Dodaj do ulubionych

Matki egoistki - vol. 2

23.05.06, 10:31
Ponownie zainspirowana wątkiem pod tym samym tytułem chciałabym zwrócić Waszą
uwagę na nowy typ matek egoistek, których wysyp obserwuję m.in. w szkole u
mojej Córki.
Ela chodzi do państwowej szkoły podstawowej, w Warszawie, w przeciętnej
dzielnicy (mam tu na myśli, nie willowej i nie slumsy, norma). Ostatnio była
na kilkudniowej wycieczce szkolnej, na której jako jedna z (bardzo!)
niewielu, nie miała: mp3, komórki z aparatem fotograficznym, kosmetyków do
malowania (w tym firmy Dior, słowo honoru), mini laptopa, cyfrowego aparatu
fotograficznego. O firmowych ciuchach nie wspomnę - te mają praktycznie
wszyscy.
Gdzie tu tytułowe matki egoistki? A no właśnie. Spora część tych dzieci
nagminnie przychodzi do szkoły na czczo (np. na trzecią lekcję), nie przynosi
ze sobą żadnego śniadania (w szkolnym sklepiku mogą przecież kupić colę i
czipsy, a nawet drożdżówki i pączki) a na kanapkę z upieczonym w domu przeze
mnie chlebem (nawiasem mówiąc nie wyszedł nadzwyczajny), którą Ela miała w
szkole patrzą jak na zjawisko. Za to na zebraniach mamusie są prosto od
fryzjera i mają nienaganny manicure. Te same dzieci idą do kina czy teatru
tylko z klasą i wytrzeszczają oczy z zazdrością słuchając o niedzielnej
wyprawie rowerowej z rodzicami.
Nasuwa mi się refleksja: o egoizmie rodziców nie świadczy kupowanie dzieciom
ubrań w lumpeksach. Najwyraźniej prościej wystroić dziecko jak lalkę w
markowym sklepie za parę tysięcy, niż wstać pół godziny wcześniej i
przyszykować temu dziecku śniadanie i coś do szkoły, upiec razem ciasteczka
czy pojechać na wycieczkę.


Obserwuj wątek
    • zona_mi Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 10:34
      Zgadzam się z Tobą w zupełności smile
      • dwamartaki Off topic 23.05.06, 10:42
        Chciałabym przepis na chlebsmile, jeśli można.
        • abosa Re: Off topic 23.05.06, 10:50
          Pod słowami założycielki wątku mogę się tylko podpisać, a co do chleba, polecam
          Galerię potraw oraz www.domowe.forumer.pl/
          też piekę sama wink
          pozdrawiam, a
    • blou1 Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 10:48
      100% racji!
    • wieczna-gosia Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 10:50
      niż wstać pół godziny wcześniej i
      > przyszykować temu dziecku śniadanie i coś do szkoły, upiec razem ciasteczka
      > czy pojechać na wycieczkę.
      >

      a po co wstawac pol godziny wczesniej? Tak przy okazji wstaje o 6 jakbym miala
      wstac pol godziny wczesniej to moge sie odstrzelic zeby sie nie meczyc i tak ta
      6 przychodzi mi z trudem. Ale co do ad remu- moje dzieci od pierwszej klasy
      robia sobie sniadania same, nie widze powodu bym to ja musiala dbac o drugie
      sniadanie ucznia. Zdarza sie ze sobie nie zrobia i trwonia wtedy kieszonkowe na
      paczka. Ale rzadko trwonia bo im szkoda smile

      reszta twojej opowiesci brzmi dla nie jak bajka, u mie dzieci sa w klasie
      normalne, bez makijazow, rodzice chyba normalnie zajmuja sie dziecmi i chodza z
      nimi do kina i na wycieczki.

      Na zebraniach nie bywam bo wtedy to ja pracuje a ciasteczek piec nienawidze wiec
      nie pieke smile Ale ty nisar mozna pomyslec ze normalnie wyjatkowa jestes smile ja nie
      jestem- normalna mam szkole znaczy i normalni ludzie wokol mieszkaja.
      • nisar Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 10:55
        Absolutnie nie jestem wyjątkowa, pracuję zawodowo od zawsze, w pełnym wymiarze
        i też nigdy nie robiłam z córką tego, od czego mnie odrzucało (np. nigdy nie
        bawiłam się z nią lalkami, w sklep, nie malowałam z nią itd.). Ale jak nie
        robię jednego, to staram się robić co innego. Żadna matka nie jest omnibusem i
        nie może być wszędzie i robić wszystko co robią inne matki. Problem dla mnie
        zaczyna się w momencie, kiedy matka swoją troskę o rozwój dziecka sprowadza do
        kupowania mu rzeczy. I o to mi chodziło.
        • wieczna-gosia Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 11:00
          no ale co nisar ty jedna w szkole taka normalna a reszta ufoludki?
          • nisar Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 11:04
            Nie, nie ja jedna daję dziecku śniadanie do szkoły, ale piszę nie o tym co dla
            mnie jest normalne, tylko o tym co mnie zadziwia.
            I od razu: nie generalizuję i nie twierdzę, że dzieci z domów zamożnych są
            niekochane, a te z domów ubogich otoczone miłością. Niemniej obserwuję luzackie
            podejście do spraw dziecka wśród zamożnych i wykształconych i to mnie dziwi.
        • bri Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 11:01
          Ach jakaś Ty troskliwa. Jesteś idealną matką dla swoich dzieci i jeszcze w
          dodatku tak się cudownie troszczysz o inne. Widać, słychać i czuć, że jesteś
          bardziej zorganizowana, porządniejsza, mądrzejsza - po prostu lepsza od innych.
          Czekam z niecierpliwością na vol. 3, żeby dowiedzieć się w czym jeszcze jesteś
          lepsza. wink
          • nisar Tak, bri 23.05.06, 11:07
            staram się troszczyć o moje dziecko na tyle na ile mogę. I robię jej śniadanie
            do szkoły nie dlatego, że ona nie potrafi sobie zrobić, tylko w ten sposób
            wyrażam swoją o nią troskę i miłość. Tak mam. Może dlatego, że mając w tej
            chwili 36 lat nadal jest mi bardzo miło, gdy moja mama zrobi specjalnie dla
            mnie ukochane pierogi. U nas w rodzinie po prostu tak jest, że staramy się o
            siebie nawzajem troszczyć.
            Boże, naprawdę nie myślałam, że komukolwiek trzeba to tłumaczyć!
            • bri Re: Tak, bri 23.05.06, 11:09
              Rozumiem to. Ale Ty nie piszesz tak naprawdę o tym jak robisz swojemu dziecku
              śniadanie. Ty piszesz o tym, że INNE MATKI NIE ROBIĄ. Widzę, że nie zrozumiałaś
              o co mi chodzi i wcale mnie to nie dziwi wink
              • nisar Re: Tak, bri 23.05.06, 11:12
                Ale ja nie piszę o tym, że inne matki są be, bo nie robią dwunastolatkom
                śniadania. Piszę o tym, że poza kupowaniem dzieciom drogich rzeczy, generalnie
                NIEWIELE dla nich nie robią - nie czytają, nie rozmawiają, nie chodzą na
                spacery, nie jeżdżą na wycieczki.
                Widzę, że Ty również nie zrozumiałaś tego o co mi chodzi.
                O zdziwieniu nie wspomnę...
                • bri Re: Tak, bri 23.05.06, 11:16
                  Co Ty wiesz o tym co się dzieje w domach obcych Tobie ludzi? To że dziecko ma
                  drogie rzeczy nie musi przecież oznaczać, że oprócz tego jego rodzice nie
                  wykazują się żadną troską. Masz rację - nie rozumiem o co Ci chodzi.
                  • nisar Re: Tak, bri 23.05.06, 11:21
                    Nie wiem, czy masz już dzieci w szkole? Jeśli tak, to pewnie wiesz o co mi
                    chodzi. Jeśli nie, to informuję Cię, że dzieci w szkole poza nauką w trakcie
                    lekcji mają jeszcze przerwy, w czasie których rozmawiają, głównie o tym, co dla
                    nich ważne. I jeśli koleżanka X wyraźnie mówi, że zazdrości wyjazdu na
                    wycieczkę z rodzicami, bo ona nigdy ze swoimi nie jeździ, to trudno tutaj
                    doszukiwać się drugiego dna, prawda?
                    I jeszcze jedno: czy ja gdziekolwiek napisałam, że WSZYSTKIE JAK LECI
                    • nisar Re: Tak, bri 23.05.06, 11:22
                      przepraszam, klinkęło się smile

                      że Wszystkie Dzieci Zamożnych Rodziców są zaniedbane emocjonalnie? Chyba nie.
                    • bri Re: Tak, bri 23.05.06, 11:32
                      Chodzi mi o to, że znasz sprawy tych dzieci z 3 ręki. Nie masz pojęciach o
                      motywacjach ani możliwościach rodziców dzieci, o których piszesz. Widujesz ich
                      tylko na wywiadówkach i wkurza Cię, że mamy są uczesane (czy to coś złego???).
                      Skąd wiesz czy Twoje dziecko nie zazdrości innym dzieciom zadbanych mamuś? Może
                      te mamy nie robią dzieciom kanapek rano ale dbają, żeby uczyły się języków
                      obcych. Może nie jeżdżą z nimi na wycieczki ale ich dzieci mają polisy
                      posagowe, które pozwolą im studiować na renomowanych uczelniach? Może nie były
                      z nimi w zoo ale potrafią rozbudzić w dziecku kreatywność i nauczyć je
                      samodzielności?

                      Skąd wiesz co wyjdzie dzieciom na lepsze? Tym bardziej, że w ogóle wiesz bardzo
                      niewiele o tym co się u nich w domach dzieje.
          • zajac80 Re: Matki egoistki - vol. 2 24.05.06, 13:42
            Bardzo złośliwy komentarz z twojej strony!
            • zajac80 Re: Matki egoistki - vol. 2 24.05.06, 13:43
              napisałam go do bri!
    • triss_merigold6 Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 10:54
      Dziecko w podstawówce może sobie zrobić samo śniadanie (mając do dyspozycji
      pokrojony chleb i krojoną wędlinę). Ciasteczka można kupić, osobiście szkoda mi
      czasu na pieczenie.
      A to, że na zebraniach matki wyglądają na zadbane to ogromny plus dla tych
      kobiet.
      Summa summarum IMO przesadzasz.
      • adsa_21 Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 13:48
        racja.
        moja mama naprzyklad NIGDY nie zrobila mi kanapek do szkoly.
        Jakos nie cierpialam tego powodu, w tamtych czasach niejadek bylam, nie to co
        terazwink
        Pozniej jak bylam starsza tj. 8,9 lat robilam sobie juz sama sniadania, to co
        chcialam. Podobnie z obiadem.
        smaku chleba wypiekanego w domu nie znam, podobnie jak ciasteczek i jakos nie
        cierpie z tego powodu.
      • chupachups1 Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 15:56
        Moim sraniem tez przesadzasz. Nie widzę problemu.
        • chupachups1 Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 15:57
          miało być - zdaniem, ups...smile
          • sutra Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 19:44
            ROTFL big_grin
    • polaola Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 10:54
      Cos Ty tu przeginasz w druga strone ... Takich matek czy tatusiow egoistow jak
      ty opisujesz co to wola chrapac do 12:00 w poludnie zamiast zrobic dziecku
      sniadanie i kanapke do szkoly, a potem leca do salonow pieknosci i do sklepow
      by wydawac pieniadze na siebie i ciuchy dla pociech ... ilez takich osob moze
      istniec w naszym kraju ??? Kto nawet gdyby chcial moze sobie na taki stal zycia
      pozwolic ? No nie, ja osobiscie nie spotkalam sie nawet z jednym takim
      przypadkiem.
    • clk :) zgadzam sie zgadzam 23.05.06, 10:55
      o prosze, a ja ostatnio rozmawialam z zona brata mojego mezczyzny (nie wiem,
      jaki to stopien pokrewienstwa).
      Jej coreczka, obecnie 5 lat, juz w przedszkolu ma podobnie. Jej kolezanki i
      koledzy maja najnowsze lalki/samochody z najnowszymi ubrankami. niektore z nich
      maja komorki !!!!!!!!! (5 letnie dziecko z komorka, ja sobie tego nie
      wyobrazam. Od najmlodszych lat jezdza z rodzicami w Alpy na narty, maja
      wszystko, czego zapragna a nie maja milosci. Takiej normalnej. Dzieci nie maja
      kolegow, bo zastepuje im ich komputer/ zabawki. Nie wiedza, co to wspolny
      spacer do Lazienek, ani wyjscie do zoo.
      Najgorsze jest to, ze czesc z tych rodzicow dostaje potem po d... i dzieci nie
      maja tak kolorowo.
      Mam kolezanke, z ktora znamy sie od urodzenia. Jej rodzice, kiedy byla mala
      dorobili sie ogromych pieniedzy. Miala wszystko, od prywatnych nauczycieli, bo
      najnowsze gadzety a konczac na egotycznych wycieczkach. W Liceum zaczela cpac
      bardzo. Rodzicom skonczyly sie pieniadze, a ona do dzisiaj zyje w innym
      swiecie, ktory pokazali jej rodzice. Smutne to i BARDZO krzywdzace.
      • triss_merigold6 2 tezy 23.05.06, 10:59
        Sugerujesz, że zaczęła ćpać z nadmiaru kasy?
        Widzę, że ten watek zmierza w kierunku
        Tezy I "Zamożni rodzice powinni ograniczać wydatki na dzieci i zaniżać poziom
        życia dzieci dla ich własnego dobra, bo potem będą nieszczęśliwe".
        Teza II "Dzieci zamożnych rodziców nie mają w domu miłości tylko zabawki.
        Dzieci biednych rodziców nie mają super zabawek i noszą używane buty ale są
        otoczone miłością i troską".
        • wieczna-gosia Re: 2 tezy 23.05.06, 11:06
          i jak zwykle pojawia sie watek komorek. No nie wiem jakim synmbolem luksusu moze
          byc cos co kosztuje 1 zloty plus 25 za karte- 26 zlotych miesiecznie smile tyle
          kosztuje moj komfort jako rodzinnego koordynatora.
          Ja rozumiem ze narty w Alpach kloja w oczy tez bym pojechala. Ale w pierwszym
          watku nisar pisze o tym ze rodzice nie spedzaja czasu z dziecmi np na
          wycieczkach. Alpy na nartach z mamusia i tatusiem czy Egipt a nawet kurcze
          safari w Kenii to chyba dobry kierunek, no nie, owszem przyznaje ze kosztowny,
          ale jesli ktos woli w Alpy a nie do Darlowka, za to z rodzina to chyba dobrze?
          • clk Re: 2 tezy 23.05.06, 11:09
            Ja sama z chcecia pojechalabym w Alpy smile
            To nie o to chodzi.
            Znajoma zza sciany jedzie z coreczka w Alpy, stawia jej instruktora po czym
            dziecko widuje tylko na kolacji, bo sama jest zajeta czym innym.
            to do konca nie sa rodzinne wakacjesmile
        • clk triss 23.05.06, 11:08
          Teza I.
          Zaczela cpac z nadmiaru kasy i braku milosci. Rodzice zajeci pomnazaniem kasy
          absolutnie mieli gdzies corke, ktora robila co chciala. Przez 2 lata udawali,
          ze problemu nie widza, a nia zajmowali sie prawdziwi przyjaciele.

          Teza II.
          Znam biedne rodziny, w ktorych dzieci sa szczesliwe.
          Znam tez bogate, gdzie dzieci sa szczesliwe, bo rodzice sa na tyle madrzy, ze
          otaczaja ich i miloscia i rozsadnie pozwalaja korzystac dziecom z tego, co maja.


          pozdrawiam
        • pade Re: 2 tezy 23.05.06, 11:12
          Triss, nie o to chodzi, chyba..smile
          Ale ja tez podam przykład. Dawałam kiedys korepetycje dwóm licealistkom.
          Dziewczyny miały wszystko o czym mogły tylko marzyć. Wcale nie były głupie,
          korepetycje polegały na powtarzaniu tego co było na lekcji. Ale nie były
          szczęśliwe, zwłaszcza jedna. Miała tylko matkę, która robiła karierę, jeździła
          w delegacje i właściwie nigdy jej nie było. Dziewczynie baaardzo brakowało
          matki, często mi o tym wspominała. I mogła się stoczyć, bo miała wszelkie ku
          temu warunki: pieniądze i brak kontroli-masę wolnego czasu. I kto wie czy tak
          się nie stało, nie wiem co było dalej, bo zrezygnowałam z korepetycji. Ale
          powiedz sama, gdy masz pieniądze, fiu bździu w głowie i nikt Cię nie
          kontroluje, może Ci przyjść cos głupiego do głowy i nawet nikt Cię na tym nie
          przyłapie, nie? Albo moze też być to sposób na zwrócenie na siebie uwagi.
          Rodzice zapracowani, przmęczeni, rekompensują dziecku czas pieniędzmi. Często
          się spotyka takie zachowania.
          Ale nie można generalizować i dzielić ludzi na bogatych-egoistów i biednych-
          kochających bo to głupota. Wszystko zależy od tego, kto jakim jest człowiekiem,
          jak został wychowany, jakie ma doświadczenia itd.
    • pade Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 10:57
      Przeraża mnie to co napisałaś nisar.
      Aż strach pomyśleć co mnie czeka za rok, dwa. Juz teraz (I klasa) syn dopominał
      się komórki, bo inne dzieci przyniosły. Na taki sprzęt jak wymieniłaś mnie nie
      stać, a poza tym uważam to za totalną głupotę. A potem wszyscy są
      zbulwersowani, że 13 latek pobił kolegę albo coś mu ukradł. Gdyby w szkole
      pracowali mądrzy nauczyciele, wnieśliby zakaz przynoszenia do szkoły tego typu
      sprzętu. Przecież to kuszenie losu!!!!
      Druga sprawa: śniadania. To juz szczyt, żeby dzieci jadły na sniadanie chipsy i
      popijały je colą. Gdzie się podziały te wszystkie wzorowe mamusie, nie
      egoistki, tylko idealne matki???? Znudziło im się bycie idealnym? Jak dziecko
      skończy 10 lat to już nie potrzebuje zdrowego jedzenia i nalezytej opieki?
      Paranoja!.
      No i ciuszki. Szkoła to nie rewia mody. Ach...brakuje mi tych czasów, kiedy do
      szkoły chodziło się w fartuszkach...smile))
      Nie ubieram dzieci w lumpeksach. Po ubraniu, bez względu na to czy markowe, czy
      tez nie, zawsze widać czy było prane 5 razy czy 50. Moje dziecko dostaje do
      szkoły domowej roboty śniadankosmile Ustalilismy z nauczycielem na zebraniu, ze
      dzieci mają zakaz przynoszenia pieniędzy do szkoły i kupowania słodyczy w
      sklepikach, oraz zakaz przynoszenia komórek, aparatów itd. I cieszę się z tego,
      bardzo.Ale aż się boję co będzie jak się wychowawca zmieni.
      A propo ciuszków z lumpeksu. Syn ma koleżankę w klasie, której mamusia nie
      przywiązuje żadnej wagi do ubioru dziecka. Skutek taki, ze dziewczynka zaczęła
      zauważać, ze wyglada smiesznie i popadać w kompleksy. Myslę, ze trzeba zdawac
      sobie sprawę z tego, ze przychodzi taki czas, ze nie mozna już dziecka
      zaopatrywac w lumpeksach i ubierac go w ciuchy z minionej epoki, tylko
      minimalnie się wysilić i zapewnic dziecku odrobinę komfortu. Niech to będzie
      skromny łaszek, tani, ale niech dziecko nie odstaje od reszty równieśników.
      To tyle.
      Rozpisałam się, przepraszamsmile))
      • gocha71 Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 11:05
        A co do tego maja nauczyciele?!!! Co oni mogą zabronią, jezeli podstawowe fakty
        nie docieraja do rodziców właśnie ? W zerówce mojego syna na początku roku
        szkolnego była umowa: maluchy nie nosza pieniędzy do szkoly; moga dostawać 2
        złote raz w tygodniu, gdy jadą na basen. I co? Trzy mamusie po miesiącu się
        wyłamały. Nie pomogła kolejna dyskusja na wywiadówce. One wiedzą i robią swoje.
        Dajcie już spokój nauczycielom: to przede wszystkim rodzice wychowują swoje dzieci.
        • pade Gocha71 23.05.06, 11:18
          Nie pisz do mnie dajcie bo ja jestem jedna.
          Nie piszę źle o nauczycielach, cos pokręciłaś.
          U mojego syna wychowaczyni zaproponowała taki zakaz a rodzice się dostosowali,
          bo się z nią zgadzali. Jedna matka, nauczycielka zresztą, próbowała
          przeforsować swoje stanowisko, ale rodzice ją zarzyczeli, wychowawczyni
          powiedziała stanowczo: nie ma wyjątków. I to jej się chwali.
          Dobry, mądry wychowawca i współpracujący rozsądni rodzice. O to mi chodziło.
        • kajami1 Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 11:18
          Powróćmy do "przepięknych" fartuszków szkolnych, linijek do mierzenia długości
          włosów itp. A gdzie wolność człowieka?
          Czy konieczne jest podporządkowanie wszystkich pod swoją wizję idealnego
          rodzica, wychowawcy itp.?
          A może te krytyki to lekarstwo na własne kompleksy?

          Jestem matką czterolatka i powiem szczerze, nigdy nie mam pewności, że moja
          metoda wychowawcza jest naprawdę dobra. Cieszę sie jak osiągam porządany efekt i
          tyle.

          Możliwe, że jestem egoistką ale naprawdę nie interesuje mnie co i jak robią
          matki innych dzieci. Mam dość swoich problemów i troszkę za mało czasu na pierdoły.
          • pade Kajami 23.05.06, 11:25
            Wypowiedz się kochana, jak Twoje dziecko będzie miało za soba dwa lata szkoły,
            dobrze?
            Gdy zobaczysz jakie zagrożenie niesie ze soba przynoszenie komórek czy mp3 czy
            czegoś tam jeszcze do szkoły, gdy Twoje dziecko zostanie okradzione przez
            starszego kolegę, gdy dealer zaproponuje Twojemu dziecku cukierka, gdy Twoje
            dziecko zostanie wyśmiane bo ma jeansy z poprzedniej kolekcji...przypomnij
            sobie ten wątek ok?
            • wieczna-gosia Re: Kajami 23.05.06, 11:35
              > Gdy zobaczysz jakie zagrożenie niesie ze soba przynoszenie komórek czy mp3 czy
              > czegoś tam jeszcze do szkoły, gdy Twoje dziecko zostanie okradzione przez
              > starszego kolegę,
              jesli chodzi o mp3- to komunikuje wyraznie, ze ewentualna kradziez bedzie twoja
              wina, wiec albo pilnuj jak oka w glowie albo po prostu nie przynos. jesli musisz
              przyniesc- to pozniej nie latac do mnie z placzem. Z drugiej strony nie dajmy
              sie zwariowac, jesli moje dziecko pozniej jedzie na trening 40 minut to chyba
              ochota na sluchanie muzyki nei jest takims strasznie luksusowym pragnieniem smile
              Jesli chodzi o komorke- to MOJ komfort a nie dziecka. Ukradna- kupie druga (a
              raczej wyciagne z szafki i naprawie w koncu...) bo to ja lubei jak dziecko ja ma smile

              co ma diler z cukierkiem do tego? Kazdemu moze zaproponoac i temu z komorka i
              temu bez- nie rozumiem smile

              Moje dzieci ubieram w ciuchlandach i ani w podstawowce ani w spolecznym
              gimnazjum nikt nikogo nie wysmiewa. W gimnazjum to juz jest fala na mode
              vintage, wiec powyciagala mi dziewczyna z szafy MOJE jeansy smile to jest epoka,
              szczegolnie ze czesc z nich jest po mojej mamie smile ale ogolnie sacze w dzieci
              ideologie ze od ludzi wysmiewajacych nalezy sie trzymac na dystans. I chyba
              kupuja smile
              • pade Wieczna gosiu 23.05.06, 11:42
                Widzę tu jedną wielką nadinterpretację albo wykręcanie kota ogonem.
                Czy Ty doczytałaś, ze ja piszę o nauczaniu zintegrowanym?
                Czy to coś złego, ze wolałabym, zeby 8latek nie nosił do szkoły zbędnego bagazu?
                O 13 latkach wypowiem się, jak mój syn dorośnie.
                A Kajami jak sama napisała ma 4 latka, więc dziecka w szkole nie ma i może nie
                zdaje sobie sprawy z tego co ją czeka, prawda?
                Kazdy ma prawo do własnej opinii, ok. Tyle, ze ja nie udzielam rad, ani nie
                krytykuję matki 13 latka bo nie mam pojęcia jak postepować z takim dzieckiem. I
                tylko o to mi chodziło. A Ty wszystko przekręciłaś, Gosiusmile
            • kajami1 Szkołę znam lepiej niż Ci się wydaje 23.05.06, 12:22
              A poza tym ja pochodzę z ubogiej rodziny. Śniadanie do szkoły miałam zawsze
              (częśto suchy chleb bo nic więcej w domu nie było). Wierz mi, że nigdy nie
              czułam się gorsza. Rozumiałam, że mamy nie stać nawet na wycieczke szkolną.
              Nie przywiązywałabym najmniejszej wagi do tego co dzieci noszą do szkoły bo
              wiem, że nawet super trendy dzieciaki jeśli są wredne i głupie to nie będą miały
              przyjaciół i odwrotnie.
              Pomiętam jak moje koleżanki z rodzin średniozamożnych manipulowały swoimi
              rodzicami słowami bo każdy ma a ja nie (jak rodzice ulegali to okazywało się, że
              jako jedyne to posiadająwink).

              Jutro właśnie jadę jako dodatkowy opiekun na wycieczkę z 3 kl. SP. I wierz mi że
              nie interesuje mnie co te dzieciaki mają przy sobie. To sprawa ich rodziców.
              • pade Re: Szkołę znam lepiej niż Ci się wydaje 23.05.06, 12:39
                A ja nie pochodzę z ubogiej rodziny. I mimo to jestem przeciwna noszeniu
                gadżetów do szkoły przez najmłodszych uczniów. Może przesadzam, ale zbyt wiele
                przypadków wymuszenia, pobicia czy kradzieży było w szkole mojego synka, żebym
                mogła bez wyrzutów sumienia pozwalać mu na targanie w/w rzeczy do szkoły.
                Chodzi mi tylko i wyłącznie o jego dojrzałość a właściwie jej braksmile,
                odpowiedzialność i bezpieczeństwo. Jak będzie później, nie wiem, komórę
                dostanie jak pójde do pracy, laptop nie będzie mu potrzebny bo ma sój komputer,
                mp3, aparat, dostanie w przyszłym roku. Ubieram go w firmowe ciuchy, bez metek
                na wierzchu, jeździ na wycieczki, ma dużo zajęc poza lekcyjnych. Ale jest
                skromny, nie rzuca się w oczy swoim wyglądem i stanem posiadania. I cieszę się
                z tego. Poza tym tłumaczę mu często, ze gdy będzie miał wszystko o czym będzie
                marzył?
                • kajami1 Re: Szkołę znam lepiej niż Ci się wydaje 23.05.06, 12:43
                  pade napisała:

                  > Poza tym tłumaczę mu często, ze gdy będzie miał wszystko o czym będzie
                  > marzył?

                  A jednak się pod jakimś względem zgadzamysmile
      • gika_gkc Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 11:15
        pade napisała:

        > Gdyby w szkole
        > pracowali mądrzy nauczyciele,

        gdy dzieci do szkoly byly wysylane przez madrych rodzicow ...
      • weronikarb Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 11:43
        Pade - lumpeks i inna epoka?
        Może kiedyś tak było, ale ja też sie ubieram w lumpeksie i nigdy nikt by nie
        powiedział, że jestem z innej epoki.
        Rzeczy wyjątkowe i ładne, nie lubię przyjść do pracy w bluzce, w której chodzi
        pół firmy.
        To samo synkowi, jakoś nie widzę aby ubrania gap, next, disney itd. były z
        innej epoki, wręcz przeciwnie jak najbardziej na czasie.
        I nieraz w piaskownicy śmieje sie pod nosem, jak co niektóre mamusie patrzą ze
        zgroza, jak mój synek w spodniach firmowych i bluzeczce tarza sie w piasku i na
        kolanach po łące.
        Także nie gadaj, że niechlujstwo i brak gustu to wynik kupowania w lumpeksie
        • pade Weronikarb 23.05.06, 11:52
          Ubrania na czasie dla 8latki w lumpeskie nie kupisz, nie u mnie na osiedlu i w
          okolicy. Wiem o czym mówię, więc nie oburzaj się tak. W lumpeksach można u nas
          dostac fajne ciuszki dla dzieci do ok. 3 lat i trochę dla dorosłych. Ale w
          przedziale 5-10lat wybór jest naprawde niewielki, a to co jest moim skromnym
          zdaniem nie nadaje się do noszenia. Sama często zagladam do lumpeksów, poluję
          na ciuszki z metką i nawet dwa razy mi się udałosmile, ale na syna nigdy nic
          fajnego nie dostałam-spodnie były owszem-zwężane ku dołowismile))
          Nie miałam zamiaru nikogo obrazić, chyba mnie już trochę znasz Weronikarbsmile
          Po prostu zaobserwowałam pewna sytuację i ją opisałam i tyle. Skąd to oburzenie?
          • demarta Re: Weronikarb 23.05.06, 11:57
            jessssu, a czemu swój własny brak szczęścia w wynajdywaniu fajnych ciuchów dla
            tego przedziału wiekowego robisz za ogólnik dotyczący wszystkich? najwyraźniej
            nie wpadniesz na pomysł żeby zmienić lumpeks, dzielnicę, miasto poszukiwań.
            uwielbiam argumenty typu ja nie mogę znaleźć, to napewno nikt nie znajdzie. bo
            jak tobie się nie udaje to każdy tak ma?
            • pade Re: Weronikarb 23.05.06, 12:04
              To nie jest brak szczęścia, nie muszę kupować w lumpeksach.
              Zmieniać miasto??? Co Ty wygadujesz?
              Mama koleżanki mojego syna, o której wspominałam, sama mi się
              często "chwaliła", ze ubiera córkę w lumpeksach, ze to tak tanio, fajnie i w
              ogóle, i że szkoda jej kasy na ubrania dla dzieci. A efekt-opłakany.
              Opisałam tylko jedną sytuację, nie generalizuję, czemu się czepiacie???
              Teraz będę złośliwa i stwierdzę, ze to pewnie wynik kompleksówsmile))
            • lola211 Re: Weronikarb 23.05.06, 17:29
              To ja jestem druga, bo rowniez nie znalazlam w zadnym szmateksie nic fajnego na
              dziecko powyzej 4 roku zycia.Zdarzalo sie cos trafic fajnego dla niemowlaka,
              dwu i trzylatka, ale im starsze dziecko tym gorzej.Za to widze co kupuje moja
              kolezanka i sa to wlasnie owe zwezane dzinsy(note bene wracajace do lask) czy
              wyblakle getry.
          • weronikarb Re: Weronikarb 23.05.06, 11:58
            Pade to nie oburzenie,poprostu to nie jest wynik ubierania w lumpeksie
            (sytuacja przez ciebie opisana), tylko niechlujstwa i braku poczucia smaku.

            Dla siebie kupuje w lumpeksach (zadko dla męża bo za szczupły), jest sporo
            ubrań, tylko trzeba umiejętnie łączyć, ewentualnie coś zmienic.
            Fakt są i szmaty, ale to wiadomo nie kupowac smile

            Pozatym z resztą wypowidzi w tym wątku zgadzam się, mimo że niemam w szkole
            dziecka.
            Jednak widzę co się dzieje bo z młodzieżą mam czesty kontakt smile
            • weronikarb Re: Weronikarb 23.05.06, 12:01
              podam przykład: kupiłam spodnie lewisa, jeden problem bo miały bez sensu metke
              i krój (zwężane nogawki - ruloniki)
              Co robić? Metke odprułam - świetnie wygląda te ciemniejsze.
              Nogawki, dół po bokach nadprułam i wywijam do góry smile

              Mam firmówkę i to modną - wszystko zależy od inwencji
              • pade Re: Weronikarb 23.05.06, 12:06
                Ależ ja nie neguję tego, ze w lumpeksie można kupić fajne rzeczy.
                Nie podobało mi się tylko podejście tej matki:małe dziecko=szkoda kasy na
                ubrania, przeciez nie jest dorosła, więc wszystko jedno w co jest ubrana.
                • weronikarb Re: Weronikarb 23.05.06, 12:53
                  Pade, no to teraz się zrozumiałyśmy.
                  No i znowu za przykład dam szwagierke - ma to samo podejście - małemu dziecku
                  nic nie trzeba, bo się nie opłaca i tak:
                  - najtańsze pampersy i rzadko zmieniane- bo po co przepłacać - a że cały czas
                  odparzona plus wiecznie bakterie w moczu to nic
                  - kupowanie rzeczy na wyrost (fakt nowych na bazarze)-dziewczynka na rozmiar 86
                  nosi ubrania powyżej 110, zdarza sie i na metce 5 lat
                  - pranie wszystkich ubranek razem (oszczędność proszku do prania rzeczy
                  dziecinnych) - efekt wiesz sama jak wygląda wyprane białe body bieliźniane z
                  dżinsami, niema segragacji białe - kolorowe
                  - zabawek dziecku sie nie opłaca, bo i tak bawi sie klamerkami/garnkami to po
                  co zabawki
                  - książeczki? Po co czytać nie umie
                  itd. itd.
                  • pade Re: Weronikarb 23.05.06, 13:05
                    No właśnie, nie chciałam o tym pisać, zeby złośliwie nie brzmiało, ale
                    najbardziej oburzyło mnie to, ze ta dziewczynka nosi spódniczki lub sukienki
                    chyba po czterolatce, nawet dobrze jej majtek nie zakrywają i szczerze mówiąc
                    przykro się patrzy na tak przebrane dzieckosad Przeciez ona ma 8 lat, przebywa
                    wśród innych ludzi-dzieci. Nie na darmo mówi się jak Cię widzą tak Cię piszą.
                    • weronikarb Re: Weronikarb 23.05.06, 13:50
                      także rozumiem o czym mówisz - z własnego "podwórka".
                      Matka odwwalona jak niewiem, dziecko w dużo za dużych lumpach i mąż jako tako
                      wyglądający - razi o jak niewiem.
                      Nawet ostatnio na korytarzu głośno się z męża śmiała, bo ma spodnie o 2 numery
                      za duże i od mojego pożycza pasek (szli na komunie), a ona dzień wcześniej
                      kupiła sobie komplet - bo w starych lumpach nie pójdzie.

                      Siedzi w domu, ale obiad to np. gołąbki ze słoika czy tym podobne potrawy. Maz
                      jak przychodzi z pracy to je tylko odgrzewane z mikrofali. Mała w 4 m-cu
                      dostała jedzenie które oni jedzą, bo po co się męczyć.
                      Takie coś mnie wkurza: dla niej stać ja na wszystko - a dziecko i mąż mogą się
                      obejść, bo oni nie potrzebuja
                      • weronikarb Re: Weronikarb 23.05.06, 13:58
                        Mój mąż ma koleg, który ma sporo kasy. Synowi kupuje co ten tylko zapragnie.
                        Kiedy opowiadal mojemu M co kupił kolejnego swojemu synowi, M się spytał:
                        - a powiedz mi po co mu to?
                        - no bo chciał - odpowiedzial kolega
                        - no ale na co?
                        - no stać mnei to mu kupuje
                        - no dobra, a powiedz mi co zrobisz jak Twój syn coś zapragnie, a Ciebie już
                        nie będzie stać?

                        Nie odpowiedział mu, bo nie wiedział.
                        Moim zdaniem nie chodzi czy biedny czy bogaty, ale jakiego szacunku nauczymy
                        dzieci do pieniędzy i do rzeczy posiadanych.

                        Ja synka będę uczyć, że jak mnie stać to kupię, ale jak on na to zapracuje
                        (nauką).
                        I bede się starać aby zrozumiał, że nie droga rzecz podnosi wartość człowieka,
                        a człowiek sam jest wartościa nieważne czy biedny czy bogaty
                        • pade Re: Weronikarb 23.05.06, 14:04
                          Dokładnie tak Weroniczkosmile Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości.
                          buziakismile)
    • g0sik Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 11:17
      Nie widzę powodu dla którego dzieci nie miałaby nosić markowych ubrań jeśli ich
      rodziców na to stać. To samo jeśli chodzi o zabawki i różne gadżety...MP3 to
      wydatek rzędu od 150 zł wzwyż a więc żaden luksus. Strasznie upraszczasz skoro
      dla Ciebie rodzice zamożni to tacy którzy na pewno nie kochają i nie dbają o
      swoje dzieci. Takie życie i takie czasy, że nie wszyscy muszą mieć po równo.
      • pade g0sik 23.05.06, 11:29
        Powiedz szczerze: czy konieczne jest noszenie tego typu gadżetów do szkoły?
        Czemu to ma służyć oprócz pochwalenia się?
        Czy gdybyś była nauczycielką nie przeszkadzałyby Ci nieustające dzwonki z
        komórek? Jak sądzisz, pomaga to w koncentracji?
        • g0sik Re: g0sik 23.05.06, 11:36
          Nie pomaga i z tym się zgodzę. Ale dla pewnej grupy rodziców MP3, telefon
          komórkowy, komputer to nie luksus tylko standard. Czy tylko dzieci z bogatych
          domów są zdemoralizowane? W wielu normalnych rodzinach gdzie rodzice poświęcają
          dużo uwagi dziecku też się to zdaża...
          • pade Re: g0sik 23.05.06, 11:43
            Gosiu, dla mnie to tez standartsmile
            Ale nie w szkole i nie na lekcji, no wybaczcie, nie zmienie zdania i juzsmile
      • a-ronka chyba nie zrozumiałyście Nisar 23.05.06, 11:38
        ona nie mówi,że noszenie markowych ubrań,drogich prezentów czy własnego
        śniadania jest be.
        Jej chodzi o styl bycia jaki rodzice przekazują dzieciom czyli konsumpsyjno-
        gadżeciarski.
        Zgadzam się z nią w 100% bowiem sama mam syna w podstawówce i wiem co jest
        grane.
        Dzieci maja komórki,mp3,bajery rowery.
        Na wycieczce zamiast oglądać zabytki i słuchac przewodnika(ciekawie
        opowiadał)"młodzież" zabawiała sie komórkami,dzwonkami w nich albo pilnowała
        sprzętu żeby nie zgubić lub porysować.
        Maluchy zamiast beztrosko biegać po łące trzymały w łapkach komórki,discmeny
        albo aparaty cyfrowe.
        Również w szkole na przerwie zamiast rozmawiać co ostatnio sie oglądało czy
        czytało jest rozmowa o tym jaki dzwonek jest na topie lub co potrafi mp3

        Wracająć do włsnych kanapek to syn ma kolegę który ma motorolkę
        V3 ,mp3,komputer,motorówkę i basen na dworze.Tyle,że chłop nie jadł nigdy
        pasztecików,klopsów,zapiekanek,babki ziemniaczanej bo jego mama nie ma na to
        czasu.Woli mu dać 10 zł na hamburgera i kupić nowy tel niż zając się obadem czy
        kolacją.
        Nie mam jej tego za złe ale z chłopaka rośnie już materialista dla którego
        wieksza wartością jest laptop niż spacer z rodzicami.
        My co roku jeżdzimy razem na wczasy i wiem,że często moje racuchy lub kopytka
        były sensacją na wspólnych wypadach.Dzieci przychodziły do naszego domku bo
        zawsze mozna było coś razem ugotować lub usmażyć.Do dziś pamiętam wspólne
        zbieranie jagód i smażenie naleśników.
        I wierzcie mi,że te komórki,mp3,gameboye lezały na stole a dzieci umorusane
        mąką mieszały ciasto.To była zabawa i radość.

        Autorce chodzi o to,że zamiast kupować drogie gadzety dzieci czasem potrzebują
        przytulenia i zainteresowania.
        Laptop tego nie potarfi no chyba,że córka znajdzie forum edzieckosmile))))
        • bri Re: chyba nie zrozumiałyście Nisar 23.05.06, 11:43
          Twoje dziecko gdyby dać mu wybór - spacer z rodzicami czy nowy laptop to
          wybrałoby spacer? wink
          • a-ronka spacer a laptop 23.05.06, 11:54
            no tak ale chyba lepiej z dzieckiem pójśc do parku ,pokazać mu żuczki,kwiatki i
            mrówki niż włączyć komp i odpalić nowa grę.
            Nie upraszczaj tego co chce dziecko bo dzieci mają rózne marzenia i pragnienia.
            Kolega syna czesto rozmawia ze mną bo w domu nikt go nie słucha bo nie ma
            czasu.\
            Tata śledzi wyniki giełdowe a mama nowości kosmetyczne.

            Laptop,mp3 ,komórka nie jest wyznacznikiem szczęścia i nie każde dziecko do
            tego dąży.
            Widać Bri,że dla ciebie ważne jest to co inni widzą.
            Ja nie muszę mieć najnowszego auta i wczasów w ciepłych krajach.Wystarczy mi
            zadowolenie moich dzieci i usmiech oraz to,że potrafię z nimi rozmawiać nie
            tylko o MTV i grach komputerowych.
            • bri Re: spacer a laptop 23.05.06, 12:05
              Ależ oczywiście. Piszecie o takich oczywistościach z zadęciem jakby to była
              jakaś prawda objawiona. Czyż nie można kupić dziecku komórki, laptopa itp. a
              poza tym też pokazywać mu żuczki i kwiatki na spacerze??? Co ma jedno do
              drugiego?

              Widzę a-ronko, że Tobie się wydaje, że wiesz o mnie wszystko wink Ale wyobraź
              sobie, że ja też nie muszę mieć najnowszego auta - mam 6-letnie Seicento i nie
              mam zamiaru go zmieniać (chociaż mnie na to stać) bo jest jeszcze całkiem
              dobre. Uśmiech mojego dziecka też jest dla mnie ważny ale nie powiedziałabym,
              że to mi wystarczy. Rozmawiać moje dziecko jeszcze nie rozmawia ale jak będzie
              chciało kiedyś ze mną porozmawiać o MTV i grach komputerowych to postaram się
              jak będę umiała najlepiej. Rozumiem, że u Ciebie w domu te tematy są
              zakazane? wink

              • a-ronka tak 23.05.06, 12:17
                my tylko rozmawiamy o kopytkach i naleśnikach.
                MTV nie ogladamy bo nie mamy TV.Po prostu nie stać mnie na ten gadżetsad((
                Komórki tez nie mam tylko telefon na korbkę.
                Muzyki słucham na adapterze Bambino
                Gramy w chińczyka i w kółko i krzyzyk.

                Eh.
                • wieczna-gosia Re: tak 23.05.06, 12:22
                  > Gramy w chińczyka i w kółko i krzyzyk.

                  na komputerze?

                  smile

                • bri Re: tak 23.05.06, 12:22
                  Czy dobrze rozumiem, że sama się teraz nabijasz ze swoich własnych przykładów???
                  • a-ronka mój syn marzy o laptopie 23.05.06, 12:29
                    ale ja w imię zasad dam mu tylko naleśniki.
                    Czy tak trudno pojąć,że niektórzy nie mają mp3 i są szczęsliwi a inni mając
                    wypasiony sprzęt nie wiedzą nawet co można robić w niedzielę oprócz gry na
                    kompie?
                    • bri Re: mój syn marzy o laptopie 23.05.06, 12:37
                      Ja to rozumiem.
        • pade Brawo!!! n/t 23.05.06, 11:45
      • demarta Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 11:48
        gdzie sens? gdzie logika? chyba za duże skróty myślowe zostały w tym wątku
        użyte, nie rozumiem związku pomiędzy zamożnością, sposobem dysponowania
        pieniędzmi, dziećmi i egoizmem, brakuje tu dla mnie logiki, a jedno co z tego
        wynika tak na zdrowy rozsądek, to KOMUNO WRÓĆ, niech wszyscy mają po równo, to
        samo, w identycznej ilości i jakości, to wszyscy będziemy szczęśliwsi......
        mam wrażenie, że w tym kontekście przemawia przez was mamy czysta zazdrość,
        jesteście niedowartościowane, bo wasze dzieci nie mają mp3 i komórek, więc
        obieracie sobie to jako powód do krytyki i wywyższacie się jakimiś nikomu nie
        potrzebnymi umiejętnościami pieczenia chleba, zacznijcie jeszcze do kompletu
        chodzić prać nad rzekę, to będzie pasowało do epoki w której powinnyście żyć.
        nie jest sztuką mieć wrażenie, że się jest dobrą matką, jak wszyscy chodzą w
        jednakowych fartuszkach i trampkach do szkoły i jedzą wiecznie te same kanapki
        z jajkiem na twardo. wiekszym wyzwaniem jest wychowywać dzieci w zróżnicowanym
        społeczeństwie pod względem majątkowym, pokazać mu, że ludzie dziela się na
        bogatych i biednych, ale że to są tylko zewnętrzne oznaki posiadania, na tym
        przykładzie tłumaczyć mu, ze najważniejsze jest to, co się ma w głowie, w
        sercu, wytężcie się troche mamy nieegoistki i nauczcie swoje dzieci dostrzegać
        w życiu rzeczy ważne, odróżniać dobro od zła, a nie zadręczajcie same siebie,
        nie popadajcie w kompleksy, bo nie macie dla swoich pociech po mp3 i komórce! a
        jeśli chodzi o śniadania, to wspaniały pomysł na naukę samodzielności, niech
        maluch zrobi sobie kanapkę z czym ma ochotę i niech ją sobie schrupie na
        przerwie, jak ja mu nie zrobie to znaczy, że go głodzę? ze się się nim nie
        zajmuję? no to trzeba zadać pytanie, czy wy chowacie zakompleksionych
        maminsynków z dwoma lewymi raczkami, którym za 15 lat żonki będą zapierniczać
        po chlebek na śniadanko i od 6 rano rżnąć kromki na kanapki do pracy? ktoś chce
        wychowac samodzielne dziecko, a wy tu z kompletnie nie mającym nic wspólnego z
        sytuacją egoizmem wyjeżdżacie..... bardziej bałabym się, że z takim sposobem
        myślenia i rozumowania, to dzieci mam nie-egoistek wyrosną na średnio
        rozgarnięte dzieci, jak nasiąkną waszym nielogicznym, pozbawionym najmniejszego
        sensu światopogladem.
        • bri Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 12:07
          Zgadzam się prawie w 100%.
        • chupachups1 Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 17:08
          Nic dodać nic ująć.
      • iwona304 Re: G0sik 23.05.06, 13:02
        Nie widzę powodu dla którego dzieci nie miałaby nosić markowych ubrań jeśli ich
        >
        > rodziców na to stać. To samo jeśli chodzi o zabawki i różne gadżety...MP3 to
        > wydatek rzędu od 150 zł wzwyż a więc żaden luksus. Strasznie upraszczasz
        skoro
        > dla Ciebie rodzice zamożni to tacy którzy na pewno nie kochają i nie dbają o
        > swoje dzieci. Takie życie i takie czasy, że nie wszyscy muszą mieć po równo.

        Ano właśnie. Nie każdy kto ma troje dzieci jest tez biedakiem, a zdaje mi się
        ze tak mnie kiedyś nazwałaś??

        Taka prywatna wycieczka.
    • aureliana Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 11:31
      markowe ciuchy i mnostwo gadzetow niekoniecznie swiadczy o matkach egoistach i
      braku jakichkoplwiek relacji w rodzinie. sa rodizny ktorym sie baaaardzo powodzi
      i mimo to sa w stanie stworzyc normalne kontakty z dziecmi. wierz mi.
    • nisar No i chyba rozpętałam burzę 23.05.06, 11:37
      Cieszę się, że niektórzy zrozumieli o co mi chodzi. Szkoda że nie wszyscy.
      Jakoś zasadniczą cechą niektórych wypowiedzi jest generalizowanie wszystkiego
      co się przeczyta i usłyszy. Trudno, nie czuję się na siłach po raz n-ty
      tłumaczyć, o co mi NIE chodziło. Wydaje mi się, że przy uważnym przeczytaniu
      mojej wypowiedzi jest to jasne. Ale może nie dla wszystkich. Trudno. Ja
      wyraziłam swoje zdanie i żadna z wypowiedzi nie wpłynęła na jego zmianę.
      Pozdrawiam wszystkich.
    • mama_kotula Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 11:38
      I znowu jatka, norma na tym forum big_grinDD
      Rozumiem, o co chodzi Nisar. Nie mam wprawdzie dzieci w wieku szkolnym, ale mam
      takie w rodzinie i wiele razy mi opowiadały, co się dzieje w szkole.
      Oczywiste jest, że nie można generalizować: zamożne - egoistki, be, skromniej
      żyjące - cacy.
      Bardzo często jednak jest tak, że osoby żyjące na wysokim poziomie, zapewniają
      ten poziom kosztem relacji z dziećmi, choćby dlatego, że pracują wiele godzin w
      ciągu dnia. Zdają sobie sprawę ze zubożenia kontaktu i starają się to dzieciom
      wynagrodzić, kupując wypasione gadżety. Podkreślam: nie wszystkie, jakby ktoś
      miał zamiar się oburzać.
      BTW, nie widzę potrzeby, dla których mp3, komórki, laptopy itp. rzeczy miałyby
      być noszone do szkoły.
      • nisar I na dodatek, pewnie się już podłożę do końca, ale 23.05.06, 11:44
        automatycznie oczekuję więcej od rodziców wykształconych i zamożnych niż
        ubogich. O ile potrafię zrozumieć, że samotna matka pracująca jako sprzątaczka
        po kilkanaście godzin na dobę sześć dni w tygodniu, w niedzielę chce po prostu
        pospać czy popatrzeć w telewizor, o tyle nie potrafię zrozumieć tych
        wykształconych i zamożnych, którzy w KAŻDĄ niedzielę praktycznie cały dzień
        grają ze znajomymi w brydża.
        Tak, tak wiem, mają prawo do odpoczynku bo ciężko harują, żeby zapewnić
        dzieciom... big_grinDD
        • wieczna-gosia Re: I na dodatek, pewnie się już podłożę do końca 23.05.06, 11:46
          nisar w brydza sie nie gra w dzien- no co ty......
        • bri Re: I na dodatek, pewnie się już podłożę do końca 23.05.06, 11:46
          A rozumiem, że znasz takich, co w tego brydża grają w każdą niedzielę przez
          cały dzień bo grasz razem z nimi? Tak?
          • mama_kotula Re: I na dodatek, pewnie się już podłożę do końca 23.05.06, 11:58
            bri napisała:

            > A rozumiem, że znasz takich, co w tego brydża grają w każdą niedzielę przez
            > cały dzień bo grasz razem z nimi? Tak?

            Dowcip miesiąca.
            Buahahahaha.
            Polecam kurs czytania ze zrozumieniem.
            • bri Re: I na dodatek, pewnie się już podłożę do końca 23.05.06, 12:11
              Dzięki - i nawzajem.
      • abosa Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 12:03
        Bywa i tak, że osoby żyjące na ... takim sobie smile poziomie, który to jednak
        utrzymywany jest kosztem dziecka (jak by na to nie patrzeć, skoro i mama i tata
        pracują), zdając sobie sprawę ... itd., mają świadomość, że żadnym gadżetem
        sytuacji nie uratują, jeśli z dzieckiem stracą kontakt. Więc, zaraz po pracy i
        wspólnym posiłku robią coś razem smile.
        I znam sytuacje, o których pisała Nisar, znam takie, które opisałaś Ty i inne
        dziewczyny. I tylko mnie zastananawia, skąd to uogólnianie?
    • mruwa9 no dobra, 23.05.06, 11:40
      wszyscy Cie juz, nisar,zauwazyli pochwalili, jestes doskonala matka. A teraz
      racz sie odczepic od innych ludzi. Zyj i daj zyc innym. I nie oceniaj innych,
      zwlaszcza, ze oceniasz po pozorach.
      • mruwa9 PS 23.05.06, 11:46
        pochodze z raczej ubogiej rodziny i tez zazdroscilam kolezankom kostki Rubika,
        ciuchow, rowerow (mielismy jeden wspolny na trojke dzieci),paczek z Niemiec (z
        Nutella) wczasow w Bulgarii, telefonu (stacjonarnego!) i samochodu (nawet
        malucha). I bylam szczesliwa. Tak sie sklada, ze teraz mozemy z dziecmi
        wyjezdzac co roku na wakacje zagraniczne, nie kupuje im ubran w lumpeksach i
        moge kupic kazdemu dziecku wlasny rower, gdy tylko do niego dorosna. Czy to
        znaczy, ze jestem matka-egoistka? Aha, chleb tez wypiekam, bardziej z musu, niz
        z przyjemnosci, a dzieci maja moje wypieki w glebokim powazaniu. I co?
        • wieczna-gosia Re: PS 23.05.06, 11:53
          o wiecie ze kostke Rubika kupilam ostatnio... bosze jaki czad..... smile))))

          w wypowiedzi nisar i jak i w wypowiedzi aronki widze przeciwstawianie miec do byc.

          A przepraszam nie mozna nalesnikow smazyc przy muzyce z discmana?

          nie wiem co to jest babka ziemniaczana, moja mamusia tez mi nie robila i ja nie
          robie. Kopytka kupuje w sklepie smile

          I doskonale wiem o co chodzi nisar tylko mam chwile to sie poczepiam- to raz a
          dwa nie lubie demagogicznych postow- no co ja zrobie ze nie lubie...a jej
          pierwszy post brzmi dramatycznie, ona przyczulek matczynej czulosci z domowym
          chlebem a wokolo laptopy smile

          No wiec ja nie mam takich doswiadczen. Mam normalne dzieci w klasie. telefony
          nikomu nie dzwonia bo dzieci wylaczaja na czas zajec, ganiaja po podworku na
          przerwach.

          A moj kolega w dugirj klasie to ial taki zegarek elektroniczny sharpa z
          kalkulatorem.....jak dzisiaj pamietam.... gadzety istnialy zawsze smile))
          • a-ronka Gosia 23.05.06, 11:59
            dla mnie dziecko może miec i własny samolotsmile
            Chodzi nie tylko o rzeczy materialne ale też o wspólnie spędzany czas.
            Czy nie lepiej smażyć i rozmawiać z dzieckiem o szkole,znajomych?
            Można również smażyć i słuchać discmena a syn może w tym czasie grać na komórce
            ale nie zawsze na tym rzecz polega.
            Kopytek nie kupuję bo mi nie smakują.
            Ja nie tesknię do czasów wszystkkim po równo ale widze,że nastaja czasy gdzie
            zamiast rozmowy jest zakup na odczepnego gadzetu.
        • nisar Wiesz co, mruwa? 23.05.06, 11:56
          Po Twojej wypowiedzi zaczęłam się zastanawiać, czy ten pęd za kolejnym
          gadżetem, bez względu na wszystko, to nie jest leczenie kompleksów z "ubogiego
          dzieciństwa". Bo to jakoś pasuje...
          • mruwa9 a znasz mnie? 23.05.06, 12:06
            to skad tak dobrze wiesz, jak wyglada zycie mojej rodziny i zasobnosc w gadzety
            moich dzieci?
            Bardzo podoba mi sie, jak zwykle zreszta, podejscie wiecznej_gosi. Nie chce zyc
            po to, zeby sie umartwiac i zyc w ubostwie, zwlaszcza takim na pokaz Tobie
            podobnym osobom. Ciesze sie, ze mamy prace, ktora daje nam przyzwoite dochody,
            pozwalajace na zaspokajanie nie tylko podstawowych potrzeb, ale rowniez
            mniejszych i ciut wiekszych przyjemnosci. Ze mamy przy okazji czas, zeby
            zabierac dzieci na wycieczki, zarowno do muzeow, jak i w plener, na spacery i
            pikniki. To tez przejaw egoizmu? A wiesz, ze pierwszego telewizora dorobilismy
            sie na 9. rocznice slubu? Nie dlatego, ze nie bylo nas stac, ale dlatego, ze
            nie byl nam wczesniej potrzebny. W przeciwienstwie do komputera i szybkiego
            internetu. To tez gadzetomania?
          • triss_merigold6 Re: Wiesz co, Nisar 23.05.06, 12:09
            Wiesz co Nisar, miałam te gadżety o których pisze Mruwa i jakoś nie odbiło sie
            to negatywnie na sposobie spędzania czasu z rodzicami.

            Moje półtoraroczne dziecko chodzi z nami na spacer do ZOO, na basen, do
            Hulakula, parku, oswajam je z końmi żeby później uczyło się jeździć. Gadżety
            mieć będzie takie jak jego rówieśnicy, nie żeby coś mu zrekompensować tylko z
            powodu "dlaczego nie?". Komórka na kartę to groszowy wydatek, rower z
            supermarketu jest badziewny, a discman to standard a nie szaleństwo. Markowe
            jeansy też bedzie mieć, bo sama niemarkowych nie noszę. Nie lubię i tyle.
            Sorry ale wolę pojeździć konno niż piec ciasteczka czy inny chleb w imie idei.
            • aureliana Re: Wiesz co, Nisar 23.05.06, 12:13
              ja bym sie zastanawila w ogole nad ta 'nienawiscia' do tych, ktorym sie lepiej
              powodzi. moze warto zwrocic uwage czy twoja corka (majac taki przyklad w domu)
              jest moze w tej grupie, ktora szepce do ucha tym z laptopem, ze ich rodzice
              zapewne sa zlodziejami, skoro maja tyle kasy? to, wbrew pozorom, dosc powszechne
              zachowanie ze strony tych ;ktorym sie powodzi gorzej', wierz mi.
            • nisar Wiecie co, Obie Powyżej? 23.05.06, 12:17
              Gdybyście zadały sobie trud zastanowienia się nad tym co napisałam, to naprawdę
              niemożliwe jest byście nie doszły do wniosku, że nie chodzi mi o kupowanie
              dzieciom modnych rzeczy (ciuchów i gadżetów) W OGÓLE, tylko o sytuację, kiedy
              to kupowanie ma ZASTĘPOWAĆ czas spędzony z dzieckiem.
              To czy będzie to czas przy pieczeniu ciasteczek czy jeździe konnej, to
              OBOJĘTNE. Chodzi mi o to żeby był. W tym wszystkim potępiam tylko SPROWADZENIE
              kontaktów z dziećmi do płaszczyzny nabywania rzeczy.
              Jaśniej się wyrazić nie potrafię, przykro mi.
              • aureliana Re: Wiecie co, Obie Powyżej? 23.05.06, 12:21
                ja to rozumiem, ale chcialabym zwrocic uwage, ze takie ocenianie moze byc
                krzywdzace, bo fakt ze ktos ma duzo rzeczy nie oznacza ze nie ma zdrowych
                relacji w rodzinie. to ze dziecko robi oczy wielkie na wiadomosc, ze ktos
                spedzil weekend z rodzicami na rowerze nie oznacza ze nigdy nie spedza wolnego
                czasu z rodzina...
              • demarta Re: Wiecie co, Obie Powyżej? 23.05.06, 12:21
                mam wrażenie nisar, że ty wszystkim ludziom naraz pod łóżkiem leżysz, znasz
                każdy szczególik ich zycia, znasz ich chyba nawet lepiej niż.....własne
                dziecko!!! o sposobie w jaki traktują swoje dzieci przez 100% czasu wiesz
                wszystko!!! i rozumiem właśnie dlatego masz prawo i czelnośc publicznie to
                wszystko krytykować.
              • mruwa9 a gdybys Ty sobie zadala trud 23.05.06, 18:00
                i ruszyla glowa, zeby moc wyobrazic sobie, ze jedno nie wyklucza drugiego.
                Proste? Myslisz schematami, upraszczasz, oceniasz ludzi po pozorach. A przez to
                krzywdzisz.
    • nenia1 Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 11:56
      O jak ja lubię takie obserwatorki.
      Wszystko widzące i wszystkowiedzące. Co kto ma, co kto je, gdzie wyjeżdża
      i z kim, jak spędza czas.
      Żyjcie jak chcecie, pieczcie ciasteczka i chleb, kopytka i racuchy,
      i dajcie żyć innym tak, jak sami chcą. Czy to tak trudno zrozumieć?

      Trudno dogadać się z kimś kto uważa za głupotę posiadanie aparatu cyfrowego,
      komórki, czy odtwarzacza MP3.
      Trudno też żyć w ciągłym strachu i wszystkiego sobie odmawiać, bo ktoś
      może mi to ukraść – osobiście wolę dobry rower, niż tani z supermarketu,
      taki rower z supermarketu i jazda na nim to dla mnie dopiero ekstrema
      i ryzyko.

      Szczerze mówiąc, jak czytałam pierwszego posta, to oczami wyobraźni widziałam
      mamę z córką, jak wyrabiając ciasto na ciasteczka, obgadując przy tak
      radosnym współbyciu szkolne koleżanki i kolegów, oraz ich rodziców.

      Skoro ten wątek dąży do tego, jak rozumiem, by być lepszym rodzicem, może
      zamiast tracić czas na tropienie innych rodziców , co robią, co mają i w co w
      niedziele grają, zrobić coś bardziej pożytecznego. Np. jeszcze jeden chleb,
      czy paszteciki?
      • mama_kotula Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 12:00
        nenia1 napisała:

        > Trudno dogadać się z kimś kto uważa za głupotę posiadanie aparatu cyfrowego,
        > komórki, czy odtwarzacza MP3.

        Posiadanie nie jest głupotą, nikt tego nie napisał.
        Noszenie tego do szkoły nie jest niezbędne.
        • triss_merigold6 Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 12:02
          Ale dzieci zawsze nosiły gadżety. W latach 80-tych wypasione niemieckie
          piórniki, bluzki w kropki z ciuchów w Rembertowie, jeansy z kokardką i lakierki.
          Nosić niech sobie noszą, najwyżej trzeba wyegzekwować nieużywanie na lekcjach.
          • mama_kotula Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 12:12
            triss_merigold6 napisała:

            > Ale dzieci zawsze nosiły gadżety. W latach 80-tych wypasione niemieckie
            > piórniki, bluzki w kropki z ciuchów w Rembertowie, jeansy z kokardką i
            lakierki. Nosić niech sobie noszą, najwyżej trzeba wyegzekwować nieużywanie na
            lekcjach.

            Triss. Piórnik jest potrzebny w szkole. Dżinsy i buty też. Laptop, mp3, komórka
            - nie. big_grinDD
            • triss_merigold6 Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 12:16
              Pisze o latach 80-tych. Między jeansami marki Odra a Levisami zasadnicza
              różnica była i dzieci świetnie ja widziały.
              • mama_kotula Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 12:29
                triss_merigold6 napisała:

                > Pisze o latach 80-tych. Między jeansami marki Odra a Levisami zasadnicza
                > różnica była i dzieci świetnie ja widziały.

                Zgadza się. Ale nie o to mi chodzi. Cokolwiek na tyłek trzeba było włożyć,
                nieważne, czy Levisa czy Odry. Wiadomo, że jeden miał bardziej gadżeciarskie,
                drugi mniej. I że wzbudzało to zazdrość itp.
                Ale ubrać się trzeba. Piórnik w szkole trzeba mieć, zatem przymykam oko na to,
                jaki kto miał.
                Odtwarzacz MP3 nie jest potrzebny w szkole. Laptop też nie. Cały czas mi o to
                chodzi.
                • wieczna-gosia karteczek whitch nie trzeba w szkole miec :) 23.05.06, 12:39
                  ale sa tanie smile
                  • mama_kotula Re: karteczek whitch nie trzeba w szkole miec :) 23.05.06, 12:44
                    wieczna-gosia napisała:

                    > ale sa tanie smile

                    No i dlatego nie budzą kontrowersji smile) a tak samo można nimi szpanować big_grinDD
                    Choć jakby tak się przyjrzeć, kolekcjonowanie karteczek na dłuższą metę jest
                    drogie big_grinDDDDD, tyle, że wydatki są rozłożone w czasie.
                    smile
                    • wieczna-gosia Re: karteczek whitch nie trzeba w szkole miec :) 23.05.06, 12:50
                      niestety- jest drogie.
                      Ale poniewaz nawet przemek juz umie powiedziec "Wicz"- mysle ze jeszcze troche
                      gadzeto w z wiczami nas czeka.
                      Moje gadzeciarskie dzieci maja z wiczami bluzeczki, piorniczki a jedno to ma
                      nawet czapke. Plus jest taki ze sie czytac na wiczach jedna nauczyla a druga sie
                      uczy.
                      • mama_kotula Re: karteczek whitch nie trzeba w szkole miec :) 23.05.06, 12:54
                        Hehe. Mój wówczas 2,5-latek obkleił naklejkami z Witch połowę bombek na choince.
                        Naklejki dorwał z jakiegoś czasopisma big_grinDD
                        Ale nie wykazuje jakiejś manii, podejrzewam, że mogłyby być to jakiekolwiek
                        naklejki big_grinD, ale za to jaki efekt to zrobiło na mojej 9-letniej ciotecznej
                        siostrzenicy smile))) myślałam, że mi choinkę zeżre wzrokiem.
        • nenia1 Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 12:11
          Ja tak zrozumiałam tą wypowiedź:

          >pade 23.05.06, 10:57 + odpowiedz

          > Aż strach pomyśleć co mnie czeka za rok, dwa. Juz teraz (I klasa) syn
          > dopominał się komórki, bo inne dzieci przyniosły. Na taki sprzęt jak
          > wymieniłaś mnie nie stać, a poza tym uważam to za totalną głupotę.

          Poza tym, nisar pisze w 1 poście o wycieczce, co złego w tym, że ktoś bierze na
          wycieczkę aparat cyfrowy, jak ja jeździłam na wycieczki szkolne, też brałam
          aparat tyle, że analogowy, bo po prostu bardzo lubię fotografię, podobnie jak
          moja córka, która jeździ wszędzie z aparatem i z pasją robi zdjęcia.

          Problemy głównie biorą się chyba z tego, że niektórzy więcej uwagi skupiają na
          innych, zamiast na sobie. Porównują i oceniają, co zazwyczaj niczemu dobremu
          nie służy.
          • triss_merigold6 Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 12:13
            Służy dowartościowaniu się: nie kupię discmana ale upiekę pasztet czy inne
            knedle, niech te biedne-bogate dzieci wiedzą co to jest prawdziwy dom.
            • nenia1 Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 12:24
              A no tak, temu niewątpliwie służy.
              Jednak w mojej wypowiedzi chodziło mi bardziej o sprawę relacji między ludźmi,
              nie nakręcania spirali wzajemnych antagonizmów i niechęci, bo to chcąc nie chcąc
              przekazuje się dzieciom, skąd prosta droga to sytuacji, o której piszecie
              poniżej, dziecko "idealnej mamy", z pajdą upieczonego chleba w jednej ręce, z
              knedlem w drugiej, dokopuje innemu dziecku, bo ma na uszach słuchawki z MP3.
              • pade i jeszcze jedno 23.05.06, 12:28
                Nie piekę chleba i nie robię knedli bo mi się zwyczajnie nie chce.
                A dokopujesz Ty mnie skoro wyciagasz pochopne wnioski i krytykujesz, nie
                wczytując się w moje wypowiedzi. I takie postepowanie możesz przekazywac swoim
                dzieciom, wyciagając daleko idące wnioski...
          • pade Nienia1 o Ci chodzi? 23.05.06, 12:23
            Czemu zacytowałaś moja wypowiedź i odnośnie czego?
            Napisałam, ze noszenie mp3 lub komórki do SZKOŁY a nie na zajęcia pozalekcyjne
            jest wg mnie głupotą. I pokreślam raz jeszcze, ze mam na myśli nauczanie
            zintegrowane czyli klasy 1-3.
            Poza tym mojemu dziecku nie jest potrzebna komórka na zajęcia pozalekcyjne bo
            ma do klubu 100m i ja po niego przychodzę. A nie stać mnie (aktualnie) na
            laptop dla dwójki dzieci dodatkowo, o to mi chodziło, gwoli wyjaśnienia.
            • nenia1 Re: Nienia1 o Ci chodzi? 23.05.06, 12:30
              Krótko, bo wychodzę - zacytowałam twoją wypowiedź, bo zapadła mi w pamięć,
              potrafię zrozumieć że dla ciebie np. komórka w szkole jest głupotą, tyle że z
              takim argumentem trudno dyskutować.
              • pade Re: Nienia1 o Ci chodzi? 23.05.06, 12:32
                Wiesz, rozumiem, ze nie masz szacunku dla mojej osoby, ale mimo to wspomnę tak
                króciutko: wypadałoby napisać Ty, Twojej, itd.
                • nenia1 Re: Nienia1 o Ci chodzi? 23.05.06, 12:39
                  Szacunek mam do wszystkim istot żywych, nie okazuję go poprzez używanie wielkich
                  czy małych liter, ale skoro Tobie to przeszkadza, to przepraszam, nie
                  wiedziałam.
                  • pade Nenia1 23.05.06, 12:41
                    Nenia1 Wybacz, ale przeszkadza. Nie widzimy sie przecież, więc skąd mam
                    wiedzieć, że masz do mnie jako istoty ludzkiej, czy też żywego stworzenia
                    szacunek?smile))
                    • demarta Re: Nenia1 23.05.06, 12:49
                      właściwie czemu by cię szanować, za złośliwość? a poprzez swoją pretensję
                      odnosnie dużych liter nie prezentujesz niczego innego jak brak świadomości
                      istnienia nowych obyczajów, także w pisowni, a powinnaś o tym wiedzieć
                      zwłaszcza jako doswiadczona mama korzystająca z internetu, zwłaszcza
                      udzielająca się na forum. prof bralczyk i miodek parę lat temu o tym
                      wspominali, a dla ciebie jeszcze dzisiaj to swietna pożywka do okazywania
                      złośliwości.
                      • pade demarta 23.05.06, 13:09
                        Gdzie Ty widzisz w moich wypowiedziach złośliwość? Czy Cię aby nie ponosi?
                        Poza tym nie był to post do Ciebie. Czemu mi ubliżasz? Bo lubisz?
                        • demarta Re: demarta 23.05.06, 13:13
                          nie, bo prowokujesz, możesz to uznać za swój mały sukces
                          • pade Re: demarta 23.05.06, 13:16
                            Prowokuję???
                            Mogłabyś zacytować moje prowokacje? Bardzo proszę!
                            Wypowiedziałam swoje zdanie na temat gadżetów, nawet nie na temat matek (no, z
                            wyjątkiem jednej, ale i jej nie oceniałam).
                            Pierwsze słyszę a raczej widzęsmile Nigdy na tym forum nikt mnie nie posądził o
                            prowokację czy złośliwość. Może celowo źle mnie interpretujesz? Ale po co? W
                            jakim celu?
        • wieczna-gosia Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 12:16
          dla mnie jest niezbedne noszenie ze soba komorki.
          Moi rodzice3 nie mieli telefonu, chyba jak miala 12 lat to nam zalozyli- ale
          mieli mnie jedna, babcie do pomocy, ja nie mialam zajec popoludniowych, zaczelam
          je miec w liceum gdy juz mielismy telefon a ja moglam sobie ze wszystklim sama
          popradzic.

          A ja mam duzo dzieci. Moje dzieci maja duzo zajec popoludniowych. W swietlicy od
          pierwszej klasy sa mozliwosci wyjscia do domu kultury- wole jak mi dziecko pusci
          sygnal i sie spyta czy moze isc. Jest to dla mnie wazne bo czasami odbiera tata,
          czasami starsza siostra czasami babcia. czesto plany nam sie zmieniaja ok 12.
          Czasami samemu trzeba do domu wrocic. Acha, no i nie mam stacjonarnego smile

          Nie wiem jakludzi mieli dzieci bez komorek, ale ja bym osiwiala smile a tak nie
          siwieje , mam poczucie kontroli nad sytuacja, wiem gdzie znajduja sie moje
          dzieci itd.

          Komorka nie jest dla mnie gadzetem tylko telefonem po prostu smile oddaje dzieciom
          swoje stare, tez lubie miec od czasu do czasu nowy dzwonek, a od gry tetris
          jestem uzalezniona smile

          to ze dla nas cos nie jest niezbedne nie oznacza ze ta prawda obowiazuje
          wszystkich smile
    • aureliana Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 12:00
      teraz troche z innej strony. czytalam tylko wybrane watki, przyznaje. w ogole
      zastanawia mnie ta nagonka (mowie juz ogolnie, niekoniecznie o tym watku) na
      ludzi, ktorym sie powodzi. ze koniecznie musza byc fatalni, niezdolni do
      stworzenia rodziny, grajacy w brydza zamiast zajmujacy sie rodzina(bo to sie
      wyklucza, wiadomo), etc... normalnie czarny charakter.
      teraz ta inna strona medalu. pochodze z rodziny, w ktorej powodzilo sie bardzo
      dobrze. nie przynosilam do szkoly gadzetow zadnych, fakt. ciekawe jednak, ze to
      JA bylam szykanowana za odstawanie od tych 'ubozszych'(?), ze wstydzilam sie, ze
      mialam aparat ortodontyczny wstydzilam sie az mowic gdzie bylam na wakacjach,
      przychodzic do szkoly w nowym ubraniu, ktore nie bylo zayebiscie wystawne, tylko
      normalne, zwykle i proste. bo dzieciaki sie gapily, przestaly odzywac(?)+
      tysiace innych rzeczy, ktore tylko dzieci potrafia wymyslicsmile nie zebym sie tym
      wielce przejmowala, ale wtedy dla mnie jako dziecka byl to spory problem. i tu
      nie chodzi o egoizm mojej matki, ktora smiala mi kupic np. nowa bluze tylko o
      okrucienstwo dzieci, ktore zazdroszcza (?)

      tym bardziej smiesza mnie dywagacje na temat wolnego czasu spedzanego w takich
      rodzinach; bo np. u mnie wycieczki rowerowe weekendowe byly norma ( nawet zima
      przy sniegu; ekstremalni rodzicewink), kontakty sa boskie, moge na nich polegac,
      etc, etc.

      dzieci sa okrutne, nie tylko te bogate(???) ale biedne(????) tez. cholera,
      roznice w majatkach rodzicow zawsze byly i beda (na szczescie) i dzieci niech
      sie od poczatku ucza, ze nie wszyscy sa rowni i niech taka nauka bedzie jak
      najbardziej naturalna. ps. mnie np. nigdy nie przyszlo do glowy wysmiewac
      dzieci, ktore nie maja czegos tam, nie maja jakiegos tam stroju etc. i na pewno
      nie wybieralam sobie znajomych wg portfela rodzicow.

      jezeli rodzice zarabiaja, dajmy na to, 2000zl na godzine to zadnym problemem nie
      bedzie dla nich fakt, ze pierwszym tuszem do rzes corki bedzie akurat tusz
      diora. dlaczego mieliby takiego uszu jej nie kupic? zeby innym dzieciom nie bylo
      przykro? a dlaczego mieliby sie ukrywac przed innymi dzieciakami? wystarczy
      przeciez odpowiednio porozmawiac z dzieckiem...
      • aureliana Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 12:02
        aureliana napisała:

        nie wszyscy sa rowni- oczywiscie chodzi mi tylko i wylacznie o to, ze niekazdy
        ma taka sama sytuacje finansowa i absolutnie nic wiecejsmile prosze nie doszukiwac
        sie folwarkow zwierzecych w moim poscie

        cholera,
        > roznice w majatkach rodzicow zawsze byly i beda (na szczescie) i dzieci niech
        > sie od poczatku ucza, ze nie wszyscy sa rowni i niech taka nauka bedzie jak
        > najbardziej naturalna.
        • triss_merigold6 Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 12:12
          Podobne obesrwacje. W dzieciństwie po powrocie z tzw. placówki miałam mnóstwo
          ładnych ciuchów, walkmana itd. Nosiłam je do szkoły, bo akurat rodzice nabyli
          zapas garderoby zapobiegawczo. I najbardziej złośliwe były nie dzieciaki w
          jeansach z Pewexu tylko te donaszające ciuchy po starszym rodzeństwie.
          • aureliana Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 12:18
            wlasnie. zeby miec z kim rozmawiac na przerwach (kiedy jeszcze mi zalezalo
            wiadomo ze dzieciom raczej zalezy) musialam przestac nosic aparat ortodontyczny
            co opoznilo leczenie zebow o pare latwink)). teksty o tym, ze jestem bogata
            (wyplute jako najgorsza obelga)+ teksty o zlodziejstwie rodzicow byly norma,
            podobnie jak nieprzespane noce i samotnosc. ciekawe, ze jeszcze nie zauwazylam,
            jak dlugo zyje, sytuacji odwrotnej, zeby to ktos z gadzetem szykanowal ubozsze
            dzieci. no, moze tylko w 'na wspolnej';P.
        • a-ronka Przestałam Was matki rozumieć 23.05.06, 12:13
          w poście gdzie jakaś mama chwaliła się,że kupiła kosmetyki za prawie 1000 zł
          darłyście koty,że jak ona tak może,że tańsza jest Ziaja,że nie powinna się
          chwalić bo inni tyle mają na miesiąc,że inne nawet nie mają kaski na krem.
          Teraz tu udowadniacie,że laptop,komórka,mp3,aparat cyfrowy to coś normalnego,że
          każdą z Was na to stać.
          Udowadniacie,że zakup kremu HR to głupota ale z drugiej strony twierdzicie,że
          najnowsza komórka jest the best.

          Chyba same gubicie się w zeznaniachsmile)))))
          • aureliana Re: Przestałam Was matki rozumieć 23.05.06, 12:14
            trzeba jeszcze zwrocic uwage na nik, ktory widnieje przy danym posciesmile.
          • triss_merigold6 Re: Przestałam Was matki rozumieć 23.05.06, 12:17
            Kto uważa, że Ziaja lepsza od HR ten uważam. Nicki posprawdzaj.wink
          • bri Nawet nie zaczęłaś nas rozumieć ;) 23.05.06, 12:19
            • a-ronka Nisar ,zjedzono nas:))))))))))))) 23.05.06, 12:23
              Ty kształcisz dzieci,że ci co maja wiecej to złodzieje
              a ja mam zakazane rozmowy w domu na temat np.MTV
              smile))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

              Nic tak nie podbudowywuje ego jak własne pojmowanie świata i skopanie tyłka tym
              co myślą inaczej.
              Na stos z nami bo uważamy mp3 za diabła.

              Nisar mam poprawiony humor do końca tygodniasmile))))))))))
              • bri Re: Nisar ,zjedzono nas:))))))))))))) 23.05.06, 12:26
                O rozmowie na temat MTV sama wspomniałaś. Ja tylko zapytałam czy u Ciebie w
                domu to nie można na takie tematy. Zwróć uwagę na znak zapytania.
      • chupachups1 Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 17:33
        Znasz takie powiedzenie "polskie piekiełko"? Ja mogę nie mieć, ale ważne, żeby
        tmój bliźni też nie miał. Lata życia w systemie -wszystkim po równo- zrobiły
        swoje.
    • nisar Przykro mi jeśli obalę czyjąś teorię 23.05.06, 12:26
      o "oczywistej zawiści matki uboższej wobec zamożnych".
      Niestety, na tle klasy do której uczęszcza, moje dziecko jest zdecydowanie w
      grupie "tych z bogatej rodziny". Akurat tak.
      I dla jasności: nie jestem bezrobotną mamusią, której nie stać na mp3 dla
      dziecka i musi się dowartościować pieczeniem domowego chleba.
      Natomiast, przyznaję, ponieważ pracuję od zawsze, być może moje pieczenie
      ciasteczek z Elą wynika z moich kompleksów, że jako "pracująca zawodowo i dużo
      zarabiająca" łatwiej "zaniedbam" kontakt z córką i być może dlatego jestem na
      tym tle przewrażliwiona.
      Tak, że moja sytuacja jest raczej odwrotna, niż niektóre interlokutorki są
      skłonne podejrzewać.

      Ale oczywiście zawsze możecie mi nie uwierzyć big_grinDDDD
      • bri Re: Przykro mi jeśli obalę czyjąś teorię 23.05.06, 12:31
        Mnie osobiście dziwi przede wszystkim to skąd tyle wiesz o różnych obcych
        ludziach. Np. Ci co w tego brydża grają w każdą niedzielę przez cały dzień -???
        Nie brzmi to wiarygodnie wink
        • wieczna-gosia Re: Przykro mi jeśli obalę czyjąś teorię 23.05.06, 12:37
          bo w brydza sie gra calymi nocami

          brydz w dzien nei smakuje juz tak bardzo....
        • nisar Bri, jeśli Twoje dziecko 23.05.06, 12:43
          przyjaźni się od pięciu lat z innym, to niestety, chcąc nie chcąc wiesz o tym
          dziecku sporo. Widzisz np. jak się cieszy dusząc łapinami ciasto drożdżowe
          razem z Tobą i Twoim dzieckiem "bo u nas proszę pani to kuchnia musi być
          czyściutka", jak pyta czy w przyszłą sobotę też może przyjść "a może byśmy tak
          placki kartoflane usmażyły?", jak wtula się w Ciebie jak miś koala gdy
          oglądacie wszyscy razem film "mogę też się przytulić?"(to akurat rozumiem,
          jeśli Ela przytula się z jednej strony to Marysia chce z drugiej), itd.

          I od razu: nie wypytuję tych dzieci o to co robią w domu z rodzicami, dzieci
          mają to do siebie, że jak się odprężą u kogoś, to się otwierają i z tego co
          mówią wyłania się jakiś obraz. Zwłaszcza po pięciu latach.
          • bri Re: Bri, jeśli Twoje dziecko 23.05.06, 12:52
            Wyciągasz pochopne wnioski. U Ciebie można bałaganić w kuchni u nich nie. Czy
            to oznacza, że tego drugiego dziecka rodzice nie kochają? Że chce placki
            ziemniaczane smażyć to ma być dowód na to? Może Twoje dziecko jak idzie do
            kogoś to siada do gier komputerowych bo tego w domu nie ma? Czy to oznacza, że
            go nie kochasz?
      • aureliana Re: Przykro mi jeśli obalę czyjąś teorię 23.05.06, 12:33
        jestem w stanie uwierzycsmile wiec tym bardziej nie rozumiem takich sadow. dlaczego
        nie zakladasz ze inne dzieci, te z gadzetami w szkole maja podobnie w domu?
        wszystko zalezy od wychowania, juz pisalam, ze wystarczy z dzieciem po prostu
        porozmawiac przy zakupie czegos 'lepszego', ale czasem rodzic swoje a dziecko
        swoje. moja siostra np. notorycznie brala jakeis lalki barbie ktorych nikt nie
        mial do szkoly bo sie cieszyla jak glupia ze ma zabawke i chciala sie wszystkim
        pochwalic (i zapewne sprawic, zeby kopary opadly itp). czy to oznacza ze nasza
        mama jest egoistka? ze w domu relacje sa niezdrowe, bo dziecko przynioslo cos
        super do szkoly pare razy? i ze moja siostra jest teraz okrutna zdzira, ktora na
        odczep daje przenty? wtedy lalka barbie- dzisiaj laptop. to tez nie oznacza, ze
        nauka rodzicow poszla w las, nie oceniajmy tak latwo, a dzieci naprawde
        popelniaja bledy. jak ja sobie czasem pomysle co robilam w szkole to wlos sie
        jezy na glowie, a rodzice by umarli na zawal, gdyby wiedzieli. a propos dzieci
        ,kore wymagaja gadzetu od rodzicow; wytlumaczyc dziecku co i jak...
        • nisar j.w. 23.05.06, 12:46
          I jeszcze raz, do znudzenia: nie WSZYSTKIE zamożne dzieci są zaniedbane (mam
          nadzieję, że moje nie jest, chociaż ostatnio marzy żebym pojechała na wycieczkę
          klasową jako opieka, a ja jakoś nie potrafię sobie tego wyobrazić - mam
          nadzieję, że mi to jakoś wybaczy big_grin), problem w tych, które są otoczone TYLKO
          ZAMOŻNOŚCIĄ. A takie istnieją, niestety.
    • wieczna-gosia Troche OT wam cos opowiem.. a moze nie OT..... 23.05.06, 12:36
      bylam z maluchami na majowce w bieszczadach- zaliczalismy szczyty, codziennie
      gdziesiec godzin w trasie (dzieciaki 2, 4 i 6 lat).
      No i Z Poloniny carynskiej zle wymierzylismy czas i schodzilismy ok 21, z
      latarkami, mozno zmeczone, skonczyla nam sie herbata i kanapki, bez szans na
      dotarcie do schroniska. Chyba mielismy po prostu kryzys tamtego dnia bo trasa na
      ok 5 godzin zabrala nam ponad 10....

      no niewazne- mialysmy z kolezanka pieniadze wiec w miare luzacko sprawe
      potraktowalysmy, podloga w schronisku sie znajdzie- musza nas przyjac.

      No i jak szlysmy do schroniska to w Ustrzykach gornych sie przechodzi kolo
      wypasionego w miare hotelu PTTK, z basenem itd. I moje dziecko nagle mowi- wiesz
      mamo- to bez sensu w gory pojechac do takiego hotelu. W gorach to sie lazi po
      gorach i sie spi w schronisku. Bo w gorach to sie trzeba zmeczyc, wlesc na
      szczyt, a pozniej w schronisku pic piwo 9no dobra czerwienie sie...) i grac na
      gitarach.

      Przyznam szczerze ze mnie zatkalo- to sa oczywiscie moje poglady na gory,
      szczegolnie piwo z jajcem w schronisku, no ale dostac takim tekstem w twarz
      przed 22 po 10 godzinach w gorach, gdy mowiaca to 6 latka miala swiadomosc ze
      nie mamy ze soba NIC- ani spiworow ani mydla, i nie boi sie tylko traktuje to
      jak przygode... mowie wam.... BEZCENNE smile i w sumie jak na matke, ktora do
      gadzetow ma stosunek raczej pozytywny i tez lubi miec discmena- niezly wynik,
      przyznacie smile
      • aureliana o odtwarzaczach i laptopach jeszcze 23.05.06, 12:46
        ale przydaje sie (odtwarzacz mp3) w drodze do szkoly, zwlaszcza jak sie nie ma z
        kim gadacwink) doskonale te ptorzebe rozumiem, zwlaszcza ze dla mlodych ludzi
        muzyka jest wazniejsza od rodzicow, chlopaka/ dziewczyny/ jets bogiem i
        najwyzsza wartoscia (przynajmniej dla mnei byla mniej wiecej od 13- 18roku
        zyciabig_grin). kiedys sie chodziloz walkmanem, teraz odtwarzaczem. a jak sie nie ma z
        kim pogadac na przerwie to korzystaja z tego dobrodziejstwa tez w szkole. znam
        ten bol. co do laptopa; na moim wydziale jest pewna cudowna doktorantka. konczy
        ktorys z kolei fakultet. nieba uchylilaby kazdemu kto ja o to poprosi. da
        studentow boska. normalnie, cuda dziala. kobieta- aniol. ma probemy z
        kregoslupem i pisaniem. generalnie nie wnikam, ale wiem ze ma powazne problemy
        zdrowotne i pisze tylko i wylacznie na laptopie. co ciekawe, z laptopem chodzial
        juz do liceum (a to dosc dawno ylo), wiec to dopiero musial byc gadzet... i
        opowiadala, ze sie patrzyli na nia jak na idiotke wszyscy. normalnie glupia
        baba, ze ze wzgledow zdrowotnych, by sie uczyc i notowac musiala miec komputer
        przenosny, glupia bo nawet sie nie wytlumaczyla z takiego gadzetu, tylko nosila
        sie i wozila po szkole... eeeech, klapki na oczach...
        mama_kotula napisała:


        > Odtwarzacz MP3 nie jest potrzebny w szkole. Laptop też nie. Cały czas mi o to
        > chodzi.
        >
        >
        >
        • mama_kotula Aureliana 23.05.06, 12:56
          Ja też noszę laptop na uczelnię, głównie dlatego, że piszę na nim szybciej niż
          ręcznie. smile))
          Dzieci natomiast noszą laptopy, co by na przerwach pogrywać, zamiast rozmawiać.
          Jeśli ktoś ma problem z nawiązaniem kontaktu z innymi, bo jest nieśmiały,
          pogrywanie na laptopie w czasie przerwy tego nie rozwiąże. Może i zdobędzie
          kolegów, ale nie on - tylko jego laptop big_grinDD
          • aureliana Re: Aureliana 23.05.06, 12:59
            no ale to nie swiadczy chyba o tym, ze ma chore relacje z rodzina, prawda?smile
            ludzie sa niesmiali z roznych powodowsmile
            • mama_kotula Re: Aureliana 23.05.06, 13:08
              aureliana napisała:

              > no ale to nie swiadczy chyba o tym, ze ma chore relacje z rodzina, prawda?smile
              > ludzie sa niesmiali z roznych powodowsmile

              Zgadza się, nic nie napisałam przecież o chorych relacjach z rodziną.
              Powody nieśmiałości oczywiście są różne.
              Wydaje mi się jednak, że taka osoba mogłaby porozmawiać z rodzicami na temat
              trudności z pozyskaniem przyjaciół. Jeśli odbywają się w domu rozmowy o szkole,
              o emocjach z nią związanych, rodzic prędko wyłapie w czym rzecz. Laptop jako
              atrakcja przyciągająca uwagę to rozwiązanie na krótką metę, gdzie tam, to
              przeważnie żadne rozwiązanie. Jeśli takich rozmów nie ma - coś jest nie tak (nie
              winię ani rodziców, ani dziecka).
          • asiaasia1 Re: 23.05.06, 13:07
            ja chodziłam do żłobka, przedszkola, podstawówki, liceum i na studia
            ( z wyjątkiem ostatniego roku) bez laptopa, ipoda, odtwarzacza mp3.
            jedyne co miałam to walkman , który wygrałam za najlepszą maturę'99.
            bardzo długo nie mielismy też tv , bo ciągle się psuł i w końcu rodzice wywalili na śmietnik.

            miałam super dzieciństwo.

            na podwórku biegałam z kolegami po drzewach, jeźdźilismy na rowerach, biegalismy po strychach i chowalismy się do różnych kryjówek w parku skaryszewskim.
            na przerwach w szkole biegaliśmy po korytarzu, ewentualnie bawiliśmy się na boisku szkolnym. nie było jeszcze wtedy "markowych" ciuchów i liczyła się bardziej fantazja, wyczucie stylu i koloru.

            moje dzieci dostały ostatnio od naszej koleżanki "designerki"i dj-jki z bostonu torbę bardzo fajnych, designerskich ciuchów z karmaloop, różnych marek, których nie ma w polsce np. 555soul.

            zastanawiam się, jak są odbierane przez rodziców, którzy ubierają dzieci w "markowe" wg. polskich standardów smile
            • aureliana Re: 23.05.06, 13:15
              mysle, ze zostanie to odebrane nijaksmile nie kazdy zerka innym na tylki zeby
              spojrzec na metkesmile i jak juz pisalam, uwazam ze jesli juz ktokolwiek zerka to
              wg mnie zerkaja bardziej ci, ktorych nie stac na pewne rzeczy, niech tacy ktorzy
              moga sobie pozwolic na "ubieranie sie w markowe wg polkich standardow".

              mysle, ze bieganie po drzewach, kortytarzach i przezycie super dziecinstwa
              niekoniecznie jest zdeterminowne brakiem badz posiadaniem jakichkolwiek
              gadzetow. ze niby co? ci, ktorzy maja kase nigdy nie biegali po drzewach? mam
              wrazenie ze tutaj pokutuje jakis dziwaczny wizerunek osoby zamoznej rodem z
              'dynastii'. kostiumy chanel i bulka przez bibulke, nieprzytulane dzieci, ktore
              jezdza na jakis wycackanych koniach zamiast skakac na sianie w polskiej wsi.
              • asiaasia1 Re: 23.05.06, 13:23
                te ubrania generalnie są bez metek ...
                mysle, ze pozna sie na nich co najwyzej jakis dobry selekcjoner do lepszego klubu.

                ci, ktorzy teraz maja kase tez biegali po drzewach , bo mieli kiedys co najwyzej atari albo inny sprzet od cioci z ameryki...

                jasne, ze zamoznosc rodzicow nie warunkuje zimnej atmosfery w domu i zablokowanego emocjonalnie dzieciaka siedzacego na kompie/ laptopie/ whatever przez caly dzien ...

                jednak zabawa laptopem na przerwie w szkole to dla mnie przegiecie.
                • athenka Re: 23.05.06, 13:40
                  Ja chodziłam do zwykłej podstawówki nie prywatnej. Jako jedyna dziewczyna
                  pochodziłam z inteligenckiej, zamożnej rodziny. Dużo było złośliwości - jak
                  mama kupowała mi Levisy to odrywałam metkę, zeby mi nie dokuczały, jak wracałam
                  z zagranicznych wakacji nie wspominałam o nich(wtedy nawet Egipt byl wyjazdem
                  na ktory rzadko kto mogl sobie pozwolic)Bylam zupelnie inna niz reszta
                  rowiesnikow- kiedy one czytywaly bzdurne pisemka ja czytałam Polityke. Do
                  liceum poszłam juz prywatnego i do dzis wspominam go świetnie. Nie byłam
                  zepsuta, każdy weekand spedzalismy razem. mam swietne kontakty z rodzicami.
                  Corka pojdzie do prywatnego przedszkola i szkoly, bo chce uniknac tego co ja
                  przeszlam.
                  • asiaasia1 Re:laptop 23.05.06, 13:53
                    tak się zastanawiam...

                    mam nowego laptopa, winbook, którego mój partner przywiózł mi z usa.
                    nic szczególnego, jednak jest całkiem lekki, poręczny , dość cienki...
                    mimo to, dość się męczę nosząc go ze sobą plus mając kilka książek w torbie/ plecaku.

                    a jakie laptopy noszą dzieci, które oprócz nich muszą do szkoły przytargać jeszcze parę podręczników, zeszytów, przyborów .
                    nawet, jeśli w szkole są szafki, jak w moim byłym liceum, wszystkiego zostawić się nie da...
                    • triss_merigold6 Re:laptop 23.05.06, 13:56
                      A kto przytomny nosi wszystkie ksiązki do szkoły?
                      • pade Re:laptop 23.05.06, 13:59
                        ano dziecismile
                        Mój syn ma jednego dnia angielski (książka i zeszyt)i religię (książka i zeszyt)
                        i wesołą szkołę (książka, karta pracy, zeszyt ćwiczeń)i do tego piórnik,
                        notesik, strój na gimnastykę, sniadanko.....Tornister waży z tonęsmile
                      • asiaasia1 Re:laptop 23.05.06, 14:07
                        nie wiem, podstawówkę skończyłam dość dawno temu ...
                        wydaje mi się, że chociaż piórnik i kilka zeszytów trzeba ze sobą wziąć.
                      • wieczna-gosia Re:laptop 23.05.06, 14:11
                        juz pomijajac sprawe czy dyskusja o laptopie to jednak nie zbyt wysoki poziom
                        absurdu (ja w zyciu nikogo z laptopem nie widzialam w podstawowce, no
                        nauczyciele czasami maja ale im chyba wolno...) to tutaj triss nie masz racji.

                        plecak ucznia klas 1-3 jest przeogromnie ciezki. niby odchudzili te ksiazki,
                        niby ksiazka jest w czesciach i sie nosi ylko te aktualnei uzywana- plecak wazy
                        niezle... oj niezle..... w starszych klasach no jasne ksiazek sie nie nosi, poza
                        tym plecy silniejsze, ale w klasach 1-3 to jest masakra....
                        • asiaasia1 Re:laptop 23.05.06, 14:26
                          jasne,
                          do liceum też nie nosiłam codziennie wszystkich podręczników
                          nie mialam też zeszytów do wszystkich przedmiotów- segregator wystarczył
                          jednak laptopa nie chciałoby mi się targać.
                          teraz nawet nie chce mi się go ze sobą brać, chociaz powinnam...
                        • triss_merigold6 Re:laptop 23.05.06, 14:44
                          A to pamiętam akurat z własnej podstawówki. Buty na zmianę, strój na wf, blok
                          na plastykę. Paranoja. O liceum mi bardziej chodziło.
                  • asiaasia1 Re: 23.05.06, 14:05
                    Ja także chodziłam do zwykłej podstawówki.
                    Potem do liceum publicznego, jednego z lepszych w Warszawie, z obowiązkową łaciną i greką.
                    W mojej zwykłej, publicznej podstawówce również były dzieci, które jeździły na wakacje za granicę i nie była to Słowacja czy Czechy. Niekoniecznie pochodziły one z inteligenckich rodzin, cokolwiek to dla Ciebie znaczy.Niektóre miały po prostu rodzinę w Stanach, Anglii czy w Niemczech etc.
                    Ja wtedy jeździłam na Słowację i do Czech, i naprawdę bardzo miło wspominam tamte wyjazdy.

                    Do mojego liceum przeniosły się w pierwszej klasie osoby z prywatnych.
                    Jeden kolega z bardzo zamożnego i sławnego domu, który teraz jest aktywistą między innymi progejowskim powiedział, że się przeniósł, bo w prywatnym był za niski poziom.
                    W liceum w mojej klasie, dość artystycznej,wszyscy bylismy bardzo zbuntowani i zaczęlismy nosić te wszystkie "marki" dopiero w ostatnich latach.
                    Wierz mi, że większość osób to byli ludzie z rodzin starej inteligencji warszawskiej albo bardzo wybitni uczniowie z rodzin nieinteligenckich, cokolwiek to znaczy.Nikt nie wprowadzał takiego podziału. Na szczęście na egzaminie do szkoły nikt nie pytał kandytatów o status rodziców, liczyły się umiejętności i wiedza.
                    Zresztą ... od kiedy inteligencki znaczy zamożny ?
                    • athenka Re: 23.05.06, 15:06
                      Nie każdy inteligent jest zamozny, za to prawie kazdy zamozny ma wyzsze
                      wyksztalcenie
                      • asiaasia1 Re: 23.05.06, 15:17
                        jasne, wyzsze wyksztalcenie ma teraz prawie kazdy (przynajmniej w miescie, gdzie jest latwy dostep do edukacji).
                        natomiast zarobki czesto nie ida w parze z kwalifikacjami i dyplomem, niestety...
                        przynajmniej w polsce.

                        moja bardzo dobra znajoma, piekna i wyksztalcona dziewczyna, jest asystenka buraka, ktory buduje apartamentowce m.in. na jana pawla.
                        burak , nie dosc, ze kupil mature synowi po tym jak ten dostal sie na studia nie majac sam skonczonych zadnych studiow, to jeszcze moja kolezanke molestuje.
                        ona na razie zbiera dowody przeciw niemu , ale na razie trzyma go przy nim niezla kasa.

                        mysle, ze to nie pierwszy przypadek prezesa/szefa-buraka.
                        po prostu gosciu sie dorobil w poznych osiemdziesiatych, do tego jest bezwzgledny i niezle kombinuje.
                        • ola_ziel Re: 24.05.06, 09:47
                          A propos wykształcenia i zarobków : moja mama pochodzila raczej z ubogiej
                          niewykształconej rodziny. Sama uczyla sie bardzo dobrze, wiec poszla do
                          elitarnego liceum, a jej brat byl mniej zdolny, wiec uczyl sie w zawodowce.
                          Moja mama dzis z wyksztalceniem wyzszym i doktoratem zarabia niewiele, za to
                          jej brat rozkrecil firme i powodzi mu sie baardzo dobrze.
      • lila1974 Gosiu 24.05.06, 13:30
        że też nie uprzedziłaś, ze TAKĄ atrakcję szykujesz - zabrałabym sie z Wami smile))
    • adsa_21 Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 13:43
      ja nie pieke sama chleba - do glowy by mi nie przeszlo by upiec.
      a do fryzjera bardzo chetnie pojdewink
      moze i jestem egoistka - nie wiemwink
      • asiaasia1 Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 14:34
        ja bym chętnie upiekła chleb ale nie mam czasu
        na fryzjera też zresztą nie mam czasu
        dlatego chodzę do studia fryzur ekstremalnych, gdzie robią mi coś fajnego na głowie w 15 minut max. smile
        • janowa co wy z tym chlebem :-) 23.05.06, 15:25
          I brakiem czasu na pieczenie smile Mnie to zajmuje dokladnie 30 sekund (wrzucenie
          wszystkich skladnikow do maszynki) i wyjecie chlebka po 3 albo 5 godzinach.
          Smakuje super i swiezy jest minimum przez 4-5 dni, bez zawijania w folie. Polecam.
          ---
          "Bo tak normalnie to człowiek (kobieta człowiek ma pierś, a na niej cyce) wink"
          bonkreta
          • bri Re: co wy z tym chlebem :-) 23.05.06, 15:28
            Ale to wiesz - trzeba mieć maszynkę wink
            • janowa Re: co wy z tym chlebem :-) 24.05.06, 10:23
              Z tego co sie zorientowalam, to asiaasie raczej stac smile

              ---
              "Bo tak normalnie to człowiek (kobieta człowiek ma pierś, a na niej cyce) wink"
              bonkreta
              • asiaasia1 Re: co wy z tym chlebem :-) 24.05.06, 11:57
                A o jakiej maszynce mówimy ?smile
    • geraltina Re: Matki egoistki - vol. 2 23.05.06, 18:25
      Hmmm jak dla mnie matka która jest prosto od fryzjera i ma nienaganny manicure
      nie jest egoistką.Matka która nie robi dziecku kanapek do szkoły także egoistką
      nie jest.Rodzic który kupuje dziecku dziecku komókę,mp3 i inne bajery-NIE ZAWSZE
      jest złym rodzicem.
      Rodzic,który jeździ z dzieckiem na wycieczki i piecze ciasteczka-NIE ZAWSZE jest
      dobrym rodzicem.
      Uogólniasz i tyle...
    • gruba-buba Re: Matki egoistki - "zimny wychów" 23.05.06, 18:33
      Nisar! Zgadzam się z Tobą, a to zjawisko nazywa się "zimny wychów" i pewnie
      zazębia się z tzw "bezstresowym wychowaniem". Dla mnie, tak w skrócie, to
      zwalanie wychowania na ulicę, szkołę, przedszkola i inne.
      • monia145 Re: Matki egoistki - "zimny wychów" 23.05.06, 19:31
        A jak Ty to wszystko połączyłaś ze sobą? Ciekawe... mnie do tej pory to "zimny
        wychów" kojarzył sie raczej z dyscypliną i autorytaryzmem w rodzinie a nie z "
        bezstresowym wychowaniem"..,które oznacza więcej swobody danej dziecku. Jak to
        ma sie do siebie??
        • gruba-buba Re: Matki egoistki - "zimny wychów" 24.05.06, 13:49
          Dla mnie jedno i drugie to zakamuflowane olewactwo,lenistwo, czasem również
          oziębłość, jak zwał tak zwał, ale nie musisz się ze mną zgadzać, zresztą byłoby
          nudno gdybyśmy wszystkie miały to samo zdanie. Nie byłoby o czym dyskutować.
    • sutra Nie wiedziałam, ze wątki mają tomy n/t Re: vol. 2 23.05.06, 19:38
      • monia145 Nie wiedziałam, ze wątki mają tomy n/t Re: vol. 2 23.05.06, 19:41
        Mają, mająsmile) Egoizm matek niejedno ma imię! Trzeba go tropić z determinacją
        śledczych sławnych komisji, demaskować i karać. Chociażby werbalniesmile)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka