05.04.06, 08:13
mam problem, nie ma mieszkania, mieszkam z rodzicami którzy chcą mnie sie
pozbyc, bo powinnam juz sie dawno wyprowadzic wg ich zdania.
Mam dziecko i mieszkamy z mężem. Codziennie są awantury z tego powodu ze ja
tam mieszkam. Nie stac nas na kredyt ani na wynajęcie. Mój maż o mało nie
zakończył ze soba z tego powodu, ja cały czas o tym myśle. Nie mamy naprawde
gdzi iśc. Do kogo mam sie zwroócić o pomoc?
Obserwuj wątek
    • meszkasloneczko Re: problem 05.04.06, 08:49
      nie martw sie my mamy ten sam problem ale mi nie mowia ze czas sie wyprowadzic
      ale ja wiem ze trzeba isc na swoje domek juz sie buduje tez sa awantury smile ale
      ja sie nie przejmuje tongue_out a nie wiem do kogo mozesz isc po pomoc a nie mozecie
      sie przeniesc na jakis czas do rodzicow meza???
      • 00q Re: problem 05.04.06, 08:53
        niestety do męza rodziców niesad za daleko, nie ma tam pracy, tutaj jest
        przynajmniej z czego życ na bierząco. Nie wiem gdzie ise udac.
        • okawangoo Re: problem 05.04.06, 09:07
          A mąż nie pracuje? Jak tak jest źle -to zróbcie coś ze swoim życiem, a nie
          tylko narzekajcie. Przenieście się do większego miasta (za granicę), znajdźcie
          lepszą pracę. Czasem jest zwyczajnie wygodnie narzekać i nic nie robić.
          Oczekujesz, że rodzicę do końca życia będą Was "karmić"?
          --
          Nawet jak cię połkną - to i tak masz dwa wyjścia uncertain
          • 00q Re: problem 05.04.06, 09:12
            maż pracuje na dwa etaty w duzym miescie i nie stac nas poprostu na mieszkanie!
            zrozum to ile w Warszawie kosztuje mieskznaie na kredyt! trzeba miec zdolnosc
            kredytową.Wynajęcie tez za drogo, nie starczy nam na jedzenie, mamy dziecko.
            • moofka Re: problem 05.04.06, 09:15
              poszukajacie czegos do wynajecia na wasza kieszen
              jednoczesnie mozna zlozyc o przyznanie lokalu socjalnego jak tak zle jest
              • 00q Re: problem 05.04.06, 09:17
                na mieskznaie nie ma szans, nie spełniamy wymagan.A wynajć si nie da
                w /warszawe, ja moge przeznaczyc np 300 zł, a kto mi za tyle wynajmie dla 3
                osób?
                • okawangoo Re: problem 05.04.06, 09:21
                  No to jak mąż pracuje na dwa etaty+ Ty pracujesz na etat+ macie dziecko - to w
                  życiu nie uwierze, żeby nie było Was stać na mieszkanie (jakąś kawalerkę nie w
                  centrum) do wynajęcia chociażby. Wiele rodzin jest w o wiele gorszej sytuacji i
                  jakoś sobie radzi. Zbyt wygodni jesteście. A słyszałaś coś o oszczędzaniu? Nie
                  dziwie się Twoim rodzicom, że muszą utrzymywać taką parę zdesperowanych,
                  wygodnickich leniuszków...
                  --
                  Nawet jak Cie połkną -to i tak masz dwa wyjścia
                  • 00q Re: problem 05.04.06, 09:26
                    ja nie pracuję, siedzę z dizeckiem, nie pracowałam przed ciązą i nie mam
                    zadnego zasiłku. Maż zarabia 1300 po 650 na etat.
                    • moofka Re: problem 05.04.06, 09:29
                      no to nie stac was na niepracującą zone niestety
                      idz do pracy
                      gdzie maz pracuje w warszawie za 650 zlotych, nie przesadzaj
                      nawet w malych miastach ludzie wiecej zarabiają
                      • 00q Re: problem 05.04.06, 09:37
                        maz zarabia 1300, to mało? ja pracowałam za 400 nawet.Myśłisz ze Warszawa to ma
                        zarobki z kosmosu?Nie moge iśc do pracy bo nie mam skim dziecka zostawic,
                        planuje od 3 lat iśc do pracy, dawałam do żlobka dziecko i ciągle chorowało,
                        nie przedłuzyli mi umowy w 4 pracach bo ciągle zwolnienie brałam, dziecko
                        ciągle zapalenie płuc, oskrzel, gadrła.Miałam tego dośc.
                        • okawangoo Re: problem 05.04.06, 09:39
                          to pracuj w domu, zamiast siedziec w internecie -rób coś pożytecznego. Jest
                          tyle możliwości przecież
                          • 00q Re: problem 05.04.06, 09:40
                            okawangoo napisała:

                            > to pracuj w domu, zamiast siedziec w internecie -rób coś pożytecznego. Jest
                            > tyle możliwości przecież
                            ok, bardzo chętnie podaj namiary, jak jestes taka mądra.
                            • e_r_i_n Re: problem 05.04.06, 09:41
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=39288811
                            • e_r_i_n Re: problem 05.04.06, 09:42
                              Podalam w poscie wyzej. Ale jeszcze dopisze - praca sama do czlowieka nie
                              przychodzi. Trzeba jej poszukac.
                              • lola211 Re: problem 05.04.06, 12:52
                                Erin- a doczytalas, ze ta praca z linka to lipa?
                                • e_r_i_n Re: problem 05.04.06, 12:54
                                  Przed chwila czytalam. Podajac link chcialam tylko pokazac, ze nawet na
                                  sasiednim forum mozna cos znalezc. Jesli sie szuka.
                        • e_r_i_n Re: problem 05.04.06, 09:41
                          00q napisał:

                          > maz zarabia 1300, to mało?

                          Mało, jak widać. Skoro nie stac Was na mieszkanie.

                          > Myśłisz ze Warszawa to ma zarobki z kosmosu?

                          Zarobkow z kosmosu nie ma. Mozliwosci pracy daje.

                          Zajrzyj na sasiednie forum:
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=39288811
                          • 00q Re: problem 05.04.06, 09:43
                            e_r_i_n napisała:

                            > 00q napisał:
                            >
                            > > maz zarabia 1300, to mało?
                            >
                            > Mało, jak widać. Skoro nie stac Was na mieszkanie.
                            >
                            > > Myśłisz ze Warszawa to ma zarobki z kosmosu?
                            >
                            > Zarobkow z kosmosu nie ma. Mozliwosci pracy daje.
                            >
                            > Zajrzyj na sasiednie forum:
                            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=39288811



                            najmądrzejsze się znalazły. Nie jest tak łatwo znaleźc pracę w Warszawie za
                            większe pieniądze. Moja koleżnak apracuje na poczcie i ma 800 zł po studiach, a
                            maz po technikum ma 1300, śmieszne, tylko ze on pracuje na 2 etaty w jednej
                            pracy, to znaczy około 280h
                            • moofka Re: problem 05.04.06, 09:44
                              to kupcie sobie namiot, lato idzie, w trzystu zlotych sie zmiescicie
                              • rita75 hehhehhe 05.04.06, 09:45
                                > to kupcie sobie namiot, lato idzie, w trzystu zlotych sie zmiescicie


                                www.allegro.pl/item93986084__wiosna_czas_pod_namiot_teraz_najtaniej_.html
                                • moofka Re: hehhehhe 05.04.06, 09:47
                                  no i prosze jaki komfort - dwie izby smile
                              • 00q [...] 05.04.06, 09:46
                                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                • dazzle Re: problem 05.04.06, 09:48
                                  pomijając twój poziom - szybko się odsłoniłaś. Ty chcesz, żeby się nad tobą
                                  poużalać, ewentualnie wybiec z wyciągniętą ręką - zaoferować ci trzypokojowe
                                  mieszkanie z wygodami za 250 zł żebyś jeszcze te 50 zaoszczędziła. Otóż nic
                                  takiego się nie zdarzy, zejdź na ziemię i przestań dupę zawracać. Masz problem,
                                  którego po prostu NIE CHCESZ rozwiązać, bo ci tak wygodniej.
                                  Tyle.
                                  • libusze Re: problem 05.04.06, 10:03
                                    Dazzle, urocza sygnaturka smile
                            • e_r_i_n Re: problem 05.04.06, 09:44
                              No coz, mieszkam w tej Warszawie juz dlugi czas, pracuje ja i maz. Wiec co
                              nieco wiem.
                              Zgadzam sie, ze latwo znalezc nie jest. Jak sie nie szuka.
                            • chloe30 Re: problem 05.04.06, 09:44
                              00q napisał:
                              Moja koleżnak apracuje na poczcie i ma 800 zł po studiach,

                              A przepraszam lepiej mieć 800 złotych czy lepiej nie mieć????
                              • moofka Re: problem 05.04.06, 09:46
                                > A przepraszam lepiej mieć 800 złotych czy lepiej nie mieć????


                                to jest wlasnie to nasze polskie bezrobocie, ktoremu sie nie opyla doopy ruszyc
                                ponizej trzech tysiecy
                              • 00q Re: problem 05.04.06, 09:46
                                chloe30 napisała:

                                > 00q napisał:
                                > Moja koleżnak apracuje na poczcie i ma 800 zł po studiach,
                                >
                                > A przepraszam lepiej mieć 800 złotych czy lepiej nie mieć????
                                >
                                no ale porównujecie ze zarobki sa w warszawie wysokie, no chyba żarty sobie
                                robicie
                              • shady27 Re: problem 06.04.06, 18:30
                                ooo tu sie zgodze......jesli sie ma tragiczna sytuacje to bierze sie to co jest.....kiedys pracowalam za 600 zl bu musialam, gdy sytuacja sie poprawila rzucilam to w cholere
                                • falka32 Re: problem 06.04.06, 18:37
                                  jak dla mnie jedyna realna do zrealizowania "na już" sensowna rada to
                                  zdecydowane szukanie przez męza lepiej platnej pracy. Co, jak domyslam sie,
                                  robi, tylko mu nie wychodzi na razie.
                            • okawangoo Re: problem 05.04.06, 09:46
                              KOBIETO - ja, na miejscu Twoich rodziców już dawno wywaliłabym was na ZBITY
                              PYSK. A w domu można na bardzo wiele sposobów pracować. Szycie, gotowanie ....
                              Ale widać, że masz dwie lewe ręce - to cóż..... płacz se dalej
                        • moofka Re: problem 05.04.06, 09:41
                          00q napisał:

                          > maz zarabia 1300, to mało? ja pracowałam za 400 nawet.Myśłisz ze Warszawa to
                          ma
                          >
                          > zarobki z kosmosu?Nie moge iśc do pracy bo nie mam skim dziecka zostawic,
                          > planuje od 3 lat iśc do pracy, dawałam do żlobka dziecko i ciągle chorowało,
                          > nie przedłuzyli mi umowy w 4 pracach bo ciągle zwolnienie brałam, dziecko
                          > ciągle zapalenie płuc, oskrzel, gadrła.Miałam tego dośc.


                          le ty masz lat? 14?
                          nie mozna zjesc ciastko i miec ciastko
                          albo pracujesz i masz niezalerznosc finansowa i robisz co chcesz, ale kosztem
                          swojego czasu spedzanego z dzieckiem
                          albo siedzisz w domu bez kasy na lasce i nielasce tych, ktorzy cie przygarneli,
                          jezeli dodatkowo maz dupa nie staje na wysokosci zadania no to mamy jeczący
                          obraz nedzy i rozpaczy
                          i prosze cie nie zaslaniaj sie dzieckiem bo wkurzysz mnie i kupe innych
                          ktore zostawiają niemowleta z obcymi ludzmi - w zlobku czy z opiekunkami i
                          pracują
                          chociaz pewnie tez wolalyby nie
                          • 00q Re: problem 05.04.06, 09:45
                            moofka napisała:

                            > 00q napisał:
                            >
                            > > maz zarabia 1300, to mało? ja pracowałam za 400 nawet.Myśłisz ze Warszawa
                            > to
                            > ma
                            > >
                            > > zarobki z kosmosu?Nie moge iśc do pracy bo nie mam skim dziecka zostawic,
                            >
                            > > planuje od 3 lat iśc do pracy, dawałam do żlobka dziecko i ciągle chorowa
                            > ło,
                            > > nie przedłuzyli mi umowy w 4 pracach bo ciągle zwolnienie brałam, dziecko
                            >
                            > > ciągle zapalenie płuc, oskrzel, gadrła.Miałam tego dośc.
                            >
                            >
                            > le ty masz lat? 14?
                            > nie mozna zjesc ciastko i miec ciastko
                            > albo pracujesz i masz niezalerznosc finansowa i robisz co chcesz, ale kosztem
                            > swojego czasu spedzanego z dzieckiem
                            > albo siedzisz w domu bez kasy na lasce i nielasce tych, ktorzy cie
                            przygarneli,
                            >
                            > jezeli dodatkowo maz dupa nie staje na wysokosci zadania no to mamy jeczący
                            > obraz nedzy i rozpaczy
                            > i prosze cie nie zaslaniaj sie dzieckiem bo wkurzysz mnie i kupe innych
                            > ktore zostawiają niemowleta z obcymi ludzmi - w zlobku czy z opiekunkami i
                            > pracują
                            > chociaz pewnie tez wolalyby nie


                            wiesz co 3 lata temu mąz zarabiał 2600 netto ,mielismy wziąsc kredyt po slubie
                            i rozwiązali zakład, niestety. Ale żaden bank nawet na dzień dzisiejszy nie da
                            dla 3 osób kredytu przy takich zarobkach jak miał kiedys, a co dopiero połowa z
                            tego. Nie wymądrzajcie siebo mi nie wygodnie siedziec u rodziców, ale jakie mam
                            wyjscie?
                            • dazzle Re: problem 05.04.06, 09:51
                              00q napisał:

                              > wiesz co 3 lata temu mąz zarabiał 2600 netto ,mielismy wziąsc kredyt po
                              slubie
                              > i rozwiązali zakład, niestety. Ale żaden bank nawet na dzień dzisiejszy nie
                              da
                              > dla 3 osób kredytu przy takich zarobkach jak miał kiedys, a co dopiero połowa
                              z
                              >
                              > tego. Nie wymądrzajcie siebo mi nie wygodnie siedziec u rodziców, ale jakie
                              mam
                              >
                              > wyjscie?
                              Jak nie widzisz wyjścia to przestań narzekać i siedz na tyłku u rodziców.
                              Święci ludzie, że cie tolerują...
                              A Warszawa nie gwarantuje z definicji kosmicznych zarobków. Na to i tu i w
                              Pcimiu Dolnym się PRACUJE.
                        • adsa_21 Re: problem 05.04.06, 11:29
                          w Wawie to b. malo.
                • moofka Re: problem 05.04.06, 09:22
                  to wynajmijcie pokoj przy nieklopotliwej samotnej staruszce
                  zawsze lepsze to niz siedziec jak wrzod na kims kto tego nie chce
                  • ursgmo Re: problem 05.04.06, 09:28
                    Pracownik mojego męża razem ze swoją dziewczyną , wynajmuje pokój u samotnej
                    osoby . Płacą 350 zł i mają super warunki.
                    Inny pracownik (+ żona i dziecko) wynajmuje pokój z aneksem kuchennym w takim
                    bloku- hotelu tuż pod Piasecznem . Mieszkania , tam nie sa jakieś super -
                    extra , bo zdaje się łazienki na korytarzu , ale mają swój kąt ,a też byli w
                    takiej sytuacji jak Wy.
                    Trzeba przeglądać ogłoszenia , najlepiej podwarszawskie , są różne możliwości ,
                    a mieszkania potaniały.
          • palka_zapalka Re: problem 05.04.06, 13:29
            Przed naskakiwaniem proszę czytać ze zrozumieniem.
            Łatwo jest naskoczyć na kogoś, ze narzeka, ale oni nie siedzą na kanapie i gwiżdzą!
            Mogą ise przenieśą do większego miasta - pewnie tylko ile potrwa szukanie
            taniego mieszkania? pracy? łatwo sie pisze komuś kto chyba w takiej sytuacji nie
            był nie jestsad
            Dziewczyna prosi o radę, a nie o głaskanie po głowe.
            • moofka Re: problem 05.04.06, 13:33
              pałka, ale ta sytuacja nie powstala chyba wczoraj, prawda?
              poza tym jesli osobisci rodzice maja juz ich dosc na tyle ze nie moga ich w
              domu zniesc to chyab jakis powod tego jest czyz nie?
              • sowa_hu_hu Re: problem 05.04.06, 13:35
                niezła interpretacja...
                tak sie składa że niektórzy ludzie nie muszą mieć powodu żeby kogoś nie lubić ,
                nie kochać i nie chceić w swoim domu... niekoniecznie musi byc tego powód...
                nie wiem jak jest w tym przypadku... ale może tak być... ze rodzice autorki to
                tego typu ludzie...
              • 00q Re: problem 05.04.06, 13:43
                moofka napisała:

                > pałka, ale ta sytuacja nie powstala chyba wczoraj, prawda?
                > poza tym jesli osobisci rodzice maja juz ich dosc na tyle ze nie moga ich w
                > domu zniesc to chyab jakis powod tego jest czyz nie?


                taki powód ze ciągną od nas kase, a my juz nie mamy na ciągle ich potrzeby
                dlatego chcą nas się pozbyc
                • moofka Re: problem 05.04.06, 13:45
                  ale co to znaczy ciagna?
                  przeciez skoro mieszkacie u nich i sie zywicie to chyba naturalne ze w jakis
                  sposob do domowego budzetu powinniscie sie dokladac
                  • 00q Re: problem 05.04.06, 13:48
                    moofka napisała:

                    > ale co to znaczy ciagna?
                    > przeciez skoro mieszkacie u nich i sie zywicie to chyba naturalne ze w jakis
                    > sposob do domowego budzetu powinniscie sie dokladac


                    jak to żywimy się u nich, ty chyba upadłas na glowe. Ja gotuje a oni siadają,
                    gotuję podkreslam za swoją kase - rozumiesz? ja gotuje, ja place za nasze
                    rachunki, dokładam sie do czynszu, z tego co policzyłam o 200 zł miesiacznie
                    przekraczam to co powinnam zapłacic. Myslisz ze z tych zarobkow to mozna duzoz
                    zdziałac? Na same opłaty idzie połowa.Cigną na to abym dała na zakupy, oni
                    oddadzą, a czekac mozna miesiacami i tak sie nie odczekam, to 100 zł to 50 ł
                    ale zawsze chcą, zeby nie było awantury,, pozyczam, ale ilez można. Gdybyśmy
                    tylko mieli zdolnosc juz dawno wyprowadziłabym się.
                    • mama_szefusia Re: problem 05.04.06, 14:35
                      > jak to żywimy się u nich, ty chyba upadłas na glowe. Ja gotuje a oni siadają,
                      > gotuję podkreslam za swoją kase - rozumiesz? ja gotuje, ja place za nasze
                      > rachunki, dokładam sie do czynszu, z tego co policzyłam o 200 zł miesiacznie
                      > przekraczam to co powinnam zapłacic.

                      Nie rozumiem.
                      Skoro dopłacasz nadprogramowo jeszcze 200 PLN to mieszkanie u rodziców kosztuje
                      Was dużo więcej niż te magiczne 300 złoty - dołozenie się do czynszu +
                      wyżywienie dla całej rodziny + media = chyba wiecej niż 100 złotych.

                      Mój kolega z pracy zarabiał 1500 zł brutto w Warszawie i miał na utrzymaniu
                      rodzinę. Wynajmowali wspólnie z innym małżeństwem mieskzanie w Żyrardowie (pod
                      Warszawą). On płacił 200 złotych - mieszkanie o standardzie nienajwyższym ale
                      mieli wszystko co trzeba.
                      Rok temu podjęli decyzję o wyjeździe do Szkocji. Ona zupełnie bez angielskiego,
                      on poziom podstawowy. Najpierw on pracowała jako pomoc w restauracji, on
                      przenosił skrzynki w destylarni whisky. Teraz ona nie musi pracować on pracuje
                      w swoim zawodzie. Jest informatykiem, ale bez studiów.
                      Wzięli życie w swoje ręce i udało się.

                      Moja druga koleżanka ma trójkę dzieci. On zarabia 1200 złotych. Też pracuje w
                      Warszqawie. Ona pracowała, ale od roku, kiedy zaszła w trzecią ciążę nie ma
                      pracy. Wcześniej kiedy obydwoje zarabiali wzięli kredyt i kupili maleńkie
                      mieszkanko pod Warszawą - w zasięgu 30 km. Potem udało im się zamienić na nieco
                      większe w Piasecznie. Najmłodsze dziecko ma 4 miesiące - koleżanka już szuka
                      pracy, a mały pójdzie do żłobka, starsze są w przedszkolu. Taki lajf. Muszą
                      sobie radzić, tak jak radzili sobie przez te wszystkie lata wcześniej. Dodam,
                      że obydwoje po wyższych studiach. Koleżanka chce wziąć jakąkolwiek pracę -
                      nawet za 600 złotych, bo lepszy rydz niż nic. Będzie im łatwiej, a ona będzie
                      szukać czegoś lepszego w końcu się uda. A uda się dlatego, że dziewczyna szuka
                      zamiast siedzieć i płakać.

                      Ja szukałam pracy przez dwa lata po urodzeniu dziecka. Pierwszą propozycję
                      miałam po trzech miesiącach - ale wysyłałam aplikacje tylko na lepsze prace,
                      biurowe, w dobrych firmach. Ta propozycja wiązała się z założeniem własnej
                      działalności i pracą na umowie agencyjnej. Nie chciałam. Ale na szczęście nas
                      było na to stać. Dobrą fajną pracę znalazłam po dwóch latach. Ale na początku
                      pensja też była niska. Dopiero po roku, kiedy firma przekonała się, że jestem
                      wartościowym pracownikiem dała mi podwyżkę.
                • palka_zapalka Re: problem 05.04.06, 20:31
                  tzn ??? na co ciągną???
                  Jeśli na prąd, gaz, jedzenie to maja do tego prawo.
                  Siadz z męzem pogadaj zadecydujcie moze jakiś TBS ??albo pogadaj z rodzicami jak
                  rozwiazac te sprawę moze jakis kompromis?
              • palka_zapalka Re: problem 05.04.06, 20:25
                Napewno nie.
                Ja sama miałam ciut podobną i wyniosłam sie z mężem w niekorzystnej dla nas
                sytuacji finansowej.
                Jestem przeciwna mieszkaniu wspólnie z rodziną, ale czasami tak bywa i powinno
                sie dojść do porozumienia.
                Autorka nie napisała dlaczego tak jest , ze rodzice chcą ja wyrzucić.
                Jedynie rozumiem problem, ze pracuje mąż i nie stać ich i tak na wynajęcie, czy
                kredyt na mieszkanie.
                Jako, ze są u rodziców nie u siebie powinni niestety zacisnąć zęby i dażyć do
                samodzielnego mieszkania.
                Wyraziłąm opinię, ze naskakiwanie na autorkę nic nie da poprosiłą jedynie o radę.
    • weronikarb Re: problem 05.04.06, 09:23
      wyjazd Twój lub męża za granice, jak tu robi na 2 etaty i starcza aby na życie.
      Po drugie, może to przykre,ale decydując się na ślub, wiedzieliście że z powodu
      finansów do końca życia będziecie meiszkać u rodziców? Przecież decydując sie
      na ślub/dziecko bez przyszłości? Jeśli tak, to spytaliście ich o zgodę?
      Przecież to ich mieszkanie...
      • 00q Re: problem 05.04.06, 09:28
        weronikarb napisała:

        > wyjazd Twój lub męża za granice, jak tu robi na 2 etaty i starcza aby na
        życie.
        > Po drugie, może to przykre,ale decydując się na ślub, wiedzieliście że z
        powodu
        >
        > finansów do końca życia będziecie meiszkać u rodziców? Przecież decydując sie
        > na ślub/dziecko bez przyszłości? Jeśli tak, to spytaliście ich o zgodę?
        > Przecież to ich mieszkanie...


        pozwolili nam na mieszknaie, mieliśmy zamiar wziąsc kredyt ale jak mozna przy
        takich dochodach dostac zdolnosc kredytową?
        Maż moze pracowac po 10h zamiast na dwa etaty ale za 1000 zł. więc dlatego
        pracuje na dwa etaty zeby bylo te 300 więcej. Dobrze mówic ze przy staruszce
        mozna wynając, a wiesz ze ja juz 3 lata szukam własnie jakiejs staruszki i co ?
        nie ma nic, no co Ty.
        • okawangoo Rusz pupą kobieto 05.04.06, 09:31
          i napewno się coś uda. Najłatwiej jest płakać
          • moofka Re: Rusz pupą kobieto 05.04.06, 09:33
            okawangoo napisała:

            > i napewno się coś uda. Najłatwiej jest płakać


            teraz powstanie jeszcze kilkadziesiat postow z pomyslem jak isc na swoje
            a kazdy bedzie odrzucany bo niemozliwy
            takim pasywnym roszczeniowym osobowm zawsze jest pod gorke
            kto chce - szuka sposobów
            kto nie chce - szuka powodow
        • weronikarb Re: problem 05.04.06, 09:48
          pozwolili nam na mieszknaie, mieliśmy zamiar wziąsc kredyt ale jak mozna przy
          > takich dochodach dostac zdolnosc kredytową?

          no, ale co to kiedyś zarabiał więcej jak braliście ślub???
          W dzisiejszych czasach, zrobić zdiecko wziąść ślub i dopiero myśleć co dalej?
          • 00q Re: problem 05.04.06, 09:50
            weronikarb napisała:

            > pozwolili nam na mieszknaie, mieliśmy zamiar wziąsc kredyt ale jak mozna przy
            > > takich dochodach dostac zdolnosc kredytową?
            >
            > no, ale co to kiedyś zarabiał więcej jak braliście ślub???
            > W dzisiejszych czasach, zrobić zdiecko wziąść ślub i dopiero myśleć co dalej?
            >
            odpowiem jeszcze tobie, dziecko było dawno po slubire, nie brałam slubu z
            brzuchem, moze ty.
            • 00q Re: problem 05.04.06, 09:50
              jestescie paskudne, dowidzenia
            • weronikarb Re: problem 05.04.06, 10:22
              no to jak było dawno po ślubie, to mogliście wziąść kredyt ja k byliście we
              dwoje, oboje pracowalibyście to szybko by wam poszło. Wiesz co nie pogrążaj się
              dalej, bo wychodzą już z tego neizłe bajki
              • myfa1 weronikarb 06.04.06, 12:43
                No to może na całe szczęście tego kredytu nie zdążyli wziąśc ,bo z czego by
                teraz spłacali??
    • 00q Re: problem 05.04.06, 09:40
      ja nie pisałam postu w sprawie szukania pracy, tylko co zrobic zeby znaleźc
      mieszkanie za 300 dla 3 osobób, albo dostac kredyt na mieszkanie w Warszawie
      namin 120 tys (na kawalerkę) w najtańszej dzielnicy.
      • e_r_i_n Re: problem 05.04.06, 09:43
        00q napisał:

        > ja nie pisałam postu w sprawie szukania pracy, tylko co zrobic zeby znaleźc
        > mieszkanie za 300 dla 3 osobób, albo dostac kredyt na mieszkanie w Warszawie
        > namin 120 tys (na kawalerkę) w najtańszej dzielnicy.


        Po pierwsze - poszukac.
        Po drugie - zarabiac.
      • dazzle Re: problem 05.04.06, 09:45
        00q napisał:

        > ja nie pisałam postu w sprawie szukania pracy, tylko co zrobic zeby znaleźc
        > mieszkanie za 300 dla 3 osobób,
        Ruszyć tyłek, porzucić postawę roszczeniową, nie tracić czasu na forum, tylko
        dupę w troki i SZUKAĆ!!!

        >albo dostac kredyt na mieszkanie w Warszawie
        > namin 120 tys (na kawalerkę) w najtańszej dzielnicy.

        Modlić się o cud, jak się nie ma zdolności kredytowej.
      • weronikarb Re: problem 05.04.06, 09:47
        raczej z nieba samo nie spadnie
        • 00q Re: problem 05.04.06, 09:48
          weronikarb napisała:

          > raczej z nieba samo nie spadnie
          dizęi mysłałam ze jakies wsparcie psychiczne odtane no ale trudno.Więcej tu
          nie zaglądam
          • moofka Re: problem 05.04.06, 09:50
            00q napisał:

            > weronikarb napisała:
            >
            > > raczej z nieba samo nie spadnie
            > dizęi mysłałam ze jakies wsparcie psychiczne odtane no ale trudno.Więcej tu
            > nie zaglądam


            looz, jest i wsparcie
            tyle ze ty potrzebujesz raczej kopa w doope na rozruch
            • 00q [...] 05.04.06, 09:51
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • okawangoo Re: problem 05.04.06, 09:52
                a na dodatek chamska jesteś jak niewiemco.
                • tojaola2 Re: problem -proszę o skasowanie głupich odpowiedz 05.04.06, 09:57
                  a szczególnie wypowiedzi okawangoo i moofki.Ludzie,przeczytajcie co piszecie i
                  przemyślcie.Ktoś prosi o radę a nie dokopanie.Nie potraficie inaczej,nie
                  podbijajcie wątku.Czy to jest forum dla ludzi kompletnie pozbawionych
                  wyczucia???!!!
                  • kawka74 Re: problem -proszę o skasowanie głupich odpowied 05.04.06, 09:59
                    > a szczególnie wypowiedzi okawangoo i moofki.Ludzie,przeczytajcie co piszecie
                    i
                    > przemyślcie.Ktoś prosi o radę a nie dokopanie.
                    Przecież dostała rady. A że niewygodne...

                    Nie potraficie inaczej,nie
                    > podbijajcie wątku.Czy to jest forum dla ludzi kompletnie pozbawionych
                    > wyczucia???!!!
                    Raczej pozbawionych złudzeń wink
                  • e_r_i_n Re: problem -proszę o skasowanie głupich odpowied 05.04.06, 09:59
                    tojaola2 napisała:

                    > Ktoś prosi o radę a nie dokopanie.

                    A co jest glupiego w odpowiedziach tych osob? Dokladnie spełniły prosbe
                    autorki - dały RADY. A ze niewygodne, to i agresywna reakcja 00q.
                  • dazzle Re: problem -proszę o skasowanie głupich odpowied 05.04.06, 10:00
                    uważasz, że dziewczyna nie dostała porady? uważasz, że prosi o JAKĄ radę? mamy
                    jej dać na to mieszkanie, czy rozgrzeszyć z niezaradności i niechęci do
                    poszukiwań?
                    nic mnie bardziej nie wkurza niż postawa roszczeniowa połączona z piętrzeniem
                    trudności. Pracy nie chce, mąż już tyra, mamy jej znaleźć tanie mieszkanie? My?
                    A w końcu i tak wyciągnie rękę w stronę naszych podatków...
                    • sowa_hu_hu Re: problem -proszę o skasowanie głupich odpowied 05.04.06, 10:15
                      zawsze sie znajdzie ktoś kto dokopie...

                      sama kiedys mieszkałam u rodziców i te z nie było szans na wyprowadzke...
                      niestety bardzo duzo osób na forum nie mogło tego zrozumieć! tez stwierdzono ,
                      że jesteśmy leniwi , że tylko narzekamy . że nam tak naprawde wygodnie u mamusi
                      itd itp...
                      wręcz napisano mi że ja sie nigdy od mamy nie wyprowadze!!! ze nie ma takiej
                      mozliwości...

                      no i co?
                      od mamy sie wyprowadziliśmy , wynajmujemy mieszkanie w krak , po długim szukaniu
                      udalo nam sie znaleźć coś w miare dobrej cenie...
                      ale żeby podjąc taki krok niemąż musiał znaleźc lepszą , stałą prace niż jakieś
                      dorywcze z których była kasa ale nie stała... i takich dochodów by sie nie dało
                      zyć niestety czego wiele osób pojąc nie mogło... dawały proste rozwiązania i
                      myslałay że wprowadzenie ich w zycie równiez jest proste... niestety tak nie jest...
                      teraz mąz zmienił prace na jeszcze lepszą , do tego dorabia i radzimy sobie
                      całkiem nieźle smile
                      no i ten spokój hehe smile

                      tak więc te które miały nas za jakieś niedołęgi moga sie w ogon pocałować smile


                      wy tez musicie podjąc jakies działania bo tak sie życ nie da!!!
                      urgsmo dobrze ci poradziła - możecie wynając choćby jeden pokój , skoro na pewno
                      was nie stać na wynajem choćby kawalerki...
                      no i niech mąz szyka lepiej płatnej pracy... po czasie powinniście stanąc na
                      nogi! moze trzeba sie zastanowić nad praca dla ciebie , niestety dziecko do
                      żłobka wtedy... choćby na pół etatu!
                      ja wierze że sie da! naprawde! ale musiscie sie zebrac w sobie! w takiej
                      atmosferze zyc sie nie da....
                  • moofka Re: problem -proszę o skasowanie głupich odpowied 05.04.06, 10:00
                    a to ciekawe, bo miliony polakow wlasnie tak glupio robia, ze pracuja, dosatją
                    kredyty i kupują wlasne mieszkania
                    idiotycznie opuszczajac dom rodzinny zaraz po maturze
                    gluopio ale da sie
                    daj madra rade w takiej sytuacji, skoro nasze sa glupie
                    chcetnie poslucham jak madrze wyjsc z sytuacji 00q
                    • chloe30 Re: problem -proszę o skasowanie głupich odpowied 05.04.06, 10:06
                      moofka napisała:

                      >
                      > chcetnie poslucham jak madrze wyjsc z sytuacji 00q

                      No ja już wiem.
                      Wiem co miało się stać - miała się znaleźć emama, która ma znajomości w
                      urzędach i załatwi mieszkanie.
                      A reszta pogłaska i powie "Ale biedni, że tak się z rodzicami musicie męczyć"
                      • moofka Re: problem -proszę o skasowanie głupich odpowied 05.04.06, 10:08
                        chloe30 napisała:

                        > No ja już wiem.
                        > Wiem co miało się stać - miała się znaleźć emama, która ma znajomości w
                        > urzędach i załatwi mieszkanie.
                        > A reszta pogłaska i powie "Ale biedni, że tak się z rodzicami musicie męczyć"


                        niedobre niedobre rodzice co zamiast pomagac dzieciom i rozpieszczac jak Pan
                        Bog przykazal krzyczom i szturchajom ajejej
                        kasy nie dajom i mieszkania nie kupujom
                        • chloe30 Re: problem -proszę o skasowanie głupich odpowied 05.04.06, 10:12
                          A wzienli by i już poszli do domu spokojnej starości!
                          • moofka Re: problem -proszę o skasowanie głupich odpowied 05.04.06, 10:14
                            chloe30 napisała:

                            > A wzienli by i już poszli do domu spokojnej starości!

                            gdzie ich miejsce smile
                            tylko zeby za duzo ze soba nie zabierali
                            no bo skond potem taki czajnik wziąść na ten przyklad bezprzewodowy?

                            a drugiej strony jakos mi ich nie szkoda
                            sami taką nieruchawą pijawkę wyhodowali
                            • chloe30 Re: problem -proszę o skasowanie głupich odpowied 05.04.06, 10:16
                              moofka napisała:
                              > tylko zeby za duzo ze soba nie zabierali
                              > no bo skond potem taki czajnik wziąść na ten przyklad bezprzewodowy?

                              Że też Ci do głowy przyszło, że mogliby COKOLWIEK wzionć!
                              >
                              > a drugiej strony jakos mi ich nie szkoda
                              > sami taką nieruchawą pijawkę wyhodowali

                              Niby tak, ale czasem wszelkie wysiłki wychowawcze idą na marne.
                              Moja mama przynajmniej tak twierdzi smile
                              >
                            • sowa_hu_hu [...] 05.04.06, 10:17
                              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                          • tojaola2 Re: problem -proszę o skasowanie głupich odpowied 05.04.06, 10:20
                            Ponieważ sama po maturze zaczęłam żyć na własny rachunek,kończyłam studia z
                            małym dzieckiem "przy boku" a potem wzięliśmy kredyt,który pewnie bedziemy
                            spłacać jeszcze przez dłuugie lata,żeby mieć swoje mieszkanie, mogłabym dawać
                            dobre rady.Ale cytuję:
                            "looz, jest i wsparcie
                            tyle ze ty potrzebujesz raczej kopa w doope na rozruch"-dobrą radą nie
                            jest.Albo ktoś wie,że musi coś zrobić,bo nikt mu nic nie da(zresztą dlaczego
                            miałby dać?) albo nie.Dlatego prosiłam o skasowanie,bo z wątku zrobiła się
                            regularna pyskówka.W celu???Pozdrawiam dziewczyny,wyluzujcie.Może ktoś po
                            prostu w chwili dołka psychicznego potrzebował kilku ciepłych słów?mnie też
                            denerwuje postawa roszczeniowa,ale to jeszcze nie powód,by obrzucać się
                            błotem...Szczególnie,że nie zawsze w naszym życiu układa się tak jakbyśmy
                            chcieli.To,co mnie przeraża to agresja i to od razu,od pierwszej opowiedzi.
                            • moofka Re: problem -proszę o skasowanie głupich odpowied 05.04.06, 10:22
                              tojaola2 napisała:

                              > Ponieważ sama po maturze zaczęłam żyć na własny rachunek,kończyłam studia z
                              > małym dzieckiem "przy boku" a potem wzięliśmy kredyt,który pewnie bedziemy
                              > spłacać jeszcze przez dłuugie lata,żeby mieć swoje mieszkanie, mogłabym dawać
                              > dobre rady.Ale cytuję:
                              > "looz, jest i wsparcie
                              > tyle ze ty potrzebujesz raczej kopa w doope na rozruch"-dobrą radą nie
                              > jest.

                              owszem jest
                              moze forma tylko nieco luźna

                            • chloe30 Re: problem -proszę o skasowanie głupich odpowied 05.04.06, 10:22
                              tojaola2 napisała:
                              .To,co mnie przeraża to agresja i to od razu,od pierwszej opowiedzi.

                              Agresja największa to u autorki wątku była - to ona cos o gnidach i mendach
                              pisała, prawda???
                              Rad nie przyjmuje.
                          • weronikarb Re: problem -proszę o skasowanie głupich odpowied 05.04.06, 10:28
                            wcześniej oczywiście przepisując emeryturkę smile
                            • tojaola2 Re: problem -proszę o skasowanie głupich odpowied 05.04.06, 10:38
                              Herbert napisał"lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
                              Tak smaku
                              w którym są włókna duszy i chrząstki sumienia"...Właściwie tyle chciałam
                              napisać,inny komentarz nie przychodzi mi do głowy.
                              • moofka Re: problem -proszę o skasowanie głupich odpowied 05.04.06, 10:40
                                tojaola2 napisała:

                                > Herbert napisał"lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
                                > Tak smaku
                                > w którym są włókna duszy i chrząstki sumienia"...Właściwie tyle chciałam
                                > napisać,inny komentarz nie przychodzi mi do głowy.


                                szkoda smile
                                jak dla mnie za wysoki stopien abstrakcji zwazywszy na temat watku tongue_out
                                • tojaola2 Re: problem -proszę o skasowanie głupich odpowied 05.04.06, 10:44
                                  Abstrakcji????
          • kawka74 Re: problem 05.04.06, 09:55
            Więcej tu
            > nie zaglądam

            Słusznie - idź szukać pracy, żebyś mogła uczciwie, z ręką na sercu powiedzieć,
            że dla Ciebie pracy nie ma. Bez tego do końca zycia będziecie się kisić razem,
            na kupie.
            • nadiativoli Re: problem 05.04.06, 10:42
              Po pierwsze trzeba założyć, że z każdej sytuacji jest jakieś wyjście a w
              większości wypadków nawet więcej niż jedno!
              Nie zamierzam Cię oceniać, bo nie w tym rzecz. Spróbuję coś podpowiedzieć.
              1. Mieszkanie: zakup mieszkania przy waszych zarobkach póki co odpada więc nie
              zaprzątajcie sobie tym głowy. Wynajęcie miszkania w Warszawie dla większości
              ludzi jest bardzo kosztowne więc radzę wybrać miejscowości ościenne. My z
              początku wynajmowaliśmy ładnie mieszkanko (45 m2) w Otwocku za 400 zł. Dojazdy
              były trochę uciążliwe (praca w Wawie) ale można się przyzwyczaić. Potem
              przenieśliśmy się do własnego już mieszkania w Piasecznie. Wiem, ze tu również
              można wynająć niewielkie "M" za małe pieniądze. Dojazd do centrum z Piaseczna
              jest bardzo dobry - choć korki jak wszędzie.
              2. Praca: jeśli dziecko choruje i żłobek odpada pomyśl o czymś co mogłabyś
              robić siedząc w domu z dzieckiem. Mozesz zająć sie cudzym dzieckiem -
              podwardzawskie miejscowości to mekka dla opiekunek bo mieszkają tu prawie
              wyłącznie młode małżeństwa z małymi dziećmi. Spróbuj też dowiedzieć się o
              darmowych kursach przy pośredniczaku lub w fundacjach promocji kobiet. Możesz
              zdobyć nowy zawód (np. księgowość) i przy okazji sobie dorobić - kokosy to może
              z początu nie będą, ale rozumiem że w waszej sytuacji każdy grosz jest ważny! A
              może masz zdolności manualne albo krawiecki i jakieś zlecenia przyjmiesz?
              A może warto przemyśleć dłuższy wyjazd męża (pół roku, rok) za granice?
              Odkulibyście się finansowo i stanęli na nogi.
              Pamiętaj: grunt to pozytywne myślenie!
              Pozdrawiam
              Nadia
          • weronikarb Re: problem 05.04.06, 10:21
            ale co mam Ci przyklasnąć że t...a się nie chce ruszyć i poszukać pracy? No
            wybacz
            • ala67 Re: problem 05.04.06, 10:37
              A mnie coś mówi, że ten wątek to prowokacja. Jak sie okazuje - udana.
              • moofka Re: problem 05.04.06, 10:38
                eeeeeeee, nie
                znam ja i z reala takich "prowakatorow" big_grin
      • breneka Re: problem 06.04.06, 15:01
        Za 120 tys, to mozna kupic kawalerke w naprawde dobrej dzielnicy (np. Ochota).
        Wiesz, gdybyscie byli sami, to ja rozumiem, ze mozecie sie dalej bawic w
        uzalanie sie nad soba. Jest tyle pracy w Anglii, w Irlandii. Nie moze twoj maz
        wyjechac na jakis czas? Zarobic? Skoro tutaj mu sie nie udaje, moze uda mu sie
        za granica.

        Sama, jeszzce na studiach wyjechalam do Anglii na trzy i pol miesiaca. Wrocilam
        z 20 tysiacami w kieszeni. A ponad 5 tys, puscilam lekka reka tam na zwiedzanie
        i zakupy.

        Taka rada moze byc? Czy zaraz sie zacznie placz, ze sama zostaniesz?
    • e_r_i_n Re: problem 05.04.06, 09:54
      Dokladnie. Rzeczowe, konkretne, tyle, ze niewygodne wink
    • g0sik Re: problem 05.04.06, 10:35
      Chyba już gdzieś czytałam podobny post tylko pod innym nikiem....
      Przy takiej postawie życiowej, jaką reprezentujesz najprostszym sposobem na
      zdobycie własnego mieszkania jest otrucie / zamordowanie własnych rodziców. Nie
      trzeba żadnego wysiłku i chata jest. Skoro dziecko było daaaawno po ślubie to
      trzeba było myśleć głową a nie doopą i nie planować dziecka jak się siedzi
      kątem u rodziców. Dobraliście się jak w korcu maku - chłop nieudacznik, który w
      Warszawie tyra na dwa etaty za 1300 zł i paniusia którą nie stać ale siedzi z
      dzieckiem w domu. Może ciężko jest z pracą w Pcimiu Dolnym, ale nie w
      Warszawie. Manna z nieba to fajna przypowieść ale niestery wymyślili ją leniwi
      chrześcijanie.......
      • moofka Re: problem 05.04.06, 10:37
        hm i jeszcze taka informacja, ktora mnie ostatnio szalenie zasmucila
        i innych pewnie tez zasmuci
        prawdopodobienstwo trafienia szostki w totolotka jest trzy razy mniejsze niz
        to, ze trafi cie piorun ;/
        • skowronek123 Re: problem 05.04.06, 10:45
          Ciekawa jestem czy te wszystkie dziewczyny które się wypowiadały same sobie
          zapracowały na mieszkania, same znalazły sobie pracę. Być może tak było i
          bardzo dobrze. Założycielce wątku faktycznie należy się parę mocnych słów żeby
          się wzięła w garść, ale niektóre dziewczyny przesadziły. Myślę, że część
          dziewczyn miała załatwione cieplutkie posadki po znajomościach, a mieszkanka w
          dużej części finansowali rodzice. No to teraz popyskujcie sobie na mnie.
      • triss_merigold6 Re: problem 05.04.06, 10:42
        Zdaje się, że manna z nieba to była jednorazowa (fakt, że długotrwała) akcja.
        • joanna266 [...] 05.04.06, 10:47
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • joanna266 do chloe30 05.04.06, 11:08
      przeczytałam calutki.tez uważam że dziewczyna jest zagubiona.ale nie chodzi mi
      o temat postu ale o odpowiedzi na niego.sama nie zakładam tu postow bo nie chce
      byc pozywka dla złosliwych i wiecznie wnerwionych kobiet.naprawde przykre to
      jest że tak łatwo komus dowalic.czy to naprawde daje taka satysfakcje?niektórym
      sie wydaje że wszystkie rozumy pozjadały.ale nalezy pamietac że noga może sie
      kazdemu powinac i los bywa zmienny.ciekawe ilu z was nie umiało by sobie
      poradzic w podobnych sytuacjach chocby z braku doswiadczenia?radzic łatwo choc
      jak tu widac niestety nie zawsze
      • chloe30 Joanna 05.04.06, 11:14
        Brak mieszkania nie jest wynikiem braku doświadczenia. Jest wynikiem braku
        myślenia.
        Bo trzeba było poczekać z dzieckiem i spokojnie wziąć kredyt - oboje
        pracowaliby i zdolnośc by mieli.
        Oczywiście rozrodczość jest każdego prywatną sprawą, ale potem trzeba ponosić
        konsekwencje.

        I nie jestem wiecznie wnerwiona - wnerwia mnie roszczeniowa postawa i
        nicnierobienie.

        Pozdrawiam
        • 00q Re: Joanna 05.04.06, 13:32
          chloe30 napisała:

          > Brak mieszkania nie jest wynikiem braku doświadczenia. Jest wynikiem braku
          > myślenia.
          > Bo trzeba było poczekać z dzieckiem i spokojnie wziąć kredyt - oboje
          > pracowaliby i zdolnośc by mieli.
          > Oczywiście rozrodczość jest każdego prywatną sprawą, ale potem trzeba ponosić
          > konsekwencje.
          >
          > I nie jestem wiecznie wnerwiona - wnerwia mnie roszczeniowa postawa i
          > nicnierobienie.
          >
          > Pozdrawiam


          ja dziecko musiałam urodzic, bo mam pewną chorobę, więc nie klepię dzieci bez
          pomyśłunku, jestes przytępiała z deczka chloe30
          • chloe30 Re: Joanna 05.04.06, 13:34
            00q napisał:

            >
            > ja dziecko musiałam urodzic, bo mam pewną chorobę, więc nie klepię dzieci bez
            > pomyśłunku, jestes przytępiała z deczka chloe30

            Jak ja z moja tępotą doszłam do mieszkania i pracy za więcej niż 1300???
            big_grinDDDDDDDDD
            • sowa_hu_hu Re: Joanna 05.04.06, 13:35
              to było chamskie sad

              -
              • chloe30 Sowa 05.04.06, 13:36
                A co ja chamskiego napisałam??
                A jeśli miałaś na myśli autorkę wątku - nie pierwszy raz.

                Ale gromy sypia się gdzie indziej.
                • sowa_hu_hu Re: Sowa 05.04.06, 13:47
                  to że zarabiasz wiecej niz 1300zł... zabrzmiało to tak jakbys uwazała sie za
                  lepsza dlatego ze masz więcej....
                  • chloe30 Re: Sowa 05.04.06, 13:51
                    sowa_hu_hu napisała:

                    > to że zarabiasz wiecej niz 1300zł... zabrzmiało to tak jakbys uwazała sie za
                    > lepsza dlatego ze masz więcej....

                    Wiesz co Sowa - brak słów. Jeżeli to było chamskie wg Ciebie to ciekawe jak
                    oceniasz wypowiedzi autorki???
                    Jesteś stronnicza i nawet wiem dlaczego - Twoja sprawa. Brak obiektywizmu.
                    • sowa_hu_hu Re: Sowa 05.04.06, 14:17
                      oświeć mnie! dlaczego?????????????

                      nie ejstem stronnicza... nie uważam żeby pewne oddzywki autorki było super...
                      wypowiadam sie na temat jej sytuacji...

                      natomiast jak ja była w powiedzmy podobnej i ktoś by mi powiedział ,ze zaszedł
                      dalej i zarabia dwa razy tyle... cóż... dla mnie byłoby to chamskie i tyle!
                      • chloe30 Re: Sowa 05.04.06, 14:23
                        sowa_hu_hu napisała:

                        >> natomiast jak ja była w powiedzmy podobnej i ktoś by mi powiedział ,ze
                        zaszedł
                        > dalej i zarabia dwa razy tyle... cóż... dla mnie byłoby to chamskie i tyle!

                        Mam napisać duzymi literami???: Zrozumiesz???
                        Jak ktoś mnie to schodze do jego poziomu.
                        >
                        >
                        • sowa_hu_hu Re: Sowa 05.04.06, 14:24
                          tak , pisz dużymi literami bo nie rozumiem
                          • okawangoo Re: Sowa 05.04.06, 14:27
                            Sowa_hu_hu widzę, że trochę jesteś nieteges. Masz problem ze zrozumieniem co
                            jest chamstwem, a co nie!
                            • sowa_hu_hu Re: Sowa 05.04.06, 14:44
                              no widzisz ty uważasz ze ja jestem nie teges a ja uważam ze to ty jestes nie
                              teges...
                              bywa...
      • kawka74 Pozwolę sobie się wtrącić 05.04.06, 11:17
        Pytanie mam - czy naprawdę rada "poszukaj pracy, to będzie was stać na kredyt"
        jest aż tak uwłaczająca? To może ktoś mi objawi, czego właściwie potrzebuje
        autorka wątku? Jakiej rady?
        • rita75 Re: Pozwolę sobie się wtrącić 05.04.06, 11:21
          To może ktoś mi objawi, czego właściwie potrzebuje
          > autorka wątku?

          cjanek potasu do herbaty dla rodziców na meila?



          > mam problem, nie ma mieszkania, mieszkam z rodzicami którzy chcą mnie sie
          > pozbyc, bo powinnam juz sie dawno wyprowadzic wg ich zdania.
          > Mam dziecko i mieszkamy z mężem. Codziennie są awantury z tego powodu ze ja
          > tam mieszkam. Nie stac nas na kredyt ani na wynajęcie. Mój maż o mało nie
          > zakończył ze soba z tego powodu, ja cały czas o tym myśle. Nie mamy naprawde
          > gdzi iśc. Do kogo mam sie zwroócić o pomoc?
          • joanna266 nie radzić!!! 05.04.06, 11:23
            moja rada dla wszystkich "najmądrzejszych"oraz tych"bardzo sympatycznych"a może
            tak nie radzić po prostu?
            • chloe30 Re: nie radzić!!! 05.04.06, 11:25
              joanna266 napisała:

              > moja rada dla wszystkich "najmądrzejszych"oraz tych"bardzo sympatycznych"a
              może
              >
              > tak nie radzić po prostu?

              Przechodzimy na jeszcze wyższy poziom abstrakcji.
              Ktoś piszę, że ma problem, czyli oczekuje rady.
              Rada - nie radzić.
              Hmmmmm.....
              • joanna266 Re: nie radzić!!! 05.04.06, 11:27
                dobrze więc łopatologicznie...nie radzic w taki sposób a jak sie nie umie w
                inny to wcale.
                • joanna266 Re: nie radzić!!! 05.04.06, 11:28
                  czy mam napisać jaki sposób radzenia mam na mysli????
                  • weronikarb Re: nie radzić!!! 05.04.06, 11:47
                    domyślam sie jaki masz Joanna sposób: "biedna dziewczynka, nie daje rady, może
                    zrobimy ściepę dla Ciebie na to mieszkanko ?"

                    Każdy ma problemy duże i małe, radzi sobie, gdy psychicznie nie wydala to
                    poprostu się żali, ale żali się że nie daje rady, że ma doła, a nie oczekuje że
                    ktoś coś mu da
                    • sowa_hu_hu Re: nie radzić!!! 05.04.06, 11:56
                      fajnie tak sobie pojeździć po kimś... bo nie trzeba w oczy patrzeć... można
                      uskuteczniać swoje chamstwo...

                      niedobrze sie robi
                    • 00q Re: nie radzić!!! 05.04.06, 13:36
                      weronikarb napisała:

                      > domyślam sie jaki masz Joanna sposób: "biedna dziewczynka, nie daje rady,
                      może
                      > zrobimy ściepę dla Ciebie na to mieszkanko ?"
                      >
                      > Każdy ma problemy duże i małe, radzi sobie, gdy psychicznie nie wydala to
                      > poprostu się żali, ale żali się że nie daje rady, że ma doła, a nie oczekuje
                      że
                      >
                      > ktoś coś mu da


                      czeakm tylko jak ty będziesz prosiła o rady na forum, po co jestes na forum
                      skoro nie można miec pytań, probelmów? jestes głupiutka.To ze nie mam
                      mieszkania nie znaczy ze jestem leniem, nie znalazałm do tej pory takij pracy
                      abym miała zdolnośc kredytową, Ty myśłisz ze w Warszawie to sie kokosy zarabia?
                      moze miałas akurat szczescie ze Cie przyjęli, ja nie miałam szczescia.Ja nie
                      czekam aż ktos da mi pod nos lokum. Jestem psychicznie zmęczona ta sytuacja. Bo
                      do tego dochodzi ze my nawet utrzymujemy rodziców, a oni ciągną coraz to więcej
                      od nas, my nie mamy juz tyle kasy więc chcą nas wywalic.
                      • moofka 00q jaki macie zawod? ty i maz? 05.04.06, 13:37

                      • dazzle 00q 05.04.06, 13:50
                        widzisz, w każdym poście piszesz trochę inaczej, nie wspomniałaś poprzednio w
                        żadnej wypowiedzi, że utrzymujecie rodziców z tej jednej pensji.
                        myślę, że gdybyś nakreśliła PEŁNY obraz sytuacji, to obyłoby się bez
                        złośliwości i porad w stylu "weź d... w troki i zacznij zarabiać".
                        Myśłę, że możesz spróbować dowiedzieć się w najbliższym oddziale MOPSu czy nie
                        przysługuje Ci jakiś zasiłek - skoro z jednej pensji 1300 utrzymuje się pięć
                        osób? a nawet trzy... - może po uzyskaniu takiego jakiegoś zasiłku mielibyście
                        więcej pieniędzy na wynajem?
                        poza tym są takie posady, gdzie zarabia się trochę więcej, a pracuje np.
                        zmianowo - wiem, że tak jest z posadą recepcjonistki np. w niektórych
                        kancelariach, a wymagania stawiane na takie stanowisko nie obejmują wyższego
                        wykształcenia, którego, zakładam, być może z krzywda dla Ciebie, nie masz, bo
                        pewnie nie o pracę kasjerki byś wtedy pytała koleżankę. Jeśli nie boisz sie
                        pracy, a nie masz z kim zostawić dziecka, to są jeszcze firmy sprzątające
                        biura, które pracują w nocy albo we wczesnych godzinach nocno-rannych - dziecko
                        zostawałoby wetdy z mężem, a Ty mogłabyś dorobić...
                        Spróbuj, może warto jednak poszukać pracy?
                        • moofka Re: 00q 05.04.06, 13:52
                          macie maly dochod jest was duzo na kupie
                          czemu piszesz ze nie spelniacie warunkow na lokal socjalny?
                        • 00q Re: 00q 05.04.06, 13:54
                          dazzle napisała:

                          > widzisz, w każdym poście piszesz trochę inaczej, nie wspomniałaś poprzednio w
                          > żadnej wypowiedzi, że utrzymujecie rodziców z tej jednej pensji.
                          > myślę, że gdybyś nakreśliła PEŁNY obraz sytuacji, to obyłoby się bez
                          > złośliwości i porad w stylu "weź d... w troki i zacznij zarabiać".
                          > Myśłę, że możesz spróbować dowiedzieć się w najbliższym oddziale MOPSu czy
                          nie
                          > przysługuje Ci jakiś zasiłek - skoro z jednej pensji 1300 utrzymuje się pięć
                          > osób? a nawet trzy... - może po uzyskaniu takiego jakiegoś zasiłku
                          mielibyście
                          > więcej pieniędzy na wynajem?
                          > poza tym są takie posady, gdzie zarabia się trochę więcej, a pracuje np.
                          > zmianowo - wiem, że tak jest z posadą recepcjonistki np. w niektórych
                          > kancelariach, a wymagania stawiane na takie stanowisko nie obejmują wyższego
                          > wykształcenia, którego, zakładam, być może z krzywda dla Ciebie, nie masz, bo
                          > pewnie nie o pracę kasjerki byś wtedy pytała koleżankę. Jeśli nie boisz sie
                          > pracy, a nie masz z kim zostawić dziecka, to są jeszcze firmy sprzątające
                          > biura, które pracują w nocy albo we wczesnych godzinach nocno-rannych -
                          dziecko
                          >
                          > zostawałoby wetdy z mężem, a Ty mogłabyś dorobić...
                          > Spróbuj, może warto jednak poszukać pracy?


                          nie skarbie, nie utrzymujemy rodziców, oni mają swoje dochody, ale im mało i
                          ciągną od nas
                          • dazzle Re: 00q 05.04.06, 13:59
                            nie przybieraj tonu wyższości i nie nazywaj mnie skarbem, bo brzmi to
                            złośliwie. i sądzę, że znam źródło owej złośliwości - znowu ktoś CI mówi, żebyś
                            poszła do pracy, a Ty nie to chcesz usłyszeć, prawda?
                            Chcesz usłyszeć konkretna propozycję, która wam ułatwi życie i nie będzie
                            wymagać od was żadnego wkładu.
                            przykro mi, ale to tylko potwierdza teorie dziewczyn tutaj, żeście z natury
                            pasożytnicze i nierobotne osobniki.
                            a może po prostu rodzice uważają, że skoro u nich mieszkacie, to do tego
                            mieszkania się trzeba dołożyć?
                          • weronikarb Re: 00q 05.04.06, 13:59
                            jeżeli opłaty i tak wy robicie, rodzice kase wyciągaja, oprócz etgo jedzą za
                            wasze - to chyba nawet taniej wynająć swoje smile Bo wtedy opłaty bez zmian,
                            nikt nic nie wyciąga i jedzenie zostaje tylko dla was - ja widzę sporo
                            oszczędności
                            • 00q Re: 00q 05.04.06, 14:03
                              weronikarb napisała:

                              > jeżeli opłaty i tak wy robicie, rodzice kase wyciągaja, oprócz etgo jedzą za
                              > wasze - to chyba nawet taniej wynająć swoje smile Bo wtedy opłaty bez zmian,
                              > nikt nic nie wyciąga i jedzenie zostaje tylko dla was - ja widzę sporo
                              > oszczędności


                              a wynajmę za te pieniadze? napewno nie szukam od 3 lat i nie mogę znaleźc.
                              Najlepiej to się radzi jak się nie ma pojęcia.
                              • weronikarb Re: 00q 05.04.06, 14:08
                                no to jak wyciągają kasę to się nie dziw.
                                Na ogół rodzice mówi się że powinni pomagać dzieciom.
                                Jednak myśląc logicznie, utrzymywali Cię dopóki nie wyszłaś za mąż/nie poszłaś
                                do pracy. Sobie odmawiali. Teraz masz swoją rodzine i nadal chcesz aby Cie
                                utrzymywali? Siedzisz z nimi to płać, niepodoba sie to się wyprowadź. Jak dla
                                mnie proste. Nie mówię w kwestii trgedii życiowej, albo chwilowego zachwiania
                                losu, bo to się zdarza i to bardzo często w dzisiejszych czasach.
                                Ty jednak mówisz że długo nie mieliście dziecka po ślubie - to co wtedy
                                robiliście z kasą???? Czy nie trzeba było pomyśleć, że w końcu tra iść na
                                swoje???
                                • 00q Re: 00q 05.04.06, 14:36
                                  weronikarb napisała:

                                  > no to jak wyciągają kasę to się nie dziw.
                                  > Na ogół rodzice mówi się że powinni pomagać dzieciom.
                                  > Jednak myśląc logicznie, utrzymywali Cię dopóki nie wyszłaś za mąż/nie
                                  poszłaś
                                  > do pracy. Sobie odmawiali. Teraz masz swoją rodzine i nadal chcesz aby Cie
                                  > utrzymywali? Siedzisz z nimi to płać, niepodoba sie to się wyprowadź. Jak dla
                                  > mnie proste. Nie mówię w kwestii trgedii życiowej, albo chwilowego zachwiania
                                  > losu, bo to się zdarza i to bardzo często w dzisiejszych czasach.
                                  > Ty jednak mówisz że długo nie mieliście dziecka po ślubie - to co wtedy
                                  > robiliście z kasą???? Czy nie trzeba było pomyśleć, że w końcu tra iść na
                                  > swoje???


                                  nie chce mi sie pisac i tłumaczyc, nie zrozumiesz i tak.
                                  A co Cie interesuje co robilismy z kasa? nie twoja sprawa.
                      • weronikarb Re: nie radzić!!! 05.04.06, 13:53
                        Moja droga. Ja pracuje w jednej firmie 8 lat, mój mąż w innej 12 lat. Ślub
                        wzięliśmy po uzgodnieniu naszej drogi życiowej. Zaszłam w ciążę jak miałam
                        zaplanowane wszystko. Niemam tez swojego mieszkania. Mieszkam u teściów. Ale:
                        1. Przed ślubem rozmawialiśmy czy może tak być
                        2. Sami zrobiliśmy całą górę i osobne wejście.
                        3. Dokładamy sie do rachunków.
                        4. Pomagamy w porządkach/naprawch
                        5. (najważniejsze) obok mamy działkę budowlaną na której stawiamy dom - swój
                        własny.

                        Nieznasz mnie i moich problemów. Nie przeczę że tu nei zajrzę, ale żaląc się
                        pwoiem z góry że nie chce pomocy tylko wypłakania się - czego ty nei zrobiłaś,
                        bo po Twoich wypowiedziach widać że jęczeć to lubisz - rad już nei. Więc po
                        Twoich wypowiedziach nie dziwię się że chcą się pozbyć
            • kawka74 Re: nie radzić!!! 05.04.06, 11:27
              jak nie radzić, kiedy padła prośba o radę? a że propozycje nie w smak, to trudno
              • moofka Re: nie radzić!!! 05.04.06, 11:30
                kawka74 napisała:

                > jak nie radzić, kiedy padła prośba o radę? a że propozycje nie w smak, to
                trudn
                > o

                no i kawka w 10 smile
                nie spodobaly sie rady twoje - to ci poradza idz sie pobzykaj
                sie dobrze pobzykasz to dasz dobra rade albo przelejesz 00q tysiąc ze na konto
                moze o to chodzi, hmhm
                a jak nie, to rada - nie radzić
                smile
                no i znow nie moge sie oderwac od foruma big_grinDD
                coraz ciekawiej
                • joanna266 Re: nie radzić!!! 05.04.06, 11:32
                  ale naprawde wszystko jest lepsze niz wyzywanie sie na tych którym sie nie
                  wiedzie.moim skromnym zdaniem oczywiscie.a żeby wszystko było jasne i
                  przejrzyste mnie sie wiedzie bardzo dobrzewink
                  • moofka Re: nie radzić!!! 05.04.06, 11:35
                    joanna266 napisała:

                    > ale naprawde wszystko jest lepsze niz wyzywanie sie na tych którym sie nie
                    > wiedzie.moim skromnym zdaniem oczywiscie.a żeby wszystko było jasne i
                    > przejrzyste mnie sie wiedzie bardzo dobrzewink
                    __________________
                    wiedzie sie, nie wiedzie sie
                    zauważ na bezpodmiotową konstrukcję tego wyrażenia
                    mylnie zresztą bezpodmiotową
                    bo to czy sie wiedzie czy nie wiedzie bardzo czesto zalezy od dzialan osób
                    zainteresowanych
                    pod leżacy kamień woda nie płynie, że sobie tak poetycko zacytuję
                    mam nadzieję, że to nieco bardziej zrozumiałe niż chrząstka herberta smile)
                    • joanna266 moofka 05.04.06, 11:39
                      niełatwym jestes rozmowcą ale docaniam.zawsze szanuje osdmienne poglądy nie
                      przecze że twoje w danym temacie maja sporo racji .chodzi mi tylko o formę ich
                      wyrażania.uwazam ze każda mysl mozna wyrazic na wiele sposobow.i tutaj tez
                      istnieja takie by dziewczynie nie sprawic przykrosci.mysle ze to wcale nie jest
                      tutaj budujace.
                      • moofka Re: moofka 05.04.06, 11:44
                        co do formy zgodze sie
                        ze czasem moze nieco zbyt dobitnie mysl była wyrażona
                        ale szczerze tak mysle, no smile
                        no trzeba tylek ruszyc jak sie nie jest spadkobiercą fortuny zwyczajnie
                        s.a.m.e.m.u
                        i nie ma innej mozliwosci zeby do czegos dojsc
                        czasy sa okrutne i panstwo nic ci nie da
                        ja to wiem, ty to wiesz i ta pani i ten pan
                        forma jest mniej wazna, pisze szybko smile
                        • joanna266 Re: moofka 05.04.06, 11:53
                          forma jest bardzo wazna.ja nie moglabym odpowiedziec na post osoby która jest
                          zagubiona i szuka ciepłych słów w ten sposób.rzadko wypowiadam sie na tym forum
                          a jesli juz to wlasnie w sprawie przykrych wypowiedzi.miałam isc juz sprzątac
                          ale musiałam....
                          Alik,Gabrysia,Bartuśsmile
                          • moofka Re: moofka 05.04.06, 11:56
                            widzisz dla mnie forma jest mniej wazna
                            tresc raczej
                            tym bardziej, kiedy w odpowiedzi na zupelnie neutralne posty z rzeczowymi radami
                            autorka watku odpisuje spierd.. glupia mendo tongue_out
                            mozna przypuszczac ze i w jej przypadku dbalosc o forme jest raczej na drugim
                            miejscu smile
                            • sowa_hu_hu Re: moofka 05.04.06, 11:59
                              dla mnie gadka na temat oddania rodziców do domu starców , kpiny na ten temat...
                              , sugerowanie że autorka watku tak by pewnie chciała.. - jak tak można?
                              • okawangoo Sowa_hu_hu 05.04.06, 12:02
                                nie bądź taka słodka, jak czytam twoje wypowiedzi to nawet czekolady sie nie
                                chce
                                • sowa_hu_hu Re: Sowa_hu_hu 05.04.06, 13:15
                                  nie wiem gdzie ty widzisz słodkość, no ale to już twój problem jak interpretujesz...
                              • joanna266 Re: moofka 05.04.06, 12:06
                                ale przeciez to ty pierwsza jej dokuczałas albo jak wolisz doradzałas.nie mowie
                                ze spier...głupia mendo to ładna forma ale jednak ty pierwsza ja szykanowałas i
                                prowokowałas.jej bym nawet(tylko nie krzyczec na mnie)darowała te forme
                                odpowiedzi jest w cięzkiej sytuacji na dodatek są niezaradni zyciowo co często
                                sie t=eraz zdarza.weszła na forum żeby ktos powiedział bedzie dobrze może
                                poszukaj wsparcia w MOPSIE czy cos podobnego tu spotykaja ja rady że może otruj
                                rodziców itd.która z was byłaby miła po czyms takim?jedni na przykrosci reaguja
                                płaczem drudzy agresja.
                                • moofka Re: moofka 05.04.06, 12:11
                                  joanna,
                                  przeczytaj moje pierwsze posty do niej skierowane
                                  jakie szykanowalas? no ludzie
                                  jakas dziwna tendencja do wyolbrzymiania
                                  nie bede sie tlumaczyc
                                  nie chce, nie musze i nie mam z czego
                                  • joanna266 Re: moofka 05.04.06, 12:12
                                    "nie nerwuj sie mania"wink
                                    • moofka Re: moofka 05.04.06, 12:15
                                      z tą manią to znow cos na kształt włókna herberta?
                                      smile
                                      • chloe30 Re: moofka 05.04.06, 12:16
                                        moofka napisała:

                                        > z tą manią to znow cos na kształt włókna herberta?
                                        > smile
                                        >

                                        A w Krużewnikach Ty była??

                                        smile))
                                        • moofka Re: moofka 05.04.06, 12:17
                                          chloe, ja Ciebie prosze smile
                                          włókno herberta w kruzewnikach?
                                          w kalesonach kargula z tatowym sierpem tongue_out
                                          • chloe30 Re: moofka 05.04.06, 12:19
                                            Włókno to w nowiuśkich koszulach big_grinDD
                                            • moofka Re: moofka 05.04.06, 12:20
                                              a chrząstka wierzchem jedzie na kocie big_grin
                                              • chloe30 Re: moofka 05.04.06, 12:25
                                                moofka napisała:

                                                > a chrząstka wierzchem jedzie na kocie big_grin

                                                ROTFL big_grinDDD
                                              • dazzle Re: moofka 05.04.06, 12:30
                                                A mnie tylko uderzyło jedno - że ta subtelna, wrażliwa, Herberta cytująca
                                                osóbka zanosi się gruboskórnym rechotem i wykazuje totalny brak subtelności gdy
                                                przychodzi do niewybrednych żartów w temacie częstotliwości czyichś
                                                sypialnianych wyczynów - klasa, wrażliwość i poezja w tym momencie gdzie są?
                                • weronikarb Re: moofka 05.04.06, 13:34
                                  Joanna takie "niezaradne życiowo" właśnie żerują na MOPSIE, a faktycznie gdy
                                  komuś noga się powinie i chciałby pieniądze jak ma faktycznie kryzys, bo różnie
                                  w życiu bywa - to niema sad
    • kalina_p o rany kota!!!!!! Kobiety!!! 05.04.06, 12:35
      dlaczego Wy tak najeżdżacie na te kobiete??? Kuswa, sorry, nie kazdy ma motorek
      w doopie i jest super zorganizowany, mam wrazenie, ze te posty niemile pisza te,
      którym bylo w zyciu baaaardzo ławto. Albo te, które sa w takiej samej sytuacji a
      chca sie dowartościowaćsad((
      Nie jest łatwo, nie jest łatwo znaleźć pracę w Warszawie, nie jest łatwo "zrobic
      COŚ" z dzieckiem, skoro choruje w żłobku, niestetysad
      Mądre rady madrych panius - rusz tylek do pracy, hehehe. Zarobi 700zł w
      supermerkiecie, z tego 300 na żlobek 100 na bilet i 300 na opiekunkę, bo praca w
      supermarkecie jest zmianowa. No bomba, i za darmo w efekcie będzie pracowała,
      prawda?

      Do autorki: może wyjazd za granice? Nie mysleliscie o tym?
      Może praca w ochronie dla męża, zupełnie serio piszę, może koło 2 tys. zarobic
      na ręke spokojnie, jak będzie duzo pracował...
      Co do wynajmu - no niestety za darmo nie ma, pod Warszawą sa tańsze, poszukajcie
      np. w Piasecznie, w Otwocku. A jeśli naprawde tak sie tu Wam źle układa, to
      jedźcie za granicę.
      Jedno jest faktem - jesli NIC nie zrobicie, to nic sie nie zmieni, siedzenie i
      narzekanie nic nie pomoże.
      Może niech sie mąż zrobi prawko jazdy kat. D, na autobusy, zarobki nawet w MZK
      zaczynaja sie podobno od 1700 na reke, a juz w Anglii na pewno sie z pracy
      kierowcy utrzymacie. Jeśli nie macie na kurs, to niech sie zarejestruje jako
      bezrobotny, to mu zrefunduje Urzad Pracy, tak czytałam, ze tak jest.
      Kombinujcie, odwagi, czasem warto wszystko na jedna karte postawic, zeby
      cokolwiek mieć, do odwaznych świat należy!
      • e_r_i_n Re: o rany kota!!!!!! Kobiety!!! 05.04.06, 12:40
        kalina_p napisała:

        > mam wrazenie, ze te posty niemile pisza te, którym bylo w zyciu baaaardzo
        > ławto.

        No to masz złe wrazenie. Mi w zyciu latwo nie bylo, ale przyjelam postawe
        aktywna, bo tylko taka, moim zdaniem, pozwala zycie zmienic. I widze, ze mialam
        racje - bo wyrzeczenia procentuja.
        Dziewczyna w latwej sytuacji nie jest, ale siedzac i biadolac NICZEGO nie
        zmieni. I wszyscy tutaj pisza to samo, co Ty. Ze trzeba COS zrobic. Inaczej
        pozostaje tylko biadolenie.
        • kalina_p Re: o rany kota!!!!!! Kobiety!!! 05.04.06, 12:47
          erin, owszem - cos zrobic. Ale czasem nie bardzo mozna...
          Chodzi mi raczej o ton wypowiedzi - najeżdżacie na autorkę, jak na jakąś głupia
          krowę, która siedzi i jęczy...Zero przychylności, zrozumienia, żadnych dobrych
          rad, tylko zgnojenie.
          Na forum, na którym mozna sie "poradzić, wyzalic...".
          No ale internet to chyba dla emam taki wentyl bezpieczeństwa - mozna bezkarnie
          kogos zgnoic, poczuc sie lepiej...bleee...
          • e_r_i_n Re: o rany kota!!!!!! Kobiety!!! 05.04.06, 12:49
            Hmm, nie czuje sie adresatka wypowiedzi o 'najezdzaniu, gnojeniu'. Dawalam
            konkretne rady, a ze dziewczyna w pewnym momencie stala sie wulgarna, to i
            odpowiedzi sie zmienily (ale tutaj tez nie do mnie wink).

            > No ale internet to chyba dla emam taki wentyl bezpieczeństwa - mozna bezkarnie
            > kogos zgnoic, poczuc sie lepiej...bleee...

            Jesli chodzi o mnie, to ja i w necie, i w realu mowie to, co mysle.
            • moofka Re: o rany kota!!!!!! Kobiety!!! 05.04.06, 12:54
              e_r_i_n napisała:

              > Hmm, nie czuje sie adresatka wypowiedzi o 'najezdzaniu, gnojeniu'. Dawalam
              > konkretne rady, a ze dziewczyna w pewnym momencie stala sie wulgarna, to i
              > odpowiedzi sie zmienily

              o to to smile
              kazda rada byla odrzucana - bo nie
              a potem zaczely sie wyzwiska
              mnie z kolei smiesza te lamenty o gnojeniu i szykanowaniu
              naprawde pare slow prawdy podanej wprost tak oburza?
              tym smieszniejsze, ze obronczynie formy i grzecznosci zaczely
              ten bardziej bezposrednie zaczely od seksualnie niewyzytych wyzywac tak? tak
              najbardziej wulgarna jest sama 00q
              wiec niech nikt tu skrzywdzonego nie udaje
              • kalina_p Re: o rany kota!!!!!! Kobiety!!! 05.04.06, 13:00
                o co innego troche mi chodzi :
                zaklada ktos watek na forum...przyjmując, że to nie troll, że to ktos, kto ma
                naprawde taki problem, chce porady, wsparcia...mozna przeciez NIE zaczynac od
                krytykowania, prawda?
                Mozna napisac cos, co jej pomoże, może podtrzyma na duchu, cokolwiek, a nie od
                razu "jestes leniwa, jestes beee" itd.
                Przeciez to forum dla kobiet, które sa w podobnej sytuacji - maja
                dzieci...powinna byc tu milsza atmosferasad
                • e_r_i_n Re: o rany kota!!!!!! Kobiety!!! 05.04.06, 13:05
                  kalina_p napisała:

                  > Przeciez to forum dla kobiet, które sa w podobnej sytuacji - maja
                  > dzieci...powinna byc tu milsza atmosferasad

                  Argument dla mnie bezwartosciowy.
                  Czy fakt posiadania dzieci sprawia, ze jest sie slodko-pierdzacym, nie widzacym
                  faktycznych bledow/minusow/bezsensow?

                  Bez przesady - nikt nie zaczal od krytykowania. Najpierw byly KONKRETNE rady.
                  Ale jesli widzi sie odpowiedzi 'tak, ale...', to co innego napisac, jak
                  nie 'albo rybki, albo akwarium'? 'Masz racje, ze narzekasz, bo jest ciezko, zle
                  i zbiorowo sobie teraz polamentujmy, na pewno sie odmieni?'
                  • jolilka Re: wstyd mi za Was kobiety? 05.04.06, 13:10
                    co za słowa i epitety brakuje tylko tutaj jakiegoś zlinczowania.
                    No cóż nie tak dawno wspominaliśmy śmierć papieża i co została w Nas Jego nauka?
                    • chloe30 Re: wstyd mi za Was kobiety? 05.04.06, 13:12
                      jolilka napisała:


                      > No cóż nie tak dawno wspominaliśmy śmierć papieża i co została w Nas Jego
                      nauka
                      > ?

                      Dodaję to do kanonu, w którym jest już "jesteś żałosna" "współczuję twoim
                      dzieciom"
                      big_grinDDDDDD
                      • jolilka Re: achaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa? 05.04.06, 13:18
                        ja też współczuje twoim tylko nie wiem czego?
                        • chloe30 Re: achaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa? 05.04.06, 13:19
                          jolilka napisała:

                          > ja też współczuje twoim tylko nie wiem czego?

                          Nie musisz, ja nie mam dzieci smile))
                          • e_r_i_n Re: achaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa? 05.04.06, 13:21
                            Dzieki Bogu nie kazdemu posiadanie dzieci odbiera umiejetnosc czytania ze
                            zrozumieniem wink
                            • chloe30 Re: achaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa? 05.04.06, 13:22
                              e_r_i_n napisała:

                              > Dzieki Bogu nie kazdemu posiadanie dzieci odbiera umiejetnosc czytania ze
                              > zrozumieniem wink

                              A nigdy tak nie twierdziłam tongue_outP
                              • e_r_i_n Re: achaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa? 05.04.06, 13:24
                                Wiem, wiem, to taka refleksyja tylko smile
                        • jolilka Re: skasujcie post jest tylko miejscem oszczerstw 05.04.06, 13:23
                      • sowa_hu_hu Re: wstyd mi za Was kobiety? 05.04.06, 13:19
                        do mnie swego czasu puszczano takie same teksty tutaj... i nie wpłyneły na mnie
                        dopingująco! pisze to bo chyba sie niektórym wydaje że jak zgnoją to ktoś
                        zacznie działać... a guzik prawda!
                        • shady27 Re: wstyd mi za Was kobiety? 05.04.06, 18:11
                          doladnie sowa....masz racje....no ale widac ze same maja marnie a chca sie dowartosciowac......
                  • joanna266 o rany moofka 05.04.06, 13:19
                    ja nie mówiłam ze jestes niewyzyta seksualnie a jedynie radzilam ciwinkżebys swa
                    energie spożytkowała w inny sposob.życzliwie i z serca ci radziłam.ot co.
                    • moofka Re: o rany moofka 05.04.06, 13:26
                      joanna266 napisała:

                      > ja nie mówiłam ze jestes niewyzyta seksualnie a jedynie radzilam ciwinkżebys
                      swa
                      >
                      > energie spożytkowała w inny sposob.życzliwie i z serca ci radziłam.ot co.


                      otoz nie
                      bylas wulgarna i napastliwa
                      probowalas tez byc zlosliwa
                      sprowadzanie wszystkiego do doopy zas (zupelnie od rzeczy bo nie o tym bylo) i
                      wypisywanie bezecenstw swiadczy tylko o tobie i o tym
                      ze za nic masz nauki papieza chociaz nie tak dawno czcilismy pierwsza rocznice
                      Jego odejscia





                      tongue_out
                      • chloe30 Re: o rany moofka 05.04.06, 13:28
                        Moofka, nie broń się, jesteś żałosna!!!

                        tongue_outPP
                      • joanna266 Re: o rany moofka 05.04.06, 13:33
                        ło matko a gdzie ja byłam wulgarna i napastliwa no gdzie kobieto?opanuj sie bo
                        nerwy ci juz puszczaja choc pewnie zaraz zaprzeczysz.miałam cie za rozsadna
                        kobietę napisałam ci wczesniej że doceniam to iz jestes niełatwym partnerem do
                        rozmow.przeciez to ja własnie cały czas trąbie o tym że forma wypowiedzi jest
                        wazna i nalezy radzic tak by nikogo nie dołowac jeszcze bardziej.a Papieza
                        szanowałam i pamięc o nim równiez szanuje ale uwazam ze to akurat w moim
                        przypadku nie ma nic do rzeczy.poniewaz nikomu tu nie ublizyłam i dla nikogo
                        nie byłam niemiła.szkoda że tak nagle zmieniłas front i zaczełas mnie atakowac
                        że jestem WULGARNA.No szok jak dla mnie
                        • moofka Re: o rany moofka 05.04.06, 13:34
                          smile
                          taki sam adekawatny zarzut jak twoj do mnie
                          moze idz sie pobzykaj? big_grin
                          • joanna266 Re: o rany moofka 05.04.06, 13:40
                            a wiesz chętnie ale akurat moj mąż jest w pracy.powoli zaczynasz mnie draznic i
                            musze rozładowac jakos napięciewinka tobie troche więcej luzu i życzliwosci do
                            ludzi życze bo strasznie sie chyba męczysz.papapa i nie zapomnij wieczorkiem
                            męzusia przycisnącwinkjutro wstaniesz jak młody bóg i z usmiechem na buziaku;-0
                            • moofka Re: o rany moofka 05.04.06, 13:44
                              joanna266 napisała:

                              > a wiesz chętnie ale akurat moj mąż jest w pracy.powoli zaczynasz mnie draznic
                              i
                              >
                              > musze rozładowac jakos napięciewinka tobie troche więcej luzu i życzliwosci do
                              > ludzi życze bo strasznie sie chyba męczysz.papapa i nie zapomnij wieczorkiem
                              > męzusia przycisnącwinkjutro wstaniesz jak młody bóg i z usmiechem na buziaku;-0


                              a dziekuje usmiech na buziaku to ja mam od rana do nocy smile
                              a i luzu mi nie brakuje smile))
                              natomiast czasem faktycznie czasem nie moge sobie odmowic drobnej zlosliwostki
                              kiedy ktos tak jak ty wtraca sie zupelnie od rzeczy i zaczyna mnie strofowac
                              albo mi o seksie moim pisac
                              ja w tym temacie jestem dosc powsciągliwa raczej tongue_out
                              a twoje tego typu uwagi sa zwyczajnie glupie, joasiu big_grin

                              ,
                              • joanna266 Re: o rany moofka 05.04.06, 13:52
                                widzisz to wszystko przez tę powsciągliwosc moja droga.a złosliwosci fajna
                                sprawa ale trzeba wyczuc odpowiedni moment.a ten post to nie był ten moment
                                niestety.a ja nigdzie nie pisałam o twoim seksie konkretnie bo nie prowadze
                                statystyk w tym zakresie .to była taka luzna uwaga tycząca sie wszystkich
                                zgorzkniałych kobiet na tym forum i tyle
                                .
                                • moofka Re: o rany moofka 05.04.06, 13:54
                                  joanna266 napisała:

                                  .to była taka luzna uwaga tycząca sie wszystkich
                                  > zgorzkniałych kobiet na tym forum i tyle
                                  > .
                                  no ale glupia smile
                                  no przyznaj ze glupia jak nie wiem co smile)))
                                  • 00q Re: o rany moofka 05.04.06, 13:56
                                    chodzi o to ze nie utrzymujemy do konca ich, oni mają kasę o wiele wyższą od
                                    nas, ale oni ciągle wydają i ciągle im brakuje i nie mają prawie codzinnie na
                                    zakupy kasy, ja cos gotuje to oni czekaja.Nie utzymuje ich jako tako.
                                    • moofka Re: o rany moofka 05.04.06, 13:57
                                      jak dlugo juz u nich mieszkacie?
                                • dazzle Re: o rany moofka 05.04.06, 13:55
                                  joanna266 napisała:

                                  a ja nigdzie nie pisałam o twoim seksie konkretnie bo nie prowadze
                                  > statystyk w tym zakresie .to była taka luzna uwaga tycząca sie wszystkich
                                  > zgorzkniałych kobiet na tym forum i tyle

                                  Objawił nam się psycholog. Lekarz narodu. Przynajmniej jego lepszej połowy!
                                  Kobiety! Jeśli jesteście zgorzkniałe, to nie dlatego, że życie Wam daje po
                                  nosie, nie dlatego, że jest Wam ciężko, dziecko chore, pracy nie ma, a rodzice
                                  z domu wyrzucają, tylko dlatego, ŻEŚCIE SIĘ NIE BZYKNĘŁY ostatniej nocy.

                                  Ręce opadają. Do pięt.
                                  • moofka Re: o rany moofka 05.04.06, 13:59
                                    dazzle napisała:

                                    > joanna266 napisała:
                                    >
                                    > a ja nigdzie nie pisałam o twoim seksie konkretnie bo nie prowadze
                                    > > statystyk w tym zakresie .to była taka luzna uwaga tycząca sie wszystkich
                                    >
                                    > > zgorzkniałych kobiet na tym forum i tyle
                                    >
                                    > Objawił nam się psycholog. Lekarz narodu. Przynajmniej jego lepszej połowy!
                                    > Kobiety! Jeśli jesteście zgorzkniałe, to nie dlatego, że życie Wam daje po
                                    > nosie, nie dlatego, że jest Wam ciężko, dziecko chore, pracy nie ma, a
                                    rodzice
                                    > z domu wyrzucają, tylko dlatego, ŻEŚCIE SIĘ NIE BZYKNĘŁY ostatniej nocy.
                                    >
                                    > Ręce opadają. Do pięt.
                                    >



                                    gwoli scislosci, to nie joasia
                                    to jej mąż
                                    ona tylko przytoczyła big_grinDDDDDDDDDD
                                    • joanna266 jeszcze i po męzu jedziecie/ 05.04.06, 14:05
                                      fajnie nawet moj mąz zaraz zacznie za półgłówka byc brany który tylko o jednym
                                      gada i jedno robi a ja za nimfomanke co nic nie robi tylko sie bzyka.walcie
                                      dalej wszystko zniose.dawac dziewczyny jakie epitety cisna sie wam na
                                      usta.ulzyjcie sobie ja i tak kocham ten świat jestem szczęsliwa mam cudne
                                      dzieci i super męża.nic sobie nie robie z waszych uwag więc jedzcie po
                                      całosci.może oszczedze w ten sposob choc jedna biedna dziewczyne na której juz
                                      wam sie nie bedzie chciało psów wieszawink)
                                      • moofka Re: jeszcze i po męzu jedziecie/ 05.04.06, 14:09
                                        joanna266 napisała:

                                        > fajnie nawet moj mąz zaraz zacznie za półgłówka byc brany który tylko o
                                        jednym
                                        > gada i jedno robi a ja za nimfomanke co nic nie robi tylko sie bzyka.walcie
                                        > dalej wszystko zniose.dawac dziewczyny jakie epitety cisna sie wam na
                                        > usta.ulzyjcie sobie ja i tak kocham ten świat jestem szczęsliwa mam cudne
                                        > dzieci i super męża.


                                        az mi sie cieplutko pod paszką zrobilo smile
                                        • joanna266 Re: jeszcze i po męzu jedziecie/ 05.04.06, 14:15
                                          fajnie czyli wywołałam jakies pozytywne odczucia jednak.chyba że nie lubisz
                                          miec ciepło po paszką?
                                      • jolilka Re: jeszcze i po męzu jedziecie/ 05.04.06, 14:10
                                        nie przejmuj sie Joasiu nie podejmą sie linczu zabardzo są strachliwe.pozdrawiam
                  • kalina_p erin 05.04.06, 13:23
                    dzieci do slodkopierdzenia nic nie maja, maja natomiast do...wrazliwości na
                    drugiego czlwoieka?
                    i pamietaj, Ty z kolei - zawsze jest jakies ALE, niestety. Nie ma w zyciu
                    sytuacji jasnych i prostych i wcale sie autorce nie dziwie, ze "tak, ale", bo
                    pewnie ma tysiace mniejszych i wiekszych problemów, które uniemozliwiaja
                    skorzystanie z Waszych swiatłych rad...sad
                    • e_r_i_n Re: erin 05.04.06, 13:25
                      kalina_p napisała:

                      > dzieci do slodkopierdzenia nic nie maja, maja natomiast do...wrazliwości na
                      > drugiego czlwoieka?

                      Mysle, ze posiadanie dzieci i do tego nic nie ma.

                      > i pamietaj, Ty z kolei - zawsze jest jakies ALE, niestety. Nie ma w zyciu
                      > sytuacji jasnych i prostych i wcale sie autorce nie dziwie, ze "tak, ale", bo
                      > pewnie ma tysiace mniejszych i wiekszych problemów, które uniemozliwiaja
                      > skorzystanie z Waszych swiatłych rad...sad

                      na pewno czarno - biało w zyciu nie jest. Co nie znaczy, ze kazda rade nalezy
                      odrzzucic, uzywajac argumentow łatwych do podwazenia.
                      A rady swiatle nie sa. Raczej jedyne mozliwe w tej sytuacji.
                      • kalina_p Re: erin 05.04.06, 13:28
                        owszem, jedyne mozliwe w tej sytuacji rzucone jakze miłym i pełnym wsparcia i
                        zrozumienia tonem...
                        na emamy zawsze mozna liczyc: masz problem - napisz, opieprzą Cię, nawyzywaja,
                        wysmieją...
                        Moża to po prostu niezaradna zyciowo osoba? Nie spokałas takich? Może jest INNA
                        niz Ty? Może nie potrafi pewnych rzeczy, może sie boi? Niewazne, prawda? Jak sie
                        boi to glupia i leniwa krowa i tyle, tak?
                        Echhhhh
                        • okawangoo kalina_p 05.04.06, 14:07
                          coś mi się wydaje, czytając Twoje wypowiedzi, że nie przeczytałaś dokładnie
                          całego wątku. (owszem jest bardzo dłuugi). Oto w skrucie: autorka płacze -
                          dziewczyny doradzają (każdy jak potrafi, ale grzecznie) - autorka na wszystko
                          ma swoje ALE, NIE itd... - autorka rzuca kilka brzydkich słów - i dopiero wtedy
                          zaczyna się ten chaos z obrażaniem. To kto tu jest winny?????
                          • kalina_p hmmm 05.04.06, 14:37
                            to:
                            Czasem jest zwyczajnie wygodnie narzekać i nic nie robić.
                            Oczekujesz, że rodzicę do końca życia będą Was "karmić"?
                            napisałaś na poczatku. w tym jest dośc wyraxna ocena autorki, niepochlebna w
                            dodatku. Nie dziwe sie jej, ż epo kilku takich postach sie wkurzylasad Nie znasz
                            jej, jej sytuacji, nie wiesz o niej nic a juz twierdzisz, że jej wygodnie jest
                            narzekac itd. Ohyda.
                            • 00q Re: hmmm 05.04.06, 14:41
                              kalina_p napisała:

                              > to:
                              > Czasem jest zwyczajnie wygodnie narzekać i nic nie robić.
                              > Oczekujesz, że rodzicę do końca życia będą Was "karmić"?
                              > napisałaś na poczatku. w tym jest dośc wyraxna ocena autorki, niepochlebna w
                              > dodatku. Nie dziwe sie jej, ż epo kilku takich postach sie wkurzylasad Nie
                              znasz
                              > jej, jej sytuacji, nie wiesz o niej nic a juz twierdzisz, że jej wygodnie jest
                              > narzekac itd. Ohyda.



                              powtarzam ze rodzice mi nie dali kromki suchego chleba.To ja mam na wszystko
                              zawsze, pomimo tego iż mamy dużo mniej na nasza trojkę niz oni na siebie.

                            • okawangoo Re: hmmm 05.04.06, 15:24
                              kalina_p napisała:

                              > to:
                              > Czasem jest zwyczajnie wygodnie narzekać i nic nie robić.
                              > Oczekujesz, że rodzicę do końca życia będą Was "karmić"?
                              > napisałaś na poczatku. w tym jest dośc wyraxna ocena autorki, niepochlebna w
                              > dodatku.

                              A co trzeba ją po główce pogłaskać. Jest to zdrowa ocena sytuacji!

                              >Nie dziwe sie jej, ż epo kilku takich postach sie wkurzylasad Nie znasz
                              > jej, jej sytuacji, nie wiesz o niej nic a juz twierdzisz, że jej wygodnie jest
                              > narzekac itd. Ohyda.

                              Nie znam dokładnie całej sytucji, ale to już zasługa autorki - mogłaby trochę
                              więcej napisać. Z tego co przeczytałam o jej sytuacji to zwyczajnie wychodzi,
                              że jest narzekającym nierobem i tyle!
                              Ohydne jest to, że są tacy ludzie co bronią takich nierobów. Zresztą.... takie
                              państwo! I będzie się to mnożyło i mnożyło. Ci tyrający i zarabiający naprawdę
                              będą musieli oddawać swoje pieniądze (przez podatki itd..) tym smierdzacym
                              nierobom... Ohyda - fakt!
                              • kalina_p wiesz, co? 05.04.06, 15:31
                                ciesz sie, że nigdy nie bylas w sytuacji prawie bez wyjscia, jakbys była, to
                                mialabys inne poglady.
                                Idąc twoim tokiem rozumowania ponad polowa Polaków to nieroby i lenie, skoro
                                kupa osób zyje za minimum socjalne, zamiast wziąć sie do pracy, tak? Idź na
                                prezydenta, na pewno zmienisz ten kraj, hehehe...
                                Kobieto, zastanów sie chwilke - fakt, wiele, wiele osób narzeka zamiast cos
                                zrobić, ale sa tez osoby, które narzekaja, bo jest im źle i nie bardzo mają co
                                zrobić, wiesz?
                                • okawangoo Re: wiesz, co? 05.04.06, 15:39
                                  > ciesz sie, że nigdy nie bylas w sytuacji prawie bez wyjscia, jakbys była, to
                                  > mialabys inne poglady.
                                  byłam -byłam - ale zawsze sobie jakoś radziłam zamiast wyć jak mi jest źle -
                                  coś robiłam. I dzięki temu dziś mam wiele!

                                  - fakt, wiele, wiele osób narzeka zamiast cos
                                  > zrobić, ale sa tez osoby, które narzekaja, bo jest im źle i nie bardzo mają co
                                  > zrobić, wiesz?
                                  A dlaczego uważasz, że autorka właśnie nie należy do takich osób?

                                  Idź na
                                  > prezydenta, na pewno zmienisz ten kraj, hehehe...

                                  Chętnie - i nie mam brata bliźniaka do tego!
                                  • kalina_p Re: wiesz, co? 05.04.06, 15:41
                                    a dlaczego Ty zakładasz, ż3e nie nalezy do takich osób? Dlaczego nawet teraz
                                    piszesz "wyć, że jest mi źle"..? To bardzo niemiłe stwierdzenie, nie uważasz?
                                    Dlaczego Ty z góry zakładasz, że autorka jest nierobem i wyje, zamiast cos zrobić?
                                    Widzę, że bardzo łatwo przychodzi Ci krytykowanie innych...
                                    • okawangoo Re: wiesz, co? 05.04.06, 15:48
                                      > a dlaczego Ty zakładasz, ż3e nie nalezy do takich osób? Dlaczego nawet teraz
                                      > piszesz "wyć, że jest mi źle"..? To bardzo niemiłe stwierdzenie, nie uważasz?

                                      NIE tak nie uważam! Bo wyje ten - kto wyje bez sensu!

                                      > Dlaczego Ty z góry zakładasz, że autorka jest nierobem i wyje, zamiast cos
                                      zrobić?

                                      Bo sama tak pisze o sobie!

                                      > Widzę, że bardzo łatwo przychodzi Ci krytykowanie innych...
                                      O tak, sami się o to proszą :0
                                      A zdrowa krytyka jeszcze nikomu nie zaszkodziła!
                                      Może i autorce coś da! Może weźmie się za układanie swojego życia - uczciwie, a
                                      nie za pomocą rodziców. Chyba maleńka już nie jest i zwyczajnie MUSI sobie
                                      poradzić!
                                    • mkolaczynska Re: wiesz, co? 05.04.06, 15:53
                                      kalina_p napisała:

                                      > a dlaczego Ty zakładasz, ż3e nie nalezy do takich osób? Dlaczego nawet teraz
                                      > piszesz "wyć, że jest mi źle"..? To bardzo niemiłe stwierdzenie, nie uważasz?
                                      > Dlaczego Ty z góry zakładasz, że autorka jest nierobem i wyje, zamiast cos
                                      zrob
                                      > ić?
                                      Miałam nic nie pisać ale:
                                      co autorka wątku robi zeby porawić swoją sytuacje bytową? Zapisuje dziecko do
                                      żłobka i idzie do pracy?(to jest moim zdaniem najlepsza, najmądrzejsza rada
                                      jaką dostała)
                                      • kalina_p mkołaczyńska 05.04.06, 16:01
                                        co do tej akurat rady - autorka pisała, że dziecko bardzo chorowalo i że
                                        pracodawca sie wkurzyłcrying
                                        A ja ze swojej strony na ten akurat temat pisałam - czasem pójscie do pracy jest
                                        bez sensu, jełśi np. miałaby pracowac w supermarkecie, na zmiany (np. do późna)
                                        to jej zarobki nie poktryłyby nawet żłobka, opiekunki po żłobku i w weekendy
                                        oraz biletu miesiecznegowink)) Takie sa realia, naprawde czasem lepiej i taniej
                                        wychodzi siedzieć w domu...crying
                                        • e_r_i_n Re: mkołaczyńska 05.04.06, 16:04
                                          Tyle tylko, ze 'taniej' siedzac w domu nigdy nie zarobi wiecej. Pracowanie daje
                                          szanse zbierania doswiadczenia i mozliwosci zmiany pracy na lepsza.
                                          • kalina_p ona chce, ja dziecko pojdzie do przedszkola 05.04.06, 17:26
                                            tak napisała. I wg. mnie ma rację. A klopot z rodzicami ma terazsad
                                            • sowa_hu_hu Re: ona chce, ja dziecko pojdzie do przedszkola 05.04.06, 17:36
                                              ja pamiętam jak mnie wszyscy mówili zebym dziecko do żłobka wysłała i poszła do
                                              pracy - i trudno było zrozumieć ze w mojej miejscowości złobka nie było...

                                              a najbardziej "podobaly" mi sie argumenty zebym wzieła opiekunke mimo ze
                                              musiałabym jej oddać calą wypłate... to ale nie było by ze siedze w domu z
                                              dzieckiem... tyle że sensu w tym nie było żadnego... dziecko z obca osobą a kasy
                                              i tak by nie było...
                                              • kalina_p ano własnie 05.04.06, 17:49
                                                poza tym czesto [po prostu nie ma miejsc w żłobkach...sad I co wtedy.
                                                Ech, mundre rady dawać każdy umie, a potem zjechac osobe, która je odrzuca, bo
                                                nie ma mozliwości realizacji.
                                                • sowa_hu_hu Re: ano własnie 05.04.06, 17:55
                                                  wlaśnie , czasami nie ma możliwości realizacji... co osobie patzrącej z boku
                                                  wydaje sie niemożliwe wręcz! i na sile sie komus wpiera , że jest leniem , że
                                                  woli zyć z rodzicami z którymi wciąż są zatargi...
                                                  niestety takie dokopywanie może tylko pogłębieć doła a nie zmobilizować - jak to
                                                  sie niektórym wydaje sad
                                                  co złego jest do cholery w pożaleniu sie? czasami dobre słowo bardzo dużo znaczy...
                                                  myśle że mąż autorki powinien szukac innej pracy - lepiej płatnej... nie ma
                                                  innej rady... u mnie to było podstawą do wyprowadzenia sie!
                                                • mkolaczynska Re: ano własnie 05.04.06, 20:50
                                                  kalina_p napisała:

                                                  > poza tym czesto [po prostu nie ma miejsc w żłobkach...sad I co wtedy.
                                                  > Ech, mundre rady dawać każdy umie, a potem zjechac osobe, która je odrzuca, bo
                                                  > nie ma mozliwości realizacji.
                                                  toteż dziecko zapisuje się do żłobka i czeka na możliwośc przyjecia dziecka
                                                  potem termin przyjęcia można sobie już przesuwać.
                                            • kawka74 Re: ona chce, ja dziecko pojdzie do przedszkola 05.04.06, 17:48
                                              Tylko że tak na to patrząc nie widzę żadnego rozwiązania. Trzeba się -
                                              przynajmniej na razie - pożegnać z marzeniami o własnych iluś tam metrach. W
                                              tej chwili żadna rada nie będzie miała sensu, bo żadna nie jest do
                                              zrealizowania. Nie można mieć ciastka i zjeść ciastko. Skoro jest konieczność
                                              siedzenia w domu z dzieckiem i nie ma możliwości zarabiania w domu, to jasnym
                                              jest, że pensja męża nie wystarczy i trzeba się kisić z rodzicami. Nie ma
                                              cudownych sposobów na kupno mieszkania przy takich dochodach, zakładając
                                              oczywiście, że nie ma co liczyć na wygraną w Lotto albo na spadek po bogatej
                                              cioci. No, chyba, że są jeszcze jakies inne, jestem zainteresowana wink
                                              • kalina_p sa mozliwości, inne 05.04.06, 17:51
                                                np. -wyjazd za granice
                                                -przekwalifikowanie sie męża, żeby jedna pensja satraczała spokojnie na wszystko
                                                -wynajecie pokoju przy jakiejs staruszce
                                                -wynajecie czegos pod Watszawa (jesli mąż mógłby dojeżdzac)
                                                Trzeba usiąść, pomysleć, przemysleć, poszukać i zdecydować...
                                                • kawka74 Re: sa mozliwości, inne 05.04.06, 17:55
                                                  Słusznie, ja myślałam tylko o kupnie mieszkania, wynajmu nie wzięłam pod uwagę.
                                                  Można by to potraktować jako rozwiązanie tymczasowe, póki dziewczyna nie będzie
                                                  mogła iść do pracy, bo z dwiema pensjami będzie im zdecydowanie łatwiej coś
                                                  kupić (tfu, przepraszam za prawdy oczywiste wink.
                                                  • jolilka Re: i tak nie dogodzicie? 06.04.06, 13:09
                                                    jeszcze sie taki nie urodził co by każdemu dogodził!
                                                  • kawka74 Re: i tak nie dogodzicie? 06.04.06, 14:31
                                                    DOgadzać to ja nikomu nie próbuję, co najwyżej sobie smile) próbuję znaleźć
                                                    wyjście (chociaż to nie ja powinnam go szukać) i mam szczerą nadzieję, że nie
                                                    przeczytam w odpowiedzi na rady "spier..."
                                        • mkolaczynska Re: mkołaczyńska 05.04.06, 16:48

                                          No dobrze a praca przez internet??????? Może pracować wtedy kiedy ma czas nawet
                                          wieczorem jak dziecko już śpi czy w czasie popołudniowej drzemki.

                                          • kalina_p no pewnie! tylko jest kilka ALE, jak zawsze 05.04.06, 17:25
                                            jaka praca przez internet? Masz cos na oku? Ja szukalam swego czasu i nic nie
                                            znalazłam, poza rozsyłaniem durnego spamu.
                                            Nie wiadomo, czy autorka ma własny komputer w domu i stałe łącze...albo nie
                                            doczytałam.
                                            • mkolaczynska Re: no pewnie! tylko jest kilka ALE, jak zawsze 05.04.06, 20:58
                                              Kalina wystarczyło by zająć sie jeszcze ednym dzieckiem u siebie albo u kogoś w
                                              domu. Myśle że w Wawie(a pani pisła że tam właśnie mieszka) nie miała by z tym
                                              żadnego problemu gdyby zgodziła się dojechać do domu pracodawcy ze swoim
                                              dzieckiem. Nie wydała by ani grosza na opieke nad własnym dzieckiem zarobiła by
                                              kilka stówek towarzystwo dla jej dziecka zapewnione no i spokojny dom bez
                                              awantur.
                                              Pytanie tylko czy jest osobą na tyle wzbudzającą zaufanie ze dostała by taką
                                              prace.
                                              Aha a wysyłanie spamów jest nielegalne w tej chwili o ile się orientuje.
                                              • kalina_p Re: no pewnie! tylko jest kilka ALE, jak zawsze 05.04.06, 21:27
                                                Co do zajmowania sie dzieckiem - watpię...wydaje mi sie, że ktos, kto płaci za
                                                opieke nad swoim dzieckiem chciałby, żeby dana osoba posiwecała temu dziecku
                                                100% uwagi. A wiadomo, ze jak bedzie ze swoim, to swojemu (logiczne i zupełnie
                                                normalne) da wiecej czułości, miłości i uwagi.
                                                Nie sadze, zeby łatwo było taka prace znaleźc.
                                                naprawde czasem jest ciązko i nie wiadomo, czy nie lepiej przetrzymac jakis czas
                                                i juz.
                                                Najrozsadniejsze wydaje się, zeby to mąz zmienil prace na lepszą,
                                                przekwalifikował się, wiecej zarabiał...albo wyjazd?
                                                • sowa_hu_hu Re: no pewnie! tylko jest kilka ALE, jak zawsze 05.04.06, 21:29
                                                  noooo myslimy tak samo smile mnie sie to wydaje najlepszym wyjściem...
                                                  szukać nowej pracy , ale tak porządnie!
                                                • mkolaczynska Re: no pewnie! tylko jest kilka ALE, jak zawsze 06.04.06, 07:45

                                                  Ja chciałam poszukać takiej osoby, ale wszystkie panie chciały żebym to ja
                                                  dowoziła dziecko do nich nawet jak mieszkały dwa bloki dalej, a na taką
                                                  sytuacje to ja sie nie zgodze fakt, bo nie mam zupełnie możliwości sprawdzenia
                                                  co opiekunka robi z i dla mojego dziecka no a w domu(jej domu) zawsze znajdzie
                                                  coś do zrobienia)
                                                • mkolaczynska Re: no pewnie! tylko jest kilka ALE, jak zawsze 06.04.06, 07:58
                                                  kalina_p napisała:

                                                  A wiadomo, ze jak bedzie ze swoim, to swojemu (logiczne i zupełnie
                                                  > normalne) da wiecej czułości, miłości i uwagi.
                                                  Jakby była uczciwa(wobec pracodawcy) to więcej tej czułości dała by dziecku
                                                  cudzemu a swoje dopieściła w domu smile)))))))ale to troche wyjaśnia kwestie
                                                  pracy wogóle wink
                                                  • kalina_p Re: no pewnie! tylko jest kilka ALE, jak zawsze 07.04.06, 13:03
                                                    wiesz, to nie kwestia checi i dopieszczenia...wg. mnie zupełnie normalne jest,
                                                    że matka swoje dziecko przytula inaczej, niz czyjes. A w sytuacji, gdyby te
                                                    dzieci zaczęły sobie robic jakies przykrosci, to pewnie broniłaby swojego, nawet
                                                    podswiadomie...Ja bym swojej córy nie zostawiła z kobieta i jej dzieckiem,
                                                    bałabym sie, że bedzie niesprawiedliwa, nawet nieświadomie, nie specjalnie, po
                                                    prostu przez milośc do swojego dziecka.
                                                  • mkolaczynska Re: no pewnie! tylko jest kilka ALE, jak zawsze 07.04.06, 13:35
                                                    kalina_p napisała:


                                                    > podswiadomie...Ja bym swojej córy nie zostawiła z kobieta i jej dzieckiem,
                                                    > bałabym sie, że bedzie niesprawiedliwa, nawet nieświadomie, nie specjalnie, po
                                                    > prostu przez milośc do swojego dziecka.
                                                    Dlatego opieka nad moim i jej dzieckiem musiała by sie odbywać w MOIM domu, a a
                                                    te panie ktore się na moje ogłoszenie zgłosiły chciały zebym dziecko
                                                    doprowadzała do nich, słowem nie potrzebowały dodatkowych pieniędzy, ani nie
                                                    chciały sie moim dzieckiem zająć porządnie.

                        • e_r_i_n Re: erin 05.04.06, 14:14
                          NIGDZIE nie wyzwalam 00q. Nie uzylam epitetu, nie zgnoilam itd.
                          Nie kazdy jest zaradny, nie kazdy zyje na takim samym poziomie. ALE robi cos,
                          zeby polepszyc swoja sytuacje, jesli uwaza, ze jest ona zla.
                          I tylko do tego przekonuje te dziewczyne. Zeby cos ze swoim zyciem zrobila,
                          jesli uwaza, ze nie jest takie, jak trzeba. W koncu o to prosila - o rade, co
                          zrobic, zeby bylo jej lepiej.
                          • jolilka Re:OOq to chyba chce kawę na ławe? 06.04.06, 11:18
                            autorka czeka na gotową propozycje tak aby bez wysiłku znalazła prace.Co za
                            czasy >Sama chodziłam i prosiłam tak udało mi sie znałesc 2 prace.Razem
                            prowadzimy z meżem 2 działalnosci i był problem ze znalezieniem ludzi do pracy
                            u znajomych takze a mówi sie ze w Polsce jest bezrobocie .Jak ktoś czeka na
                            kokosy .....to nie znajdzie.Ja też zaczynałam od zera.
                • weronikarb Re: o rany kota!!!!!! Kobiety!!! 05.04.06, 13:40
                  Kalina , ale powiedz sama jakby np. na posty o tym co ma zrobić napisał: "wiem,
                  że muszę coś zrobić, ale dziś mam doła i chce poprostu ponarzekać" Jedno zdanie
                  a jak wiele zmienia. Jednka ona na wszystkie rady była na nie "nie" i na
                  wszystko miała "ale", później wyzwiska to wybacz.
                  Rozumiem że czasami człowiek poprostu chce sie "wypłakać", ale to piszę prosto
                  z mostu
                  • kalina_p Re: o rany kota!!!!!! Kobiety!!! 05.04.06, 13:44
                    Ty bys napisała prosto z mostu, ktos inny może nie wpadł na to, albo po prostu
                    jest inny i by nie napisał.
                    Dlatego apeluje o wyrozumiałośc!!! Każdy czlowiek jest inny, inaczej mysli i nie
                    mozna wszytskich mierzyc swoja miara...sad
      • g0sik Re: o rany kota!!!!!! Kobiety!!! 05.04.06, 13:01
        kalina_p napisała:

        >Do autorki: może wyjazd za granice? Nie mysleliscie o tym?

        Kalina a radzisz jechać razem czy niech chłop sam pojedzie? Skoro facet nie
        potrafi znaleźć pracy w Warszawie to Ty go wysyłasz za granicę? Zaraz się
        pewnie okaże, że języka nie zna i na podróż nie ma - no i kto mu tam pracę i
        mieszkanie znajdzie. Lepiej poślijjakiś przelewik (ew. czek) autorce wątku, bo
        to jedyna pomoc, jakiej oczekuje.
        • joanna266 o to to kalina:-) 05.04.06, 13:26

          • sowa_hu_hu zgadzam sie kalina n/t 05.04.06, 13:27

        • kalina_p gOsik 05.04.06, 13:26
          maliski sie napij i spójrz życzliwiej na ludzi, co? I niczego z góry nie zakładaj.
          Od razu bedziesz miec lepszy humortongue_outPP

          Własnie za granica może by mu było łatwiej?
          Kto wie...
          • g0sik Re: gOsik 05.04.06, 15:06
            Nie potrzebuję meliski, z seksem też ok. Może Tobie jako osobie siedzącej z
            dzieckiem w domu bliższe są problemy autorki wątku....Ja stoję na stanowisku,
            że młodzi, zdrowi ludzie powinni brać los w swoj ręce a nie piętrzyć sztuczne
            trudności.
            • kalina_p Re: gOsik 05.04.06, 15:08
              oczywiscie, ż epowinni brac i z tym sie zgadzam. Ale mozna to komus powiedziec
              milo i normalnie, a mozna po chamsku. Tu bylo po chamsku. Po co?
    • palka_zapalka Re: problem 05.04.06, 13:32
      Siądz i spokojnie pogadaj z rodzicami. Moze popytajcie w swoim mieście, okolicy
      o mieszkanie kwaterunkowe, TBS.
    • bea.bea Re: problem 05.04.06, 14:02
      czytając twoje wypowiedzi droga 00q jestem skłonna sądzić,że albo jesteś bardzo
      młoda...albo brak ci wykształcenia....albo jedno i drógie...
      nie podoba mi się twoja postawa roszczeniowa..i kto wie dlaczego odzice chcą się
      was pozbyć...
      i jestem ciekawa co zrobiłabyś gdyby po prostu wywalili was z domy...

      nasuwa mi się tylko jedno stwierdzenie...

      JEŚLI KTOŚ CHCE, SZUKA SPOSOBU
      JESLI NIE CHCE, SZUKA POWODU....

      a jak widać powodów jest wiele by siedzieć z rodzicami....a sposobu żadnego by
      sie usamodzielnić...
      znam rodzinę która z trójką dzicei za mniejsze pieniądze żyje samodzielnie....
      tylko ta dziewczyna robi wszystko by pomóc męzowi...mimo zagrożonej ciązy
      chodziła ludziom sprzątać...i taka postawajest godna szacunku...

    • mamaoskarka Re: problem 05.04.06, 14:02
      A ja tak sobie czytam ten caly watek i zastanawiam sie gdzie sie podzialy te
      wszystkie obronczynie Lizki, ktore palaly swietym oburzeniem jesli kilka z nas
      zwrocilo uwage na to, ze byc moze troche przesadza itp.
      Jakos ich za wiele w tym watku nie widac, choc tu prawie wszyscy naskakuja na
      00q, ktora tylko prosi o rade jak przy niskich dochodach znalezc mieszkanie,
      nie chce paczek, maz pracuje na 2 etatach czyli raczej nierobem nie jest smile
      • jolilka Re: racjaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa> 05.04.06, 14:06
    • ewa2233 Re: problem 05.04.06, 14:09
      Myślę, że można zapytać w wydziale lokalowym urzędu miasta.
      Przecież wszędzie są jakieś mieszkania komunalne.
      Tam powinni coś poradzić.

      Trzymaj się!
      --------------------------------------------------
      çççççççççççççççççççççĂççĂç
    • mamaoskarka Re: problem 05.04.06, 14:09
      To co wyzej napisalam to tylko taka mala dygresja byla smile
      A teraz juz na powaznie to 00q musicie sie po prostu zmobilizowac z mezem do
      tego zeby poprawic swoja sytuacje, narzekanie tu nic nie da. Musisz poszukac
      pracy, chciec to moc, i mimo bezrobocia jesli sie za to porzadnie wezmiesz to
      ja znajdziesz, w Warszawie tymbardziej. Mozesz pracowac w domu na zlecenie, byc
      np telemarketerem, takich ofert jet naprawde duzo, tzeba tylko poszukac. Maz
      tez niech nie poddaje sie i szuka innej pracy, czasami jesli ma sie posade to
      trudno zdecydowac sie na cos innego ale w jego przypadku naprawde warto,
      pieniadze za ktore pracuje sa smieszne, to zwykly wyzysk czlowieka.
      Zycze Wam powodzenia, jesli sie oboje postaracie to musi sie udac.
    • shady27 jezu nastepna afera....co za ludzie!!!!! 05.04.06, 18:08
      zamiast "doradzac" dziewczynie w ten sposob lepiej nic nie piszcie.....
      • sowa_hu_hu shady 05.04.06, 21:01
        znowu sie zgadzamy smile
        • shady27 Re: shady 05.04.06, 21:07
          hihih nioooo.....czyzbysmy byly klonami wink
          • sowa_hu_hu Re: shady 05.04.06, 21:09
            lepiej nie bo ja tu dzisiaj przeczytałam że jestem NIE TEGES smile wiec ty sie babo
            do mnie nie przyznawaj smile
    • nchyb 00q - jaki masz problem? 06.04.06, 07:22
      co jest naprawdę Waszym problem, jakiej pomocy od nas oczekujesz?
      1.Wsparcia duchowego?
      2.Pomocy materialnej?
      3.Pomocy w znalezieniu lepszej, lepiej płatnej pracy dla męża?
      4.Pomocy w znalezieniu pracy dla Ciebie?
      5.Pomocy w znalezieniu mieszkania dla Was?

      No to spróbujmy...

      Ad.1.
      Szczerze współczuję. Mieszkać na siłę u kogoś, kto tego nie chce, nie jest
      dobre ani dla Was, ani dla rodziców. Wszyscy na tym tracicie, psują się więzi
      rodzinne, dajecie (i Wy i Twoi rodzice) zły przykład dziecku, które może mieć
      potem problemy z budowaniem właściwych relacji z członkami rodziny. Współczuję
      serdecznie Wam wszystkim i życzę rozwiązania problemu, a nie narastania
      konfliktu...

      Ad. 2.
      Próbowaliście w MOPSie? Urzędach pomagających ubogim? Przy 1300 zł na 3 osoby
      podpadacie pod pomoc socjalną. Radzę się zgłosić, może coś Wam skapnie...
      Jeżeli jesteście gorliwymi chrześcijanami może w kościele Wam co nie co pomogą?

      Ad 3.
      Może być problem, nie znamy zawodu męża, nie wiemy, jakie ma zdolności i
      umiejętności może być trudno. ALe może zostanie zawodowym żołnierzem? Od razu
      ma szansę na mieszkanie. PRzeczytaj ten artykuł:
      media.wp.pl/wiadomosc.html?kat=18011&wid=8256003
      Czy nie tchnie optymizmem i nadzieją zarówno na lepsze zarobki jak i zmianę
      Waszej fatalnej sytuacji ieszkaniowej?

      Ad 4.
      Znasz jakiś język obcy? To może taka praca przypadnie Ci do gustu:
      praca.121provider.com/index_cz.php
      Praca w domu, przy kompie, możesz dzieckiem się też zająć, wystarczy tylko mieć
      łącze, znać język i chcieć. Tu akurat jest język czeski.Nie znasz? To może
      angielski, niemiecki, rosyjski lub węgierski?
      praca.121provider.com/
      Ad5.
      rzede wszystkim zajrzyj pod punkt 3. Tam już było rozwiązanie. No właśnie,
      rozejrzyjcie się za pracą z mieszkaniem.
      Najlepiej szukajcie właśnie takiej. Jesteście może po farmacji? Np. w
      Wielkopolsce czeka praca z mieszkaniem dla mgr farmacji:
      Praca z mieszkaniem Aptekarz-dam
      Autor Apteka prywatna w Wielkopolsce
      tel. 0602476638
      Wyślij e-mail do autora
      woj. wielkopolskie
      2005-04-23
      2006-04-23
      Apteka w Wielkopolsce /1h dojazd do Poznania/ zatrudni mgr farmacji
      Zapewniamy mieszkanie służbowe i bardzo dobre warunki pracy.
      www.jobmed.pl/ogloszenie_rodzaj.php?idogloszenie_rodzaj=1&
      To może się wiązać z koniecznością przeprowadzki, ale przecież ani mieszkanie,
      ani dobra praca w Warszawie Was nie trzymają. Przyjaciele pewnie też nie za
      bardzo, bo gdyby prawdziwi byli, toby Wam pomogli?...

      Pięć punktów, pięć rozwiązań. Czy coś Ci/Wam pasuje? Napisz proszę, czy jednak
      forum trochę pomogło?
      Pozdrawiam...
      • 00q nchyb 06.04.06, 07:39
        niestey za 1300 na 3 osoby nie kwalifikujemy sie na pomoc socjalną, max to 315
        na osobę netto zeby otrzymac pomoc.
        Próbowałam wszystkich możliwości.
        • mkolaczynska Re: nchyb 06.04.06, 08:15

          zafunduj sobie drugie dziecko wtedy będziesz się na taką pomoc kwalifikowała a
          nie bliźniaki właściwie wink

      • 00q Re: 00q - jaki masz problem? 06.04.06, 07:40
        nie znam angielskiego, i to co piszesz to jest trochę śmieszne, moj maż
        zołnierzem zawodowym zostanie? on chciał w wojsku zostac, i nie mógł, teraz nie
        jest tak łatwo...
      • 00q Re: 00q - jaki masz problem? 06.04.06, 07:44
        nie forum mi nic nie pomogło, wszystie rady sprowadzają do tego ze nie da się i
        tak nic z tym zrobić, wyprowadziliśmy sie do Warszawy tylko po to zeby z
        czegoś życ, w naszym województwie nie było pracy.Do tej pory męza koledzy nie
        pracują, są po szkole już długie lata.Nie jest em farmaceutą, i nie skorzystam
        niestety.Wiele prac z zamieszkaniem jest, ale nie chcą dziecksa, pytałam.Np
        tylko mąz mógłby zaieszkac, nawet u siebie w pracy, ale sam.Ja już naprawdę nie
        widzę wyjscia...
        • rita75 Re: 00q - jaki masz problem? 06.04.06, 08:00
          Kim jestes z zawodu? Kim jest twoj maz?

          Urzedy Pracy proponuja np. kredyty na rozpoczecie wlasnej dzialalnosci, kursy
          przekwalifikujace: mozesz zostac fryzjerka, kosmetyczka w 3 miesiace- dostac
          kredyt, otworzyc wlasny zaklad
          Sa tez inne kursy- np- intensywny kurs jezyka angielkiego- wystarczy chciec.
        • nchyb Re: 00q - jaki masz problem? 06.04.06, 08:01
          ogólnie rzecz biorąc, ja Ci podawałam tylko przykłady. Przecież są również
          ogłoszenia o pracy z mieszkaniem w gospodarstwach rolniczych, ogrodniczych. Tam
          już nawet wykształcenia super nie trzeba. Tak naprawdę, to widzę, że faktycznie
          największy u Ciebie problem to znalezienie motywacji do CHCENIA znalezienia
          rozwiązania. Jako, że nie chce mi się 200 postów przeszukiwać, czy możesz w
          takim razie napisać, co Ty i Twój mąż potraficie, czym moglibyście (i chcieli)
          się zająć, czy w ogóle jakieś wykształcenie macie, czy jakiś język poza polskim
          znacie, to spróbujemy poszukać rozwiązania...
    • mama_adasia Re: problem 06.04.06, 08:06
      Hej laski, czy chodzi oto żeby dziewczynie dokuczać?
      Swoja drogą jakoś niechce mi sie wierzyć że w stolicy facet zarabia 650
      zł.Mieszkam w bielsku i mój mąż zarabiał nawet 2000 na rekę a porównując te 2
      miasta to bielsko wypada naprawde blado-choć z robotą jest nienajgorzej.
      Poszukać innej roboty,oszczedzać i sie wynieść- innej rady nie ma, jestem w
      podobnej choć nie tak dramatycznej sytuacji.też planujemy wyprowadzke.
      powodzenia
      • 00q Re: problem 06.04.06, 08:12
        mama_adasia napisała:

        > Hej laski, czy chodzi oto żeby dziewczynie dokuczać?
        > Swoja drogą jakoś niechce mi sie wierzyć że w stolicy facet zarabia 650
        > zł.Mieszkam w bielsku i mój mąż zarabiał nawet 2000 na rekę a porównując te 2
        > miasta to bielsko wypada naprawde blado-choć z robotą jest nienajgorzej.
        > Poszukać innej roboty,oszczedzać i sie wynieść- innej rady nie ma, jestem w
        > podobnej choć nie tak dramatycznej sytuacji.też planujemy wyprowadzke.
        > powodzenia


        a ty myslisz ze warszawa to daje zarobic? tutaj jest największy wyzysk, nie
        jestesmy po studiach i dlatego jest problem ze znalezieniem pracy.Mąż sie
        trzyma tego bo dobre to niż nic.
        Nie znamy języka, ostatnio pytałam o pracę do sklepu obuwniczego, i wymagania
        to j.angielski, studia. Wcale nie centrum Warszawy a ni jakis sklep na
        lotnisku, poprsostu tak i już.
        • rita75 Re: problem 06.04.06, 08:16
          nie
          > jestesmy po studiach i dlatego jest problem ze znalezieniem pracy.

          Nie opowiadaj bzdur.
          Chyba, ze kompletnie nie macie wyksztalcenia- szukanie zaczynacie z pulapu
          szkoly podstawowej, lub jestescie po liceum, jezeli tak, to proponuje 3
          miesieczne kursy na ktorych zdobedziecie potrzebne kwalilikacje.
          • 00q Re: problem 06.04.06, 08:19
            rita75 napisała:

            > nie
            > > jestesmy po studiach i dlatego jest problem ze znalezieniem pracy.
            >
            > Nie opowiadaj bzdur.
            > Chyba, ze kompletnie nie macie wyksztalcenia- szukanie zaczynacie z pulapu
            > szkoly podstawowej, lub jestescie po liceum, jezeli tak, to proponuje 3
            > miesieczne kursy na ktorych zdobedziecie potrzebne kwalilikacje.


            podaj mi jakies namiary na te kursy, bo dla bezrobotnych tego nie ma, za dużó
            chętnych i nie robią np w /Warszawie, ja juz wszystko szukałam.
            • rita75 Re: problem 06.04.06, 08:22
              www.up.warszawa.pl/uslugi/sz_zapisy06.html
            • rita75 Re: problem 06.04.06, 08:25
              www.up.warszawa.pl/index.php?n=68
            • e_r_i_n Re: problem 06.04.06, 08:59
              00q napisał:

              > podaj mi jakies namiary na te kursy, bo dla bezrobotnych tego nie ma, za dużó
              > chętnych i nie robią np w /Warszawie, ja juz wszystko szukałam.

              Nie ma duzo??? Dla bezrobotnych kobiet? A sluchasz czasami radia? jak trabia,
              ze chetnych na kursy nie moga znalezc?
              Korzystasz z internetu, pewnie znasz google. Powodzenia.
              • 00q Re: problem 06.04.06, 09:15
                e_r_i_n napisała:

                > 00q napisał:
                >
                > > podaj mi jakies namiary na te kursy, bo dla bezrobotnych tego nie ma, za
                > dużó
                > > chętnych i nie robią np w /Warszawie, ja juz wszystko szukałam.
                >
                > Nie ma duzo??? Dla bezrobotnych kobiet? A sluchasz czasami radia? jak trabia,
                > ze chetnych na kursy nie moga znalezc?
                > Korzystasz z internetu, pewnie znasz google. Powodzenia.
                >


                taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
                • e_r_i_n Re: problem 06.04.06, 09:21
                  Z takim nastawieniem zycze powodzenia smile
                  • moofka Re: problem 06.04.06, 11:44
                    e_r_i_n napisała:

                    > Z takim nastawieniem zycze powodzenia smile
                    _____________________
                    A Ty erin, co taka zgryzliwa, przecież dziewczyna rady szuka, nie? tongue_out
                    • e_r_i_n Re: problem 06.04.06, 11:51
                      moofka napisała:

                      > A Ty erin, co taka zgryzliwa, przecież dziewczyna rady szuka, nie? tongue_out

                      W ramach pokuty wale wlasnie glowa w sciany wink
                      • 00q Re: problem 06.04.06, 12:28
                        e_r_i_n napisała:

                        > moofka napisała:
                        >
                        > > A Ty erin, co taka zgryzliwa, przecież dziewczyna rady szuka, nie? tongue_out
                        >
                        > W ramach pokuty wale wlasnie glowa w sciany wink
                        >



                        wysyłam męzowi Cv zeby zmienił prace kilka razy w tyg, razem z 50-80 znajduje
                        ofert. Albo zadzwonią albo nie. Wymagania maja takie ze hej i jeszcze nie
                        zaproponowali na poczatek więcej niż 1000. A on zarabia 1300 tyle ze w pracy
                        zostaje dłuzej i pracuje prawie dwa etaty.
                        To co ma zrezygnowac z pracy i isc za 1000? Nie mogę, ja nie szukam praacy bo
                        nie mam gdzie oddac dziecko. Więc jestem zmuszona siedziec w domu.
                        Nie będę wiecej sie tłumaczyła, nie ma kto zając sie moim dzieckiem.Do pracy
                        nie zabiore przecież, proste i logiczne, w domu od 3 lat nie znalazłam jeszcze
                        żadnej pracy, chyba wiadomo ze bym podjęła, ale nie ma nic kompletnie.Raz tylko
                        bawiłam sie w wysyłanie maili to zarobiłm 10 groszy na miesaąc i jeszcze mi nie
                        wypłacili.
                        • nchyb Re: problem 06.04.06, 12:35
                          > zaproponowali na poczatek więcej niż 1000. A on zarabia 1300 tyle ze w pracy
                          > zostaje dłuzej i pracuje prawie dwa etaty.
                          > To co ma zrezygnowac z pracy i isc za 1000?
                          A może zrezygnować z jednego etatu za 650. Razem z nowym tysiącem będzie już
                          1650, a etaty dalej dwa. A jak się sprawdzi i awansuje, albo kwalifikacje
                          podniesie, to zarobi więcej niż tysiąc i z 1650 na dwóch etatach zronbi się
                          np.2000 na 2 etatach...
                          • 00q Re: problem 06.04.06, 12:54
                            nchyb napisała:

                            > > zaproponowali na poczatek więcej niż 1000. A on zarabia 1300 tyle ze w pr
                            > acy
                            > > zostaje dłuzej i pracuje prawie dwa etaty.
                            > > To co ma zrezygnowac z pracy i isc za 1000?
                            > A może zrezygnować z jednego etatu za 650. Razem z nowym tysiącem będzie już
                            > 1650, a etaty dalej dwa. A jak się sprawdzi i awansuje, albo kwalifikacje
                            > podniesie, to zarobi więcej niż tysiąc i z 1650 na dwóch etatach zronbi się
                            > np.2000 na 2 etatach...


                            jak zrezygnuje z etata to zrezygnuje z dwoch bo to jedna praca.Ja nie wiem,
                            dajcie mi już spokuj nie potraficie nic doradzic tylko na siłe jak się nie da,
                            co ja nie wiem? nie jestem taka głupia.
                          • 00q Re: problem 06.04.06, 12:55
                            nchyb napisała:

                            > > zaproponowali na poczatek więcej niż 1000. A on zarabia 1300 tyle ze w pr
                            > acy
                            > > zostaje dłuzej i pracuje prawie dwa etaty.
                            > > To co ma zrezygnowac z pracy i isc za 1000?
                            > A może zrezygnować z jednego etatu za 650. Razem z nowym tysiącem będzie już
                            > 1650, a etaty dalej dwa. A jak się sprawdzi i awansuje, albo kwalifikacje
                            > podniesie, to zarobi więcej niż tysiąc i z 1650 na dwóch etatach zronbi się
                            > np.2000 na 2 etatach...


                            ty tez zapierniczasz na 2 etatch? dajże spokuj nchyb, niemasz pojęcia o
                            harowaniu.
                            • nchyb Re: problem 06.04.06, 12:58
                              > ty tez zapierniczasz na 2 etatch? dajże spokuj nchyb, niemasz pojęcia o
                              > harowaniu.
                              Mam. W sumie wychodzi więcej niż dwa etaty.
                              Chyba jednak faktycznie nie szukasz rozwiązania problemu, a możliwości
                              ponarzekania...
                              A skoro to jedna praca, na dwa etaty, to pewnie w sumie tylko fikyjnie. Po
                              prostu Twój mąż pracuje za 1300 zł w jednej pracy i tyle.
                              • 00q Re: problem 06.04.06, 13:00
                                nchyb napisała:

                                > > ty tez zapierniczasz na 2 etatch? dajże spokuj nchyb, niemasz pojęcia o
                                > > harowaniu.
                                > Mam. W sumie wychodzi więcej niż dwa etaty.
                                > Chyba jednak faktycznie nie szukasz rozwiązania problemu, a możliwości
                                > ponarzekania...
                                > A skoro to jedna praca, na dwa etaty, to pewnie w sumie tylko fikyjnie. Po
                                > prostu Twój mąż pracuje za 1300 zł w jednej pracy i tyle.


                                ma umowę na 899 brutto w tej pracy a drugie zarobki to zlecenie.
                                • 00q Re: problem 06.04.06, 13:02
                                  00q napisał:

                                  > nchyb napisała:
                                  >
                                  > > > ty tez zapierniczasz na 2 etatch? dajże spokuj nchyb, niemasz pojęc
                                  > ia o
                                  > > > harowaniu.
                                  > > Mam. W sumie wychodzi więcej niż dwa etaty.
                                  > > Chyba jednak faktycznie nie szukasz rozwiązania problemu, a możliwości
                                  > > ponarzekania...
                                  > > A skoro to jedna praca, na dwa etaty, to pewnie w sumie tylko fikyjnie. P
                                  > o
                                  > > prostu Twój mąż pracuje za 1300 zł w jednej pracy i tyle.
                                  >
                                  obojętnie czy fikcyjnie czy nie, ale pracuje prawie wartośc godzin dwóch
                                  etatów, tak jak w ochronie, w całej Warszawie wykorzystuja, tylko ze on pracuje
                                  na innym całkiem stanowisku.
                              • moofka Re: problem 06.04.06, 13:00
                                nchyb napisała:

                                > > ty tez zapierniczasz na 2 etatch? dajże spokuj nchyb, niemasz pojęcia o
                                > > harowaniu.
                                > Mam. W sumie wychodzi więcej niż dwa etaty.
                                > Chyba jednak faktycznie nie szukasz rozwiązania problemu, a możliwości
                                > ponarzekania...

                                kazdy probuje i po jakims czasie dochodzi do tego samego wniosku smile

                                ale ja teraz tez przychylam sie do opinii ze to sciema
                                nie mozna byc az tak glupim na serio
                                • e_r_i_n Re: problem 06.04.06, 13:02
                                  Zwłaszcza, ze to jedyny post "auł"torki smile
                • rita75 taaaaaaa- oferty pracy w warszawie- 2110 ofert 06.04.06, 09:25
                  www.praca.egospodarka.pl/ogloszenia/warszawa
                  www.praca.pl/
                  www.wakaty.com.pl/
                  www.praca.info/Warszawa.aspx
        • mama_adasia Re: problem 06.04.06, 08:22
          Ty chyba niechcesz żeby mąż znalazł lepszą pracę.Jak się CHCE to się
          znajdzie.Jak się myśli że się znajdzie to tak bedzie!Robota sama nie przyjdzie,
          trzeba szukać i działać to oczywiście może potrwać ale w końcu się znajdzie.Jak
          w jednym sklepie chcą angielski to myślisz że we wszystkich.Przecież to tylko
          sklep z butami!My też mieliśmy problem z robotą męza chodził, pytał i nic,ale
          był uparty chodził do pani z biura firmy ochroniarskiej aż chyba miała go dość
          i wychodził robote w ochronie.potem kolejne firmy same się nasunęły bo CHCIAŁ
          znaleźć coś innego. Teraz robi w firmie drogowej, nie zachwyca mnie to bo
          wyjeżdza dużo ale zarabia w miarę normalnie.
    • nchyb z ciekawości zapytam 06.04.06, 12:52
      a Twoi rodzice są z Warszawy? I mają tu pracę? Nie mogą Wam pomóc znaleźć
      czegoś lepszego?
      • 00q Re: z ciekawości zapytam 06.04.06, 12:56
        nchyb napisała:

        > a Twoi rodzice są z Warszawy? I mają tu pracę? Nie mogą Wam pomóc znaleźć
        > czegoś lepszego?


        moi rodzice są z warszawy i nie moga nam w niczym pomoc oczekują pomocy od
        nas.Bo nie wierzą ze harówka całodniowa to tylko 1300 na miesiąc.Oni myślą ze
        my mamy kilka tysięcy i ciągle od nas ciągną
        • nchyb Re: z ciekawości zapytam 06.04.06, 12:57
          to może lepiej wróćcie tam, skąd przyjechaliście? Skoro tu nie jest lewpiej, to
          wróćcie tam, gdzie wcześniej mieszkaliście. Tam przynajmniej może życie będzie
          tańsze...
          • 00q Re: z ciekawości zapytam 06.04.06, 12:59
            nchyb napisała:

            > to może lepiej wróćcie tam, skąd przyjechaliście? Skoro tu nie jest lewpiej,
            to
            >
            > wróćcie tam, gdzie wcześniej mieszkaliście. Tam przynajmniej może życie
            będzie
            > tańsze...


            tam mozemy wrocic, ale niema tam pracy,, to myślisz ze ŻYCIE tansze?
            musielibysmy wynając mieszkanie, tam jest taniej ale tez w okolicach 500 zł.
            A tam ludzie nie zarabiają więcej niż 600-800
            • nchyb Re: z ciekawości zapytam 06.04.06, 13:03
              ojejej, a gdzie to? Bo ja znam miejsca, gdzie za 300 zł to samodzielną
              kawalerkę wynajmiesz. A za 300 zł plus opłaty znajomi wynajmują dwupokojowe
              mieszkanie!!! Np. w takim Wałbrzychu. A pracę to jak się zechce się znajdzie.
              A czy Wy chcecie?
    • 00q Re: problem 06.04.06, 13:22
      mieskzania w oolicach sa od 300-500 zł mniej więcej ale jeszcze gaz i prąd,
      prawda? czy telefon, to czy chcesz czy nie wyjdzie i tak te 500.A nie mając
      pracy to nie wiem jak bym miała zapłacic za wynajem i życ z małym dzieckiem? a
      dojazdy do pracy to były takie mąż zarobił 610 zł (kiedys jeszcxze jak nie
      bylismy malzenstwem) na dojazdy wydal samochodem 400 zł. A więc zostało mu na
      co?
      Ale mam dała jeśc to miał dobrze. Nie dojechał autobusem za 250 mieisaczny bo
      autobus tak wczensiej nie jeździł.tam wiocha to co można chciec. Wyjechaliśmy
      stamtąd. Do sklepu 2 km zeby kupic pieczywo.No okropnie.
      A tutaj jak koledzy słyszą ze tyle zarabia to sa w szoku, bo u nich to nawet
      jak ktos pracujący nie ma więcej niz najniższa krajowa czyli 899 brutto.
      • nchyb Re: problem 06.04.06, 14:31
        no dalej mieszkajcie z rodzicami, póki was nie wyrzucą. A jak wyrzucą, to
        poużalajcie się w gminie, czy u prezydenta. TVN wezwijcie, zrobią jakiś program
        w stylu Uwaga, czy jakoś tam i może coś wam skapnie...
      • kawka74 Re: problem 06.04.06, 14:41
        no dobra
        -wynajem nie, bo drogo
        -pokój przy kimś - też nie, bo coś tam, nie załapałam, co
        -kredyt odpada ze względów finansowych
        -mąż pracę ma taką, jaką ma i z niej nie zrezygnuje
        -Ty do pracy nie pójdziesz, bo dziecko (a w jakim wieku ono?)
        -rodzice nie pomogą
        -wracać tam, skąd przyjechaliście, nie ma po co.
        No, to ja już nie wiem. Mogę co najwyżej zacząć na nowo czytać Erica Berne'a...
        • nchyb Re: problem 06.04.06, 14:46
          ja stawiam na media. Wspomniany TVN. Do tego akcja w stylu: oddam dziecko do
          domu dziecka - z tym do Gazety. Przyjaciółka i Tina i Pani domu też pewnie
          reportażyk zamieszczą. Ludzie dobrej woli łączmy się i pomóżmy.

          A 00q siedzi w domu (bardziej stawiam na pracę) i śmieje się w kułak, że tak
          nas na cacy załatwia i oszukuje, a my takie naiwniutkie... smile
        • bri Re: problem 07.04.06, 15:19
          No właśnie - widać wyraźnie, że to autorka gra.
      • falka32 Re: problem 06.04.06, 16:21
        Rozumiem, że może wkurzać i irytować roszczeniowa postawa i nieróbstwo. Ale nie
        rozumiem, czemu od razu na dzień dobry w pierwszych postach pojawiają się takie
        oceny. Po pierwsze, nie każdy jest zaradny i obrotny - ten niezaradny i
        nieobrotny osiąga takie same mizerne efekty jak nierób i leń. Skąd założenie z
        góry, że autorka i jej mąż należą do nierobów a nie do po prostu życiowych
        nieudaczników i pechowców? Czy bycie nieudacznikiem jest według was wynikiem
        wyłącznie własnej złej woli? Czy sądzicie, że każdy rodzi się z wrodzoną
        przedsiębiorczością, ytlko niektórzy celowo jej nie używają?

        Ja na przykład uważam, że zachrzanianie na dwóch etatach, nieumiejętność
        znalezienia mieszkania i samobójcze myśli z powodu konfliktów w domu nie
        świadczą o celowym nieróbstwie i wygodnictwie - tylko o jakiejś bezradności
        życiowej.

        Po drugie, ja akurat rozumiem odpowiedzi "tak, ale...". Większość rad, które
        dajecie jest bardzo radykalna i wymaga np. rezygnacji z niektórych życiowych
        priorytetów. Nie każdy radosny pomysł pt. "to wyjedźcie i po problemie" musi być
        wykonalny, nie każdy musi być lepszą alternatywą dla tych, konkretnych ludzi.

        Po trzecie, polecam (ach, jak lubię) dokładne czytanie wypowiedzi autorki. Kiedy
        podejmowali decyzję o dziecku i zamieszkaniu czasowo z rodzicami, mieli znacznie
        lepszą sytuację finansową i kredyt wydawał się w zasięgu ręki. Sytuacja miała
        być przejściowa. Ich sytuacja się pogorszyła, uniemożliwiając wycofanie się ani
        z dziecka ani z mieszkania z rodzicami.

        I po czwarte, to, co mnie najbardziej zadziwia, to gdzie się podziały te
        wszystkie córki toksycznych matek i ojców, gdzie te wszystkie synowe uciśnione i
        pomiatane przez złe teściowe? Wszyscy tutaj nagle mają cudownych rodziców i
        teściów, którzy są ich najlepszymi przyjaciółmi i są przez nich traktowani z
        rozsądną, mądrą, tkliwą czułością. Tak? Bo jak inaczej wytłumaczyć ten atak na
        autorkę i gwałtowną obronę jej rodziców? Musieli im dać nieżle w kosć, skoro
        rodzice nie są dla nich mili, prawda? Na próbę samobójczą też sobie zięć pewnie
        sam mocno zapracował, skoro tak cudowne istoty, jakimi są RODZICE z definicji,
        doprowadził do ostateczneści w postaci niemiłego, wrednego zachowania. Ech, tak,
        ci rodzice na pewno są aniołami cieprliwości i czułości, która po prostu została
        wyczerpana przez leniwą, wredną córkę i jej głupiego męża. Polecam lekturę
        waszych własnych narzekań na teściowe - nie zastanawiałyście się, jak bardzo
        musiałyście je zranić i im dokopać, żeby stały się dla was takie niedobre? tongue_outPP
        • nchyb Re: problem 06.04.06, 17:06
          e tam, Falko, teraz nie warto się przejmować. Zdaje się, ze 00q pracuje od 7 do
          15, to dopiero jutro będzei mogła Ci odpowiedzieć wink
          • rita75 mam pomysla ;-) 06.04.06, 17:14
            Zdaje się, ze 00q pracuje od 7 do
            >
            > 15, to dopiero jutro będzei mogła Ci odpowiedzieć wink

            a moze by tak po adresie IP dojsc w jakiej to instytucji 00q pracuje i
            zawiadomic szefa jakie to pjego racownica baki zbija w godzinach pracy?
            • nchyb Re: mam pomysla ;-) 06.04.06, 17:27
              szczerze?
              A po cholerę?...
              • rita75 Re: mam pomysla ;-) 06.04.06, 17:33
                > szczerze?
                > A po cholerę?...

                dlatego wink
                bo stawiam na to, ze jest pasozytem z budżetówki- czyli jajcarką stukajacą w
                godzinach pracy, utrzymywaną tez z moich podatków.
        • g0sik Re: problem 06.04.06, 17:16
          > Czy bycie nieudacznikiem jest według was wynikiem
          > wyłącznie własnej złej woli? Czy sądzicie, że każdy rodzi się z wrodzoną
          > przedsiębiorczością, ytlko niektórzy celowo jej nie używają?

          W większości przypadków tak! Jest pewna prawidłowość - nieudacznicy przeważnie
          oczekują, że ktoś inny rozwiąże ich problemy, bez ich własnego zaangażowania i
          wysiłku. Autorce wątku nie przypadła do gustu żadna propozycja, na wszystko ma
          jedną odpowiedź - nie, bo....
          Dlaczego ktoś, kto nie ma wykształcenia, nie zna języków, jest mało przebojowy
          oczekuje cudów od pracodawcy? Skoro autorka wątku nie próbuje przełamać marazmu
          i własnych ograniczeń jest skazana na klepanie biedy - taki los!
          • falka32 Re: problem 06.04.06, 17:47
            mamy inną definicję nieudacznika. Nieudacznik dla mnie to osoba, która nie umie
            osiągnąć tego, czgo pragnie, ponieważ nie wie jak się za to zabrać albo jej
            wiedza jest błędna, w związku z czym za co się nie zabierze, to spieprzy smile Co
            nie wyklucza dobrych chęci.

            Nchyb, dla mnie nie ma znaczenia, czy to jest podpucha, czy nie. Interesują mnie
            reakcje ludzi na tak postawiony i opisany problem, ponieważ takie reakcje
            właśnie najwięcej mówią o tym, jak ludzie są. Problem może być nieprawdziwy,
            lecz te reakcje są jak najbardziej realne.
            • nchyb Re: problem 07.04.06, 09:25
              >, dla mnie nie ma znaczenia, czy to jest podpucha, czy nie. Interesują mni
              > e
              > reakcje ludzi na tak postawiony i opisany problem
              Falko, ja rpóbowałam prawidłowo zareagować. Próbowałam pomóc, znaleźć
              rozwiązanie. Jednak okazało się, że moje propozycje były albo wyśmiewane, albo
              odrzucane. Wszystkie. Dla zasady. Więc jednak nie warto szukać rozwiązań dla
              kooś kto tego nie chce. Szkoda marnować energię. Lepiej pomagać tym, którzy
              tego naprawdę potrzebują i potrafią i CHCĄ z tej pomocy skorzystać.
              Pozdrawiam
              • 00q Re: problem 07.04.06, 09:31
                nchyb napisała:

                > >, dla mnie nie ma znaczenia, czy to jest podpucha, czy nie. Interesują mni
                > > e
                > > reakcje ludzi na tak postawiony i opisany problem
                > Falko, ja rpóbowałam prawidłowo zareagować. Próbowałam pomóc, znaleźć
                > rozwiązanie. Jednak okazało się, że moje propozycje były albo wyśmiewane,
                albo
                > odrzucane. Wszystkie. Dla zasady. Więc jednak nie warto szukać rozwiązań dla
                > kooś kto tego nie chce. Szkoda marnować energię. Lepiej pomagać tym, którzy
                > tego naprawdę potrzebują i potrafią i CHCĄ z tej pomocy skorzystać.
                > Pozdrawiam



                ja chce pomocy, porad, ale nie wszystko da sie zrezalizowac, jak narazie nie
                zrezalizuje tego , nie ma takiej możliwosc, wszystko się kręci wokol tej pracy.
                Nie jest łatwo znaleźc dobrą pracęi do tego za wspaniałe wynagrodzenie.Wkońcu
                maz pracowąłby za super pieniądze a tak poniza się za takie grosze. A co ma
                zrobic jak rodzina na utrzymaniu.Najgorsze to ze nie potraficie zrozumiem, syty
                głodnemu nie uwierzy, to prawda.
                • kawka74 Re: problem 07.04.06, 11:40
                  Najgorsze to ze nie potraficie zrozumiem, syty
                  >
                  > głodnemu nie uwierzy, to prawda.
                  Uwierzyć uwierzy, ale nie zrozumie.
                  To jakiej potrzebujesz porady? Jakiej pomocy? Chyba wszystkie logiczne i zgodne
                  z prawem wyjścia zostały Ci podsunięte pod nos. Żadne nie pasuje.
                  Nie bardzo wiem, czego Ty tak naprawdę oczekujesz.
                • kalina_p niech mąz idzie na kurs 07.04.06, 13:14
                  np. prawa jazdy D, juz Ci o tym pisalam.
                  Albo niech idzie do ochrony, co 3 noc np., zarobi jakies 800zl z tego, może
                  900...na umowe zlecenie.
                  Kombinujcie, nie przyjmuj z góry, że sie nie da...
                  • 00q Re: niech mąz idzie na kurs 07.04.06, 14:57
                    kalina_p napisała:

                    > np. prawa jazdy D, juz Ci o tym pisalam.
                    > Albo niech idzie do ochrony, co 3 noc np., zarobi jakies 800zl z tego, może
                    > 900...na umowe zlecenie.
                    > Kombinujcie, nie przyjmuj z góry, że sie nie da...


                    nie wyobrazam sobie zeby mąz pracujacy 7 dni w tyg po 14-16 h jeszcze szeł na
                    nocki.Boże jakie Wy rady dajecie ze szok.
                    • mkolaczynska Re: niech mąz idzie na kurs 07.04.06, 14:59
                      00q napisał:

                      >>
                      > nie wyobrazam sobie zeby mąz pracujacy 7 dni w tyg po 14-16 h jeszcze szeł na
                      > nocki.Boże jakie Wy rady dajecie ze szok.

                      To może ty idź sama co?
                      • moofka Re: niech mąz idzie na kurs 07.04.06, 15:01
                        mkolaczynska napisała:

                        > 00q napisał:
                        >
                        > >>
                        > > nie wyobrazam sobie zeby mąz pracujacy 7 dni w tyg po 14-16 h jeszcze sze
                        > ł na
                        > > nocki.Boże jakie Wy rady dajecie ze szok.
                        >
                        > To może ty idź sama co?

                        _______________________
                        no ale ty rady dajesz
                        przeciez ona ma DZIECKO
                        nie wiesz, ze jak sie ma DZIECKO to nie mozna pracowac?
                        tongue_out
                        • mkolaczynska Re: niech mąz idzie na kurs 07.04.06, 15:05
                          moofka napisała:

                          > no ale ty rady dajesz
                          > przeciez ona ma DZIECKO
                          > nie wiesz, ze jak sie ma DZIECKO to nie mozna pracowac?
                          > tongue_out
                          >

                          ale ja gupia jezdem wstyd
                          no jak jest dziecko to pracować się nie da
                        • shady27 Re: niech mąz idzie na kurs 07.04.06, 16:11
                          ja nie wiem, albo ja mam takie zlote dziecko (chociaz ostatnio daje w kosc bo ryczy przez zeby), ale ja jestem w stanie zrobic wszsytko przy nim, nawet isc do pracy jakbym chciala....dla chcacego nic trudnego wink
                          • mkolaczynska Re: niech mąz idzie na kurs 07.04.06, 16:14
                            shady27 napisała:

                            > ja nie wiem, albo ja mam takie zlote dziecko (chociaz ostatnio daje w kosc bo
                            r
                            > yczy przez zeby), ale ja jestem w stanie zrobic wszsytko przy nim, nawet isc
                            do
                            > pracy jakbym chciala....dla chcacego nic trudnego wink

                            Heh ja mam diabelskie dziecko w domu! a pracuje wink Jestem bohaterką? Może mnie
                            odznaczą?
                    • shady27 Re: niech mąz idzie na kurs 07.04.06, 16:10
                      tu sie trace.....mojej kolezanki maz pracuje prawie 400 godzin w miesiacu w ochronie, koszmar a jednak chcial podniesc kwalifikacje, zeby nie byc stojkowym na bramce tylko w interwencji i musial zrobic prawko...zrobil, musial zrobic licencje, zrobil....mimo ze czasu mial baaaardzo malo
                  • 00q Re: niech mąz idzie na kurs 07.04.06, 14:58
                    kalina_p napisała:

                    > np. prawa jazdy D, juz Ci o tym pisalam.
                    > Albo niech idzie do ochrony, co 3 noc np., zarobi jakies 800zl z tego, może
                    > 900...na umowe zlecenie.
                    > Kombinujcie, nie przyjmuj z góry, że sie nie da...



                    mamy dośc tych zleceń, niby Warszawa a opłakane zarobki i naprawdę się staramy,
                    ale nie dajemy juz rady.
                    • kalina_p no to powtarzam -niech mąz idzie na kurs 07.04.06, 16:59
                      np. prawo jazdy D, zarobki od razu wieksze.
                      Niech się zwolni z tej pracy, w której jest, skoro tak marnie placa, niech idzie
                      do ochrony na nocki a w ciagu dnia niech robi kurs...Da się, naprawde.
                      Nawet mnie juz zaczynasz "rozwalac" swoim podejsciem...Słuchaj, jesli chciecie,
                      żeby wam bylo lepiej, to musicie cos zmienić.
                      Podjąc jakies decyzje.
                      Jesli tu pracuje caaaałe dnie za grosze, i tym samym nie ma czasu na nic innego,
                      nawet szukanie innej pracy, to niech sie zwolni, po prostu. Niech idzie do
                      ochrony, troche grosza wpadnie a bedzie mial czas rozgladac sie za inna praca,
                      niech sie zarekjestruje jako bezrobotny - dostanie zasilek, za darmo może iśc na
                      szkolenianie wiem, róbcie cos...
                      Pewnie miesiac-dwa będzie ciężko ale potem to zaprocentuje, a jak nic nie
                      zrobicie to dajel bedzie doopa blada i tyle.
                      Postawcie wszytsko na jdna karte i juz. Do odwaznych świat nalezy, tak juz jest...
              • falka32 Re: problem 07.04.06, 12:17
                nchyb, przejrzałam dla porządku to, co pisałaś i dla mnei z tego wynika tyle, że
                te propozycje z różnych powodów są albo niewykonalne (rodzice nie mogą wam pomóc
                coś znaleźć?)albo już autorka próbowała i z jej doświadczenia wynika, że się nie
                da. A przynajmniej, że ona nie potrafi. Dla mnie nie jest to jednoznaczne z "nie
                chce", tylko, że próbowała i się zraziła, uznała, że nie da się w ten sposób.

                Tutaj albo można podawać pozytywne przykłady świadczące o tym, że jednak się da
                (zamiast ogólnikowego "jak się chce, to się znajdzie"), albo szukać rozwiązań
                łatwiejszych, które są w zasięgu możliwości intelektualnych i emocjonalnych
                autorki. Nie każdy nadaje się do tego, żeby emigrować. Nie każdy jest tak
                optymistyczny i uparty, żeby wierzyć w sensowność szukania pracy w ogłoszeniach
                po wysłaniu 200 cv bez odpowiedzi.
                • moofka Re: problem 07.04.06, 12:24
                  Nie każdy nadaje się do tego, żeby emigrować. Nie każdy jest tak
                  > optymistyczny i uparty, żeby wierzyć w sensowność szukania pracy w
                  ogłoszeniach
                  > po wysłaniu 200 cv bez odpowiedzi.


                  i wreszcie nie kazdy nadaje sie do tego, zeby pracowac
                  ja na przyklad wolalabym nie,
                  nie sluzy mi to tongue_out
                  • shady27 Re: problem 07.04.06, 12:27
                    hehe...... jakbym mogla to z checia bym nie pracowala, ba nawet rzesa bym nie ruszyla sie w strone pracy.......a moje motto brzmialoby "jesli gdzies blisko mnie jest jakas praca , zabierzcia ja ode mnie jak najdalej" ale niestety nie da sie..... ja pracuje bo musze a nie ze chce czy lubie
                • kawka74 Re: problem 07.04.06, 15:52
                  Nie każdy jest tak
                  > optymistyczny i uparty, żeby wierzyć w sensowność szukania pracy w
                  ogłoszeniach
                  > po wysłaniu 200 cv bez odpowiedzi.
                  To nie zawsze jest kwestia optymizmu i uporu. Ja na przykład szukałam pracy,
                  owszem, z uporem, ale po to, żebym potem mogła sobie powiedzieć, że zrobiłam
                  wszystko, co mogłam, żeby tę pracę znaleźć, że teraz nie muszę mieć wyrzutów
                  sumienia, że czegoś zaniedbałam.
                  A 00q mi coraz bardziej przypomina kogoś, kto żebrze o kawałek chleba, a potem,
                  zaprowadzony do jadłodajni, kręci nosem na wszystko, co jest w menu.
                  Pozytywnych przykładów też chyba możemy sobie oszczędzić, bo dowiemy się, że to
                  była inna sytuacja, i tak źle, jak 00q, to na tym łez padole jeszcze nikt nie
                  miał.
                • nchyb Re: problem 07.04.06, 17:00
                  > te propozycje z różnych powodów są albo niewykonalne (rodzice nie mogą wam
                  pomó
                  > c
                  > coś znaleźć?)albo już autorka próbowała i z jej doświadczenia wynika, że się
                  ni
                  Falko, z tymi rodzicami, to już była ironia, po wcześniejszych kilkuset postach
                  rad.

                  A co do wczesniejszych prób, raczej autorka ich nie podejmowała, ale z góry
                  zakładała, że nie wyjdą. Ewentualnie próbowała raz i drugi, a z doświadczenia
                  wiem, że raz i drugi nie wystarczy. Trzeba do skutku.

                  Co do emigracji, przyznaję rację. Nie każdy się nadaje. 00q, jezeli jest
                  prawdziwa, na pewno się nie nadaje. Niestety, za granicą nikt nie przychodzi i
                  nie prosi emigrantów, by raczyli zamieszkać w ich domu, za niewysoką opłatą i
                  żaden pracodawca na klęczkach nie przybywa, by zapraszać 00q i jej męża do
                  pracy u siebie. Nie zaprasza niewykfalifikowanych pracowników, nie mających
                  chęci do pracy, że już o braku znajomości języka nie wspomnę. A patrząc na
                  dotychczasowe posty 00q można sądzić, że nawet gdyby się nawiedzony trafił i
                  błagał ich, by u niego pracowali, 00q i tak znalazłaby tysiące tłumaczeń,
                  dlaczego jest to niemożliwe... smile
    • ania.freszel Re: problem 06.04.06, 17:41
      Jeżeli jedna osoba pracuje i kasy nadal za mało, to pracować muszą dwie. Można
      pracować w domu, tylko trzeba chcieć. W domu można robić różne
      rzeczy :tłumaczenia, strony www, prowadzić księgowość, korepetycje, diabli
      wiedzą co jeszcze. Tylko trzeba cuś sobą reprezentować a nie "gdzie mam sie
      zwrócić o pomoc".... bo oczekiwać najłatwiej.
      Jeśli nie stać was na kredyt to trzeba cos tanio wynająć.I jeśli sie w czepku
      nie urodziło to niestety trzeba sie do roboty zawinąć a nie jęczeć na forum.
      Ale dla Ciebie nasze propozycje i tak pewnie będą "nie, bo...". Bo po co?
    • shady27 i znowu utwierdzilam sie w przekonaniu, ze 06.04.06, 17:46
      nie warto wyzalac sie na forum, bo zawsze dostanie sie w tylek, zero rad tylko obelgi niestety..... macie tyle pomyslow na zycie na zarabianie to dlaczego co druga piszaca tu placze ze jest biedna, nieszczesliwa???????? "latwo pracowac w domu", "wynajmijcie cos" , "wyprowadzcie sie" bosheee jak czytam te posty robi mi sie slabo. Mam nadzieje ze zanim kiedykolwiek zaczne pisac na forum o swoich prywatnych sprawach napewno ugryze sie w palce zeby nie stuknac w klawiature.......powinnyscie pisac na forum "jak czlowieka maxymalnie zdolowac, zeby sie powiesil" ...
      • rita75 Re: i znowu utwierdzilam sie w przekonaniu, ze 06.04.06, 17:49
        > nie warto wyzalac sie na forum, bo zawsze dostanie sie w tylek, zero rad
        tylko
        > obelgi niestety.....

        sluchaaam?

        zero rad????
        • rita75 obelgi????? 06.04.06, 17:51
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=39772586&a=39841604
        • rita75 nastepna obelga??? 06.04.06, 17:52
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=39772586&a=39838289
    • shady27 szkoda slow 06.04.06, 17:54
      Rita jesli nie jestes w stanie pojac o co mi chodzi to szkoda moich opuszkow palcow zeby ci to tlumaczyc....
      • rita75 Re: szkoda slow 06.04.06, 17:59
        > Rita jesli nie jestes w stanie pojac o co mi chodzi to szkoda moich opuszkow
        pa
        > lcow zeby ci to tlumaczyc....


        wiesz tu nie chodzi o to, ze ja nie rozumiem- to ty nie rozumiesz,
        generalizujesz.
        Lasia dostala rad bardzo wiele- w wiekszosci madrych ( nie chodzi mi o moje
        rady)- na wszytsko jest : "tak, ale"
        doksztalcic sie - tak, ale
        zmienic prace- tak, ale
        postawic na swoim- tak, ale
        itd, itd
        • rita75 Re: szkoda slow 06.04.06, 18:02
          jezeli tozsamosc 00q jest prawdziwa- no coz- ma to na co zapracowala- kazdy
          jest kowalem wlasnego losu
          • shady27 Re: szkoda slow 06.04.06, 18:08
            niby tak, ale czasem zycie samo pisze scenariusze i ludzie wpadaja w prawdziwe tarapaty......ale przeczytalam kazda odpowiedz i powiem szczerze ze w tej chwili zastanawia mnie jedno....skoro juz dalyscie jej rady, bo rady tez byly, nie tylko obelgi i wykorzystano pelna pule rad, to co dalej???

            a zreszta...psia krew kazdy ma swoje wlasne problemy, zeby sie jeszcze przejmowac netowymi wink
            • rita75 Re: szkoda slow 06.04.06, 18:13
              skoro juz dalyscie jej rady, bo rady tez byly, nie
              > tylko obelgi i wykorzystano pelna pule rad, to co dalej???


              wlasnie, co dalej?
              Jezeli o nia chodzi, to raczej umysl jest zaprzatnela mysl, jak te rady
              odeprzec, niz skorzystac z nich.
              • shady27 Re: szkoda slow 06.04.06, 18:21
                hmmmm no wlasnie....cos mi tu przestaje grac
            • kawka74 Re: szkoda slow 06.04.06, 18:13
              skoro juz dalyscie jej rady, bo rady tez byly, nie
              > tylko obelgi i wykorzystano pelna pule rad, to co dalej???
              >
              To już, na szczęście, nie nasz problem. Zresztą do tej puli rad możesz też
              dorzucić jakąś swoją, może ona akurat będzie trafna smile Mnie się pomysły już
              wyczerpały...
              • shady27 Re: szkoda slow 06.04.06, 18:25
                hehehe poczytalam wsyzstkie rady i powiem szczerze ja tez nie mam pomyslow.......... ja najbardziej obstawialabym chyba wyjazd za granice, my tez chcemy tak zrobic nie tyle z pobudek finansowych co z checi emigracji na stale....

                z jednym sie tylko nie zgodze, z mysleniem ze skoro mieszka sie w Warszawie to zarabia sie krocie...niestety tak nie jest, sama wielokrotnie pracowalam za psi @#$% i mialam tego serdecznie dosyc, nie chce nikogo urazac ale wlasnie ludzie z poza warszawy zanizaja nam place, bo spotkalam sie z tym ze pytano gdzie mieszkam, mowie ze w Warszawie, a no to dziekujemy pani wolimy kogos spoza bo wtedy mniej placimy....szlag mnie trafia
        • shady27 Re: szkoda slow 06.04.06, 18:06
          Rita ale mnie chodzi o caloksztalt a nie konkretnie o ten watek....faktycznie co by nie napisac autorce jest zawsze pod gorke....chociaz czasem chcialoby sie napisac "chcialas rady to posluchaj a jak nie sluchasz i jestes na nie to nie zawracaj d...y".... wink
    • iwles Jedyna właściwa rada to .... 06.04.06, 22:20
      ... idź do psychologa..........
      Pierwsza wizyta powinna być darmowa.....

    • bri Re: problem 07.04.06, 15:10
      A co umiesz robić? Jakie masz wykształcenie?
      • g0sik Re: problem 07.04.06, 16:27
        O to chodzi, że zarówno autorka wątku jak i jej mąż nie mają żadnego
        wykształcenia i nie znają języków obcych ale mają ambicję żeby duzo zarabiać i
        najchętniej się nie narobić.
        Co raz mniej się dziwię rodzicom, że chcą się pozbyć tego towarzystwa....
        • 00q Re: problem 26.04.06, 16:21
          g0sik napisała:

          > O to chodzi, że zarówno autorka wątku jak i jej mąż nie mają żadnego
          > wykształcenia i nie znają języków obcych ale mają ambicję żeby duzo zarabiać
          i
          > najchętniej się nie narobić.
          > Co raz mniej się dziwię rodzicom, że chcą się pozbyć tego towarzystwa....


          mamy wykształecenie kotku...
          • iwles Re: problem 28.04.06, 11:00
            00q napisał(a):

            >a ty myslisz ze warszawa to daje zarobic? tutaj jest największy wyzysk, nie
            >jestesmy po studiach i dlatego jest problem ze znalezieniem pracy



            00q napisał(a):

            > g0sik napisała:
            >
            > > O to chodzi, że zarówno autorka wątku jak i jej mąż nie mają żadnego
            > > wykształcenia i nie znają języków obcych ale mają ambicję żeby duzo zarab
            > iać
            > i
            > > najchętniej się nie narobić.
            > > Co raz mniej się dziwię rodzicom, że chcą się pozbyć tego towarzystwa....
            >
            >


            > mamy wykształecenie kotku...




            O jakim wykształceniu mówisz ?



            • shady27 Re: problem 28.04.06, 11:50
              podstawowym a niby jakim......a teraz kit wciska ze wygrala wycieczke palcem po mapie chyba,
    • clk Re: problem 09.04.06, 07:11
      Ja nie rozumiem do konca.
      Ty nie masz pracy. To dlaczego do niej nie pojdziesz?
      Ja nie zarabiam kokosow, ale bez wyzszego wykształcenia (ok, jestem w polowie, w
      pazdzierniku chce dokonczyc studia) spokojnie znalazlam prace. i to nie jedna.
      1,5 roku temu, kiedy przeprowadzilam sie tutaj, zaczelam pracowac na stacji
      benzynowej, gdzie zarabialam wiecej niz twoj maz za jeden etat (praocwalam na pol).

      Znam rodzine w wwa, gdzie wlacznie ich dochody siegaja 1700zł max i skromnie,
      ale ZYJA (z coreczka, wiek 5 lat).
      • iljana Re: szkoda 24.04.06, 12:34

        Przeczytałam właściwie kilkanaście pierwszych postów, ale najważniejsze, ze
        podeszłam do tego bez emocji. Nie znam 00q, więc jestem bezstronna. Napisała
        zwykły post. Natomiast wy dziewczyny zrobiłyście z tego koszmar i pokazałyście
        jakie potraficie być. Szok.

        Bądźcie rozsądne. Grubo zostało tu przesadzone.

        Kilka osób już pisało o identycznych odczuciach. Szkoda, ze same sie tak
        nakręciłyście..

        A do ciebie 00q - czasem nie warto pisać nic nigdzie, bo można spotkać się z
        takimi reakcjami.
        • moofka Re: szkoda 24.04.06, 12:46
          to dla tej jednej odkrywczej mysli wygrzebalas watek sprzed miesiaca? smile
          • iljana ** 26.04.06, 09:39
            tak, wygrzebałam. Nie dla tej myśli - ALE KU PRZESTRODZE

            Na jednym z najnowszych watków o fryzjerze, ni z gruszki ni z pietruszki -
            pisano ze jak się nie ma pieniędzy to nie chodzi się do fryzjera. W efekcie
            pogaduszki... doszło do nieeleganckich wypowiedzi. Bardzo mnie to zadziwiło, że
            zwykły "fryzjer/pasemka itp" budzą tyle negatywnych emocji.

            Z czystej ciekawości odszukałam wątek o problemach finansowych autorki i
            okazało się że niektórych ludzi dosłownie wszystko wytrąca z równowagi.


        • iwles hahahahahahahaha........... n/t 24.04.06, 14:44

    • bea58 do 00q 26.04.06, 15:20
      Kochana potrafie zrozumiec Twoja sytuację, ale mi naprawdę nie chce się
      wierzyć, że ty w Warszawie nie możesz znaleźc pracy. Nikt kredytu ani
      mieszkania nie da ci za darmo. Mieszkałam w Warszawie i najdłużej bez pracy
      byłam dwa miesiące tylko dlatego, że nie chciałam pracować w sklepie, szukałam
      czegoś w swoim zawodzie. Ale pomyśl, może warto pójść do pracy na początek
      nawet do sklepu, może jakiś hipermarket a w międzyczasie szukać czegoś
      lepszego, lepiej płatnego bo wiem, że tam płacą marne grosze. A do opieki nad
      dzieckim to może poprosisz jakąś miłą sasiadkę, koleżankę albo ciocię która by
      się zajęła dzieckiem kiedy wy bedziecie w pracy a rozliczycie się z opiekunką
      po pierwszej wypłacie? Jężeli jestes zainteresowana moge podać ci namiary do
      sklepu spożywczego gdzie wcale kiepsko nie płacą. Prosze o kontakt na priv. Nic
      nie ma od razu do weszystkiego trzeba dążyć malutkimi kroczkami. Ja też
      marzyłam o mieszkaniu w Warszawie, zresztą marzę do dzisiaj, ale na początek
      kupiliśmy mieszkanie z daleka od Warszawy, gdzie ceny są naprawdę niskie, ja
      teraz nie pracuję - wychowuję naszą córkę ale moj mąż pracuje. I takie 1300
      złoty z dwóch etatów to nawet zarobiłby Twój mąż w jakimś Pcimiu Dolnym a
      wynajecie mieszkania w małej mieścinie kosztuje 300 zł. Zastanów sie czy nie
      warto spróbować.
      • 00q bea58 26.04.06, 16:20
        tka sie składa ze pmciu dolnym nei ma pracy, juz próbowalismy nie jestesmy w
        warszawie tylko dlatego zeby byc, ale po to by zarobic kase, a tutaj jak
        narazie ma gdzie zarobic.Ja nie mam tutaj znajomych zeby posiedzieli z
        dzieckiem. więc jak się wyrwac do pracy?
        • natiania Re: bea58 26.04.06, 19:43
          przeczytałam ten wątek prawie cały i dziwi mnie jedno: "w Warszawie nie ma
          pracy?" większość moich znajomych mieszka tam, pracuje i zmienia pracę jak
          rękawiczki szukając czegoś super ale pracują. Ja mieszkam w małym mieście, rynek
          pracy jest tu tragiczny ale szukam i wiem że coś znajdę może nie idealnego ale
          coś na pewno. Mój mąż szukał prawie rok i znalazł, a zarabia więcej niż twój mąż
          i to w takiej dziurze na jeden etat. moja rada "szukajcie a znajdziecie" choć
          chyba nie chcesz rad
        • bea58 Re: bea58 27.04.06, 10:16
          Czegoś tutaj nie rozumiem, mieszkasz u rodziców, w Warszawie czyli rozumję że
          tam się wychowałaś i nie masz żadnych znajomych? Aż mi się wierzyć nie chce.
          Ale z tego co widzę to tobie po prostu niechce sie iść do pracy, zaproponowałam
          ci, że mogę dać ci namiary do sklepu spożywczego gdzie pracując na jeden etat
          zarobiłabyś prawie tyle co Twój mąż na dwóch etatach, nawet nie zapytałaś co to
          za sklep. A co do opieki nad dzieckiem, moja siostra była w podobnej sytuacji,
          mieszkała u swoich teściów w Warszawie, wszyscy pracowali i też mieli małe
          dziecko i nie miała wiekszego klopotu ze znalezieniem sasiadki która była już
          na emeryturze i zajęła się dzieckiem. I tym sposobem dosłownie za grosze miała
          opiekunkę do dziecka. A co do Pcimia to też mozna znaleźć pracę, moze nie jest
          to tak proste jak w stolicy, ale jednak da się, WIEM bo sam teraz mieszkam w
          małej mieścinie. 00q wiesz jak się spełniaja marzenia? trzeba czegoś
          baaaaaaaaaardzo pragnąć a wtedy podświadomie dązysz do tego i wcześniej czy
          później dostaniesz to o czym marzysz. Ale mi się wydaję, że Tobie nawet nie
          chce się marzyć
          • camilcia ??? 28.04.06, 09:27
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=40981328
            • bba75 Re: ??? 28.04.06, 10:12
              nic dodać, nic ująć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka