Dodaj do ulubionych

oszukałam,jak powiedzieć?

15.07.05, 10:42
Potrzebuje otuchy,porady a nie wymawiania jak źle zrobiłam.
To,że źle zrobiłam to wiem...Jest mi tak wstyd,że zmieniłam nick.Dziewczyny-
ja oszukałam męża-najbliższą mi osobę.
Jest mi tak wstyd,że nie mogę spojrzeć na siebie,chodzę popłakuję ale wiem,że
to nic nie pomoże...muszę powiedzieć mu prawdę.
Czy,któraś z Was zrobiła w życiu coś źle,musiała powiedzieć,nie wiem,jak to
zrobic?
Za kilka godzin mąż wraca z praca i muszę mu wszystko powiedzieć,chyba
ogłupieję,siedzę sama i myślę...
może ktoś ma jakieś rady
Obserwuj wątek
    • kawusia76 Re: oszukałam,jak powiedzieć? 15.07.05, 10:44
      zalezy co zrobiłaś,czy ma to wpływ na wasz związek i ...czy koniecznie musisz
      mu powiedziec teraz ?
    • mamakochana Re: oszukałam,jak powiedzieć? 15.07.05, 10:45
      To zależy od tego na czym czego konkretnie oszustwo dotyczyło.
      Najlepiej chyba kawę na ławę.
      • ewa2233 Re: oszukałam,jak powiedzieć? 15.07.05, 10:56
        To, co napisałaś, mogłaś spokojnie napisać pod starym nickiem. Jeśli masz nowy -
        to albo napisz o co chodzi dokładnie, albo nie oczekuj konkretnej porady.
        Bo niby jakiej można udzielić do takiego listu?

        - TAK, powiedz Mu prawdę, że zamiast chili, dałaś do pieczeni zwyczajny pieprz,
        - NIE, pod żadenym pozorem nie mów, że kiedy mówiłaś Mu ostatniej nocy: KOCHAM,
        myślałaś o "Bradzie Picie" wink

        uśmiechnęłaś się ? - no to teraz wal o co chodzi!
        ------------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂçççççç
    • magda270519761 Re: oszukałam,jak powiedzieć? 15.07.05, 10:53
      nie wiem czy do końca warto być szczerą , szczególnie , że tego co zrobiłaś już
      nie da się odwrócić , a mężczyżni są raczej pamiętliwi , kobiety zresztą też i
      zastanów się bo prawdopodobnie będzie ci to wypominał do końca życia , chociaż
      może wybaczy , więc zastanów się , czy warto burzyć spokój domu , no i my nie
      wiemy co za grzech ciężki popełniłaś , a jesteś pewna , czy on by nie zgrzeszył
      tak samo?????
      • sowa_hu_hu Re: oszukałam,jak powiedzieć? 15.07.05, 11:20
        jeżeli zdradziłaś - nie mów... sama musisz sie z tym uporać... po co ranić
        męża... poza tym faceci są pamiętliwi - on ci tego nie zapomni i bedzie
        wypomniał przy kazdej większej kłótni...
        jesli tego co zrobiłas nie da sie naprawić , jelsi to ma wywołać burze w waszym
        związku to po co...?
      • mysia_11 Re: Macie rację 15.07.05, 11:27
        powiem wam o co chodzi konkretnie...
        Niestety nie jest to sprawa chili i pieprzu,jak to napisała koleżankasmile
        Chodzi o pieniądze,mieszkanie.
        Moi rodzice nie śa zamożni,nie pracują,tata jest na rencie,zyją z tej renty i z
        czego im pomogą mamy siostry-no sytuacja beznadziejna.Byli zadłużeni w
        spółdzielni mieszkaniowej więc pomysleli o zamianie mieszkania na mniejsze(moi
        rodzice mieszkają w innym miescie niż my,amy nie zamierzamy tam się
        przeprowadzać bo tam nie ma pracy),mieli mieszkanie 3 pokojowe-68m-duze jak na
        dwie osoby.
        kiedy wspomniałam mężowi,że rodzice chcą zamienić mieszkanie,bo bedzie tansze w
        utrzymaniu skrytykował taką decyzję,wytłumaczyłam,że nie mają innego wyjścia,bo
        przyjdzie komornik...
        znaleźli rodzice mieszkanko,małe-2 pokoiki,33 m i opłaty dużo mniejsze.Ja byłam
        szczęśliwa,spokojniejsza,że może w końcu wyjda z długów.
        Rodzice na początku za zamianę mieszkania dostali 6500-taki zwrot za
        członkostwo w spółdzielni to( nie było mieszkanie własnosciowe).

        No i ja popełniłam błąd-kiedyś,jeszcze jak nie bylism małżeństwem
        powiedziałam,że te mieszkanie(te stare,z którego rodzice się wyprowadzili)jest
        własnościowe iże jest zapisane na mnie.Nie wiem,czemu wtedy tak
        powiedziałam,chyba chciałam podnieść swoją wartość.

        Kiedy zaczęła się sprawa zamiany,nie miałam odwagi powiedzieć,że nie jest to
        mieszkanie własnościowe.Kiedy rodzice sie przeprowadzali pojechałam do nich-im
        pomóc a mężowi powiedziałam,że jadę załatwić wszystkie formalności.

        Niestety to prawda,że jedne kłamstwo pociaga za sobą następne kłamstwo.

        Ponieważ my nie mamy mieszkania,rodzice moi obiecali mi,że to co dostaną ze
        spółdzielni za zamianę(różnicę) dadzą nam na mieszkanie.Powiedziałam mężowi,że
        dostaniemy trochę pieniedzy na mieszkanie,on dopytywał się ile
        konkretnie,dlaczego tylko 20 000,co rodzice zrobia z resztą pieniędzy...

        w spółdzielni powiedzieli,że wartośc tego mieszkania(z którego rodzice się
        wyprowadzili) to 40 000,więc po cichu liczyłam na jakieś 20 000 na własne
        mieszkanko,a rodzice nie mieli nic przeciw temu.

        któregoś razu zadzwoniłam do rodzicow i okazało się,że rodzice prawie wcale na
        tym nie zarobią(bo obliczyli róznicę między poprzednim mieszkaniem a tym
        obecnym)Czyli straciłam nadzieję na pieniądze,ale nie umiałm mu tego powiedziec.
        Mąż cieszył się,że dostaniemy pieniadze,że moi rodzice też dadzą cos na
        mieszkanie,a nie tylko jego matka.

        Mamy upatrzone mieszkanko do kupienia,ja pieniędzy nie będe miała.jutro
        jedziemy do moich rodziców,nie chcę wyjsc przy rodzicach na idiotkę9nie chce
        żeby mąż coś powiedział o pieniądzach-których nie bedzie)

        długie i zagmatwane,ale uwierzcie ze mnie to męczy,już koszmary mi się snią po
        nocach
        • ewa2233 Re: Macie rację 15.07.05, 11:41
          Jeśli chcesz to wszystko wyjaśnić - próbuj, ale strasznie to zawiłe smile
          Może jednak wystarczy powiedzieć, że rodzice kiedyś obiecali pieniądze dołożyć,
          ale teraz pospłacali długi i nie dołożą. I że nie chcesz już do tego wracać,
          ani z nimi o tym rozmawiać.
          No chyba nawet taka jest prawda?
          -----------------------------------------------------
          çççççççççççççççççççççĂçççççç
          • ewa2233 Re: Macie rację 15.07.05, 11:42
            no i oczywiście możesz dodać, że kwota nie była taka, jakiej się wszyscy
            spodziewali.
            ------------------------------------------------------
            çççççççççççççççççççççĂçççççç
            • kate33 Re: Macie rację 15.07.05, 11:51
              Weszłam na to forum przypadkowo i przeczytałm Twój wątek oraz wszystkie
              odpowiedzi i stwierdzam, że musisz jakoś to mężowi wytłumaczyć, bo inaczej
              dalej kłamstwa bedą się za Wami ciągnąć. Przecież w związku ważna jest
              szczerość i zaufanie, a nie oszukiwanie się.
              Wiesz, jest takie powiedzenie: "kłamstwo ma krótkie nogi" i to sie niestety
              bardzo często sprawdza. Obawiam się, aby nie doszło do sytuacji, że będzie za
              późno na wszelkie wyjaśnienia.
              Pozdrawiam, i trzymam kciuki za pomyślne rozwiązanie sprawy.
        • koza1968 Re: Macie rację 15.07.05, 11:50
          Odwróć, Mysiu sytuację - to Twój mąż skłamał, by zyskać w Twoich oczach, teraz
          ma kłopoty, wszystko się gmatwa, powstają nieporozumienia, konflikty, trudno
          się dogadać i zrozumieć, z dnia na dzień jest coraz trudniej... A teraz te
          słowa prawdy, które przed chwilą wypowiedziałaś na tym forum włóż w usta
          swojego męża. Siedzi teraz przed Tobą i mówi, z pełną szczerością, że zrobił
          źle, a teraz się tego wstydzi. Znienawidziłaś go?
    • g0sik Re: oszukałam,jak powiedzieć? 15.07.05, 11:54
      Powiedz wszystko i szczerze w przeciwnym wypadku Twój mąż będzie miał pretensję
      lub żal do Twoich rodziców, że obiecali a teraz nie chcą dać kasy...
      • ewa2233 Re: oszukałam,jak powiedzieć? 15.07.05, 11:59
        oczywiście jestem za 100% wyjaśnieniem sprawy przed wyjazdem, ale jeśli wolisz
        nie - to moja wypowiedź jest wyżej.
        ------------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂçççççç
        • mysia_11 Re: wiecie,co 15.07.05, 12:08
          mój maż wraca po 15-tej z pracy i jedziemy do jego rodziców(tam jest nasz
          synek),a jutro mieliśmy zawieść synka do moich rodziców.Boję się,że jak powiem
          mu wszystko jak wróci z pracy to albo wyjdzie i sam pojedzie do swoich
          rodziców,albo bedzie chciał o wszyskim opowiedzieć swojej matce.
          On uważa,że jego matka przez tyle lat zbierała na mieszkanie i ma prawo
          wiedzieć o wszystkim.
          Ja nie chcę aby moja tesciowa znała szczegóły.Może powiedzieć mu po drodze?jak
          będziemy jechali?Może to głupie dla was,ale uwazam,że odpowiedni moment jest
          ważny
          • ewa2233 Re: wiecie,co 15.07.05, 12:12
            oczywiście, że moment jest ważny!!!
            I na pewno za kierownicą, w drodzę - nie jest absolutnie!!! najlepszy!
            A teżciowa NIE MA PRAWA o wszystkim wiedzieć, tylko dlatego, że daje pieniądze.
            To by znaczyło, że może Was po prostu kupić.
            ------------------------------------------------------
            çççççççççççççççççççççĂçççççç
            • ewa2233 Re: wiecie,co 15.07.05, 12:14
              może po powrocie do domu od teściów, połóżcie synka spać - i wtedy ?
              Ja zawsze "poważne rozmowy" zaczynam, jak dzieciaki śpią wink
              ------------------------------------------------------
              çççççççççççççççççççççĂçççççç
          • g0sik Re: wiecie,co 15.07.05, 12:13
            Jak będzie chciał jej powiedzieć to i tak powie, najwyżej dzień później. Jeśli
            wcześniej się pochwalił, że Twoi rodzice też pomogą to teraz ma prawo
            powiedzieć, że nic z tego....
          • deser_t Re: wiecie,co 15.07.05, 12:22
            Ja bym powiedziała po powrocie do domu od teściów. Po położeniu synka spać
            (tak, żeby nie słyszał). Wyłączyłabym radio i TV a potem usiadła naprzeciw
            niego i powiedziała.
            Wcześniej spisałabym sobie na kartce co i jak, żeby nie motać i nie plątać jak
            Ty nam tu teraz wink (a poza tym faceci się denerwują jak czegoś nie rozumieją),
            tylko jasno wyłożyć co, jak i dlaczego. Szczególnie "dlaczego".
            Aha - ja jestem bardzo emocjonalna, na pewno bym się rozpłakała, więc przed TĄ
            rozmową, wzięłabym tabletki na uspokojenie wink (faceci nie lubią też jak
            kobieta ryczy, jest osmarkana i nie da się z nią normalnie pogadać wink)

            Kurczę, nikogo nie zabiłaś, trochę narozrabiałaś - jesteś człowiekiem, a
            błądzić jest rzeczą ludzką, prawda?
            • kate33 Re: wiecie,co 15.07.05, 12:27
              Też odradzam, aby takie rozmowy prowadzić za kierownicą. Najlepiej
              porozmawiajcie po powrocie do domu (i pewnie lepiej by było gdyby ten temat nie
              był poruszany u Twoich teściów).
              • mysia_11 Re: Nie mogę 15.07.05, 12:34
                powiedzieć mu tego ani przed droga ani w trakcie.Pewnie dziś wieczorkiem u
                teściów,jak wszyscy pójdą spać.
                miałam to zrobić w tygodniu,ale wracałm prawie o 24 z pracy i byłam zmęczona.
                Boję sie ale nie chce już tego dalej ciągnąć,mam dosć tego kłamstwa.
                wyobrażam sobie najgorsze,to,że mnie zostawi,ale jeśli by tak zrobił to
                znaczyłoby że liczą się tylko pieniądze
    • agata_to_ja Re: oszukałam,jak powiedzieć? 15.07.05, 12:48
      Dość trudna sprawa, trudno zrozumieć, dlaczego w ten sposób wprowadziłaś męża w
      błąd, przeciez to i tak prędzej czy później musiało wyjść.
      Oczywiście, że musisz powiedzieć mężowi, nie ma wyjścia. Przedstaw to tak jak
      nam, że chciałaś na nim zrobić wrażenie. Gorzej, jeśli się okaże, że to był dośc
      poważny czynnik przy podejmowaniu decyzji przez męża (mam na myśli decyzję o
      byciu z tobą). Ale mam nadzieję, że tak nie było jednak. A jeśli nie było, to
      powinien to przełknąć, jako rzecz nie mającą znaczenia dla waszego związku. Może
      oczywiście być mu przykro, ale nie z powodu pieniędzy, tylko z powodu Twojego
      kłamstwa.
      Mam jeszcze jedną refleksję. Tobie zdaje się nie jest tak przykro z powodu tego,
      że oszukałaś męża. Tak napisałaś, że jest ci wstyd, że go oszukałaś. mam
      wrażenie, że raczej zostałaś przyparta do muru, gdyz sprawa lada chwila się wyda
      i stąd twój dyskomfort. Jak widać z kłamstwem udawało Ci sie żyć, natomiast
      perspektywa, że kłamstwo się wyda sprawiła, że chcesz (musisz) wyznać męzowi
      prawdę. Może to bez znaczenia, ale jednak...
    • 18lipcowa jak możesz to nie mów - po co ? 15.07.05, 13:20
      mysia_11 napisała:

      > Potrzebuje otuchy,porady a nie wymawiania jak źle zrobiłam.
      > To,że źle zrobiłam to wiem...Jest mi tak wstyd,że zmieniłam nick.Dziewczyny-
      > ja oszukałam męża-najbliższą mi osobę.
      > Jest mi tak wstyd,że nie mogę spojrzeć na siebie,chodzę popłakuję ale wiem,że
      > to nic nie pomoże...muszę powiedzieć mu prawdę.
      > Czy,któraś z Was zrobiła w życiu coś źle,musiała powiedzieć,nie wiem,jak to
      > zrobic?
      > Za kilka godzin mąż wraca z praca i muszę mu wszystko powiedzieć,chyba
      > ogłupieję,siedzę sama i myślę...
      > może ktoś ma jakieś rady
      • ewa2233 Re: jak możesz to nie mów - po co ? 15.07.05, 13:36
        >>>rodzice moi obiecali mi,że to co dostaną ze spółdzielni za zamianę(różnicę)
        dadzą nam na mieszkanie. (..) on dopytywał się ile konkretnie,dlaczego tylko
        20 000,co rodzice zrobia z resztą pieniędzy...>>

        Tak mi ta sprawa chodzi po głowie i ...
        doszłam do wniosku, że nic do tego Twojemu mężowi "co rodzice zrobią z resztą
        pieniędzy"!!!
        Do świętych niematerialistów to on raczej nie należy wink?

        A z drugiej strony, dlaczego nie powiesz po prostu, że rodzice prawie wcale na
        tym nie zarobią (bo obliczyli róznicę między poprzednim mieszkaniem a tym
        obecnym) i Wam tych pieniędzy Z TEGO POWODU nie dadzą?
        ------------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂçççççç
    • ula_max Re: oszukałam,jak powiedzieć? 15.07.05, 13:40
      Powiedz, że po rozliczeniu całej transakcji i spłaceniu długów nic nie zostało.
      Pretensje w stylu: a moja mama to czy tamto, będziesz musiała przełknąć, ale
      tak to jest jak się akceptuje i ogląda na pomoc rodziny. Coś za coś. Mam
      nadzieję, że mąż będzie moze zły na początku, w końcu to jakieś rozczarowanie,
      ale przejdzie mu i nie bedzie Ci wypominał, że Twoja rodzina niczego nie
      wniosła. A i takie okazy bywają.
      • mysia_11 Re: rodzice dostaną tylko 800 zł 15.07.05, 14:04
        właśnie dzwoniła mamam moja,będą mieli pieniądze pod koniec lipca i za te
        pieniądze chcą kupić mojemu synkowi porzadny wózeczek,bo jeździ w
        starym,rozlatującym się,a za raesztę kupią nam cs do mieszkania(jakis drobiazg)
        Aż się wzruszyłam,jak mama mi to powiedziała,bo wiem,że oni nie mają kasy,a
        chca jeszcze nam pomóc.
        Nie wiem,jak zareaguje mój mąż,wiem,że będzie miał pretensje,że do mieszkania
        dołoży się tylko jego mama,a teściowa powie,że moja mama jest niezaradna i nie
        moze znaleśź sobie pracy.
        zreszta mam gdzies gadanie tesciowej...
        okaże się czy chodzi mu o mnie,czy pieniądze...ja uważam,że pomału dorobimy się
        oboje tego mieszkania,będzie ciężej(wiem,że jakby była kasa od moich byłoby
        lzej)ale przecież nie wyczaruję tych pieniędzy.
        Boje się tej rozmowy,wiem,że jestem winna mu prawdę,nie powinnam była
        kłamac,stało się i musze to teraz wyjasnić.
      • ewa2233 Re: oszukałam,jak powiedzieć? 15.07.05, 14:04
        A dyskusje w stylu "a moi rodzice dali, a twoi to nie..." najlepiej uciąć: Twoi
        rodzice NIE MUSZĄ niczego nam dawać! Jeśli CHCĄ, niech dadzą i niech nie
        wypominają, a jeśli nie chcą - niech nie dają.

        A tak na marginesie - to żaden OBOWIĄZEK rodziców, kupować dzieciom mieszkanie!
        Jeśli Jego rodzice mają taką ochotę - niech się dołożą, jeśli nie mają - niech
        spożytkują pieniądze na inny cel. I to najlepiej wyjaśnić od razu,zanim się
        pieniądze od nich weźmie. Najgorzej to się dać wciągnąć w dziękczynienie do
        końca życia. Mam wrażenie, że Twoja teściowa jest z tych, co lubią by im z
        wdzięczności bito czołem, przy każdej okazji.

        ------------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂçççççç
        • mysia_11 Re: co do pieniędzy od tesciowej 15.07.05, 14:09
          tesciowa "zbierała" kasę przez ileś lat,w tajemncy przed tesciem...
          jak zaczęła się rozmowa o mieszkaniu,że potrzebne to teść powiedział,że da nam
          tyle ile dadzą moi rodzice.
          śmieszniejsze jest to,że pytaja się jak moi rodzice...jak sobie radza,jak tata
          mój się czuje(tata ma raka),niby mówią że rozumieją że moim rodzicom ciężko ale
          kasy chcą.
          jeśli mam byc wdzięczna przez całe zycie teściowej to nie chce ani grosza,wole
          męczyc się w ciasnym pokoiku
          • polka33 Re: co do pieniędzy od tesciowej 15.07.05, 14:18
            Tak sobie myślę,że może i dobrze się stało,że nie dostaniesz kasy od
            rodziców,ale za to lepiej poznasz całą rodzinę...
            Pozdrawiam
      • mysia_11 Re: oszukałam,jak powiedzieć? 15.07.05, 14:05
        Wiecie,teraz dla mnie najważniejszy jest moment aby wyjasnic całą
        sprawę,wypiszę sobie na karteczce wszystko...
        • ewa2233 Re: oszukałam,jak powiedzieć? 15.07.05, 14:22
          << teść powiedział,że da nam tyle ile dadzą moi rodzice.>>

          Ja bym podziękowała za pomoc.
          Nie, nooo... brak słów.

          Z wątku już "odpadam", ale mam nadzieję, że napiszesz jak się historia
          wyjaśniania zakończyła?
          ------------------------------------------------------
          çççççççççççççççççççççĂçççççç
          • mysia_11 Re: Dzieki za wszelkie rady 15.07.05, 14:26
            dałyscie mi wszystkie dużo do myslenia...
            napiszę jak wrócę z weekendu,jak moje sprawy
            • kkatie jeszcze ja 15.07.05, 14:41
              a mi sie wydaje, ze powinnas wszystko szczerze powiedziec mezowi. bedziesz
              klamac, to i tak kiedys wszystko sie wyda i jeszcze trudniej bedzie to
              odkrecic. a i tak mam wrazenie, ze w tej sytuacji cokolwiek bys mezowi nie
              powiedziala to sie obrazi.
              powiedz mu prawde, a po reakcji tak naprawde poznasz swojego meza.
              mam nadzieje, ze mu przejdzie, w koncu zbrodni nie popelnilas, a ciekawe czy on
              zawsze byl szczery w stosunku do Ciebie i mowil cala prawde, zwlaszcza przed
              slubem. szkoda tylko, ze tak daleko w tym klamstwie zabrnelas ..
              powodzenia i daj znac jak sie sprawy potocza
              smile
    • mysia_11 Re: POWIEDZIAŁAM 18.07.05, 10:46
      Nigdy nie widziałam tak bardzo wyprowadzonego z równowagi mojego męża.
      Powiedział,że zdrowy rozsądeg nakazuje jemu uciec odemnie,wziąsć dziecko i
      odejść odemnie!
      Zapytał,czy dam mu rozwód i pozwolę mu odejść z dzieckiem.

      mój synek został teraz u moich rodziców,my prawie się nie odzywamy.
      Jako powód rozwodu podaje to,że jeśli raz go oszukałam to może zdarzyć się
      wiele razy(a to co teraz zrobiłam to nie było jedno kłamstwo tylko wiele
      różnych),nie ma do mnie zaufania,a jeśli nie ma się do kogoś zaufania to nie
      mozna z nim żyć.

      Pytałam się czy mam jakieś szanse,czy mi da jakąś szansę...On chce abym ja
      zaproponowała rozwiązanie tej sytuacji,ja chcę z nim być kocham go ale jak żyć
      z facetem,który nigdy mi nie zaufa...
      • eni7.08 Re: POWIEDZIAŁAM 18.07.05, 10:55
        Współczuję Ci, ale wydaje mi się że rozwód to zbyt radykalne rozwiązanie. Dla
        mnie zdrada byłaby większym "oszustwem" i powodem do rozwodu niż mieszkanie. A
        może tak naprawdę mu zależało bardziej na pieniądzach niż na Tobie? I czy on
        zawsze był z Tobą szczery? Dajcie sobie trochę czasu bez podejmowania
        radykalnych kroków, nie może przecież zabrać Ci dziecka z powodu pieniędzy na
        mieszkanie
        Pozdrawiam Cię cieplutko
        trzymaj się
      • kangurzyca2 Re: POWIEDZIAŁAM 18.07.05, 10:55
        Twój małżonek nie jest Ciebie wart, jeżeli kłamstwo w sprawach finansowych
        powoduje, że myśli o rozwodzie. Jeżeli liczy się dla niego kasa i tylko kasa to
        po prostu jest nic nie wartym draniem. Uważam, że nic złego nie zrobiłaś, nawet
        dobrze, po prostu sprawdziłaś go.
        Rozwiązanie? Wyjasniłaś sytuację, przeprosiłaś, obiecałaś, że już tego nie
        zrobisz. Uważam, że to wystarczy. Jeśli kocha ciebie a nie pieniądze to w
        najbliższych dnaich powinien zapomnieć, a nawet się uśmiać z sytuacji.
      • ewa2233 Re: POWIEDZIAŁAM 18.07.05, 10:57
        Właśnie szukałam tego wątku smile
        No, cóż.
        Właściwie takiej pierwszej reakcji można się było spodziewać.
        Ale jest i plus: mąż nie zrobił awantury o pieniądze, tylko o zaufanie.
        Gdyby On "wykręcił" Ci taki numer, też byś mówiła, że nie zaufasz.
        Najlepiej (wg mnie) chwilę przeczekać, może się "rozjechać" na parę dni i
        pomyśleć. Po czym porozmawiać, czy Mu na Tobie zależy, czy Cię kocha.
        To jest podstawa.
        Mimo bólu zadanego przez drugą połówkę, albo się ją nadal kocha, albo
        nienawidzi i nie daje szansy.
        Trzymaj się !

        Często się sprawdza:
        nigdy nie mów "nigdy"!
        ------------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂçççççç
    • izabela_741 Re: oszukałam,jak powiedzieć? 18.07.05, 10:54
      No to mnie zatrzeliłaś.
      Ten Twój mąż to się z Tobą ożenił czy z potencjalną kasą? Czy on trochę nie
      histeryzuje? Przecież jesteście jeszcze młodzi, możecie sami zarobić na
      mieszkanie!!!! Nie za rok to za kilka! Nie macie Bóg wie jak licznej rodziny na
      utrzymaniu!
      Jak mu tak uwiera sytuacja materialna to trzeba zdwoić wysiłki, żeby ją
      zmienić. A nie grozić żonie/mężowi rozwodem z powodu jednej ubarwionej przed
      laty historyjki! Sorry, nie napiszę więcej, bo kulturalnie nie mogę.
      I
      • ewa2233 Re: oszukałam,jak powiedzieć? 18.07.05, 11:03
        >>>Czy on trochę nie histeryzuje?>>

        Tak, On histeryzuje! I to chyba naturalne?
        I jednakobstaję przy tym, że chodzi mu o zaufanie, nie o kasę.
        Sama bym dostała "gorączki", gdyby mnie mąż oszukał.
        To nie była jednak "codzienna" sparwa. To było kłamstwo ciągnące się przez
        lata. Czyli życie w kłamstwie.
        No, trudno się spodziewać, by w pierwszym odruchu mąż powiedział:
        Kochanie, nie szkodzi! Nic się nie stało! Kłamałaś przez cały czas, ale
        przecież nie będziesz więcej, prawda?
        Teraz trzeba czasu. Oczywiście, jeśli się kochacie, to rozwód byłby przesadą.
        ------------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂçççççç
      • kkatie Re: oszukałam,jak powiedzieć? 18.07.05, 11:03
        dziewczyny maja racje. to wyglada tak jakby dla pieniedzy byl z Toba. mozesz go
        o to spytac.
        teraz najlepiej nie robic sobie wymowek, pretensji. nie chodz za nim i nie
        wypytuj czy juz przebaczyl, bo osiagniesz odwrotny skutek.
        poczekaj troszke, az mu przejdzie, bo tego jestem pewna. reakcja byla do
        przewidzenia, ale mysle ze jak ochlonie to na spokojnie porozmawiacie i
        wyjasnicie wiele spraw, bo nie sadze zeby on byl swiety i zawsze fair wobec
        Ciebie.
        trzymaj sie
        bedzie dobrze
        pozdr
    • g0sik Re: oszukałam,jak powiedzieć? 18.07.05, 11:11
      Przejdzie mu jak pierwszy szok minie. W pierwszym poście napisałaś, że
      OSZUKAŁAŚ najbliższą osobę i Twój mąż się tak czuje. Sama znasz go najlepiej i
      wiesz, że nie chodzi o głupie 20 tys tylko o wielokrotne kłamstwa nie wiadomo w
      jakim celu. Nie rób nic, poczekaj aż mu przejdzie pierwsza złośc i jeszcze raz
      porozmawiajcie. Na miejscu Twojego męza też bym się czuła podle i podejrzewała,
      że oszukujesz w mniejszych sprawach. Zaufanie jest podstawą związku i teraz
      Twój mąż może się czuć podle.

      Jeśli zaczniesz go uważać za materialistę będzie to znaczyło tylko że chcesz
      przerzucić na niego własne poczucie winy....
    • g0sik Re: oszukałam,jak powiedzieć? 18.07.05, 11:16
      >ale mysle ze jak ochlonie to na spokojnie porozmawiacie i
      >wyjasnicie wiele spraw, bo nie sadze zeby on byl swiety i zawsze fair wobec
      >Ciebie.

      Fajna filozofia życiowa i jaka wygodna. Odwracając sytuację: jak Cię mąż
      zdradzi to też będzie się mógł usprawiedliwiac i rozgrzeszać tym, że pewnie
      święta nie jesteś? Dorośli ludzie powinni być odpowiedzialni za swoje czyny.
      • mysia_11 Re: Wiecie... 18.07.05, 11:46
        te jego słowa o rozwodzie i zabraniu dziecka bardzo mnie zaskoczyły
        Na początku powiedział to w złości,w tej pierwszej złosci,ale potem to
        kilkakrotnie powtórzył.
        Rozmawialismy duzo,nie doszlismy do zadnych konkretnych rozwiazań,ja nie mogłam
        mysleć logicznie,to co mi ciągle przychodziła do głowy to pytanie do siebie co
        powinnam zrobic aby go nie stracić.

        Między nami jest bardzo dziwnie,nie dotykamy się,rozmawiamy o tym czy "zupa nie
        była za słona"...
        Powiedział,że tu nie chodzi o te pieniądze,ze nie jest materialistą.
        Wiem,że czeka nas wiele godzin rozmów,nie wiem,jak te rozmowy się
        zakończą,chyba narazie nastawiam się na najgorsze,czyli,że chce odejść.

        chętnie wyjechałabym na kilka dni,żeby mógł spojrzeć na to wszystko
        inaczej,żeby pomyslał o tym nie patrząc na mnie,może żeby zobaczył jak będzie
        bezemnie...
        • ewa2233 Re: Wiecie... 18.07.05, 11:54
          >>Powiedziałam mężowi,że dostaniemy trochę pieniedzy na mieszkanie,on dopytywał
          się ile konkretnie,dlaczego tylko 20 000,co rodzice zrobia z resztą pieniędz>>

          >>Powiedział,że tu nie chodzi o te pieniądze,ze nie jest materialistą.>>

          Wisz, z tego co napisałaś wcześniej, to jednak wiele wskazuje na to, że Twój
          mąż ma tylko takie mniemanie o sobie, że materialistą nie jest.

          Na razie nastawiaj się na długie rozmowy. Ale po ochłonięciu.
          Najważniejsze, by sobie wyjaśnić, DLACZEGO tak się stało.
          TY sobie najpierw przemyśl DLACZEGO.
          ------------------------------------------------------
          çççççççççççççççççççççĂçççççç
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka