Dodaj do ulubionych

zasłużony klaps

01.03.06, 23:16
nawiązując do wątków klapsowych chciałam sie ogólnie, poznawczo zapytać, za co
są te klapsy. wątki wartościujące zostały już merytorycznie wyczerpane, więc
nie pytam "czy?" tylko "za co?".

koncepcje mam taką, że jeśli matki piszą, że taki klaps to ostateczność w
"podbramkowej sytuacji" to może nazwiemy te sytuacje, a osoby, które się z tym
uporały, poradzą co zrobić żeby ich uniknąć. może będzie jakaś korzyść. tylko
proszę nie wnikać w filozofie klapsa. smile
Obserwuj wątek
    • marghe_72 Re: zasłużony klaps 01.03.06, 23:20
      zdarzyło mi sie .. za bunt i wrzask
      z bezsilnosci i swojej głupoty
    • kotbehemot6 Re: zasłużony klaps 01.03.06, 23:20
      za to że pomimo tłumaczenia, mówienia że to kotka boli i nie można męczyć zwerząt, córcia RZUCIŁA kotem tak że kotek utykał.Pomogło, bo tyłek bolał tak jak kotka nóżka i teraz wie co to znaczy że kogoś może coś boleć, i jest możliwe zadanie bólu drugiej istocie-zwierzęciu czy czlowiekowi
    • moofka Re: zasłużony klaps 01.03.06, 23:25
      roznych sytuacji mnostwo
      na pewno nalezy klapsnac zdrowo kiedy poltoraroczne dziecko odmawia
      sprzatniecia kredek

      • anet81 Re: zasłużony klaps 02.03.06, 13:58
        A jak ktoś weźmie sobie Twoje słowa na serio?
        Za mało ironi w to wpakowałaś!
        no i nie każdy czytał temten wątek na e-dziecku...

        • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 14:11
          elf napisała:
          "Zobaczą, do czego prowadzi brak pobłażania i wychowywnia
          własnych dzieci. "

          Babki klapsowaczki!!!!! Czy do was nie dociera, że na wychowanie dziecka są
          setki SETKI METOD POZAKLAPSOWYCH. Tylko chęci trochę trzeba, by o tych metodach
          się dowiedzieć, poczytać, wypróbować i znaleźć najlepsze dla swego dziecka.
          Uwierz mi, że większość dzieci w normalnych domach jest wychowywana bez
          pobłażania i BEZ KLAPSÓW. Dzieci są grzeczne, mają ustalane granice, mają kary,
          ponoszą konsekwencje niegrzecznych zachowań BEZ KLAPSÓW!!!
          KLAPS jest świadomie wymierzanym aktem agresji w celu wywołania bólu, który
          prowadzi do wymuszania posłuszeństwa. Za klapsy w cywilizowanych krajach się
          idzie do ciupy, a ludzie klapsujący wstydzą się do tego przyznać. A w naszej
          chorej Polsce babki się chwalą klapsami za to, że dziecko kredek nie chciało z
          podłogi podnieść, lub za to, że dziecko biło inne dziecko (samo więc zostało
          klapsnięte z przykazaniem, że nie wolno bić). WSTYD I PARANOJA I GŁUPOTA.
          A już największa głupota, jak ktoś wykazuje się totalną niewiedzą w sprawach
          wychowania i uważa, że klaps to wychowywanie. Wychowywanie to SETKI METOD
          POZAKLAPSOWYCH skutecznych, dobrych i niebolących!!!!!
          • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 14:22
            elf napisała:
            "dzieci w wieku 12
            lat tak zdemoralizowane, że nauczyciele się ich po prostu boją"
            A na czym polega ta demoralizacja??? Czasem właśnie m.in. nie na tym, że te
            dzieci klapsują inne dzieci? Czyli w sytuacjach konfliktowych uciekają się do
            przemocy? To są bardzo zdolne dzieci po prostu. Szybko wyciągnęły nauki z
            klapsowanych nauk serwowanych im przez durne klapsujące mamuśki. Te
            zdemoralizowane dzieci wyznają filozofię swoich rodziców właśnie, że: jak
            napisała elf: "są osoby, które nie podatne są na inne rodzaje kary" więc te
            zdemoralizwane dzieci tym niepodatnym osobom wymierzają kary jedynie właściwe w
            postaci klapsów, kopniaków itp. Później machają scyzorykami, kijami itd.
            Kurczę. Przecież powiedzieć na głos coś takiego "są osoby, które nie są podatne
            na inne rodzaje kary" - to jest po prostu piękny koronny argument za
            stosowaniem przemocy w ogóle. Tym można usprawiedliwić przestępców, agresorów,
            Ben ladenów itp.
            • elf1977 Re: zasłużony klaps 02.03.06, 15:38
              Nie, to są dzieci, w rodzinach których się pije i bije (nie klapsuje). Jest
              granica między tymi dwoma rzeczami, której Ty nie dostrzegasz. To są dzieci,
              które dorastają w rodzinach, gdzie nie ma co jeść. Agresję rodzi bieda,
              zazdrość i niski poziom życia tych dzieci. Widzą, że już na starcie są
              skreślone, bo np. nie mają pieniędzy. To nie są dzieci, które dostały klapsa od
              mamusi.
              Wyjaskrawiasz celowo, na dodatek zarzucasz mi niekompetencję. Dziwi mnie to, bo
              owszem, znam metody wychowawcze, ale widzę, pracując parę lat w różnych
              szkołach, że nie przynoszą one zawsze efektów.
              Są jeszcze "wyjątkowe" dzieci, które mają skłonności do agrsji i nie
              rozróżniają dobra od zła. Takie dzieci ciężko wychowywać, wyrastają na
              psychopatów. Jak rodziców nie stać na leczenie, to sięgają po klapsa, bo wydaje
              się im, że to dobra droga.
              Ja tego nie pochwalam, ale zwróć uwagę na to, czego brakuje: jasne prawa,
              szkolnictwo z systemem ekzekwowania kar (naprawdę, bo dziś są jedynie fikcją),
              dostępną opiekę medyczną w ramach składek...Klaps rodzi się często z
              bezsilności, z tego powodu, że nie ma kto pomóc, a Ty podajesz jeden przykład z
              kredkami i widzisz problem w jedynie słusznym i jasnym świetle.
          • laminja Re: zasłużony klaps 02.03.06, 15:13
            bo są obszary, w których dziecko MUSI szanować zakazy. Nie daję klapsów kiedy
            moje dziecko jest niegrzeczne, ale kiedy mimo wielokrotnego proszenia i
            zakazywania włącza piekarnik (nie da się zablokować włącznika) albo otwiera
            okno (niestety nie moge zamontować zamka) to klaps nie jest wynikiem mojej
            agresji czy zniecierpliwienia. Moje dziecko jest oporne mimo zakazu i
            tłumaczenia potrafi po 5 minutach znowu zrobić coś co zostało zakazane.

            Wolę iść do więzienia za klapsa danego raz na kilka tygodni niż za
            niedopilnowanie dziecka. Wolę, żeby było spaczone psychicznie po tych kilku
            klapsach niż zostało kaleką.
            • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 15:19
              "Wolę iść do więzienia za klapsa danego raz na kilka tygodni niż za
              niedopilnowanie dziecka. Wolę, żeby było spaczone psychicznie po tych kilku
              klapsach niż zostało kaleką. "

              a nie lepiej woleć zastosować nieklapsową, skuteczną metodę i zapobiec kalectwu
              dziecka i ani nie iść do więzienia ani nie spaczać psychicznie dziecka?
              Wg ciebie, dzieci które nie są klapsowane będą kalekami???
              • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 15:21
                pod hasłem klaps zawiera się i klapsanie w tyłek i szarpanie za rękę i
                potrząsanie dzieckiem i walenie po buzi i wszystkie tym podobne celowo
                wymierzane tzw. metody wychowawcze
                • elf1977 Re: zasłużony klaps 02.03.06, 15:40
                  Fiziu, naprawdę, nie chcę Cię obrazić, choć Ty już akurat mnie obraziłaś, ale
                  widać niewiele jeszcze dzieci widziałaś i różnych trudnych sytuacji z nimi
                  związanych.
                • laminja to wiele wyjaśnia... 02.03.06, 15:41
                  Ja mam zupełnie inne podejście. Dla mnie klaps to klaps w pupę (i nie na
                  zasadzie przełożenia przez kolano) wymierzony ręką. Potrząsanie to potrząsanie,
                  uderzenie w twarz to spoliczkowanie. Nie wolno bić dzieci po głowie, ani na
                  oślep. I nie uważam klapsa za metodę wychowawczą.

                  A czym jest krzyk?
              • laminja Re: zasłużony klaps 02.03.06, 15:38
                upraszczasz. To nie są bezpośrednie przełożenia. Każde dziecko jest inne. Są
                dzieci bardzo trudne, na które te wszystkie metody nie działają. Stosowaliśmy
                dziesiątki metod. Konsultowaliśmy się z psychologami. Wszyscy byli zgodni -
                klaps to nie zbrodnia. Klaps to nie lanie.
                • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 15:42
                  laminja a ile ty metod znasz? Bo mam wrażenie, że tylko dwie: 1. tłumaczenie i
                  proszenie, a druga metoda 2. to klaps. Pewnie - przy takim zbiorze metod to
                  można gadać, że wszystkie nie działają. Z jakimiś dziwnymi psychologami się
                  kosultowaliście. Przy okazji tego co się wyprawia w Polsce z dziećmi jest
                  mnóstwo programów w tv chociażby z psychologami, którzy jednoznacznie potępiają
                  klapsy. Powtarzam, w innych krajach to za klapsy się siedzi w ciupie
                  • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 15:47
                    inia - na tym etapie wiekowym nie wytłumaczysz dzieckuwink. Jeśli dziecko zaczyna
                    coś niedozwolonego robić - albo zabierasz dziecko z miejsca złego uczynku albo
                    zabierasz rzecz z tego miejsca. Oczywiście dziecko reaguje wśiekłością, wyciem
                    itp. awanturami. Wtedy stosujesz jakąkolwiek z metod radzenia sobie z tą dziką
                    awanturą. Nie pamiętam nazw tych metod. Wypróbowałam kilka i na naszego
                    pierworodnego działa ta ekspresyjna empatia, o której kiedyś pisałam.
                    Czyli w skrócie: "usuwasz dziecko lub rzecz, a awanturę zażegnujesz np
                    ekspresyjną empatią - jeśli na twoje dziecko to zadziała. Jeśli nie zadziała,
                    wertujesz książeczki, oglądasz filmy i szukasz innej metody. Dobrze jest
                    znaleźć sobie skuteczną metodę na swoje dziecko przed zaistnieniem potrzeby jej
                    zastosowania. Wtedy uniknie się jakiś ekstremalnych sytuacji z wybieganiem
                    dziecka na ulicę.
                    • inia25 Re: zasłużony klaps 02.03.06, 15:52
                      fizia, na Olke jedną działającą metoda jest liczenie do trzech. Po "raz" już
                      chodzi jak trusia (nie działa to tylko w wypadku kibla). Ale wciąż drżę co
                      zrobię jak dolicze do trzech...
                    • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 15:52
                      laminja łatwiej będzie mi wymienić tytuły kilku książek, które czytałam. Nie
                      jestem osobą, która zawodowo zajmuje się psychologią dzieci. Moją edukację na
                      temat metod wychowawczych skończyłam chwilowo w momencie, w którym znalazłam
                      skuteczną metodę na moje dziecko. Bo na moje dziecko nie działało w żaden
                      sposób odwracanie uwagi, tłumaczenie (za małe). Oglądnęłam kiedyś przypadkiem
                      film, który mówił o metodzie wprost stworzonej dla mojego dziecka w aktualnym
                      czasie (zapewne minie pół roku i ta metoda przestanie działać, więc zaczynam
                      już powoli szukać innych skutecznych). Tę metodę opisywałam już w kilku
                      wątkach, nie będę zaśmiecać tego. Wstawię link, gdzie ją opisuję:
                      fiziakulawa.blox.pl/html/1310721,262146,13.html?815172
                      • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 15:55
                        inia a czy ty myślisz, że ja jestem taka święta, że nie walnę nigdy memu
                        dziecku w tyłek??? Nie zdarzyło jeszcze mi się, ale bardzo prawdopodobne, że mi
                        się zdarzy. Mam za mało cierpliwości, za mało wiedzy psychologicznej, za mało
                        nerwów czasami. Ja nie walczę z mamuśkami, które klapsują dzieci. Ja walczę z
                        mamuśkami, które klapsują i twierdzą, że był to jedyny skuteczny środek
                        wychowawczy i że będą go stosować nadal, bo jest dobry.
                        Bo uważam, że klaps nie jest metodą na wychowanie, a czymkolwiek by był to na
                        pewno nie jest dobry.
                        • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 15:58
                          laminja i rozumiem cię doskonale. Nie raz mi się wyrwało, "bo dam ci w tyłek".
                          Swojego psa nie raz w ten tyłek już walnęłam. Ale trzeba mieć tę świadomość, że
                          to nie jest dobre rozwiązanie. Bo jeśli tę świadomość mamy to szukamy "w wolnym
                          czasie" innego lepszego rozwiązania. Doskonalimy się. Ja jestem przerażona
                          beztroską rodziców piszących w różnych wątkach w ostatnich dniach, próbujących
                          dowieść, że jest to czasami jedynie słuszne rozwiązanie.
                          • laminja Re: zasłużony klaps 02.03.06, 16:02
                            oczywiście, że to nie jest dobre rozwiązanie, ale czasem niestety jedyne. Może
                            dopóki nie zobaczysz takiego dziecka, któremu niestety czasem trzeba dać klapsa
                            to nie uwierzysz w to, że są sytuacje, w których repertuar metod wychowawczych
                            się kończy. Klaps metodą wychowawczą nie jest to najsłabsza z metod represji.
                            Ważne jest żeby nie wpaść w szał, nie dać się wyprowadzić z równowagi - czyli
                            nie dawać klapsa, bo jesteśmy pod wpływem ogromnych emocji.
                            • inia25 Re: zasłużony klaps 02.03.06, 16:03
                              laminja napisała:

                              Klaps metodą wychowawczą nie jest to najsłabsza z metod represji.
                              > Ważne jest żeby nie wpaść w szał, nie dać się wyprowadzić z równowagi - czyli
                              > nie dawać klapsa, bo jesteśmy pod wpływem ogromnych emocji.


                              ot i cała prawda
                      • laminja Re: zasłużony klaps 02.03.06, 15:58
                        za frustrację z powodu wyłączonego telewizora nie ukarałanbym swojego dziecka.
                        Awantura z tarzaniem się po podłodze nie jest dla mnie powodem do ukarania.
                        Trzeba dziecko uspokoić. Często wtedy rzuca się z pięściami na mnie, gryzie,
                        szczypie. Nie daję klapsa tylko przytrzymuję, przytulam, biorę na ręce i staram
                        się zwrócić jego uwagę na coś ciekawego.
                        • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 16:03
                          o to to właśniewink Przypomniałaś mi laminja, że na moje dziecko też często
                          działa ogłupiająco- uspokajająco przytulanie właśnie. Wygląda to śmiesznie, bo
                          często jestem powodem jego awantury, jest na mnie zły i płacze przeze mnie (bo
                          np. zamknęłam mu szafkę z domestosem w kuchni) i wtedy go biorę do przytulania
                          narzekając na siebie: "aj ta twoja mama szafkę ci zamknęła? ale ta twoja mama
                          jest... ty chciałeś otworzyć szafkę a mama ci zamknęła?" - no i pół minutki i
                          działawink
                          • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 16:09
                            laminja napisała:
                            "Może
                            dopóki nie zobaczysz takiego dziecka, któremu niestety czasem trzeba dać klapsa
                            to nie uwierzysz w to, że są sytuacje, w których repertuar metod wychowawczych
                            się kończy."

                            Laminja problem leży w tym, że w moim środowisku ani w rodzinie nie znam
                            dzieci, które dostają klapsy, albo nie znam dorosłych - którzy klapsy
                            dostawali. Dlatego tak uparcie twierdzę, że można wychować porządnie dziecko
                            bez klapsów. Bo ja właśnie znam same bezklapsowe dzieci i bezklapsowych
                            dorosłych. Z dorosłych mój mąż kilka klapsów kiedyś dostał, a jeden klaps w
                            życiu dostała przyjaciółka.
                            Dla mnie szokiem jest, że są rodziny w których klapsy są raz w miesiącu, raz w
                            tygodniu. To środowisko w którym żyję nie jest jakieś odbiegające od normy.
                            Dzieci są z różnym temperamentem i różne problemy stwarzają. Po prostu wśród
                            ludzi, wśród których żyję, klaps czy jakiekolwiek inne zachowanie agresywne
                            jest na liście zachowań zakazanych. Ciężko mi zrozumieć, czemu nawet więźniów w
                            więzieniu traktuje się lepiej (nie klapsuje się ich za karę) niż własne dzieci?
                            • laminja Re: zasłużony klaps 02.03.06, 16:30
                              niestety wiele osób daje klapsy i się do tego nie przyznaje, wiele też
                              dostawało klapsy, ale tego nie pamięta. Myślę, że nie należy generalizować, ani
                              demonizować. Dziecko, które dostanie zasłuzonego klapsa kilka razy w
                              dzieciństwie spaczone psychicznie nie będzie - ale tak jak pisałam każde
                              dziecko jest inne i trzeba to brać pod uwagę. Nie zgadzam się też z ocenianiem
                              innych. Rozumiem, że jesteś przekonana o tym, że można wychować dziecko bez
                              dawania mu klapsa (mam też nadzieję, że bez krzyczenia na nie), ale to z
                              rodziców, którzy czasem dali dziecku klapsa nie czyni agresorami wobec własnych
                              dzieci. Można dać klapsa z agresją i bez agresji. Czasem to co robi nasze
                              dziecko nas przerasta. Jesteśmy tylko ludźmi. I choć większość z nas stara się
                              pewnie jak może uniknąć takich metod jak dawanie klapsa czasem dziecko
                              doprowadza nas do ostateczności. Można to nazwać porażką wychowawczą, ale czy
                              ktoś ma do tego prawo oprócz rodzica, który musiał dać swojegu dziecku klapsa?
                              Nie, bo tylko ten rodzić wie dlaczego musiał to zrobić i czy musiał. To, że
                              wyznajesz jakieś poglądy nie upoważnia Cię do oceniania i negowania słusznosci
                              postępowania innych rodziców.
                              • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 16:35
                                "To, że
                                wyznajesz jakieś poglądy nie upoważnia Cię do oceniania i negowania słusznosci
                                postępowania innych rodziców. "
                                Laminja, są sprawy w których ma się to upoważnienie "z urzędu". Należy reagować
                                na zło i temu złu zapobiegać. Wbrew pozorom zło jest czarne a nie szare. Nie ma
                                usprawiedliwienia dla przemocy, dla bicia i klapsowania. To są dzieci, które
                                same się nie obronią. Jeśli zobaczę, że mój sąsiad klapsuje dziecko na pewno
                                zainterweniuję.
                                • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 16:36
                                  no właśnie: "trzeba tylko
                                  czytac i szukac..." uczyć się, próbować,
                                • laminja Re: zasłużony klaps 02.03.06, 16:54
                                  rozumiem, że jeśli ktoś krzyczy na dziecko też jest zły? Dla mnie notoryczne
                                  krzyczenie jest większym złem wyrządzanym psychice dziecka niż klaps raz na
                                  jakiś czas. Krzyk to też przemoc - psychologiczna. Znam ludzi, którzy nigdy
                                  klapsa nie dostali, ale są tak spaczeni psychicznie przez własnych rodziców, że
                                  aż się smutno robi. Nie oznacza to, że popieram dawanie klapsów, ale wierzę w
                                  to, że kilka klapsów z dzieciństwa to nie przemoc rodzicielska, która uszkodzi
                                  psychike dziecka.
                                  • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 16:58
                                    chyba już nie mam nic do dodania po poście bea.bea.wink
                                    Jestem przeciwna jakiejkolwiek przemocy i psychicznej i fizycznej. I jedna i
                                    druga jest z mocy prawa karalnawink Teraz idę gotować obiadki małemu
                                    buntownikowiwink Pawink
                                    • laminja Re: zasłużony klaps 02.03.06, 17:04
                                      rozumiem zatem, że nigdy swojego dziecka nie skrzyczysz smile) Powodzenia.

                                      Wybacz, ale nie lubię przesady.
                  • laminja Re: zasłużony klaps 02.03.06, 15:54
                    metod stusujemy bardzoi wiele. Proszenie, tłumaczenie, pokazywanie czym grozi
                    łamanie danego zakazu, odciąganie dziecka, odwracanie jego uwagi od
                    niebezpiecznych rzeczy, wymyślanie zabaw zastępczych, ustawiczne poświęcanie
                    dziecku czasu i atencji. Niestety czasem trzeba coś zrobić np. ugotować obiad.
                    I zazwyczaj udaje się bez większych problemów - pozwalam mu pomagać (mimo że
                    robi przez to koszmarny bałagan), daję jakieś zajęcie. Są jednak takie dni,
                    kiedy to nie pomaga. U nas klapsy dawane są sporadycznie - nie uważam tego za
                    metodę wychowawczą i robię wszystko, żeby unikać karania dziecka w taki sposób,
                    ale wiem, że czasem inaczej się nie da. Psychologowie w TV słusznie mówią o
                    tym, że klapsy nie są dobrym rozwiązaniem. Mówią to ponieważ wiele osób
                    naduzywa klapsów uważając je za metodę wychowawczą. Trzeba ludziom pokazywać
                    inne metody, odwodzić ich od kar cielesnych, ale popadanie w przesadę prowadzi
                    na manowce. Czasem trzeba dac klapsa i tyle. Zazdroszczę rodzicom, którzy nigdy
                    nie musieli tego robić. Ale nie dziwię się swoim rodzicom, że dali mi klapsa
                    kiedy mając 2,5 roku wybiłam głową szybę w drzwiach balkonowych (byłam chora, a
                    tata nie chciał mnie wypuścić na balkon). Nie popadajmy ze skrajności w
                    skrajność.
      • cyborgus Re: zasłużony klaps 02.03.06, 20:50
        na pewno? na 100%?
      • cyborgus Re: zasłużony klaps 02.03.06, 20:53
        az na pewno? tak na 100%?
        • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 21:11
          mkolaczyńska napisała: ale ja się nawet nie denerwuje jak mój 18m się upiera.
          Ja się denerwuje jak po raz 10 mówie żeby nie bił kolezanki bo to boli a on
          ciągle uważa że to świetna zabawa.

          ale klapa nie dałam ze złości raczej jako podkreślenie szczególnie złego
          zachowania.

          ---
          • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 21:12
            musi bić (miało być) a nie: musi być
    • figrut Re: zasłużony klaps 01.03.06, 23:29
      Jak po kilkunastu tlumaczeniach : nie wolno uciekać na ulicę bo..., nie wolno
      otwierać okna bo..., nie wolno wkładać kota do piekarnika i nastawiać
      temperatury bo..., nie wolno wkładać pędzelka [mokry od farbki] do dziurek w
      gniazdku bo... - nie słuchał, to jak zabolało - to w końcu posłuchał.
      • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 01.03.06, 23:42
        dzieci i staruszki z alzheimerem klapsuje się głównie za:
        1. udział w sytuacjach niebezpiecznych dla ich życia;
        2. nadużywanie cierpliwości rodzica lub opiekuna;
        3. za to, że mają czelność sprzeciwić się rodzicowi lub opiekunowi i zapominają
        kto tu rządzi;
        Ze staruszką jest większy problem, bo ma tyłek trochę większy i żeby
        zrozumiała, że nie można kurków od gazu odkręcać, to trzeba jej nieźle klapsnąć;
        Dzieckiem wystarczy porządnie potrząsnąć, albo suchą ścierą zdzielić i już
        odpowiedni poziom bólu zadany;

        Chciałam nadmienić, że z powyższych powodów klapsuje się w gębę nieposłuszne
        żony oraz za to, że zupa była za słona i że nie pozbierały po dziecku kredek i
        w ogóle za brak posłuszeństwa wobec pana i władcy;
        Klapsują się czasem jeszcze koledzy w pubie za brak pożądanych wzajemnie
        zachowań. Np. jak jeden śmiał spojrzeć na żonę drugiego.
        W wojsku klapsują się panowie, którzy jako dzieci byli klapsowani. W ogóle
        klapsowani później zawsze klapsują, bo nie znają innych skutecznych metod
        negocjacji - wszak ból jedną z najgorszych rzeczy jest i już od wieków jest
        stosowany jako metoda na wyegzekwowanie posłuszeństwa.
        Wracając do wojska... klapsowane koty zawsze jako starzy klapsują następnych
        kotów. A klapsowani kiedyś rodzice teraz klapsują swoje dzieci.
        Klapsowani rodzice i klapsowane dzieci różnych narodowości często w przymierzu
        stosują razem klapsy przeciwko klapsowanych rodzicom i klapsowanym dzieciom
        innych narodowości. W końcu każdy uważa, że jemu posłuszeństwo jest należnewink
        Pozdrawiam klapsujących i życzę bezklapsowego życia na starość
        • kotbehemot6 Re: zasłużony klaps 01.03.06, 23:47
          taaa, późno już , chyba Ciebie ktoś za mocno klapsnął
          • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 01.03.06, 23:51
            a co? zapomniałam dodać, że klaps to bezbolesny przejaw miłości do dziecka????
            Bo dupy się nie chce ruszyć by kupić kilka książek na temat właściwych metod
            wychowawczych więc się klapsy stosuje z własnej głupoty?
            OOO właśnie zapomniałam. W odpowiedzi na pytanie z autorki postu, klaps jest za
            własną głupotę rodzicielskąwink))))
            • kotbehemot6 Re: zasłużony klaps 01.03.06, 23:59
              rozumiem że o wychowaniu dzieci wiedzę czerpiesz li tylko z ksiązek? Nie no oczywiście należy dziecko nauczyć że nie ponosi sie odpowiedzialności za czyny, a najlepiej w imie miłości niech się zabije , bo jak nie słucha to broń boże zastosować klapsa, niech tam wyskoczy oknem, opluje znajomych ,bo w księgach tak napisali że to szkodliwe szalenie klapsem sie posłuzyć.A nie czytałas o skutkach bezstresoego wychowania?- to proponuje lektury dotyczące skutków takowego, na pzrykładzie szwedzkiego społeczeństwa gzdie najwcześniej stosowano powyższe, psychiatrzy ręce zacierają bo od młodych luzdi z depresją nie mogą się odgonić- bo ci bezstresowi ni wiedzą że życie czasam czegoś wymaga a czasm boli.
              • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 00:03
                wątek jest o tym, za co się klapsy daje, nie będę więc tu z tobą dyskutować
                • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 00:05
                  ale nie mogę się powstrzymać.... czy mądre i grzeczne dzieci rosną tylko dzięki
                  zadawanemu im przez rodziców bólu?????? Bo tak z twojej wypowiedzi wynika. Czy
                  nie pomyślałaś, że można dziecku wyznaczać granice i chować stresowo bez
                  zadawania bólu? Ale co tam argumenty. Trzeba ci przylać w tyłek, żebyś o tym
                  pomyślała co?
                  • kotbehemot6 Re: zasłużony klaps 02.03.06, 00:18
                    źle myślisz, pisalam dzisiaj ale nic to w punktach jeszce raz wypisze
                    1. klaps jest OSTETECZNOŚCIĄ-kiedy zawodza inne środki wychowawcze.
                    2. nie jest panaceum na wszystko, in rzadziej tym lepiej.
                    Byłam wielka pzreciwniczką klapsów, do czasu, pierwszy raz dalam córce gdy miala 5 lat, i nie działały żadne metody typu-wyznaczanie granic, spokojne tłumaczenia, kara -nie obejrzysz bajki..Nie czułam sie z tym dobrze,ale podzialało.Córa ma dziś prawie 7 lat, na palcach jednej reki moge wyliczyć klapsy jej wymiewrzone.Chyba też masz problem z rozróznieniem klapsa od katowania dzieci i karania laniem za każde przewinienie. Rozumiem że pewnie albo nie masz dzieci, albo 2 letnie niemowlę któremu stosukowo łatwo jest wyznaczyćgranice. Różne są dzieci i różne metody wychowania, nie ma złotego środka, nie zachęcam do klapsów, ale nie mam ochoty wysłuchiwać teoretycznych mądrości o wysowaniu argumentów dziecku- myślisz że naprawde nie romawia się z dziećmi.Przyjmij do wiadomności, że zdarzają sie dzieci uparte, chcące na własnej skórze przekonać sie czy rodzić ma rację czy nie, może mam pozwolić jej zrobć sobie albo innym krzywdę, Wychyl czasem nos trochę dalej niż własne poglądy i zrozum innych, i przyjmij do wiadomości że normalny rodzić nie pozwoli na to bu dziecku stala sie krzywda, choćby miał mu zadać ból, a o katowaniu dzieci nikt tu nie mówi.
                    • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 00:23
                      "Różne są dzieci i różne metody wychowania, nie ma złotego środka, nie zachęcam
                      do klapsów, ale nie mam ochoty wysłuchiwać teoretycznych mądrości o wysowaniu
                      argumentów dziecku- myślisz że naprawde nie
                      romawia się z dziećmi.Przyjmij do wiadomności, że zdarzają sie dzieci uparte,
                      chcące na własnej skórze przekonać sie czy rodzić
                      ma rację czy nie, może mam pozwolić jej zrobć sobie albo innym krzywdę,

                      o patrz no! O tym właśnie w tych moich książkach pisali. Tylko że nigdzie o
                      klapsach jako metodach wychowawczych nie było. Jako ostateczność każdy autor
                      książki podaje inną metodę własnego autorstwa. Ja taką jedną stosuję, po wielu
                      próbach różnych metod ta okazała się na moje dziecko jak najbardziej skutecznawink
                      No to prawie się zgadzamy z wyjątkiem środków stosowanych w drodze do celu.
                      • kotbehemot6 Re: zasłużony klaps 02.03.06, 00:29
                        no popatrz , tez doświdczenie coś mądrego pozwoliło mi wymyśleć, chociaż pedagogicznych ksiąg nie pisuję, i doświadczenie mi mówi że mojemu dziecku przemawia do rozumu klaps ,jako środek extrawyjątkowy, używany w niezwykłych okolicznościch.
                        • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 00:33
                          a może z doświadczenia wiesz, czy ten doskonały w ostateczności środek - znaczy
                          się klaps - pomógłby w mojej patowej małżeńskiej sytuacji? Mój ślubny nic się
                          mnie nie słucha... proszę, tłumaczę, wszak dla bezpieczeństwa rodziny mu wbijam
                          do głowy moją filozofię i nic. Może bym go tak zdzieliła w dupę. Albo babcie,
                          co mi co jakiś czas dziecko trują alergenami, których nie może jeść. Kartki im
                          już wielkimi literami popisałam, prośbą, groźbą, no nic nie dociera. Tak walnę
                          jedną i drugą przy jakimś ekstremalnym alergenie w dupsko może pomoże co?
                          Inaczej mi dziecko jakiegoś wstrząsa anafilaktycznego dostanie....
                          • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 00:34
                            "wstrząsa" było błędem niezamierzonym, ale nie będę poprawiać, bo lepiej brzmiwink
                          • jamile Fizia 02.03.06, 00:38
                            brawobig_grin

                            * * * * * * *
                            Kuka
                            mam Cięsmile
                          • kotbehemot6 Re: zasłużony klaps 02.03.06, 00:38
                            mąż, to wyrośnięty dzieciak, i taki juz zatwardziały że nie da sie klapsem(może odda?), zreszta przemową do rozumu też nie, sposobem rzadko, w zasadzie nalezy wymienić na nowszy model.Babciom kup Bilobil ,a i tak nie pomoże bo babcie z definicji zawsze lepiej wiedzą co dla dziecka lepsze, wyczytały chyba gdzieś, że te alergie to wymysł rodziców, i dziecko należy oswajać z alergenami, a wogóle to matki mają fanaberie....widzisz do czego prowadzi brak wychowania.....
                            • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 00:47
                              kurdę, masz rację - te babcie to chyba nigdy porządnie w dupsko nie dostały,
                              teraz się zachowują jakby wszystkie rozumy pozjadaływink A co do męża, kurdę to
                              ja właśnie tak nieszczęśliwie zakochana jestem w takim nieposłusznym
                              egzemplarzu.
                              • kotbehemot6 Re: zasłużony klaps 02.03.06, 00:53
                                z mężem perswazja czuło-uwodząca no i może dobra kuchnia, ale jak egzeplarz uparty to marnie to widzęsmile
                                • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 00:56
                                  a co ja się będę w kuchni męczyć, albo wymyślać jakieś perswazje - w dupę mu
                                  przywalę i ma się słuchaćwink Idę mu więc przywalić. DObranoc
                                  • mama_kotula Re: zasłużony klaps 02.03.06, 01:00
                                    fizia-kulawa napisała:

                                    > a co ja się będę w kuchni męczyć, albo wymyślać jakieś perswazje - w dupę mu
                                    > przywalę

                                    Uważaj, bo a nuż się mu spodoba... ;o)
                  • laminja Re: zasłużony klaps 02.03.06, 15:17
                    czy klaps zawsze musi boleć? złapanie dziecka mocno za rękę może być bardziej
                    bolesne niż klaps...
                • mkolaczynska Re: zasłużony klaps 02.03.06, 20:26
                  fizia-kulawa napisała:

                  > wątek jest o tym, za co się klapsy daje, nie będę więc tu z tobą dyskutować
                  To po co wogóle pidszesz skoro nie dajesz klapsów????
        • laminja Re: zasłużony klaps 02.03.06, 15:16
          masz wyraźny problem z odróznieniem klapsa od bicia... Dla mnie potrząśnięcie
          byłoby znacznie bardziej traumatyczne niż klaps (zazwyczaj w pampersa).
          Reasumując klaps klapsowi nie równy. Ważne jest uświadomienie sobie dlaczego
          daliśmy dziecku klapsa i czy to faktycznie było konieczne.
    • edorka1 Re: zasłużony klaps 01.03.06, 23:55
      Bardzo proszę :
      1.Za usiłowanie wydobycia zabezpieczeń z kontaktów i demolowanie (za kabel ciagniecie uparte) gniazdek telefonicznych. Facet z TPSA który w końcu musiał przyjść pocieszył nas, że dzieci tak mają i on to wie smile.
      2.Za osławione już wybieganie na ulicę.
      3.Za skoki z wersalki (z górnej części oparcia) na podłogę oboje dostali po klapsie. Wersalka ma dobrze ponad metr w tym miejscu. Skakali na przepadło. Wyli z bólu jak uderzali w podłogę i...wyłazili dalej. Cud, że zęby na miejscu. Z wersalki przestali skakać po klapsie i nawet nie próbują wyłazić na oparcie żeby podziwiać widoki. Próbowali za to na komodę ale to jednak za trudne ( na szczęście). Pozostały stołki - ale te - plastiki z IKEI raz że małe, dwa krótko się leci...Więc dali spokój...
      Na pytanie gdzie byłam w sytuacjach 1 i 3 odpowiadam : obok. Tyle, że czasem to obok to jest przygotowanie posiłku, czy siku.
      A i jeszcze - mam bardzo ruchliwe dzieci. I wylezienie na wersalkę zajmowało im ułamki sekund. Kabelek od telefonu - w biegu fajnie sie ciągło...Tłumaczyłam , a jakże. Gniazdka naprawiał mąż i TPSA. Tłumaczyłam, że kanapa wysoka a podłoga twarda. Ze gniazdka są niebezpieczne, że telefon nie będzie dział. Nie pomagało. Pomogły te klapsy, a trochę też jak sądzę widok matki w szewskiej pasji z pianą na ustach i ziejącej ogniem. Bo żeby klapsnąć musiałam najpierw wyjśc z siebie. Pomogło w każdym razie.
      I to by było na tyle jeśli o klapsy chodzi.
      Może stanę przed opcją klapsa za wyłażenie na parapet. I to będzie 5 klaps.
    • mama_kotula Re: zasłużony klaps 02.03.06, 00:10
      Za walenie z całej siły drewnianym klockiem w lustrzane drzwi od szafy
      Komandor, po tysiąckrotnym tłumaczeniu, że nie wolno. Odciąganie i usuwanie
      klocków z zasięgu nie pomagało. Odciągnięcie szafy nie wchodziło w grę.
      • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 00:11
        a trzeba było przewidzieć i szafy nie kupowaćwink!
        • mama_kotula Re: zasłużony klaps 02.03.06, 00:14
          fizia-kulawa napisała:

          > a trzeba było przewidzieć i szafy nie kupowaćwink!

          Mam jeszcze opcję usunięcia wszystkich innych sprzętów poza szafą. Podejrzewam,
          iż wtedy jednak zacznie walić weń głową smile))
          Usunięcia głowy zdecydowanie nie przewiduję smile)
          • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 00:16
            weź no rozpatrz opcję walenia w szafę klocem razem z potomkiem - poczuje
            jedność, empatię i wspólnotę i ze wzruszenia przestaniewink
            • mama_kotula Re: zasłużony klaps 02.03.06, 00:21
              fizia-kulawa napisała:

              > weź no rozpatrz opcję walenia w szafę klocem razem z potomkiem - poczuje
              > jedność, empatię i wspólnotę i ze wzruszenia przestaniewink

              Fiziu kochana. Potomek zaczął walić klockiem w szafę 5 minut po ukojeniu wycia
              Młodego Wyjca Z Obolałym Dupskiem. Akurat jego tylko zjechałam, że zachowuje
              się jak maluch i zaraz mu dam cycusia i śpiochy założę - zawsze działa, hi hi.
              Oni zawsze robią wszystko razem. Razem włażą na parapet, razem wybiegają na
              ulicę, razem spadają z suszarki do bielizny, dziś razem skakali z siedziska na
              główkę do brodzika. Masakra.
              Aha - teraz razem śpią smile))
              • elf1977 Re: zasłużony klaps 02.03.06, 13:36
                Nie wiem za co, bo na razie nie musiałam, mała ma 8 miesięcysmile
                A teoretykom "antyklapsowym" proponuję spędzenie 3, 4 dni w szkole z klasami
                terapeutycznymi. Zobaczą, do czego prowadzi brak pobłażania i wychowywnia
                własnych dzieci. Nie jestem zwolenniczką klapsów, ale myślę, że są sytuacje,
                gdy bywają one nieuniknione. Dzieci nieraz są naprawdę trudne...
                A co do ewentualnych zarzutow, jaki to ze mnie zly nauczyciel, od razu napisze,
                ze niestety w obecnej sytuacji szybciej ja oberwe od ucznia, niz jego w
                jakikolwiek sposob ukarze.
                • marghe_72 Re: zasłużony klaps 02.03.06, 13:47
                  elf1977 napisała:

                  > Nie wiem za co, bo na razie nie musiałam, mała ma 8 miesięcysmile
                  > A teoretykom "antyklapsowym" proponuję spędzenie 3, 4 dni w szkole z klasami
                  > terapeutycznymi. Zobaczą, do czego prowadzi brak pobłażania i wychowywnia
                  > własnych dzieci. Nie jestem zwolenniczką klapsów, ale myślę, że są sytuacje,
                  > gdy bywają one nieuniknione. Dzieci nieraz są naprawdę trudne...
                  > A co do ewentualnych zarzutow, jaki to ze mnie zly nauczyciel, od razu
                  napisze,
                  >
                  > ze niestety w obecnej sytuacji szybciej ja oberwe od ucznia, niz jego w
                  > jakikolwiek sposob ukarze.


                  mozemy wreszcie ustalić ze wychowanie bez klapsów NIE JEST JEDNOZNACZNE z
                  wychowaniem tzw bezstresowym?
                  • elf1977 Re: zasłużony klaps 02.03.06, 13:52
                    Wiem, ale twierdzę, że są osoby, które nie podatne są na inne rodzaje kary.
                    Klaps jest uzasadnione, gdy zachowanie dziecka zagraża drugiej osobie, kiedcy
                    dziecko często i świadomie przekracza granice, które doskonale zna. Nie wiem,
                    czy klaps w takim wypadku pomoże (pewnie i nie), wiem, że są dzieci w wieku 12
                    lat tak zdemoralizowane, że nauczyciele się ich po prostu boją. Rodzice pewnie
                    tey, ale to oni odpowiadaja za taki stan rzeczy.
                    • bea.bea Re: zasłużony klaps 02.03.06, 14:09
                      boże.....nie moge...

                      Wiem, ale twierdzę, że są osoby, które nie podatne są na inne rodzaje kary.

                      i własnie tyczy sie to również ...bitych żon.....walonych mężów....konkubin
                      ...konkubentów...tudziez innych....w końcu na wychowanie nigdy nie jest za późno...
                • bea.bea Re: zasłużony klaps 02.03.06, 14:07
                  jako osoba "antylkapsowa" i czasem pracujaca jako wolontariusz w przedszkolu ,
                  śmiem zauwazyc , że nie brak klapsa sprowadza dzieci na drogę taka o jakiej
                  piszesz.....ale brak jakielkolwiek konsekwencji ( coniektórych matek....)slepe
                  zapatrzenie we własne zawsze idealne dziecko....
                  ...no cóz dziwne , ze matki zabiłyby za ukaranie jej dziecka
                  klapsem.....niezaleznie od tego , ze ów delikwent rozbił glowe koledze
                  drewnianym klockiem...pomimo napomnień ....albo zepchnoł kolege ze schodów....

                  ale przecież przedszkolanka powinna pedagogicznie podchodzić....wiec czytajac
                  wasze wypowiedzi udzieliłabym jej pozwoleństwa na klapowanie ...jednego z drugim....
                  • elf1977 Re: zasłużony klaps 02.03.06, 14:25
                    Tak, rodzice są bardzo niekonsekwentni, albo pozwalają na wszystko, albo katują
                    i terroryzują psychocznie swoje dzieci. Jednak od klapsa do maltretowania żony
                    jest naprawdę daleko. Przemoc i agresja rodzą się najczęściej z braku miłości.
                    Nie chcę pozwolenia na bicie ucznia, jestem osobą spokojną i raczej łagodną.
                    Chcę klarownego systemu kar, które coś znaczą. Chcę, by szesnastolatek,
                    wbijający komuś nóż w udo odpowiadał przed sądem jak dorosły, chcę, by
                    gimnazjalista nie groził mi bezkarnie itd. W przedszkolu chyba nie spotykasz
                    się z takimi sytuacjami?
                    Owszem, uważam, że może kiedyś, gdy była jeszcze szansa zmiany, gdy
                    wykorzystalo już się wszystkie środki perswazji, jeden klaps, wymierzony w
                    porę, pomógłby coś zrozumieć. Jeśli nie, to trudno, nie oznacza to łańcucha
                    przemocy. W takim przypadku wszyscy prawie Polacy byliby gnębicielami, bo
                    prawie wszyscy choć raz dali dziecku klapsa.
                    • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 14:31
                      "W takim przypadku wszyscy prawie Polacy byliby gnębicielami, bo
                      prawie wszyscy choć raz dali dziecku klapsa."

                      w większości chory zacofany naród! Kiedyś na trzy zdrowaśki do pieca swoje
                      dzieci wsadzał, a teraz z dumą przyznaje się do klapsowania. Poczytajcie te
                      forumowe wątki, klapsy za to, że kredek nie chciał pozbierać, że na ulicę
                      chciał wejść (jakby dwuletnie dziecko rozumiało że nie może....), za to że bił
                      inne dzieci (dostał bicie za bicie).
                      Cała Polska bije dzieci! Cholerna prawda
    • elf1977 Re: zasłużony klaps 02.03.06, 13:38
      A za te literówki i brak znaków przepraszam, ale ciągle coś mi się dzieje z
      klawiaturąsmile
    • nisar Re: zasłużony klaps 02.03.06, 13:46
      Dałam w łeb.
      Zeszytem zwiniętym w rulonik.
      Młoda miała lat 10.
      Caluteńki weekend twierdziła, że "odrobiła absolutnie wszystkie zadane lekcje"
      a ja urosłam do rangi Matki Upierdliwo-Czepliwej, uwielbiającej maltretowanie
      dziecka za pomocą stawiania pytań na zasadzie przesłuchania.
      W poniedziałek wsiadamy do samochodu, celem udania się do szkoły.
      Młoda gorączkowo grzebie w tornistrze i wyciąga zeszyt od matematyki.
      Łzy w oczach "mamusiu, tu jeszcze trzeba było zrobić takie zadanie..."
      Dostała w łeb. Tymże zeszytem.
      Nie wstyd mi (to na wypadek pytań).
      Nie wiem czy jestem wyrodną matką, na pewno nie mam anielskiej cierpliwości.


      P.S. Młoda pamięta to do dziś - pewnie skrzywiłam jej psychikę.
      Trudno.
      • thaures Re: zasłużony klaps 02.03.06, 14:37
        Za ucieczkę z przedszkola w wieku 6 lat- przeszedł dwie bardzo ruchliwe ulice i
        poszedł do domu-ponieważ nikogo nie było przeszedł je znowu i poszedł do babci-
        ja w tym czasie z siedmiomiesięcznym dzieckiem na ręku biegałam i go szukałam.
        Dostał pasem w tyłek za każdą "ulicę" , którą przeszedł. On nie płakał, ja tak.
        Drugi raz dostał jak podszedł do dziadka i kopnął go w nogi, które ten miał
        chore. Teraz syn ma 12 lat- nieraz się na niego wydrę, ale go nie biję- nie ma
        potrzeby. Drugi syn ma 6,5 roku i nie dostał w skórę nigdy.
        Mój tata nigdy mnie nie uderzył, mama parę razy trzepnęła. Pamiętam,że nieraz
        myślałam,że wolałabym żeby mnie zlała niż np. była smutna czy gniewała się na
        mnie.
        • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 14:39
          "Pamiętam,że nieraz
          myślałam,że wolałabym żeby mnie zlała niż np. była smutna czy gniewała się na
          mnie. "

          czyli jednak są metody, które są bardziej skuteczne niż klaps? Gniew mamy lub
          smutek mamy w pewnych sytuacjach wystarcza. Nie trzeba bić.
          • thaures Re: zasłużony klaps 02.03.06, 14:44
            Ale nie zawsze pomaga- uważam,że jeżeli chodzi o bezpieczeństwo dzieci i
            tłumaczenia nie pomagają to lepiej je zbić niż doprowadzić do tragedii.
            Oczywiście, co innego tłumaczenie dwulatkowi ,a co innego ośmiolatkowi.
            • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 14:47
              wśród setek metod wychowawczych zawsze znajdzie się jakaś metoda, która pomoże.
              Problem w nieznajomości tych metod
              • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 14:48
                tłumaczenia nie pomagają - ok rozumiem. Tłumaczenia to jedna z setek metod.
                Jeśli tłumaczenia nie pomagają to zastosujmy te inne nieklapsowe metody
                • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 14:49
                  "Na pewno bardziej bolesne. Dziecko klapsnięte
                  czuje się ukarane. Dziecko, którego mama się do niego nie odzywa czuje się
                  odrzucone."

                  dziecko klapsnięte czuje się ukarane, odrzucone i niekochane
                  • iwles Re: zasłużony klaps 06.03.06, 16:56
                    fizia-kulawa napisała:

                    > dziecko klapsnięte czuje się ukarane, odrzucone i niekochane


                    Co Ty za pierdóły wypisujesz !!!
                    No nie, do tej pory jakoś jeszcze wytrzymałam Twoje wypowiedzi, ale teraz już
                    nie ździerżyłam ....

                    W wychowaniu najważniejszy jest zdrowy rozsądek i intuicja rodziców.
                    Nawet książkom nie ufałabym bezgranicznie, bo NIKT poza kochającymi rodzicami
                    nie zna swojego dziecka najlepiej i nie znajdzie odpwiedzniej do niego drogi. A
                    już na pewno nie jakiś tam autor książki, który mojego dziecka n i g d y nie
                    widział na oczy. Nawet nie słyszał, że taki człowieczek istnieje.


                    Rozsądek, rozsądek, i jeszcze raz zdrowy rozsądek.

                    Moje dziecko raz dostało klapsa (przez pampersa, rajstopki i spodenki dresowe) -
                    tak naprawdę to bólu nawet nie poczuł, był raczej zaskoczony (ani jedna łezka
                    nie spadła, ani malutki krzyk się nie wydobył). Za co dostał? Za bicie mamy po
                    twarzy - ze złością. Raz uderzył - przytrzymałam rączkę, powiedziałam
                    spokojnie: nie wolno, mamę boli. Puściłam rączkę - dostałam drugi raz. Za
                    trzecim razem - klaps.

                    Czy poczuł sie niekochany ? A nigdy w życiu! Po sekundzie zaskoczenia -
                    przytulił się do mnie. Daliśmy sobie buzi i po sprawie.

                    Dziś wystarczy, że powiem: A klapsa to nie chciałbyś dostać?
                    I słyszę - NE ! I przez chwilę mam synka - aniołka smilesmilesmilesmile
                    • niepytana Re: zasłużony klaps 06.03.06, 17:06
                      Bardzo trafnie napisane. Ja tez mam dosyc tej klapsofobii. Wszystko ze zdrowym
                      rozsadkiem. Niestety czasem go brak wiec jak wytlumaczyc takiemu rodzicowi
                      kiedy klaps jest ok a kiedy nie??? To cos w stylu ze tylko ludzie powyzej
                      jakiegos tak IQ powinni miec dzieci i prawo jazdy. Marzenia scietej glowy. A w
                      miedzyczasie musimy obserwowac reakcje na rozzloszczona pannice ktora do gosci
                      na imprezie mowi "Dajcie prezenty i wynocha" (patrz watek o komunii) ze to
                      wlasciwie jej rodzice powninni zostac wychowani i poswiecac latorosli wiecej
                      czasu co by z jej slodkiej buzi takie brzydkie slowa nie wychodzily. Nie
                      denerwujmy dziecka przeciez, prawda? Co za swiat. Masz zupelna racje iwles.
                      Pozdrawiam.
          • nisar do fizi-kulawej! 02.03.06, 14:47
            Nie wiem czy są skuteczniejsze. Na pewno bardziej bolesne. Dziecko klapsnięte
            czuje się ukarane. Dziecko, którego mama się do niego nie odzywa czuje się
            odrzucone.

            Wybór należy do każdej matki.
          • mkolaczynska Re: zasłużony klaps 02.03.06, 18:50
            Nie trzeba bić.
            Bić... oczywiście Mówimy o biciu pasami, kopaniu, rzucaniu po podłodze,
            wrzeszczeniu, przypalaniu papierosem czy podtapianiu w wannie.
            A smutek matki i wyrażne niezadowolenie z potomka nie sprawi przypadkiem ze
            dziecko do końca życia będzie miało problem z niską samooceną? Szczególnie
            jeśli matka tak "karała" dziecine często????



            >
    • izabela_741 Re: zasłużony klaps 02.03.06, 14:24
      Za ktorys z kolei dzien wyjca po nocy wyjca. Poznym popoludniem nie dalam
      dluzej rady.
      Glupia bylam strasznie i wstydze sie tego.
      Potem nauczylam sie wychodzic na kilka minut na balkon, zeby ochlonac (majac
      dziecko na oku).
      Od tamtej pory nie klapsuje.

      A teraz SEDNO - NIE MAM POJECIA JAK TO JEST Z DWOJKA. Wyobrazam sobie, ze duzo
      trudniej, bo dzieciaki nakrecaja sie wzajemnie i czesto to wlasnie to starsze-
      madrzejsze podpuszcza z duza skutecznoscia mlodsze.
      Mam nadzieje, ze jak drugie by nam sie pojawilo to starczy mi sil na nie
      klapsowanie.
      I do pewnego stopnia rozumiem moich rodzicow, ze czasem nie mieli juz sily
      tlumaczyc(ale to juz inny temat).
    • laminja Re: zasłużony klaps 02.03.06, 15:05
      za ignorowanie pewnych zakazów. Np. włączanie piekarnika, wywalanie jedzenia z
      lodówki, otwieranie okna, walenie twardymi przedmiotami w telewizor, wchodzenie
      na laptopa i inne niebezpieczne zabawy - oczywiście kiedy setna uwaga ustna,
      odciąganie, tłumaczenie itd. nie skutkują. Niestety klapsy czasem też niewiele
      dają sad Wszystko zależy od dziecka z moim nawet święty nie dałby rady. Jest tak
      nieposłuszne, uparte i złośliwe, że czasem nie pozostawia nam innego wyjścia.

      Ja też w dzieciństwie od czasu do czasu dostawałam klapsy, nie mam z tego
      powodu spaczonej psychiki. Nigdy jednak nie przełożyłabym dziecka przez kolano
      i nie obnarzuła mu pupy do bicia - wiem od innych, że to największe
      upokorzenie.
      • elf1977 Re: zasłużony klaps 02.03.06, 15:12
        Ja też polemizowałabym, co do gniewu, krzyku (choć sama nieraz krzyczę, bo nie
        wytrzymuję). Jak mama dała mi albo bratu klapsa, mieliśmy z tego niezły ubaw
        (może takie niewrażliwe z nas dzieciaki były), kiedy się gniewała, czy nie
        odzywała, nie wiefdzieliśmy, czy świat nam się nie zawali na głowę.
        Dziwi mnie uparte nazywanie klapsów biciem i dziwi mnie nazywanie Polaków
        zacofanym narodem, który znęca się nad potomstwemsmile Chyba nie jesteśmy ani
        gorsi, ani lepsi od innych.
        A, są dzieci, na które nawt sto różnych kar zupełnie nie podziała. Może by
        wypróbować tę ostatnią, zanim przydarzy się coś naprawdę złego.
        • pat761 Re: zasłużony klaps 02.03.06, 15:25
          Pytałam mamę czy dostawałam klapsy jako dziecko, dostałam kilka razy -mama
          pamięta kiedy i za co, ja nie! Wyparłam to z Psychiki? Albo po prostu
          zapomniałam.
        • laminja Re: zasłużony klaps 02.03.06, 15:33
          znam jedno dziecko wychowywane bez klapsów. Rodzice prosili, żeby nie skakało
          po kanapie. Prosili codziennie, wiele razy. Skończyło się bardzo poważnym
          wypadkiem (dziecko 2,5 roku). Konsekwencji tego upadku nie da się usunąć
          całkowicie.
          • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 15:36
            eee no kurczę argument nie do odparcia. Cofam wszystko co powiedziałam. Walmy w
            dupska dzieciakom. Dzięki temu uchronimy je od kalectwa. Naprawdę. Jeden taki
            nie był bity i na podłodze z wylądował po skokach na kanapie - a tak będziemy
            bić i będziemy mieć zdrowe dzieci!

            A tak na poważnie. Jeśli dziecko jest malutkie to nie rozumie proszenia. Albo
            jeśli dziecko jest starsze, ale uparte, to też nie rozumie proszenia. Metoda
            proszenia w takich sytuacjach nie jest odpowiednia. Jest jeszcze co najmniej 99
            pozaklapsowych i pozatproszeniowych metod na zapobieganie kalectwuwink
            • inia25 Re: zasłużony klaps 02.03.06, 15:40
              fizia, odchodząc całkowicie od klapsów, pls podaj mi kilka metod, jak mam
              wytłumaczyć Olce, że kibel nie jest miejscem, w którym myjemy ręce, a juz na
              peno nie wtedy gdy zrobi do niego kupęsmile)) Walczę z tym (bez klapsów póki co)
              już 5 miesiącsmile)))
            • laminja Re: zasłużony klaps 02.03.06, 15:43
              proszę wymień jakieś - zakładając przy tym, że czasem muszę coś w domu zrobić -
              np. ugootować dziecku obiad.
              • bea.bea Re: zasłużony klaps 02.03.06, 16:15
                moze ja..smile)

                mam 2,5 letniego wściekłego malucha...smile
                i manie zabezpieczania wielu rzeczy .....wiec wiem , ze raczej...własnie ( nie
                ma rzeczy niemozliwych, tylko małoprawdopodobne..:smile) ze kiedy siedze w kuchni
                trasa mojego syna może biec tylko przez przedpokój do jego pokoju....w jego
                pokoju zwykle bawi sie autami...a gdy siedzi zbyt długo cicho sprawdzam....
                mam barierki na dzrzwiach..nie otworzy....i odwrotnie założone klamki....zeby
                otworzyc trzeba do góry ..nie na dół...więc nie potrafi...

                jesli się nudzi siedzi ze mna w kuchni i .....tłucze kotlety...maluje na stole
                ...wałkuje plastelinę....kroi warzywa...albo poznaje tajemnice ulubionych szuflad...
                do piekarnika sie nie zbliza...bo umozliwiłam mu "bezpieczne " oparzenie
                tak samo do kuchenki...

                mysle , że czasem zamiast tłumaczyc dziecku , ze cos jest gorace ( to tak jak
                tłumaczyc mi jak wyglada gungulator...smile)) pozwólcie swoim dzieciom oparzyc sie
                ....wsadzic palec do herbaty...dotknąc goracego garnka,,

                moje dziecko nie chodzi pozawijane..ani pobandarzowane...ale pozwoliłam mu
                doświadczyc paru niemiłych rzeczy

                jesli chodzi o slizganie , skakanie itp....to zwykle tłumaczę ...( aaa
                zapomniałam , kiedy mojemu dziecku staje sie krzywda , biegnie do mnie by sie
                przytulic....) jesli zas tłumacze ..np...nie biegaj po korytarzu bo sie
                uderzysz.....a on nic....to zwykle dodaje przydrugim razie...jesli sie uderzysz
                nie przychodź sie przytulic.....i konsekwentnie nie przytulam...

                jeśli rozwali zabawki i po 10 razie prosznia posprzątaj...leci z szuflady
                kolejna na podłoge...wychodze ...po czym wracam i mówie ...ale zrobiłes demolke
                ...pewnie chcesz by ci pomóc....i co robi moje dziecko przytula sie i mówi
                ..prosze pomóz....i jest posprzątane...czasem skutkuje stanie w kącie, które
                nie jest długie bo kończy sie tekstem...mamo ja już posprzątam.....
                a czasem wystarczy ...chcesz ogladac bajkę....to szybciutko sprzątnij....(
                chociarz nigdy nie mówie sprzątaj...tylko konkretnie...samochody do
                szuflady...misie....itd...

                dyscyplina w sklepie czy na ulicy...po prostu trzymam za reke i juz...czasem
                daje swobode...ale mówie trzymaj sie mnie bo juz ci nie pozwolę iśc
                samemu...tylko za ręke...

                awantury przed wyjsciem na spacer , czy pójsciem do kapieli , to pole pomsł.ów z
                mojej strony.....
                kapiel.....sprawdzanie pływalności balona.....budowanie z klocków maszyny do
                piany...nurkowanie w taty okularkach...itp.....wymyslam cos co spowoduje , ze
                mój syn woła...mamo choć już do tej łazienki

                spacer...wczoraj np...musiałam iśc po południu po zakupy...i spróbuj ubrac moje
                dziecko...ale jak tylko powiedziałam , ze bierzemy latarke taty bo ktos mi musi
                poswiecić by trafic do domy...dziecko biegło z butami w ręku...poza tym
                zbieranie patykówna garaz dla samochodów...oj jako ten samochód jest chory
                ..musi go zbadac pani doktor...itp.....

                a czasem po prostu mówie , ze sama nie pójde i ubieram wijące sie
                dziecko...próbując gilgac ...gonic itp....

                było tu pare postów o czepianiu sie obcych do waszych dzieci...a ja kozystam
                czesto z pomocy innych ludzi...prosząc np..pana by zapytał mojego syna nie
                zainteresowanego pójscie m z matką...gdzie jest twoja mama , moze ze mną
                pójdziesz chłopczyku...jaka to cudowna metoda....mały nie chce puścic mojej
                nogawki....

                jej no nie wiem ....akos pare rzeczy za które wasze dzieci dostaly klapsa , sa
                dla mnie zupełnie obce....i nie rozumiem jak mozna walnąc...

                zreszta miałam okazje zobaczyc taka sytuacje na ulicy jadąc samochodem....szły
                dwie mamy zagadane...a dzieci z tyłu...jako matka mogę przewidziec co sie moze
                stac ...i cóz maluch wyszedł na ulice ...mogłam go trzepnąc ...ale matka z
                groźna mina dopadła malucha i w d....., przeprszam wg mnie nie to dziecko
                powinno dostać ...

                • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 16:22
                  bea.bea. brawo!!!! Jeden z niewielu sensownych postów w bezproduktywnych
                  dyskusjach. Wierzę, że w życiu nie uderzysz dziecka. Potrafiłaś się wznieść
                  ponad emocje i konkretnie poradzić nam tu konkretne rozwiązaniawink Kurczę, tyle
                  prostych pomysłów. Tyle skutecznych pomysłów. Ciekawa jestem, czy chociaż jedna
                  mama wypróbuje chocią jeden z tych pomysłów. W końcu łatwiej jest dać klapsacrying
                  • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 16:27
                    bea. bea. chylę czoła jeszcze raz przeczytałam i chylę czoławink))))
                    Kurczę tyle inwencji twórczej, niby proste, ale jakie pomysłowewink
                    • bea.bea Re: zasłużony klaps 02.03.06, 16:31
                      dzieki...chc, jestem normalna kobieta...i tez mam chwile załamania...i
                      bezsilnosci...ale staram sie...co dziwne...własnie czasem tu na forum,w watkach
                      zupełnie nie w temacie bicia...dziewczyny daja wiele pomysłw...trzeba tylko
                      czytac i szukac...
                      • bea.bea Re: zasłużony klaps 02.03.06, 16:38
                        i jeszcze jedno.... próbowałam kiedys załozyc watek pomocowy...co zrobic gdy
                        dziecko,zachowa sie tak czy tak......niestety watki o tesciowych...smile))....czy
                        jak ten..o skutkach, a nie metodach, ciesza sie wiekszym zainteresowaniem..smile)
                        • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 16:43
                          bo to jest właśnie bea.bea. typowa ułomność ludzka. Zamiast skrobnąć jeden taki
                          treściwy post jak ty, to ja bezsensowne batalie toczę i to jeszcze w sposób
                          powodujący naturalną w konsekwencji obronę strony przeciwnej i zamknięcie się
                          na argumenty. Jeden twój post zrobi- założę się- więcej niż wszystkie razem
                          wzięte wojny na temat klapsa. Ludźmi jesteśmy, cholera, bardzo ułomnymi, bardzo
                          konsekwentnymi w swoich filozofiach. Większość wątków na forum to wątki
                          sensacyjno-kontrowersyjne i sama w nich niestety uczestniczęwink A tak bym się
                          skupiła nad obmyślaniem metod nieklapsowych i moje dziecko miałoby większe
                          szanse na niesłyszenie więcej "bo dam ci w dupę"wink
                          • bea.bea Re: zasłużony klaps 02.03.06, 16:48
                            smile))))
                • laminja Re: zasłużony klaps 02.03.06, 16:48
                  ja tez mam dobrze zabezpieczony dom, moje dziecko nigdy się nie oparzyło, nie
                  napiło domestosu, ale mimo że dwa razy spadło z łóżka nadal po nim skacze.
                  Godzinę temu mimo prośby skakał i się uderzył nie przytuliłam go - właśnie
                  znowu zaczął skakać. Nie dam mu klapsa tylko wyciągnę z szafy klocki, bo to nie
                  powód do klapsa. Nie będę czekać aż uderzy się znowu.

                  Nie mam problemów z ubieraniem czy kąpielami. Do sklepów nim nie chodzę, bo nie
                  chce jeździć w wózku, samochodzik po 10 minutach też mu się nudzi. Za rękę nie
                  chadza, jeśli nie chcemy iść tam gdzie on kładzie się na ziemi i wścieka. Nie
                  dałabym mu za coś takiego klapsa, ale ponieważ takie wyjście jest dla mnie
                  starsznie męczące, unikam jak mogę chodzenia z dzieckiem do sklepów.

                  Na moje prośby o posprzątanie zabawek nie reaguje nigdy, wychodzę, chowam
                  rozrzucone klocki - nic to nie daje, ale to też nie jest dla mnie powodem do
                  dania klapsa.

                  Ale wiem, że róznie bywa...


                  P.S. Zabezpieczenia szafek i szuflad w kuchni umie już otwierać sad drzwi do
                  kuchni nie mam. Przez bramki przechodzi górą.
                  • bea.bea Re: zasłużony klaps 02.03.06, 17:08
                    rozumiem cie.....tez mam chwile załamania, gdy mój syn patrzac mi głeboko w oczy
                    wylewa sobie na głowe kubek soku....
                    ale ja go po prostu nie przebieram...on ryczy, ze jest mokry...a ja twój
                    wybór...prosiłam nie rozlewaj soku...w koncu gdy zaczyna walczyc z
                    koszulka...pomagam mu....i jeszcze wytrzec musi.....nie chce to idziemy razem po
                    szmate , dobrowolnie albo nie i wyciera.........

                    nie jestem alfa i omega i nie chce tu robic a poradnie...bo ani wykształcnie,
                    ani umiejetnosci po temu nie mam...:0

                    wiem co zrobiłabym w takim przypadku z moim dzieckiem...

                    > powód do klapsa. Nie będę czekać aż uderzy się znowu.

                    a niby dlaczego ma sie nie uderzyc.....ciebie serce zaboli......jego głowa....

                    Za rękę nie
                    > chadza, jeśli nie chcemy iść tam gdzie on kładzie się na ziemi i wścieka.

                    u mnie skutkowało...idziesz sam...czy mam cie ciagnac...i ciagnełam, ku
                    zgorszeniu innych.....po któryms razie problem sie skonczył

                    nie chce siedziec w wózku...tródno..ja chce zeby siedział...i nie martwie sie
                    jak wrzeszczy......mój maz czasem sie do nas nie przyznawał..teraz sam chodzi z
                    młodym na zakupy

                    Na moje prośby o posprzątanie zabawek nie reaguje nigdy, wychodzę, chowam
                    > rozrzucone klocki -

                    nie chowaj..........ale nie pozwól bawic sie innymi dopuki tych nie
                    schowa....wyje.trudno.......mój wył 1 godzine.......

                    kładzie sie na ziemi...wyciagnij do przedpokoju...niech lezy do woli...wróci
                    ..zpowrotem...

                    ja to okrutnica jestem....
                    • bea.bea Re: zasłużony klaps 02.03.06, 17:10
                      i pozwól mu pogrzebac w szawkach...no tych bez rozentala..smile) zaspokoi ciekawosc
                      i bedzie spokój.....miałam przygotowane takie specjalnie pod niego.......ale
                      była frajda....
                      • banaskiewiczj Re: zasłużony klaps 02.03.06, 17:16
                        wiecie co .moj mały(15 m-cy)przechodzi teraz jais bunt. jak mu czegos
                        zabraniamy, ewentualnie nie idziemy tam gdzie on chce isc to on sie rzuca,
                        płacze, no urzadza sceny. nie wiem co mam z tym robic zeby nie wychowac go na
                        rozpieszczenca. klapsy czasami dostaje, bo ja juz nerwowo nie wytrzymuje. jestem
                        z nim cały dzien sama. czasami nie mam sily ani ochoty zeby sie z nim bawic. p
                        calym dniu walki z nim nie mam juz weny. nie daje rady. a tak bardzo go kocham.
                        • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 17:22
                          nam pomogła metoda, którą opisuję w podanym już linku. Była dołączona płytka
                          instruktażowa do tej metody w jakiejś gazecie. Może i ci to pomoże?
                          • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 17:26
                            laminja napisała:
                            "rozumiem zatem, że nigdy swojego dziecka nie skrzyczysz "
                            aktualnie nie krzyczę, nie wiem co będzie kiedyśwink Krzyk aktualnie jeszcze
                            gorzej rozsierdza moje dziecko i powoduje jeszcze gorsze zachowanie. Nie
                            wierzysz? Zapraszam w odwiedziny. Osiągam pożądany skutek, tzn pożądane
                            zachowanie małego jak na razie bez klapsów i bez krzyku. Równolegle babcia
                            małego próbuje krzyku i obserwuję niestety że nic to nie daje (przy moim
                            dziecku). Babcia zaczyna się uczyć tej metody dla nas skutecznejwink
                            • laminja Re: zasłużony klaps 02.03.06, 17:34
                              tyleże Twoja metoda dotyczy zupełnie innych problemów niż te które mam ja smile)
                              • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 17:37
                                całkiem możliwe laminja, że ta moja metoda sprawdza się na niewielu dzieciach.
                                Nie mam pojęcia. Na moim się sprawdza. Ja jedynie próbuję dowieść, że poza
                                klapsem i tłumaczeniem i odwracaniem uwagi są inne metody, o których wcześniej
                                nie miałam pojęcia, a na które to czasami przypadkiem trafiam, czasami
                                świadomie szukam, czasami sama wymyślamwink
                                • laminja Re: zasłużony klaps 02.03.06, 17:41
                                  ja to doskonale wiem, ale zakładam, że danie klapsa jest ostatecznością...
                                  Czyli staram sie nie popadać w skrajności smile
                                  • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 17:48
                                    różni rodzice różnie ostateczność postrzegają. Laminja ja nie mam nic przeciwko
                                    tobiewink Mnie przeraża ostateczność widziana w różnych wątkach, w różnych
                                    postach, gdzie dla niektórych rodziców ostatecznością są bardzo prozaiczne
                                    inaczej rozwiązywalne problemy. Ale oni już dają klapsa.
                                    Zdaję sobie sprawę, że skrajna postawa "żadnych klapsów w żadnej sytuacji" jest
                                    pewnie ciężka do realizowania, ale póki co z powodzeniem udaje mi się i
                                    wszystkim których z najbliższego otoczenia znam - też się udaje realizować.
                                    • laminja Re: zasłużony klaps 02.03.06, 18:04
                                      wiesz co mnie trochę przeraża to co zaproponowała mi bea.bea... to jednak, że
                                      ona stosuje motody, które mi sie nie podobają nie daje mi jednak prawa do
                                      oceniania jej.

                                      Jesteś bardzo pewna ludzi ze swojego otoczenia. Ja już się nauczyłam, że czasem
                                      ludzie jedno mówią, a drugie robią smile) Często są to jedynie wartości
                                      deklarowane. Nie wiesz też co by było gdyby doszło do sytaucji skrajnej. Dzieci
                                      potrafią czasem zaskoczyć. Dlatego choć szanuję poglądy i deklaracje wolę
                                      powiedzieć: "nigdy nie mów nigdy".

                                      Rozumiem, że bylwersują Cię wypowiedzi z wielu wątków, ale to jest tylko
                                      internet.
                                      • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 18:09
                                        ""nigdy nie mów nigdy". - ależ ja tę samą zasadę wyznaję. Co nie przeszkadza
                                        mi bardzo się starać, by nigdy nie nakrzyczeć na dziecko, by nigdy nie dać mu
                                        klapsa. Na psie nie udało mi sięcrying Klapsa już miałcrying Mam nadzieję, że jeśli
                                        chodzi o dziecko, to moje staranie się przyniesie oczekiwane rezultaty i
                                        wychowam swoje dziecko bez klapsa i bez bezproduktywnego krzyku
                                        • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 18:10
                                          a jeśli chodzi o metody bea. bea. to zdecydowanie bardziej przeraża mnie klapswink
                                          • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 18:13
                                            "Rozumiem, że bylwersują Cię wypowiedzi z wielu wątków, ale to jest tylko
                                            internet. "

                                            z internetu wiele się uczęwink Nawet potrafię zdanie zmienić jeśli przeczytam
                                            argumenty, które do mnie przemówiąwink Dlatego mam nadzieję, że niejedna mama,
                                            która miała dzisiaj dać klapsa dzięki lekturze argumentów przeciwko klapsom,
                                            tego klapsa nie dawink Bulwersujące wypowiedzi, czy w internecie, czy w realu
                                            zawsze wzbudzają u mnie chęć do dyskusjiwink
                                            • laminja Re: zasłużony klaps 02.03.06, 18:18
                                              mało tu sensownych argumentów niestety...
                                              • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 18:20
                                                hmmmm muszę się nad tym dłużej zastanowić, bo trochę mnie zatkało. Bea. Bea. na
                                                pomocwink
                                                • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 18:24
                                                  hmmm idę się przy zupie pozastanawiać.
                                            • bea.bea Re: zasłużony klaps 02.03.06, 18:25
                                              mój boze....zdecydowanie wole dyskusje na rzywo....bo w internecie rzeczywiście
                                              brzmie makabrycznie...smile
                                              ale moja biblią jest ksiażka...kazde dziecko moze nauczyc sie reguł....
                                              uwazam , że dziecku należy pozostawic wybór ...nie pozostawiając wyboru...a
                                              potem konsekwentnie realizowac....oczywiście granica by nie zniszczyc charakteru
                                              dziecka i nie złamac go jest delikatna....ale w zyciu nie wygląda to tak
                                              makabrycznie jak w tekscie pisanym....tym bardziej , ze pisanie nie jest moja
                                              najmocniejszą stroną....

                                              fizu...jaka to metoda ..o której piszecie...bo jestem ciekawa...

                                              a próba sil miedzy dzieckiem a rodzicem.....chyba tak niestety
                                              jest....przynajmniej dopuki maluch nie przekona sie , gdzie jest granica między
                                              tym co wolno , a co nie
                                              • fizia-kulawa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 18:43
                                                aż zadzoniłam do teściowej, żeby się o tytuł spytaćwink
                                                Metody, które nam bardzo pomogły są na płycie DVD dołączonej kiedyś do
                                                gazety "Rodzice". Płyta ma tytuł "szczęsliwe dziecko" i prezentuje metody
                                                doktora harveya karpa - może coś na stronie:
                                                www.rodzice.online.pl byłoby o tej płycie?

                                                Swoje doświadczenia z jedną z zalecanych na tej płycie metod opisuję tuwink
                                                fiziakulawa.blox.pl/html/1310721,262146,13.html?815172
                                          • laminja Re: zasłużony klaps 02.03.06, 18:17
                                            to ja dziwna jestem, bo dla mnie doprowadzanie dziecka do histerii (pozwalanie
                                            na to, żeby wyło godzinę, bo nie chciało pozbierać zabawek), albo ciągnięcie po
                                            sklepiej lub mieszkaniu to mniej więcej to samo co klaps - nawet nie wiem czy
                                            nie są to gorsze metody, bo znacznie dłużej trwają.

                                            Podkreslam, że dla mnie klaps to klepnięcie dziecka w pupę (nie gołą i nie
                                            paskiem tylko ręką) i bez przekładania przez kolano...
                                            • bea.bea Re: zasłużony klaps 02.03.06, 18:37
                                              no nie do końca doprowadzanie dziecka do histeri...tylko nauczenie, że rykiem
                                              nie spowoduje , że mama za niego posprząta,,

                                              a klaps...posprzatam , bo dostane...a jak nie posprzatam to matka i tak to zrobi...

                                              nie rzucę sie na ziemie bo mama nie zwroci na to uwago...bo nie bede bezkarnie
                                              lezał i sie bawił....
                                              w przedpokoju moge leżeć....do woli nikt mnie bije...lezę bo chcę...ale czy na
                                              pewno chće..

                                              a efekt...??
                                              efekt jest taki, ze kiedy idziemy do sklepu to pytam moje dziecko czy jedzie
                                              wózkiem , czy pojdzie sam...i nie mam problemów ze zwalaniem zabawek...
                                              mówie , że pójdziemy ogladac zabawki i nic nie kupimy....ogladamy dotykamy i
                                              idziemy dalej...bez awantur...

                                              no cóz moze klaps w tym momecie jest mniej stresujący...ale czy uczy tego czego
                                              powinien...

                                              musze wyłaczyc sie bo dziecko mnie goni do zabawy....odezwe sie ...

                                              prosze o link do strony z metodą...smile moze byc na priv...papa
                                              • laminja Re: zasłużony klaps 02.03.06, 18:52
                                                czy ja zaproponowałam jako alternatywę do Twoich metod klapsa? Od tego
                                                zacznijmy, że wszystkie te sytaucje uznałam za zbyt błahe żeby mysleć o
                                                klapsie.

                                                Myślę, że Twoja metoda jest skuteczna, ale może być dość kosztowna dla psychiki
                                                dziecka.

                                                A już najbardziej przeraża mnie uznawanie jakiejs książki za biblię. Co będzie
                                                jeśli za jakiś czas kika autorytetów uzna te metody za bardzo złe? Wiem, wiem,
                                                dojdziesz do wniosku, że się nie znają wink

                                                Nie lubię kiedy moje dziecko płacze. Dlatego robię wszystko żeby do łzawych
                                                scen (już nie mówiąc o wyciu przez godzinę) nie doprowadzić.

                                                Jednak w tym wszystkim chodzi mi przezde wszystkim o to, żeby nie oceniać
                                                innych i tego co robią jeśli w grę wchodzi klaps dawany w ostateczności. Bo
                                                choć dla Ciebie klaps jest gorszy dla mnie być może wywieranie presji
                                                psychicznej jest najgorszą rzeczą jaką można dziecku zrobić.
                                              • mkolaczynska Re: zasłużony klaps 02.03.06, 20:06
                                                bea.bea napisała:

                                                > no nie do końca doprowadzanie dziecka do histeri...tylko nauczenie, że rykiem
                                                > nie spowoduje , że mama za niego posprząta,,

                                                Ale co Twojemu dziecku zależy żeby było czysto? No to rzeczywiście masz metody
                                                mojemu nie zalezy.
                                                • bea.bea Re: zasłużony klaps 03.03.06, 11:43
                                                  rzeczywiście , chyba masz racje...smile
                                                  tylko po co własciwie sprzątac????...
                                                  mnie tez nie zbyt zalerzy na porządku...a sprzątac muszę...choc nie lubie tego ,
                                                  a Marysi nie mam...smile)
                                        • janet3 Nie ma takiego!!!! 02.03.06, 18:53
                                          Zamiast pastwić się nad dzieckiem trzeba zacząć pracować nad sobą!!! Moja
                                          córeczka kilka razy dostała klapsa,uznaję to jako moją klęskę.Dziecko nie jest
                                          naszym równorzędnym partnerem który może się bronić.Dziś zmarł 4 letni chłopiec
                                          pobity przez matke i jej konkubenta.Zapewne zaczeło się od klapsa, skonczyło na
                                          pęknięciu czaszki, złamanych żebrach i wielu innych obrażeniach.Nie ma dla mnie
                                          powodu żeby uderzyć dziecko.Myślę że im bardziej złamani psychicznie rodzice
                                          tym chętniej biją swoje dzieci i jeszcze się tym szczycą tak jak tu na tym
                                          forum.
                                          • mkolaczynska Re: Nie ma takiego!!!! 03.03.06, 07:08
                                            klaps to pastwienie się nad dzieckiem????
                                            A jak mu myjesz zęby czego nie znosi to co robisz? katujesz? Taaak a za
                                            używanie gruszki do nosa powinnam pójść do więzienia wiem.
                                            • fizia-kulawa Re: Nie ma takiego!!!! 03.03.06, 09:23
                                              mkolaczyńska, a nie zauważyłaś, że jak namówisz na coś dziecko, to wszystko
                                              łatwiej idzie? Na branie leków, których nie cierpi brać namawiam różnymi
                                              sposobami np bierzemy te leki, przy ludziach (dziadek) przed którymi mały zrobi
                                              wszystko żeby się popisać. Jak nie ma dziadka uciekamy się do małych szntażów,
                                              że jak weźmie lek to puścimy na dvd Olinka Okrąglinka, jak nie ma na bajkę
                                              czasu, to bawimy się w karmienie "teraz ty, teraz ja" i dajemy lek misiowi,
                                              kotkowi aż w końcu przychodzi kolejka na pierworodnego. No oczywiście prościej
                                              jest na siłę rozdziawić małemu buzię i na siłę wlać - ale to nie jest
                                              efektywne, bo lek bokami z buzi się wylewa;
                                              Zęby generalnie lubi myć, ale jak było klika dni, że się uparł, że nie - to
                                              wtedy pomogła piosenka "szczotka, pasta kubek ciepła woda....". EEEE jak na
                                              razie zawsze znajdowałam sposób, by dziecko przekonać. Nawet pobieranie krwi
                                              mój mały u lekarza miał dopiero wtedy, gdy sam wyciągnął do igły rękę.
                                              Przekonywanie trwało tylko 2 minuty, bo całe szczęście, przypomniało mi się, że
                                              w poczekalni u lekarza jest ogromny kwietnik, przy którym stoi ogromna konewka,
                                              a podlewać kwiaty mały uwielbia - no i przy kłuciu mały nawet nie pisnął - bo
                                              był przejęty trzymaniem olbrzymiej konewy z wodąwink
                                              Wydaje mi się, że czasowo wymyślenie sposobu nie zajmuje więcej niż siłowanie
                                              się z dzieckiem, a później próby uspokojenia spazmów.... Tylko że zaraz
                                              usłyszę, że na NIEKTÓRE dzieci żadne sposoby nie działająwink)))))) No cóż,
                                              współczuję NIEKTÓRYM dzieciom mało pomysłowych rodzicówwink
                                              • fizia-kulawa Re: Nie ma takiego!!!! 03.03.06, 09:30
                                                co do gruszki do nosa - nie używamy - ale używamy równie mało przyjemnej fridy.
                                                Zorganizowaliśmy kiedyś taką zabawę przy tej fridzie (mały ma swoją, żeby
                                                udawać, że opróżnia nos i mi) że wyciąganie z gili z nosa jest uważane za
                                                niezłą przyjemnośćwink

                                                Hmmm jakieś jeszcze inne pytania? Oczywiście zaraz usłyszę, że nie wierzycie,
                                                że można bez przemocy z dzieckiem, albo że mam bardzo grzeczne dziecko.
                                                Żeby nie wyglądało tak różowo to się przyznam, że mam jeden nierozwiązany
                                                problem z dzieckiem, bo ciamka mi nałogowo kciuka. Nie znalazłam pomysłu na
                                                odzwyczajenie. Wszystkie znane mi sposoby nie pomogły. Owszem mogłabym
                                                zastosować klapsa - a nóż pomoże? Nie stosuję jednak. Dziecko pewnie będzie
                                                mieć krzywy zgryz. Jeśli już dojdzie do jakiejś przemocy, to zacznę od
                                                zaszywania rękawków w swetrach czy bandażowania- ale cholernie nie chcę tego -
                                                wiem, że to będzie takie łamanie. Na razie radzimy sobie odwracaniem uwagi.
                                                Gorzej w nocy jak śpię. Hmmmm idąc waszym tokiem myślenia... krzywy zgryz dobry
                                                nie jest - na szkodę dziecka działam. A tak dałabym profilaktycznie co godzinę
                                                klapsa z intencją zastraszenia, że niech tylko włoży palec do buzi to walnę
                                                jeszcze mocniej... i problem miałabym z głowy nie?
                                                • mkolaczynska Re: Nie ma takiego!!!! 03.03.06, 10:14
                                                  A czego go nauczysz jak zabandażujesz rączki czy zszyjesz rękawy?
                                                  Oprócz tego ze oduczysz wkładania kciuka do buzi? No czego??
                                                  • fizia-kulawa Re: Nie ma takiego!!!! 03.03.06, 12:00
                                                    "A czego go nauczysz jak zabandażujesz rączki czy zszyjesz rękawy?
                                                    Oprócz tego ze oduczysz wkładania kciuka do buzi? No czego??"

                                                    no właśnie dlatego tego nie robię i jestem w patowej sytuacji bo nie mam
                                                    żadnego pomysłu na to ciamkanie paluszka. Nie mam pojęcia co robić...?
                                                  • bea.bea fuzia...:)...sprawdź poczte... 03.03.06, 12:07
                                                  • fizia-kulawa Re: fuzia...:)...sprawdź poczte... 03.03.06, 12:08
                                                    bua bua ja ci dam fuzięwink - a pocztę sprawdziłam i odpisałamwink))))
                                                  • fizia-kulawa Re: fuzia...:)...sprawdź poczte... 03.03.06, 12:16
                                                    mkolaczyńska napisała:
                                                    "Tak szcezgólnie jak zaczynasz używać gruszki gdy dziecko ma 8 mieisęcysmile
                                                    tak wtedy można go przekonać że wkładanie gruszki do nosa to moze być zabawa
                                                    niech sie popisze przezd tatusiem jaki jest odważny wink."

                                                    droczysz się ze mną czy naprawdę źle odczytujesz moje intencje? Przecież ja nie
                                                    piszę, że moja metoda jest jedynie słuszną metodą dla każdego dziecka w każdym
                                                    wieku! Ja ubolewam albo nad brakiem wyobraźni i chęci rodziców do szukania
                                                    jakichkolwiek pozaklapsowych metod albo nad błędnym przekonaniem, że zestaw
                                                    metod został wykorzystany i zostaje tylko klaps...
                                                  • mkolaczynska Re: fuzia...:)...sprawdź poczte... 03.03.06, 15:54
                                                    Ja ubolewam albo nad brakiem wyobraźni i chęci rodziców do szukania
                                                    > jakichkolwiek pozaklapsowych metod albo nad błędnym przekonaniem, że zestaw
                                                    > metod został wykorzystany i zostaje tylko klaps...

                                                    Błędem jest twoje przekonanie że każda metoda poza "biciem" jest dobra/lepsza.
                                                    Błędem jest że stawiasz znak równości pomiedzy biciem i katowaniem a klapsem.
                                                  • laminja Re: fuzia...:)...sprawdź poczte... 03.03.06, 18:52
                                                    racja - nie ma to jak ciągnąć dziecko, które się położyło na ziemi w sklepie
                                                    przez całe centrum handlowe smile))
                                                  • mkolaczynska Re: fuzia...:)...sprawdź poczte... 03.03.06, 20:58
                                                    laminja napisała:

                                                    > racja - nie ma to jak ciągnąć dziecko, które się położyło na ziemi w sklepie
                                                    > przez całe centrum handlowe smile))
                                                    Ale patrz technicznie to jak lepiej za noge czy za włosy ciągnąć?
                                                    Za włosy boli to przemoc fizyczna jest a za noge to może główką stukać o
                                                    posadzke, no ale wtedy sam sobie krzywde robi to to już chyba nie przemoc.
                                                  • bea.bea Re: fuzia...:)...sprawdź poczte... 03.03.06, 20:59
                                                    smile)))....rzeczywiscie jak siebie czytam ...to tylko pejcz i czapka z zamkiem na
                                                    usta...smile))
                                                  • bea.bea Re: fuzia...:)...sprawdź poczte... 03.03.06, 21:02
                                                    to ja dziwna jestem, bo dla mnie doprowadzanie dziecka do histerii (pozwalanie
                                                    na to, żeby wyło godzinę, bo nie chciało pozbierać zabawek), albo ciągnięcie po
                                                    sklepiej lub mieszkaniu to mniej więcej to samo co klaps - nawet nie wiem czy
                                                    nie są to gorsze metody, bo znacznie dłużej trwają.

                                                    ale za to njaka podłoga wyfroterowana...smile))

                                                  • laminja Re: fuzia...:)...sprawdź poczte... 04.03.06, 13:49
                                                    skoro gorsze to czemu je stosujesz? Uważaj, bo kulawa Cię do więzienia chciała
                                                    wsadzić za znęcanie się nad dzieckiem (to przemoc fizyczna i psychiczna) wink Już
                                                    nie mówiąc o tym, że przecież są metody, które pozwalają unikać tak
                                                    drastycznych metod - powinnaś poszukac wink
                                              • mkolaczynska Re: Nie ma takiego!!!! 03.03.06, 10:11
                                                Tak szcezgólnie jak zaczynasz używać gruszki gdy dziecko ma 8 mieisęcysmile
                                                tak wtedy można go przekonać że wkładanie gruszki do nosa to moze być zabawa
                                                niech sie popisze przezd tatusiem jaki jest odważny wink.
                                                U nas na mycie żębów na pewno nie pomaga śpiewanie szczotko szczotko, ale
                                                akurat na to mamy inny sposób.
                                                Ah zaraz się znów dowiem ze katuje swoje dziecko jak daje mu klapsa i niczego
                                                nie ucze. Trzymam w czarnej skrzynce na balkonie.
                                                smile)) Gratuluje ocen smile
                                            • janet3 Re: Nie ma takiego!!!! 03.03.06, 14:33
                                              Nie możesz porównac mycia zębów, gruszki do noska do bicia dziecka coś ci się
                                              tu pokręciło.Wiem że są różne dzieci, moje akurat jest łatwe w obsłudze co nie
                                              oznacza że zawsze jest lekko.Na rózne krnąbrne zachowania staram się znalezć
                                              rozwiązanie inne niż klaps.Być może ty uważasz że klapsy to jest metoda która
                                              pomaga, ale klaps to przemoc i tego musisz być świadoma.
                                              • mkolaczynska Re: Nie ma takiego!!!! 03.03.06, 15:47
                                                No tak laps to przemoc bicie ja wiem
                                                A pozwalanie żeby dzeicko płakało/krzyczało ze złości pół godziny to nie
                                                przemoc?
                                                To jest wychowywanie bez przemocy według ciebie?
                                                • fizia-kulawa Re: Nie ma takiego!!!! 03.03.06, 15:52
                                                  figrut napisała:
                                                  "opanowanie w takiej sytuacji mam, które tak tu na forum deklarują że
                                                  nigdy w życiu nie dały i nie dadzą swoim dzieciom klapsa."
                                                  Ale na całym forum chyba nie ma takich mam. Każda pisze, że się stara nie dawać
                                                  i do tej pory się udało lub że się stara nie dawać i zdarzyło się z kilka razy,
                                                  ale ma kaca moralnego i wie, że to złe.
                                                  Albo niedokładnie czytam, albo naprawdę nie ma takich mam
                                                  • fizia-kulawa Re: Nie ma takiego!!!! 03.03.06, 15:53
                                                    figrut, generalnie współczuję tamtej sytuacji. Mam nadzieję, że ja nic takiego
                                                    w życiu nie przeżyjęcrying
                                                • janet3 Re: Nie ma takiego!!!! 03.03.06, 15:59
                                                  Nie dopuszczam do sytuacji żeby zostawić płaczące dziecko przez pół godziny,
                                                  serce pękłoby jak nic.Widzę że lubisz skrajności a może znajdziesz coś pośrodku?
                                                  Nie jestem żadna mądralą bo juz napisałam, że moje dziecko dostało pare
                                                  klapsów.Zawiodła cierpliwość a ja czułam się podle.
                                                  • mkolaczynska Re: Nie ma takiego!!!! 03.03.06, 16:08
                                                    dla mnie klaps nie jest przemocą i nie jest skrajnością.
                                                    Dla mnie skranością jest wynoszenie wrezszczącego dziecka z miejsca gdzie chce
                                                    być. Uważam ze najpierw powinno się je uspokoić, bo potem dziecko wrzeszczy
                                                    znacznie dłużej niz po klapsie.
                                                  • fizia-kulawa Re: Nie ma takiego!!!! 03.03.06, 18:22
                                                    mkolaczyńska jeśli ty uważasz, że ja tak uważam:

                                                    "Błędem jest twoje przekonanie że każda metoda poza "biciem" jest dobra/lepsza.
                                                    Błędem jest że stawiasz znak równości pomiedzy biciem i katowaniem a klapsem."

                                                    to jesteś w przeogromnym błędzie.

                                                    Właściwie ręce mi opadły, bo kilkanaście moich postów w tym wątku precyzuje
                                                    dokładnie moje poglądy, które są bardzo dalekie baaaaardzo dalekie od tego co
                                                    napisałaś. Na takim poziomie niezrozumienia między nami, chyba nie ma sensu
                                                    dziesiątki razy pisać jedno i to samo, co i tak jest odczytywane totalnie
                                                    odwrotnie. Zatem kończę swą karierę pyskaczową w tym wątku i jadę na narty. Pa
                                                  • mkolaczynska Re: Nie ma takiego!!!! 03.03.06, 21:01

                                                    > Właściwie ręce mi opadły, bo kilkanaście moich postów w tym wątku precyzuje
                                                    > dokładnie moje poglądy, które są bardzo dalekie baaaaardzo dalekie od tego co
                                                    > napisałaś.

                                                    Tak tu sprecyzowałaś jednen z nich smile
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=37735416&a=37852131
                                    • shamsa Re: zasłużony klaps 02.03.06, 20:28
                                      Mnie przeraża ostateczność widziana w różnych wątkach, w różnych
                                      > postach, gdzie dla niektórych rodziców ostatecznością są bardzo prozaiczne
                                      > inaczej rozwiązywalne problemy.
                                      zgadzam się. jezeli klaps to ostateczność, to nie rozumiem dlugiej listy
                                      "przewinien ostatecznych"
                                      jezeli zdarza sie to czesto, nie kilka razy w zyciu (jak w przypadku np.
                                      dreczenia zwierzatka), to to juz jest naduzywanie i latwizna rodzica. ja bym
                                      radziła tym rodzicom zastanowic sie nad wychowaniem, ustalic co chca osiagnac i
                                      jakimi metodami. w niektorych przypadkach "pomimo ciaglego proszenia..." dzieci
                                      ewidentnie was nie sluchaja! zastanowcie sie dlaczego, a nie od razu klaps.

                                      a tak w ogole to znowu sie zrobil watek kłotliwy. slowem klapsy mozna dołączyć
                                      do tematów drażliwych.
                          • banaskiewiczj Re: zasłużony klaps 03.03.06, 09:22
                            możesz jeszcze raz podać link.jakos nie moge go odnalezc. bede wdzieczna, bo nie
                            chce go stresowac.
                    • laminja Re: zasłużony klaps 02.03.06, 17:23
                      tyleże ja nie potrzebuję niczyjej rady ani pomocy smile) W odpowiedzi na twój post
                      podzieliłam się własnymi doświadczeniami i tyle.

                      Wylewanie soku na siebie, szamponu na podłogę w łazience - to mnie nie rusza.
                      Tj. wściekam się, ale dziecko z tego powodu nie cierpi - wściekam się głównie
                      na siebie - że go nie upilnowałam i mam robotę smile

                      Nie martwię się o to, że go zaboli tylko że sobie poważniejszą krzywdę zrobi.

                      "> powód do klapsa. Nie będę czekać aż uderzy się znowu."
                      to zdanie wycięłaś z kontekstu - w oryginale było, że to NIE powód do
                      klapsa... z przytoczonego przez Ciebie cytatu wynika, że za coś takiego daję
                      klapsa.

                      "nie chowaj..........ale nie pozwól bawic sie innymi dopuki tych nie
                      > schowa....wyje.trudno.......mój wył 1 godzine......."

                      chyba żartujesz - mam dziecko doprowadzić do ciężkiej histerii - to mam być
                      próba sił - walka psychologiczna? Wolę go zawołać i pomóc mu w sprzątaniu. Tak
                      jak pisałam bałagan w pokoju, czy porozrzucane zabawki to dla mnie nie jest
                      powód do klapsa.

                      ciągnąć dziecka po sklepie, ani mieszkaniu też nie zamierzam.
                      Z wózka sam wychodzi - musiałabym go przyszyć, żeby siedzał - pasy 5 punktowe
                      nie stanowią dla niego problemu.





                    • iwles Re: zasłużony klaps 06.03.06, 17:40
                      bea.bea napisała:
                      > a niby dlaczego ma sie nie uderzyc.....ciebie serce zaboli......jego głowa....

                      U mojej koleżanki podobne podejście skończyło się szpitalem, tomografem, kupą
                      nerwów i strachu. Na szczęście tylko tym, choć chirurdzy byli juz gotowi do
                      operacji, gdyby wynik tomografu był inny niz był.
                      Mały też skakał sobie "tylko" po kanapie, spadł z niej, uderzył główką o
                      klocka tak, że klocek odgniótł czaszkę.

                      Nie zawsze metoda "konsekwencji naturalnych" się sprawdza.
                      Lepiej zapobiegać niż walczyć ze skutkami.
            • mkolaczynska Re: zasłużony klaps 02.03.06, 19:58
              ja też poprosze o rady wychowawcze
              • malila Re: zasłużony klaps 02.03.06, 20:20
                Jakie konkretnie? Bo naprawdę nie ma jednej cudownej metody. Nie ma nawet
                jednej metody na to samo zachowanie u tego samego dziecka, jeśli zmieniają się
                okoliczności.
                Awantury, ataki złości, pokładanie się na ziemi przerabiałam dwukrotnie, za
                drugim razem z dużo większą dozą cierpliwości, bo już wiedziałam, ze to etap
                przejściowy, jeśli się dziecku nie ulega. Przy pierwszym dziecku bardzo pomogła
                mi nauczycielka w przedszkolu, kiedy to po klapsie, którego dałam
                czterolatkowi, zobaczyłam, że to kompletnie bez sensu, bo chociaż dziecko się
                nagle uciszyło i znieruchomiało, to takie jego zachowanie mnie przeraziło. Nie
                chciałam, żeby moje dziecko się mnie bało, żeby było ugrzecznione i
                usztywnione. Chciałam, żeby dobre zachowanie było dla niego naturalne. Okazało
                się, że pierwsze, co należało zrobić, to zacząć panować nad sobą. Bo kiedy on
                sie złościł, ja się wkurzałam, on jeszcze bardziej i tak się nakręcaliśmy. A to
                ja powinnam być tą osobą, która utrzymuje sytuację pod kontrolą. I to
                faktycznie zadziałało i to niespodziewanie szybko. Zadziałało nie tylko w
                konkretnych sytuacjach, ale mój syn ogólnie bardziej się wyciszył i bunty
                zdarzały się coraz rzadziej. Młodszy syn z kolei był mniej awanturujący się,
                ale bardziej uparty. Ale to już zupełnie inna historia...
                • mkolaczynska Re: zasłużony klaps 02.03.06, 20:33
                  ale ja się nawet nie denerwuje jak mój 18m się upiera.
                  Ja się denerwuje jak po raz 10 mówie żeby nie bił kolezanki bo to boli a on
                  ciągle uważa że to świetna zabawa.
                  • mkolaczynska Re: zasłużony klaps 02.03.06, 20:39
                    ale klapa nie dałam ze złości raczej jako podkreślenie szczególnie złego
                    zachowania.
                  • marghe_72 Re: zasłużony klaps 02.03.06, 21:15
                    mkolaczynska napisała:

                    > ale ja się nawet nie denerwuje jak mój 18m się upiera.
                    > Ja się denerwuje jak po raz 10 mówie żeby nie bił kolezanki bo to boli a on
                    > ciągle uważa że to świetna zabawa.
                    >
                    zabrać od koleżanki, wyjśc bez dyskusji
                    i wychodzic za kazdym razem jak będzie Ją bił
                    ps. koleżanka jeszce nie oddała? wink bo moze to akurat by zadziało. MIędzy
                    rownymi ... wink
                    • mkolaczynska Re: zasłużony klaps 03.03.06, 07:05
                      wigilia 4 dni w jednym domu smile))))))
                      Z siorą lałyśmy się zawszesmile)))))))
    • figrut Re: zasłużony klaps 02.03.06, 21:52
      Mam troje dzieci. Córki 16 letniej nie uderzyłam nigdy, 22 miesięczniaka też
      oczywiście nigdy [za mały, aby można było wymagać od niego zrozumienia skutków
      np. wybiegania na ulicę], ponad 3,5 latek dostał klapsy już cztery albo pięć
      razy. Opis jednej sytuacji: letni spacer po ulewie, na dworze błoto. Idę z
      dzieciakami na spacer - roczniak w wózku, trzylatek na własnych nogach. W pewnym
      momencie trzylatek wybiega na polną drogę prowadzącą do bardzo ruchliwej ulicy.
      Wołam żeby wracał - nie reaguje. Wózkiem przejechać po błocie się nie da, ja
      ciągle wołam, a on coraz bliżej ulicy. Biorę młodszego na ręce i puszczam się
      biegiem za starszym. Nie daję rady, syn jest szybszy niż ja z młodszym na ręku.
      Dylemat - zostawić młodszego na tej drodze [błoto już przestaje być ważne] i
      biec sama [młodszy już chodzi]? A jak młodszy wejdzie w jakieś chaszcze przy
      dróżce i nie będę mogła go znalezć, a w czasie gdy go będę szukać on już zdąży
      dojść do ulicy ? Stawiam młodszego na nogach i puszczam się za starszym. Liczą
      się sekundy, nie ma czasu na myślenie. Dopadam trzylatka jakieś 4 metry przed
      ulicą, akurat przejeżdża tir. Trzylatek się śmieje i chce się wyrwać - ma niezły
      ubaw, mnie nogi robią się jak z waty, ciężko mi nawet dojść do młodszego - w
      końcu docieram, trzylatek dostaje kilka solidnych klapsów - po raz pierwszy w
      swoim życiu, ja nie moę opanować płaczu - nie z żalu nad zbitym synkiem - z
      emocji. To nie był jego pierwszy taki wybryk - wcześniej miał tłumaczone
      dlaczego nie wolno tego robić, łącznie z pokazaniem przejechanej żaby. Od tamtej
      pory na ulicę już nie ucieka. Kto wie, może tymi klapsami uratowałam mu życie.
      Wolę iść za klapsa do więzienia, niż stracić dziecko.
      • shamsa Re: zasłużony klaps 03.03.06, 10:16
        czego uważasz go tym nauczyłaś? rozładowałaś emocje, zemscilas się, że cie nie
        słuchał to korzysci bezposrednie, ale co to mialo na celu. (nie czepiam sie
        ciebie, rozumiem sytuacje, chcialabym ja tylko zanalizowac)

        wychowanie (z definicji) jest procesem celowym. klapsy w takiej sytuacji nie sa
        wychowawcze.
        • figrut Re: zasłużony klaps 03.03.06, 15:43
          shamsa napisała:

          > czego uważasz go tym nauczyłaś? rozładowałaś emocje, zemscilas się, że cie nie
          > słuchał to korzysci bezposrednie, ale co to mialo na celu.
          Od 8 miesięcy nie zrobił mi już takiego numeru. Uważasz że to mało ? Przez 8
          miesięcy nie zaryzykował swoim życiem wybiegając na ulicę. Jeśli dziecko
          trzyletnie [kontaktowe i rozumiejące co się do niego mówi] mimo zakazów i
          tłumaczenia co, po co i dlaczego nie wolno dotykać kominka w którym się pali,
          tego kominka jednak dotknie - będzie miało bolesny pęcherz przez dłuższy czas -
          jest duże prawdopodobieństwo że więcej tego nie zrobi. Jeśli zjedzie rowerkiem
          po schodach [mimo zakazów], przewróci się i złamie rękę, to jest duże
          prawdopodobieństwo że już więcej rowerka ze schodami łączyć nie będzie. Jeśli
          przy tych np. dwóch sytuacjach dziecku mimo złamania zakazu nic bolesnego się
          nie stanie, to jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że np. mimo nieoglądanej
          jako kary bajki lub nie zjedzonego loda - nadal będzie łamać zakaz. Wszak więcej
          emocji daje jazda rowerem po schodach, lub sprawdzenie co to takiego ten
          zakazany owoc - gorący kominek. Wybacz, ale wolę aby moje dziecko nie chciało
          się przekonać jak to jest być przejechanym przez samochód, wolę aby zabolał go
          tyłek - szkodliwość dla życia żadna, a efekt [u mojego syna] taki sam jak
          sprawdzenie jak to jest, gdy uderza w niego samochód.
          > wychowanie (z definicji) jest procesem celowym. klapsy w takiej sytuacji nie sa
          > wychowawcze.
          Tak, masz rację - z definicji. A swoją drogą chciała bym zobaczyć
          niezwykłe opanowanie w takiej sytuacji mam, które tak tu na forum deklarują że
          nigdy w życiu nie dały i nie dadzą swoim dzieciom klapsa. Anonimowo można wiele
          - krytykować u kogoś swoje własne błędy, podawać sie za kogoś zupełnie innego
          niż się jest, podać wykształcenie zgodne nie z rzeczywistością, a z własnymi
          marzeniami .....
    • izabela_741 bez wnikania w filozofie 03.03.06, 09:36
    • wieczna-gosia nie bede zakladala nowego tematu.... 03.03.06, 16:00
      i poza tym nie mam zbytnio czasu.

      Ale:

      Klaps jest tu uzywany w kontekscie skutecznosci:

      uznaje klapsy bo sa skuteczne
      klapsnelam ale nie pomoglo, wiec nie stosuje.

      czy CEL USWIECA SRODKI JESLI CHODZI O WYCHOWANIE? czyli wychowawszy porzadnego
      czlowieka nieporzadnymi srodkami jestesmy OK? Czy fakt ze wychowalismy czlowieka
      porzadnego sprawia ze srodki te sa porzadne? Jak dalece mozna sie posunac w cel
      wychowania porzadnego czlowieka?

      i spadam do pracy, wiec tylko rzucam hasla moze ktos sie zainteresuje smile
      • fizia-kulawa Re: nie bede zakladala nowego tematu.... 03.03.06, 18:41
        wieczna-gosia .... w pewnym aspekcie klaps będzie zawsze skuteczny. Zależy
        tylko od progu bólu twojego dziecka. Walisz albo lekko i już dziecko czuje się
        zbolałe i zastraszone, albo walisz do skutku aż przekroczysz próg bólu i
        dziecko złamiesz. W jednym i drugim przypadku doraźny skutek to przynosi.
        Dziecko zaczyna robić to co ty chcesz, bo się boi bólu.

        Co do drugiego problemu... problem w tym, że wielu rodziców, jak widać
        chociażby tu na forum, uważa, że klaps jest jak najbardziej porządnym środkiem,
        więc nie ma co dywagować na temat porządności wychowania nieporządnymi środkami
        lub pytać czy środki są porządne, bo przecież klaps porządną metodą jest no nie?
        Klaps, to przecież nie jest żadne tam dalekie posuwanie się w wychowaniuwink
        Klaps to porządna skuteczna metoda jestwink
        • bea.bea Re: nie bede zakladala nowego tematu.... 03.03.06, 21:13
          i w zasadzie bezstresowa.....
          bo wychowanie to zbyt długo trwa...i jeszcze dziecko w histerie wpada...

          sprostowuje..swoja wypowiedź , bo rzeczywiście brzmi makabrycznie....słowo
          wywlec...należy zamienic słowem wyprowadzić...smile

          a histeria przy sprzataniu zabawek....
          posprzątasz zabawki.....nie
          pomoge ci pozbierac....nie....i leci cała półka na podłogę...ryk..
          dobrze jesli zdecydujesz sie sprzatac...albo bedziesz chciał bym ci
          pomogła..przyjdź...nie....ryk...
          jestes jeszcze zły.....nie..ryk
          to juz bedziemy sprzątac.......nie....
          itd..itd....na podłodze laduja wszystkie posiadane zabawki, przewrócony stolik i
          krzesełko....( normalnie lac i patrzec czy równo puchnie...smile)
          i po godzini....gdy właczyłam głośno bajke w drugim pokoju.....mamo pomóz mi
          sprzatac .....plose....

          rzeczywiscie wykazałam sie siłą charakteru...ze mu nie wlałam ...gdy przez pokój
          leciał stolik...smile

          no cóz ale ja jestem długodystansowcem....szybkie numerki , mnie nie bawiąsmile)))
          • fizia-kulawa Re: nie bede zakladala nowego tematu.... 03.03.06, 23:32
            mkolaczyńska jak nauczysz się czytać ze zrozumieniem to będziemy kontynuować
            dyskusję. A na obraz poglądów składa się całość moich postów. Wszystkie razem
            po prostu.
            • fizia-kulawa Re: nie bede zakladala nowego tematu.... 03.03.06, 23:35
              mkolaczyńska czy ty wiesz co to jest sarkazm i ironia, czy trzeba tobie
              tłumaczyć że w tym przytoczonym przez ciebie linku nie piszę o swoich poglądach
              tylko wyśmiewam właśnie poglądy dużej liczby rodziców, którzy uważają, że klaps
              jest porządną metodą wychowawczą? Naprawdę muszę ci to tłumaczyć, czy po prostu
              zamieszanie chcesz wprowadzić w wątku?
              • mkolaczynska Re: nie bede zakladala nowego tematu.... 05.03.06, 12:06
                fizia-kulawa napisała:

                > mkolaczyńska czy ty wiesz co to jest sarkazm i ironia, czy trzeba tobie
                > tłumaczyć że w tym przytoczonym przez ciebie linku nie piszę o swoich
                poglądach
                >
                > tylko wyśmiewam właśnie poglądy dużej liczby rodziców, którzy uważają, że
                klaps
                >
                > jest porządną metodą wychowawczą?
                Ale ty tam nie piszesz o klapsie tylko o B I C I U!!!
                Ty wogóle nie mówisz o klapsach ty ciągle mówisz o biciu katowaniu i cienkiej
                granicy. A ja mówie o klapsie bez ironii.
    • niania40 do Inia25 03.03.06, 18:15
      Spoko Mamuska!
      U mnie przestalo dzialac na 100% z rok temu, teraz dziala na 80?%.
      Cora jest w III kl., a syn w I kl. ...GIMNAZJUM ! smile))))
      Przy czym, jak mieli po te 5 i 3 lata, to szczerze im powiedzialam, ze ja sama
      nie wiem, co sie stanie jesli dolicze do trzech , a oni nie wykonaja polecenia.
      Ale przypuszczam, ze to bedzie cos tak nieprzyjemnego, ze nawet nie chce sobie
      tego wyobrazac i mam nadzieje, ze nie bede musiala. I nie musialam.
      Przy czym ostatnimi laty zwlekali i czekali na " trzy" .smile)))
      Przez te wszystkie lata blogoslawilam z serca kolezanke, u ktorej podpatrzylam
      te metode.
      • katse mam chyba grzeczne 04.03.06, 16:42
        dziecko
        ma 2,5 roku a jeszcze klapsa nie dostala.
        Ale juz klapsem strasze. Mala widziala kilka razy bite przez rodzicow dzieci.
        Juz to ja mocno przestraszylo. Teraz czasem jak bardzo psoci, pytam, pamietasz
        jak Marcinka zbil tata jak Marcinek psocil. Mala mowi, pamietam pamietam, ale
        nie wolno bic nikogo, prawda???

        K
    • czajkax2 dawanie klapsów - przemoc-autor: katarzyna.br 04.03.06, 20:27
      dawanie klapsów - przemoc
      katarzyna.br 04.03.06, 15:28 + odpowiedz


      Z tym dawaniem klapsów to bym uważala na miejscu wileu mam. Ja osobiście mam
      wyrzuty sumienia, zdarzylo mi się parę razy dać klapsa mojej 2,5 letniej
      córeczce,bo nic nie pomagalo, ale wiem że to nie są dobre metody wychowawcze.
      Zawsze się zarzekalam, nie mając jeszcze dzieci, że przemocy fizycznej w
      stosuku do wlasnego dziecka nie będe używać i mam nadzieję że mimo kilu razy
      uda mi się w przyszości nie robić tego. Bo granica jest cienka - dzisiaj
      klaps a jutro, co jak klaps nie będzie pomagal?
      Piszę do Was bo jestem jednym z tych dzieci w stosunku do których przemoc
      byla nadużywana (mówiąc delikatnie). Wstydzilam się chodzić do szkoly bo
      mialam straszne siniaki na nogach i pupie. Mama używala do bicia kabla
      zmaist ręki. Żylam w ciąglym strachu. Bylo minelo ale ślad w psychice
      zostal. Dodam że nie byla to jedyna zla rzecz. któras potkala mnie w
      dzieciństwie. Kim jestem teraz - znerwicowaną, trzydziestolatką z niską
      samooceną,obesją natręctw, wyjątkowo przewrażliwioną na punkcie swojego
      dziecka, a przede szystki, z prtensją do świata że mialam takie dzieciństwo a
      nie inne.
      Róbcie wszystko aby Wasze dzici byly szczęśliwe i przede szystkim żeby nie
      baly się Was.

      Pozdrawiam
      • sauber1 Re: dawanie klapsów - przemoc-autor: katarzyna.b 19.03.06, 05:03
        Bardzo ładnie to ujęłaś, też jestem ojcem od 23 lat, mam czworo dzieci i ani
        razu niezdobyłem się nawet na klapsa, uwazam że perswazja jest nalepszą metodą
        w wychowaniu i się nie myliłem aż do momentu jak się posuło w rodzinie, gdzie
        zaczęły ukazywac się pewne zjawiska nie do końca zgodne z prawem wzorem tego i
        postępowanie syna zeszło na złą drogę widząc przykład z góry pozwalał sobie na
        tkie różne drobne kradzieże w domu a to 20, 50 zł, każde zwrócenie uwagi
        kończyło się nadopiekuńczą obroną matki, później zaczęł się problemy z nauką,
        ja zostałem pozbawiony dochodów przez jw, po złożeniu pozwu do sądu po
        półrocznym oczekiwaniu dostałem zwrot wcałości i zaczęły się schody syn czując
        się bezkary nie chodził do szkoły zaczęły sie kolejne problemy, próbowałem
        rozmawiać ale widząc pomoc matki zaczął mnie poprostu olewać, matka próbowała
        załatwiac kwity typu dyleksja, zespół nadpobudliwości, wyjatkowo uzdolnione
        dziecko koniec roku wypłakane oceny minął rok nie ma żadnej porawy nwet
        widziałem od kolegów że pali papierosy zwróciłem uwagę że w wieku 12 lat to
        szkoda zdrowia i byłem dorej myśli że to chwilowe i się skończy i tu się bardzo
        pomyliłem. W rodzinie zaczęły sie schody, za nie akceptowanie i wyrażanie
        sprzeciwu na przestępcze działania i utopijne inwestycje finansowe żony. W
        odwecie zostałenm nagle oskarżony o molestowanie psychiczne rodziny i wydawało
        miśię to bzdurą jak można kogoś chaczyć na podstawie fałszywych oskarżeń, ale
        krator sądowy żony ( za dwa wyroki prawomocne za drobne występki 7 wyłudzeń w
        bankach kredytów w krótkim czsie ponad 3tyś. każdy) uswiadomił mi że jak nie
        postaram sie o dobrego adwokata to mogę iść do więzienia nie wazne czy to
        prawdą jest czy nie że dobrego haka na mnie szykują, tak chyba ma rację, bo
        bardzo skrupulatnie prowadzone jest dochodzenie i poszukiwanie świadków by mnie
        zniszczyć zabrać dochody i wyrzućić "pod most" wydawao mi się to smieszne ale
        wygląda coraz groźniej. Nawet gdy złapałem syna jak pośpiesznie chował
        przedemną paczkę z papierosami, porosiłem by mi chucnął wziął do ust mentosa
        ale i tak było czuc zapach palonego papierosa, zwróciłem mu uwagę i zapytałem
        skąd ma to odpowiedział że pani w markecie jemu sprzedała, wypytałem gdzie i
        zgłosiłem na policji zaistniały fakt sprzedarzy papierosów dziecku, tez zostało
        to potraktowane jako molestowanie wmawianie że pali, gdzie w szkole pani
        pedagog często mówi że sprawia wrażenie dziecka karmionego suchym chlebem i
        zatacza się na korytarzu i ja to rozumię, zdając sobie sprwę z występujących
        zagrożeń często rozmawiam z synem pomagam w matematyce wspólnie jedziemy
        pitagorasa w zakresie jego programu i tu dopiero widac jakie ma zaległości,
        ale moja pani nie próżnuje wzięla dzieci do sądu jako świadków po uprzednim
        praniu mózgów by osiągnąc swój cel mamonę tylko i dużo nie ważne od kogo i w
        jaki sposób by móc jak najwięcej inwestować i tracic bezpowrotnie w nadziei
        zamieskania na ciepłych wyspach ( wiem jest to uzaleznienie gorsze od hazardu),
        a cały majątek w ręcach komornika przymusowe hipoteki odłożona licytacja i nie
        ma na to siły ani rady, niby w myśl obowiązującego prawa jako ojciec mogę mieć
        wpływ na wychowanie dzieci ale w takich warunkach trzeba uważać by nie dstać
        sie kolejny raz ofiarą, nie chcę oglądać syna jako sławy w programach typu 997.
        Wiem że tosmiesznie wygląda ale jak zachęcić dziecko w wieku 12 lat do nauki
        kiedy wie że matka pomogła stać sie jemu dyrektorem wielkiej firmy za granicami
        kraju gdzie trasferuje wszystkie pozyskane środki, co sam kontoluje na stronach
        internetowych i uwża że nauka jest mu już nie potrzebna ale nie zdaje sobie z
        tego sprawy że to funkcja tylko na kilka miesięcy a żródełko zaczyna
        przysychać. Złożyłem ogrom dokumentów o tymch faktach świadczących w sadzie na
        policji w prokuraturze ale tam coś wygląda im kośmicznie śmiesznie, za pięć lat
        o takich przypadkach w meediach informacji nie zabraknie, tak tradycyjnie ale
        to juz będzie po zawodach. To taki malutki fragmęcik mojej bajki w której gram
        rolę czy chcę czy nie, Tak chce móc jeszce tu coś dopisać i myslę że dopiszę
        niby smiesznie to wygląda,a że to dzieje się w małym miasteczku w centrum kraju
        to nikt w takie rzeczy raczej nie ma ochoty tak do końca wierzyc czy nawet
        dociekać, no bo i poco? problemu nie ma dopóki bezpośrednio nas nie
        dotyczy.............. cdn.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka