latozima
28.07.05, 16:31
Dziewczyny zmieniłam nicka, bo sprawa o której napisze jest dla mnie dość
niefajna. Przeczytajcie i proszę , napiszcie co o tym myślicie.
Otóż 3 lata temu mój mąż załatwił pracę swemu koledze. Rodzina tego kolegi i
rodzina mojego męża znają się od lat, mąż jest chrzestnym ich dziecka,
dlatego też mąż nazywa tego kolegę przyjacielem, choc według mnie taki z
niego przyjaciel, jak z koziej dupy trąbka. Ja nigdy za nim nie przepadałam i
dlatego proszę wypowiedzcie się bo może jestem nieobiektywna.
Otóż po załatwieniu tej pracy mój mąż i ten kolega jedzdzili razem do pracy
naszym samochodem. Przez pierwszy rok kolega nie dokładał się do kosztów
paliwa, a do prcy w jedną stronę ponad 20 kilometrów. W końcu teściowa się
wkurzyła i zrobiła na ten temat jakąś ostrą aluzję przy jego rodzicach. Od
tamtej pory zreflektował się i zaczął dokładać po 70 zł. miesięcznie bo tak
umówił sie wtedy z moim mężem.
Mój mąż jest kochanym i dobrym człowiekiem, ale zero asertywności, nie
potrafił się upomnieć sam o dokładanie do paliwa.
Tak więc zaczęli dokładać do tego paliwa, ale od 2 miesięcy po prostu
przestali nic nie mówiąc , mnie krew zalewa, widzę że mąż też już nieźle
wkurzony, ale wiem że on się nie upomni, po prostu taki jest. Poza tym przez
te 2 lata kiedy płacą benzyna drożała chyba ze 100 razy, a oni nie
zaproponowali, że będą dokładać więcej. Nasz staus materialny jest podobny-
przeciętny. Ja jestem teraz na bezpłatnym wychowawczym i nie mam ochoty
sponsorować temu palantowi dojazdów do pracy.
Wczoraj wzięłam kalkulator i obliczyłam że na paliwo do pracy i z powrotem
wydajemy miesięcznie ok. 300 zł.
Tem kolega z żoną nie mają samochodu, w razie potrzeby np. w weekend biorą
samochód teściów jednych lub drugich, w związku z tym nie odczuwają potrzeby
kupienia własnego.
Poza tym np. zima gdy mój mąż musi wcześniej wyjść aby samochód odsnieżyć
tamten ani razy nie zaproponował swej pomoby, zachowuje się jak prezes po
którego pod dom podjeżdża szofer.
Nigdy nie zaproponował że np. weżmie samochód na muyjnię czy odkurzy, choć
przeciweż korzysta z niego więcej niż ja-właścicielka.Samochód jest moj i
męża , dołożyła nam do niego teściowa, więc też się wkurza na to
wykorzystywanie.
Mój mąż nie chce psuć relacji, bo jest chrzestnym ich dziecka, znają się od
lat itd.
A ja czuję się wykorzystywana.
Sporadycznie w ciągu tych 3 lat prosiłam męża aby zostawił mi samochód bo
miałam cos do załatwienie, i żeby pojechali samochodem teściów kolegi-zawsze
był z tym problem, bo teściowie akurat tego dnia mieli do załatwienia super-
hiper-ważną sprawę.
Postanowiłam wziąc tę sprawę w swoje ręce bo jak prosiłam z mężem żeby z nim
porozmawiał to miał opory - nie potrafi rozmawiać o pieniądzach, upomnieć się.
Czy uważacie że powinnam z nimi porozmawiać? Z jego żoną mam koleżenskie
relacje, ale nie spotykamy sie specjalnie często. Mam więc do niej w tej
sprawie zadzwonić? Co byście zrobiły na moim miejscu?