delilian Re: Przypowieści o teściach... 15.09.05, 00:13 Przypomnialo mi sie jeszcze: Synek mial jakies 3-4 miesiace. Tesciowie nas regularnie odwiedzali i kilka razy wypadlo tak, ze przyszli kiedy maly dopiero co sie obudzil, lub spal, a oni wpadali razem do jego pokoiku (w butach, plaszczach). Oboje mowia bardzo donosnym glosem, a do tego dochodzil entuzjazm i piski: "Wnusiu kochany! Chodz do babci" Na to dziecko zaspane, zdezorientowane, widzac na raz twarze nad soba - za kazdym razem w placz! Na co tesciowa do mnie: - On sie nas boi, bo Ty mu zle rzeczy o nas mowisz i nastawiasz przeciwko nam! Trzymiesieczniaka... dobre Odpowiedz Link Zgłoś
natiz Re: Przypowieści o teściach... 15.09.05, 08:49 cd. 5. Wizyta u teściów (druga czy trzecia). Teściu: - Ty nie pasujesz do naszej rodziny! - ? - U nas wszyscy grubi, a ty chuda... 6. Rozmawiamy o naszym weselu. Teściu informuje, że on żadnego wesela nie chce, bo on i teściowa chorzy. Obecnie jeździ po kilkaset kilometrów na wesela do swojej rodziny i bawi sie świetnie. Ozdrowiał??? 7. Miałam kłopoty s druga ciążą (3 miesiące na patologii ciąży). Którejś nocy prosimy teścia, aby przyjechał i przypilnował drugiego dziecka, bo my do szpitala musimy jechać. A on na to: - Ale wy sie pieścicie z tym (nienarodzonym) dzieckiem! Odpowiedz Link Zgłoś
natiz Kizdam 47 15.09.05, 08:56 Tak, to ja pisałam wczesniej na forum-humorum... Odpowiedz Link Zgłoś
annak25 Re: Przypowieści o teściach... 15.09.05, 10:06 Moi tesciowie sa przawaznie ok, choc mieli pare wpadek. Ustalilismy dzien chrzcin na polowe lipca, bo do konca czerwca mialam sesje. chrzciny mialy sie odbyc u tesciow. Tesciowa dzwoni 16 czerwca i mowi, ze przelozyla chrzciny na 19 czerwca, wszystkich juz zaprosila i zebysmy dziecko przywiezli. Nie musze dodawac ze zaprosila tylko swoja rodzine(25 osob),ode mnie byli tylko rodzice i siostra, bo byla chrzestnaMoje szczescie nie mialo granic... Odpowiedz Link Zgłoś
aretinka Re: Przypowieści o teściach... 15.09.05, 12:08 I jeszcze jeden kwiatek mojej teściowej: Siedzimy na imprezie przy stole ja w 8 m-cu ciotka pyta mnie z troskliwoscią w głosie, "a ty moje dziecko nie boisz się porodu?" na co ja " nie tyle kobiet rodziło i przeżyło to może i ja przeżyję" na co moja teściowa" noooo zobaczymy", więc ja pytam teściową" A ty widać mamo urodziłaś syna i żyjesz, więc i ja przezyję" na to teściowa-"to się okaże..." ręce mi opadły... Odpowiedz Link Zgłoś
ula_max Wiecie, jak sobie to czytam 15.09.05, 12:27 to nie mogę się powstrzymać i musze Wam napisać dowcip, który usłyszałam wczoraj: Przychodzi zięć do zakładu pogrzebowego i mówi: -Teściowa mi umarła potrzebuję trumnę. Więc przediębiorca pogrzebowy proponuje: - może ta, dębowa, solidna, 4 tys. Zięć: - eeeeee to dla teściowej coś tańszego. - no to może ta, 2tys, ale jaka piękna! - eeee, dla teściowej? - no to mamy taką sosnową najtańszą, może być? 1 tys. - eeeeeee, no bez przesady! A na to wszystko sprzedawca, machając ręką: - no dobra niech stracę, przynieś ją pan, dorobimy rączki! Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandrynka Re: Wiecie, jak sobie to czytam 15.09.05, 13:46 No to i ja dowcip z ostatniej angory przytoczę: Mężczyzna na plaży zachodzi do stanowiska ratowników. - Panowie ratownicy, nie macie przypadkiem zapałek? - Proszę, oto zapałki. Daj pan papierosa, zapalimy. - Proszę bardzo - mężczyzna częstuje ratowników papierosami. Zapalają, przez chwilę delektują się aromatem tytoniu. - Jak leci, panowie? Jakie nastroje? - pyta - No, tak sobie. Pracujemy pomalutku... - Lato w tym roku okropnie gorące, oddychać nie ma czym... - Strasznie. Spaliliśmy się przy tej robocie od tego cholernego słońca, upały, upały, koszmar! - A płacą chociaż dobrze? - Żartujesz pan? Ledwo można związać koniec z końcem... - Taaa, i te ceny złodziejskie... - Taaa, ciężko... Ale, ale, chłopaki, przyszedłem do was w konkretnej sprawie. Przykro mi, że i ja wam głowę zawracam, ale tam, gdzie ta zielona boja, teściowa mi się topi... DDDDDDD Odpowiedz Link Zgłoś
wegatka Re: Przypowieści o teściach... 15.09.05, 17:40 Przed naszym weselem byliśmy w restauracji ustalić jadłospis. Przy haśle "kawa" moja teściowa mówi do szefowej, że ona chciałaby, żeby był zielony Jacobs. Na co ja, mój mąz i mama zaczęliśmy lekko protestować, a teściowa "ale ja i wszyscy moi znajomi pijemy Jacobs". Przy rozmowie na temat alkoholu rzekła "na stołach, gdzie siedzi młodzież proszę nie stawiać kieliszków, oni pić nie będą" - szefowa po tym tekście odpadła ) Gdy byliśmy świeżo po ślubie i rozmawialiśmy o dzieciach (w ciąży jeszcze nie byłam), powiedziała "jak urodzisz, możesz od razu wracać do pracy - dziecko będzie miał kto wychować". Przyszliśmy do teściowej na niedzielny obiad - mąż akurat miał godzinną przerwę w zajęciach. Gdy zjadł, powiedział, że skoro ma pół godziny czasu, to wskoczy jeszcze do ubikacji, ale potem zapatrzył się na coś w telewizji, po czym stwierdził, że musi już lecieć, bo się spóźni, na co moja teściowa z rozpaczą w głosie "Maaagdaa, ale on nie zdążył kupy zrobić!!!", na co ja "to co, mam mu ją wycisnąć?" Teściowa była kiedyś u nas, gdy mąż akurat wrócił z pracy. Powiedziałam mu (trzymając dziecko na rękach), żeby sobie nalał zupy, na co teściowa "daj mi małą i nałuż mu obiad", ja na to "on ma ręce i korona mu z głowy nie spadnie, jak sobie naleje" (zazwyczaj zresztą nakładał sobie sam), na co ona "a ja myślałam, że obowiązkiem żony jest obsłużyć męża". To tylko nieliczne kwiatki z ogromnej twórczości mojej teściowej ) Odpowiedz Link Zgłoś
haga78 Re: Przypowieści o teściach... 15.09.05, 18:31 Ja troche z drugiej strony Moj tesciu przez caly dzien opowiadal mi, doslownie i tu uwaga o swojej- sraczce (przepraszam wrazliwych). Wieczorem mowie o wszystkim mezowi, a on "jak ci tam mowil to znaczy ze cie lubi" Nie ma co ))) Odpowiedz Link Zgłoś
mm_s Re: Przypowieści o teściach... 15.09.05, 20:29 po urodzeniu córki, w niedługi czas po tym mąż musiał wyjechać na 2 m-ce do pracy za granice, w tym czasie przyjechał w odwiedziny mój serdeczny przyjaciel, mąż notabene również dobrze go zna i wiedział o wizycie. Rozmowa po całym zdarzeniu u teściów w obecnosci mojego męża: teściowa: "-Jak tak można?? Mąż za granicą na chleb haruje, a Ty mu tu rogi przyprawiasz!" Odpowiedz Link Zgłoś
kontaminacja Re: Przypowieści o teściach... 15.09.05, 20:41 Po 20.00 przyjezdza tesciowa. Dziecko jak zazwyczaj spi. Tesciowa - 'obudz ja, przynies, pokaz'. Bez komentarza. Kobieta, ktora spi nawet, jak sa u niej goscie... Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: Przypowieści o teściach... 15.09.05, 21:27 Mój teść jak byłam w pierwszej ciąży, to powiedział:" teraz wreszcie wyglądasz ładnie jak jesteś grubsza, bo przedtem byłaś taka trochę...szczurowata. Przy słowach, że wyglądam ładnie, wykonał ruch mający sugerować, że mi cycki urosły... Odpowiedz Link Zgłoś
anna-pia Re: Przypowieści o teściach... 15.09.05, 22:21 byłam pół roku na diecie eliminacyjnej (mały okazał się byc alergikiem na mleko i przetwory), strasznie się pilnowałam poszlismy do teściów na obiad, teściowa podaje żurek, ja patrzę na to nieufnie, bo coś za jasny; mąż stuknięty łokciem pyta: mama, a ten żurek to zabielany czy nie? teściowa: tak, ale mlekiem 0,5%... szczęka mi opadła... ona naprawdę chciała dobrze... Odpowiedz Link Zgłoś
kizdam47 Re: Przypowieści o teściach... 16.09.05, 12:49 Przypomniała mi sie jedna z naprawdę nielicznych "wpadek" mojej teściowej. Po urodzeniu drugiego syna zastanawialiśmy sie nad wyborem ojca chestnego. Padło na kuzyna mojego męża - Krzyśka. Przy okazji wizyty teściowej podzieliliśmy się z nią tą informacją, zaznaczam, że główny zainteresowany nic jeszcze nie wiedział gdyż chcieliśmy go do nas zaprosić i przy tej okazji poprosić o wyświadczenie nam tego honoru. Za kilka dni przy okazji rozmowy telefonicznej teściowa oznajmiła mi, że Krzysiek chyba nie będzie mógł pełnic roli ojca chrzestnego, gdyż żyje bez ślubu z kobietą (którą my oczywiście znamy i lubimy, zresztą co to ma do rzeczy) i nie dostanie rozgrzeszenia - wszystkie te rewelacje po konsultacji z bratem teściowej (księdzem) i ich matką. Rozsierdziłam się bardzo, powiedziałam mężowi, co myślę o pomysłąch jego mamusi, jednakże spokojnym acz stanowczym tonem poinformowałam teściową, iż dyskusje te przeprowadziła przedwcześnie i zupełnie niepotrzebnie. Kobieta jest kumata, więcej takiego czegoś nie zrobi, poprosiłam ją o to grzecznie dwa razy. Oczywiście zgodnie z naszymi przewidywaniami sam przyszły chrzestny dowiedział się o całej sprawie nie od nas ale od dziesięciu innych osób. Głupio wyszło, ale się zgodził, a to, ze nie był u spowiedzi nie przeszkadzało nam. Uroczystość była bardzo udana. Odpowiedz Link Zgłoś
ikaes Re: Przypowieści o teściach... 16.09.05, 15:37 kiedy szykowaliśmy nasze wesele, moja teściowa powiedziała mi tak (już w restauracji przy ustalaniu jadłospisu): ty się nie odzywaj, bo ty się nie znasz, nigdy takich imprez nie organizowałaś. Tak jakby ona się naorganizowała - mój mąż jest jedynakiem. Jak Franek był mniejszy (kilka miesięcy) ciągle były kłótnie o jego spanie, bo ona nie widziała problemu w tym, żeby go nie budzić. Kiedyś mi powiedziała (mały miał ok. 8 miesięcy) wiesz obudziłam go w końcu, bo już spał za długo (4,5 godziny). Ciągle jej powtarzałam, że dziecka nie należy budzić, jak śpi, bo widocznie tyle snu potrzebuje - pamiętam jak wysyłała mnie na spacer w październiku tuż przed zapadnięciem zmroku (mały miał 10 miesięcy) i powiedziała,żebym szybko wracała, bo o zmroku to już niedobre powietrze jest. Więc jej mówię, ze nie będę wychodziła na 15 minut, bo mały na spacerach zawsze od razu usypiał i obudzi się, gdy będę go wyjmować z wózka, i znowu mój argument, ze nie budzi się śpiącego dziecka. A moja teściowa na to: Znowu naczytałaś się głupot w tych swoich idiotycznych gazetkach. Wtedy w końcu jej powiedziałam ,że akurat to powiedziała mi jej własna matka (czyli prababcia Franka - i tak było w rzeczywistości) - ale chyba mi nie uwierzyła, bo dalej go budziła, np. jak przychodziła do nas a mały spał, to stawała nad jego łóżeczkiem i patrzyła na niego, glaskała i coś do niego mówiła i mały oczywiście się budził. A najbardziej nie lubię, jak jadę z małym na dlużej do moich rodziców albo go tam zawożę, zawsze mnie poucza co moi rodzice mają robić, kiedyś jej powiedziałam ,zę moi rodzice wychowali troje dzieci, ona tylko jedno ( i tak do 4-tego roku życia moim mężem zajmowała się jego babcia) i chyba wiedzą jak się dzieci chowa, też nie była przekonana, a jak przyjeżdża moja mama (bo ona nie będzie mogła przychodzić, bo coś tam ma do załatwienia) to i tak przychodzi i siedzi po 5godzin i patrzy się czy moja mama dobrze się dzieckiem zajmuje,. Jak byłam chwilę na bezrobociu i siedziałam w domu z małym 2 miesiące, nawet nie zajrzała, mimo, że codziennie przechodziła obok naszej kamienicy (mieszka 10 minut piechotą od nas), ale codziennie dzwoniła i pytała się jak tam jej Franeczek. Przyszła3 razy, jak musiałam jechać do urzędu pracy na dłużej. Natomiast teściowa mojej koleżanki, kiedy jej córka miała 2 tygodnie, zadzwoniła do niej (był zimny wietrzny marzec), że przyjechali jacyś goście i chcieliby zobaczyć Majkę i żeby szybko do niej z dzieckiem przyjechała na drugi koniec miasta. Odpowiedz Link Zgłoś
alicja1212 Re: Przypowieści o teściach... 02.10.05, 00:19 my wybraliśmy na chrzestnego mojego młodzszego brata ( 18 lat), a na chrzestną chciałam moją kuzynkę. Teście uparli się, że chrzestna powinna być z ich strony. Zapowiedzieli, że jak się nie zgodzę, to oni na chrzciny nie przyjdą, a ze stosunki w ich rodzinie są nienajlepsze było mało kandydatek. W końcu wymyślili - 40 letnia kuzynka, która widziała raz w zyciu moje dziecko ( 7 m- cy). na moje silne protesty zmienili kandydatkę na moją przyszłą szwagierkę. niestety zgodziłam się. Skutek jest taki, że dziecko ma zwariowanego na swoim punkcie chrzestnego, a chrzestnej prawie nie zna. Widuje go tylko jak musi na okazjach, a ostatnio stwierdziła, że dla niej dziecko jak dziecko - jednakowo każde upierdliwe. widać wcale nie chciała pełnić roli chrzestnej, ale teściee przerobili i ją i mnie. Wiecej o nich pisać nie będę, bo za dużo tego Odpowiedz Link Zgłoś
ikaes Re: Przypowieści o teściach... 16.09.05, 16:00 pamiętam jeszcze kłótnie przed urodzeniem małego, kiedy remontowaliśmy pokój, moja teściowa jest z tych wtrącających się, a do tego jest architektem, więc uważa, że się lepiej zna (też mi to powiedziała). Uparla się, że ona wymyśli ustawienie mebli, oczywiście niektóre zaaprobowałam, niektórych nie, bo mi nie pasowało, ona się trochę obrażała. Największa kłótnia wybuchła o miejsce dla łóżeczka, bo ja uważałam, że powinno stać przy ścianie, która jest na przeciwko tej ściany z drzwiami, żebym nmogła widzieć czy mały śpi bez konieczności wchodzenia do pokoju (u mnie podłogi strasznie skrzypią), a ona się uparła, że powinno stać przy ścianie z drzwiami, bo tak stało łóżeczko mojego męża i było dobrze. Najlepszy jest mój teść w takich sytuacjach - zawsze mi mówi, że to ja jestem panią domu i to ja mam decydować i mam mu mówić, jak za bardzo mnie naciskają. W mieszkaniu stało ogromne przedwojenne łóżko po dziadku mojego męża strasznie stare i zniszczone i trzeba było je wynieść. Zanim mój mąż zdążył skrzyknąć kolegów moja teściowa już się za nie wzięła. Pamiętam, że przyszłam do domu, w przedpokoju stało inne łóżko (zamienne, po moich teściach), a moja teściowa coś tam robiła w pokoju. Ja leciałam na angielski więc już nie wnikałam co ona robi. Jak wracałam, już na klatce (mieszkam na 3 piętrze, a słyszałam na 1)jak mój mąż się drze. Weszłam do domu i zobaczyłam taki obrazek: rozwalone łóżko w kawałkach (oddzielnie skrzynia w kawałkach, sprężyny, to czym był wypchany tapczan, pełno kurzu - bo to stare - i trocin), mój mąż w samych gaciach stoi wśród tego bajzlu z ogromną piłą i drze się na swoją mamusię (co ona zrobiła najlepszego). Najlepsze bylo to, że przykryła folią fotele,pochowała koce i narzuty, a moja pościel leżała na wierzchu nie przykryta i zakurzona. I o to też Pawel się darł, że nie schowała mojej pościeli (a ja jestem lekką alergiczką). Potem oczywiście my musieliśmy walczyć z tym ogromnym kurzem, myć podłogi (nie lakierowany parkiet - koszmar) A moja teściowa, która uwielbia znosić ze śmietników różne meble - zastanawia się jeszcze, czy tej skrzyni nie będzie można przerobić na szafeczkę. Mój mąż nie wytrzymał i powiedział jej, że zapewnia ją, że w całej WArszawie jest pełno śmietników i na pewno na którymś znajdzie sobie szafeczkę bez potrzeby przerabiania skrzyni starego łóżka. Odpowiedz Link Zgłoś
axela z ostatniej chwili 16.09.05, 17:51 M w rozmowie z matka powiedzial o zamiarze kupna mieszkania za gotowke (bez bt=rania kredytu) na co moja tesciowa - wiesz co, a nie lepiej by bylo gdybys powiedzial ze Wam nie starczy i wzielibyscie kredyt, a ty bys sobie odlozyl ta czesc na konto, albo ja bym ci przechowala. Wiesz nigdy nie wiadomo co jej do glowy strzeli czy cie wyrolowac nie bedzie chciala ( ona = ja ) Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: z ostatniej chwili 17.09.05, 11:44 Axela, nie chcę Cię martwić, ale "mama" Cię chyba nie lubi..... Odpowiedz Link Zgłoś
aliszka25 Re: Przypowieści o teściach... 16.09.05, 23:58 Napiszę tylko jedno, choć tekstów było co niemiara. Na moje żalenie się, że mój mąż mi w domu nie pomaga usłyszałam "Ani ty ładna ani zgrabna a takie masz wymagania!!" "Niektóre kobiety są same wychowują dwójke dzieci i nie narzekają a tobie z jednym pomoc potrzebna" reszta w podobnym stylu.... Odpowiedz Link Zgłoś
aleksaa1 Re: Przypowieści o teściach... 17.09.05, 12:41 I jeszcze jedno. Trzy mies przed naszym ślubem, na slubie kuzyna męża przy stole; tekst przyszłej "mamusi" - " Bedę twoją tesciową -m_a_s_z mnie słuchać!!" )) Odpowiedz Link Zgłoś