Dodaj do ulubionych

jutro oddaję psa..

06.01.06, 18:58
Musze oddać psa, ze względu na jego chorobę zarówno weterynarz, jak i lekarz
wykluczyli go w trakcie ciązy i dziecka...jest to splot chorób, z którymi
pies żyje i ma się dobrze, ale przyjmuje non stop leki...pies był z nami 5
lat, strasznie mi smutno...myślałam, że uda sie go zatrzymąc, że kupimy domek
(choć pieniędzy mało)...siedze i płacze...dostałam dar - ciążę, zaraz zmarła
mi bliksa osoba..teraz pies...dlaczego tak jest, iż jak coś dostajemy od
życia to zaraz coś jest nam zabierane....
Obserwuj wątek
    • fortepianka Re: jutro oddaję psa.. 06.01.06, 19:06
      Strasznie ci wspolczuje, mi chyba by serce peklo, wszak pies jak domownik i czlonek rodziny. Malo nie umarlam jak moj pies w wieku 18 lat odszedl a byl od szczeniaka.... A moze da sie jednak go zostawic? Moze ten lekarz sie myli? Ja chyba nie oddalabym psa chocby nie wiem co... Przeciez ten pies uschnie z tesknoty za toba, boze to straszne. Co to za choroby, ktore moga zaszkodzic dziecku? Moze na prawde poradz sie jeszcze kogs tzn innego weterynarza i innego lekarza...
      pozdrawiam
      • cota Re: jutro oddaję psa.. 06.01.06, 19:12
        Bradzo chciałabym go zostawić...chodzi niestety o silna alergia pokarmowa i
        skórna (czulony na wszystko co możliwe, nawet na koty), która niestety objawia
        się min. częstymi rozwolnieniami (i to niestety w domu), gubi bardzo dużo
        sierści, dostaje sterydy, więc i trochę sika w domu...i lekarz powiedział, iż
        nie wyobraża sobie tak zaburzonej higieny np. przy raczkującym dziecku...fakt,
        iz włosie jest wszędzie (to owczarek niemiecki z dłuższym włosiem)...sama nie
        wiem..
        • martyna1985 Re: jutro oddaję psa.. 06.01.06, 19:16

          Strasznie mi przykro. A jest ktoś w domku, kto mógłby z nim często wychodzić,
          zeby jak najrzadziej zdarzylo mu sie zalatwić w domu?? W niejednym domu jest
          wiekszy nieład i dzieci się chowaja. A do kogo go oddajesz?? Jak do rodzinki to
          może ni bedzie tak zle?? Trzymam kciuki. Pozdrawiam
          • cota Re: jutro oddaję psa.. 06.01.06, 19:21
            Własnie nie ma sad( jest mąż, który ma dyżury i ponadto wyjeżdża do Niemiec na
            parę miesięcy...mieszkamy na IV piętrze bez windym stąd w dalszych miesiącach
            ciązy będzie mi ciężko z nim wychodzić. Oddaje go do czowieka, który jest
            zapalonym miłosnikiem psów, mieszka pod lasem i w ogóle..Pewnie będzie mu
            lepiej niż w 45 m mieszkanku..szukałam na początek kogoś kto go weźmie na ok.
            rok (za pokryciem kosztów), ale nikt nie chciał sad - aby przeczekać ten okres
            ciązy i pierwszych m-cy...myślałam, że potem wezmę np. kredyt hipoteczny i
            wybuduję domek...wtedy byłoby ok..a tak jutro o 11 przyjeżdżają po niego..
            • martyna1985 Re: jutro oddaję psa.. 06.01.06, 19:25

              Boże, bardzo bardzo Ci współczuję i wiem, że żadne słowa nie pociesząsad( A pies
              jak się zachowuję? Czuje cos?? Aż mi się płakać zachciało. Nie wiem co
              musiałoby się stać, żebym oddała mojego młego yorka...pewnie to samo co Tobie;/
              Ściskam mocno. Trzymaj się i nie płacz, bo to zaszkodzi maluchowi.
              • cota Re: jutro oddaję psa.. 06.01.06, 19:29
                Pies jest trochę smutniejszy,albo mi się tak wydaje...śpi teraz..pisze własnie
                list do nowych właścieli - co pies jada, co moze, czego nie...jest to naprawdę
                splot wydarzeń, bardzo smutnych dla mnie sad Warunki będzie miał lepsze u tych
                państwa, ale psychinczie jest zżyty z nami, wszędzie z nami
                jeździł...zostawiliśmy go (w psim hotelu) dosłownie na parę razy. Jestem
                przekonana, iż na początku będzie bardzo smutny, prosiłam w liście, aby - jeśłi
                pies jakoś nie przypadł im do gustu - aby koniecznie skontaktowali się z nami,
                może zmieni się nasza sytuacja finasnowa, że w końcu wybudjemy ten domek, aby
                nie szedł do dalszyh ludzi..
          • fortepianka Re: jutro oddaję psa.. 06.01.06, 19:28
            To moze jednak zostaw go i naucz, ze niew wolno wchodzic mu do pokoju dzidziusia i wywal dywany jesli masz a podloge czesto przecieraj na mokro mopem, jesli mozesz. Moja siostra trojke dzieci wychowala z calkiem sporym zwierzyncem (psy, koty, zolw, rybki) i dzieci w ogole nie maja zadnej alergii na siersciuchy ani inne stwory, bo ponoc dzieci chowane ze zwierzakami rzadziej maja alergie niz dzieci chowane sterylnie, moze jeszcze sie zastanow, co? Poza tym dla dzieci to bardzo dobrze gdy wychowuja sie ze zwierzatkami, bo ucza sie odpowiedzialnosci, opiekunczosci, obowiazkowosci i w ogole maja frajde jak jest cieply siersciuch, ktorego mozna potargac za ucho i ktory polize mokrym jezorem okazujac swoja milosc. Bede sie modlic cala noc za to aby twoj pies zostal z wami, chociaz za bardzo wierzaca nie jestem i do kosciola nie chodze, ale zrobie wyjatek, zeby sie tobie udalo i zeby nikt (ty i pies) nie musial cierpiec.
            Pozdrawiam cieplutko.
            • fortepianka Re: jutro oddaję psa.. 06.01.06, 19:29
              P.S. wiesz co? Az sie rozbeczalam....
          • pola712 Re: jutro oddaję psa.. 06.01.06, 19:28
            Moze spytaj sie innego lekarza ... ja osobiscie nie widze jakiegos scisłego
            związku. Moze owszem jak juz bedzie raczkujące dziecko... ( a teraz w którym
            tyg. jestes? ) Jak pies jest tak schorowany to moze długo juz nie pozyje a tak
            to przynajmniej bedzie wsród swoich. Psy czują i dla nich to jest ogromny
            stres. Oczywiscie, ze dobro twoje i dziecka jest najważniejsze, ale przeciz to
            nie jest zakaźne. Moze jak minie ostra faza choroby to potem na lekach bedzie w
            miare funkcjonować... Wiem ze takim pisaniem nie ułatwiam Ci podjęcia decyzji,
            ale jestem ogromną psiarą i psa traktuje jak prawie najbliższego przyjaciela.

            Podejrzewam jak bardzo jest Ci go żal, i jaki czujesz smutek. Sciskam Cie mocno.
            pola
            • cota Re: jutro oddaję psa.. 06.01.06, 19:33
              Ja 11 tc..i powiem Ci, ze bardziej to mnie rodzina "zaszczuła" na oddanie psa,
              bo mi to trochę - może nie zwisało zdanie lekarza i weta, ale twierdziłam, iż
              demonizują. Ale normalnie mnie "zjedli"...rodzina.ja ciągle mam nadzieję, iż
              facet nie dojedzie (nie życzę mu oczywiście wypadku) albo że pies się nie
              spodoba...bo widział go na zdjęciach.
        • karolcia86 Re: jutro oddaję psa.. 06.01.06, 19:37
          Ja też mam owczarka i do tego dwa koty i wiem coś o włosach w domu, ale mojemu
          dziecku to nie zaszkodziło, mimo, że w trakcie raczkowania podłogi najczystsze
          nie były. jeżeli tylko z powodu higieny chcesz psa oddać to mi się wydaje, że
          nie powinnaś tego robić. Czas raczkowania nie trwa długo i można jakoś sobie z
          tym poradzić.
          Chyba że jest na coś chory i to może mieć zły wpływ na ciebie lub dziecko. Ale
          tak...
    • figrut Re: jutro oddaję psa.. 06.01.06, 19:32
      Mam w domu trzy psy - bernardyn, owczarek kaukaski [a wiec dwa 60-70 kg.]i
      jednego mniejszego - husky[wlasciciele tych psow wiedza, ze gubia one wiecej
      siersci niz te dwa wielkie razem]. Mam tez dwojke malych dzieci chowanych razem
      z dziecmi od noworodka. Dzieci po kolei z psami raczkowaly, podkradaly cos z
      psiej miski, dzielily sie pozniej z psami wlasna kanapka. Moje dzieci nigdy z
      tego powodu nie chorowaly. To chowanie dziecka w sterylnych warunkach jest
      szkodliwe dla ich ukladu odpornosciowego. Nie chce tu napisac ze dzieci nalezy
      wychowywac w smietnikowym brudzie, ale ze sterylnoscia nie mozna przesadzac, bo
      wbrew pozorom w idealnej czystosci wychowuje sie chorowite dzieci. Jezeli pies
      dostaje rozwolnienia, gubi siersc ALE -nie roznosi bardzo szkodliwych dla
      dziecka bakterii przez chorobe na ktora choruje, to pozbywanie sie psa nalezalo
      by jeszcze raz przemyslec. Pozdrawiam.
      • wejda Re: jutro oddaję psa.. 06.01.06, 19:44
        A ja na Twoim miejscu wpierw bym sie rozejrzała po osiedlu czy nie ma dzieci
        które lubią pieski,a które ich w domu nie mają...Mogłabys poprosić o pomoc w
        opiece nad psiakiem i dogadać sie z rodzicami chętnego dziecka...Myślę,że ktoś
        by sie napewno znalazł.W gruncie rzeczy nawet młodzież gimnazjalna jest czasem
        bardzo pomocna...
        pozdrawiam
        wejda
        • fantaisie Re: jutro oddaję psa.. 06.01.06, 19:53
          Słuchaj, ja rozumiem że rodzina nieźle Ci dała popalić, ale może jednak zawalcz.
          Przecież dzieci zdecydowanie się lepiej wychowują w towarzystwie zwierzaka. Ja
          po prostu sobie tego nie wyobrażam, mam dwa psy i kota, i nie przeżyłabym
          oddania ich, to są tacy sami domownicy jak ja.
          Zwijaj dywany, przecież dziecko jak jest małe nie lata po całym mieszkaniu,
          można to jakoś ułożyć. Sierść przy zwierzakach zawsze jest, no chyba że to
          rybkismile ale to można jakoś pogodzić. Nie rozumiem tego lekarza, pewnie nie lubi
          zwierząt i w ogóle nie rozumie, że oddanie sierściucha może być wielką tragedią.
          Strasznie mi przykro, ale nie daj się, trzymam za Ciebie i psinę kciuki!!!
          • fortepianka Re: jutro oddaję psa.. 06.01.06, 20:03
            Przemysl to jeszcze raz. Nie daj sie rodzinie, olej to! Ja nigdy nikogo nie slucham tylko wlasnego serca i rozumu i dobrze na tym wychodze. A moja 15 letnia siostrzenica wlasnie wytprowadzajac cudzego owczarka na spacery zarabia na swoje kieszonkowe, wiec moze jednak znajdziesz sposob na pogodzenie w jednym domu psa i dziecka ...
            • cota Re: jutro oddaję psa.. 06.01.06, 20:25
              Nie jest poza tym na nic chory...nie jest do końca wyjaśniona kwestia tych
              biegunek, badania sa w miarę ok. Właśnie dzwonił teść i powiedział, że na psie
              świat się nie kończy, a na czym się kończy - zapytałam...też dostałam już
              histerii i powiedziałam, ze drugiej ciązy na pewno nie będzie, bo ja nie
              zamierzam tracić istot, z którymi się zwiazałam, nawet dla dziecka. Mam jeszcze
              kota i nwet niech nie wazą się go tknąć. Pogadam jeszcze z mężęm, niedługo
              będzie w domu, teraz się żegnam, bo brzuch boli, jak nie wiem co, a i tak biorę
              duphaston. Jest mi cholernie źle. Paranoja normalnie.
              • martyna1985 Re: jutro oddaję psa.. 06.01.06, 20:38

                Nie znosze twierdzeń, że na tym czy tamtym swiat się nie konczy!! taki tekst
                można do wszystkiego przykleić i świat byłby super ekstra, bez stresu,
                przywiązania i w ogóle. Brr
                • fortepianka Re: jutro oddaję psa.. 06.01.06, 20:46
                  jak sie twoj tesc zestarzeje, to oddaj go do domu starcow i powiedz mu, ze swiat sie na nim nie konczy....
                  brrrr obrzydliwy typ jakis ten tesc
              • admowska Re: jutro oddaję psa.. 06.01.06, 21:34
                Witaj, dziewczyny tu dobrze Ci radzą-najgorzej jak rodzina dostaje histerii i
                kierując się stereotypami(że zwierzeta dla dzieci to same choroby itp-)
                naciskają na Ciebie. Zastanów się, porozmawiaj z mężem, nic w pośpiechu.
                Pogadaj z innymi lekarzami jeśli taka potrzeba, poza tym w takim mieszkaniu
                masz dobrą możliwość izolacji psa-czyli nie wchodzi wszędzie już go ucz. Mojej
                przyjacióły dzieci od małego miały jakieś straszne nieznane alergie, kosmos,
                zero zwierząt i w ogóle.Przestali tak panikować, kupili na wsi siedlisko z
                bezpańskim cudnym psem, który wnet się rozmnożyłsmile. I tam dzieciarnia na bosaka
                po wsi ze zwierzyńcem się wychowuje i zdrowe!! Jak zjeżdżają do miasta to też z
                psem, który śpi z dziećmi i wszystko w końcu ok./ Serylne wychowanie to kiepska
                odporność organizmu- od dawna wiadomo+ jałowe dzieciństwo. A tu widzę histerię
                teścia i w ogóle!! Trzymam kciuki, żeby zostqał z Wami i wszystko było ok. Po
                prostu trzeba włożyć wysiłek aby troszkę przeorganizować codzienność razem z
                chorym psem a rodzina nie powinna iść na łatwiznę tylko Pomóc , po prostu pomóc
                to zorganizować. Trzymam kciuki za walkę o zwierzaka i dzieciaka razemsmile
              • kaja5 Re: jutro oddaję psa.. 06.01.06, 23:30
                Współczuje ci naprawdę i pieskowi też sad((
                Ale nie denewuj sie bo to może dziecku zaszkodzić. Myśl sobie, ze mu tam będzie
                też dobrze, ze bedzie mógł sobie dużo biegać...
                Przykro mi naprawde, wiem co czujesz sad
          • lola211 Re: jutro oddaję psa.. 17.01.06, 13:53
            >Sierść przy zwierzakach zawsze jest,

            Niezupełnie, sa psy posiadajace wlos, ktorego nie gubia.
    • guzmania Re: jutro oddaję psa.. 06.01.06, 20:50
      Zastanów się czy to rzeczywiscie słuszna decyzja?Ja mam husky i kilka osób z
      mojej rodzinki już naciskało, że przed narodzinami powinniśmy go oddać bo
      sierśc, zarazki, bakterie...Bari mieszka z nami 4 lata, jest bardzo towarzyskim
      i kochanym psem i nie mamy zamiaru się go pozbywac z tak absurdalnych
      powodów.Jedyny powód, gdyby stanowił zagrożenie dla dziecka, ale nie dotyczy to
      chyba tej rasy.Nie wyobrażam sobie jakbyśmy mogli go wydać.Dzidzia będzie się
      wychowywała z Barimsmile.Trzymaj się ciepło i przemyśl to jeszcze...Pozdrawiam
      cieplutkosmile.
    • kalka13 mój pies też jest chory i go nie oddałam i jest ok 06.01.06, 21:01
      powiem ci tak ze tez mam psa ma 15 lat jest po operacjach (rak) wylewie i wiele
      innych nie trzyma moczu ma okropna paradontoze i mam coreczke 14 m-cy i jest ok
      teraz jestem w drugiej ciazy pogodzilam to wszystko pies w lato mieszkal na
      balkonie gdzie jest caly czas cien a jak bylo za zimno albo za goraco to w
      kuchni nie chodzi tam gdzie mala teraz ani nie jedno ani drugie nie spoufalaja
      sie za bardzo uwazam ze ma prawo doczekac do konca z nami
    • jamile coś mi tu nie gra. 06.01.06, 21:11
      Może jednak nie chcesz/nie musisz/nie powinnnaś/oddawać psa?
      Przecież to nie teść rządzi Twoim życiem. Mi do głowy nie przyszłoby realizować
      polecenia obcego bądż co bądź faceta w kwestii mojej menażerii.

      Jesteś w 11 tc, do raczkowania dziecka masz teoretycznie jeszcze jakieś 2 lata,
      czemu więc pies musi wybyć z Waszego życia juz teraz?
    • cama_29 Re: jutro oddaję psa.. 06.01.06, 22:01
      przemyśl to jeszcze raz, proszę!!! spróbuj nie oddać psa, ja jestem kociarą i
      swojej Misi chybabym nie mogła oddać.
      • karolcia86 Re: pogryzienia dzieci.. 06.01.06, 22:09
        Czy Wam też rodziny zatruwają życie po każdym wypadku z telewizji, jak pies
        zagryza dziecko? Bo mi po każdej takiej wiadomości, wszyscy udzielają złotych
        rad, dadam, że oczywiście 90% "mądrych" nie ma psa w domu.
    • shamsa Re: jutro oddaję psa.. 06.01.06, 22:04
      kupcie barierki do wszystkich pokojow, gdzie bedzie dziecko
      a maluchowi nie pozwalaj chodzic po przedpokoju

      czesto przecieraj podloge (domestosem smile)
      i pies bedzie mogl byc z wami

      nie daj sie zaszczuc rodzinie
      • fantaisie Re: jutro oddaję psa.. 06.01.06, 22:47
        Ja chyba czegoś nie rozmumiem, dlaczego teść Tobą rządzi, przecież to Twoje
        życie i Twojego dziecka, a jak teść będzie sikał pod siebie to będzie do
        odstrzału??? To jakaś paranoja, wszystko da się ułożyć jak się tylko chce, ale
        na pewno wtrącanie się rodziny w Twoje życie to najgorsze co Cię może w życiu
        spotkać, teraz zadecydowali o psie, a potem będę decydować o Twoim dziecku,
        współczucia!
        • handzia55 Re: jutro oddaję psa.. 07.01.06, 00:35
          Skarbbie, nie daj się ogłupić! Nie oddawaj psa!Dasz sobie radę i z dzieckiem i
          z psem tylko uwierz w siebie i nie słuchaj głupot!Wszystko będzie dobrze. Ty
          będziesz szczęśliwa, dziecko będzie szczęśliwe i pies będzie szczęśliwy.Jeśli
          się ugniesz pod presją durniów będzie Cię gryzło sumienie i dużo łez wylejesz.
          Ja stara psiara Ci to mówię.
          • xixx Re: jutro oddaję psa.. 07.01.06, 01:51
            Wiesz, ja z moim psem, który chorował na choroby skóry i lekarz zalecał moim
            rodzicom oddanie go jak najszybciej, chowałam się całe dziecińswto. Rodzice,
            mimo silnych nacisków, nie byli w stanie go oddać i...nadal żyję, jestem
            zdrowa, mimo że ku przerażeniu wielu osób przytulalam się do psa non stop.
            Jedlismy z jednej miski i mimo zakazow spal ze mna, też uważam że nie powinnas
            oddawac psa, myślę że naprawdę jest szansa, że dacie sobie radę!
    • borysek8 Re: psie choroby nie przechodza na ludzi 07.01.06, 13:02
      bardzo ci wspolczuje, poplakalam sie kiedy przeczytalam co napisalas. Nasza
      sunia jest z nami 4 lata, jest dla nas kims wiecej niz psem to poprostu czlonek
      rodziny.Jest rozpieszczana, calowana. Jest kochanym dobrym psem. To idealna
      rasa do rodziny z dziecmi. Spi z nami w lozku, choc jest alergiczka i gubi duzo
      siersci. Ale po prostu czesciej sprzatamy mieszkanie i tyle. Nie wyobrazam
      sobie jak moglibysmy ja oddac. Jestem w 6 miesiacu modle sie tylko zeby nasze
      dziecko nie bylo alergikiem, bo wtedy nie wiem co zrobie. Nie sluchaj rodziny,
      to nie oni zyja z twoim psem i maja do niego na pewno dystans. Zrob tak jak
      radza ci dziewczyny z forum. Po prostu nie pozwol psu wszedzie wchodzic i myj
      podlogi domestosem. Nie ma sytuacji bez wyjscia. Dopytaj lepiej weterynarza,
      ale ja slyszalam ze choroby zwierzece nie przechodza na ludzi, tak to natura
      dobrze urzadzila. Nawet slyszlam o tzw odpornosci krzyzowej. Chodzi o to ze
      dziecko i pies przebywajac razem nawzajem sie uodparniaja. Nie pamietam ktorej
      choroby to dotyczy, ale jakiejs dziecej typu ospa czy cos i tym samym pies
      dostaje od dziecka odpornosc chyba przed nosowka. trzymaj sie, uszy do gory,
      bedzie dobrze.
    • neti76 Re: jutro oddaję psa.. 07.01.06, 15:55
      ja w piątym iesiącu ciąży zdecydowałam się na psa, też mieszkam na 4 piętrze
      bez windy, całą ciąze sama radziłam sobie ze zwierzakiem a ponieważ jest to
      pies myśliwski musiałam z nim dużo latać, psa wzięliśmy dla naszego wówczas
      nienarodzonego, dzieci lepiej się chowają z psami, są mniej podatne na alergię.
      Teraz nasza córka ma już miesiąc a ja muszę sobie radzić ze wszystkim sama bo
      mąż ciągle wyjeżdża ale przy pomocy rodziców nie jest tak źle. Jeśli chodzi o
      wypadającą psią sierść to przecież każdy psiak gubi ją w mniejszej lub większej
      ilości i nikt z tego powodu nie oodaje go jak rodzi się dziecko. Myślę, że nie
      musisz w tej chwili decydować się na oddanie psa, zatrzymaj go zobacz jak
      będzie reagowało dziecko, może wcale nie będzie żadnych problemów. Powodzenia i
      nie poddawaj się, pies jest przecież także członkiem rodziny.
      • cota Re: jutro oddaję psa.. 07.01.06, 16:09
        Już po...przyjechali bardzo rano, nie mam łez by płakać. Zrobiłabym wszystko by
        go odzyskać..mam wyrzuty sumienia, ze to przez mnie, przez moją ciążę psa już
        nie ma..zrobiłabym wszystko by go odzyskać..strasznie, cholernie smutno, brak
        już łez
        • wejda szkoda gadac...ech... 07.01.06, 16:24
          tia...nasze rady poszły na marne....Pozostaje życzyć by pies nie zdechł ze
          zgryzoty....(bo człowiek,zawsze znajdzie sobie JAKIES wytłumaczenie, by
          zaspokoić swoje sumienie)... brak słów... ale przynajmniej teść bedzie sie
          cieszył... ciekawe tylko z czego...uncertain
          • fantaisie Re: szkoda gadac...ech... 07.01.06, 16:38
            Ja Ci powiem z czego będzie się cieszył teść- z tego, że ma władzę i on o
            wszystkim decyduje, teraz będzie wychowywał wnuka na swoją modłę, czyli
            zwierzęta są be! I jak zobaczysz jak jakieś dziecko bierze kota z ogon i
            podrzuca do góry to wszystko zrozumiesz. Sorki, za złośliwość ale za bardzo
            kocham zwierzaki i takiego postępowania nie rozumiem, a mój teść to może mi,
            wiesz co...
    • zabkab Wygrała "rodzinka" 07.01.06, 16:38
      Ty nieszczęśliwy, psu świat się zawalił, ale rodzinka chyba szczęsliwa.
      Postawili na swoim. Od kiedy pamiętam mielismy psa. Kiedy byłam mała uczyłam się
      przy nim chodzić (nie pamietam tego, ale są zdjęcia). Potem gdy sama założyłam
      rodzinę zawsze był pies. Moje dzieci także uczyły się chodzić trzymając sie
      karku psa. Od najmłodszych lat uczyły się miłości do zwierząt i
      odpowiedzialności za nie. Teraz spodziewam się 3-ciego dziecka i mam 2 psy, z
      czego jeden jest jeszcze bardzo młody i bardzo entuzjastycznie nastawiony do
      świata. Na sugestie rodzinki męża, "że co najmniej jednego trzeba oddać" tylko
      się uśmiecham i nie wdaję sie w dyskusje.
      Czy zawsze będziesz żyć wg rad rodziny?
      • fortepianka Re: Wygrała "rodzinka" 07.01.06, 16:40
        O ku..!!!! Nie wierze, ze jednak TO zrobilas....
        • cota Re: Wygrała "rodzinka" 07.01.06, 16:54
          Ja też nie wierzę...napisałam do niego maila, że jestem gotowa zabrac psa z
          powrotem, mam gdzieś rodzinkę i resztę, jestem gotowa pojechać po niego i w
          ogóle...morze łez...ja też nie wierzę, cholernie pusto w domu
          • wejda a co mąż na to? 07.01.06, 16:56
            może mu też wygodniej bez pieska?
            • cota Re: a co mąż na to? 07.01.06, 17:02
              Nie..też mu ciężko
              jak to jest z takimi starszymi psami (jak mój, 5 latek), czy szybko się
              zaklimatyzowują u nowych ludzi, po rozłące z właścicielami? Zawsze moje
              zwierzęta (a nigdy nie miałam akurat opsa) były ze mną aż do swojej śmierci.
              Nie ukrywam, iż liczę także na to, iż nowy właściciel sam także zauważy, iż np.
              pies jest smutny i zechce też (+ mój mail) go oddać. Dodam, iż warunki
              mieszkaniowa tam będzie miał lepsze sad ale może tak szybko nie zapomni, co? Jak
              to jest
              • fortepianka Re: a co mąż na to? 07.01.06, 17:16
                Jak to jest??? Kobieto zadne zwierze nie kocha swojego pana tak jak pies wlasnie!!! Jedz po niego zanim peknie mu psie serce. Ja czasami zostawialam mojego psa u mojej siostry na kila dni ja wyjezdzalam i moj pies potrafil nic nie jesc, nie pic i siedziec pod drzwiami i plakac z tesknoty. Potem juz go zabieralam ze soba albo zostawal w domu i ktos do nigo przychodzil, zeby sie nim zaopiekowac na czas mojej nieobecnosci.
                Kobieto zabieraj go do siebie i to szybko, zanim " nowy wlasciciel" sie do niego przywiaze.
                • cota Re: a co mąż na to? 07.01.06, 17:21
                  Jechać, ale gdzie???? wiem, ze mieszkają ok. 700 km od nas, drugi koniec
                  Polski, pod miastem...mam komórkę i mail.
                  • gosiik Re: a co mąż na to? 07.01.06, 17:26
                    dziwne.. nie wiesz komu oddałaś ukochanego psa? naprawdę zastanawiające...
                    • fantaisie Re: a co mąż na to? 07.01.06, 17:33
                      Jak to nie wiesz gdzie ma piesek mieszakć? Nie sprawdziłaś tego wcześniej??
                      Chyba żartujesz!
                      Piesek może umrzeć z tęsknoty, nie będzie jadł, pił, do ostatnich swoich dni
                      będzie cierpiał. Zwierzak chce Ciebie a nie lepsze miesjsce. Jemu to zwisa gdzie
                      mieszka!
                      Wiecie co, słyszałam że na tym forum pojawiają się historie nieprawdziwe, po
                      prsotu ktoś nas podpuszcza, a my łamiemy ręce i pocieszamy. To wszystko jest dla
                      mnie jakieś dziwne i pozbawione sensu, wycofuję się. Jak ktoś potrafi oddać
                      swojego zwierzaka do miejsca, którego nie widział, nie ma adresu, tzn. że nie ma
                      pojęcia o kochaniu psa czy innego zwierzaka, i bazuje na dobrych sercach innych
                      ludzi.
                      Pozdrawiam wszystkich miłośników(prawdziwych) zwierząt!
              • wejda psia tęsknota, a kot=toxoplazmoza 07.01.06, 17:34
                Tesknota psa może być naprawdę wielka, mimo najlepszych warunków...Pies mojej
                cioci, wyżerał ziemię z doniczek, ze zgryzoty (!!!); a niektóre psy umierają
                smiercia głodowa...Jak to przeżyje Twoj psiak? trudno powiedziec...Napewno
                trudno mu będzie zrozumieć dlaczego został oddany...

                Myslę,że oboje z mężem nie przemysleliscie tej decyzji dobrze....Poza tym,
                podjęliscie ją chyba za szybko, i zbyt pochopnie...Nie wiem, na ile ma to tu do
                rzeczy wasz wiek (chyba młody) ale wykazaliscie sie bardzo małą dojrzałoscią!!!
                Jak widzę, jesteś we wczesnej ciązy, i do czasu rozwiazania, pewnie byłaby
                mozliwosć wykurowania psa, albo inne srodki zaradcze (typu pomoc w opiece nad
                psem z zewnątrz)
                A tak troszkę złosliwiej: .... O ile dobrze zrozumiałam, to masz jeszcze kota
                tak???W takiej przezornosci to chyba też należałoby go oddać uncertain... Przecież
                toxoplazmoza i te sprawy...ech sad (pewnie teść jeszcze o tym nie słyszał....

                Prawda jest taka :nie ma się co łudzić... oddaliscie psa jak zabawkę... i nawet
                w luxusach będzie za wami tęsknił.... /tylko czy warto tęsknić za kims kto cie
                oddaje ?/ ech

                ps. Bardzo poczytny ten wątek.. gra na uczuciach cięzarnych...no i napewno
                podnosi statystyki forum...Szkoda tylko,że moj duł sie pogłębia...sad
                • cota Re: psia tęsknota, a kot=toxoplazmoza 07.01.06, 17:41
                  Nie działam na żadne statysktyki bo nawet nie wiem po co miałaby to robić. Nr
                  komórki dostał mój mąż od swojej siostry, zapalonej psiary, która uczestniczy w
                  dyskusjach na jednym z psim forum. Tam jej forumowa znajoma powiedziała, iż jej
                  brat może go zabrać, bo takiego poszukuje. Więc nie było to z powietrza. Nie
                  jest to także podpuszczanie, bo w jaki celu miałabym to robić. Bez sensu. Nie
                  bawię się uczuciami, ale emocje były tak olbrzymie, iż zapomniałam sprawdzić
                  facetowi dowód, czy coś takiego. Kota tez mam, dokładniej kotkę i o niej jakoś
                  cisza. Nie oddałam psa jak zabawki, bo gdyby tak było to bym terraz nie
                  rozpaczała i nie podejmowała kroków, by go odzyskać. Ja też mam doła, głębszego
                  nie miałam już dawno.
                  • vernalis1 Nie rozumiem.. 07.01.06, 17:52
                    Pes ma 5 lat i piszesz stary...chyba troche żartujesz.W Twoim domu żadzi Tesc i
                    reszta rodziny, tylko nie Wy-wspólczuję.Jeśli Twój mąz ciezko zachoruje, albo
                    bedzie przechodził wirósówkę typu grypa-tez wyeksmitujesz męza z domu???Bo
                    przeciez wirus grypy jest takze niebezpieczny..Litości...zanim urodzisz i
                    dzidzia zacznie raczkowac po podłodze minie- jak to ktoś napisał z dwa lata. To
                    tylko sprawa dobrej organzacji:dywany, zakreslone terytorium itd-któs juz o tym
                    pisał.W naszym domu pies był od zawsze, i to zawsze jakies długowłose futerka i
                    nie wyobrazam sobie,żeby było inaczej.Zwaszcza jak teraz patrze na swoją
                    młodziez, w jakiej komitywie i z jakim szacukiem do siebie podchodzą.A kot?????
                    A toxo z nim związane???? Wiesz, ja juz Ci nawet nie współczuję, ja współczuję
                    Twojemu Psu,że tak trafił....Smutne.....
                    • cota Re: Nie rozumiem.. 07.01.06, 17:56
                      Mi tez jest przykro. W określeniu "stary" chodziło mi, iż nie jest np. 3
                      miesięcznym szczeniakime, którego można w miaę bezboleśnie zabrać od suki - a
                      nasz był tak zabrany i wcale nie tęsknił za nią, ot co. Zresztą ja nie chcę
                      współczucia, bo co miz tego, ze ktoś mnie po główce pogłaszcze. Ciągle
                      kombinuje jak to odkręcić. Bo nawet jak znajdę adres i pojade to facet moze mi
                      powiedzieć, abym się w nos pocałowała. To moje pierwsze dziecko i po prostu jak
                      tłukli mi ludzie, którzy już mają dzieci to i moja asertywnosc się kiedyś
                      kończy.
                  • wejda nie oddalaś psa chińczykom to moze nie jest za póź 07.01.06, 17:54
                    Skoro tak Ci ciężko, to dzwoń do faceta i umów sie jakoś na odbiór
                    pieska....!!! Stres jaki przeżywasz jest groźniejszy dla twojej ciązy, niż
                    wszytskie bakterie razem wzięte....
                    A tak na marginesie - aż dziw że siostra "psiara" pochwala oddawanie
                    zwierząt...sad
                    Podejmowanie decyzji w zyciu nie może sie opierac tylko i wyłacznie na
                    sugestiach innych !!! Przemysl czego tak naprawdę chcesz!!! Co jest dla Ciebie
                    ważniejsze?! Może do jutra psa nie zjedzą tongue_out
                    Przepraszam za zgryźliwośc, ale poprostu szkoda mi tego psiaka...(bardziej niż
                    ciebie)...Zacznij decydować za siebie, czas dorosnać!!!
                    • cota Re: nie oddalaś psa chińczykom to moze nie jest z 07.01.06, 17:58
                      Mi też szkoda jak cholera!!! dzwonię, mówiłi, iż spieszy się do domu, bo ma
                      spotkanie firmowe i komóra wyłączona, ale szybko nie odpuszcze. Nie mam tylko
                      alternatywy, jak mi powie "pies mi się podoba, jest mu tu dobrze, nie zamierzam
                      go oddawać" tutaj mam zagwozdkę co mu powiedzieć.
                      • wejda Re: nie oddalaś psa chińczykom to moze nie jest z 07.01.06, 18:06
                        Kochana ! jesteś w ciązy!! jak odmówi to go myszy zjedzą...Powiedz,że podjęłaś
                        zła decyzję,że żle sie z tym wszystkim czujesz i że musisz się wycofac !!!
                        ...Jesli facet go jednak nie odda, to znaczy,że oddałas psa w niezbyt dobre
                        ręce....echsad
                        Czemu ciagle powraca do nas powiedzennie "mądry Polak po szkodzie..."
    • moboj Re: jutro oddaję psa.. 07.01.06, 18:02
      nie mam słów na coś takiegosadsadsad wychowywałam się z psami i kotami, teraz mam
      w domu psa i kota i wiem, że choćby nie wiem co to zawsze będą z nami.
      szkoda, że dla Ciebie ważniejsze jest to, co mówi rodzina, niż to, co sama
      myślisz. i bardzo mi szkoda psa. takie rozstanie jest dla zwierzaka zawsze
      ciężkie - sama mam psa znalezionego na ulicy, bo komuś przeszkadzał w świętach
      bożego narodzenia i wiem jak strasznie Mika przez pierwsze miesiące tęskniła za
      starymi właścicielami. niczym nie można było jej rozbawić.
      zrobiłaś swojemu psu wielką krzywdęsad
      • cota Re: jutro oddaję psa.. 07.01.06, 18:07
        WIEM!!!!
        • jamile urzekła mnie ta historia doprawdy 07.01.06, 18:17
          To czemu do cholery go oddałaś? Piszesz rozdzierające posty, wylewasz krokodyle
          łzy, prawie się rzucasz w pogoń za oddanym zwierzęciem... o co ci chodzi?
          Gdybyś NAPRAWDĘ nie chciała go oddać, to byś go nie oddawała - proste jak
          konstrukcja cepa. Nie zwalaj winy na teściów, bo to mało wiarygodne.
          Pies śmierdział, gubił sierść, trzeba by go wyprowadzać z rosnącym brzuchem -
          widocznie Was to przerosło. I tyle, kłopot poszedł mieszkać do innych ludzi,
          gdybyś tego nie chciała, to by został.
          Ja się na tą rzewną opowieść nie nabieram.
      • vernalis1 Re: jutro oddaję psa.. 07.01.06, 18:09
        A psa to oddałaś czy sprzedałaś???? Bo ja oddałas-nie widze problemu, a jak
        sprzedałas masz prawo w ciągu tyg zrezygnowac z "transakcji"oddaj kase,zwróc za
        paliwo. Ale zacznij zyc swoim zyciem, nie cudzym, sama decyduj i nie łam nikomu
        serca- nawet jesli to "tylko" lub "aż" psie serce..
        • cota Re: jutro oddaję psa.. 07.01.06, 18:13
          Oddałam za darmo. Własnie chcę mu zwrócić za paliwo, ewentualnie inne koszty,
          zoabczę co powie. Dziś się już żegnam, na wieczór męczą mnie bóle brzucha,
          musze się już położyć.
          • vernalis1 Re: jutro oddaję psa.. 07.01.06, 18:17
            Dobrej Nocy- bo w takiej sytuacji sen może tak łatwo nie przyjśc. Zdystansuj
            sie, uspokój i napewno jakies rozwiąznie wpadnie Ci do głowy...
            • wejda burza hormonów 07.01.06, 18:28
              Zwierzanie się babom,którym buzują hormony, nie jest wskazane...smilenapewno
              dałyśmy Ci popalić, no ale sama zaczęłaś...
              Zadzwoń do faceta najlepiej jeszcze dziś, bądź dobrej mysli,i koniecznie daj
              znać, co i jak...
              3mam kciuki, zeby się udało smile
              • handzia55 Re: burza hormonów 07.01.06, 20:28
                No i co w końcu zdecydowałaś? Napisz ! Czujesz się fatalnie ale twój pies z
                całą pewnością czuje się gorzej. Sciskam łapę biedakowi a Tobie życzę więcej
                charakteru, stanowczości czyli tak modnej dzisiaj asertywności.
    • edka05 Re: jutro oddaję psa.. 07.01.06, 23:20
      cota odbierz pocztę
      • fortepianka Re: jutro oddaję psa.. 08.01.06, 09:52
        Ech cota... Ale ty glupio postapilas, o rany!!! 700km? Nie znasz adresu? Nie wiesz komu??? Nie moge uwierzyc, no nie moge i rzeczywiscie z ta siostra psiara to dziwna sprawa. Moja (starsza) siostra srednia psiara, ale milosniczka generalnie wszystkiego co zyje z bardzo humanitarnymi odruchami, taki pomysl wybilaby mi kijem ze lba. Juz ona by mnie nauczyla rozumu...wle nie myslec co to by sie dzialo, a twoja poparla taki wstretny plan?
        No to ty juz moze daj spokoj temu psu, bo jeszcze go zabierzesz a za tydzein znowu ci sie odmieni i komus oddasz...
        Pies to nie zabawka ani nie mebel.
        Sorry za niemile slowa ale trudno mi sie jakos lagodnie odniesc do calej sytuacji.
    • ester22 Re: jutro oddaję psa.. 08.01.06, 11:21
      Wiecie chyba niektóre słowa tutaj to trochę przesada...
      Najeżdżacie na dzieczynę, bo dba o swoje dziecko... Nie zawsze da się połączyć
      niektóre choroby z wychowywaniem dziecka. Nie wiem o jakie dokładnie
      przeciwwskazania chodzi, ale skoro opinia lekarza (i myślę, że nie
      przypadkowego) zdecydowała o tym, to chyba decyzja o oddaniu psa nie została
      podjęta ot tak sobie. Nie chodzi o to, że komuś się znudził pies, z tego, co
      Cota pisze, był to zwierzak sprawiający dość dużo kłopotów, a jednak przez lata
      się nim zajmowała i bardzo go kochała. Niestety czasem tak jest, że nie podoba
      nam się to co zrobić trzeba. Jak ona by się czuła, gdyby jej dziecko w efekcie
      zachorowało??
      Cota, współczuję Ci bardzo, że musiałaś podjąć taką bolesną decyzję. Wierzę, że
      Twój piesek trafił w dobre ręce i że nowi właściciele będą bardzo o niego dbać.
      Życzę bezproblemowej ciąży i szczęścia w macierzyństwie!
      • tromysza Re: jutro oddaję psa.. 08.01.06, 12:52
        Staram się nie oceniać, ale nie pochwalam decyzji coty- nie rozumiem jej. Mam
        dwa psy i dwa koty- jestem w 9 m-ce ciąży. Za 2-3 tygodnie rodzę. Moje
        zwierzęta też gubią sierść- ciągle się przy nich sprząta. Poza tym ilu ludzi mi
        naopowiadało, że koty "duszą" dzieci, psy zagryzają. Wiecie jak to jest. Olewam
        te teksty- będziemy po prostu uważać. jedyne czego się boję to, że dziecko
        będzie uczulone na sierść. No ale skoro nikt w rodzinie nie był- to dlaczego
        mój syn ma być?
        Cota- nie oceniam Cię, ale jednak nie rozumiem. Trzymaj się.
        • izak28 Szkoda słów... 08.01.06, 13:03
          Na początku się nie wtrącałam, bo dziewczyny radziły ci to, o czym ja sama
          myślałam. Ale teraz mnie szlag trafił- jesteś w 11 tyg. a martwisz się co
          będzie, gdy dziecko zacznie raczkować, oddajesz psa nie wiadomo komu, skąd, bo
          rodzinka naciskała... Prosisz o radę na forum, a mimo zatrzęsienia postów
          negujących tę decyzję, oddajesz psiaka po to, by za chwilę żałować tego i
          ścigać faceta, który przyjechał po niego z drugiego końca Polski ??? Ja nie
          potrafię "ogarnąć" tego... Zawsze miałam psy w domu, wychowywałam się z nimi,
          teraz mam trzy psy, kota, jeden ma 15 lat drugi 14, też gubią sierść, robią
          pod siebie, wymiotują, ale żadna, ŻADNA siła nie zmusiła by mnie by któregoś z
          nich oddać i to jeszcze obcej osobie... Bardzo dobrze, że dziewczyny napisały
          ci parę słów krytyki, bo moim zdaniem nie masz pojęcia jaką krzywdę zrobiłaś
          temu zwierzakowi. Oddałaś go pochopnie, a teraz chcesz zabrać z powrotem jak
          jakąś zabawkę.. Sorry, ale moim zdaniem albo wcale go nie kochałaś albo jesteś
          bardzo niedojrzała. Ech, ale jestem zła i naprawdę bardziej współczuję twojemu
          psu niż tobie...
    • czarna83 Re: jutro oddaję psa.. 08.01.06, 18:57
      WITAJ COTA .BARDZO CI WSPOLCZUJE ZE TAK SIE DZIEJE U CIEBIE .ALE JA PSIAKA BYM
      NIE ODDALA A NIECH KTOS BY MI SPROBOWAL GO ODDAC TO BYM CHYBA GO
      ZAMORDOWALA.PIESEK ZAPLACZE SIE ZA TOBA.SPYTAJ SIE INNEGO LEKARZA MOZE BEDZIE
      JAKIES INNE WYJSCIE.GORACO CIE POZDRAWIAM.TRZYMAJ SIE.
    • ann76 Re: jutro oddaję psa.. 08.01.06, 19:17
      ja miałam podobną sytuacje tylko że z kotem.Bedąc u lekarza pan doktor
      tłumaczył żebym go oddała zwłaszcza dlatego że jest wychodzący,roznosi
      zarazki,pchły i inne zarazki.Byłam przerażona i początkowo brałam to pod uwage
      ale emocje mineły kot został dziecko jest też zdrowe.Najważniejsze żeby nie
      podejmować decyzji pochopnie- mnie się udało
      --
      • melba7 Re: jutro oddaję psa.. 09.01.06, 09:26
        Powiem tak- moje dziecko wychowało się z trzema psami, trzema kotami, i to
        bynajmniej nie w domku z ogródkiem.Problemów z alergią na psy i koty nie miałąm
        nigdy.
        Jedyny przypadek, w którym doradzałabym czasowe (!)odseparowanie psa od dziecka,
        to choroba nowotworowa i chemioterapia (te leki są w wiekszości wydalin i
        wydzielin leczonego)
        Moim zdaniem dałaś się zakrzyczeć rodzinie.Współczuję, bo widzę,że cierpisz.A
        jak cierpi pies, wolę nawet się nie domyslać.Aha, jestem lekarzem weterynariiwink
        • melba7 Re: jutro oddaję psa.. 09.01.06, 09:31
          ups, w przypadku alergii na sierśc psów i kotów, ale potwierdzonej testami, a
          nie zdiagnozowanej na oko przez lekarza,też trzeba niestety pożegnać się ze
          zwierzątkiem.To drugi możliwy przypadek, jaki przychodzi mi do głowy.
    • morepig Re: jutro oddaję psa.. 09.01.06, 09:42
      wiem co czujesz bo sama zastanawiam sie nad oddaniem jednej z 2 suczek. tej
      ktora byla pierwsza, jest starsza, piekna, rasowa...ale glupia i wredna
      niestety. przez cala ciaze pies byl przygotowywany na to ze bedzie dziecko-
      wylecialy obie z naszego lozna jak sie dowiedzialam ze bedzie dziecko,
      zabieranie miski w trakcie jedzenia, przesiadywanie na ich legowiskach moje i
      innych ludzi, przyzwyczajanie do zadkich spacerow (3 pietro bez windy)
      i co?? i nic. jedna suczka mlodsza dogaduje sie z dzieckiem, nie jest
      zazdrosna, nie warczy, nie gryzie. a starsza- lezie tam gdzie jest dziecko po
      czym ucieka warczac, jak mlody ja zlapie to klapie na niego i co najwazniejsze
      raz na 3 dni gryzie mlodsza "siostre"... ;-(((
      do krwi, porzadnie- dziecko zaczyna plakac bo sie boi, ja sie dre na nie zeby
      przestaly, odciagam je od siebie i wogole kicha (jakbym nie odciagala to
      starsza gryzie i gryzie i nie chce przestac, jest kilka razy silniejsza w
      szczece niz ta mlodsza...)
      i tez sie zastanawiam- jestem a raczej bylam przeciwna oddawaniu psa/kota/rybek
      tylko dlatego ze dziecko ,ale ja moja staralam sie przygotowac. i co ja mam
      zrobic?? bo jak na razie to czekanie kiedy sie psy pogryza i kiedy ruda ugryzie
      dziecko ;-(((((
      • ariella Re: jutro oddaję psa.. 09.01.06, 10:02
        kiedy okazalo sie ze jestem w ciazy rodzina nalegala, zeby wywalic suke do budy
        na dwor (swoja droga labrador wiec pewnie nic by jej nie bylo z wyjatkiem tego,
        ze by jej serce peklo). nie uleglismy, nawet przez momrnt sie nie
        zastanawialismy. na razie jest symbioza - syn ma 3 miesiace i na widok suki
        smieje sie i wyciaga lapki i probuje glaskac, a ona go lize po stopkach, a
        kiedy placze, to przybiega i kladzie sie kolo niego, jakby go pilnowala.
        pozdr
        • asia.kubek Re: jutro oddaję psa.. 10.01.06, 10:47
          Mam 5-letniego synka i 6-śio letnią bokserkę. Znawcy tych ras wiedzą, jak
          delikatne i podatne na alergie są to psiaki. Już będąc w ciąży jeździliśmy z
          Pepsi (tak się wabi sunia) po klinikach weterynaryjnych robiąc jej testy
          alergiczne. Okazało się, że jest uczulona na prawie wszystkie pokarmy, kurz,
          roztocza a nawet na nasz naskórek i częściowo (o zgrozo !!) na WŁASNĄ SIERŚĆ.
          Ponieważ lada moment miał się urodzić synek i nie mieliśmy zbytnio gotówki na
          super drogie odczulania, postanowiliśmy podawać jej sterydy w tabletkach.
          Efekty uboczne tych sterydów są faktycznie takie jakie napisałaś: częste
          rozwolnienia (oczywiście w domu, bo wszyscy pracujemy), wypadanie sierści (pies
          nie ma już prawie 1/4 sierści i wygląda jak po chemii) a w momencie kiedy nie
          dostaje sterydów to mnóstwo ran na ciele, zadrapań - wygląda wtedy jakby
          stoczyła jakąś regularną walkę.
          Teraz jestem w drugiej ciąży -termin porodu mam na maj.
          Wiesz co? nawet przez głowę mi nie przeszło kiedy byłam w pierwszej ciąży że
          mogłabym oddać Pepsi komuś obcemu. Decydując się na psa, zdawaliśmy sobie
          sprawę, że jesteśmy mlodym małżeństem i będziemy mieć dzidziusia. Dlaczego
          akurat alergia psa miałaby spowodować jego oddanie ?????????????????? rozumiem,
          stwierdzona alergia u dziecka !!!!!! Mój synek nie ma i nigdy nie miał żadnych
          objawów alergii, mam nadzieję, że drugi synuś też nie będzie jej miał.
          Mało tego!! ja jestem strasznym alergikiem!! w miesiącach marzec - czerwiec
          chodzę cała zapuchnięta i ledwo patrzę na oczy, mam też alergię na psa -ale o
          dziwo, chyba na Pesi b.małą bo jakoś żyję i to życie z psem wcale mi nic nie
          utrudnia!! wrecz przeciwnie. Męża często nie ma w domu, zostaję sama z
          dzieckiem i psem i wiesz co? czuję sie naprawdę bezpieczniejsza, nauczyliśmy
          sie jakoś ze sobą współgrać, wychodzenie na spacer nie stanowiło dla nas
          problemu. A tym bardziej nie oddałabym psa pod naciskiem kogokolwiek !!

          Jeśli masz możliwość zmiany swojej decyzji i JEŚLI TEGO NAPRAWDĘ CHCESZ to
          możesz to zrobić. Uwierz mi, dzieci chowane ze zwierzętami są zupełnie inne od
          tych, które zwierząt nie posiadają. Mój synek często usypiał przy pepsi
          (opierając główkę na niej) często raczkując podkradał jej żarcie z miski, pepsi
          wylizywała mu buzię i co? nic, dziecko żyje, jest zdrowe i wszystko jest OK.

          Pozdrawiam,Asik

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka