Dodaj do ulubionych

konflikty rodzinne:)

26.07.05, 12:03
słowo wstepu:nie mam rodzeństwa i im dłuzej patrzę na sytuacje w rodzinie
mojego meża tym bardziej sie z tego cieszę.

na początku lipca bylisy u tesciów,z małą.odwiedzilismy starszą częsć
rodziny. ,,młodsza"częsc przyszła do nas posiedziec w ogrodzie i
pogadać.wyjątek brat mojego męża z żoną.nie przyszli to nie- ja bratowej męża
nie znosze więc byłam zadowolona.po naszym wyjeżdzie przyszli do teściów z
awanturą ze my ich nie zaprosilismy!!!!ze nie widzieli dziecka!!!! pokłocili
sie z teściową bo bratowa siegneła po zły argument - ze mój mąz to ukochany
synsmile,ze ja i mała to ósmy cud świata,ze my to przyjedziemy ,prezenty
przywieziemy i cała rodzina przy nas skacze.efekt- nie rozmawiają od prawie 3
tygodni ze sobą.
teraz znowu wybieramy sie do teściów-zastanawiam sie czy na czerpanym
papierze nie wysłać tym...zaproszenia pisanego złotymi literamismile))
Obserwuj wątek
    • weronikarb Re: konflikty rodzinne:) 26.07.05, 12:07
      No coz widze ze masz tak kochana szwagierke jak ja smile
      Wiesz co ja z moja non stop wojne prowadze.
      Co ja bym zrobila? Nic zlalabym sprawe, nie zaprosila,
      bo po co sie denerwowac i burzyc spotkanie z tesciami.
    • bea.bea Re: konflikty rodzinne:) 26.07.05, 12:07
      powiem szczeze ...i tym razem bym ich olała....
      • ewa2233 Re: konflikty rodzinne:) 26.07.05, 12:15
        A ja nie rozumiem sytuacji.
        A po co mają być te zaproszenia w ogóle?

        My jak jedziemy do teściów, to nie informujemy całej rodziny, że tam jedziemy.
        Jeśli brat przychodzi do nas, to wcale nie zapraszamy specjalnie siostry.
        Odwiedzamy się, ale nie "hucznie". No chyba, że chodzi o jakąś "zorganizowaną
        imprezę" typu imieniny, urodziny dzieciaków itp.

        A rodzeństwo mieć jest S U P E R !!! smile
        Nie wyobrażam sobie inaczej!
        ------------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂçççççç
        • kawusia76 Re: konflikty rodzinne:) 26.07.05, 12:21
          nie chodzi o spuer impreze.jeżdzimy tam dosc rzadko wiec przed przyjazdem
          dzwonimy do rodziny i przyjaciół męza ze będziemy u teściów.tak było i tym
          razem-wszyscy dopisali ,brat z bratową nie..zresztą konflikt na linii my - oni
          trwa dosć długo - od naszego slubu i tylko się pogłębia.
          • weronikarb Re: konflikty rodzinne:) 26.07.05, 12:25
            naprawde nie warto tym sie przejmowac u nas konflikt trwa 3 lata i jest coraz
            gorzej.
            Ty masz lepiej bo dalej, ale nerwy szarpie takie cos.
            Jesli wczesniej do wszystkich dzwonilas, a do nich nie to moze zadzwon do nich
            z info.
            Jednak jak informowalas ich, a nie przyszli to zlej.
            Bo chcocbys niewiem co robila to i tak nie dogodzisz
          • ewa2233 Re: konflikty rodzinne:) 26.07.05, 12:35
            Jeśli jest taka tradycja u Was, by do wszystkich dzwonić - to bym zadzwoniła DO
            WSZYSTKICH. Do brata również. A czy przyjedzie czy nie - to już jego sprawa.
            Raczej jestem za nie zaostrzaniem konfliktów rodzinnych i TOLEROWANIEM
            towarzystwa tych, za kim nie przepadam. Bratowa (mam) jak bratowa, nigdy
            siostrą nie będzie, a z kontaktu z bratem nie rezygnowałabym.
            ------------------------------------------------------
            çççççççççççççççççççççĂçççççç
            • weronikarb Re: konflikty rodzinne:) 26.07.05, 12:42
              to jest szwagierka a nie bratowa.
              Ja np. walcze ze szwagierka, ale meza w klotnie nie wciagam.
              Oni z bratem nie wtracaja sie miedzy nas, bo wiadomo ze oni by na tym gorzej
              wyszli
              • kawusia76 Re: konflikty rodzinne:) 26.07.05, 12:45
                my sie nie kłocimy presonalniesmileto jest zimna wojna.mąz jest w konflikcie z
                bratem od dawna,zanim jeszcze poznałam jego rodzinę.no a ponieważ ja sie nie
                spodobałam szwagierce chociaż starałam sie byc miła dokąd nie stwierdziałam co
                jest grane -jest jak jest.
              • ewa2233 Re: konflikty rodzinne:) 26.07.05, 12:47
                wszystko jedno czyj to brat - mój, czy męża - staramy się trzymać
                jako "rodzeństwo". I w takim "tonie" napisałam swój post.
                Z bratem męża spotykać się, gadać, jeśli bratowa nas nie lubi "tolerować" ją
                jako nieodłączną "część" brata smile
                ------------------------------------------------------
                çççççççççççççççççççççĂçççççç
                • ewa2233 Re: konflikty rodzinne:) 26.07.05, 12:50
                  ups! Nie doczytałam o zimnej wojnie z bratemsmile

                  A my "oficjalnie" nie zwracamy uwagi na faworyzowanie szwagra przez teściów.
                  Ogólnie fajnie z nimi jest, choć czasem zaboli.
                  ------------------------------------------------------
                  çççççççççççççççççççççĂçççççç
                • kawusia76 Re: konflikty rodzinne:) 26.07.05, 12:50
                  widzisz,ja brata męża znam mało,jednak wiem ze :nie mają wspólnych
                  zainteresowań,mają całkiem inne podejsćie do zycia,ludzi,pracy,ze brat ma
                  pretensje do matki ze to mój maż jest ukochany i najlepszy.gęsta atmosfera.
                  • ewa2233 Re: konflikty rodzinne:) 26.07.05, 13:08
                    a wiesz Kawusiu - my jesteśmy ci "gorsi" wink
                    Wiem więc, jak to wygląda od drugiej strony.
                    Ale staramy się tego "nie widzieć" i utrzymywać ze sobą kontakt.
                    Pomagamy sobie, gdy trzeba, wspieramy się w różnych sprawach.
                    O tym, że nas czasem "różne" traktowanie boli - nawet nikt nie wie.
                    ------------------------------------------------------
                    çççççççççççççççççççççĂçççççç
                • weronikarb Re: konflikty rodzinne:) 26.07.05, 12:50
                  no to jestes tolerancyjna, czy mieszkasz z nia?
                  Bo jesli tak to Cie podziwiam, bo niestety ja o swoje walcze:o godnosc, spokoj
                  i nieruszanie czegos co jest moje
                  • kawusia76 Re: konflikty rodzinne:) 26.07.05, 12:51
                    to było do mnie? mieszkamy 120 km od sievie,na szczęscie.gdybysmy miały
                    mieszkac w poblizu...trup padałby gęstosmile))
                    • weronikarb Nie do ewy 26.07.05, 12:55
                      u nas trup jeszcze nie pada, ale nerwy mam jak postronki
    • anulka.p Re: konflikty rodzinne:) 26.07.05, 12:11
      A ja wiem jedno - bardzo bym nie chciałą być twoją bratowąsmile
      • weronikarb Re: konflikty rodzinne:) 26.07.05, 12:26
        szwagierka jak juz. A jestes juz szwagierka?
        • anulka.p Re: konflikty rodzinne:) 26.07.05, 12:31
          Ja? Nawet podwójnąsmile. I nie narzekam. Mam nadzieję, że one też nie...
    • alistar1 Re: konflikty rodzinne:) 26.07.05, 12:28
      Ja też nie kocham mojej bratowej i wiem jak takie sytuacje potrafią męczyć...
      Hm, hm.
    • flimoni Re: konflikty rodzinne:) 26.07.05, 13:27
      Kawusia, z tego co opisujesz to wnioskuje ze sedno konfliktu tkwi na laczu
      rodzina brata- Rodzice- twoja rodzina. Mam wrazenie ze oni was nie lubia bo
      rodzice lubia was za bardzo smile) Jak dla mnie to zwykla zazdrosc i trudno
      zebycie z mezem tlumaczyli sie z postepowania rodzicow meza. Tak wiec zeby
      sytuacja wogole sie oczyscila to potrzebna jest powazna zormowa brata, mezem i
      rodzicami,ale bez zon. Ale na taki krok bardzo niewielu ludzi sie decyduje- co
      sama dobrze rozumiem.
      Tak wiec radze ochlonoc i traktowac to na chlodno. Ja tez do rodziny
      przyjezdzam z daleka dwa razy w roku i wtedy jest wielka fata i rzeczywiscie
      rodzice kolo nas skacza- ale jest to dla mnie zrozumiale bo w ten sposob
      okazuja radosc i troske o nas. Siostra nie zawsze to rozumie ale co jakis czas
      szczerze rozmawiamy i ja jej przedstawiam moj punkt widzenia a ona swoj- zawsze
      dochodzimy do porozumienia- z tym ze ja z siostra jestem dosc blisko.

      Napisz prosze czy brat mieszka blisko rodzicow i czy maja dzieci?
      • kawusia76 Re: konflikty rodzinne:) 26.07.05, 13:55
        ma dziecko -13 letnia córkę.miesza w tym samym miescie co teściowie ale...cóz,
        trzeba to powiedziec- oni siedzą u teściów w kieszeni- non stop pożyczają od
        nich pieniądze ( czasami nie oddają),wpraszają sie na obiady ale sami dla
        tesciów nie zrobią nic.kiedyś była taka sytuacja ze dzwonilismy kilkakrotnie do
        tesciów do domu ,pózniej do tescia na komórkę i nie moglismy sie
        dodzwonić,denerwowalismy sie bo tesciowa jest chora ze cos sie stało,i maz
        zadzwonił do brata czy nie wie co sie dzieje i czy nie mógłby podejśc do domu
        tesciów. i usłyszał ze nie.na szczęscie nic sie nie działo złego ale gdyby...to
        oni mają chyba tylko mojego męża i mnie.i nie dziwne ze pózniej babcia mówi o
        moje córci ze to jej jedyna wnusia.
        • umasumak Re: konflikty rodzinne:) 26.07.05, 14:02
          kawusia76 napisała:
          i nie dziwne ze pózniej babcia mówi o
          > moje córci ze to jej jedyna wnusia.

          Kawusiu, ale tego to juz nie rozumiem... czym zawiniła babci 13letnia
          dziewczynka, że nie jest uznawana za wnuczkę?
          • kawusia76 Re: konflikty rodzinne:) 26.07.05, 14:04
            bo ona tez widzi w babci ,,zródełko"kasy -ale zeby cos pomóc dziadkom - to po
            co.
            • ada_zie Re: konflikty rodzinne:) 26.07.05, 14:40
              a mi to wygląda na niezdrową rywalizację o względy Twoich teściów...dodam
              jeszcze zamożnych teściów
              • kawusia76 Re: konflikty rodzinne:) 26.07.05, 14:48
                Ado...tesciowie są emerytamismilei ja od nich niczego nie chcę-to rodzice
                meża,dziadkowie mojej córki.to my jezdząc do nich nie chcemy ich
                obciązać,kupujemy im prezenty,pod róznymi pretekstami ich ,,dofinansowujemy" na
                większe wydatki.brat meża nas okresla jako bogatych argumentując ze my mamy
                kasę a oni nie mają na rachunki.cóz.
                • ada_zie Re: konflikty rodzinne:) 26.07.05, 14:54
                  tym bardziej byłabym ponad tym
                • weronikarb Re: konflikty rodzinne:) 26.07.05, 14:57
                  Widzisz Kawusia to chyba mamy ta sama rodzine smile
                  U nas jest identycznie - tylko ze moze nie pozyczaja pieniedzy ale wykorzystuja
                  tesciow na maksa sami nic w zamian nie dajac.
                  Nawet jak chciala sie teraz tesciowa z nimi zabrac do Czestochowy bo jechali na
                  zwiedzanie to szwagierka jej powiedziala ze podroz kosztuje 100PLN.
                  A ze za prad tesciowej placi tylko 50 zl na 2 m-ce to sie nie liczy, a to ze
                  tesciowa kiedy tamtej sie zachce pilnuje malej tez nie widzi, pomaga jej jak
                  tylko szwagierka poprosi o pomoc.
                  Acha nie pisze z zazdrosci bo tesciowa nas rowno traktuje
                  Synow tylko nie bo najmlodszy (19 lat) to oczko w glowie ale nikt niema
                  pretensji bo to najmlodszy
                • flimoni Re: konflikty rodzinne:) 27.07.05, 12:02
                  Mam podobna sytuacje z tym ze ja z siostra sie nie klocimy, ale jest podobnie.
                  Dziadkowie blisko siostry- ciagle pomagaja jak nie finansowo to zaopiekuja sie
                  dziecmi (trojka smile))ale wiem ze siastra a ju znapewno szwafier tego nie
                  doceniaja. DZiadkowie przyzwyczaili ich, ze sa na kazde zawolanie i nie
                  protestuja nigdy, a siastra kozysta w ich uprzejmosci na maxa. My mieszkamy W
                  Wawie i duzo lepiej radzimy sobie z plynnoscia finansowa mimo ze koszty zycia
                  klasuja sie na podobnym poziomie. Ja zalozylam ze tak poprostu juz jest.
                  Przestalam walczyc z ta sytuacja tylko ja zaakceptowalam. Zaakceptowalam
                  rozwniez szwagra- nie znosilam go na poczatku. Doszlam do wniosku ze to nie
                  moja sprawa, ze sa dorosli- rodzice i cala reszta, i ze to co robia to robia
                  swiadomie nikt ich do niczego nie zmusza.
                  Przestalam sie przejmowac i strarac sie sprawe wyprostowac. Moze to nie
                  najlepsze wyjscie ale zachowujemy sie jakby wszytsko bylo w porzadku- nie
                  zaostrzamy konfliktu. Jestesmy dyplomatycznie uprzejmi. Sprobuj moze i u was
                  sie uda. Poza tym zauwaz ze to ty sie denerwujesz, a nie jestes niczemu winna
                  wiec czy nie powinno byc odwrotnie- ze to na ich zdrowiu powinno sie to odbic ?
                  Krotko mowiac dyplomatycznie ich olejcie.
    • attena76 Re: konflikty rodzinne:) 26.07.05, 15:02
      wysłac koniecznie za potwierdzeniem odbioru wink)
      • weronikarb Re: konflikty rodzinne:) 27.07.05, 11:02
        --------------------------------------------------------------------------------
        wysłac koniecznie za potwierdzeniem odbioru wink)

        tak i jeszcze nie oplacic za przesylke i napisac na zaproszeniu ze Was nie
        finansuja rodzice to nie stac Was na znaczek i to jest zaproszenie
        bezterminowe smile)))
        • kawusia76 Re: konflikty rodzinne:) 27.07.05, 11:04
          smile))))))))
          • jagienkaa Re: konflikty rodzinne:) 27.07.05, 14:50
            kawusia żebyś nie miała tak jak ja, że gdy zaprosiliśmy brata męża z rodziną na
            nasz ślub to nam wyliczyli ile to ich będzie kosztować (beznyna, nowe stroje
            itp)
            więc wy ich zaprosicie a oni wam rachunek za prezent i benzynę wystawiąsmile
            (PS nie rozmawiamy ze sobą od kwietnia 2003)
            • kawusia76 Re: konflikty rodzinne:) 27.07.05, 15:00
              na naszym slubie siedzieli najdalej jak sie dało,nie złozyli nam zyczeń,o
              prezencie nie wspominając.kiedy urodziła sie nasza córcia nie pofatygowali sie
              nawet zadzwonić.po przecztyaniu wszystkich komentarzy dochodzę do wniosku ze
              poprostu ich zignoruję i tyle.
              • jagienkaa Re: konflikty rodzinne:) 27.07.05, 15:09
                my mamy to samo, całe szczęście że mieszkają daleko od nas (za to blisko
                teściowej i jak ją jedziemy odwiedzić to nas unikają), szkoda tylko że przez to
                nie widujemy ich dzieci a oni widzieli Dominika chyba ze 4 razy.
                Chyba nigdy nie wybaczą mojemu mężowi że poślubił jakąś biedną Polkęsmile
                • kawusia76 Re: konflikty rodzinne:) 27.07.05, 15:26
                  ludze mają kompleksy czy cosmile? mojemu męzowi brat wypomniał ze wział sobie
                  warszawiankę za zonę-biorą pod uwagę ze mój maż juz 11 lat mieszka w w-wie to
                  chyba nic dziwnegosmileTwojego synka widzieli 4 razy a moją córcię tylko raz- na
                  chrzcie kiedy była malutka.bo państwo samochodu nie mają( nawet prawa jazdy
                  oboje nie zrobili!) i do nas, do w-wy pociągiem nie przyjadą. raz byli - byłam
                  w 8 miesiącu ciazy-mieli byc 3 dni byli prawie 2 tygodnie i oczekiwali ze będę
                  przy nich skakac smilemój mąz ich szybko z blędu wyprowadziłsmilewogóle jestem ,,nie
                  tak",karierowiczka,wymalowana lafirynda(ze mąż nie zatłukł wtedy swoje bratowej
                  to cudsmile,mójk mąz za bardzo wystrojony,dziecxko i ja tez...wszystko zle.ale to
                  chyba z nudów tak mająsmile
                • tennessee Re: jagienka 27.07.05, 20:21
                  .."że poślubił jakąś biedna polkę" - piszesz.. wczoraj widziałam ANGIELSKI
                  film, gdzie epizodyczną (ale zawsze)postacią była: polska au-pair, co nie
                  mówiła po angielsku (więc w paru minutach powiedziała jedno zdanie i jedno
                  słowo), a na imię jej było...NATASHA..
                  • tennessee Re: jagienka 27.07.05, 20:22
                    Matko!!! Polkę, z wielkiej litery, miało być. Przepraszam wszytskie Polki..
                    • jagienkaa tennesee 27.07.05, 22:41
                      a co to był za film?
                      ech nie wiem o co bratu chodzi (a właściwie jego żonie, brat jest OK). Ale
                      myślę że im przeszkadza trochę że mąż poślubił nie-Angielkę (mnie), wiesz mam
                      inne spojrzenie na świat niż oni.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka