karoolinkaa
29.08.05, 09:40
Kompletnie nie rozumiem o co mu chodzi.
Chodzimy sobie od czasu do czasu na potańcówki. On średnio za tym przepada,
ale chodzi ze mną dla towarzystwa. Tydzień temu poprosił mnie do tańca jeden
chłopak (nie odmówiłam), a on się na mnie obraził. Potem mu przeszło. W
sobotę byliśmy znowu na tej potańcówce, był tam ten sam gość. I znowu się na
mnie obraził mimo, że z nim nie tańczyłam. Fakt, że przez cały czas gadałam
praktycznie tylko o tym gościu, ale to były jakieś pierdoły, ten chłopak
nawet mi się nie bardzo podoba. Mąż miał "mord" w oczach więc wyszliśmy z
imprezy. Potem planowaliśmy małe co nie co. Mąż odwiózł nianię, ja na niego
czekałam, przeglądając gazetę o odchudzaniu. Gdy się zjawił najpierw dłuższą
chwilę go nie było, potem zajżał do mnie. Ja widząc, że on stoi w drzwiach
rzuciłam na niego okiem, ale artykuł tak mnie wciągnął, że czytałam dalej. On
zniknął. Okazało się, że poszedł spać, potem pochlipiwał (płakakał?)
Kompletnie nie wiem o co mu chodzi. Obraził się na mnie, czy co? Na drugi
dzień nie chciał się do mnie odzywać. Pomóżcie, dziewczyny bo nie wiem co
robić. Co go ugryzło?