Dodaj do ulubionych

Obsługa w sklepach...

06.04.06, 13:01
Jest skandaliczna w wiekszości sklepów. Już sama nie wiem, czy ze mną cos nie
tak, i się czepiam, czy poprostu tak jest. Po raz pierwszy zwróciła mi na to
uwagę moja teściowa. Sprzedawczynie w sklepach w Warszawie odzywaja się
okropnie do klientów. Na jej pytanie np. czy może wziac pół udźca z indyka,
dostała odpowiedź, "a co ja z resztą zrobię"??? Chyba można to w inny sposób
powiedzieć.Jest to jeden z przykładów.
Chciałam wczoraj kupić buty dla dziecka. Weszłam do sklepu. Buty w granicah
100-170 pln. Mierzymy, jedną parę, drugą. Na środku stoi pani obsługująca i
dwie panie obsługujące z sąsiednich sklepów. Rozmowa na całego. Zero
zainteresowania typu "czy w czymś pomóc?", oglądły sie tylko od czasu do
czasu czy czegoś czasem nie zabieramy. Do tego nawet skupić sie nie mogłyśmy,
bo panie nasze rozmowy skutecznie zagłuszały swoją dyskusją. Oczywiście ze
sklepu wyszłyśmy bez butów.. W kolejnym sklepie, Bartku, też podobnie.
Oczywiscie butów w zadnym nie kupiłam. Zastanwiam się, co się dzieje z tymi
ludźmi. Za dobrze się im powodzi, że sklepy prowadzą od tak sobie, z nudów,
bo chyba nie po to, zeby coś sprzedawać. Argument, ze panie sa źle opłącane
też do mnie nie trafia. W końcu mogą zmienić prace, jak im się nie podoba tak
którą wykonują.
Obserwuj wątek
    • blou1 Re: Obsługa w sklepach... 06.04.06, 13:11
      Z tą obsługą jest różnie. Ja znam sprawę z drugiej storny. Pracowałam trochę w
      sklepie, na dziale z domowymi bibelotami, lampami itp. Czasem daje o sobie znać
      poprostu zmęczenie. Pracowałyśmy po 10godz. na nogach, z godzinną przerwą.
      Wytrzymanie 9 godzin w pionie nie jest łatwe, dochodzi wykonywanie innych
      czynności, przenoszenie ciężkich paczek, (serwisy obiadowe, lampy stojące,
      komplety garów itp, to waży sporo wbrew pozorom) a i rozładowywanie palet. Był
      okres że nie mogłyśmy się oprzeć, no i ten służbowy uśmiech i nagabywanie
      klienta który dopiero co wszedł. Może te panie nie są na prowizji. Ja byłam i o
      klienta musiałam dbać.
    • mieszkowamama Re: Obsługa w sklepach... 06.04.06, 13:13
      Wiesz, Niusia, wydaje mi się, że to jest ta nasz polska mentalność. Narzekanie,
      że jest źle, że okropnie płacą... A poza tym sobie taka jedna z drugą myślą,
      skoro jest mi źle, źle płacą, źle mnie traktuje pracodawca, to po kiego grzyba
      mam być miła? My, Polacy, tacy po prostu jesteśmy, takie są przynajmniej moje
      obserwacje wink

      Z drugiej strony... co prawda nie pracuję w sklepie, ale w "obsłudze klienta".
      Ostatnio mamy poważne kłopoty zdrowotne z dzieckiem. Urlop czy zwolnienie nie
      wchodzi u mnie w grę. Praca dobra, nieźle płatna... nie narzekam ogólnie. Ale w
      tym naszym trudnym okresie też bywało, że nie byłam dla ludzi tak miła, jak
      powinnam. Czasami po prostu to było silniejsze ode mnie sad
      Choć wcale siebie nie usprawiedliwiam.
      • niusianiusia Re: Obsługa w sklepach... 06.04.06, 13:26
        Cóż, kupię tam te buty, gdzie sprzedawczyni będzie miła. Mam zamiar kupić dwie
        pary dobrych butów, i wiosenne i letnie. Poniewaz ja również bardzo ciężko
        pracuję, niekiedy po kilkanaście godzin dziennie, wydam moje cieżko zarobione
        pieniądze w sklepie w którym będzie miła i uśmiechnięta sprzedawczyni.
        • mufka51 Re: Obsługa w sklepach... 06.04.06, 13:50
          Swoje niepowodzenie,kłopoty w domu,humory zostawiam przed drzwiami do pracy.
          Nikogo to nie interesuje,że mam dzisiaj akurat zły dzień.Zawsze tego pilnuję i
          tego samego wymagam od innych.
    • lenka_13 Re: Obsługa w sklepach... 06.04.06, 13:23
      Ja także pracuję w dziele obsługi klienta i z doświadczenia wiem,że i z
      klientem różnie bywa.
      Oczywiście nie biorę tych Pań w obronę,bo także tego nie lubię.
      Czasami jak mam wolną chwilkę piszę e-maila ze skargą na obsługę do właściciela.
      Jeżeli my nie będziemy dbać o swoje prawa , to nikt o nie nie zadba.
    • adsa_21 Re: Obsługa w sklepach... 06.04.06, 13:23
      to prawda - niekiedy obsluga jest straszna. Ostatnio bylam w Outlecie w
      Piasecznie, w sklepie Levis'a. chcialam kupic dzinsy ale kompletnie nie
      orientowalam sie w ich rozmiarowkach. Panie bynajmniej nie raczyly mi pomoc. W
      niektorych sklepach obsluga zas jest b. mila np. W Jacqueline Riu - nigdy sie
      nie nacielam...przemile Panie.
    • iwoniaw Re: Obsługa w sklepach... 06.04.06, 14:01
      Generalnie rzadko mi się zdarza, żeby trafić na niemiłą obsługę w sklepie - może
      mam szczęście. Niemniej jeśli ekspedientki sprawiają wrażenie, że klient im
      przeszkadza, to ja więcej do takich miejsc nie zaglądam.
    • shady27 Re: Obsługa w sklepach... 06.04.06, 14:05
      Ja pracowalam kiedys w sklepie, jeden wielki koszmar, klienci obrzydliwi, najcetniej by chcieli za darmo, no i ten mus sztucznego usmiechu do klienta za marne pieniadze...rzucilam ta prace w cholere,z korzyscia dla wszysktich. nie umiem byc sztucznie uprzejma jeszcze to obrzydliwego babolca, ktory mi wymysla. bo i tacy sie zdarzali......brrrrrr....ja tego nie znosze, jak wchodze do sklepu gdzie sprzedawczyni jest mila go urzygu robi mi sie slabo i wiem ze jest to falszywa uprzejmosc, wole juz jak sa obojetne, ja kupie zaplace i pjde w diabli.....
      • inez21 Re: Obsługa w sklepach... 06.04.06, 14:24
        Ja zachodząc do sklepu cześciej widzę odwrotna sytuację niestety,że to ludzie
        przychodzą i odreagowuja swoje stresy na ekspedientkachsad
        to takie nasze polskie piekiełko..
    • miirabelka Re: Obsługa w sklepach... 06.04.06, 14:25
      A moim zdaniem obsługa się znacznie poprawiła. Pamiętam jak kilkanaście lat temu
      robiłam zakupy w Domach Towarowych Centrum w Warszawie i na dziale m.inn. z
      apaszkami coś oglądałam, stojąca obok mnie pani grzecznie zapytała
      sprzedawczynię ile kosztuje jakaś apaszka, na co pani szybko oceniła jej wygląd
      i możliwości finansowe i odpowiedziła "ee ta to za droga dla pani" smile
      A tak na marginesie strasznie nie lubię, kiedy jeszcze nie zdążę dobrze wejść do
      sklepu, a już słyszę pytanie „w czym mogę pomóc?”. Rekord pobiła jedna z pań
      sprzedających, która nie dając mi spokojnie przymierzyc, dopominała się żebym
      wyszła z przymierzalni i się pokazała, noo specjalnie grzeczna to ja wtedy nie
      byłamsmile
      Zgodzę się jednak, że sprzedawczynie powinny być w pobliżu, żebym, jeśli pojawi
      się jakiś problem, nie musiała ich szukac lub czekac, aż zakończą pogawędkę z
      koleżanką. Kiedyś widziałam jak ktoś nie mogąc się doczekac na zainteresowanie
      ze strony pań sprzedających zapytał "Czy ja paniom NIE PRZESZKADZAM?" smile

      ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥
    • aleksandrynka Re: Obsługa w sklepach... 06.04.06, 14:26
      Sprzedawczynie w sklepach w Warszawie odzywaja się
      > okropnie do klientów. Na jej pytanie np. czy może wziac pół udźca z indyka,
      > dostała odpowiedź, "a co ja z resztą zrobię"??? Chyba można to w inny sposób
      > powiedzieć.Jest to jeden z przykładów.

      ja kiedyś miałam podobną sytuację. Leżał kawałek pasztetu, poprosiłam o 20
      deko. Zważyła kawałek i pyta: 38 może być? Ja na to że nie, że to o połowę
      więcej i chcę 20. A ona tak samo jak tamta odpowiedziała: I co ja z tym
      zrobię??? Z pretensją w głosie... Powiedziałam, że mnie to nie interesuje, ja
      chcę 20, a jak nie może to do widzenia. Niby mogłam wziąć całość ale wiem, że
      by się raczej zmarnowało. Nie obchodzi mnie, czy ona sprzeda to później, czy
      nie, może odmówić podzielenia tego kawałka ale GRZECZNIE. Jak nie to spad...
      Więcej tam nie poszłam, na bazarku konkurencja spora smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka