Nigdzie nie jadę!! Jestem tylko prostym człowiekiem ze skąpą zawartością
szafy i szafki na buty, poza tym bez walizek. Nigdy nie byłam w 4* hotelu
(nawet w hotelu nie byłam), a co dopiero za granicą!! Mąż wymyślił pobyt na
Teneryfie (już opłacił last minute). Ja chodzę w dziurawych butach i w
przerabianych szmatach (trochę kasy udało się odłożyć z niespodziewanej
premii+zwrot z US, do tego część trzeba będzie spłacić

). Może jakbym
trwoniła każdą złotówkę wówczas nie miałabym takiego "problemu", bo nie
byłoby do czego dopłacać. Niby się zgodziłam na tą wycieczkę, bo chcę żeby
mój chłop miał coś z życia i choć przez chwilę był szczęśliwy - ale czemu do
cholery nie chce lecieć sam?? Ja zginę wśród snobów - już się czuję
napiętnowana, do tego zbuntowane i histeryzujące niemal 2-letnie dziecko.
Taka kasa na gó..o!! JA NIE CHCĘ!! I nie piszę tego z przekory, nie piszę
żeby w Was wzbudzić zazdrość, tudzież słowa typu - my nie mamy za co żyć, a
ty narzekasz, ze na Kanary lecisz. Ja dziękuję za takie uszczęśliwianie mnie
na siłę

((( Dziewczyny! Jestem zielona w całej tej cholernej tematyce. Nie
wiem co mam zabrać ze sobą, jakie ciuchy, czy muszę być na kolacjach ubrana
elegancko? Nie mam żadnych walizek. Nie mam właściwych butów, ubrań - i nie
mam wolnej kasy zeby się ubrać

Wolałabym tę część, którą trzeba za mnie
zapłacić wydać na wymianę garderoby. Cholera! Zawsze już tak będzie? Zawsze
będę żyła dla męża (bo, że dla dziecka to chyba normalne). Ja nie mogę mieć
żadnych marzeń, bo przy tych mężowych musiałabym iść pod latarnię zarabiać
żeby zadowolić mnie i męża. Ciągłe wyrzeczenia, przechodzenie z odwróconą
głową obok wystaw sklepowcych

Żyć, nie umierać - czyż nie?? Życie jest
piękne!! Do cholery - jestem wkurzona i naładowna bardzo szkodliwie

/ #%
**&^Q$O*&Q()$UUU&&$#Q(#((@&*#&@
Wykrzyczałam się, ale to i tak nic nie zmienia

((((