ges_zielona
07.08.05, 20:45
Minął już rok,a mi w dalszym ciągu siedzi w głowie ta sytuacja,która miała w
naszym związku miejsce.Rok temu urodziłam dziecko,nasze pierwsze kochane
maleństwo.Ciążę przechodziliśmy razem,potem wspólny poród,oczywiście ani ja
ani on niewyobrażaliśmy sobie tego inaczej,wszystko było super.Początki po
porodzie jak to po porodzie,każda kobieta,która rodziła dobrze wie jak
jest,wszystko boli,drażni,denerwuje,a zajęć w domu nie ubywa,przeciwnie
dochodzi do tego jeszcze mały płaczliwy brzdąc,który niedaje spać i brudnie
pieluchy.Ale mojemu mężowi nic niemogłam zarzucić,sprzątał,gotował
obiadki,wstawał do dziecka w nocy i przynosił mi do karmienia,po pracy na
zakupy i prosto do domu,bo czekamy.Kochałam go za to i kocham do dziś,jednak
niemoge wybaczyć mu jednej dla mnie ważnej rzeczy,w tym całym zamieszaniu
zapomniał o mnie,o moich potrzebach,nieprzytulał mnie,nie całował,o kochaniu
się nie będę wspominać.Było mi przykro z tego powodu,bardzo przykro.Nie
zachowywał sie jak dawniej przed ciążą i porodem,zmienił się,zmienił stosunek
do mnie,był wiecznie zmęczony,a seks mógł dla niego nie istnieć,w
pzreciwieństwie do mnie.Upłynęło sporo czasu zanim namówiłam go na sex,byłam
przeszczęśliwa,że wkońcu....ale wolałabym tego seksu niepamiętać,bo wyglądało
to tak jakby mój własny mąż kochał się w wielkiego przymusu i obowiązku.Z
tego nieporozumienia wynikały między nami kłótnie i pretensje z mojej
strony.Minęło juz tyle czasu,nie poprawiło się wiele,ja staram sie zapomnieć
o tym(jego zdaniem to mały szczegół)dla mnie to nie jest jakiś mały
szczegół,to coś bardzo ważnego,jak trakuje cię drugo połowa,jak okazuje
czułość.Boli mnie bardzo jak mi się to wszystko przypomni.......i łzy same
napływaja mi do oczu.....
Tak się czasami zastanawiam czy ja gdzieś po drodze niepopełniłam jakiegoś
błędu???Czy wymagam od swojego męża zbyt dużo???
ech.......
chciałam wyrzucić to co leży mi na sercu.......
####