...........no właśnie, ja czy mój mąż...? może Wy mi coś poradzicie, albo
uświadomicie. może być krytyka, oburzenie, szczera porada, byleby ktoś mi
powiedział, jak to wygląda z zewnątrz.
otóż, pisze, bo wkurzył mnie wczoraj mój mąż, a wkurzenie tym
intensywniejsze, ze z natury jestem nerwową(niestety, wiem,ze to niedobrze)
osobą, i czasami nawet drobizagi ( w mniemaniu męża) wyprowadzają mnie z
równowagi. ale wczoraj to już przegiął, aż mnie szlag trafił. byłam w pracy,
do 15ej, mąż miał wolne, opikował się synkiem, i powidziałam,zeby poszedł na
spacer i po drodze zaszedł do marketu (mamy blisko) i kupił 4 rzeczy, w tym
jedną dla synka. dodam tylko,ze akurat wczoraj te rzeczy były w promocji (ja
na tym bazuje, jeśli to nie jest żarcie, i można coś kupić taniej), i była
okazja je kupić dużo dużo taniej. ok, to były pampersy, papier toaletowy,
rajtuzki dziecięce i coś tam. poleciłam kupić 2 paczki papieru i pakę
pampersów no i te rajtuzy. na to mój mąż: ale ja nie wiem, czy to wejdzie do
wózka, a nie będę brał..............no, myslałam,ze mnie coś rozniesie.
myslicie, ze jestem dziwna albo wyolbrzymiam??? dziewczyny, ja nie patrze,
jak coś kupuje, ile waży, z optymizmem biore...a jakoś dam rade, myśle.
dzisiaj już pewnie wszystko wykupione, do męża się nie odzywam, i
powiedziałam ze nie ide na zakupy(sobota), bo też nie bede się przeciążać.
ale,,,,,,,,do czego to doprowadzi....czy ja go przez to nie znienawidzę....
dlaczego on jest taki obojętny, hrabia czy co?? dla mnie to kupuje????
tylko????? co za męska bezradność. brak słów. no i mamy "cichy" weekend, bo
ja jak coś mnie wkurzy, to się "wyłamuję". tak, jak by mi zrobił na złośc.
nawet nie pomyślał, zeby pójść po to 2 razy, czy np. zamiast 2 wziąć jedną
paczkę papieru (byłabym mniej zła

..... dodam, ze poza tym jest dobrym
mężem, ale takie sytuacje wyprowadzają mnie z równowagi.. czy to ja przeginam
czy on>......??? co myślicie?????