orla_cien123
29.12.05, 22:18
Dziewczyny mam problem.Otóż sprawa wygląda tak:oboje z mężem pracujemy,
dziecko dajemy do żłobka.Wszystko było super dopóki mały nie zaczął
chorować,w grudniu chodził dosłownie przez tydzień czasu,przez resztę
chorował oczywiście w związku z tym zmuszeni byliśmy z mężem raz on tydzień
raz ja pójść na zwolnienie co niebyło wielką radością ze strony
pracodawcy,normalka w takich sytuacjach,ale trudno naprawdę nie mieliśmy z
kim zostawić.Wogóle od samego początku jak tylko poszedł do żłobka w kółko
jest"chory" chodzi w kratkę,a my kombinujemy z M z kim ma zostać w domu.
Mam kilka wariantów jak rozwiązać problem,ale żaden mi nie pasuje,wygląda to
tak:
1.Niania-byłoby rewelacyjnie gdybym znalazła,wtedy mały z nianią my do pracy
i o.k.(juz jedną nianię mieliśmy i to był nie wypał,ale nie wiem może tym
razem gdyby była taka jaką ja bym chciała byłoby super)
2.Ja na wychowawczym z małym w domu(marzę o tym nie ukrywam,na chwile obecną
praca zabiera mi dużo czasu,a dodatkowo postanowiłam się doszkolić więc trzy
razy w tygodniu po pracy prosto do szkoły i małego cały dzień nie widzę-
zaczynam być zła na siebie z tego powodu,muszę jeszcze dodać jak to będzie
wyglądac ze strony finansowej,mamy teraz możliwość wzięcia kredytu na
mieszkanie jak pójdę na wych nie damy rady go spłacić moje 400zł i meża
marniutkie pobory a żyć trzeba).
3.Mąż w domu z małym-ja w pracy,ale jak o tym pomyśle to już mnie ściska w
dołku.
Chciałabym znależć jakieś sensowne rozwiązanie,niewiem co mam zrobić.Jak
rozwiązać problem żłobka,niechcę znów dziecka narażać na cierpienie jak np
ost.seria zastrzyków,bo znów chory.
KAŚKA