Dodaj do ulubionych

macierzyństwo przestało sie podobać

04.03.06, 17:03
Post tworze pod wpływem felietonu w jednym z kobiecych pism ktore ostatnio
wpadło mi w rece.
otoz z obserwacji socjologow wynika ze macierzynstwo przestało sie podobac,
jestesmy indywidualistami ,chcemy zyc po swojemu,omijajac kariere chcemy
najzwyczajniej doswiadczac przyjemnosci ( czas wolny, rozrywka ,przyjaciele ,
sex) a posiadanie dzieci zwłaszcza w młodym wieku zdaje sie temu
przeszkadzać.Wizja macierzynstwa przeraza,coraz czesciej mowi sie o jego
cieniach , coraz wiecej młodych matek popada w depresje w zwiazku ze swoja
zyciową sytuacją.kobiety nie pracujace zawodowo ,wychowujace dzieci
wypadają "z zycia",
Nie wiem jak wy ale ja zgadzam sie z tą opiniami i gdyby tylko los nie
zadecydował za mnie napewno nie chciałąbym miec dziecka
w wieku dwudziestu kilku lat.ja młoda jeszcze osoba
wypadłam przez macierzynstwo z zycia, czuje
ciągłe zmeczenie,monotonie,doskwiera mi ciągły
brak czasu dla siebie
chwilowy odpoczynek , nie spełniam sie nie realizuje.Czy ktoras z was ma
odwage przyzac ze macierzynstwo wiecej jej zabrało niz dało?
Obserwuj wątek
    • elejna Re: macierzyństwo przestało sie podobać 04.03.06, 17:04
      przepraszam miało byc" pomijając kariere"
    • 18_lipcowa Re: macierzyństwo przestało sie podobać 04.03.06, 17:08
      Ja mogę powiedzieć że mnie ewentualnie macierzyństwo przeraża i załamałabym się
      gdybym teraz zaszła w ciążę.
      • feema-to-ja Re: macierzyństwo przestało sie podobać 04.03.06, 17:14
        a ja sie licze z ograniczeniami wynikajacymi z macierzynstwa i przyjmuje je
        jako zupelnie naturalne. Zdecydowalam sie na dziecko wiec musze ponosic
        konsekwencje a nie biadolic i narzekac jaka to ja biedna jestem.
        Wydaje mi sie, ze to cale zjawisko (niechec do rezygnacji z czesci siebie na
        rzecz dziecka) wynika miedzy innymi z egoizmu i wygodnictwa. No bo jak to? Nie
        wyspie sie, nie pojde do kina, nie zrobie kariery itp. Tylko "ja, ja ja ja".
        To jest oczywiscie moje zdanie, nie zamierzam tutaj nikogo obrazac, mowic mu
        jak ma zyc czy pouczac.
        • earl.grey Re: macierzyństwo przestało sie podobać 04.03.06, 21:49
          zdecydowałas się i liczyłaś z konsekwencjami. Tu cię rozumiem.
          Ale rozumiem dobrze kobiety, które sie nie decydują, nawet jeśli to egoizm. no
          to co? Ktoś musi zarabiać na nasze emerytury. Popatrzmy na to jak na altruizm.
          W kazdym razie skoro nie chce mieć dzieci i nie ma, to w czym problem?
          • aga55jaga Re: macierzyństwo przestało sie podobać 04.03.06, 22:07
            oczywiście, że tak - nikt przecież nie może zmusić mnie do rodzenia dzieci - to
            tylko mój wybór i teoretycznie powinien on być zawsze świadomym, jednakże, jak
            wiemy, w praktyce różnie to bywa
            Ale generalnie wolę uczciwość w sensie- nie chce mieć dzieci - i ich nie mam,
            niż np chwilową zachciankę typu - "a może tak bym urodziła dziecko? a potem
            wielkie rozczarowania - bo tyle pracy przy nim, bo zabiera czas, wolność itd -
            wtedy niestety, na frustracji mamusi cierpi najbardziej maluch
          • feema-to-ja Re: macierzyństwo przestało sie podobać 05.03.06, 12:06
            W niczym.Stwierdzilam tylko fakt.Wyraznie zreszta napisalam, ze to tylko moja
            opinia i nie zamierzam nikogo pouczac. Czytaj ze zrozumieniem!
          • melka_x Re: macierzyństwo przestało sie podobać 07.03.06, 15:51
            earl.grey napisała:

            > zdecydowałas się i liczyłaś z konsekwencjami. Tu cię rozumiem.
            > Ale rozumiem dobrze kobiety, które sie nie decydują, nawet jeśli to egoizm. no
            > to co? Ktoś musi zarabiać na nasze emerytury.

            Czegoś tu nie rozumiem. Przecież na nasze emerytury to będą właśnie zarabiać
            rodzące się w tej chwili dzieci.
            • earl.grey Melka x w sprawie emerytur 07.03.06, 16:23
              może na wasze. jesteście młode. Ja docenię także to, co wypracują kobiety
              "robiące karierę" już obecnie, które jak zakładam, popracują jeszcze z 30 lat.
              • utalia Re: Melka x w sprawie emerytur 07.03.06, 23:43
                Pomijajac emerytury a wracajac do glownego watku jak sie ma przyjemnosci to sie
                ma i obowiazki. Niektore osoby zle sie czuja w zwiazku (z facetem ale takim ze
                wspolnym mieszkaniem)bo to juz jest pewien rodzaj zniewolenia, trzeba sie
                dopasowac do drugiej osoby, isc na kompromisy ale ile to dja eradosci bycie z
                drugim czlowiekim. Tak samo pies, ilez przyjemnosci ale ile dodatkowej roboty.
                Wszystko w zyciu jest cos za cos i wszystko powinno byc w odpowiednim czasie.
                Tak samo z dzieckiem, zabiera wolnosc ale ilez wnosi nowego. Z jednym sie
                zgadzam gdybym urodzila swoje dziecko wiele lat wczesniej bylabym delikatnie
                mowiac niepocieszona. Poza tym czlowiekowi jak jest mlody to sie wydaje, ze do
                konca swiata bedzie tak szalal, balangowal, sexowal sie itd. Ale o wiele
                wczesniej niz tego pragniemy przychodzi wiek mocno dojrzaly i zmienia sie punkt
                patrzenia. Nie wszystko juz mozna, chcialoby sie tej rodziny.....
              • melka_x Re: Melka x w sprawie emerytur 08.03.06, 10:34
                Drogi Earl Grey. Ze składek obecnie pracujących kobiet wypłacane są obecne
                emerytury. Te środki nie będą kumulowane i nie poczekają na Ciebie, chyba że w
                tym momencie już przechodzisz na emeryturę.
                • earl.grey Re: Melka x w sprawie emerytur 08.03.06, 14:42
                  teoretycznie powinno być tak, że składki obecnie pracujacych kobiet, urodzonych
                  po 1968 r. (i tych starszych, co nowy system wybrały) odkładane są na ich
                  indywidualne konta. Wynika to z reformy systemu emerytalnego. Stąd ta cała
                  sprawa z kapitałem początkowym itp. Teoretycznie wzrost gospodarczy, w tym
                  również ten wypracowany przez obecnie pracujące kobiety, powinien je pomnażać
                  (hi,hi). Mam jednakowoż obawy, że składki obecnie pracujących idą na Świątynię
                  Opatrzności. tak że chyba w Opatrzności Bożej cała nasza nadzieja.
                  A co do tematu wątku - zwracam tylko uwagę, że jako społeczeństwo coś tam
                  zawdzięczamy tym leniwym egioistkom i karierowiczkom, które mimo wszystko
                  starają się ten wzrost gospodarczy wypracowywać, cokolwiek nimi kieruje.
        • 18_lipcowa Re: macierzyństwo przestało sie podobać 04.03.06, 23:24

          > Wydaje mi sie, ze to cale zjawisko (niechec do rezygnacji z czesci siebie na
          > rzecz dziecka) wynika miedzy innymi z egoizmu i wygodnictwa. No bo jak to?
          Nie
          > wyspie sie, nie pojde do kina, nie zrobie kariery itp. Tylko "ja, ja ja ja".


          dokładnie tak " ja , ja i ja "
    • olaart Re: macierzyństwo przestało sie podobać 04.03.06, 17:46
      Wydaje mi się, że kobiety zawsze miały podobne odczucia lecz w przeciwnieństwie do czasów teraźniejszych nie miały wyboru, po prostu musiały rodzić, nie mogły tego uniknąć. Poza tym spełecznie nieakceptowane było ( i jest!) mówienie o tych gorszych stronach macierzyństwa, dopiero zaczynamy o tym dyskutować.
    • pantera80 Re: macierzyństwo przestało sie podobać 04.03.06, 18:32
      Ja wiem ze macierzynstwo moze budzic negatywne uczucia-
      zazdrosc,zawisc.Niektorym matkom po porodzie nie pozwala sie dojsc do
      zdrowia.Jest to wydarzenie wazne i wyczerpujace.Mnie utrudniano dojscie do
      siebie po urodzeniu dziecka.Slyszalam o kobiecie ktora urodzila dziecko i potem
      maz chcial od niej odejsc.No i faktem jest ze teraz kobiety na wiesc o tym ze
      sa w ciazy czasem sa zle.A dzieci sa fajne.
    • kicia031 Re: macierzyństwo przestało sie podobać 04.03.06, 19:21
      Hmm, ja zostalam matka pod koniec 3 roku studiow, obecnie moj starszy synek ma
      juz 13 lat, a mlodszy prawie 10 miesiecy. Przez cale swoje dorosle zycie bylam
      wiec matka, a przez ladnych pare lat takze samotna matka. Mimo tego skonczylam
      studia, zrobilam kariere zawodowa - ostatnio zostalam dyrektorka w duzej
      organizacji miedzynarodowej. Nie jestem osoba zabawowa, ale mam gdono bliskich
      przyjaciol z ktorymi utrzymuje regularne kontakty. Ale najwieksza radoscia sa
      dla mnie dzieci - nawet sukces zawodowy chyba by tak nie smakowal, gdyby nie
      poczucie, ze moga byc ze mnie dumni!
      Tak wiec nie czuje,bym z powodu macierzynstwa cos stracila, wrecz przeciwnie...
    • gruba-buba Re: macierzyństwo przestało sie podobać 04.03.06, 19:29
      Miałam pełną świadomość tych wszystkich niedogodności i przypadłości
      macierzyńskich i mimo to zdecydowałam się na dzieci. Na szczęście dzieci
      wyrastają i wtedy znajdzie się czas na powrót do życia. Choć wiem, że ten
      powrót jest bardzo trudny. Z wielu, wielu względów.
    • marta.m2 Re: macierzyństwo przestało sie podobać 04.03.06, 20:13
      Moim zdaniem najważniejsze jest aby dziecko zostało poczęte w wyniku świadomej
      decyzji rodziców. Wydaje mi się, że problem "niechcianego" macierzyństwa
      dotyczy przede wszystkim kobiet, które mają dzieci z wpadki. Ja również w wieku
      dwudziestu paru lat myślałam wyłącznie o karierze, spotkaniach z przyjaciółmi,
      zabawie. Mając 28 lat zostałam dyrektorem jednego z oddziałów dużej firmy.
      Wówczas zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę ta kariera to przestała mnie już
      kręcić i chcę czegoś innego... chce dziecka. Nie bez znaczenia było również to,
      że od 4 lat spotykałam się z facetem, z którym chciałam spędzić resztę życia. I
      teraz wiem, że była to trafna decyzja. Obecnie jestem matką 2 cudownych synów,
      a praca jest tylko po to aby była źródłem pieniążków. Fakt, że sprawia mi
      satysfakcję, tym bardziej, ze aktualnie pracuję na swoim, ale uważam, że dla
      mnie rola matki jest najważniejsza.
      • nastia1980 Re: macierzyństwo przestało sie podobać 04.03.06, 20:23
        Ja niestety musze przyznac, ze choc w tej chwili nie oddalabym mojego synka za nic w swiecie, to gdybym mogla cofnac czas zrobilabym wszystko inaczej. Przede wszystkim nie zdecydowalabym sie na dziecko majac 23 lata i conajmniej kilka lat beztroskiego zycia przed soba. Wiem, pewnie zaraz zaleje mnie fala oburzonych cud mamusik, ktore nawet nie wyobrazaja sobie tak pomyslec, ale ja jesli mam byc szczera mam to gdzies. Brakuje mi zycia jakie wiodlam przed ciaza i nic na to nie poradze, mnie to poprostu przeroslo...
        • kjasja Re: macierzyństwo przestało sie podobać 04.03.06, 20:28
          Ja urodziłam dziecko mając 32 lata, a przed trzydziestka nawet nie myslałam o
          dzieciach...jakby to mnie nie dotyczyło, no i wyszalałam sie!smile
          A teraz czuje sie bardzo dobrze w roli mamy.
    • aga55jaga Re: macierzyństwo przestało sie podobać 04.03.06, 20:29
      przepraszam ale czytając twojego posta mam wrażenie jakbyś traktowała
      macierzyństwo trochę jako zabawę, która przestała Cię już "kręcić".Czyli
      faktycznie może nie dorosłaś do niego,bez urazy ale ta sztuka nie udaje się
      niektórym nigdy. Wpadka a szczególnie w młodym wieku, po początkowym okresie
      euforii związanej z ciążą, urodzeniem dziecka może w czasie póżniejszym
      stwarzać wrażenie, że to dziecko, macierzyństwo zabiera nam najlepsze lata z
      naszego życia. Rozumiem Cię doskonale, sama tak bywało, że myślałam Nie znam
      chyba ani jednej z kobiet (łącznie ze mną), która by nie pomyślała tęsknie o
      dawnych minionych czasach. Jednak czas w ciągu którego jestem matką (6 lat)
      pozwolił mi przewartościowac zupełnie mój świat i dziś na tysiąc procent wiem,
      że nie potrzebuję imprezowo - karierowego życia aby być szczęsliwą i spełnioną
      matką i kobietą. Mogę zawsze wyjść z domu na plotki, na piwo z koleżankami,gdy
      tego potrzebuję a po takim wyskoku lecę do domu jak na skrzydłach wiedząc że
      tam czekają na mnie moje dwie babeczki i mąż z kwaskiem od ogórków smile
    • edytkus Re: macierzyństwo przestało sie podobać 04.03.06, 20:29
      Witaj w klubie Elejna sad Zgadzam sie z tym co napisalas. Dziewczyny pisza ze macierzynstwo trzeba
      brac z jego wszystkimi konsekwencjami tylko ile kobiet zachodzac w ciaze tak na sto procent wie w co
      sie pakuje? Nie mam na mysli nieprzespanych nocy itp., ale o tym co dzieje sie z organizmem kobiety
      oraz jej zyciem "pozarodzinnym," dla mnie dziecko to nie hobby, mam inne zainteresowania ktorych
      nie moge rozwijac wlasnie z powodu dziecka (przeciez nawet nie moge skorzystac z toalety bez
      towarzystwa lub dobijania sie do drzwi!). Czesto sie zastanawiam czy gdybym mogla cofnac czas nie
      podjelabym innej decyzji... Czuje sie jak uwiazany pies sad
      • aga55jaga Re: macierzyństwo przestało sie podobać 04.03.06, 20:35
        a dlaczego nie możesz rozwijać swoich zainteresowań? W czym ci dziecko
        przeszkadza? Pytam z czystej ciekawości
        A dobijanie się do drzwi toalety też nie lubię, albo otwierania drzwi do
        cieplutkiej, nagrzanej łazienki a ja pod prysznicem - i jeszcze urwis jeden
        ucieka, zostawiając je otwarte a ja szczękam zębami z zimna - ale i tak jest
        fajnie.
        • elejna Re: macierzyństwo przestało sie podobać 04.03.06, 20:53
          Nie moge bo nie mam na to czasu i warunków i coraz czesciej siły.Jestem 24
          godziny na dobe z dzieckiem ktore BTW jest absorbujące i bardzo psotne,nikt mi
          nie pomaga nie znam tego luksusu o nazwie opiekuncza babcia czy niania na ktora
          nie moge sobie pozwolic , mam problemy z wyjsciem do lekarza ( nie ma kto
          zostac z dzieckiem)a co dopiero na zajecia typu taniec ( zawsze to lubiłam)itd
          pozatym mam na głowie cały ogromny dom w ktorym jest wieczna harówa , gdy
          dziecko zasypia o 20 pedze do łozka aby moc jaknajdłuzej sie wyspac bo
          przewidywalnie juz po godz 6 rano dostane czyms w głowe i to bedzie pobodka
          ktora urządzi mi dziecko.Zycie przecieka mi przez palce codziennie tyle pracy w
          domu , gdybym podjeła prace zawodową zapewne całosc pensji musiałabym
          przeznaczyc na wynajecie opieki takze niewiele bym z tego miała , pozatym
          miałabym wtedy 2 etaty bo przeciez domem ktos musi sie zajmowac no i jeszcze
          dziecko po godzinach,wtedy dopiero padałabym na pysk,rozrywki? ABSTRAKCJA !
          jedyny plus ze miałabym kontakt z ludzmi no ale to nie byłaby towarzyska
          przyjemnosc relax tylko PRACA.Wiem wiem miliony kobiet tak zyje maja po kilkoro
          dzieci daja rade robią doktoraty tylko cholera jakim kosztem?no własnie
          wypruwania sobie żył!Pisze oczywiscie o kobietach ktore pomocy nie maja a
          takich jest miliony i ich zycie jest naprawde ciezkie.
          • aga55jaga Re: macierzyństwo przestało sie podobać 04.03.06, 21:21
            no w kilku punktach się z tobą zgadzam.
            1 gdybym poszła do pracy cała pensja poszłaby na opiekunkę do dwójki dzieci
            2 Harówa w domu jest ciągle - nieważne czy jest to dom 200 m/kw czy (tak jak
            moje) 46 m/kw - w jednym miejscu sprzątnę w drugim wywlone i tak do obłędu
            3 Do pilnowania dzieci także nie mam nikogo (jedna babcia za granica drugiej
            się nie chce)

            Ale wiesz co mnie najbardziej zdziwiło kiedy urodziłam drugie dziecko? To że
            nagle potrafiłam tak się zorganizować, że wystarczało mi czasu na wszystko. To
            był dla mnie szok. Kiedy urodziłam pierwsze dziecko - koszmar - włóczyłam się p
            domu nie mając na nic czasu a co dopiero dla siebie. Bywało że mąż wracał z
            pracy i dopiero gotował obiad dla mnie. A tu taka niespodzianka nagle mogłam
            zrobić wszystko pomimo dwójki dzieci, nie wiem, gdzie tkwi fenomen tego
            zjawiska? Druga sprawa, że czym dzieci starsze tym więcej czasu spędzają ze
            sobą na wspólnych zabawach a ja mogę sobie np przy neciku posiedziec smile
          • jolka45 Re: macierzyństwo przestało sie podobać 04.03.06, 22:07
            Wiem wiem miliony kobiet tak zyje maja po kilkoro
            > dzieci daja rade robią doktoraty tylko cholera jakim kosztem?

            elejna, w temacie zasadniczym - mam podobne zdanie. Ale chiałam napisać coś
            jeszcze. Argumenty w stylu "milony kobiet tak żyją" doprowadzają mnie do
            szewskiej pasji. Mam ochotę wrzasnąć I co z tego?! Czy ja jestem miliony kobiet?!
            Chwilowo nie jestem jedną "z miliona" i mam tego świadomość, że lepiej mi niż
            innym. Zdarza mi się jednak, jak każdemu, ponarzekać na to i owo. Walczę o coś ,
            żeby było mi jeszcze lepiej. Nikt tego nie CHCE zrozumieć. Wzrok niektórych mówi
            "Chcesz jeszcze lepiej? Mało Ci? Inni sobie radzą, a Ty masz lepiej i jeszcze
            narzekasz". No coż... taka u nas mentalność - równać do dołu - "Żeby miała jak
            inne"... Określenie "inni jakoś żyją i sobie radzą" jako odpowiedź na czyjeś
            problemy po prostu mnie rozwala...
            • elza78 Re: macierzyństwo przestało sie podobać 04.03.06, 22:18
              jolka a odpowiedz "sama chcialas" cie satysfakcjonuje?? w dzisiejszych czasach
              jest tyle metod antykoncepcyjnych ze dzieci na prawde miec nie trzeba, mozna
              sobie kota kupic - mniej absorbujacy, przewijac nie trzeba tylko w kuwecie zwir
              zmieniasz smile
              wydaje mi sie ze wiekszosc ktore pisza ze zawiodly sie na macierzynstwie
              myslala, ze bedzie piekny bobasek, jak z reklamy rozowiutki, tlusciutki i turbo
              finito, a tu zderzenie z rzeczywistoscia, dziecko wyje, dziecku trzeba
              poswiecac czas, dzieckiem sie trzeba zajmowac O ZGROZO!!! bo to nie lalka,
              albo trendi mebelek, ktory jak juz sie opatrzy wstawiasz w kat do piwnicy i
              zapominasz...
              wystepuje tak zwany konflikt interesow bo mamuska nastawiona na czerpanie z
              zycia garsciami nagle "przeglada na oczy" i widzi ze O DZIWO... "dzidzia" ma
              wymagania a nie tylko wyglada przed znajomymi i wtedy rodzi sie frustracja smile
              no bo nie tak to mialo byc... miala byc nowa zabaweczka a jest absorbujacy i
              pochlaniajacy wszelaki czas potwor...
              to wlasnie przyklad ze nad ewentualnym macierzynstwem sie trzeba tysiac razy
              zastanowic, zrobic latwo, ale do piwnicy nie wstawisz jak sie znudzi,
              wylacznika tez nie ma jak wyje...
              • aga55jaga Re: macierzyństwo przestało sie podobać 04.03.06, 22:23
                a przydał by się taki wyłączniczek ON-OFF ech smiletak jak w bajce "Roboty"
                • elza78 Re: macierzyństwo przestało sie podobać 04.03.06, 22:32
                  no przydalby sie czasem, kazdy ma lepsze i gorsze chwile, ale trzeba sie z tym
                  liczyc od poczatku z enie bedzie tylko fajnie "zycie to nie je bajka - to je
                  bitwa" big_grin
              • earl.grey Re: macierzyństwo przestało sie podobać 05.03.06, 10:39
                tylko, że właśnie nie jest "trendi" mówić, że macierzyństwo potrafi byc
                uciążliwe, a nawet, że bywa to robota niewdzięczna. Przeciwnie, trzeba
                powtarzać, że realizujesz się w domu, że przy dziecku rozwijasz się jak nigdy
                wcześniej w pracy, że dzięki dziecku odkrywasz na nowo piękno świata i takie
                srutu tutu.
                Ja urodziłam pierwsze dziecko mając 34 lata i bardzo się cieszę, że tak późno.
                Nie lubię małych dzieci. Wyobraźcie sobie, ile zdążyłam się wcześniej nasłuchać,
                że "swoje to polubisz, zobaczysz, jakie to słodkie" itp. Na szczęście miałam
                swój rozum. Ale jak jedna z drugą tak się nasłucha i uwierzy, to co się później
                dziwić, że jest rozczarowana? Rezczywiście sprawiła sobie zabawkę i jest
                zdziwiona, że musi wszystkie inne zabawki porzucić, ale to dlatego, że taki
                lukrowany obraz macierzyństwa rozpowszechniają i media i same kobiety. Niejedna
                daje się na to nabrać. Jestem skłonna twierdzić, że duża część dzieci przychodzi
                na świat w wyniku "nieświadomego" rodzicielstwa, czyli na zasadzie "przecież to
                jest tak pięknie mieć dziecko, wszyscy mają to i ja powinnam". A jak ktoś się z
                takiego schematu wyłamuje, to "egoistka" i tylko o "ja, ja, ja".
                • elza78 Re: macierzyństwo przestało sie podobać 05.03.06, 16:57
                  bo earl.grey, tu nie chodzi o swiadomy wybor, pstryk robimy "dzidzie" (trafia
                  mnie na samo to slowo) bo tak to latwo, bach zdecydowalismy sie wszystko
                  pieknie ladnie i swiadomie, tylko malo osob sobie zdaje sprawe z tego, ze
                  dziecko to wycie po nocach, to wstawanie o siodmej rano, to najczesciej
                  niemoznosc wyjscia tu, czy tam kiedy ma sie na to ochote tylko wtedy, kiedy
                  MOZNA... to najczesciej WON z pracy po macierzynskim, to zwolnienia L4 ktore
                  nie podobaja sie pracodawcy i jeszcze duzo duzo wiecej rzeczy nieprzyjemnych o
                  ktorych staramy sie nie myslec kiedy w ciaze zachodzimy smile
                  w dzisiejszych czasach kiedy wszystko ma sluzyc czlowiekowi - konsumentowi (bo
                  konsument mowi ze je aby jesc...wink ) "rozowa dzidzia" z reklamy jaka mial byc
                  nasz noworodek staje koscia w gardle kiedy zaczyna miec kolki, kiedy wyrzynaja
                  sie zeby i kiedy robi smierdzace kupy...
                  ja proponuje uswiadamiac juz ciezarne w momencie jeszcze "mierzenia tempki"
                  (nastepne slowo ktore mnie trafia) ze dzieci wyja, robia kupy i rzygaja i maja
                  dokumentnie gdzies chec samorealizacji swiezo upieczonej mamusi...
                  ze dziecko niestety jest takim powiedzmy znakiem rownosci ze przez conajmniej 4
                  miechy siedzisz w domu (ze swoja rozowa dzidzia) i padasz na przyslowiowy pysk i
                  dobrze jesli wiesz ze tak bedzie zanim sie zdecydujesz, gorzej jesli
                  dowiadujesz sie o tym w trakcie "bycia mama" big_grin to potem jest jeczenie "jaka ja
                  biedna w domu siedze i zupy gotuje" big_grin
                  • earl.grey Re: macierzyństwo przestało sie podobać 06.03.06, 09:37
                    ja to myśle, że kobiety juuż zanim zajdą w ciążę powinny mieć świadomość, że
                    dziecko to nie bobasek z reklamy i zmiana życia jest nieunikniona.
                    Ale:
                    1. rezygnacja z macierzyństwa nie jest społecznie akceptowana. Nawet tutaj, w
                    tym skądinąd bardzo tolerancyjnym wątku widać, że dwiewczyna, która dziecka nie
                    chce albo jeszcze nie jest gotowa, zostanie uzuana za leniwą egoistkę.
                    2. nie bardzo jest społecznie akceptowane nawet to, co my tutaj robimy, czyli
                    dopuszczanie do siebie myśli (albo co gorsza wyrażanie jej głośno), że
                    macierzyństwo mogłoby więcej zabrać niż dać. Macierzyństwo się czci. Kobieta,
                    która została nim obdarzona, ma obowiązek być szczęśliwa i nie pragnąć
                    realizacji w innych sferach.
                    Jeśli dziewczyny, które pod ten schemat nie podpadają, poddane dostatecznie
                    długiej i skutecznej presji ulegną, zajdą w ciążę, to zasilą szeregi
                    sfrustrowanych i zawiedzionych matek.
                    Mam 36 lat, spodziewam się drugiego dziecka. Spośród moich najbliższych
                    przyjaciółek tylko ja jedna mam dzieci. Jedna robi habilitację, dwie są
                    lekarzami po doktoratach, z drugim stopniem specjalizacji, jedna ma rzadką
                    specjalizację komputerową, duzo po. Dla otoczenia i ich rodzin to wszystko się
                    nie liczy. "Na pewno są nieszczęśliwe i zgorzkniałe". Tylko dlatego, że nie mają
                    (świadomie) dzieci. Wiem oczywiście, że są kobiety, które pracują z dużymi
                    sukcesami mając dzieci, ale czy każda musi być gotowa ponosić takie koszty? Czy
                    jest leniwą egoistką jeśli nie chce? Tak niestety uważa otoczenie tych dziewczyn.
                    • aga55jaga earl.grey 06.03.06, 15:05
                      > Mam 36 lat, spodziewam się drugiego dziecka. Spośród moich najbliższych
                      > przyjaciółek tylko ja jedna mam dzieci. Jedna robi habilitację, dwie są
                      > lekarzami po doktoratach, z drugim stopniem specjalizacji, jedna ma rzadką
                      > specjalizację komputerową, duzo po. Dla otoczenia i ich rodzin to wszystko się
                      > nie liczy. "
                      Skoro masz już dziecko i zdecydowałaś sie na drugie, więc sama wybrałaś co jest
                      dla ciebie najważniejsze. Ja uważam, że życie bez dzieci jest życiem pustym i
                      żadna kariera, kasa nie jest w stanie zastąpić dziacka. Co z habilitacji,co ze
                      specjalizacji - no co?
                      Wiesz ostatnio jedna kobieta, która pracuje w ośrodku opiekuńczo wychowawczym,
                      powiedziała do mojej koleżanki "Jedyne co bym w życiu zmieniła to to, że
                      chciałabym mieć dziecko.Nigdy nie miałam na nie czasu. Moje życie jest takie
                      puste. Zdziwaczałam. I na dodatek mam w domu dwa koty. Cieszę się że ty taka
                      nie będziesz (moja koleżanka była w końcówce ciąży)"
                      Wiesz, to takie wręcz banalne stwierdzenie owej kobiety, ale myślę, że tak jest
                      naprawdę
                      • earl.grey Re: earl.grey 07.03.06, 09:29
                        to, że ludzie uważają, że jak ktoś nie ma dziecka, to musi zdziwaczeć jest
                        właśnie przejawem braku akceptacji innych wyborów życiowych.
                        Na szczęście tez nie mam zadatków na Matke Polkę i tak jak E-r-i-n staram się
                        pracować, wychodzić i mieć jakies życie "oprócz". Aczkolwiek na pewno od czasu
                        urodzenia dziecka ono zubożało. Niczego mi nie żal, bo dziecko urodziłam późno i
                        zdążyłam nie tylko zdobyć zawód (dwa!) ale i trochę pojeździć po świecie.
                        Ale Aga55jaga moje koleżanki nie są na pewno bardziej zdizwaczałe niż
                        zaprzysiężone "mamuśki" gugające do wózków.
                        I jeszcze dodam, że znam co najmniej trzy bardzo szczęśliwe bezdzietne
                        małżeństwa w wieku moich rodziców (po 60-tce). Gdyby mieli zdziwaczć, to już
                        chyba by zdziwaczeli.
                        Znam również niejedną bardzo zdziwaczałą kobietę, która całe swoje życie
                        poświęciła rodzinie i świat jej się zawalił, kiedy dzieci odeszły z domu.
                        Niestety w naszych realiach taka kobieta nie ma szans, żeby w tak późnym wieku i
                        bez doświadczenia zawodowego podjąć pracę. Nie ma co się czarować, że na pracę
                        przyjdzie czas po tym, jak dzieci całkiem dorosną.
                        Jedno jest pewne - nigdy nie ośmieliłabym sie nikogo namawiać, żeby miał dzieci.
                        To indywidualny wybór i taki powinien pozostać. Wystarczy i tak istniejący
                        społeczny nacisk.
                        • aga55jaga Re: earl.grey 07.03.06, 11:01
                          nie nie to ta kobieta mówiła sama o sobie, że zdziwaczała, bo nie ma dzieci. Ja
                          jak najbardziej szanuję wybory ludzi, jeżeli ktoś zadecydował, że potomka w
                          swoim życiu mieć nie chce to jego sprawa. Ale z drugiej strony trochę smutno
                          tak samemu...
                          Również nigdy nikogo do posiadania dziecka nie namawiałam, o rany jakże można w
                          ogóle kogokolwiek namawiać do poczęcia dziecka??
                          • earl.grey Re: earl.grey 07.03.06, 11:24
                            też nie wiem, jak można, naprawdę, ale przez 16 lat na okrągło słuchałam...
                            Mnie akurat najbardziej odpowiada taki model jak mojej poprzedniczki poniżej,
                            Galii, i całe szczęście też udało mi się go zrealizować.
                            Moja siostra "wybrała" (sam się wybrał) model odwrotny, mianowicie dziecko w
                            wieku 17 lat. Też wyszła na tym nieźle, teraz ma dwoje prawie dorosłych dzieci i
                            żyje do woli (ma z kim pograć w tenisa), kiedy ja "bujam się" z pieluchami. Ale
                            w jej przypadku weszło także w grę kilka bardzo szczęśliwych zbiegów okoliczności.
                            • aga55jaga Re: earl.grey 07.03.06, 14:27
                              hihiih no i nadal będziesz się bujać z pieluchami smile) Wiesz nie ma złotego
                              środka na to kiedy zostać matką. Wg mnie czym więcej ma się lat, tym trudniej
                              wychowywać dziecko - niemowlę. Człowiek by pospał, i już wygłupiać tak się z
                              dziećmi nie chce, i kości dziwnie trzeszczą smile))Ja mam 32 lata dwie córki i
                              miomo olbrzymiej tęsknoty za stanem błogosławionym - raczej nie zdecyduję się
                              już na 3 dziecko. Drugą ciążę bardziej przeżywałam, drugie niemowlę też
                              bardziej przeżywałam - w sensie np chorób małej, czasami miałam wrażenie, że
                              zaczynam się robić choro nadopiekuńcza i popadam w lekką schizę (młodsze mamy
                              sa nie przejmują się aż tak bardzo, są bardziej wyluzowane). NO i najbardziej
                              prozaiczny powód (nie wspominam już o powodach materialnych) - po prostu juz mi
                              się nie chce. Śpię całe noce, najmłodsza je już prawie wszystko, nieuchronnie
                              moje córki zmierzają do dorosłości - ech a ja z mężem potem Hawaje smile))

                              Z perspektywy czasu fajnie ma ta Twoja siostra ale swoje też musiała w domu
                              odbębnić, podczas, gdy jej młodzi rówieśnicy szaleli, zakochiwali się w sobie
                              itd

                              Reasumując - tak czy inaczej dziecko, nieważne w którym momencie naszego życia
                              się pojawi - zawsze nam coś zabierze z naszej wolności i od nas tylko zależy
                              czy się z tym pogodzimy czy nie
    • lolinka2 Re: macierzyństwo przestało sie podobać 04.03.06, 21:11
      Córkę urodziłam jako efekt świadomej decyzji podjętej kiedy miałam 20 lat. Nie
      czuję zebym coś straciła. Spędziłam z nia 6 mies macierzyńskiego jednocześnie
      będac studentką dzienną (celowo w ciaży przeniosłam się na dzienne), chodziłyśmy
      razem na zajęcia. POtem wróciłam do pracy, młoda zostawała z tatą - rozwijałam
      się cały czas, nie wypadłam z obiegu, nie czułam i nie czuję się dyskryminowana
      jako matka. W tej chwili jestem w drugiej, też planowanej ciąży - i nadal
      pracuję, nie czuję się traktowana inaczej niz przed ciążą przez osoby z którymi
      się stykam z racji zawodu, po porodzie szybko wracam do pracy, bo mąż znowu
      zostanie z dzieckiem (zarabiam o niebo lepiej niż on). Natalia ma 4 latka,
      chodzi do przedszkola, ja rozkręcam tzw karierę, inwestuję w siebie, myślę o
      podjęciu kolejnych studiów w tym roku (czyli z 3-mies. dzieckiem), zmęczona
      jeśli jestem to przez fakt, ze praca zajmuje mi 12 godzin dziennie, monotonii
      nie odczuwam (bo nie mam kiedy, a poza tym zawsze mogę robić coś twórczego z
      cała rodziną, kiedy natomiast mam ich dość wychodzę na babskie pogaduchy smile)
      Macierzyństwo dało mi coś, nie chcę patetyzować że aż tak strasznie dużo, cel
      zycia itp, bo nie o to tu chodzi, ale w kazdym razie nic wielkiego znaczącego
      nie stracilam, nie zatraciłam się w tym wszystkim. I o to chodzi.
      • aga_i_oli Re: macierzyństwo przestało sie podobać 05.03.06, 10:12
        Do lolinka2 - chciałam się zapytać w jaki sposób wychowujesz swoje dzieci jeżeli
        pracujesz 12 godzin na dobę? Zakładam jeszcze dojazd do pracy... dzieci jest
        przecież dwoje... śpią około 10 godzin na dobę. Rozumiem że w weekendy szkoła
        lub kursy dodatkowe. Co na to mąż że siedzi w domu i się jak rozumiem nie
        rozwija. Nie inwestujecie w niego. Czy możesz podać receptę na wychowanie dzieci
        spędzając z nimi około 2 godzin???
        Dodam że również jestem młodą mamą urodziłam mając 22 lata, obecnie pracuję
        czasami po 10-12 godzin na dobę uważam że NIE wychowuję swojego dziecka ponieważ
        przebywając z nim po kilka godzin na dobę nie można kogoś małego wychować.
        Dlatego staram się zmienić pracę, prawdopodobnie "robienie kariery" poczeka
        jeszcze kilka lat. Przez macierzyństwo nie udało mi się skończyć studiów oraz
        nie mogę chodzić na aerobik sad (Nie ma kto zostać z synkiem) Reszta pozostała
        bez zmian smile
        • lolinka2 Re: do aga_i_oli 05.03.06, 17:28
          Chwilowo jest jedno (drugie będzie w czerwcu, spójrz na suwaczek smile), ja
          wychodzę z domu ok. 6.00 plus 12 godzin pracy to daje na powrót godzinę
          18.30-19.00. Czasem część z tych godzin spędzam w domu przy komputerze (w nocy).
          Młoda chodzi spać o 22, więc mamy dla siebie 3 - 3.5 godziny w dni 'biurowe' i
          więcej w 'domowe'. Weekendy wolne od pracy w 95%.
          Jak wychowuję?? Kiedy się da, spływam z biura żeby odebrać z przedszkola kosztem
          pracy w nocy, rozmawiam jak już jestem jak najwięcej, rysuję, śpiewam, czytam i
          wszystko inne (poza codzienną obsługą techniczna, bo kuchennie jestem noga smile)

          Co na to mąż?? Nie narzeka, w 2004 skończył jedne studia, w tym lub kolejnym
          roku zaczyna następne. Rozwija swoje zainteresowania informatyczne bez ograniczeń.

          Nie silę się na podawanie recept wychowawczych do zastosowania zawsze i
          wszędzie. Jeśli coś na ten temat wspominam, to bardziej jako własne lub
          książkowe doświadczenie. Poza tym, pytanie postawione w wątku brzmiało, czy
          macierzyństwo coś nam zabrało i co/ coś nam dało i co.

          Rozumiem jednak Twoją frustrację i chęć wyładowania emocji na tych, którzy
          przynajmniej na pozór 'mają lepiej', choć nie najlepiej czuję się jako chłopiec
          do bicia. To typowe dla kobiet, którym się w życiu nie powiodło.... Brak
          poczucia misji??
          • aga_i_oli Re: do aga_i_oli 06.03.06, 16:46
            Główne pytanie brzmiało "Czy ktoras z was ma
            odwage przyzac ze macierzynstwo wiecej jej zabrało niz dało?" Nie bardzo
            rozumiem sens twojej wypowiedzi.
            Ja staram się zrozumieć w jaki sposób można wychować człowieka spędzając z nim
            trzy godziny na dobę czyli zostawiając je na 21 godzin???

            PS W życiu powodzi mi się bardzo dobrze smile

            Czy możesz pomóc dziewczynie która napisała posta pod tytułem "złapałam za dużo
            srok za ogon" Pomożesz jej, mi i może wielu innym matkom smile

    • mamalgosia Re: macierzyństwo przestało sie podobać 05.03.06, 10:32
      No cóż, ja bym czegoś takiego nie napisała. Na pewno macierzyństwo zabrało mi
      wiele. I wiąże się z całym mnóstwem wyrzeczeń. Ale dało jednak więcej.
      może nie byłąś przygotowana na macierzyństwo?
    • pampeliszka Re: macierzyństwo przestało sie podobać 05.03.06, 12:41
      A ja ostatnio czytalam, ze coraz wiecej mlodych kobiet sie decyduje na
      macierzynstwo z rozsadku, zeby zalatwic za jednym zamachem studia i odchowac
      dzieci, a potem isc spokojnie do pracy.W pierwszej chwili pomyslalam, ze to
      super pomysl, jak juz sie zacznie robic kariere, nie trzeba podejmowac decyzji o
      wycofaniu sie na jakis czas. Dla pracodawcow takie osoby pewnie bedą cenne.
      Ale kiedy sprobowalam to przelozyc na siebie, ze mialabym zrezygnowac z takiego
      cudnego czasu, zabawy, poznawania ludzi, zmieniania chlopakow, dorastania, czasu
      tylko dla mnie, z dala od rodzicow to nigdy w zyciu bym nie oddala tych 5 lat
      studiow. Mysle, ze gdybym wtedy zaszla w ciaze, to by to byl koszmar. Nie wiem,
      czy dziecko by mi to wynagrodziło.Do tego nie byłabym z moim obecnym męzem.
      Teraz mam 30 lat, pracowalam w kilku firmach, wiem, co umiem i co chce w zyciu
      robic, sprawdziłam sie w roznych sytuacjach. Nie było dla mnie problemem
      zrezygnowac z pracy i wyjechac z mezem za granice. Nie mam poczucia, ze cos
      trace, odpowiada mi w tym momencie bycie mamą na pełny etat. Nie chce, zeby moje
      dziecko wychowywała babcia czy niania. I dlatego mysle, ze na wszystko jest w
      zyciu czas, jesli sie macierzynstwo przyspiesza, to sie traci czas dla siebie. I
      on juz nigdy nie wroci.
    • balba_77 Re: macierzyństwo przestało sie podobać 05.03.06, 13:04
      a ja jestem ciekawa czy istnieją jakiekolwiek wybory, które nie mają tej
      drugiej, ciemniejszej strony.
      Ja się bałam przy podejmowaniu wszystkich ważnych życiowych decyzji, no i co
      żyję, jestem szczęsliwa i niewyobrażam sobie już tego że nasz dom mógłby
      funkcjonować bez dziecka.

      Czasami myślę, że ta niechęć do posiadania dzieci ma często podłoże innej
      natury niż tylko chęć zaspokajania swoich aspiracji. Bycie mamą to też
      olbrzymia doza strachu czasami (kiedy dziecko choruje albo ma jakieś problemy),
      taka odpowiedzialność od której człowiek nigdy nie będzie mógł się uwolnić
      psychicznie. Niemożność powiedzenia sobie: pierniczę to wszystko... Może to tak
      przeraża bo jest nieodwracalne?? Związek z mężczyzną możesz zakończyć, pracę
      możesz zmienić na inną a z dzieckiem to jest już takie naprawdę "do końca".
    • 76kitka Re: macierzyństwo przestało sie podobać 05.03.06, 14:31
      ja mam bardzo mądrą koleżankę, która uświadomiła mi, że wszystkie wyrzeczenia jakie będziemy musieli ponieść jako rodzina są tymczasowe, świadomie zdecydowalismy się na dziecko i na mój wychowawczy. Nie czuję, że coś mi ucieka, dbam o siebie, staram rozwijać, nie zasiadłam w podomce przed telewizorem i nie oglądam tasiemców. Byłam bankowcem, teraz jestem mamą, potem będę mamą bankowcem. to od nas zależy jak korzystamy z życia. Można tak wszystko zorganizować, że ma się czysty dom, zadbane i szczęśliwe dziecko, a także rozrywkę, my potrafimy odpoczywać z dzieckiem, bo nasz synek ma prawie dwa latka i nigdy nie został z nianią, wybieramy takie formy spedzania wolnego czasu, żeby mały w tym uczestniczył, chcemy byc razem. Co tydzień każde z nas spędza kilka godzin samo. Mogę śmiało powiedzieć, że jesteśmy szczęśliwi, nie żałujemy ani ja ani mąż, że nie możemy wyjść sami do pub'u. bo dla nas taka rozrywka to nie rozrywka, a na latanie np. na paralotni można zabrać małego, który w tym czasie buszuje w trawie i ogląda fruwające skrzydła.
    • kaszka13 Re: macierzyństwo przestało sie podobać 05.03.06, 14:57
      A ja myslalam, ze kobiety potrafia decydowac, ze czegos w zyciu chca lub nie.
      Jesli uwazasz, ze macierzynstwo cos Ci odbiera, to moze decyzje o dziecku trzeba
      nieco przemyslec. W koncu nie jestesmy skazane na wielokrotny rozrod. Ja juz nie
      mam nascie lat i ciesze sie, ze wiele w zyciu zobaczylam i mialam okazje
      przezyc. Teraz czas na ciaze i zwiazane z nia "nieuroki". Nonsensem jest
      udawanie,ze ciaza i dziecko niczego w naszym zyciu nie zmienia. W koncu zmienia
      sie rodzina, nasze relacje z partnerem. I chyba lepiej sie z tym pogodzic niz
      wpadac w depresje i czuc sie strasznie nieszczesliwa.
    • kicia031 Re: macierzyństwo przestało sie podobać 05.03.06, 16:35
      Jeszcze cos dodam - tak jak pisalam wczesniej mam starszegom synka, ktory ma
      juz 13 lat i prawie 10 miesiecznego mlodszaka, zawsze chcialam miec 2 dziecko i
      bardzo wiele lat na to czekalam, a teraz smakuje kazda chwile spedzona z moimi
      skarbami, bo wiem jak krotko trwa ten okrez wyjatkowej bliskosci z niemowleciem
      i wiem, ze starszy juz za pare lat bedzie dorosly i nasze relacje sie
      zmienia... Oczywiscie za 1 razem nie bylam taka madra, wiciaz myslalam o tym
      kiedy synek bedzie starszy i bardziej samodzielny, zamiast cieszyc sie tym, co
      mam.
      I jednego tylko zaluje - ze musze pracowac, bo najbardziej chcialabym byc z
      dziecmi caly czas. Moja praca jest oczywiscie bardzo satysfakcjonujaca, ale
      dreczy mnie ze trace cos, co bardzo szybko sie skonczy...
      Jeszcze bedziecie tesknic za takimi slodkimi malymi cialkami, przytulajacymi
      sie do was, za bezgraniczne ufnym pelnym milosci spojrzeniem, cieszcie sie tym,
      to trwa tak krotko, tak blisko nie bedziecie ze starszym dzieckiem...
    • mbkow Re: macierzyństwo przestało sie podobać 05.03.06, 17:28
      zgadzam sie, ze wiele osob nie powinno bylo decydowac sie na dziecko. nie kazdy
      rozumie, co to byc rodzicem i oczekuje cudow. ale skad to eschatologoicze
      podejscie do zjawiska 'mam dziecko'. ile czasu dziecko ma 2-3-4 lata?
      jak juz sie pojawia dziecko, trzeba sie bardziej wykazac. trzeba sie lepiej
      organizowac, byc bardziej zdecydowanym. nie jest tak prosto: siedze w pracy,
      daje z siebie wszystko, wracam na noc do domu wink, w sobote kino, impreza, cos
      tam... mysle, ze bardziej niz z indywidualizmu ta niechec do macierzynstwa
      wynika z niezaradnosci zyciowej. braku zdolnosci do konsekwentnego postepowania.
      i lenistwa tez pewnie po czesci.
      urodzilam pierwsze dziecko po 30. teraz czekamy na drugie. zdazylismy bardzo
      zapragnac dzieci. zdazylismy pomieszkac razem i robic 'co sie chce i kiedy
      chce'. teraz nie raz mam zejscia, ale sa krotkie. wiec absolutnie mam bilans na
      plus i to wyyyyyyyyyyyysoko wink
    • edytkus Re: macierzyństwo przestało sie podobać 06.03.06, 06:11
      Moj post wyzej doskonale rozwinela Elejna, ale chce dodac, ze mit macierzynstwa w moim przypadku
      zburzylo tez otoczenie, a przede wszystkim wtracajaca sie we wszystkie jego aspekty toksyczna
      tesciowa. Moje zycie bylo sielanka dopoki nie pojawilo sie dziecko za ktorym w progi wtargnela
      tesciowa, bez pukania, z tysiacem kretynskich rad, metod wychowawczych i ciaglymi wyrzutami.
      Macierzynstwo to nie tylko dziecko! Co do zainteresowan, przy malej nie moge nic zrobic, glupia
      zmiana poscieli moze zajac nawet dwie godziny z przerwami na tysiac innych czynnosci (a to sie
      przewroci, a to jest glodna, a to cos wyleje, cos jej podac itp itd.). Z projektami, nauka, prasowaniem
      itp. musze czekac az zasnie czyli nie wczesniej niz do 21, chodze spac o 4 rano a na 9 musze byc w
      pracy lub na uczelni, ostatnio uslyszalam ze jestem "fairly young" a mam lat 30 - w tej branzy juz nie
      ma szans na wielka kariere chyba ze otworze wlasna firme a ja nie mam nawet kiedy sie rozwijac,
      chcialam isc na kurs ale kto wieczorem zostanie z dzieckiem? Poza tym te oczekiwania na
      superkobiete, gdy siedzialam z mala w domu ciagle slyszalam kiedy pojde do pracy, a teraz dlaczego
      nie poswiecam dziecku wystarczajaco duzo czasu, a gdy posiwecam czas to dlaczego w domu syf i tak
      w kolko, jak tu nie wpasc w dperesje i kochac byc matka kiedy przed dzieckiem bylo tak rozowo? To
      nie dziecko jest negatywna storna macierzynstwa a otoczenie!
      • pieczareczka Re: macierzyństwo przestało sie podobać 06.03.06, 09:33
        Edytkus, Twoje dziecko wyglada juz na calkiem spore.... Dlaczego zajmuje Ci
        caly wolny czas ? Moj 5-letni naprawde dosc zwawy, psotny i pomyslowy synek tez
        mialby na to ochote ale da sie nauczyc dziecko zajmowania soba. To kosztuje
        troche zdrowia, wysluchiwania jekow ale czasem naprawde jest niezle. Mysle ze
        przy pierwszym dziecku wiele kobiet (ja rowniez) ma problem ze zorganizowaniem
        czasu i takim wychowaniem dziecka aby nie byc na kazde zawolanie. Ponoc juz
        drugie wychowuje sie samo smile.
        Dla mnie jednak podstawowe pytanie do wszystkich mam, ktorym jest za ciezko a
        ktore maja mezow brzmi "gdzie jest tatus dziecka ??". Dziecko to poswiecenie
        nie jedynie dla matki. Z doswiadczenia wiem, ze jak sie wezmie na siebie
        wszystkie obowiazki mozna coraz bardziej zamknac sie w sobie i zgorzkniec.
        Dlatego juz od poczatku trzeba ustalic, ze dziecko ma dwoje rodzicow. Mozna
        wyjsc wieczorem bo jest ojciec, ktory moze zostac z dzieckiem. Znam malzenstwo,
        w ktorym rodzice zajmuja sie dzieckiem dokladnie po polowie - akurat tak mogli
        prace ustawic bo pracuja oboje. Nie rezygnuja takze z wyjazdow wszedzie ciagnac
        malucha a przy tym staraja sie aby byl maksymalnie samodzielny. Dziala.
        Naprawde maja czas na wiele rzeczy a przy dzieleniu obowiazkow na dwa maja
        takze wiecej sily. Czesto jest tak, ze mezczyzna po pracy chce odpoczac wiec
        dzieckiem caly czas zajmuje sie mama. Gdy kobieta wraca do pracy sytuacja
        jednak sie nie zmienia bo tata przyzwyczail sie ze odpoczynek rzecz swieta - a
        mama zasuwa dalej. Dziewczyny naprawde moze byc lzej tylko trzeba zawalczyc.
        Najpierw chyba z samym soba.

        pozdrawiam
        pieczareczka

        • edytkus Re: macierzyństwo przestało sie podobać 06.03.06, 18:54
          pieczareczka napisała:

          > Edytkus, Twoje dziecko wyglada juz na calkiem spore.... Dlaczego zajmuje Ci
          > caly wolny czas ?


          Bo ja tego czasu po prostu nie mam, a dziecko ma 3,5 roku i nie jest slodkim aniolkiem. Kiedys nowa
          opiekunka (wszystkie sa nowe bo nikt nie moze z moim dzieckiem wytrzymac), matka trojki
          dziewczynek (zdawaloby sie ze dosiwadczona i znajaca sie na rzeczy), miala sie Alexandra zajac przez
          poludnie, po chyba godiznie zadzwonila zeby ja zabrac bo sobie nie daje rady, jeszcze nigdy w zyciu
          nie spotkala tak zywego dziecka, nawet nie chciala zaplaty surprised Ty piszesz ze dziecko moze samo sie
          soba zajac, a jasne ze tak, jak sie sama niedawno zajela soba to musialam nowy stol i krzesla do
          kuchni kupic. Dwa wieczory temu polozylam ja wieczorem do lozka, zasnela, pare godzin pozniej
          zajrzalam do pokoju a ona spi gdzies w kacie na podlodze - mowie Wam, nawet we snie nie przestaje
          sie ruszac wink)

          Co do "gdzie jest tatus" to akurat moj maz tez pracuje, czesto po godzinach, a prace ma
          odpowiedzialna wiec wyspac sie musi. Mimo wszystko na meza narzekac nie moge. Wszystkie
          obowiazki jakos godzimy, w mieszkaniu czysto, dziecko zadbane tyle ze prostu brakuje czasu dla nas,
          na siebie zwyczajnie.
    • oxygen100 Re: macierzyństwo przestało sie podobać 06.03.06, 15:16
      a ja bym wolala wpasc majac kolo 20 lat. Teraz moje dziecko byloby juz
      nastoletnie i nie bujalabym sie z dylematem zajsc w ciaze czy nie zajsc
      (jeszcze istniej ewentualnosc jest z tym zajsciem jakis problem). Co ma miejsce
      teraz i pewnie poki nie wpadne to swiadomie sie na to nie zdecyduje. A do tego
      potrzeba mi bedzie sporo winatongue_out Niemniej myslenie zdroworozsadkowe i
      zabezpieczanie sie przed kazdym sexem nie zawsze wychodzi na dobre. Ale co ma
      byc bedzie. Ja tam przyjuje wyroki boskie z pokoratongue_out
    • bri Re: macierzyństwo przestało sie podobać 06.03.06, 15:45
      Myślę, że taki wniosek można ewentualnie wysnuć jak się człowiek zbliża do
      kresu życia. Zresztą - nie masz możliwości sprawdzić scenariusza
      alternatywnego. Kto wie - może nie mając dziecka byłabyś jeszcze bardziej
      nieszczęśliwa.
    • e_r_i_n Re: macierzyństwo przestało sie podobać 06.03.06, 16:58
      elejna napisała:

      > coraz wiecej młodych matek popada w depresje w zwiazku ze swoja zyciową
      > sytuacją.kobiety nie pracujace zawodowo ,wychowujace dzieci wypadają "z
      > zycia",

      Jesli macierzynstwo widzi sie tylko jako siedzenie w domu i wychowywanie
      dziecka, to rzeczywiscie, moze sie ono nie podobac czy przerazac.
      Ale moim zdaniem posiadanie dziecka nie jest rownoznaczne z rezygnacja z siebie
      w 100 %. Nigdy nie rozumialam i nie zrozumiem kobiet, mowiacych ze nie
      skonczyly szkoly/nie pracuja, bo dziecko.
      Urodzilam dziecko w wieku lat 20 i nie mam z tego powodu jakichs problemow.
      Pewnie gdybym w zwiazku z tym faktem rzucila studia (a nie zawiesila na rok)
      i spedzila ostatnie 4,5 roku w domu, bylabym teraz wrakiem kobiety.
      Ale jako ze nadmiar obowiazkow mnie nie przeraza, a wrecz dziala na mnie
      mobilizujaco, posiadanie dziecka niczego w moim zyciu (a wlasciwie w tej czesci
      dotyczacej mojego 'ja') nie zmienilo. Koncze studia, pracuje - czyli robie to,
      co robilabym bez mojego 'bagazu'.
      Nie ma co ukrywac, ze czasami mialabym ochote na wiecej luzu, spontaniczny
      wyjazd/wyjscie, ale jednak gdy klade na szali to i moje dziecko, to drugie
      przewaza. Poza tym nie jestem typem matki - polki, ktora dziecka nawet na
      5 minut nie odda innym pod opieke. Wiec dbam tez o siebie i swoje potrzeby.
      Umiar i rownowaga jak zwykle sa najlepsze smile
    • sowa_hu_hu ja przeciwnie 06.03.06, 17:24
      ciesze sie że jako 26 latka mam 3 letnie dziecko! juz odchowane... zostaje z
      tatusiem a w tym czasie ja moge wyjśc albo do knajpki albo w inne miejsce...
      na weekend jeździ do dziadków wtedy mam czas na kino , na impreze...
      nie czuje żeby dziecko mi coś "zabrało" - wręcz przeciwnie , uwielbiam mojego
      małego rozrabiake! i mysle że moje zycie jest dzięki niemu lepsze , pełniejsze...
      zawsze chciałam urodzić dziecko przed 25 rokiem zycia... i zawsze sądziłam że
      jak dla mnie pierwsze dziecko koło 30stki to za późno...
      • egoya Re: ja przeciwnie 06.03.06, 19:33
        tak czytając te posty to inni chyba mnie za wariatkę mają. Wyszłam za mąż jak miałam 19 lat, w wieku 21 urodziłam syna, skończyłam studia, w wieku 24 urodziłam drugiego syna. Ma teraz 1,5 roku, więc rzeczywiście chwilowo jestem zawalona robotą. Ale ja też nie miałam nikogo do pomocy, po cesarce mężowi nie dali nawet wolnego, zostałam z małym dzieckiem, musiałam sobie palić w piecu, bo na wsi mieszkamy. Skończyłam studia, mam mgr a że zdecydowaliśmy się na drugie dziecko, to tez świadomie. Mimo młodego wieku, braku pomocy, daję sobie rade, i nie płacze nad sobą, że mając 26 lat mam dwoje dzieci. Za to zoraz częściej spotykam się ze znajomymi z czasów licealnych i wszyscy mi zazdroszczą ze mam już takie fajne odchowane smyki. A że nie spełniam się zawodowo? Uważam że mam czas, a w tej chwili liczy się dla mnie rodzina. Mam znajomych (zazwyczaj dzieciatych też), spotykamy się na imprezki, robimy sobie grile i inne takie. A dzieci w tym w cale mi nie przeszkadzają. To nie są jakies istotki które trzeba mieć non stop na uwadze, bez przesady. A że chodzą spać o 19-20 to naprawdę mam czas żeby spokojnie wziąć kąpiel, posiedziec przy piwku. JA się bardzo cieszę że zdecydowałm się na dzieci wcześnie. Ale każdy robi według siebie i nie ma co komu narzucać tak czy owak. Tylko coraz więcej jest osób, które płaczą, że nie moga miec dziecka...no cóż, czasem bywa za późno
    • anek.anek Re: macierzyństwo przestało sie podobać 06.03.06, 21:54
      Pracować zaczęłam mając 18 lat, po niemal 10 latach pracy w charakterze
      "szczura" dziecko było dla mnie niesamowitym oddechem, dło mi zupełnie nowe,
      nieznane życie. Gdybym jednak w ciąże zaszła 2-3 lata wczesniej miałabym problem
      - jeszczenie czułabym nasycenia pracą. W sumie syn trafił w idealny moment.
    • monia767 Re: macierzyństwo przestało sie podobać 06.03.06, 23:52
      Nie umiem powiedziec czy wiecej zyskalam czy stracilam odkad jestem mama, ale
      wiem, ze moje zycie diametralnie sie zmienilo. Przeslalam byc dla siebie
      najwazniejsza, ale dobrze mi z tym. Przyznaje, ze pierwsze miesiace byly chyba
      najtrudniejsze. Wczesniej zylam bardzo aktywnie, dla siebie, szybko, a tu nagle
      trzeba bylo zwolnic, odciac sie od swiata, zrezygnowac z siebie i zajac sie
      maluszkiem, ktory nie pytal czy jestem zmeczona, spiaca, glodna, znudzona.
      Moja corka jest jak najbardziej planowanym dzieckiem smile
      ma teraz 1,5 roku, kocham ja ponad wszystko, ale zdecydowalam, ze dla dobra nas
      obu, a zwlaszcza mnie musze wrocic do pracy i od jesieni jestem pracujaca mama,
      ktora stara sie nadrobic swoja nieobecnosc w weekendy. Bardzo mi taki powrot
      miedzy ludzi pomogl. Nabralam dystansu do wielu spraw, mam szanse codziennie
      stesknic sie za coreczka, w weekendy staram sie nacieszyc nia maksymalnie, ona
      zreszta tez.
      I to tylko dzieki niej przetrwalam najtrudniejszy moment w swoim zyciu -
      zdrade.
      Jesli czujesz sie w roli matki zle, dobrze robisz, ze nie udajesz przed sama
      soba, ze jest inaczej. Ale moze warto cos zmienic w zyciu? Moze wtedy
      poczujesz, ze bycie mama to tez czesc Ciebie i sprawia, ze jestes jeszcze
      bardziej wartosciowa?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka