prosta.krosta
19.03.06, 01:27
Opierd*** dziś teściową (w słusznej sprawie i mając rację), i kuźwa, mam
teraz przed oczami płacząca, bezradną, starą kobietę - jednak złośliwą i
upartą w swej zaciętości i głupocie. I mimo, że ma dopiero 60 lat, wyglądała
baaardzo staro...
I szkoda mi jakoś jej i wtedy i teraz, choć dalej pozostała zacięta i wredna.
Fak. Porąbane to wszystko.
Miałyście taką sytuację ? Co dalej ? Ja chyba normalnie zagadam (i tak daleko
mieszkam, rzadko widuję), bo mi tam zwisa, obrażalska nie jestem, ale jakoś
coś mi tak ...nieswojo.
Nie wiem po co ten post, ale dręczy mnie to.
I mimo, że racja po mojej stronie, jakoś mi wstyd (?).