Dodaj do ulubionych

muszę się wypisać...

27.08.05, 11:42
Siedzę z synkiem w domu. Mała u rodziców. Mąż pojechał na ślub przyjaciela
(już wczoraj). I jestem wkurzona: wczoraj odezwał się dopiero wieczorem (po
1,5 godz. odpowiedział mi na sms, że "dojechał i jest mała imprezka"). Dziś
zadzwonił tak skacowany, że ledwo mówił (ciekawe jak poradzi sobie w roli
świadka)... Niby nic, bo w końcu pojechał na ślub, więc wiadomo jak jest, ale
po co mówił, że on ABSOLUTNIE nie będzie pił, bo nie może, bo jest świadkiem.
Ale nie tyle o to chodzi. Mam niestety wrażenie, że (przepraszam za
określenie) pies zerwał się z łańcucha... że dopiero teraz nabiera powietrza
w płuca, bo jest beze mnie i bez dzieci... Jestem wkurzona, jest mi przykro,
ale nie potrafię ukryć mojej złości i dziś rano przez telefon pokłóciliśmy
się... Jak Wy zachowujecie się w takich sytuacjach? I czy wogóle Wasz mąż
wyjeżdza gdzieś bez Was (oprócz delegacji oczywiście)? A może przeginam? Może
powinien częściej wychodzić sam? Tylko dlaczego do diaska ja zawsze mam
siedzieć z dziećmi?
Obserwuj wątek
    • lila1974 Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 11:57
      Wcale nie masz siedziec z dziecmi. Masz prawo wyjsc bez nich i zostawic z nimi
      tatusia. Nie pora na uzalanie sie nad soba a na wyjscie do ludzi. Jak tatus
      wróci, posadz go na dywanie z klockami a sama wyszykuj sie i w miasto!!!

      Nie zlosc sie na meza, wsród kumpli malpiego rozumu nie trudno dostac.
      Oczywiscie, ze to syndrom psa i lancucha ale co z tego? Niech sie bawi. Kaca
      bedzie mial On nie Ty, wiec sie nie gryz, nie przejmuj i nie zadreczaj.
      • dorka.3 Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 12:01
        u nas jest tak, że wychodzimy na zmianę, raz ja raz mąż, a jak babcia zostanie
        z dzieckiem, to wychodzimy razem. musicie porozmawiać z mężem, bo Ty też masz
        prawo do rozrywki i on też oczywiście. kwestia dogadania
        • cocollino1 Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 12:11
          no u nas jest identyczniesmilejak u dorkismile)
      • kalafior_tez_kwiat Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 12:07
        Cholewa - masz rację! Od dawna sobie obiecuję, że kiedyś zostawię go z dziećmi
        a sama idę na piwko z koleżankami. Za chwilę jednak zaczynam analizować i
        dochodzę do wniosku, że on sobie nie da rady sam z dwójką (3 i 20miesięcy). A z
        tym "małpim rozumem" to trafiłaś w dziesiątkę! To mnie najbardziej irytuje - w
        sród kumpli to on jest "WIELKI HURA-BURA" a w domu niczego nie zrobi beze
        mnie...
        • kalafior_tez_kwiat Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 12:08
          to było do lila1974
          • lila1974 Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 12:12
            Cos Ci powiem - da sobie rade i to bez wiekszego trudu.
            Nie analizuj i nie martw sie na zapas.
            Postaw go przed faktem dokonanym.
            I nawet jesli wrócisz z imprezki o 4:00 nad ranem a On nadal bedzie siedzial z
            dziecmi w tych klockach, to nic zlego.

            Mam wrazenie, ze troszke mu matkujesz, a moze niepotrzebnie?
            Jak radzi sobie w pracy???
        • martaglowacka Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 19:17
          Ja jeszcze raz smile
          Wierz mi, że sobie poradzi - tylko trzeba dać szansę. Jak już pisałam my mamy
          chłopaczka 4 lata i córcię 3 miesiące - Mąż zostawiony z nimi świetnie daje
          sobie radę - ale to kwestia wprawy. Spróbuj - krzywda się Dzieciom nie stanie
          (one są bardziej wytrzymałe niż nam się wydaje), a Mąż doceni w końcu
          Twoje "siedzenie" z nimi w domku smile
        • zona_wojtka Re: muszę się wypisać... 30.08.05, 16:57
          Jak to niczego nie zrobi bez ciebie?
          Piszesz, że nie da rady z dziećmi. Dałaś mu szansę?
          Dla mnie twoje osądy są beznadziejne...
    • lola211 Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 12:02
      czy wogóle Wasz mąż
      > wyjeżdza gdzieś bez Was (oprócz delegacji oczywiście)? A może przeginam? Może
      > powinien częściej wychodzić sam? Tylko dlaczego do diaska ja zawsze mam
      > siedzieć z dziećmi?

      Oczywiscie, ze wychodzi sam i to czesto.Ja z mniejsza czestotliwoscia, ale tez.
      Normalka jak dla mnie.A z dziecmi non stop siedziec nie musisz- zrób sobie
      wypad z kolezanka, a dzieci zostaw z mezem.
      On tak sam z siebie sie zarzekal, ze pic nie bedzie? A moze po prostu wiedzial,
      ze masz cos przeciwko i dlatego dla swietego spokoju tak powiedzial.
      • kalafior_tez_kwiat Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 12:14
        Sam z siebie się zarzekał... Po pierwsze jechał samochodem, po drugie to on
        strasznie odchorowywuje każdą imprezę (poł dnia wymiotuje, niczego nie je i
        udaje trupa leżąc i jęcząc). Zapytałam tylko jak sobie wyobraża drogę powrotną
        samochodem po weselu? "Ja przeciez nie będę pił! Zwariowałaś? Wiesz, że zdycham
        po imprezie a przecież mam świadkować!" Pomyślałam sobie wtedy, że mój mąż to
        jednak jest facet z jajami i że nie ugnie się namowom kolegów! Ale się
        pomyliłam...
        • triss_merigold6 Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 12:18
          Trudno. Odchoruje kaca i z całą pewnością niczego go to nie nauczy.
          Umów się któregoś dnia wieczorem z koleżankami i wyjdź, wróć o dowolnej porze w
          dowolnym stanie. Poradzi sobie z dziećmi, nie ma obaw.
        • kalafior_tez_kwiat Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 12:20
          lila1974 znowu trafiłaś z tym matkowaniem! Chyba zachowuję się trochę jak stara
          kwoka... A w nosie z jego męczarniami! Sama się kiedyś zastanawiałam czy on
          bardziej szuka we mnie partnerki czy matki (której de facto prawie nie miał).
          Brrrrrrr... Teraz jak piszę to wszystko jest dla mnie takie klarowne - po
          prostu jestem za głupia a mężowi jest na rękę, że go wyręczam...
          • lila1974 Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 12:26
            A moze nie chodzi o to, ze jemu wygodnie tylko o to, ze i tak mu nie pozwolisz
            na samodzielnosc?
            Znam to z wlasnego podwórka. Czesto patrzylam na mojego meza i
            myslalam "pie..". Oswiecila mnie siostra. Pokazala mi, ze sie czepiam. Chlop
            swietnie sobie radzil w pracy. Byl doceniany, awansowal, angazowal sie w rózne
            rzeczy i rozwiazywac zagmatwane problemy. A ja wciaz uwazalam, ze w pracy to i
            owszem ale w domu to nie. Postanowilam jednak zapanowac nad tym matkowaniem i
            ustawianiem go po katach. W efekcie widze, ze i w domu swietnie sobie radzi.

            Pozwól mu.
            • lila1974 Re: pie.. 27.08.05, 12:31
              ????
              • lila1974 Re: pie.. 27.08.05, 12:32
                hihi znowu to samo, co jest zlego w slowie p_i_e_r_d_o_l_a ???
                • kalafior_tez_kwiat Re: pie.. 27.08.05, 12:39
                  Może faktycznie za mało mam wiary w jego możłiwości...
    • icha30 Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 13:11
      A ja myślę, że zazdrościsz swojemu mężowi, że mimo męczącego kaca to ON
      przyjedzie wyluzowany a Ty dalej będziesz siedziała z dzieciakami. Jak kwoka
    • kawka74 Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 13:24
      Mój mąż nie wyjeżdża nigdzie beze mnie, bo 1.nie ma urlopu 2.jesteśmy po ślubie
      półtora miesiąca wink. Ale ja wyjechałam bez niego, bo nie bardzo widzę powód,
      dla którego miałabym przesiedzieć dwa miesiące w domu tylko dlatego, że mąż
      wyjechać nie może.
      A Twój mąż - dlaczego miałby sobie nie dać rady z dziećmi? Rączek mu nie
      urwało, głowy też nie. A Ty się wypuść na miasto z koleżankami przy pierwszej
      możliwej okazji. Nie wykluczam, że sama poczujesz się jak pies spuszczony z
      łańcucha obowiązków, tym bardziej, że - jak rozumiem - rzadko wychodzisz sama.
      Czy w ogóle nie wychodzisz sama...?
      • kalafior_tez_kwiat Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 13:33
        Nawet jeśli przyjdzie mi pomóc teściowa, albo zawiozę małą do rodziców, to
        zawsze zostanie mi jedno dziecko do pilnowania. Ani rodzice ani teściowa nie
        podejmą się opieki nad dwójką, bo się po prostu boją... Nie pamiętam kiedy
        ostatnio wyszłam sama... (nie liczę wyjścia do sklepiku naprzeciwko wink))
        • lila1974 Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 13:41
          Kiedy Koniczynka byla tak mala, zabieralam ja ze soba na aerobic.
          Lezala grzecznie w kaciku, ewentualnie siedziala i z zabawna mina obserwowala,
          co tez jej mama wyczynia. A ja po takim wycisku czulam sie jak nowonarodzona.

          Nie mozesz pozbyc sie dwójki, to podrzuc przynajmniej jedno a z tym mniej
          klopotliwym rusz w tango. Nie musisz przeciez balowac w nocnych klubach go-go.
          Moze dla lepszego samopoczucia wystarcza plotki w kawiarni z przyjaciólka?

          Albo odwrotnie. Mlodsze do dziadków a starsze na rower i w dluga.....
        • kawka74 Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 13:42
          Czyli masz tylko jedno wyjście - zostawić z dziećmi męża. A jak on sobie
          zorganizuje opiekę nad potomstwem, to już jego biznes. Jesteście równorzędnymi
          partnerami, opiekunami i rodzicami, w związku z czym nie widzę powodu, dla
          którego Twój mąż nie miałby się zająć własnymi dziećmi.
          • kalafior_tez_kwiat Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 13:52
            młody się obudził. zajrzę później
        • martaglowacka Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 19:19
          A ja znowu smile
          My oddajemy jedno tu, jedno tu smile
          No chyba, że Rodzice chcą oboje naraz smile
    • e_r_i_n Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 14:41
      Moj maz wychodzi sam, czesciej niz ja - czasami to spotkania sluzbowe polaczone
      z jakas mniejsza czy wieksza impreza, czasami zwyczajne spotkanie ze znajomymi.
      Ale normalne jest tez to, ze ja wychodze - rzadziej niz raz w miesiacu mi sie
      to nie zdarza, maz nie marudzi, tylko prosi o informacje tydzien wczesniej,
      zeby sie nie umowic na jakies spotkanie sluzbowe. I zostaje z synem,
      dopilnowuje go itd.

      A dlaczego nie pojachalas z nim na to wesele?
      • kalafior_tez_kwiat Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 16:55
        Kubek ma 3 miesiące. Karmię go zamiennie (pierś-butelka), ale w nocy ssie tylko
        pierś. Ślub jest o 17. Co to za zabawa z dzieckiem jeśli o 19 musiałabym juz z
        nim iść do hotelu, bo on tak chodzi spać? Zupełnie sobie tego nie wyobrażam...
        • e_r_i_n Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 16:58
          Aaa. Nie wiedzialam, w jakim wieku dziecko - chociaz widzialam i takie maluchy
          na weselach. Ale rozumiem. Mam nadzieje, ze juz humor lepszy? smile
          • verdana Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 17:01
            Mąż wychodził ( ja wiele lat nie chodziłam na żadne imprezy, bo ktoś musiał
            zostać z dziećmi), ale za pełną moją aprobatą. Wychodził on, a nie ja, bo nie
            chciało mi sie wracać samej późna nocą. Ale moglismy na zmianę.
            Natomiast mąż często wyjeżdżał (dla przyjemności) i wściekłam się tylko raz -
            gdy pojechał do bombardowanego Bejrutu, a mnie zostawił z sześciotygodniowym
            dzieckiem i dwójką starszych.
            Nigdy natomiast nie miałam oporów, zeby z nim zostawić dzieci. Jesli ja sobie
            radzę, to nie widze powodu, dlaczego facet nie może.
            • kalafior_tez_kwiat Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 17:47
              Wesele z takim maluchem to męczarnia i dla matki i dla dziecka... e_r_i_n -
              byłam na spacerku z młodym, pogadaliśmy poważnie o życiu i humor mi się
              poprawił. Verdana oczywiście - masz rację i mąż też będzie sam zostawał z
              dziećmi. Już podjęłam decyzję - będę chodzić trzy razy w tygodniu na basen. Nic
              mnie tak nie relaksuje jak pływanie. Jak mogłam o tym zapomnieć? Chyba za
              bardzo wpadłam w kierat domowego życia zapominając o sobie. Dopiero jak
              wkurzyłam się na męża zaczęłam myśleć jak homo sapiens sapiens... wink)))))
              • michiko (piiiiiiiii) to musiałbym uzyć niecenzuralnych 27.08.05, 17:56
                okreslień na zachowanie mojego M. Z okazji odwiedzin swojego dobrego kolegi (
                jak ja tego ...pii... nie lubie )tak sie spili że moj zgubił torbę i togę,
                dokumenty oraz kuczyki od auta. Oczywiście za nic nie pamietał gdzie zostawił
                auto.
                Zabić czy jeszcze poczekać?
                dzisiaj ja idę na impreze i upiję się na wrednie. Po powrocie w poźnych
                godzinach nocnych zrobię mu taką awanturę że z rozumem się nie pozbiera.
                Ostatnio jak sie kłócilismy to krzyczał w ogrodzie" ratunku przemoc domowa"
                ciekawe czy tym razem sąsiedzi wezwa policję?
                Tylko dlaczego poźniej mnie boli gardło??
                • balba_77 Re: (piiiiiiiii) to musiałbym uzyć niecenzuralnyc 27.08.05, 18:09
                  > dzisiaj ja idę na impreze i upiję się na wrednie. Po powrocie w poźnych
                  > godzinach nocnych zrobię mu taką awanturę że z rozumem się nie pozbiera.

                  no ładnie współczuję, ale wiesz co już zaczynam żałować Twojego męża bo Ty bez
                  alkoholu jesteś cięta jak brzytwa wink
                • janet3 To wojskowi noszą togę hmmmmm? 27.08.05, 19:08
              • e_r_i_n Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 18:12
                kalafior_tez_kwiat napisała:

                > Wesele z takim maluchem to męczarnia i dla matki i dla dziecka...

                No moge sie domyslac tylko. Ja nie probowalam, na wesela, gdy Maly byl bardzo
                maly nie chodzilismy, teraz zostaje z dziadkami.

                > byłam na spacerku z młodym, pogadaliśmy poważnie o życiu i humor mi się
                > poprawił.

                No to sie ciesze smile

                > Już podjęłam decyzję - będę chodzić trzy razy w tygodniu na basen. Nic
                > mnie tak nie relaksuje jak pływanie. Jak mogłam o tym zapomnieć? Chyba za
                > bardzo wpadłam w kierat domowego życia zapominając o sobie. Dopiero jak
                > wkurzyłam się na męża zaczęłam myśleć jak homo sapiens sapiens... wink)))))

                No i dobry pomysl. Ja tez juz zapowiedzialam, ze od wrzesnia dwa razy
                w tygodniu znikam na basen. Maz nie protestuje. Przynajmniej glosno smile

                Powiedz mi jeszcze, skad jestes, to moze sie bedziemy na ten basem umawiac wink
                • kalafior_tez_kwiat Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 18:38
                  Jestem z Gliwic. Jestem za zorganizowaniem Grupy Emam Basenowych wink)) Michico
                  tez chetnie bym się upiła. Teraz to u mnie bardzo ekonomiczna sprawa. Tak dawno
                  nie piłam alkoholu, że zapewne po dwóch piwach potrzebowałabym transportu na
                  plecach wink))
                  • e_r_i_n Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 18:40
                    Hehe. No a ja niestety z Wawy, wiec sorry, ale do Gliwic na basen nie bede
                    jezdzila - az tak dlugiej przepustki nie dostane wink
                    • kalafior_tez_kwiat Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 19:11
                      no ja do Warszawy na basen też nie pojadę wink)))))))
                      • zona_wojtka Re: muszę się wypisać... 30.08.05, 17:08
                        Ty, kalafior to jakaś posrana jesteś. Dziwisz się, że chłop miał ochotę się
                        nachlać, a teraz sama piszesz, że z chęcią sama byś to zrobiła...
    • martaglowacka Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 19:15

      Mój Mąż sam wychodzi kiedy ma ochotę (ja zresztą też). Ale wychodzimy a nie
      wyjeżdżamy i napewno nie na wesela i to w dodatku w roli świadka. Mój Mąż (ani
      ja) nie zgodzilibyśmy się uczestniczyć w takiej imprezie, jeśli jedno z nas
      miałoby zostać w domu. Po prostu uprzejmie odmawiamy (zresztą w roli gościa też
      na takie uroczystości nie chodzimy oddzielnie - no chyba, że w razie choroby
      itp. ale wtedy wyłącznie na ślub).Też mamy dwójeczkę (4 lata synek i 3 miesiące
      córcia) smile
      Pozdrawiam
      Marta

      PS. Być może więcej "luzu" na codzień (piwko z kolegami dla Męża i plotki z
      koleżankami dla Ciebie) spowodują, że w takich ekstremalnych sytuacjach będzie
      spokojniej.

      • kalafior_tez_kwiat Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 20:32
        Z tym weselem to skomplikowana sprawa... Dostaliśmy zaproszenie ponad rok temu
        i mąż zgodził się być świadkiem. To najlepszy przyjaciel mojego męża i na stałe
        mieszka w Hiszpanii. Jakiś czas później okazało się, że jestem w ciąży. Od razu
        wiedziałam, że na wesele nie pojadę, a po tym jak bardzo się cieszyli, że mój
        mąż się zgodził - nie miał sumienia im odmówić. W innej sytuacji też pewnie by
        sam nie pojechał...
        • aleksandrynka Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 21:51
          kalafiorowa, wyluzuj!
          smile
          Nie czepiaj się męża tylko zadbaj o siebie. Czy on protestuje na samą myśl,że
          ma zostać z dziećmi? Niczego takiego się nie doczytałam...
          Mój syn ma 20 miesięcy, a na pierwszą imprezę poszłam w maju (tego roku!). To
          było wesele. Wróciłam po północy a mąż został. Dobrze się bawił z kumplami, po
          co mi on był w domu? M często wychodzi, jak się młody urodził to nie, oboje się
          musieliśmy jakoś poukładać w tym gniazku smile Ale potem co raz częściej... No i
          dobra, niech ma, co mi tam. Ja nie wychodziłam, bo dzidzia mała, bo karmiłam,
          bo nie chciałam po prostu. Półtora roku minęło, zanim się przemogłam i zaczęłam
          wychodzić. Ale to nie oznaczało, że m musiał ze mną w domku warować. Z resztą
          jego to moje siedzenie drażniło i mówił: WYJDŹ wreszcie z tego domu, ja się
          wszystkim zajmę! Umów się, idź na ploty, na piwko... A ja nie chciałam. I już.
          Ale jakbym chciała, to czemu nie?
          Myślę, ze może troszczeczkę zazdrościsz, sama o tym piszesz pośrednio. Tak to
          jest, że jak młode są młode smile to mama siedzi, cóż, ja się na to zgadzałam i
          tego chciałam. Ale z drugiej strony dziecku się krzywda nie stanie jak
          znikniesz na kilka godzin.
          Głowa do góry!
          I na basen marsz!
          • kalafior_tez_kwiat Re: muszę się wypisać... 27.08.05, 23:12
            Oczywiście, że mu zazdroszczę! Bawi się teraz fajnie a ja pilnuje snu synka i
            grzebie w necie. Niech no tylko dzieciaki podrosną...
    • kalafior_tez_kwiat Re: muszę się wypisać... 28.08.05, 10:18
      Wrrrrrrrrrr... Już myślałam, że mi przeszło! Od wczoraj próbuję się do niego
      dodzwonić. Ma wyłączoną komórkę! No szlag mnie trafia!!! Wyładowany telefon?
      Stara śpiewka w którą nie uwierzę. Ma nowiusieńki telefon z aparatem i kamerą.
      Nawet do kibelka z nim chodzi, więc nie wierzę, że go nie naładował. Wyobraźnia
      mi pracuje na pełnych obrotach... Nie wiem czy jestem bardziej wściekła,
      zniesmaczona czy mi porzykro...
      • frajba Re: muszę się wypisać... 28.08.05, 12:25
        ooooooojj! skąd ja to znam! wyobraźnia pracuje zawsze w takich
        sytuacjach.."mój" wyłącza komórkę, już nawet nie kłamie, że się wyładowała, czy
        nie było zasięgu.a potem tłumaczy, że robię sceny przez telefon, a on nic złego
        nie robi, i jak mu taką scenę zrobię, to na nic już nie ma ochoty i jestem go
        wtedy w stanie ściągnąć do domu (!!!!!!!) a on chciał zostać z kumplami jeszcze
        tylko troszeczkę, ciut ciut.....
        • lila1974 Re: frajba... :) 28.08.05, 12:36
          a to łobuz ;P
    • fiona111 Re: muszę się wypisać... 28.08.05, 12:25
      małam wczoraj coś napisać o problemach z mężami, ale mój wczoraj w zasadzie
      uratowal mi życie, piłam sok i tak sie zaksztusiłam, że oczy wyszły mi już na
      wierzch i dobiegłam do niego, uderzając się jedną ręką w plecy, na co on
      zareagował natychmiast.dziś mam pełno popękanych naczynek na twarzy, mam jakieś
      tendencje do dławienia i ksztuszenia się.
      z moim mężem też czsem mamy problemy, ale każdy kto nas zna, twierdzi, że on
      kocha mnie nad życie.
      jest dziwakiem, ale w tych czasach chyba wszyscy są. na szczęście nie chodzi na
      imprezy i każdą wolną chwilę spędza z nami i wlaśnie zadzwonil, że będzie za
      godzinkę
      pozdraiwam
      • kalafior_tez_kwiat Re: muszę się wypisać... 28.08.05, 12:33
        Ha! A mój otrzymał mojego smsa z zapytaniem kiedy wraca o 9:20 (mam raport),
        ale nie raczył nawet odpowiedzieć i znowu wyłączył telefon. Powiem Wam tyle, że
        krew mnie zalewa i zjadam kolejnego loda (patrz wątek sąsiedni) uchhhhhhhhhh
        • lila1974 Re: kalafior :) 28.08.05, 12:38
          Dziewczyno, przeciez On ma tam takiego kaca, ze nawet ssssyyykkk Alka Zeltzer
          jest dla niego mordercza tortura, a ty chcesz, żeby miał komórkę włączoną?
          Przecież by go dobiła!
          • kalafior_tez_kwiat Re: kalafior :) 28.08.05, 12:42
            ale skoro już włączył ten telefon (nawet na chwilę), to mógłby w swej
            łaskawości odpisać, że będzie dzisiaj albo... jutro. Chętnie poczekam na niego
            z kolacja... A poważnie, to zastanawiam się czy gnojkowi walizek nie wystawić
            za drzwi tak mnie wkurzył tą ignorancją
            • kalafior_tez_kwiat Re: kalafior :) 28.08.05, 12:44
              Poza tym to ja sobie myślę, że to już nie kac a znowu pijaństwo a mojego
              ślubnego to najprędzej w poniedziałek zobaczę...
              • lila1974 Re: kalafior :) 28.08.05, 12:51
                No to ja będę dzisiaj bliższa tematu, bo mój mąż będzie w wiadomy
                sposób "integrował" dwa działy w swojej firmie + kolegów z drugiego oddziału.
                Wyobrażam już sobie, jak ta integracja będzie wyglądała, jak sie spiknie 2o
                chłopów przy piwku na ognisku.
                Ale humoru nie trace smile
                I żeby nie stracić go również jutro, zabiorę mu tylko wartościowe rzeczy, bo
                zawsze po imprezie jest stratny.
                Ja i tak jestem dziś w pracy na dobę, wieć co mi tam.
                Dziewczynki mi oczywiście podrzuci do pracy.
    • szaramysz2 Re: muszę się wypisać... 28.08.05, 12:45
      kalafior_tez_kwiat napisała:

      > Siedzę z synkiem w domu. Mała u rodziców. Mąż pojechał na ślub przyjaciela
      > (już wczoraj).

      Szkoda, ze nie zostawilas synka np z druga babcia nie nie pojechaliscie
      wyszalec sie razem.

      I jestem wkurzona: wczoraj odezwał się dopiero wieczorem (po
      > 1,5 godz. odpowiedział mi na sms, że "dojechał i jest mała imprezka").

      Tez bym byla wkurzona. Powinien sam z siebie dac Ci znac, ze dojechal
      szczesliwie, ze nic mu nie jest. I to od razu po przyjechaniu na miejsce. I
      moglby jeszcze perfidnie naklamac, ze impreza ok ale szkoda, ze Ciebie z nim
      nie ma. Czy to prawda czy nie wsio rybka ale zawsze milo przeczytac wink Drobne
      klamstewka sa jak najbardziej wskazane w zwiazkach wink


      Dziś
      > zadzwonił tak skacowany, że ledwo mówił (ciekawe jak poradzi sobie w roli
      > świadka)... Niby nic, bo w końcu pojechał na ślub, więc wiadomo jak jest, ale
      > po co mówił, że on ABSOLUTNIE nie będzie pił, bo nie może, bo jest świadkiem.

      Moze faktycznie planowal nie pic ale biba byla tak rewelacyjna, ze sie nie
      dalo..? A moze wiedzial,ze jak powie, ze pic bedzie na umor to walniesz
      koncertowego focha jeszcze zamin wyjedzie?

      > Ale nie tyle o to chodzi. Mam niestety wrażenie, że (przepraszam za
      > określenie) pies zerwał się z łańcucha... że dopiero teraz nabiera powietrza
      > w płuca, bo jest beze mnie i bez dzieci... Jestem wkurzona, jest mi przykro,
      > ale nie potrafię ukryć mojej złości i dziś rano przez telefon pokłóciliśmy
      > się...

      Jasne jak slonce, ze odzywa bez dzieci i Ciebie. Ja tez czesto potrzebuje pobyc
      bez mojego dobytku. W takich chwilach czuje, ze zyje, gromadze energie na
      codzienne zmagania w domu.

      Jak Wy zachowujecie się w takich sytuacjach? I czy wogóle Wasz mąż
      > wyjeżdza gdzieś bez Was (oprócz delegacji oczywiście)? A może przeginam? Może
      > powinien częściej wychodzić sam?

      Kazdemu nalezy sie chwila oddechu. Nie mozna zyc jedynie praca i domem. Dla
      higieny psychicznej wskazan jest raz na jakis czas "totalnie sie upodlic" wink

      Tylko dlaczego do diaska ja zawsze mam
      > siedzieć z dziećmi?

      Nie wiem. A dlaczego z nimi siedzisz? Umow sie z kolezankami, zrob na bustwo,
      mezowi jak wroci z pracy daj buziaka, wez palto i zamknij drzwi z drugiej
      strony wink Jestem pewna, ze sobie poradzi.
    • kalafior_tez_kwiat Re: muszę się wypisać... 28.08.05, 13:03
      Ale powiedzcie mi co to za nasienie te chłopy, że jak się spotykają to muszą
      się "ściorać jak ścierki" i poprzybijać gwoździe głowami do stołu? Pije to to
      póki dna w butelce nie zobaczy!

      Zadzwonił! Z telefonu kolegi... "Pogadamy jak przyjedziesz" powiedziałam i
      wiecie co mi sukinsyn odpowiedział "O czym my mamy ku..rozmawiać?" Taki się
      przez te dwa dni szarmancki zrobił! A ja głupia się poryczałam!
      • lila1974 Re: muszę się wypisać... 28.08.05, 13:12
        W takich okolicznościach przyrody cofam, com wczesniej o nim pisałam.
        Wystaw mu te walizki.
        • fiona111 Re: muszę się wypisać... 28.08.05, 13:20
          popieram
          • aleksandrynka Re: muszę się wypisać... 28.08.05, 13:36
            ojjjjj, popieram! To już przegięcie, ojjjj... Współczuję (ale nie wiem, komu
            bardziej, bo chyba heca będzie... U mnie by była...)
    • kalafior_tez_kwiat Re: muszę się wypisać... 28.08.05, 13:31
      Nawet nie wiecie jak się teraz czuję... Jakby mi ktoś kubeł pomyj wylał na
      głowę... A do tej pory cieszyłam się, że mam takiego kochanego i dobrego męża.
      A siostra mi mówiła, żebym samego faceta na wyjazd nie puszczała... Ona pracuje
      w knajpie widzi i słyszy jak się faceci zachowują jak są sami. Ale to nie mój
      mąż - może popije, ale na pewno nie będzie się zgrywał przed kumplami... A to
      jednak kawał gó..arza! Mam ochotę gdzieś wyjechać z synkiem, ale cholera nawet
      nie mam gdzie! Wraca dziś popołudniu... Takiego fajnego weekendu to ja chyba
      nie miałam...
      • natiz Kalafior 29.08.05, 08:42
        Nie przejmuj się aż tak bardzo... Nie doczytałam wszystkich wątków, ale sedno
        sprawy wyłapałam. Co do słów męża - nie powinien sie tak do Ciebie zwracać, ale
        był skacowany i pokłóciliście się wcześniej. Być może łepetyna go bolała, był
        wkurzony, zmęczony i Twoje ciągłe telefony i sms-y... Nie bronie go, staram się
        zrozumieć zachowanie. Przez telefon nic nie załatwisz, dopiero jak przyjedzie i
        wytrzeźwieje. Wtedy porozmawiaj. I naprawdę zostaw go kiedys z dziećmi samego.
        Przecież to ich ojciec - nie zrobi im krzywdy.
        Pozdrawiam ciepło!
    • karina1974 Re: muszę się wypisać... 29.08.05, 09:50
      kalafior_tez_kwiat napisała:

      > Siedzę z synkiem w domu. Mała u rodziców. Mąż pojechał na ślub przyjaciela
      > (już wczoraj). I jestem wkurzona: wczoraj odezwał się dopiero wieczorem (po
      > 1,5 godz. odpowiedział mi na sms, że "dojechał i jest mała imprezka"). Dziś
      > zadzwonił tak skacowany, że ledwo mówił (ciekawe jak poradzi sobie w roli
      > świadka)... Niby nic, bo w końcu pojechał na ślub, więc wiadomo jak jest, ale
      > po co mówił, że on ABSOLUTNIE nie będzie pił, bo nie może, bo jest świadkiem.
      > Ale nie tyle o to chodzi. Mam niestety wrażenie, że (przepraszam za
      > określenie) pies zerwał się z łańcucha... że dopiero teraz nabiera powietrza
      > w płuca, bo jest beze mnie i bez dzieci... Jestem wkurzona, jest mi przykro,
      > ale nie potrafię ukryć mojej złości i dziś rano przez telefon pokłóciliśmy
      > się... Jak Wy zachowujecie się w takich sytuacjach? I czy wogóle Wasz mąż
      > wyjeżdza gdzieś bez Was (oprócz delegacji oczywiście)? A może przeginam? Może
      > powinien częściej wychodzić sam? Tylko dlaczego do diaska ja zawsze mam
      > siedzieć z dziećmi?

      U nas to odwrotnie, to ja ciagle gdzieś wychodzę ze znajomymi smile
      oczywiście zachęcam męża, aby też gdzieś wyszedła, ale on nie widzi za bardzo
      takiej potrzeby smile)
      Nie przejmuj sie tak tym wszytkim, tylko też gdzieś wyjdż a nie siedź tylko
      gdzieś wyjdź.
    • zona_wojtka Re: muszę się wypisać... 30.08.05, 16:54
      A powiedz tak szczerze: nie uwiązałaś go za mocno?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka