honi_29
16.02.06, 19:20
Zbierało się nam od jakiegoś czasu.Cięgłe nieporozumienia,pretensje itd.Nikt
nie rozumiał mnie tak jak on,nawet mąż.Może to kara za to,że inny mężczyzna
był moim oparciem,wspierał mnie kiedy tego potrzebowałam,doradzał jak
rozmawiać z mężem w chwilach kryzysu i w ogóle pomagał mi ze wszystkim.Wiele
razy uratował moje małżeństwo udzielając dobrych rad.I stało się,czar prysnął
i nasze ciagłe kłótnie stały się nie do wytrzymania.Straciłam kogoś,na kim
bardzo mi zależało,mogę nawet śmiało powiedzieć,że kogoś kogo kochałam.Nie
mam na mysli uczucia jakie zazwyczaj rodzi się między kobietą i mężczyzną
(oboje jesteśmy w szczęśliwych związkach),ale kogoś kto znaczył dla mnie tak
wiele...Boże jak mi źle