amamutek
12.01.06, 16:44
Najlepiej się czuje kiedy nie mam w mojej okolicy męża.Mam już go serdecznie
dość. Jesteśmy prawie 7 lat po ślubie i jest okropnie i coraz okropniej.
Każde przebywanie razem powoduje jakąś awanturę między nami o byle co, o
głupoty. Zaczynam się zastanawiać czy nie odejść od niego z dzieckiem - ale
też nie mam gdzie. Co najgorsze razem pracujemy, ja mam ponad 36 l brak wiary
w siebie i w związku z tym brak szans na znalezienie pracy. Rozmowy z nie
przynoszą żadnego skutku. Wychodzi na to, że wszytko źle robię ja, ja
wszystkiemu co złe jestem winna. Nie wiem kiedy zrobił się z niego typ
belferski z wiecznymi pretencjami. Ja też na pewno nie jestem bez winy. Ale
nie radzimy sobie z tym. Nie wiem co robić.
Chyba coś się w nas wypaliło doszczętnie i mam wrażenie, że nie ma na lepsze
szans. Proponowałam, że skoro sami sobie nie radzimy to może skorzystać z
pomocy specjalisty, ale on uważa, że z nikim nie będzie rozmawiał.