Dodaj do ulubionych

Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofrenię

14.12.05, 12:34
Mam problem z, którym sama już sobie nie radze. Sama się sobie dziwie, że
pisze o tym na forum, ale chyba nawet nie mam się komu wyżalić. Mój mąż jest
chory na schizofrenię. Wiedziałam o tym juz przed ślubem i takiego go
kochałam. Ale ta choroba, zaczeła przerastac mnie. Zwłaszcza teraz gdy
pojawiło sie dziecko, i gdy mój mąż przytłoczony ta nowa sytuacja, po prostu
uciekł z domu. Dosłownie uciekłsad(( To było 2 tygodnie po porodzie. Prawie
cały czas płakałam. Sama się dziwie, że dziecko nie ma po tamtym okresie
sladu nerwicy. Jest spokojnym, pogodnym niemowlaczkiem. (nawet teraz gdy o
tym pidze, pisze o moim dziecku bezosobowo, bojac się, że ktoś może mnie
rozpoznać0. Mąż jest teraz juz w domu, po długiej i żmudnej hospitalizacji,
nie oznacza to jednak, że jest już dobrze. Własciwie sama zajmnuje sie
dzieckiem, wysłuchując jego dziwacznych teorii. Jeszcze nigdy nie czułam się
tak samotna i zaniedbana. Jasne mam koleżanki, znajomych, przyjaciół chyba
jednak nie... Ale moje kolezanki tez ta sytuacja przerosła, były mnie
odwiedzic i... troche sienasłuchały"opowieści z krypty" od mojego męża.
Widziałam w ich oczach współczucie. A ja współczucia akurat nie potrzebuje,
tylko zrozumienia, kolezanki, nawet nie zadzwoniły już później. Wszyscy
znajomi uważają, że powinnam go zostawić, ale jak mam to zrobić,???, przecież
ślubowąłm mu, że go nie opuszcze, że będe z nim w zdrowiu i chorobie,
wieżyłam w to co mówiłam, bardzo go kochałam, a teraz, nie umniem mu pomuc w
chorobie, nie umiem pomuc sobie, boje sie o przyszłość dziecka. Może któraś z
was ma podobną sytuację???
Piszie, bede wdzięczna za wszelką rade
Antolka
Obserwuj wątek
    • antolkagn Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 14.12.05, 13:06
      mój mail antolkagn@gazeta.pl
      • agysa Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 21.12.05, 12:58
        Witam!
        Większość kobiet po porodzie i z małymi dziećmi czuje się samotne, bardzo
        samotne, mimo, że mają zdrowego męża i pomoc rodziców. Ja nie mam chorego męża
        przez 4 miesiące po porodzie mieszkałam z moimi rodzicami, ale czułam się
        samotna i opuszczona. Moje koleżanki wychodziły gdzie chciały a ja musiałam
        zostać przy dziecku. Wtedy nachodzą nas dziwne myśli, że mąż zły, po co mi było
        to wszystko?! Ale to kiedyś mija i już nie jesteśmy same mamy coś bardzo
        ważnego i bardzo nam oddanego czyli dziecko.
        Jest Pani ma pewno bardzo ciężko, ale skoro wiedziała Pani o chorobie męża to
        warto poczekać i przeżyć ten najtrudniejszy okres do 2 roku życia dziecka.
        Później nam mamą jest łatwiej i możemy (mamy czas i siłę) spojrzeć na pewne
        sprawy z dystansem. Jeśli wtedy nie będzie mogła Pani zaakceptować swojej
        sytuacji i choroby męża to lepiej się rozstać.
        Życzę wytrwałości i wiary w swoje wcześniejsze wybory!
    • babka71 Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 14.12.05, 13:22
      wyszukiwarka hasło "schizofrenia"
      fundacje, poradnie, grupy wsparcia tam szukaj pomocy
      • mojuda Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 14.12.05, 13:32
        dokladnie!
        poszukaj rodzin ktore tez zyja ze schizofrenia...mysle ze w wiekszej
        grupie(wsparcia) bedzie ci latwiej i najwazniejsze bedziesz sie czula rozumiana
        ..zwroc sie do najblizszej poradni psychologicznej!
        --
      • earl.grey Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 15.12.05, 10:59
        poszukaj w interncecie grup wsparcia dla rodzin osób chorych na schizofrenię.
        Poczytaj np. tutaj: www.niepelnosprawni.info/ledge/x/9783
        Zapytaj o takie grupy lub organizacje psychiatrę męża.
        Zadzwoń do kliniki psychiatrycznej "w ciemno" i zapytaj, czy mają kontakt z
        takimi grupami lub organizacjami.
        Zapytaj o to samo jakiegokolwiek psychiatrę (do tcyh, którzy mają umowy z NFZ
        nie potrzeba skierowania)
    • 18_lipcowa Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 14.12.05, 14:31
      Z tego co wiem chorzy na schizofrenię mogą normalnie żyć.
      Jak pracowałam w 300 osobowym urzędzie - były 2 takie osoby. Miały rodziny,
      pracę.
      Leki, terapia na stałe i wsparcie.
      A jak nie chcesz tego znosić to pozostaje sie ewakuować.
    • sweet.joan Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 14.12.05, 14:41
      Koniecznie zwróć się po pomoc fachową.
      Znałam rodzinę, w której mąż/ojciec był schizofrenikiem. U nich niestety sprawa
      potoczyła się niepomyślnie, skończyła się tragicznie. Ale tam był problem taki,
      że żona nie wiedziała o chorobie męża, przez długi czas żyła w nieświadomości.
      On się nie leczył, bo przez długie lata nie było niepokojących objawów. Dopiero
      potem nagle "wybuchło" i poszło...
      U was sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Pytanie tylko, czy chcesz i jesteś
      gotowa przez to przebrnąć. Wsparcie ze strony fachowców i innych osób
      dotkniętych tym problemem będzie nieodzowna.
      Powodzenia!
      • balba_77 Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 14.12.05, 16:22
        Mogę sie tylko domyślać tego jak Ci jest ciężko.
        Na szczęście żyjemy w czasach, w których ta choroba nie przekreśla życia
        człowieka. Leki nowej generacji są naprawdę bardzo skuteczne i nie mają tak
        poważnych skutków ubocznych jak te, które stosowano jeszcze kilkanaście lat
        temu.
        Bardzo chętnie porozmawiam o tej chorobie z Tobą na privie, bo problem znam
        poniekąd z autopsji, może będę Ci mogła pomóc w jakiś sposób. Od razu zaznaczam
        jednak że nie jestem lekarzem, nie posiadam dogłębnej fachowej wiedzy, ale mam
        spore doświadczenia związane z tym że byłam w takiej sytuacji, że zetknęłam się
        w bardzo bolesny sposób z tym choróbskiem.
        Niepokoi mnie jedno. Z tego co piszesz, wynika ze hospitalizacja nie
        spowodowała remisji choroby, bo on chyba nadal jest w psychozie.
        Na pocieszenie powiem Ci tylko, że znam dwie osoby które mają ten problem.
        Jedna przez kilka lat zmagała siez psychozami przewlekłymi, druga miała ostre
        psychozy. Na dzień dzisiejszy mają się całkiem dobrze. Choroba zmieniła sporo w
        ich życiu, ale poradziły sobie z nią, mam nadzieję że i w waszym przypadku też
        wszystko będzie OK.

        • revelacja1 Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 15.12.05, 04:13
          balba_77 napisała:

          > Mogę sie tylko domyślać tego jak Ci jest ciężko.
          > Na szczęście żyjemy w czasach, w których ta choroba nie przekreśla życia
          > człowieka. Leki nowej generacji są naprawdę bardzo skuteczne i nie mają tak
          > poważnych skutków ubocznych jak te, które stosowano jeszcze kilkanaście lat
          > temu.
          > Bardzo chętnie porozmawiam o tej chorobie z Tobą na privie, bo problem znam
          > poniekąd z autopsji, może będę Ci mogła pomóc w jakiś sposób. Od razu
          zaznaczam
          >
          > jednak że nie jestem lekarzem, nie posiadam dogłębnej fachowej wiedzy, ale
          mam
          > spore doświadczenia związane z tym że byłam w takiej sytuacji, że zetknęłam
          się
          >
          > w bardzo bolesny sposób z tym choróbskiem.
          > Niepokoi mnie jedno. Z tego co piszesz, wynika ze hospitalizacja nie
          > spowodowała remisji choroby, bo on chyba nadal jest w psychozie.
          > Na pocieszenie powiem Ci tylko, że znam dwie osoby które mają ten problem.
          > Jedna przez kilka lat zmagała siez psychozami przewlekłymi, druga miała ostre
          > psychozy. Na dzień dzisiejszy mają się całkiem dobrze. Choroba zmieniła sporo
          w
          >
          > ich życiu, ale poradziły sobie z nią, mam nadzieję że i w waszym przypadku
          też
          > wszystko będzie OK.
          >
          >

          Ja tez otarlam sie o chorych na schizofrenie bezposrednio i wiem, ze ta
          straszna choroba przechodzi w remisje na niedlugo w dodatku zawsze ta choroba
          postepuje az do sytuacji kiedy chory nie wychodzi juz zupelnie ze szpitala,
          jest niebezpieczny dla otoczenia i dla siebie.
          • nina_7 Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 15.12.05, 10:39
            Tevelacja, proszę nie strasz jesli nie jesteś psychiatrą!a że nie jesteś jestem
            pewna ...I nie pisz głupot że Zawsze doprowadza do stanu wymagajacego ciagłej
            hospitacji!
            Ze schizofrenia naprawdę da sie zyc-choc łatwe to nie jest.Wielu znakomitych
            tw.órców i myslicieli na nia cierpiałao-podobno dotyka głównie ludzi o dużej
            inteligencji.Acha-znam przypadek....14 letniej remisji!!!!Bez zadnych nawrotów,
            ale oczywiscie z ciągłym przyjmowaniem leków.I znam ludzi którzy zrobili
            doktoraty, kariery naukowe..Niestey największym problemem jest "lęk przed
            wariatami" społeczeństwasad((
            • lola211 Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 15.12.05, 10:41
              Niestey największym problemem jest "lęk przed
              > wariatami" społeczeństwasad((

              Uzasadniony czy bezpodstawny?
              • triss_merigold6 Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 15.12.05, 10:47
                Niepoprawnie politycznie przyznam, że boję się osób nieprzewidywalnych. A
                chorzy psychicznie poza okresami remisji są cokolwiek nieprzewidywalni.
                Do autorki: jeste wiele grup wsparcia dla osób ze schizofrenią i ich rodzin,
                były artykuły w "Polityce" (jakoś w I poł. roku).
            • revelacja1 Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 15.12.05, 19:58
              nina_7 napisała:

              > Tevelacja, proszę nie strasz jesli nie jesteś psychiatrą!a że nie jesteś
              jestem
              >
              > pewna ...I nie pisz głupot że Zawsze doprowadza do stanu wymagajacego ciagłej
              > hospitacji!
              > Ze schizofrenia naprawdę da sie zyc-choc łatwe to nie jest.Wielu znakomitych
              > tw.órców i myslicieli na nia cierpiałao-podobno dotyka głównie ludzi o dużej
              > inteligencji.Acha-znam przypadek....14 letniej remisji!!!!Bez zadnych
              nawrotów,
              >
              > ale oczywiscie z ciągłym przyjmowaniem leków.I znam ludzi którzy zrobili
              > doktoraty, kariery naukowe..Niestey największym problemem jest "lęk przed
              > wariatami" społeczeństwasad((


              Bardzo bym chciala napisac cos innego ale to niemozliwe. Wierz mi, ze widzialam
              wielu schizofrenikow i wiem co nieco o tej chorobie. Jedynym wyjsciem dla
              autorki watku jest wlasnie odejscie od meza ze wzgledu na dziecko. To
              drastyczne rozwiazanie ale najlepsze. Nic tu nie dacieszanie jej poniewaz w
              niczym nie zmieni to jej sytuacji. W dodatku schizofrenik nie bedzie cierpial
              bo on nie moze kochac to w tej chorobie niemozliwe.
          • balba_77 Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 15.12.05, 10:44
            Revelacja1 głupoty piszesz i tyle.
            • balba_77 Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 15.12.05, 10:59
              kurcze, wiecie co to naturalne, że człowiek się boi, tylko proszę Was nie
              róbcie ze wszystkich ludzi dotkniętych tą chorobą potencjalnych morderców
              skazanych na życie w odosobnieniu w jakimś zakładzie dla obłąkanych bo to jest
              jedna wielka pomyłka. Człowiek, który zna dobrze osobę chorującą z reguły wie
              kiedy ta jest w psychozie, bo to naprawdę widać. Jasne trzeba uważać ale nigdy
              nie zrozumiem postawy typu: była moją niemalże przyjaciółką ale jak się okazało
              że jest chora to zerwałam z Nią wszystkie kontakty, ze względu na dobro
              dzieci... po prostu zajebiście, zupełniej jakby oprócz tak radykalnych
              rozwiązań nie było całej gamy bardziej ludzkich sad
              • revelacja1 Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 15.12.05, 20:06
                balba_77 napisała:

                > kurcze, wiecie co to naturalne, że człowiek się boi, tylko proszę Was nie
                > róbcie ze wszystkich ludzi dotkniętych tą chorobą potencjalnych morderców
                > skazanych na życie w odosobnieniu w jakimś zakładzie dla obłąkanych bo to
                jest
                > jedna wielka pomyłka. Człowiek, który zna dobrze osobę chorującą z reguły wie
                > kiedy ta jest w psychozie, bo to naprawdę widać. Jasne trzeba uważać ale
                nigdy
                > nie zrozumiem postawy typu: była moją niemalże przyjaciółką ale jak się
                okazało
                >
                > że jest chora to zerwałam z Nią wszystkie kontakty, ze względu na dobro
                > dzieci... po prostu zajebiście, zupełniej jakby oprócz tak radykalnych
                > rozwiązań nie było całej gamy bardziej ludzkich sad


                Wrzuc w wyszukiwarke "schizofrenia" i nie majacz.
            • revelacja1 Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 15.12.05, 20:04
              balba_77 napisała:

              > Revelacja1 głupoty piszesz i tyle.
              >



              Jakie GLUPOTY, poczytaj troche o tej chorobie zanim wezmiesz sie za porady i
              dyskusje. Na jakiej podstawie twierdzisz, ze ja pisze glupoty? Schizofrenik z
              czasem jak postepuje choroba /a postepuje zawsze/ staje sie niebezpieczny dla
              siebie i otoczenia i to jest fakt i tak jest zawsze. Oni maja zwidy i co bedzie
              jak w tym zwidzie zobaczy, ze zona to diabel a dziecko to aligator?
              • balba_77 Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 17.12.05, 20:08
                > Jakie GLUPOTY, poczytaj troche o tej chorobie zanim wezmiesz sie za porady i
                > dyskusje. Na jakiej podstawie twierdzisz, ze ja pisze glupoty? Schizofrenik z
                > czasem jak postepuje choroba /a postepuje zawsze/ staje sie niebezpieczny dla
                > siebie i otoczenia i to jest fakt i tak jest zawsze. Oni maja zwidy i co
                bedzie


                ekhem, ja myślę że to Ty musisz sobie nieco wiedzy przyswoić...
      • nina_7 Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 14.12.05, 22:28
        Pisz na gazetowego, może ci pomogę...przerabiałam taka sytuacje długo
    • ladyq Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 14.12.05, 15:59
      Decydując się na ślub z osobą chorą psychicznie, z pewnością nie zdawałaś sobie
      w 100% sprawy z istoty tej choroby. Jest bardzo trudno zrozumieć taką osobę,
      żyć z nią jeszcze trudniej. Sama mam taką ciocie, której wiele zawdzięczam,
      opiekowała się moimi maleńkimi dziećmi gdy ja kształciłam się wieczorowo. Mimo
      tego iż wiele jej zawdzięczam, to jednak po kilku latach odwróciłam się od niej
      i urwałam kontakty. Zrobiłam to w trosce o swoje dzieci, po tym, jak zaczęła
      nas nachodzić, opowiadać o jakiś czystkach, zemstach itp. MNie to przeraziło,
      mimo iż była moją niemal najlepszą przyjaciółką, to jednak zdałam sobie sprawę,
      że w momentach choroby ( nawroty miała co 2 lata) kompletnie nie mogę jej ufać.
      Nasłuchałam się wówczas w mediach o różnych matkach, czy ciotkach chorych na
      schizofrenię, które zabiły dziecko swoje, lub z najbliższej rodziny. Nie chcę
      Cię dołować tym co piszę, ale rzeczywiście bez fachowego wsparcia i ciągłej
      opieki lekarskiej się nie obędzie. Musisz cały czas trzymać rękę na pulsie i w
      momentach gdy tylko zobaczysz pierwsze objawy nawrotu choroby, musisz naklonić
      męża aby się leczył. To trudne i wymaga zarówno uwagi jak też poświęcenia z
      Twojej strony.
      Trudnojest żyć z osobą, której nie można w 100% zaufać, ale osoba chora z
      drugiej strony najbardziej potrzebuje wsparcia najbliższych.
      • floric Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 14.12.05, 22:57
        ladyq napisał:

        > Decydując się na ślub z osobą chorą psychicznie, z pewnością nie zdawałaś
        sobie
        >
        > w 100% sprawy z istoty tej choroby. Jest bardzo trudno zrozumieć taką osobę,
        > żyć z nią jeszcze trudniej. Sama mam taką ciocie, której wiele zawdzięczam,
        > opiekowała się moimi maleńkimi dziećmi gdy ja kształciłam się wieczorowo.
        Mimo
        > tego iż wiele jej zawdzięczam, to jednak po kilku latach odwróciłam się od
        niej
        >
        > i urwałam kontakty. Zrobiłam to w trosce o swoje dzieci, po tym, jak zaczęła
        > nas nachodzić, opowiadać o jakiś czystkach, zemstach itp. MNie to przeraziło,
        > mimo iż była moją niemal najlepszą przyjaciółką, to jednak zdałam sobie
        sprawę,
        >
        > że w momentach choroby ( nawroty miała co 2 lata) kompletnie nie mogę jej
        ufać.
        >
        > Nasłuchałam się wówczas w mediach o różnych matkach, czy ciotkach chorych na
        > schizofrenię, które zabiły dziecko swoje, lub z najbliższej rodziny. Nie chcę
        > Cię dołować tym co piszę, ale rzeczywiście bez fachowego wsparcia i ciągłej
        > opieki lekarskiej się nie obędzie. Musisz cały czas trzymać rękę na pulsie i
        w
        > momentach gdy tylko zobaczysz pierwsze objawy nawrotu choroby, musisz
        naklonić
        > męża aby się leczył. To trudne i wymaga zarówno uwagi jak też poświęcenia z
        > Twojej strony.
        > Trudnojest żyć z osobą, której nie można w 100% zaufać, ale osoba chora z
        > drugiej strony najbardziej potrzebuje wsparcia najbliższych.

        ty sama masz cos nie tak z glowa
        • revelacja1 Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 15.12.05, 04:17
          Floric:

          To sa czyste, suche fakty, schizofrenik taki jest i jeszcze gorszy. Nie
          obruszaj sie na ludzi ktorzy pisza fakty.
          • floric Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 15.12.05, 15:06
            revelacja1 napisała:

            > Floric:
            >
            > To sa czyste, suche fakty, schizofrenik taki jest i jeszcze gorszy. Nie
            > obruszaj sie na ludzi ktorzy pisza fakty.

            paniusia ma problemy z czytaniem

            w komentowanym przeze mnie poście jedynym faktem jest podlość jego autorki
    • revelacja1 Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 15.12.05, 04:08
      Jak ty moglas wyjsc za schizofrenika?! Przeciez to sa niebezpieczni ludzie a do
      tego dziecko moze oddziedziczyc chorobe po ojcu /oby nigdy tak sie nie stalo./
      Nie mial ci kto odradzic? Gdzie byli twoi rodzice? Wyprowadz sie do matki i
      zapomnij o nim, niech sie opiekuje nim jego rodzina.
      • kleonike Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 15.12.05, 09:40
        No rewelacyjna rada!
        Najlepiej zostawic i zapomniec o czlowieku,ktorego sie kocha i podrzucic go
        rodzinie .A jakby zachorowal po slubie?To co wtedy?Spakowac i odeslac mamusi?
        Autorka postu podjela swiadoma chociaz trudna decyzje,pewnie chwile zalamania
        zdarza sie jeszcze wielokrotnie ale zycze duzo,duzo sily i zdrowia.Moze
        rzeczywiscie specjalistyczna grupa terapeutyczna pomoze a czasem wyzal sie po
        prostu na forum
      • lolinka2 do revelacja1 15.12.05, 11:36
        Jeśli nie znasz problemu lub znasz go tylko ze stron kolorowych brukowców,
        proszę, nie zabieraj głosu bez potrzeby. Już sobie wyobrazam jak się czuje
        autorka czytając takie 'dobre rady' podczas gdy jej własna opinia jest zgoła
        odmienna (nie chce się z nim rozstawać, bo ślubowała... - nie doczytałaś??).
        Takie słowa odbierają skrzydła, poza tym choroba psychiczna to coś co może
        przxytrafić się każdemu, niezależnie od pochodzenia, płci, wieku, wykształcenia,
        poglądów i Bóg wie czego jeszcze.... obyś się nigdy nie przekonała o tym na
        własnej skórze.
        Poza tym już widzę Cię 'w akcji' jak dobrze radzisz mojemu mężowi żeby mnie
        rzucił (jeżeli ta 'tolerancja' rozciąga się też na inne choroby psychiczne),
        osobiście mam zaburzenie afektywne dwubiegunowe i wyobraź sobie, ze nikogo
        jeszcze nie zabiłam, żyję sobie w miarę normalnie, pracuję, wychowujemy dzieci...
        A, swoją drogą, był już kiedyś taki mądry co to chciał świat przed 'wariatami' i
        innymi plagami ratować. Komory gazowe wymyślił...
        Kropek

        I jeszcze jeden podpisKropka
      • floric Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 15.12.05, 15:08
        revelacja1 napisała:

        > Jak ty moglas wyjsc za schizofrenika?! Przeciez to sa niebezpieczni ludzie

        niebezpieczne są takie durne koltunki jak ty

        a do
        >
        > tego dziecko moze oddziedziczyc chorobe po ojcu /oby nigdy tak sie nie
        stalo./
        > Nie mial ci kto odradzic? Gdzie byli twoi rodzice? Wyprowadz sie do matki i
        > zapomnij o nim, niech sie opiekuje nim jego rodzina.
      • taissa1 Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 15.12.05, 17:20
        Oj revelacja ,szkoda słów...i czasu na skomentowanie Twojej wypowiedzi.
    • ania.silenter Antolko! 15.12.05, 10:10
      Rozumiem Twój problem i podziwiam, że związałaś się z tak chorym człowiekiem.
      Potrzeba na to nie lada odwagi (ja - mając chorego na schizofrenię w rodzinie -
      nigdy nie zdecydowałabym się na taki krok).
      Znam życie z osobą chorą na schizofrenię od podszewki.
      Podstawą w życiu z schizofrenikiem jest aby on sam uznał, że jest chory i
      chciał się leczyć. Skutkuje to tym, że:
      - chory jest pod stałą opieką psychiatry,
      - REGULARNIE przyjmuje leki (te najnowszej generacji są naprawdę świetne, nie
      powodują skutków ubocznych - ospałości, apatii ale są drogiesad),
      - warsztaty dzienne (niektórym bardzo pomagają).
      O życiu towarzyskim raczej trudno mówićsad.
      pozdrawiam, przytulam i życzę dużo, dużo siły
      P.S. Jeśli chcesz napisz na priva gazetowego
    • deczka Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 15.12.05, 11:02
      Schizofrenia, schizofrenii nie równa, jedni potrzebują hospitalizacji ciąłej a
      inni wcale. Tylko trzeba wiedzieć jak postępować i żeby partner również chciał
      walczyć z chorobą.
      Jeśli chcesz to napisz na gazetowy, to może Ci pare rzeczy podpowiem.
      • balba_77 Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 15.12.05, 11:06
        dokładnie Deczka wink
    • lolinka2 Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 15.12.05, 11:24
      Hospitalizajca męża - w porządnym ośrodku u porządnych specjalistów. Jeśli nie
      zgadza się dobrowolnie, załatw to przez sąd.
      • antolkagn Dziękuje 15.12.05, 12:51
        Dziękuje wszystkim, za miłe słowa (no prawie same miłesmile))
        Dzisiaj jest mi juz ciutke lepiej, wczoraj miałam chyba zły dzień.
        Tak to jest raz jest nam lepiej raz gorze, moje słońce uśmiechneło się do mnie
        rano tak radosnie, że pomysłałam sobie, ze powinnam dziekować Bogu za to co
        mam, za to, że mam takiego pięknego dzidziaczka. Zresztą kazdy dxwiga jakiś
        krzyż, nigdy nie jest tak, że tak do końca jetsesmy szcześliwi, piekne sa tylko
        chwile. Moze jutro znów bede miała doła, ale dzisiaj, głeboko wierze w to, że
        jakoś dam sobie rade, nie wiem, czy zdołam przezyć kolejna górke
        schizofreniczna mojego meża razem z nim. Postaram sie...ale, nie wiem, jak to
        będzie. Bede sie starać.
        • balba_77 Re: Dziękuje 15.12.05, 13:35
          Anatolka, trzymam kciuki i właśnie smaruję do Ciebie list. Tylko jakiś długi mi
          wyszedł więc mam nadzieję, że nie zaśniesz po jednej czwartej zawartości smile)))
        • banaskiewiczj Re: Dziękuje 21.12.05, 09:34
          wiesz. ja mam mame choro na te chorobe. długo już nie było nawrotu, na
          szczeście, ale było ciężko. wymaga to mnóstwo cierpliwości od otoczenia. terz
          moja mama kontrolje poziom litu, zażywa ten pierwiastek i czasami chodzi do
          lekarza. ale jest zupelnie normalną osobą. ale twój mąż na pewno cię potrzebuje.
          powodzenia. trzymaj się.
          • mxp4 Re: Dziękuje 21.12.05, 12:51
            Twoja mama nie ma schzofrenii tylko psychoze schizoafektywna. Te chorobe leczy
            sie litem a nie schizofrenie. Jednak mysle ze jestes bardzo mlodziutka /po
            sposobie pisania i kardynalnych bledach/ i dlatego masz prawo nie odrozniac .
            • monkastonka Re: Dziękuje 21.12.05, 15:08
              Jeżeli to było do mnie to chyba masz zły dzień
              w papierach które jeszcze umiem czytać jest schizofrenia oraz depresja
              przeczytałam swój post i błędów nie znalazłam. Swoje lata mam ale dzięki nie
              wiedziałam że tak młodo wyglądam ;P
    • ania.silenter Antolko, odpisałam na priva n/t 15.12.05, 14:25

      • nina_7 Re: Antolko 15.12.05, 15:35
        Trzymaj sie!Dzielna jestes!!!A maluszek moze odziedziczyc po Was...tolerancję,
        empatie i wiele dobrych cech(których tu co poniektórym brakuje)
        • balba_77 Re: Antolko 15.12.05, 16:16
          no właśnie.
          Większość ludzi chorych psychicznie, nie ma zapędów do tego żeby latać z nożem
          w ręku i dźgać kogo popadnie (można odnieść takie wrażenie po obejrzeniu kilku
          amerykańskich filmów, typu "Psychoza", "Wstręt", czy "Sypiając z wrogiem",
          lub "współlokatorkę").
          Powiedzcie mi jak często (w czasach kiedy media tak gonią za sensacją)
          słyszycie o schizofreniku, który dokonał morderstwa, a ile słyszycie o
          morderstwach popełnianych ze szczególnym okrucieństwem, przez np. gó..arzy
          którzy z punktu widzenia medycyny są zdrowi tylko cierpią na "zanik uczuć
          wyższych", jak to elegancko określają psychologowie ???
          Najczęściej jest tak że ludzie wyrabiają sobie pogląd na tą chorobę, bo
          widzieli film, albo spotkali jednego "wariata" i myslą że wszyscy "wariaci" są
          tacy sami w związku z tym.

          ...no ale już przestaję grzmieć, bo się za bardzo podekscytowałam tematem big_grin
          • ledzeppelin3 Re: Antolko 15.12.05, 18:03
            Najwyraźniej mąż ma niewłaściwie dobrane leki. Powinniście pójść do lekarza i
            zasygnalizować, że utrzymują się objawy choroby, dobry doświadczony lekarz
            dobierze odpowiednie leki, nie zawsze jest to łatwe-czasem treba trochę czasu.
          • revelacja1 Re: Antolko 15.12.05, 20:15
            balba_77 napisała:

            > no właśnie.
            > Większość ludzi chorych psychicznie, nie ma zapędów do tego żeby latać z
            nożem
            > w ręku i dźgać kogo popadnie (można odnieść takie wrażenie po obejrzeniu
            kilku
            > amerykańskich filmów, typu "Psychoza", "Wstręt", czy "Sypiając z wrogiem",
            > lub "współlokatorkę").
            > Powiedzcie mi jak często (w czasach kiedy media tak gonią za sensacją)
            > słyszycie o schizofreniku, który dokonał morderstwa, a ile słyszycie o
            > morderstwach popełnianych ze szczególnym okrucieństwem, przez np. gó..arzy
            > którzy z punktu widzenia medycyny są zdrowi tylko cierpią na "zanik uczuć
            > wyższych", jak to elegancko określają psychologowie ???
            > Najczęściej jest tak że ludzie wyrabiają sobie pogląd na tą chorobę, bo
            > widzieli film, albo spotkali jednego "wariata" i myslą że wszyscy "wariaci"

            > tacy sami w związku z tym.
            >
            > ...no ale już przestaję grzmieć, bo się za bardzo podekscytowałam tematem big_grin
            >


            No niestety jest wiele morderstw o podlozu schizofrenicznym. W tej chwili
            przychodzi mi na mysl jedno z najbardzie okrutnych. Matka , dobra dotychczas
            matka, utopila w wannie po kolei piecioro swoich dzieci, po czym poukladala je
            na lozku. Ona chciala uchronic swoje dzieci przed zlem tego swiata. Wrzuc w
            gogle Yates, to sobie poczytasz. Kobieta wygladajaca normalnie, kulturalna,
            nie przejawiala oznak agresji. Opiekowala sie dziecmi troskliwie/ najstarszy
            mial 7 lat, najmlodszy 1,7 m-cy/
            • balba_77 Re: Antolko 15.12.05, 20:40
              no widzisz i tu się różnimy. Ty się skupiasz na sensacji a mnie interesują
              statystyki wink
              • revelacja1 Re: Antolko 15.12.05, 21:59
                Statystyki? A gdzie ty znalazlas optymistyczne statystyki jesli chodzi o
                dchizofrenie. Rozumiem, ze chcesz pocieszyc autorke a to chyba nie o to chodzi.
                Czy mozesz tu wkleic jakies optymistyczne statystyki? Cokolwiek co jest na
                temat a nie twoje czcze dywagacje? Ja nie napisalam w formie sensacji, podalam
                FAKT. Ciezko ci odroznic jak widac.
            • floric Re: Antolko 15.12.05, 21:56
              > No niestety jest wiele morderstw o podlozu schizofrenicznym. W tej chwili
              > przychodzi mi na mysl

              ty naprawę jesteś pomylona
              • revelacja1 Re: Antolko 15.12.05, 22:02
                floric napisał:

                > > No niestety jest wiele morderstw o podlozu schizofrenicznym. W tej chwili
                >
                > > przychodzi mi na mysl
                >
                > ty naprawę jesteś pomylona


                Spie..j ciemniaku.
                • balba_77 Re: Antolko 15.12.05, 22:23
                  Obserwuję u ciebie Rewelacjo "zanik uczuć wyższych"...
                  • revelacja1 Re: Antolko 16.12.05, 01:07
                    balba_77 napisała:

                    > Obserwuję u ciebie Rewelacjo "zanik uczuć wyższych"...



                    Mylisz sie. Nic mi nie zaniklo. Zal mi tylko tej dziewczyny i dzieciatka.
                    Jakbym byla jej matka to by po moim trupie wyszla za schizofrenika.
                • ledzeppelin3 Re: Antolko 15.12.05, 22:24
                  To choroba przewlekła, w której najczęściej warunkiem utrzymania remisji jest
                  stałe przyjmowanie leków, czasem ich dawki mogą zostać zmniejszone do minimum
                  lu (rzadko) lekarz może zdecydować na ich odstawienie. Ale TYLKO lekarz,
                  prowadzący chorego od lat. Ma okresy zaostrzeń i remisji, leczy się różnie,
                  obecna generacja leków ma bardzo silne działanie antypsychotropowe przy
                  minimalnych objawach ubocznych. Każdy pacjent musi być prowadzony
                  indywidualnie, bo postaci choroby jest wiele (schizofrenia paranoidalna,
                  hebefreniczna, katatoniczna etc.)i różnie reaguje na konkretne leki. Czasem w
                  okresach zaostrzeń konieczna jest hospitalizacja, czasem tylko prowadzenie
                  chorego w warunkach oddziału dziennego. Najważniejsze jest odpowiednie dobranie
                  leków i ich zażywanie, trzeba mieć dobrego lekarza i być pod jego stałą opieką
                  • nina_7 Re: Antolko 16.12.05, 10:45
                    ledzeppelin3 napisała:

                    > To choroba przewlekła, w której najczęściej warunkiem utrzymania remisji jest
                    > stałe przyjmowanie leków, czasem ich dawki mogą zostać zmniejszone do minimum
                    > lu (rzadko) lekarz może zdecydować na ich odstawienie. Ale TYLKO lekarz,
                    > prowadzący chorego od lat. Ma okresy zaostrzeń i remisji, leczy się różnie,
                    > obecna generacja leków ma bardzo silne działanie antypsychotropowe przy
                    > minimalnych objawach ubocznych. Każdy pacjent musi być prowadzony
                    > indywidualnie, bo postaci choroby jest wiele (schizofrenia paranoidalna,
                    > hebefreniczna, katatoniczna etc.)i różnie reaguje na konkretne leki. Czasem w
                    > okresach zaostrzeń konieczna jest hospitalizacja, czasem tylko prowadzenie
                    > chorego w warunkach oddziału dziennego. Najważniejsze jest odpowiednie
                    dobranie
                    >
                    > leków i ich zażywanie, trzeba mieć dobrego lekarza i być pod jego stałą opieką
                    nic dodać-nic ujać-sama prawda.Led, jestes lekarzem?serio pytam
                    • ledzeppelin3 Re: Antolko 17.12.05, 13:31
                      Taksmile Nie psychiatrą, ale bardzo psychitrię na studiach lubiłam
                      • monkastonka Re: Antolko 21.12.05, 12:40
                        tak poczytałam sobie posty
                        i każdy ma po trochu racji
                        życie z osobą chorą psychicznie nie jest łatwe a dla mnie wręcz nie możliwe
                        Moja teściowa ma schizofrenię i depresję parano coś tam początkowo chciałam jej
                        pomóc troskliwie zaopiekować zapewnialismy lekarzy leki które musi brać do
                        końca życia (wyrównujace poziom litu w mózgu) ale nawet mój mąż który kocha
                        swoją matkę stwierdził ze życie jest nie do zniesienia, brała leki do ust i ich
                        nie połykała potem już po ataku w szpitalu przy psychiatrze mówiła że nie brała
                        leków, brała kredyty, wzieła ślub po miesiącu sie rozwodziła, itd itd w
                        szpitalach co 2-3 m-ce w pasach gadająca od rzeczy tak się mówi ale to jest
                        bardzo duże obciążenie opiekowac się tak chorą osobą. zdecydowaliśmy się żeby
                        zaopiekowali się nią jej rodzice czyli nasi dziadkowie bo mamy małe dziecko
                        (niepełnosprawne)a teściowa kurki z gazem już odkręcała, i to był dobry sposób
                        mimo że teściowa protestowała teraz od 1.5 roku choroba ucichła bierze leki
                        chodzi na grupę wsparcia ale jej mama trzyma ją krótko,
                        Twoja Antolko sytuacja myślę ciężka
                        powiem ci że po tym co przeszłam nie wiem co zrobiłabym na twoim miejscu
                        z jednej strony kochasz z drugiej strach o dziecko
                        musisz koniecznie pogadać z psychiatrą twojego męża
                        i faktycznie zaliczyć jakąś grupę wsparcia
                        pozostaje mi życzyć ci dużo dużo wytrwałości
              • rafojata Floric 16.12.05, 07:54
                >ty naprawę jesteś pomylona
                > niebezpieczne są takie durne koltunki jak ty
                >ty naprawę jesteś pomylona
                Wiesz Floric, przejrzałam kilka Twoich postów, w żadnym z nich nie napisałaś
                nic innego oprócz powyżej zacytowanych słów, niewiem jak inni ale ja odnoszę
                wrażenie, że to chyba Ty masz jakieś ubytki myślowe, skoro poza ubliżaniem
                innym nie potrafisz z siebie ani pół słowa wydobyć, aby mądrze i rzeczowo
                odpowiedzieć założycielce wątku.

    • jktasp Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 17.12.05, 19:02
      Nie ukrywam, że podziwiam. Sama wyszłam za człowieka obciążonego poważną ,
      postępującą wadą genetyczną tyle, że wzroku. Łatwo nie jest...
      Piszesz, że w tej całej sytuacji jesteś sama, a co na to wszystko Twoja i męża
      rodzina??? Wydaje mi się, że przynajmniej Twoja mama powinna być częstym
      gościem u Was ( jeśli to możliwe , oczywiście) po to choćby, żeby pomóc w
      opiece nad maleństwem i w domu. Jakieś wsparcie i zrozumienie w gronie
      najbliższych jest konieczne.Łatwiej będzie pokonywać problemy i radzić sobie z
      nimi ( choćby to, co ktoś już pisał, pójśc z mężem do lekarza i może zmienić
      leki),Pozdrawiam i wierzę, że będzie dobrze, my kobiety jesteśmy
      silniejszesmile))
      • klemensik2 Re: Ja, moje maleństwo i mąż chory na schizofreni 21.12.05, 12:15
        Mam brata ktory od 5 lat choruje na schizofrenię. Jest cudownym
        mężczyzną,studentem, kochanym przez swoją dziewczynę. Kochaj męża jak możesz
        najmocniej, na pewno jesteście dla niego wszystkim. Każdy ma jakiś krzyż w
        życiu. Pozdrawiam Cię bardzo gorąco.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka