Dodaj do ulubionych

małżeństwa mieszane religijnie

13.09.05, 14:38
chodzi mi o pary gdzie jedna ze stron jest wierząca a druga nie (nie chodzi
mi o "wierzący nie praktykujący" tylko ateista). pewnie są tu takie

- czy strona wierząca nakłania/zachęca stronę niewierzącą do udziału w
spotkaniach religijnych, ochodzeniu swiąt, spotkaniach towarzyskich znajomych
z grupy religijnej? czy ta druga strona zgadza się w tym uczestniczyc?

- jak rozwiązujecie kwestię wychowania religijnego dzieci?

- do jakiego stopnia wpływa to na wasze życie domowe?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: małżeństwa mieszane religijnie 13.09.05, 15:14
      No wiec tak - ja niewierzaca, nieochrzona nawet, mąż wierzacy, ale niezbyt
      praktykujacy (tzn. z kazdym rokiem coraz mniej).
      - do Koscioła nie chodzę, za wyjatkiem uroczyśtosci moich dzieci (Komunia,
      bierzmowanie). Mąż chodzi sam z dziećmi (w świeta obowiązkowo, w niedziele coraz
      rzadziej). Na pewno bym sie nie zgodziła na uczestnictwo.
      - nie wyszłabym za mąż za człowieka tak zaangażowanego religijnie, że próbowałby
      mnie zachecić do uczesnictwa w grupie religijnej. Więc to odpada.
      - Świeta obchodzimy tradycyjnie, ale tak obchodziło sie tez w moim niereligijnym
      domu.
      Dzieci - zgodnie z przyrzeczeniem złozonym przy ślubie (warunek zawarcia ślubu
      za dyspensą) są ochrzone, chodziły na religię.
      Na życie domowe to raczej nie wpływa.
      • cruella Verdana 13.09.05, 15:22
        Mój młodszy jest w klasie komunijnej. Rozpoczął się rok szkolny, wraz z nim cyrk
        komunijny (do tego cyrku zaliczam obowiązek posiadania wzorzystych zeszytów do
        religii, wszelkie "zwykłe" w kratkę odpadają, mój syn przyniósł dziś "specjalny"
        zeszyt z nadrukiem "od księdza" czyli "rodzice odmówili kupna specjalnego
        zeszytu"), tym samym mam już pierwszy minus u księdza.

        W naszej parafii jest tak, że jeśli tylko ksiądz "wyczuje", że nie chodzisz co
        tydzień do kościoła, masz nieco odmienne zdanie na jakiś temat, zapomnij o
        komunii, bierzmowaniu dziecka...

        Jak Wam się to udało, gdy Ty jesteś niewierząca?
        • verdana Re: Verdana 13.09.05, 20:20
          Ha, bo ja mam kilka udogodnień.
          Przede wszystkim przyzwoitego, normalnego księdza w parafii, ktory w dodatku zna
          z dzieciństwa mojego męża.
          Po drugie -ślub koscielny za dyspensą. Jak biskup się zgodził, żeby mąż wziął
          ślub z niewierzacą, nieochrzczoną, to trudno. Kosciół musi to odcierpieć.
          A na wszelki wypadek mam jeszcze w zanadrzu najpoważniejszy "argument". Jestem z
          pochodzenia Żydówką i jakoś wszyscy o tym wiedza. Może boją się urazić
          "starszych braci w wierze" - choć wiarę to stracili moi prapradziadkowie. Albo
          boją się oskarżenia o antysemityzm... W każdym razie nigdy nie wymagano ode mnie
          niczego.
          Jak widać, wszystko w życiu się przydaje.
          • cruella Re: Verdana 14.09.05, 08:58
            Pozostaje pogratulować...wyrozumiałego księdza (gdzie tacy są???), sprytu i
            twardego charakterusmile))
            Ja jednak wymiękam i wściekam się na wszelkie bzdurne dziwactwa (patrz: zeszyty).
      • aszar.kari Re: małżeństwa mieszane religijnie 13.09.05, 17:39
        Jestem ateistka z tradycyjnie ateistycznej rodziny, zadnych swiat nigdy nie
        obchodzilismy. Moj maz pochodzi z bardzo zaangazowanej religijnie starej
        quebeckiej rodziny z mocno zakorzenionymi tradycjami rzymsko-katolickimi. Na
        Noel jezdzimy do tesciow i jest tak, jak tesciowie sobie zycza. To dotyczy Ich
        wszystkich dzieci z roznymi polowkami (ateisci, muzulmanie, zydowka,
        hinduista) - my, ktorzy nie jestesmy katolikami, uczestniczymy w swiatecznym
        obzarstwie i obdarowywaniu sie prezentami w swiateczny poranek. Gdy wierzacy
        ida na nocna msze, my zostajemy sprzatac i plotkowac przy przyzwoitym alkoholu.
        Nie mam pojecia, co sie stanie gdy tesciow zabraknie i zwyczajnie odsuwam od
        siebie te mysl. Dzieci mialy i maja swobode wyboru. Niektore wnuki zostaly
        ochrzczone, inne nie. Jeden z nieletnich wlasnie teraz zapragnal chrztu i
        komunii (ma 11 lat) i pewnie sie to zdarzy wlasnie gdy sie wszyscy spotkamy u
        tesciow na Boze Narodzenie. Moj maz sie modli. Wiem, ze gdy bylam bardzo chora,
        Jego kuzyn ksiadz odprawil msze w mojej intencji i chyba nawet nasza corka w
        tym uczestniczyla. O religii rozmawiamy niewiele - to jest Jego prywatna sfera.
        Nasza corka jest ateistka ale bardzo zainteresowana historia i polityka
        religii. Wiem, ze w Polsce jest trudniej, bo jest presja srodowiska ale ja sie
        wychowalam w Polsce w ateistycznym domu wiec to chyba zawsze pozostaje tylko
        kwestia dogadania sie dwoch konkretnych osob, ktore chca razem tworzyc rodzine.
        Aszar
    • buba27 Re: małżeństwa mieszane religijnie 13.09.05, 20:31
      mój kolega jest ochrzczony ale od najmłodszych lat "zbuntowany" i zdeklarowany
      ateista. Jego żona jest katoliczką. Wzięli ślub w kościele, świecko-
      konkordatowy. Ubrani byli w stroje ślubne, ksiądz ich błogosławił, ceremonia
      niby taka sama ale on nie przysięgał wobec Boga, nie moglił się, wziął jedynie
      ślub cywilny, ona przyjęla ślub kościelny i cywilny razem. Niczym ten ślub sie
      nie róznił od kościelnego poza tym, że nie było komunii (po to żeby nie było
      gadania wśród gości, że ktoś poszedł do komunii a ktoś nie). Dziecko ochrzcili,
      on nie ingeruje w życie swojej żony ale i nie przeszkadza, ona go nie zmusza.
    • rob46 Re: małżeństwa mieszane religijnie 14.09.05, 10:54
      U nas jest tak, że ja jestem katoliczką,a mąż ateistą. Na ślubie zależało mi
      bardzo, ale nie było mowy o nakłanianiu do chrztu. Po przejściach z księdzem w
      mojej ówczesnej parafii w końcu znaleźliśmy księdza na drugim końcu polski i
      tam wzięliśmy ślub jednostronny, tzn. ja kościelny, a mąż cywilny. Ze świętami
      jest tak, że jesteśmy na zmianę u moich rodziców, albo u teściów. Synka
      ochrzciłam i mam zamiar wychować go w wierze. Mój mąż szanuje moją wiarę, ale
      do Kościola jako instytucji ma delikatnie mówiąc uraz i wiele "ale".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka