Wczoraj zdzwoniłam się z licealną koleżanką. Tak mnie jakoś naszło. Okazuje
się że myślała o mnie właśnie bo... koncert U2 przecież a my mamuśki
pracujące nawet pomarzyć nie mogłyśmy żeby sie tam wybrać.
A pamiętam jak mama zamknęła ją w domu żeby nie mogła pojechac na Metallicę,
jak razem byłyśmy na Pearl Jeam na warszawskim torwarze i później leżałyśmy
pół nocy na podłodze w akademiku słuchając płyty.Pamiętam jak pod pretekstem
jakiejś szkolnej wycieczki pojechałam z przyjaciółką do Pragi na
Guns'n'roses... Oj, wiele mam takich koncertowych wspomnień. Aż łezka się
zakręciła

A mąż był na U2 (taka praca

. Wrócił w nocy i szepnął: pieknie było. On to
już stary wyżeracz więc musiało być naprawde cudownie

Może powspominamy?