słowo wstepu:nie mam rodzeństwa i im dłuzej patrzę na sytuacje w rodzinie
mojego meża tym bardziej sie z tego cieszę.
na początku lipca bylisy u tesciów,z małą.odwiedzilismy starszą częsć
rodziny. ,,młodsza"częsc przyszła do nas posiedziec w ogrodzie i
pogadać.wyjątek brat mojego męża z żoną.nie przyszli to nie- ja bratowej męża
nie znosze więc byłam zadowolona.po naszym wyjeżdzie przyszli do teściów z
awanturą ze my ich nie zaprosilismy!!!!ze nie widzieli dziecka!!!! pokłocili
sie z teściową bo bratowa siegneła po zły argument - ze mój mąz to ukochany
syn

,ze ja i mała to ósmy cud świata,ze my to przyjedziemy ,prezenty
przywieziemy i cała rodzina przy nas skacze.efekt- nie rozmawiają od prawie 3
tygodni ze sobą.
teraz znowu wybieramy sie do teściów-zastanawiam sie czy na czerpanym
papierze nie wysłać tym...zaproszenia pisanego złotymi literami

))