Dodaj do ulubionych

Straciłam przyjaciela -jestem strzaskana na maxa

16.02.06, 19:20
Zbierało się nam od jakiegoś czasu.Cięgłe nieporozumienia,pretensje itd.Nikt
nie rozumiał mnie tak jak on,nawet mąż.Może to kara za to,że inny mężczyzna
był moim oparciem,wspierał mnie kiedy tego potrzebowałam,doradzał jak
rozmawiać z mężem w chwilach kryzysu i w ogóle pomagał mi ze wszystkim.Wiele
razy uratował moje małżeństwo udzielając dobrych rad.I stało się,czar prysnął
i nasze ciagłe kłótnie stały się nie do wytrzymania.Straciłam kogoś,na kim
bardzo mi zależało,mogę nawet śmiało powiedzieć,że kogoś kogo kochałam.Nie
mam na mysli uczucia jakie zazwyczaj rodzi się między kobietą i mężczyzną
(oboje jesteśmy w szczęśliwych związkach),ale kogoś kto znaczył dla mnie tak
wiele...Boże jak mi źle
Obserwuj wątek
    • soffica Re: Straciłam przyjaciela -jestem strzaskana na m 16.02.06, 20:40
      Jeśli to prawdziwa przyjaźń to nie wytrzymacie bez siebie smile. Zobaczysz,
      pogodzicie się
    • annamalgorzata25 Re: Straciłam przyjaciela -jestem strzaskana na m 16.02.06, 20:57
      ciągle masz męża.Może tak w nim oparcia poszukać?
      • honi_29 Re: Straciłam przyjaciela -jestem strzaskana na m 16.02.06, 21:03
        jasne,świetna rada.dzięki.że też sama na to nie wpadłam
        • polka3 Re: Straciłam przyjaciela -jestem strzaskana na m 16.02.06, 23:31
          To naprawdę dobra rada, jedyna rozsądna, choć teraz może niewygodna
    • aleksandrynka Re: Straciłam przyjaciela -jestem strzaskana na m 16.02.06, 21:54
      a co się stało?
    • edytatar Re: Straciłam przyjaciela -jestem strzaskana na m 16.02.06, 22:10
      moze warto sprobowac jezcze raz?mysle,ze prawdziwa przyjazn trzeba nalezycie
      pielegnowac,moze da sie jeszcze powrocic do tego co bylo?
    • crises Re: Straciłam przyjaciela -jestem strzaskana na m 16.02.06, 23:44
      Doskonale Cię rozumiem. Też mam "faceta-przyjaciółkę", który służy do zupełnie innych celów niż regularny chłop. Są zupełnie różni, np. mój chłop nienawidzi zakupów, a przyjaciel uwielbia, i pochodzić, i pooglądać, i doradzić. Lubimy podobne filmy i książki, czasem urywamy się gdzieś sami po prostu pogadać - wypełnia dla mnie jakąś bardzo istotną lukę i nie wyobrażam sobie życia bez niego, załamałabym się, gdyby znikł.

      Napisz co się stało, może nie jest tak źle, jak Ci się wydaje.
    • m.online Hmm... 17.02.06, 06:54
      Honi, ale w jakim sensie piszesz o stracie? Bo jeśli o śmierci - to szczerze
      współczuję. Jeśli jednak straciłaś jakiś rodzaj uczucia - to na pewno nie była
      to przyjaźń. Tej nie da się stracić. Jesli możesz, napisz coś wiecej.
      pzdr
    • axela A moze ow przyjaciel....... 17.02.06, 10:42
      nie chcial byc juz tylko przyjacielem i stad te klotnie i nieporozumienia.
      W przyjazni mesko damskiej, czasem jedna strona, podswiadomie zaczyna czuc
      inaczej niz druga ale z roznych przyczyn nie moze, badz nie chce tego ujawnic i
      zaczynaja sie awantury jako maska dla innych uczuc.
      Pomysl, moze?
    • sowa_hu_hu Re: Straciłam przyjaciela -jestem strzaskana na m 17.02.06, 11:10
      wiem o czym mówisz...
      ale jesli to prawdziwa przyjaźń to zniesie takie kłótnie... co innego gdyby
      ktoś kogoś oszukał...

    • honi_29 Re: Straciłam przyjaciela -jestem strzaskana na m 17.02.06, 12:22
      Chcę powiedzieć,że nikt nikogo nie oszukał-ani ja jego,ani on mnie.Mówiliśmy
      sobie dosłownie o wszystkim,nawet o pozycjach w łóżkuwinkBoże jak było nam
      cudownie ze sobą:wspieraliśmy się nawzajem,pocieszaliśmy i wszystkie nasze
      radości i smutki były nasze wspólne,przeżywaliśmy je razem ,cieszyliśmy się
      sukcesami i walczyliśmy z porażkami.Nigdy nie zostawił mnie jak byłam w
      potrzebie,ani ja jego.Ostatnio poprzytkaliśmy się,bo on jest bardzo
      uczuciowy,wrażliwy (chyba nieco przewrażliwiony na punkcie swojej osoby).Nie
      raz kłóciliśmy się,ale zaraz potem jedno dzwoniło do drugiego i przepraszało,bo
      nie umieliśmy bez siebie normalnie funkconować.Nie,nie myślcie że to
      miłość,typowa damsko-męska,to nie tak.Nigdy z żadną przyjaciółką-kobietą nie
      rozumiałam się tak jak z nim.Czasem nie musieliśmy nic mówić,wystarczyło że
      popatrzyliśmy na siebie i wiedzieliśmy o co chodzi.Nie robiliśmy żadnych
      wypadów we dwoje,jak już to w czwórkę,albo trójkę(z współmałżonkami,albo jednym
      z nich)i było super.Wystarczył mój jeden głupi żart i obraził się na amen.Nie
      raz tak było,powiedzieliśmy sobie coś przykrego,ale zawsze potrafiliśmy sobie
      wybaczyć i zapominaliśmy o wszystkim.Tym razem jest inaczej.Wiem,że to moja
      wina.Przepraszałam,tłumaczyłam,prosiłam,mówiłam i mówiłam,ale jak grochem o
      ścianę.Wiem,że tym razem się już nie da przeprosić.Zerwaliśmy naszą przyjaźń
      przez głupstwo,moje głupstwo dlatego tak bardzo cierpię.
      • sowa_hu_hu Re: Straciłam przyjaciela -jestem strzaskana na m 17.02.06, 12:26
        w takim razie to nie była przyjaźń , skoro koleś obraża sie z powodu głupiego
        żartu!!! mógł sie poczuć urazony jesli przegięłaś... ale żeby sie tak obrazac i
        zrywac "przyjaźń"??? to jakies przedszkole wg mnie...
        • honi_29 Sowa..... 17.02.06, 12:28
          Ty mnie pocieszasz?wink)))))
          • sowa_hu_hu Re: Sowa..... 17.02.06, 12:34
            hehe smile staram sie byc obiektywna...
            może napisz co mu powiedziałas to ci szczerze napisze co o tym myśle...
            ale dla mnie żeby przyjaźń sie skończyła to naprawde musiałobyś mu zrobic
            starszne świństwo...
            wiesz ludzie nie sa idealni i czasem palnie sie jakąs głupote - ale czy to
            powód żeby zrywac przyjaźń? przeciez przyjaciele mają byc zawsze - a nie tylko
            jak jest dobrze... poza tym przyjacielowi powinno sie umiec wybaczyć głupstwa...
            • honi_29 Re: Sowa..... 17.02.06, 12:40
              Dzięki Sowa,ale to był sms na walentynki.Dla mnie trochę zabawny,a on poczuł
              się dotknięty.Nie było to wyznanie uczucia,ale znalazłam taki tekst w necie i
              pomyślałam,że pasuje jak ulał do mojego kumpla.I proszę...nie pasowałsadWiem,że
              to koniec,bo jak ostatni raz rozmawialiśmy przez tel.był taki
              naburmuszony,obrażony i zachowywał się jakby był pępkiem świata.Wtedy
              pomyślałam:dość.Nie będę przepraszać tysiąc razy,bo niedługo zacznę
              przepraszać,że żyję-rozłączyłam się.Świnia jestem,nie?
              • sowa_hu_hu Re: Sowa..... 17.02.06, 12:45
                honi on sie obraził z powodu smsa na walentynki? wiesz co? on jakis nienormalny
                jest!!! przerwazliwiony na swoim punkcie chłopaczek...
                skoro próbowałas znim rozmawiac i przeprosiłaś to daj sobie spokój... nie ma
                sensu sie upakarzać... wiem co mówie!!! jeśli on nie przemysli i nie zmieni
                podejścia to bedzie oznaczac ze nie jest wart ciebie , twojej przyjaźni...

                może , nie wiem , napisz np maila i spokojnie mu wytłumacz , napisze jak sie
                czujesz i wprost mu powiedz co myslisz o takim zachowaniu... i podkresl że
                ostatni raz wyciągasz ręke... że skoro takie jest jego podejscie tzn ze to
                przyjaźń nie była... - nie wiem moze warto spróbowac raz jeszcze???

                aczkolwiek dla mnie facet smieszny jest uncertain
                • honi_29 Re: Sowa..... 17.02.06, 12:51
                  Nie,nie będę juz niczego wyjaśniać.Może ten sms to pretekst?Nie wiem.W każdym
                  razie nie będę się poniżac i błagać o wybaczenie.Jest mi bardzo źle,bo gdyby
                  nie ten żart byłoby inaczej,ale skąd miałam do cholery wiedzieć,że aż tak go to
                  dotknie?Wiedziałam,że go zaintryguję,ale że wybuchnie?
                  P.S
                  Dzięki Sowa,jesteś kochanasmile
                  • sowa_hu_hu Re: Sowa..... 17.02.06, 13:06
                    kurcze , babo smile to co ty mu tam napisałaś? smile

                  • honi_29 Re: Sowa..... 17.02.06, 13:09
                    Oj Sowa,no...winkUśmiechnęłam się do Ciebie i jakoś mi troszkę lżej się
                    zrobiło,bo się wygadałam.Za chwilę jadę na uczelnię,więc 3 dni będę miała
                    wyrwane z życiorysu,a to dobrze mi zrobi na "nie myślenie o kłopotach"wink
                    • sowa_hu_hu Re: Sowa..... 17.02.06, 13:15
                      no kurde sory że pytam ale mnie zaintrygowałas strasznie smile

                      ty do szkoły a ja zakuwam... bleee smile
    • honi_29 odezwał się 20.02.06, 20:47
      cieszę się jak wariatkasmile)))))))))))))
      • oleswava Re: odezwał się 20.02.06, 21:37
        Wiesz co, honi, ty oczywiście lepiej wiesz co czujesz do tego faceta, ale...
        mam kumpelę, która też miała swego czasu takiego przyjaciela, który był jej
        bliższy niż mąż. Trwała w tym przeświadczeniu i w tej przyjaźni aż do momentu,
        kiedy on postanowił zrobić coś ze swoim życiem i wyjechał za granicę. Pamiętam,
        jak się załamała, nie żartuję, mało nie wpadła w depresję. Rozmawiałyśmy o tym
        i powiedziała mi, że nie wyobraża sobie życia bez niego, i w końcu sama przed
        sobą przyznała się, że tak naprawdę była w nim zakochana. Oczywiście, nie
        zamierzam przekonywać cię, że z tobą jest tak samo, ale... przeczytałam twoje
        posty i wydaje mi się, że widzę w nich moją koleżankę. Może powinnaś porządnie
        zbadać swoje serce i zastanowić się, czy to co czujesz to jest naprawdę
        przyjaźń, czy coś więcej. Piszesz, że nie wyobrażasz sobie życia bez niego, że
        rozmawiacie ze sobą nawet o seksie. A on z kolei obraził się za drobny żart.
        Oczywiście nie jestem psychologiem i nie zamierzam udawać, że jestem, ale z
        moich "życiowych"wink obsrewacji wynika, że kiedy pojawia się miłość ludzie
        potrafią poczuć się urażeni o najmniejsze głupotki, wbrew temu, co dziewczyny
        pisały wyżej ("że prawdziwy przyjaciel to by się nie obraził"), dlatego, że im
        bliżej są siebie, tym bardziej boli, kiedy ktoś nawet nieumyślnie zrani...
        Proszę, nie zrozum mnie źle, bo nie chcę ci mówić jak jest w twoim życiu czy
        sercu, ale chcę jednak coś zasugerować. Wiem, że to co napiszę nie jest może
        popularne w dzisiejszych czasach, bo mam wrażenie, że istnieje nawet moda na
        przyjaciół (płci przeciwnej) z poza związku z mężem czy żoną, ale... osobiście
        jestem dość sceptycznie nastawiona do takich przyjaźni. Wydaje mi się, że
        częściej niż rzadziej prowadzą one do miłości, i myślę, że tym właśnie jest
        takie zaangażowanie w związek z taką osobą, że bez siebie żyć nie można...
        • zonka77 honi_29 21.02.06, 08:49
          I Twój mąż uważa że taka przyjaźń jest ok???? pozwala żeby żona się zwierzała,
          wypłakiwała w ramiona innemu?...no nieee



          • polka3 Re: honi_29 21.02.06, 17:11
            "Boże jak było nam ze sobą cudownie...."- cytuje Cię honi i nie wierzę, że nie
            widzisz, że on znaczy dla Ciebie wiecej niż przyjaciel i że zmierzasz
            niuchronnie do katastrofy....
            • honi_29 Re: honi_29 21.02.06, 17:55
              polka,a nie widzisz co napisałam po tych słowach?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka