elejna
23.12.05, 17:16
Od jakiegos czasu gryzie mnie paskudne uczucie jakim jest zazdrosc.W zyciu
mojego męza od zawsze była pewna dziewczyna, kolezanka z dziecinstwa która
mieszkała po sąsiedzku, bawił sie z nią w piaskownicy ,spedzał z nią i z
rodzicami wakacje, w czasach szkolnych jezdzili razem na zakładowe kolonie (
ich rodzice od lat razem pracowali)Z biegiem lat ich przyjazn-znajomosc
trwala nadal, wybrali sie nawet na te same studia i wspolnie na nie
dojezdzali do innego miasta.Dziewczyna jest klasyczną pieknością ma wprost
sliczną buzię, jest atrakcyjna, bardzo podoba sie facetom co ją maxymalnie
zepsuło bo mając tego swiadomosc zrobiła sie do granic wyrachowana , wiązała
sie tylko z facetami ktorzy mieli pieniadze ,dobry samochód , fundowali
zagraniczne wczasy, i zawsze mówiła wprost ze kasa jest dla niej bardzo wazna
i facet który nie jest w stanie zapewnic jej zycia na poziomie jest
zdyskawifikowany.Jestem pewna ze podobała sie mojemu mezowi ( bo komu by sie
nie podobała kobieta o takiej urodzie) podejrzewam nawet ze mogł sie tez tam
gdzies w niej kochac ale wiedząc ze ze wzgledu na swą kiepską sytuacje
finansową nie ma szans , nigdy nie proponował związku i nie wychodził z
inicjatywą byli poprostu jak twierdzi tylko przyjaciółmi, ona wykorzystywała
ta znajomosc bo moj maz od zawsze we wszystkim jej pomagał ,wszystko za nia
załatwiał ,pisał prace na studiach,pomagał szukac materiałow itd itd
utrzymywał tą przyjazn pomimo tego iz jego wieloletnia dziewczyna dostawała
spazmów z zazdrosci i bezprzerwy robiła piekielne awantury.Sytuacja zmieniła
sie gdy pojawiłam sie ja , maz oszalał na moim punkcie,automatycznie przestał
sie z nia spotykac ,przestał jezdzic z nia na studia,przyjaciółka oczywiscie
gdzies tam probowała sie przewijac ,pojawiajac sie z nienacka i prosząc go np
o pomoc, byłam wtedy potwornie zazdrosna ale nie okazywałam tego( no cholera
moze gdyby nie była taką pieknoscia podeszłabym normalnie do tej ich
przyjazni ale w tej sytuacji nie umiałam opanowac tego potwornego uczucia )
byłam jednak w o tyle lepszej sytuacji niz ex ze mąz szalał na moim punkcie
przysłoniłam mu swiat i własciwie nie musiałam nawet z nim rozmawiac on
poprostu urwał tą znajomosc uznajac ze nie powinien jej kontynuować. Nie
chciał nawet o niej rozmawiac ucinajac moje pytania a gdy nalegałam by cos mi
o niej opowiedział wyrazal sie o niej nienajlepiej,twierdził ze moze jest i
ładna ale ma ogromny tyłek ze jest smieszna w tych swoich oczekiwaniach
wzgledem partnera bo sama pochodzi z biedoty. Cholera nie potrafie opanowac
tego strasznego uczucia jakim jest zazdrosc bo wiem ze on pewnie nie raz o
niej marzył,najsmieszniejsze jest to ze moja tesciowa mieszkajac po sąsiedzku
i od lat przyjazniac sie z jej rodziną zdaje nam relacje z zycia Klaudii
ostatnio opowiadała ze za miesiac wychodzi za mąz ma bardzo bogatego
narzeczonego który ma własną firmę,kupił jej mieszkanie. moja tesciowa
nieswiadomie katuje mnie opowiesciami o niej a ja pekam z zazdrosci! jak
pozbyc sie tego uczucia bo to przeciez chore!