
        od uczuć do omawianej osoby.

        Czyli, Sowo, powiedziałabym tak:

        Mamo, bardzo proszę, nie mów o mnie źle do Marcela, bo to jemu wyrządzasz w ten
        sposób krzywdę, a przeciez go kochasz. Jeśli masz coś do mnie, powiedz to
        m n i e i nie przy nim.

        Amen.
    • lidkakn Re: Mówi babcia do wnuczka....................... 25.06.05, 13:18
      Nie zazdroszczę, teściowa nadaje się do leczenia. Masz jednak perspektywę
      przeprowadzki. Wytrzymaj. Liczenie opanujesz pewnie do perfekcji. Pozdrawiam.
      • verdana Re: Mówi babcia do wnuczka....................... 25.06.05, 14:46
        Moim zdaniem popełniłaś bład. Należało matke objechać i to solidnie. Gdyby Twoja
        matka wzięła pas i zlała Twego syna, pewnie nie rozważałabyz tego w kategoriach
        konfliktu z matką, tylko znecania się nad dzieckiem. A powiedzenie dziecku
        czegoś, co może zburzyć jego poczucie bezpieczeństwa - i powiedzienie tego
        swiadomie - to znęcanie sie nad dzieckiem. Ono jest tu najbardziej pokrzywdzone.
        Moze jeszcze teraz nie zrozumie - ale któregoś dnia uwierzy, ze go nie kochasz i
        chcesz sie go pozbyć - i co wtedy?
        Ja bardzo zastanowiłabym sie nad dalszymi kontaktami babci z wnuczkiem. Nie
        powierzyłabym dziecka pedofilowi, sadyscie, ani komus, kto tłumaczy dziecku, ze
        matka go nie chce.
        A na pewno, niezaleznie od sytuacji nigdy więcej nie pozostawiłabym syna ani na
        minutę samego z babcią i powiedziała babci dlaczego.
        • sowa_hu_hu Re: Mówi babcia do wnuczka....................... 25.06.05, 14:56
          ja bym sie odezwała - taką mam nature... ale ostatnio staram sie sie nie wdawac
          z nią w awantury... z powodu tego ze sie wyprowadzamy mamy mnóstwo wydatków i
          wisimy mojej mamie za rachunki - dlatego stwierdziłam ze nie bede sie oddzywać
          bo zaczełoby sie takie nadawanie na nas , ze swtierdziłam ze nie chce sobie
          nerwów szarpać...
          aczkolwiek zagotowało we mnie i to bardzo - ledwo sie opanowałam...
          ale nie omieszkam jej kiedys o tym przypomnieć... chociaz znając zycie wyprze
          sie... juz kiedys tak było - powiedziała mi kilka bardzo przykrych rzeczy po
          czym stwerdziła ze nigdy tak nie mówiła...
          dobrze ze marcel jeszcze nie rozumie... bo gdyby był starszy i ona by tak
          powiedziała to nie opanowałabym sie bez względu na wszystko...
          niestety prawda jest taka ze musze teraz skulic ogon na te 2 tygodnie...
          • umasumak Re: Mówi babcia do wnuczka....................... 25.06.05, 16:54
            sowa_hu_hu napisała:

            > dobrze ze marcel jeszcze nie rozumie... bo gdyby był starszy i ona by tak
            > powiedziała to nie opanowałabym sie bez względu na wszystko...


            Sowo, co Ty opowiadasz? Dwulatek już wszystko rozumie, tylko nie zawsze potrafi
            już mówić.
            • sowa_hu_hu uma 25.06.05, 17:08
              wydaje mi sie ze z tym rozumieniem wszystkiego to przesada... znam swoje dziecko
              i wiem ze nie zrozumiał tego... gdyby mu to powtarzano że np. mama jest be... to
              po paru razach by na pewno zrozumiał ale wiem ze np nie rozumie słowa sprzedać...
    • wisienka78 Re: Mówi babcia do wnuczka....................... 25.06.05, 13:55
      Sowo!
      I tak dużo wytrzymałaś, ja chyba bym się non stop kłociła z taką matką...
      Cieszę się, że już niedługo wyprowadzka, jesteś silną osobą i napewno sobie
      poradzisz, sama tym bardziej, bo matka ci raczej zamiast pomagać wszystko utrudniała.
      Wierzę, że Ci sie uda, szyj dalej te ubrania, są bardzo ładne...
      Nie ma jak to na swoim, pełna niezależność, świetne uczucie, a matka, cóż
      zawsze zostaje matką i zobaczysz, że jak się wyprowadzisz, zacznie Ci sie wszystko układać, ona dopiero Cię doceni, ale nie rób tego dla niej tylko dla
      siebie, rodziny...
      Zycze powodzenia na nowym miejscu i mniej zmartwień i nie wiń siebie
      za postawe matki, to ona jest przesadną pedantką i ma jakies dziwne
      priorytety zamiast postarać się o dobre kontakty z córką.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka