anyamama
20.07.05, 13:34
witam,
dzis na spacerku z młodą zaobserwowalam dwie scenki, ktore mnie...zasmucily
i wzburzyly.
w kazdym razie scenka numer 1; idzie sobie malzenstwo z synkiem, na oko
ponad dwulatkiem; chlopczyk idzie spokojnie, grzecznie,i na ....smyczy. takie
szelki jak do wozka, do nich przywiazana smycz ktora mamusia trzyma w reku.
szlam jakis czas nieopodal, gapilam sie i gapilam, az zauwazyl to tatus
dziecka. co chwila obije strofowali malca, ktory byl naprawde bardzo
spokojny. tak mnie korcilo zeby cos im powiedziec...ta smycz jest
niehumanitarna!
scenka numer 2; oto na placu zabaw po (nie wiem po jak dlugiej nieobecnosci)
powraca " wstawiony" dziadzius. zorientowawszy sie ze nie ma jego wnuka,
zaczyna wiec wydzierac sie na caly glos " Kamil!!". chlopca ni widu, ni
slychu. w koncu dziadek siada zmeczony na lawce i zasypia.
koszmar. bez komentarza.