Dodaj do ulubionych

Mam wielki żal do swojego męża.................

07.08.05, 20:45
Minął już rok,a mi w dalszym ciągu siedzi w głowie ta sytuacja,która miała w
naszym związku miejsce.Rok temu urodziłam dziecko,nasze pierwsze kochane
maleństwo.Ciążę przechodziliśmy razem,potem wspólny poród,oczywiście ani ja
ani on niewyobrażaliśmy sobie tego inaczej,wszystko było super.Początki po
porodzie jak to po porodzie,każda kobieta,która rodziła dobrze wie jak
jest,wszystko boli,drażni,denerwuje,a zajęć w domu nie ubywa,przeciwnie
dochodzi do tego jeszcze mały płaczliwy brzdąc,który niedaje spać i brudnie
pieluchy.Ale mojemu mężowi nic niemogłam zarzucić,sprzątał,gotował
obiadki,wstawał do dziecka w nocy i przynosił mi do karmienia,po pracy na
zakupy i prosto do domu,bo czekamy.Kochałam go za to i kocham do dziś,jednak
niemoge wybaczyć mu jednej dla mnie ważnej rzeczy,w tym całym zamieszaniu
zapomniał o mnie,o moich potrzebach,nieprzytulał mnie,nie całował,o kochaniu
się nie będę wspominać.Było mi przykro z tego powodu,bardzo przykro.Nie
zachowywał sie jak dawniej przed ciążą i porodem,zmienił się,zmienił stosunek
do mnie,był wiecznie zmęczony,a seks mógł dla niego nie istnieć,w
pzreciwieństwie do mnie.Upłynęło sporo czasu zanim namówiłam go na sex,byłam
przeszczęśliwa,że wkońcu....ale wolałabym tego seksu niepamiętać,bo wyglądało
to tak jakby mój własny mąż kochał się w wielkiego przymusu i obowiązku.Z
tego nieporozumienia wynikały między nami kłótnie i pretensje z mojej
strony.Minęło juz tyle czasu,nie poprawiło się wiele,ja staram sie zapomnieć
o tym(jego zdaniem to mały szczegół)dla mnie to nie jest jakiś mały
szczegół,to coś bardzo ważnego,jak trakuje cię drugo połowa,jak okazuje
czułość.Boli mnie bardzo jak mi się to wszystko przypomni.......i łzy same
napływaja mi do oczu.....
Tak się czasami zastanawiam czy ja gdzieś po drodze niepopełniłam jakiegoś
błędu???Czy wymagam od swojego męża zbyt dużo???


ech.......
chciałam wyrzucić to co leży mi na sercu.......
####
Obserwuj wątek
    • czarna_mewa Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 07.08.05, 21:03
      A może po prostu był wrażliwy i nie chciał sprawić Ci bólu?
      A może podczas podrodu widział twoje cierpienie i bał się kolejnej ciąży...?
      Myślę, ze jak przychodzi dziecko na świat to mężczyźni też się zmieniają,
      dziecko jest najważniejsze i potrzeby schodzą troszkę na drugi plan.
      Moze za wcześnie po porodzie rozpoczęliście współżycie?

      Czym się różni mężczyzna od choinki?
      - "Choinkę jak się rozbierze to zostaje tylko badyl, a jak mężczyznę to i dwie
      bombki."
    • majaola1 Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 07.08.05, 21:08
      wiesz powinnas cieszyc sie ze wogole byl przy Tobie, mój maz musiał wyjechać
      zaraz porodzie i byłam sama przez poł roku...pomysl jaka ja jestem
      rozżalona...wiem ze nie mogl postapic inaczej ale mam ogromny zal i ciezko mi
      sie z nim zyje, czasem nawet nie moge sobie z nim poradzic...
      ....najwazniejsze ze maz ćie kocha i napewno sie ulozy...w zwiazku trzeba
      bardzo duzo rozmawiac...pozdrawiam
    • sylvia2005 Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 07.08.05, 22:36
      Wiem, że to co napiszę może Cię strasznie dołować, ale...
      Twój post przypomniał mi pewną historię opowiedziana przez znajomą. Jej
      koleżanka zaszła w ciążę i bardzo chciała rodzić z mężem. Nie pamiętam czy
      musiała go namawiać do wspólnego porodu czy sam chciał, pamiętam tylko, że to
      były czasy początków wspólnych porodów. Gdy dzieciątko przyszło na świat do
      zbliżeń między nimi w ogóle już nie doszło bo........ mąż stwierdził, że po tym
      co zobaczył na porodówce (krew, rozłożone nogi, ukochana opuchnięta i czerwona
      z wysiłku), nabrał takiego wstrętu do żony, że po prostu nie może. Małżeństwo
      skończyło się rozwodem.
      Myślę, że pomogłaby wam szczera, spokojna, rzeczowa rozmowa. Być może mąż nadal
      bardzo Cię kocha, ale rzeczywiście ciągłe płacze, zamieszanie wokół dziecka,
      latanie po zakupy, czyli ogólnie wielka pomoc i wyręczanie Cię tak go męczy, że
      nie ma ochoty na sex. Pamiętaj, my kobity jesteśmy o wiele bardziej wytrzymałe
      od facetów i węcej zniesiemy. Inaczej też przyjmujemy macierzyństwo niż oni
      ojcostwo. Np.ja do 13 miesięcy po porodzie nie przespałam ani jednej całej
      nocy. Wstawałam niajmniej po 3 razy. Jak Pawełek skończył rok to uświadomiłam
      sobie, że nie ma dla mnie granicy zmęczenia, wyczerpania. Mąż również bardzo mi
      pomagał, ale to ja byłam "kłopotem" w naszych zbliżeniach. Synuś skończył
      niedawno 18 miesięcy, a między nami dopiero od niedawna zaczyna się układać.
      Może Wy też potrzebujecie jeszcze więcej czasu?
      • sonnja1 Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 10:22
        sylvia2005 napisała:

        > Wiem, że to co napiszę może Cię strasznie dołować, ale...
        > Twój post przypomniał mi pewną historię opowiedziana przez znajomą. Jej
        > koleżanka zaszła w ciążę i bardzo chciała rodzić z mężem. Nie pamiętam czy
        > musiała go namawiać do wspólnego porodu czy sam chciał, pamiętam tylko, że to
        > były czasy początków wspólnych porodów. Gdy dzieciątko przyszło na świat do
        > zbliżeń między nimi w ogóle już nie doszło bo........ mąż stwierdził, że po
        tym
        >
        > co zobaczył na porodówce (krew, rozłożone nogi, ukochana opuchnięta i
        czerwona
        > z wysiłku), nabrał takiego wstrętu do żony, że po prostu nie może. Małżeństwo
        > skończyło się rozwodem.


        I bardzo dobrze. Jesli mezulek by taki delikatny esteta ze nabral obrzydzenia
        do [ukochanej ha! ha!) zony, gdy ta byla opuchnieta i spocona z wysilku, to nie
        poradzilby sobie przy wiekszym wyzwaniu, jakim jest np. opieka nad chora zona,
        np. na starosc. Albo nawet niekoniecznie na starosc, ale po jakims wypadku na
        przyklad, kiedy trzeba rowniez zaprowadzic do toalety i podetrzec pupe.
        Ucieklabym od takiego palanta pierwsza.
        • bozia2 Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 11:02
          Wiesz gąsko,ja myślę,że on był/jest zmęczony,i to bardzo.Pomyśl,sama mówisz,że
          pracuje,robi po pracy zakupy,biegnie do domu gotować obiad i jeszcze wstaje w
          nocy do dziecka.On na pewno cię bardzo kocha,do tego stopnia,że wyręczył cię
          prawie ze wszystkiego,żebyś mogła odpocząć po trudach porodu,ale mam wrażenie,że
          to ty o nim zapomniałaś.Jemu też należy się odpoczynek,a wtedy
          gwarantuje,przypomni sobie o żonie.smile)
    • dosia.samosia Nie będzie lepiej 08.08.05, 11:12
      Mojemu mężowi stało sie podobnie. Gdy zaszłam w chcianą i planowaną ciążę nosił
      mnie na rękach ale seksu zero. Ewentualnie rzadko. Po porodzie to samo: czułość
      tak, przytulanie ale bez seksu. Jak wymuszę to czasami się zdarza. Dla męża
      najwyraźniej stałam się matką jego dziecka i żoną a przestałam być kobietą,
      której się pragnie. Nie utyłam, nie zbrzydłam, nie jestem przemęczona, mąż nie
      ma nikogo na boku. Wariuję z frustracji, rozmowy (właściwie teraz moje
      awantury) nie pomagają lub pomagają na krótko.
      Poza brakiem współzycia niczego nie mogę mężowi zarzucić - dbający, kochany,
      świetny ojciec, nie pije, nie włóczy się z kumplami.
      U seksuologa byliśmy, nie pomogło. Nic nie pomoże prawdopodobnie i albo pogodzę
      się z tą sytuacją i będę chodzic na boki albo odejdę od męża czego nie chcę.
      • ala67 Re: Nie będzie lepiej 08.08.05, 13:52
        No dobra, dziewczyny, a co z popędem u Waszych mężów? Może po prostu zawsze był
        niewielki? Bo ciężko mi uwierzyć, że został przekierowany na pomoc w domu,
        zakupy itp. Może oni po prostu seksu nie potrzebują? W końcu są kobiety, które
        mogą żyć bez tego, kto powiedział, że nie ma takich facetów? A jaki temperament
        mieli przedtem?
        Jakoś nie wierzę, że to zmęczenie. W końcu na pewno są i dni luźniejsze, a już
        na pewno można takie zorganizować. Może zresztą warto spróbować?
        Dosia, a czy mąż Ci to jakoś próbuje wytłumaczyć? Czy się wymawia bólem głowy?
        Czy jest świadomy, że Cię krzywdzi, bo się przy nim nie czujesz pożądaną
        kobietą? Nie mówiąc o frustracji spowodowanej brakiem seksu...
        • dosia.samosia Re: Nie będzie lepiej 08.08.05, 14:43
          To nie zmęczenie. Temperamentami różniliśmy się niewiele, ja miałam trochę
          większy ale teraz różnica jest b. duża. Mój się nie zmienił, jemu spadło.
          Rozmowy nic nie zmieniają, poprawia się na kilka dni, potem dłuugo nic więc
          jestem coraz bardziej wściekła.
          Mąż mnie kocha, w to nie wątpię. Kocha i dlatego spełnia obowiązek małżeński
          mimo, że niezbyt ma ochotę. Jemu bardzo zależy na rodzinie, zebysmy byli razem,
          żeby córka miała normalny dom. Dlatego znosi moje dokuczanie, złośliwości,
          wypominania. Jemu przykro i mnie przykro.
          Kogoś na boku mam ale nie jest to dobre rozwiązanie, bo wolałabym normalnie i
          regularnie z mężem.
          • ala67 Re: Nie będzie lepiej 08.08.05, 15:21
            Przyznam, że się nieraz spotkałam z takim układem, ale zawsze role były
            odwrócone: on chce, ona nie...A może o tych drugich się nie mówi. W końcu
            kobiecie łatwiej mówić o sytuacji, w której on chce, a ona się opędza, niż o
            takiej, w której czuje się niechcianasad
            Przykre to bardzo, i nie dziwię się, że szukasz innych rozwiązań. Tylko pewno
            takie, które masz, na dłuższą metę nie pomoże, bo zaczniecie się od siebie
            oddalać. Już nie wspominając o tym, że on się może dowiedzieć i wtedy nie wiem,
            czy będziesz mogła liczyć na zrozumienie.
            Może ponowna próba leczenia? Jakiś inny seksuolog? Jeśli mu zależy na Tobie,
            Waszej rodzinie, na pewno go namówisz. Zwłaszcza, że raz się udało.
            Powodzenia
          • adsa_21 u mnie podobnie 09.08.05, 10:12
            ja chce..a maz sie wykreca
    • korneliap Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 13:46
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15128
    • mieszkowamama Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 14:00
      Spróbuj tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15128
    • lolinka2 Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 14:11
      Nie wiem co Ci poradzić. Powiedzieć mogę tyle, że każdy kij ma dwa końce. U nas
      minęło od ślubu 4 lata, młoda ma 3 i jest podobnie...z tą różnicą ze wystąpiły
      ekscesy w postaci "tej trzeciej" razy n i 'tego trzeciego" razy 1, pół roku temu.

      To jest tak, facet stał sie matką i jak typowa "matka Polka" dziecko własną
      piersią wykarmi, zasłoni i zrobi co jeszcze trzeba, ale i jak typowa matka-
      Polka jest istotą aseksualną, a wręcz często wstręt do tego "procederu"
      przejawia, uprawianie go sprowadzając do obowiazku małżeńskiego.

      Nie wiem czy jest na to jakis sposób... Ja na razie przeczekuję, licząc na
      lepsze czasy...

      3maj się!!!
    • iurandum Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 15:14
      Rozmawiałem kiedyś z kolegą praktykującym lekarzem publikującym w medycznych
      magazynach. Był on kiedyś wielkim propagatorem wspólnych porodów, ale teraz już
      jest ostrożniejszy. Jak mówił paręnaście procent mężczyzn przechodzi poważne
      zaburzenia seksualne z tego powodu i ma blokadę na współżycie z partnerką. Niby
      to nie wiele...
      • triss_merigold6 Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 15:18
        Mój gin uważa tak samo. Nie byłam fanką porodu rodzinnego, małżonek tez nie
        więc w odpowiednim momencie czekał za drzwiami a ja sie duzo bardziej
        komfortowo czułam. Przy cudzej operacji nie chciałabym asystować ani mieć
        asysty innej niż fachowy personel medyczny. Qrde, ja nie wiem jak wyglądało
        moje łożysko bo brzydziłam się patrzeć więc trudno żebym zmuszała kogoś innego
        do oglądania.
        • cocollino1 Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 15:28
          zgadzam sie z triss
        • czarna_mewa Re: Brzydziłaś się własnego łożyska????? 08.08.05, 16:46
          Nie, nie wierzę. Rozumiem, że mogłaś nie chcić rodzic z meżem, ale nie
          argumentuj tego, że "nie chciałabyś asystować przy cudzej operacji" , po
          pierwsze poród to nie operacja (chyba że casarka), a po drugie mąż to nie cudza
          osoba. Poczytaj sobie wątek sprzed paru dni, jak faceci cudownei sie przy
          porodzie spisywali.
          • 18lipcowa Re: Brzydziłaś się własnego łożyska????? 08.08.05, 16:49
            czarna_mewa napisała:

            > Nie, nie wierzę.

            A ja nie wierzę jak mozna sie nie brzydzić. Widzialam porody na filmach i sama
            bym wlasnego nigdy nie chciala ogladac.

            Rozumiem, że mogłaś nie chcić rodzic z meżem, ale nie
            > argumentuj tego, że "nie chciałabyś asystować przy cudzej operacji" , po
            > pierwsze poród to nie operacja (chyba że casarka), a po drugie mąż to nie
            cudza
            >
            > osoba. Poczytaj sobie wątek sprzed paru dni, jak faceci cudownei sie przy
            > porodzie spisywali.
            • aleksandrynka Re: Brzydziłaś się własnego łożyska????? 09.08.05, 11:32
              Widzialam porody na filmach i sama
              > bym wlasnego nigdy nie chciala ogladac.

              No, lipcowa, nie będziesz miała wyjścia wink
          • triss_merigold6 Re: Brzydziłaś się własnego łożyska????? 08.08.05, 19:00
            Brzydziłam. Pępowiny też więc nie patrzyłam. Poród wizualnie kojarzy mi się z
            operacją, równie estetyczny.; Mąż, koleżanka, siostra itd. to osoby, które
            (przynajmniej u mnie w rodzinie) z medycyną nie mają nic wspólnego a w szpitalu
            życzę sobie mieć wokół ludzi, którzy porody odbierają na co dzień.

            Czytałam jak się faceci cudownie spisywali. Super, ale nie dla mnie. Nie każdy
            ma obowiązek święcie wierzyć, że poród z mężem zbliża, pomaga itd. W końcowej
            fazie chciałam położną, lekarkę i anestezjologa a nie męża trzymającego za
            rękę. Co kto lubi.
            • czarna_mewa Re: Brzydziłaś się własnego łożyska????? 08.08.05, 19:58
              Przepraszam triss, nie chciałam Cię urazić, ale jestem zszokowana. Masz rację,
              nie dla każdego poród to "coś pięknego", bo nie każdy ma ten poród lekkki i
              łatwy. Patrzyłam ze swojego punktu widzenia, bo miałam naprawdę "super" poród.
              Pozdrawiam
              • 18lipcowa Re: Brzydziłaś się własnego łożyska????? 08.08.05, 20:14
                czarna_mewa napisała:

                > Przepraszam triss, nie chciałam Cię urazić, ale jestem zszokowana. Masz
                rację,
                > nie dla każdego poród to "coś pięknego", bo nie każdy ma ten poród lekkki i
                > łatwy. Patrzyłam ze swojego punktu widzenia, bo miałam naprawdę "super"
                poród.
                > Pozdrawiam

                Jakikolwiek poród - nie jest niczym pięknym. I lekki i ciężki ,ale chyba się
                powtarzam...
                • czarna_mewa Re: Brzydziłaś się własnego łożyska????? 09.08.05, 21:08
                  Po pierwsze nie rodziłaś więc nie masz pojęcia czy jest pięknym czy nie.
                  Po drugie ja miałam super poród, więc tego moja droga nie neguj.
                  Po trzecie twoje "widziałam na filmach" to dziecinada, pokazywanie porodu w
                  filmie a rzeczywistość to dwie różne skrajności i bardzo odległe prawdzie.

                  Mój mąz asystował nawet przy szyciu krocza
                  • sowa_hu_hu Re: Brzydziłaś się własnego łożyska????? 09.08.05, 21:13
                    ale moze jej chodzi o film z prawdziwego porodu a nie te bajki które pokazują na
                    filmach typu beverly hils wink

                    mój tez był przy całym porodzie i było super!
                  • 18lipcowa Re: Brzydziłaś się własnego łożyska????? 10.08.05, 08:02
                    czarna_mewa napisała:

                    > Po pierwsze nie rodziłaś więc nie masz pojęcia czy jest pięknym czy nie.

                    Nie unoś się. Wiem że nie jest. To coś bolącego i obrzydliwego estetycznie.

                    > Po drugie ja miałam super poród, więc tego moja droga nie neguj.

                    Nie wiem jak mozna mieć super poród. WIęc nie neguj tego że ja uważam to za coś
                    strasznego.

                    > Po trzecie twoje "widziałam na filmach" to dziecinada, pokazywanie porodu w
                    > filmie a rzeczywistość to dwie różne skrajności i bardzo odległe prawdzie.
                    >
                    Dziecinada?????????To co oni pokazują na filmach przepraszam? Domalowują krew?
                    A moze kobieta się drze, cięcie i jeszcze raz?
                    Kobieto ja piszę o filmach z porodow tych prawdziwych, a nie filmach na TVN!

                    > Mój mąz asystował nawet przy szyciu krocza

                    Pięknie,cudownie,szkoda że sam nie zaszyl.
              • triss_merigold6 OK; 08.08.05, 20:30
                Generalnie poród wspominam świetnie. Krótko, zero zastrzeżeń do opieki, ból
                krótko bo miałam zzo, żadnych komplikacji. Obrzydzała i obrzydza mnie
                fizjologia. Nic nie poradzę. Nie nadaję się na weterynarza, lekarza,
                przedszkolankę wycierającą pupy maluchom, pielegniarkę. Mniej więcej takie
                odczucia jak opisała Gagunia. Jak dziecko ma, pardon, sraczkę, to mnie mdli.
                Mniej kocham przez to?
                Udział mężczyzny w porodzie nie jest dla mnie żadnym wyznacznikiem miłości czy
                poczucia odpowiedzialności.
                • czarna_mewa Re: OK; 09.08.05, 21:10
                  Ty mówisz teraz poważnie czy podpuszczasz? jak Twoje dziecko ma biegunkę to Cię
                  mdli? A jakbys miała posprzątać np. wymioty po chorym mężu czy zmienić brudną
                  posciel chorej mamie?
                  • triss_merigold6 Re: OK; 09.08.05, 22:10
                    No mdli mnie, sprzątnę ale mdli. Kup nie oglądam, mąż ogląda dziecięce. Moja
                    mama nie żyje gdyby chorowała robiłabym koło niej wszystko.
                    Zrobię co trzeba ale z pawiem pod gardłem i trudno. Mam się zachwycać albo
                    interesować, pardon, kupą? albo tym co dziecko ulało i rozmazało?
                    Obrzydzenie nie wyklucza spełnienia obowiązku.
                    Jak pies ma biegunkę to tez mnie mdli zresztą.
        • judytak Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 18:46
          triss_merigold6 napisała:

          Qrde, ja nie wiem jak wyglądało
          > moje łożysko bo brzydziłam się patrzeć

          ja też nie wiem
          zresztą, nikt nie miał pomysłu, żeby mi pokazywać :-o
          mój mąż też nie wie, jemu też nikt nie pokazywał...
          na ogół mężowie przy porodzie widzą żonę (patrzą jej w oczy, trzymają za rękę,
          zabawiają rozmową), a potem dziecko, no, jeszcze pępowinę :o)

          pozdrawiam
          Judyta
      • nowamagda Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 16:58
        u mnie znów inna sprawa. Nie brałam pigułek to miałam większą ochotę na seks.
        Np 3 razy w tyg.Mąż miał ochotę raz czy dwa na miesiąc.Mniejszą sporo ode
        mnie.Teraz biorę pigułki i nie mam wogóle ochoty, moze raz ale taki z mojej
        strony wymuszony, a mężowi odpowiada taka suacja, nie jest w ogóle
        zainteresowany seksem.I nie nalega i ja też bo nie mam ochoty, oddalamy się od
        siebie bardzo, ale nie mamy jeszcze nikogo na boku(wiem ze mąż nie ma nikogo),
        ja k nie brałąm pigułek to myślałam zeby sobie kogos znaleźć.Mój mąż nigdy mi
        ni epowiedział podczas seksu żadnego słowa, nawet tego ze mnie kocha.Jest jakiś
        dziwny, albo za dużó wymagam.Może mnie oświecicie? jak się kochamy to mówię:
        powiedz mi cos, a on w jednej chwili wychodzi dosłownie z pokoju i ma mnie w
        du...Nie wiem co robic?
    • zona_wojtka Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 15:23
      ges_zielona napisała:

      > mojemu mężowi nic niemogłam zarzucić,sprzątał,gotował
      > obiadki,wstawał do dziecka w nocy i przynosił mi do karmienia,po pracy na
      > zakupy i prosto do domu,bo czekamy

      Eeeee... Czyli jednym słowem robił wszystko to, co ty powinnaś była i co robi
      większość kobiet bez pomocy męża. I daje sobie radę. Do tego zarabiał na to, co
      potem wrzucał do gara.
      Hmm... Ktoś inny, nie ma znaczenia czy kobieta czy mężczyzna, z taką ilością
      obowiązków dawno by padł na nos.
      A ty masz żal, że nie chciał się kochać...
      Za dobrze ci.
    • magdak5 Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 15:32
      Witaj !
      Ja również uważam że jest przemęczony. Mój mąż niedawno awansował, ma dużo
      więcej na głowie i zauważyłam że wraca zmęczony i często nie ma na nic ochoty.
      Nawet przez chwilę pomyślałam że kogoś ma. A gdyby jeszcze musiał w domu tyle
      robić to sobie nie wyobrażam....
      Może jakiś wspólny weekend,wyjazd bez gotowania, sprzątania z kolacją, ładną
      bielizną ? Może na jedną noc zostawić malca u dziadków ? Wiem że to ciężko ale
      u nas czasami jak mały wyjedzie z moimi rodzicami na kilka dni to są "szalone
      noce" (może bardziej dlatego że nie ma rodziców z którymi mieszkamy w jednym
      domku he he). Czy twój mąż ma jakieś ulubione pieszczoty ???
    • 18lipcowa Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 16:14
      "potem wspólny poród"

      może to jest powód???Wcale bym się nie zdziwiła...



      • asiul_78 Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 17:11
        qrcze dziewczyny !!! co Wy piszecie ??? aż jestem w szoku ??? przecież jeżeli
        ludzie się kochają tak naprawdę, szczerze i są do tego najlepszymi przyjaciółmi
        (bo zawsze myślałam że tak wygląda małżeństwo) to takie rzeczy się nie
        zdarzają !!! piszecie o wysokokach na bok (bo musicie sobie ulżyć ???) bosze ja
        bym nie potrafiła nawet o tym pomyśleć... jak to że facet się obrzydzi ??? nie
        brzydził się wkładać tam i robić dziecko ??? przecież jak kocha to uszanuje to
        i będzie patrzył z miłością, nie pomyśli nawet w tych kategoriach o których wy
        piszecie !!! przykro że tak piszecie !!! może oni POPROSTU Was nie kochają... a
        Wy, dziewczyny jak zdradzacie, to nie piszcie, że kochacie, bo to się rozmija z
        prawdą !!!
        • nowamagda Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 17:16
          ja kocham swojego męża, podobno on mnie tez kocha, ael z tego co widzę to nie
          jest to miłośc, ja myślę o seksie, nie jestem natrętna ale jak każdy człowiek
          ma tez i na to chęć.Nie wiem co robić, jestem załamana, nie chce zdradzać
          męża, ale to się pogłębia.
          • asiul_78 Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 17:19
            powiedz mu wszystko.... poprostu powiedz wszystko co Cię boli, jakie głupie
            myśli Cię nachodzą, jakie masz obawy.... powiedz !!! rozmawiać, rozmawiać,
            rozmawiać..... jeżeli się kochacie naprawdę dogadacie się na 100%
        • gagunia Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 19:45
          Chyba nie wiesz o czym mowisz. Jestesmy tylko ludzmi i wiele rzeczy nas
          obrzydza, zniecheca i koniec. Ja sie brzydze kupy swojego dziecka, a jak
          zwymiotuje to mnie cofa. To znaczy ze go nie kocham??? Nocnik najczesciej
          oproznia moj maz, ja tylko jak musze. A ak mi dzis zwmiotowal mlekiem, to
          scieralam z glowa odwrocona w druga strone i golfem nacagnietym na pol twarzy.

          Po porodzie brzydzilam sie sama wlasnego ciala. Nie ogladalam krocza, rece mi
          sie trzesly jak mialam go dotknac. Mialam problem z sexem przez kilka miesiecy,
          bo w glowie mialam widok wielkiej krwawiacej rany, lozyska itp A przeciez nie
          obserwowalam wlasnego krocza podczas porodu!

          Nigdy nie zmusilabym ani prosba ani grozba meza do udzialu w porodzie. Mojemu
          zaoszczedzilam tego widoku, a on nie nalegal na uczestnictwo, chociaz
          uczestniczlby gdybym chciala. I wcale nie dziwi mnie niechec mezczyzn do kobiet
          po porodzie. Pozostaje sie tylko cieszyc, ze nie kazdy ma taki "odchyl"
          poporodowy w glowie jak na przyklad ja.
          • zona_wojtka Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 22:08
            gagunia napisała:

            > Nigdy nie zmusilabym ani prosba ani grozba meza do udzialu w porodzie. Mojemu
            > zaoszczedzilam tego widoku, a on nie nalegal na uczestnictwo, chociaz
            > uczestniczlby gdybym chciala. I wcale nie dziwi mnie niechec mezczyzn do
            kobiet
            > po porodzie. Pozostaje sie tylko cieszyc, ze nie kazdy ma taki "odchyl"
            > poporodowy w glowie jak na przyklad ja.

            Dla mnie odchyłem jest sytuacja, w której żona życzy sobie obecności męża przy
            porodzie, bądź naleganie męża na to.
            Z tego co wiem, to są tacy mężowie, którzyu żałują, że nie mogli widzieć jak
            lekarz zszywa jego żonę...
        • 18lipcowa Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 20:15
          asiul_78 napisała:

          > qrcze dziewczyny !!! co Wy piszecie ??? aż jestem w szoku ??? przecież jeżeli
          > ludzie się kochają tak naprawdę, szczerze i są do tego najlepszymi
          przyjaciółmi
          >
          > (bo zawsze myślałam że tak wygląda małżeństwo) to takie rzeczy się nie
          > zdarzają !!! piszecie o wysokokach na bok (bo musicie sobie ulżyć ???) bosze
          ja
          >
          > bym nie potrafiła nawet o tym pomyśleć... jak to że facet się obrzydzi ???
          nie
          > brzydził się wkładać tam i robić dziecko ??? przecież jak kocha to uszanuje
          to
          > i będzie patrzył z miłością, nie pomyśli nawet w tych kategoriach o których
          wy
          > piszecie !!! przykro że tak piszecie !!! może oni POPROSTU Was nie kochają...
          a
          >
          > Wy, dziewczyny jak zdradzacie, to nie piszcie, że kochacie, bo to się rozmija
          z
          >
          > prawdą !!!


          Niestety moja droga. Tak bywa. Facet może kochać, ale brzydzić się po porodzie
          żony.I nie bulwersuj się tak. Tak bywa.
          • asiul_78 Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 21:20
            no to szczerze Wam wspólczuję takich facetów, na szczęście mój się nie brzydził
            mnie przy porodzie, nie odwracał się z wstrętem na widok łożyska i jeszcze mnie
            obmywał i zmieniał wkładki i koszulę nocną, dbał i opiekował się i po powrocie
            ze szpitala leżeliśmy na łóżku i tuliliśmy się do siebie jakbyśmy nie widzieli
            się kilka miesięcy gdy synuś spał słodko w łóżeczku... a mojemu mężowi bardzo
            się to tulenie podobało bo omało mu spodnie nie pękły ;o)...
            ... i cieszę się, też bo wiem że jeżeli spotkałoby mnie jakies nieszczęście
            losu mój facet będzie przy mnie trwał bo kochamy się miłością szczerą i
            prawdziwą i wiem, że gdyby przyszło mi się nim opiekować na starość obmywać,
            przewijac jak dziecko nigdy by mi nie przyszło do głowy, że się go brzydzę i
            zresztą wzajemnie....
            • triss_merigold6 Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 21:26
              Boższz, ja się brzydzę. I sorry nic nie poradzę. Cofa mnie od fizjologii
              szpitalno-zabiegowej. Gdybym musiała to bym się zajmowała chorym z rodziny.
              Ponieważ się brzydzę to nie chciałam, żeby mąż oglądał ostatnią fazę porodu.
              Nie bo nie. A już szczegółów połogowych z pewnością nie prezentowałam nikomu
              poza lekarzem.
              • asiul_78 Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 21:43
                mój mąż sam się rwał na poród, chodził ze mną do szkoły rodzenia i chciał być
                od poczatku do końca...
                ... czy Ty przestałabyś kochać swojego faceta gdybyś musiała zacząc go obmywać
                i przynosić mu basen ??? bo ja nie...
                • wieczna-gosia Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 21:49
                  asiul,
                  zakladanie ze facet nie kocha zony jak nei chce byc przy porodzie to przesada.
                  Sa tacy faceci. Wiekszosc naszych ojcow przy porodzie nie byla. Kobieta nie ma
                  wyjscia i przy wlasnym porodzie byc musi. Facet niekoniecznie. Kobieta ma te
                  przewage ze dostaje w zyle porzadna dawke hormonow i generalnie jest na tyle
                  zaabsorbowana parciem, ze lozyska nie oglada.

                  Moj osobisty maz bardziej pamieta lozyska niz dzieci, ale on w ogole nie jest
                  obrzydliwy. Mielismy tak fajnie ze on wiedzial ze bedzie i ja tez. Ale jesli
                  ktos ma taki fajny uklad jak triss, ze ona nie chciala i jej maz tez nie, to tez
                  fajny uklad, nie?

                  Calkiem sporo moich znajomych facetow zakladalo ze na parcie wyjdzie. Czesc
                  wyszla czesc nie. Ci co nie wyszli nie zemdleli, ci co wyszli widzieli dziecko
                  pare minut po poridzie, no moze kilkanascie i w miare szybko sie stawiali na
                  stanowisko u wezglowia. Wazne by uklad ludziom pasowal.
                • triss_merigold6 Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 21:50
                  Nie chodziłam do szkoły rodzenia, bo absolutnie wykluczałam naturalny poród.
                  Mąż entuzjastą wspólnego rodzenia nie był więc zdania mieliśmy podobne na ten
                  temat.
                  Nie wiem jak zachowywałabym się podając choremu basen. Nie wiem. Kochać bym nie
                  przestała zapewne, ale pożądać? To są różne uczucia.
                  Nie oceniaj. Ty i mąż chcieliście razem, inni nie chcą. I z miłością to nie ma
                  nic wspólnego tylko z określonym podejściem.
                  • wieczna-gosia Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 21:53
                    moj do szkoly rodzenia nie chodzil, na badania ginekologiczne nie chodzil.

                    TO jest dopiero pokrecone- ja wstydzilabym sie pojsc z mezem do gina a porod
                    rozwarcie 10cm i lozysko- prosze bardzo wink

                    Skomplikowana jest psychika kobiety.
                    • asiul_78 Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 22:06
                      ...bardzo skomplikowana...
                      Badania ginekologiczne z mężem to przegięcie, USG jak najbardziej...
                      ... ja się wstydziłam gdy obmywał mnie z krwi, nie miałam siły a on poprostu
                      zaczął mnie myć, gdy zobaczył moje łzy usmiechnął się i powidział :no co Ty
                      przecież Cię kocham, całą ciebie i tam gdzie jesteś poraniona też więc nie
                      płacz... wstyd ???
                      • 18lipcowa Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 22:55
                        asiul_78 napisała:

                        > ...bardzo skomplikowana...
                        > Badania ginekologiczne z mężem to przegięcie, USG jak najbardziej...
                        > ... ja się wstydziłam gdy obmywał mnie z krwi, nie miałam siły a on poprostu
                        > zaczął mnie myć, gdy zobaczył moje łzy usmiechnął się i powidział :no co Ty
                        > przecież Cię kocham, całą ciebie i tam gdzie jesteś poraniona też więc nie
                        > płacz... wstyd ???

                        żaden wstyd, obmywać z krwi też nie wstyd, ale do porodu nikogo bym nie
                        zmuszała i rozumiem facetów i kobiety ktorzy nie cha rodzic razem.
                      • czarna_mewa Re: asiul. 09.08.05, 21:17
                        wzruszyłam sie jak to czytam. Masz cudownego męża. Mój też taki jest.
                  • asiul_78 Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 21:58
                    Cóż... Ci którzy brzydzą się swoich żon po porodach nie mogą ich kochać
                    naprawdę.
                    Fajnie, że oboje mieliście takie podejście więc jak najbardziej nie oceniam
                    Ciebie, każdy ma wolną wolę prawda?
                    • wieczna-gosia to sie nazywa "nie oceniam" hehe 08.08.05, 22:06
                      > Cóż... Ci którzy brzydzą się swoich żon po porodach nie mogą ich kochać
                      > naprawdę.

                      tak jest.
                      Kobieta ktora nie urodzi naturalnie bez z nieczulenia nie jest prawdziwa matka.
                      kobieta ktora nie karmi piersia jw.
                      kobieta ktora wraca do pracy po macierzynskim jw.
                      kobieta ktora NIE wraca do pracy tylko chowa dziecko jest nawiedzona meczennica.
                      kobueta ktora ma jedynaka jest egoistka
                      kobieta, ktora ma duzo dzieci jest nieodpowiedzialna idiotka a jej dzieci
                      skoncza w pierdlu.

                      jeszcze jakies zlote mysli wam do glowy przychodza?
                      • triss_merigold6 O kurczę, to ja; 08.08.05, 22:15
                        Wychodzi na to, że nie jestem prawdziwa.wink

                        Zamiast głosić ideologię pogadaj z doświadczonymi ginekologami, kobieto.
                        Czasem widok porodu tak kochającym mężem wstrząśnie, że ma traumę. Nie chce
                        mieć a ma. Kocha dalej jako żonę, matkę ale przestaje pożądać. Są tacy co nie
                        mogą z ciężarną, bo coś ich blokuje. Niczyja wina, nie zawsze da się zapanować
                        nad własną psychiką.
                        • asiul_78 Re: O kurczę, to ja; 08.08.05, 23:03
                          wychodzi na to że ja również tymbardziej, że znów jestem w ciąży (19-sty
                          tydzień) a piersią nie karmiłam bo nie miałam czym... mój 5kg synek duzo
                          potrzebował no i miałam cesarke... dziewczyny strasznie się zawzięłyście jakby
                          dotknęło to Was, przecież każdy ma prawo do własnego zdania tak ??? uważam za
                          odchył to, że facet odchodzi od kobiety gdy zobaczy swoje dziecko między jej
                          nogami... to tyle... i wiem "kobieto" o tym również że to się leczy, jeśli ma
                          się dla kogo... a skoro się leczy nie jest to normalne... i nie mówię to o
                          Waszych wyborach !!!
                          • triss_merigold6 Re: O kurczę, to ja; 08.08.05, 23:15
                            Nie mówię, że odchodzi. Zostaje taki mąż, kocha, dba, ale nie pożąda.
                            Leczyć można próbować, z pewnością warto próbować jeśli poza tym jednym związek
                            jest ok. Tylko nie zawsze da się wyleczyć, mimo najlepszych chęci obu stron.
                            • asiul_78 Re: O kurczę, to ja; 08.08.05, 23:57
                              no i doszłyśmy do sedna... i nie potępiam, jezeli mimo szczerych chęci się nie
                              da tego wyleczyć... i to jest smutne :o/
                    • 18lipcowa Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 22:53
                      asiul_78 napisała:

                      > Cóż... Ci którzy brzydzą się swoich żon po porodach nie mogą ich kochać
                      > naprawdę.

                      Nieprawda dziecko. Gadasz głupoty.
                      A co powiesz na małżenstwo które razem rodziło a potem się rozwodzi???
                      Nie kochali się ? A może wspólna obecność przy porodzie to nie oznaka milości?


                      > Fajnie, że oboje mieliście takie podejście więc jak najbardziej nie oceniam
                      > Ciebie, każdy ma wolną wolę prawda?
                      • asiul_78 Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 23:15
                        sorki źle się wyraziłam chodziło mi o to że faceci którzy opuszczają żony z
                        tego powodu...
                        ...dzieki już dawnoooooo nikt nie nazwał mnie dzieckiem, jak się ma dwoje
                        swoich... :o)
                • 18lipcowa Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 21:56
                  asiul_78 napisała:

                  > mój mąż sam się rwał na poród, chodził ze mną do szkoły rodzenia i chciał być
                  > od poczatku do końca...
                  > ... czy Ty przestałabyś kochać swojego faceta gdybyś musiała zacząc go
                  obmywać
                  > i przynosić mu basen ??? bo ja nie...


                  no widzisz...mam taki straszny związek bez milosci i zaufania i chyba z nikim
                  fo nie stworze bo nie wyobrazam sobie najukochanszego faceta podczas mojego
                  porodu...wpółczuj mi...sama juz sobie wspólczuje...

                  wink))))))))))
              • wieczna-gosia porodu sie nie brzydze 08.08.05, 21:44
                lozyska sie nie brzydze.
                pepowiny sie nie brzydze
                w ogole w kwestiach porodowych malo obrzydliwa jestem.

                natomiast:
                kup sie brzydze. Jak dziecko ma rozwolnienie, to mi wtstarczy fakt ze ma
                rozwolnienie, moja tesciowa np za to obserwuje odcienie brazu. Byc moze
                przegapie przez to np krew w kale. No trudno :\
                Rzygow sie brzydze
                jak dziecko ulewa to nie scaluje tylko wytre ze wstretem. Nienawidze jak dziecko
                pluje jedzeniem, chociaz zbiore jak trzeba. W ogole wszystko zrobie jak trzeba.

                A w ciazy to mialam regularne mdlosci z powodu przewijania dziecka.
                • triss_merigold6 Re: porodu sie nie brzydze 08.08.05, 21:54
                  Kupy ogląda mój mąż.D Ja nie, bo mnie cofa. Przewijam, zawijam w torebkę i
                  wyrzucam (pieluchę, nie dziecko). Pawia się brzydzę. Nie znoszę jak mały
                  wypluwa karmę i rozmazuje naokoło. Sprzątnę of course ale marzę o chwili kiedy
                  będzie jadł sam nie paprząc fotelika, rąk, nóg, ubrania, mnie, dywanu i
                  wszystkiego naokoło.;
    • asiul_78 Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 17:28
      wiesz co ? daj mu do przeczytania to co napisałaś.....
      • zona_wojtka Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 22:17
        asiul_78 napisała:

        > wiesz co ? daj mu do przeczytania to co napisałaś.....


        W zasadzie to myślę, że to najlepsza rada dla założycielki...
        Może się chłop zmobilizuje i zaciągnie babę do jamy?... A tam...
        Oczywiście jak pozmywa i pranie rozwiesi. Rzecz jasna.
    • olamad Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 17:45
      Faceci to są takie stworzenia, że niestety nie potrafią życ bez seksu.
      Oczywiscie różnią się temperamentem, ale generalnie jest to dla nich jedna z
      najwazniejszych sfer w życiu. Poprostu nie wierzę, że żaden z tych panów
      opisanych powyżej poprostu "nie ma ochoty". I nie piszę tutaj, że mają
      kogos "na boku" (choć jest to bardzo prawdopodobne, bo niewierni mężowie
      potrafią doskonale się maskować), ale może robią to hmmmm... sami? Czytałam
      kiedyś na jednym z konkurencyjnych forów, że sa panowie, którzy załatwiając
      sprawę w ten sposób, nie wykazują żadnego zainteresowania własną żoną.
      Dziwne to wszystko dla mnie...
      Musicie o tym porozmawiać, bo sex to jeden z najwspanialszych sposobów na
      okazanie sobie miłości, i bez niego, wszystko prędzej czy później się posypie..
      Pozdrawiam,
      • mamaloli Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 20:56
        Ja również rodziłam solo ,bo nie chciałam
        i wcale tego nie załuję .Poród był lekki(zzo)i zadnej
        traumy nie pozostawił. Z seksem nie mieliśmy problemów,no
        może ja na początku wolałam się wyspać niż kochać ale do takich
        sytuacji jakie opisujecie nie dochodziło. Mam nawet wrażenie, ze
        właśnie teraz po porodzie jestem bardziej dla męża
        atrakcyjna i wciaz na niego działam a czasem zachowuje sie jak rozpalony
        nastolatek.
      • nie_panna Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 22:46
        A myślałam,że tylko mnie ten problem dotyczy...
        Jestesmy małzeństwem od 10-ciu lat.Przed ślubem nie było z seksem
        problemu,robilismy to często i gdzie sie dało(chodzilismy ze sobą 5 lat).A po
        ślubie były ze 3 noce poślubne z prawdziwego zdarzenia i koniec.Zawsze był
        zmęczony,nie-bo jutro do pracy,albo nie-bo właśnie jest po pracy,a jak nie praca
        to mecz w tv.Młodzi ludzie,a seks raz,góra 2 razy w miesiącu.Nie pomagała
        bielizna,popatrzył,poklepał mnie po tyłku i mówi:śpij mała,śpij.Wtedy czujesz
        się tak sponiewierana,odrzucona,to takie przykre,że trudno opisać.Dziwiłam
        się,przecież wcześniej było ok.To nie ja dążyłam do ślubu,tylko on.Wydawalo mi
        się,że ślub bierzemy z miłości(nie byłam w ciąży).Tylko teraz jak patrzę
        wstecz,to nie wiem czy z jego strony to była miłość i czy on w ogóle wie co
        znaczy kochać kobietę.Twierdzi,że mnie kocha,ale wątpię czy on wie co mówi.
        Jego zachowanie po tym jak urodziłam pierwsze dziecko,było podobne do zachowania
        męża gesi-zielonej.Załatwiał zakupy,pomagał sprzątać,itd,nie gotował,za to
        wieczorami zaczął odstresowywać się piwem(w domu).
        O seksie nie było mowy z pół roku po porodzie.Porodu nie widział,miałam
        cesarkę,stał za drzwiami.Wcześniej lubił jak przez sen położyłam mu rękę między
        nogi i bawiłam się,a potem mówił:zabierz,zaraz tą ręka dzieciaka bedziesz
        dotykać.Więcej tego nie zrobiłam.Nastąpił dzień kiedy wyniósł się spać do
        drugiego pokoju(twierdził,że nie wysypiał sie przy dziecku przed pracą).
        Zostawiłam go w spokoju,nie atakowałam,nie namawiałam do niczego,próbowałam
        rozmawiać,ale on problemu nie widział.Wg niego między nami wszystko było ok.
        A ja czułam się naprawdę źle,straciłam szacunek do niego,zaczął mnie denerwować
        na każdym kroku,były takie awantury,że prawie leciały talerze(tzn ja
        krzyczałam,on nie,jest człowiekiem "bez nerwów"),poważnie myślalam o rozwodzie,a
        gdyby mi się ktoś wtedy nawinął,to poszłabym na bok na 100%.O seksie myślałam
        cały czas,prawie.
        Potem to sie trochę zmieniło,kiedyś jechaliśmy długo samochodem i zaczął mnie
        pytać czy nie chciałabym seksu przy jakimś filmie erotycznym,szampanie,w
        seksownej bieliźnie,a może w wannie?Pomyślałam,że może jeszcze nie wszystko
        stracone,że spróbuję.Zadziałało.Urządzaliśmy sobie takie wieczorki,że ho
        ho.Potem dziecko poszło do przedszkola,a nam zdażało sie być razem w domu pod
        małego nieobecność,to też się działo(bez filmu i innych atrakcji).
        Teraz mamy drugie,malutkie jeszcze dziecko,to mąż po moim powrocie ze szpitala
        zapytał:mała,a kiedy my teraz sobie filmik obejrzymy?To znaczy,że myśli o seksie
        i nie jest tak jak po pierwszym dziecku i zaraz po naszym ślubie.
        Teraz po tylu latach nadal nie wiem co mu wtedy było,a on mi nigdy nie umiał
        tego wytłumaczyć.Wiem,że przez to jego zachowanie,nasz związek dużo stracił,są
        takie rzeczy,które ciagną się za nami do tej pory,ja to wszystko pamiętam.Przed
        pracą seks nadal nie wchodzi w grę,po pracy czasami tak.Mój temperament
        zdecydowanie się obniżył,a jego chyba wzrósł,bo teraz na niedopieszczenie raczej
        nie narzekam.Ale nie pamiętam kiedy mni tak poprostu sam z siebie
        przytulił,pocałował,pogłaskał.A brakuje mi tego.
        Dzieci kocha bardzo i umie im to okazać.Potrafi zadbać o rodzinę.Jest dobrym
        człowiekiem.Może to mnie wtedy powstrzymało przed rozwodem i małżeńską zdradą?
        A czy ja go kocham?Czasami wydaje mi się, że nie,że jestem z nim,bo nie mam
        wyjścia(dwoje dzieci,młodsze poważnie chore,wspolne
        mieszkanie,samochód,dorobek)i,że jest mi potrzebny(bo kto zrobi te zakupy?).








    • dominia.n Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 21:19
      Moze mu troche odpusc z obowiazkow.. chlopak zlapie troche oddechu, odpocznie
      to i odzyje. Gdybys Ty tak zasuwala, to tez bys nie myslala o dodatkowym
      wysilku w nocy, tylko o tym by wreszcie nic nie robic.
      • aktia Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 22:40
        dominia.n napisała:

        > Moze mu troche odpusc z obowiazkow.. chlopak zlapie troche oddechu, odpocznie
        > to i odzyje. Gdybys Ty tak zasuwala, to tez bys nie myslala o dodatkowym
        > wysilku w nocy, tylko o tym by wreszcie nic nie robic.

        Przesadzasz, przeciez kobieta poporodzie musi odpoczac porzadnie. Moj tez przez
        pierwsze 2 miesiace pracował,zajmowal sie malaa, mna, robil zakupy, sprzatał,
        kapał mała, a zawsze znalazł czas na przytulenie, poglaskanie i powiedzenie
        kilku miłych słów. Z niecierpliwoscia czekał na pierwszy raz po porodzie.
        • dominia.n Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 09.08.05, 09:35
          Nie przesadzam,moj Niemaz rowniez bardzo mi pomagal po porodzie i rowniez
          czekal niecierpliwie na pierwszy raz, ale wzial urlop z pracy. Po Jego powrocie
          do pracy jasne dla mnie bylo, ze wiekszosc domowych obowiazkow przejme ja. Nie
          kazdy tak musi dawac sobie rade, nowa sytuacja dla wielu osob jest bardzo
          stresujaca, a jeszcze jak raptem na ich glowe spadaja wszystkie obowiazki moze
          byc wykanczajaca i zniechecajaca do innych dzialan.
    • zona_wojtka Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 22:29
      ges_zielona napisała:

      > mojemu mężowi nic niemogłam zarzucić,sprzątał,gotował
      > obiadki,wstawał do dziecka w nocy i przynosił mi do karmienia,po pracy na
      > zakupy i prosto do domu,bo czekamy.Kochałam go za to i kocham do dziś (...)

      Może odbiegnę od sedna sprawy, ale tego to już w ogóle nie mogę zrozumieć...
      Jak można kochać kogoś za to że... j.w.
      No nie pojmę tego.
      • aktia Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 22:40
        zona_wojtka napisała:

        > ges_zielona napisała:
        >
        > > mojemu mężowi nic niemogłam zarzucić,sprzątał,gotował
        > > obiadki,wstawał do dziecka w nocy i przynosił mi do karmienia,po pracy na
        >
        > > zakupy i prosto do domu,bo czekamy.Kochałam go za to i kocham do dziś (..
        > .)
        >
        > Może odbiegnę od sedna sprawy, ale tego to już w ogóle nie mogę zrozumieć...
        > Jak można kochać kogoś za to że... j.w.
        > No nie pojmę tego.

        normalnie
    • aktia Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 08.08.05, 22:37
      jA JESTEM 8 MIWSIECY PO PORODZIE, OJCIEC DZIECKA BYŁ PRZY mnie od poczatku do
      konca porodu. Był zachwycony i teraz chciałby sie kochac ze mna jeszcze
      czesciej. Az czasami mi to przeszkadza. Ale cieszy mnie to i nie wyobrazam
      sobie,zeby mogło byc inaczej.
      Ogromnie Wam współczuje
    • 18lipcowa Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 09.08.05, 09:24
      kupa i rzygi - średnio mnie brzydzą, dziecięce jeszcze mniej.
      Ale do omdlenia doprowadza mnie widok krwi, ran, narządów opuchniętych od
      czegoś tam- rana, zatarcie, ból, uderzenie, brr!
    • lila1974 Re: asiul i triss 09.08.05, 10:42
      Jak dla mnie OBIE macie duzo racji.
      Asiul jako szczesliwa kobieta, zona i matka patrzy na problem przez pryzmat
      swojego polozenia, wiec nie rozumie innej postawy. Ja równiez uwazam, ze facet,
      który naprawde kocha zone, jest przy niej na dobre i zle bez cienia
      watpliwosci. Natomiast Triss dostrzega, ze czasami nasze reakcje sa od nas
      niezalezne.
      W moim zyciu zdazyla sie kiedys taka sytuacja, ze po operacji wygladalam jak
      wrak. Na ten widok Moja Wielka Milosc nie mogla wyjsc z szoku i wumsknelo mu
      sie z odraza w tle: "Jak ona wyglada!" Bylo to na tyle wredne, ze personel
      wywalil go za drzwi. Nie slyszalam osobiscie, dopiero przyjaciólka zdala mi
      relacje a panie z sali przytaknely. Zrobilo mi sie strasznie przykro. I choc po
      moim wyjsciu ze szpitala padaly z jego strony propozycje malzenstwa, to chyba
      podswiadomie balam sie, ze mnie zostawi wlasnie z powodu tego szoku, jakiego
      doznal w szpitalu.
      • thaures Re: asiul i triss 09.08.05, 11:43
        Podczas pierwszego porodu maz byl mi absolutnie niepotrzebny: nie wiedzialam
        jak sie zachowam, czy jego obecnosc nie bedzie mnie rozpraszala i czy w jego
        obecnosci sie nie rozkleje. Porod mialam ciezki, nie chcialam widziec krwi i
        polozna prawie zmusila mnie, zebym otworzyla oczy i zobaczyla,ze mam synka. Za
        drugim razem tez na meza nie naciskalam, on decyzje pozostawil mnie, ale
        wiedzialam ze jezeli pojdzie, to tylko dlatego ze ja chce. Porod mialam lekki,
        lezalam na porodowce niecale 2 godziny i w zasadzie moglby byc. Bylam z siebie
        dumna, ze taka bylam dzielna i fajnie byloby, gdyby on to tez widzial. Wszystko
        ogladalam i jakos nie mialam ochoty zemdlec. Od drugiego porodu mija wlasnie 6
        lat, ostatnio pytam czy nie zaluje,ze nie obcial pepowiny. Maz, ktory dla synka
        jest najwieksza miloscia zycia odpowiedzial,ze nie bo pepowine odcina juz od 6
        lat.A ja ciagle sie zastanawiam czy mam go zmuszac do uczestnictwa w porodzie w
        razie trzeciej ciazy??
        • asiul_78 Re: asiul i triss 09.08.05, 12:04
          zmuszać, napewno - nie....
      • cocollino1 Re: asiul i triss 09.08.05, 11:45
        Lila ma racje (jak zwykle:. U mnie bylo tak, w pierwszych fazach porodu bylo
        milo, fajnie, skakanie na pileczce i maz byl ze mna, pozniej tak mnie bolalo ze
        myslalam ze padne, tez byl ze mna, pomogla mi jego obecnosc, pozniej przyszla
        pani doktor zeby mnie zbadac, wiec mezowi kazali wyjsc, ok, pozniej faza parcia
        juz sie zaczela, wiec zapytali czy meza zawlac a ja juz nie chcialam, bo czulam
        ze teraz to on mi nie bedzie potrzebny do nieczego to raz, musze sie
        skoncentrowac na parciu to dwa, a trzy no jakos nie chcialam zeby mnie widzial,
        no czulam sie leoiej jak go nie bylo w tym momencie. Meza zawolali zaraz jak
        synek sie urodzil, ale tak niefortunnie moim zdaniem, ze trafil na porod
        lozyska, na szzcescie na mojej piersi bylo juz dziecko wiec raczej tam
        skierowal swe oczysmile))) Na drugi dzien ja nie bylam w stanie wstac wiec
        poprostu poszedl ze mna pod prysznic i pomogl mi sie umyc, no nie powiem ze
        czulam sie super majac swiadomosc ze mnie taka wymieta widzi, ale sama nie
        dalabym rady sie umyc. Zadnych konsekwencji w sferze zycia intymnego to
        wszystko co maz widzial, a widzial w sumie nieiwiele nie mialo. Jest super.
        Rozumiem jednak panie, ktore nie chca meza przy porodzie, ja sama nie moglabym
        ogladac porodu z tej drugiej stronysmile)
    • ges_zielona Re: Mam wielki żal do swojego męża............... 09.08.05, 20:52
      Ojjj jak dużo postów,wszystkich dokładnie nie czytałam,ale co niektóre osoby
      mają trochę racji.Ja niewiem gdzie popełniłam błąd,że nabrał on teraz
      niesamowitych rozmiarów.Jeśli chodzi o sex u nas niezauważyłam poprawy i nie
      zanosi się na nią.Szkoda wielka szkoda,bo teraz wlaśnie wychodzi jak bardzo sie
      różnimy od siebiesad(((((((

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka