Trudna decyzja

29.12.05, 22:18
Dziewczyny mam problem.Otóż sprawa wygląda tak:oboje z mężem pracujemy,
dziecko dajemy do żłobka.Wszystko było super dopóki mały nie zaczął
chorować,w grudniu chodził dosłownie przez tydzień czasu,przez resztę
chorował oczywiście w związku z tym zmuszeni byliśmy z mężem raz on tydzień
raz ja pójść na zwolnienie co niebyło wielką radością ze strony
pracodawcy,normalka w takich sytuacjach,ale trudno naprawdę nie mieliśmy z
kim zostawić.Wogóle od samego początku jak tylko poszedł do żłobka w kółko
jest"chory" chodzi w kratkę,a my kombinujemy z M z kim ma zostać w domu.
Mam kilka wariantów jak rozwiązać problem,ale żaden mi nie pasuje,wygląda to
tak:
1.Niania-byłoby rewelacyjnie gdybym znalazła,wtedy mały z nianią my do pracy
i o.k.(juz jedną nianię mieliśmy i to był nie wypał,ale nie wiem może tym
razem gdyby była taka jaką ja bym chciała byłoby super)
2.Ja na wychowawczym z małym w domu(marzę o tym nie ukrywam,na chwile obecną
praca zabiera mi dużo czasu,a dodatkowo postanowiłam się doszkolić więc trzy
razy w tygodniu po pracy prosto do szkoły i małego cały dzień nie widzę-
zaczynam być zła na siebie z tego powodu,muszę jeszcze dodać jak to będzie
wyglądac ze strony finansowej,mamy teraz możliwość wzięcia kredytu na
mieszkanie jak pójdę na wych nie damy rady go spłacić moje 400zł i meża
marniutkie pobory a żyć trzeba).
3.Mąż w domu z małym-ja w pracy,ale jak o tym pomyśle to już mnie ściska w
dołku.


Chciałabym znależć jakieś sensowne rozwiązanie,niewiem co mam zrobić.Jak
rozwiązać problem żłobka,niechcę znów dziecka narażać na cierpienie jak np
ost.seria zastrzyków,bo znów chory.
KAŚKA
    • marlen_a Re: Trudna decyzja 29.12.05, 22:56
      hmmm najlepiej byloby chyba znalezc opiekunke. Nikt ze znajomych nie moze
      polecic ci jakiejs fajnej babeczki???
      Teraz tyle osob bez pracy lub 50 letnich emerytek!! z wyborem nie powinnas miec
      problemu. ogloszenie daj do gazety a pozniej testuj je po kilka dni.
      To chyba najprostsze rozwiazanie tej sytuacji
      Pozdrawiam
    • 76kitka Re: Trudna decyzja 29.12.05, 23:00

      jeśli męża pobory są w wysokości pensji nian i to ja bym się nie zastanawiała, zawsze się dziecko lepiej rozwija pod okiem kochajacej osoby niż niani, nawet najlepszej, jesli mąż byłby chetny, to byłoby to idealne wyjście, bo rozumiem, że Ty zarabiasz lepiej. Podobno dzieci swoje muszą odchorować, żeby sie uodpornić, podobno to trwa rok, więc może na ten czas na okresy choroby znaleźć kogoś do dziecka, może rzeczywiście za rok będzie lepiej, mały swoje przechoruje i się uodporni, jesli mąż nie chce lub nie potrafi zająć się dzieckiem.
      • syla113 Re: Trudna decyzja 30.12.05, 08:34
        tez polecam meza zostawic w domku
      • lola211 Re: Trudna decyzja 30.12.05, 09:54
        > zawsze się dziecko lepiej rozwija pod okiem kochajacej osoby niż niani

        Z tym sie akurat nie zgodze absolutnie.To, ze rodzic kocha dziecko nie znaczy,
        ze zapewni mu najlepsze warunki rozwoju, a juz zwlaszcza gdy chodzi o
        faceta.Znam pełno takich, ktorzy caly dzien spedza przed tv lub kompem, a
        dziecko bedzie musialo zajac sie soba samo.Owszem, papu da, pieluche przewinie,
        ale zabawa, spacer to juz problem.Sto razy lepiej dla dziecka , by przebywalo z
        fajna opiekunka, ktora dziecmi zajmowac sie lubi.
        • isma Zaden problem ;-))) 30.12.05, 11:21
          No wiec dowcip wlasnie polega na tym, zeby "kochajacy" rodzic nauczyl sie
          wyrazac swoja milosc w sposob odpowiedni do potrzeb dziecka. Nie sztuka
          wziac "fajna" opiekunke. Tylko za pare, prenascie lat matka sie od wlasnego
          emza moze dowiedziec, ze zle dziecko wychowala (bo, jak wiadomo, wychowanie
          dziecka to sprawa kobiety, nawet jesli ta, tak samo jak tegoz dziecka ojciec,
          pracuje zawodowo). Do nastolatka juz sie raczej niani najac nie da, a ktos go
          wychowywac musi, i raczej powinni byc to oboje rodzice, i raczej powinni sie do
          tej roli wdrazac od poczatku.

          Ja pracuje zawodowo, nasza obecnie 3,5-letnia corka zajmuje sie od 11 miesiaca
          jej zycia moj maz. Robi zakupy, gotuje, sprzata, bawi sie z dzieckiem. Nikt nie
          robilby tego lepiej od niego. Tyle tylko,ze on wie, bo i ja to wiem, ze
          zajmowanie sie dzieckiem nie jest niczym "gorszym" od pracy zawodowej.
          Przeciwnie, jest najbardziej odpowiedzialnym zadaniem, jakie czlowiek, plci
          obojetnej, moze miec do wypelnienia.
          • cocollino1 Re: Zaden problem ;-))) 30.12.05, 13:02
            Moj maz tez zajmuje sie naszym synkiem, od 4 mies zycia malego. Pracuje
            zawodowo, ale w takich godzinach, ze moze zajmowac sie malym w ciagu dnia. Jest
            super tata, bawia sie, chodza na spacerki itp. U nas ten model sie sprawdzil.
            Wszystko zalezy od faceta.
          • lola211 Re: Zaden problem ;-))) 30.12.05, 13:09
            Sa faceci, którzy tak naprawde kontakt nawiaza dopiero wówczas, gdy dziecko
            podrosnie, gdy mozna z nim na mecz pojsc, pomajsterkowac.Zabawa, spacerki z
            wozkiem ich nie interesuja, jesli to robia, to z musu - co dziecko za wartosc z
            tego wyniesie? Nieporozumieniem jest pozostawianie dziecka z takim ojcem
            zamiast z fajna niania.
            • isma Re: Zaden problem ;-))) 30.12.05, 13:16
              To moze w ogole nie powinni miec dzieci, tylko kumpli wink))?
              • lola211 Re: Zaden problem ;-))) 30.12.05, 13:33
                Isma, spojrzmy realistycznie.Rzeczywiscie, biorac pod uwage zachowanie
                coniektorych panow Twoje stwierdzenie jest jak nabardziej prawdziwe.Nie powinni
                miec.Ale maja, z róznych powodów.Nie maja podejscia do dzieci, nie bawi ich
                pielegnacja niemowlaka, smiertelnie ich nudzi zabawa z dzieckiem.Co nie znaczy,
                ze ze starszym swietnie sie nie dogadaja.
                Znam paru facetów, ktorzy sa lepsi od nianki, ale to wyjatki.Reszta lepiej zeby
                skupila sie na zarabianiu na dom, opieke nad maluchem pozostawiajac tym, ktorzy
                do sprawy sie przyloza.
                Sama sie przyznam bez bicia, ze nie lubie zabaw z dziecmi,meczy mnie to i
                nudzi.Dlatego nawet gdy bylam na wychowawczym moja córka chodzila do niani
                opiekujacej sie kilkorgiem maluchow- mala miala towarzystwo do zabawy i kazda z
                nas byla zadowolona.
                • cocollino1 Re: Zaden problem ;-))) 30.12.05, 13:51
                  Widzsz lola, u mie tez tak jest, ze ja nie przepadam za zabawami godzinnymi,
                  spacerkami itp, moj maz tak. Ma duzo wiecej cierpliwosci ode mie. Duzo wiecej
                  pomyslow na zabawe. Patrzac na innych ojcow, stwierdzam, ze jest wyjatkiem.
                  Robi cos ponad zwykla opieke. Moze dlatego, ze jego ojciec tez sie nim sporo
                  zajmowal to raz, dwa kilka lat wczesniej mial wizje, ze dzieci miec nie bedzie
                  (pierwsze malzenstwo), wiec moze z tej radosci taki dobry ojciec z niegosmile)))
                • isma Re: Zaden problem ;-))) 30.12.05, 14:23
                  Lola, to nie tak. Jesli mamy swobodny wybor miedzy opieka matki lub ojca, to
                  jasna sprawa, ze moze sie jej podjac to z nich, ktore lepiej sobie radzi -
                  czysta ergonomia. I odwrotnie, zarabiac na dom ma nie facet ("skupic sie na"),
                  ale to z malzonkow, ktore robi to z lepszym skutkiem (czasem oboje). Z opisu
                  autorki watku jednak nie wynika, zeby takie jednoznaczne wskazanie na meza
                  bylo.

                  Natomiast, jak dla mnie, zatrudnienie do indywidualnej opieki obcej osoby, to
                  juz jest decyzja dosyc powazna, ktorej konsekwencje trzeba wziac pod uwage. I
                  trzeba to odroznic od poslania do przedszkola czy w miejsce, gdzie dziecko ma
                  kontakt z rowiesnikami, bo to zupelnie inna bajka - inny rodzaj doswiadczen,
                  umiejetnosci, ktore takze sa dziecku bardzo potrzebne.

                  O ile z mezem bedziemy wychowywac nasze dziecko przez jeszcze ladny kawalek
                  zycia, i raczej nas interesuje, jaki rezultat osiagniemy, o tyle opiekunka jest
                  osoba w jego zyciu mniej lub bardziej przejsciowa - a jednak majaca, skoro
                  opieka ma byc full time, wplyw na jego rozmaite zachowania i przyzwyczajenia. O
                  ile ja i maz mniej wiecej wiemy, co bysmy chcieli naszemu dziecku przekazac, a
                  czego nie, o tyle od opiekunki wymagac tego, poza poziomem podstawowym, nie
                  sposob.

                  Nie zrozum mnie zle, ale wydaje mi sie, ze niestety postawa typu "pozostawic
                  opieke nad dzieckiem tym, ktorzy do sprawy sie przyloza" zaczyna siegac coraz
                  dalej, poza okres zlobkowy czy przedszkolny (np. rodzice oczekuja, ze szkola
                  zalatwi za nich wszystkie problemy zwiazane z wychowaniem dziecka), i ze czasem
                  owocuje to sporym zaskoczeniami wink)).
            • cocollino1 Re: Zaden problem ;-))) 30.12.05, 13:47
              Przepraszam, a skad Ty wiesz ze z musu???? Jesli uwazasz ze ojciec moze
              zajmowac sie dzieckiem tylo z musu to bardzo ci wspolczuje. W zyciu nie
              zamienilabym opieki mojego meza na jakąkolwiek nianke. Nie wszyscy sa tacy
              jakie Ty masz wyobrazenie o nich.
    • edorka1 Re: Trudna decyzja 30.12.05, 09:15
      Dziecko jest priorytetem. Więc niech mąż zostanie w domu...Dlaczego sciska Cię w dołku na taka myśl? Tato przecież lepszy niż niania...Jeśli miałby pracować na nianie li ijedynie to niech sam sie pobawi w nianię.Proste smile.
      • maniusza Re: Trudna decyzja 30.12.05, 09:41
        powiem tak - u mnie mąż jest z synkiem od roku w domu i... jest najwspanialszym
        tatą, opiekunem na świecie!!! czasami łapię się na tym ze jest lepszym
        opiekunem niż ja... to oczywiście zalezy od mężczyzny - czy się do tego garnie
        i czy chce - ale u mnie takie rozwiązanie sprawdza się w 100% !!
        • lilaa Re: Trudna decyzja 30.12.05, 10:16
          Hej,

          mialam ten sam dylemat na poczatku tego roku.
          Oddalam dziecko do zlobka i zaczela sie jazda. tydzien w zlobku i dwa w domu.
          Tak bylo do momentu az przyszla wiosna i katary poznikaly. Wygladalo to tak:
          Maly poszedl od 10 stycznia chorowal z przerwami do konca kwietnia a pozniej
          jak reka odjac nic, nawet kataru. Od lutego tego roku maly dostaje dziennie 15
          kropli wit C i chyba to jest rozwiazanie. Druga spraw ze sie chlopaczyna
          uodpornil. Byl jedynym dzieckiem, ktore bez choroby chodzil do zlobka od maja
          do konca pazdziernika.
          Jak sobie radzilismy gdy on chorowal? My do pracy a maly zostawal z mama mojej
          kolezanki. Fajna babeczka, ktora nie pracuje i zajmowala sie nim kiedy byla
          taka koniecznosc. Tec cztery miesiace byly trudne ale jakos przeszlismy je z
          pomoca zaufanej osoby. Ja nie zrezygnuje z przedszkola bo teraz to juz mam
          przedszkolaka.

          pozdrawiam, trzymajcie sie iiii

          ABY DO WIOSNY!!!
          • orla_cien123 Re: Trudna decyzja 31.12.05, 20:18
            Witam i dziękuję za posty.
            ufp my nadal w kropce z mężem jesteśmy,bo nie znalezliśmy konkretnego
            rozwiązania a czas leci,niechciałabym rezygnować z pracy,bo nieukrywam zależy
            nam na tym kredycie na mieszkanie,kokosów też wielkich nie zarabiamy
            fakt,zarobki mamy podobne,dodatkowo u mnie od czasu do czasu dochodzi premia,
            mąż ma stałe dochody.Jeśli chodzi o siedzenie w domu męża z małym ,to może
            byłoby i dobre on bardzo dobrze sprawadza sie w roli ojca, zrobi wszystko przy
            małym nawet od dłuzszego czasu nie wychodzi z kumplami na browara,cały swój
            wolny czas poswięca jemu i właśnie w tym jest szkopuł,że on spędza za dużo
            czasu z małym a ja wogóle,nie raz zakręci mi sie łezka w oku jak widzę ich
            tulących sie do siebie,tylko ta-ta a mnie jakby nie było,czuję sie strasznie i
            to ja własnie chciałabym posiedzieć z małym w domu,odpocząć,poczuć że nie
            jestem tylko kobieta zabieganą w pracy ale tez i matką mojego synka.
            Ale co z bedzie z pracą,z kredytem? kiedy to ja będe siedzieć w domu
            Kto będzie sie opiekował naszym dzieckiem kiedy my będziemy w pracy?
            Takie pytania chodza mi po głowie
            Możecie podsunąć jakieś wyjscie,bo mi już ręce opadają
            sad((
    • arbuzek2 Re: Trudna decyzja 31.12.05, 21:01
      a może udałoby ci się wziąć chociaż rok urlopu (nie wiem ile ma mały).
      rozumiem, że trzech lat czekać z kredytem nie bardzo chcecie, ale rok by się
      chyba udało. poza tym będąc na wychowawczym możesz na spokojnie poszukać dobrej
      niani, która cię później zastąpi. ponad to podkurujesz trochę małego, zadbasz o
      niego, lepiej się zżyjecie. dla małego dziecka nawet miesiąc z mamą daje bardzo
      dużo. pogadaj z mężem może uda się wam poczekać z kredytem rok. w przyszłości
      może się okazać, że ten rok "zainwestowany" w dziecko okazał się korzystniejszy
      niż posiadanie rok wcześniej mieszkania. trzymam kciuki za pomyślne rozwiązanie
      i dużo zdrówka dla małego smile
Pełna wersja