18_lipcowa
25.09.05, 11:50
Co byście zrobiły?
Jest 30 latka, Polka, mieszka w Niemczech, ma 2 dzieci ( małych ) jest sama,
i ma stwardnienie rozsiane.
Chcą jej te dzieci odebrać, bo ponoć nie jest w stanie się nimi zajmować.
30 latka ma w tym samym mieście siostrę, też Polkę zdrową, z mężem Niemcem i
dzieckiem.
Rodzina wpadła na pomysł ze na czas rozwijania się tej sytuacji z dziećmi, na
czas załatwiania opiekunek, odwołań i ogólnie robienia czegoś by dzieci jej
nie odebrano – dwójka maluchów powinna znaleźć się u siostry. To znaczy
siostra powinna je bez gadania wziąć i tyle.
Sytuacja może potrwać rok, pól roku, miesiąc. Nie wiadomo ile.
Siostra się mota, mąż siostry się nie zgadza no i są uważani przez rodzinę za
okropnych niewrażliwych egoistów bo to powinno być oczywiste że oni te dzieci
wezmą.
I nie chodzi tu o pieniadze bo kasa się na te dzieci znajdzie. Ale kurcze,
tak się zastanawiam, mam brata i gdybym i ja musiała tak zrobić to mialabym
wątpliwości bo:
nawet jakby mnie było stać, to przecież branie dwójki obcych dzieci na
wychowanie, WYCHOWANIE, nie utrzymanie, bo przecież jestem za nie
odpowiedzialna, za ich rozwój., przekazywanie wartości itp. Gdyby to było
takie proste, buła w łapę i spadaj sam się baw, ale to przecież tak nie jest.
Dodam że siostra chorej, pracuje, mąz pracuje,ledwno mają czas dla swojego
dziecka, a tu nagle 2, dzieci dość nieznośne i absorbujące i do tego jedno
jeszzcze w pieluchach? Z pracy ma zrezygnować by mieć czas.? Dodam że ona nie
wie na ile czasu te dzieci będą u niej, bo co innego wiedzieć że to jest
miesiąc i przetrzymać.
Rozumiem pomoc finansową, prawną, jakieś opiekunki, wizyty, zakupy, nawet
poszukanie np. przyjaciela dla siostry ale branie dzieci- to zbyt duża
odpowiedzialnosc , prawda?
Jak byscie postąpiły?
Czy jest coś co można zrobić by to rozwiązać?