Dodaj do ulubionych

byla zona, alimenty...

31.05.06, 18:44
Dziewczyny, sytuacja jest dosc delikatna. Chodzi o byla zone mojego meza.
Maja oni dzieci. Ex z dziecmi mieszka w innym kraju. Po rozwodzie z moim
mezem wyszla po raz drugi za maz. Nie pracowala, nowy maz ja utrzymywal, moj
maz placil alimenty na dzieci. Jednak ex sie rozwiodla po raz drugi. Nigdy w
zyciu nie pracowala,bo zawsze byla na utrzymaniu mezow. teraz jest sama, ma
chyba jakas prace na cwierc etatu, malo platna, ciezko jej jest dostac cos
lepszego, bo juz mloda nie jest, doswiadczenia zawodowego nie ma, dwojka
dzieci(juz nastolatkow, ale zawsze dzieci, ktorys zachoruje, traci dzien w
pracy itp.itd)Mieszka ona za granica, takze pomocy rodziny nie ma. Jest sama
z chlopcami. Rozumiem, ze jest jej ciezko....Ona jednak chce od mojego meza
wiecej kasy. I to dwa razy tyle co jej do tej pory dawal. Maz chce jej dac,
bo zal mu dzieci, tym bardziej ze zadko ich widuje. Problem polega na tym, ze
my tez kasy nie mamy. Ja pracuje na caly etet maz tez. Ja w tej chwili
zarabiam wiecej niz maz. Jesli on da jej wiecej pieniedzy, to praktyczne
nasza rodzina bedzie na moim utrzymaniu, bo meza pensja bedzie dla ex. maz
wspomina o wzieciu drugiej pracy...kurcze i tak juz sie prawie nie widujemy.
Nie mamy zadnego dnia wolnego wspolnie. I ja tak sobie mysle...zal mi jego
chlopcow, bo wiem, ze jest im ciezko finansowo, ale ja mam male dzieci,
prawie zawsze pracowalam, ona niby nie moze z wyzej wymienionych
powodow...ale ja czuje, ze to nie fair. Powiedzcie co sadzicie. nie chce byc
nieweazliwa malpa, ktora nie obchodzi los dzieci meza. Ale naprawde mam
ochote powiedziec mezowi, ze wysyla alimenty i tyle. Czy jestem potworem bez
serca. Dodam jeszcze, ze w moim przypadku maz od poczatku malzenstwa mi
powiedzial, ze oczekuje, ze oboje bedziemy pracowac, i ja sie z tym
zgodzilam, chce pracowac...tylko dlaczego ona ma inne uklady?
Pozdrawiam
Bozena
Obserwuj wątek
    • roksi23 Re: byla zona, alimenty... 31.05.06, 19:15
      Rozśmieszają mnie tego typu wątki...biorąc za męza rozwodnika powinnaś zdawc
      sobie spawę ,że są dzieci a za dzieci nalezy być odpowiedzialnym...piszesz,ze
      mąż płaci aliment,pewnie marne grosze z których na pewno nie da się wyżyć
      kobiecie na pewno jest ciężko,zwłaszcza że dzieci dużo kosztują...sama jesteś
      matką i tym bardziej nie rozumiem..szkoda,ze jeszcze nie napisałaś:dlaczego moj
      mąż ma płacić alimentysad(((((((((
      • olamad Re: byla zona, alimenty... 31.05.06, 19:34
        Ależ ona z alimentów ma utrzymać dzieci (no niech jej będzie, bo połowe ich
        utrzymania powinna zapewnic ona), a na siebie sama niestety musi zarobić..
      • faceeet a co roksi, pasozycie, byly nie chce utrzymywac? 31.05.06, 20:43
        moze czas isc do pracy?
        • roksi23 Re: a co roksi, pasozycie, byly nie chce utrzymyw 31.05.06, 21:34
          i tu cie rozczaruje,męza mam i nie jest byle dupkiem
      • halszkabronstein Re: byla zona, alimenty... 31.05.06, 23:31
        Wg Ciebie marne grosze to cała jego pensja ? Autorka wyraznie napisała , że
        musieliby się utrzymywać tylko z jej pensji gdyby on zwiekszył alimenty i
        jeszcze musiałby brać dodatkową prace. Ale kogo to obchodzi... najłatwiej tylko
        wymagać kasy.. trudniej ruszyć d... do pracy. Do tego jednak trzeba mieć
        jeszcze troche godności wink.
      • michalina7 do roksi23 01.06.06, 09:01
        jaka ty jestes prosta, żeby nie powiedziec prostaczka
        • roksi23 Re: do roksi23 01.06.06, 09:13
          faceeet napisał:a co roksi, pasozycie, byly nie chce
          utrzymywac?
          Bez przesady!!!!nie zna mnie,nic nie wie na mój temat a tu takie epitety:
          ((((byc moze po tobie by to spłyneło,ale po mnie jak widac
          nie...
          ssie was z kasy bo nie chce jej sie pojsc do pracy (co oczywiste, bo lepiej
          opierd... sie w domu jak polowa emam i nic nie robic niz pracowac
          a na to tez nic nie powiesz?!
      • jowita771 Re: byla zona, alimenty... 01.06.06, 13:10
        roksi23 napisała:

        > Rozśmieszają mnie tego typu wątki...biorąc za męza rozwodnika powinnaś zdawc
        > sobie spawę ,że są dzieci a za dzieci nalezy być odpowiedzialnym..
        owszem, ża dzieci, ale dlaczego również za byłą żonę?
        alimenty to ona ma przeznaczać W CAŁOŚCI na dzieci i jeszcze dokładać od
        siebie, a siebie niech utrzymuje sama.
    • sutra Re: byla zona, alimenty... 31.05.06, 19:19
      W jakim kraju jest ex? w takim gdzie utrzymanie kosztuje więcej niż w Polsce?
      Przebywanie za granicą nie jest obowiązkowe, może pora pomyśleć o powrocie do
      kraju jeśli tam nie ma pracy i pomocy rodziny. A poza tym mąż powinien płacić
      alimentów troche wiecej niż łoży na wasze dzieci uwzgledniajac że w wychowanie
      tamtych się nie angażuje osobiście. Ty nie masz obowiązku wielkiego dokładania
      sie do dzieci jego i jego eks, gdyby ich malzenstwo trwalo, to na dzieci by
      szly dochody jego i eks a nie jego, eks i pracujacej kochanki. Nie macie tez
      obowiazku placenia na jego eks i chyba nie placicie.
    • bozenka12 Re: byla zona, alimenty... 31.05.06, 19:35
      No i odebralyscie mnie jako potwora. Maz placi alimenty w dolarach. Placi bylej
      zonie dokladnie polowe jej miesiacznych wydatkow. Polowe za mieszkanie, oplaty,
      jedzenie...nie jest to malo. Jest to wiecej niz ma przyznane. Dla nas to duzo,
      wynosi to troche ponad polowe meza pensji.ona jednak che, zeby on jej placil
      100% jej kosztow utrzymania, bo ona ma problemy z praca. Ja NIGDY bym nie
      powiedziala mezowi, ze nie ma placic na dzieci. Nie jestem tego typu osoba!!!!
      Ale wydaje mi sie ze 100% utrzymywanie dzieci plus bylej to duzo. Maz mnie nie
      utrzymuje. Ja musze pracowac. Dlatego mi sie to jakos nie podoba. Tym bardziej
      ze my na pieniadzach tez nie spimy...
      • pade Re: byla zona, alimenty... 31.05.06, 20:00
        Nie jestes potworem. Wcale ci się nie dziwię, ze jestes wkurzona. Ex chce kasę
        dla siebie, a nie dla dzieci. Może zaproponuj męzowi, ze wyśle dzieciom np.
        kieszonkowe na wakacje albo coś extra oprócz prezentu na urodziny. Niech
        pieniądze ida tylko i wyłącznie na dzieci, a ex niech się weźmie do roboty. I
        wraca do kraju, przymusu siedzenia za granicą nie ma. Za dobrze jej chyba było
        do tej pory i stąd te absurdalne żądania.
      • zonka77 Re: byla zona, alimenty... 01.06.06, 13:25
        no kurczę oczywiście że to jest nie fair!!! jak to, facet ma utrzymać byłą i
        dzieci w 100% ???
      • agawamala Re: byla zona, alimenty... 02.06.06, 08:34
        Odradzam ziększenie alimentów. W miarę jedzenia apetyt rośnie....... Trudno,
        niech dzieci mają mniej. Ty też masz prawo do wakacji, nowych butów i lepszego
        życia.
        Pomyśl o sobie i Twoich dzieciach. Pomyśl o swoim małżeństwie. Jeżeli
        będziecie "wisieć" na Waszej pensji - zaczną sie konflikty.
    • elza78 a jak sobie "uzywanego" bralas 31.05.06, 19:36
      z przychowkiem to nie wiedzialas ze musi lozyc na swoj dzieci?? czy co??
      trzeba bylo sie wtedy zastanawiac cyz odpowiadaja ci jego zobowiazania...
      • agaa_p Re: "uzywanego" ?? :o 31.05.06, 21:53
        > z przychowkiem to nie wiedzialas ze musi lozyc na swoj dzieci?? czy co??
        > trzeba bylo sie wtedy zastanawiac cyz odpowiadaja ci jego zobowiazania...


        ależ to obraźliwe i chamskie
        pewnie jesteś jedną z ex, która ma problwmy z byłym
        ale zapewniam CIę, wielu facetów płaci, ba nawet więcej niż muszą.
        • elza78 Re: "uzywanego" ?? :o 31.05.06, 22:50
          jakie obrazliwe i chamskie, prawda w oczy kole???
          czemu Tamte dzieci maja miec gorzej, w cyzm one winne sa ze ojciec sobei na
          nowo zycie ulozyl, autorka watku doskonale sobie zdawala sprawe z tego ze takie
          zobowiazania jej partnera - meza wobec dzieci z bylego malzenstwa istnieje wiec
          o co terz szaty rozdzierac??
          taki los tej drugiej...
          widzialy galy co braly

          i rozczaruje cie, jestem pierwsza zona mojego meza i jak na razie chyba nic nie
          zapowiada tego aby mial miec jakas druga smile
          • bozenka12 Re: "uzywanego" ?? :o 31.05.06, 23:10
            czemu Tamte dzieci maja miec gorzej Co masz na mysli gorzej? Gorzej niz moje
            dzieci? A moze dlatego, ze matka moich dzieci znalazla sobie praca, a matka
            tamtych dzieci nie? Bo moj maz nie daje im mniej kasy, niz daje moim. A ze ich
            mama nie pracuje to nie moja wina
            w cyzm one winne sa ze ojciec sobei na
            > nowo zycie ulozyl, nie sa winne, ale to ich matka sobie na nowo zycie
            ulozyla, zostawila meza dla kochanka.
          • agaa_p Re: a jest 01.06.06, 00:09
            elza78 napisała:

            > jakie obrazliwe i chamskie, prawda w oczy kole???
            > czemu Tamte dzieci maja miec gorzej, w cyzm one winne sa ze ojciec sobei na
            > nowo zycie ulozyl, autorka watku doskonale sobie zdawala sprawe z tego ze takie
            >
            > zobowiazania jej partnera - meza wobec dzieci z bylego malzenstwa istnieje wiec
            >
            > o co terz szaty rozdzierac??
            > taki los tej drugiej...
            > widzialy galy co braly
            >
            > i rozczaruje cie, jestem pierwsza zona mojego meza i jak na razie chyba nic nie
            >
            > zapowiada tego aby mial miec jakas druga smile
            >

            bo nie mierzy się wszystkich jedną miarą
            poza tym nikt tu przecież nie twierdzi, że dzieci z pierwszego małżeństwa mają mieć gorzej.
            Lepiej czytac uważnie o co pytają autorki wątków. Ewentualnie zxawsze możesz stworzyć swój własny smile
            pozdrawiam
            • elza78 Re: a jest 01.06.06, 22:15
              ja pisze ze prawo stoi po stronie bylej zony i autorka watku zdawala sobie
              sprawe z tego wychodzac za swojego meza za maz, ze ma on takie a nie inne
              zobowiazania, teraz moze:
              1) stekac na forum ze taka biedna jest, ze tamta nie pracuje i tak dalej smile a
              kae dostaje
              2) zasadzic swojego wlasnego meza o alimenty (paranoja troche ale zawsze
              zmniejszy to kwote ktora bedzie lozyl na wszystkei dzieci)

              ogolem smieszy mnie ten watek, na prawde poza "wieeeeelka miloscia" trzeba
              takze patrzec na to jakie zobowiazania finansowe ma przyszly partner zyciowy i
              jesli sie juz takiego kogos bierze za meza to nie stekac z ich powodu...

              uzywany - fakt porownanie moze nietrafne ale mialo byc zartobliwie, skad mi
              przyszlo do glowy ze E-MAMY znaja sie na zartach...
              • e_r_i_n Re: a jest 01.06.06, 22:16
                elza78 napisała:

                > ja pisze ze prawo stoi po stronie bylej zony i autorka watku zdawala sobie
                > sprawe z tego wychodzac za swojego meza za maz

                I zdawała - brała pod uwage, że jej maz musi WSPÓŁuczestniczyć w utrzymaniu
                swoich DZIECI, a nie utrzymywać W PEŁNI i dzieci, i była zone.
                • elza78 Re: a jest 01.06.06, 23:19
                  > I zdawała - brała pod uwage, że jej maz musi WSPÓŁuczestniczyć w utrzymaniu
                  > swoich DZIECI, a nie utrzymywać W PEŁNI i dzieci, i była zone.

                  oczywiscie, w niektorych sytuacjach wspoluczestniczenie niestety polega na
                  utrzymywaniu w pelni, pan chyba o tym wiedzial jak sobie te dzieci z byla zona
                  robil...
                  niech sadzi wlasnego meza o alimenty wtedy wszyscy beda mieli po rowno...
                  • e_r_i_n Re: a jest 02.06.06, 08:25
                    W niektorych sytuacjach - czyli dziecko jest chore i wymaga opieki non stop,
                    matka jest chora i do pracy isc nie moze.
                    Tutaj mamy jednak do czynienia z kobieta, ktora nie chce pracowac. I wtedy moim
                    zdaniem nie jest uzasadnione oczekiwanie, ze facet bedzie utrzymywal dzieci
                    (i ja) w 100%.
                    Ona tez wiedziala, ze dzieci kosztuja, jak sobie je z nim robila...
              • agaa_p Re: a jest 01.06.06, 22:51
                oj kobieto...jak grochem o ściane.
                • elza78 Re: a jest 01.06.06, 23:18
                  juz ci lepiej??
                  jak grochem to nie rzucaj big_grin
                  • agaa_p Re: a jest 01.06.06, 23:33
                    hehe wcale mi ciężko nie było smile))
              • lola211 Re: a jest 02.06.06, 09:54
                > ja pisze ze prawo stoi po stronie bylej zony

                Skoro byla wyszla ponownie za maz to o jakim ty prawie piszesz?
              • jowita771 Re: a jest 02.06.06, 10:12
                elza78 napisała:
                > ja pisze ze prawo stoi po stronie bylej zony

                mylisz się, prawo stoi po stronie dzieci, ale tych z byłą żoną i tych z obecną.
                musisz się chyba podszkolić z prawa, bo bzdury piszesz, w tym wypadku była żona
                nic nie dostanie na swoje potrzeby, jak pójdzie do sądu.
          • michalina7 Re: "uzywanego" ?? :o 01.06.06, 09:05
            > i rozczaruje cie, jestem pierwsza zona mojego meza i jak na razie chyba nic nie
            >
            > zapowiada tego aby mial miec jakas druga smile

            Nigdy nie mów hop... wink
            • elza78 Re: "uzywanego" ?? :o 01.06.06, 22:10
              ja mowie "hop" a ty pilnuj swojego lepiej skoro takie mysli dopuszczasz to
              widac cos u was "nie tego" smile
          • zonka77 nie rozumiem 01.06.06, 13:29
            co ma wspólnego płacenie na dzieci z utrzymywaniem ex żony. I nie rozumiem
            dlaczego fakt że facet ułozył sobie życie od nowa w jakikolwiek sposób
            zobowiązuje go do utrzymywania ex żony
    • bozenka12 Re: byla zona, alimenty... 31.05.06, 19:41
      Kurcze dziewczyny, smieszy mnie co piszecie i troche denerwuje. Przeciez on
      lozy na swoje dzieci. I to wiecej niz sad przyznal. Nie oceniajcie mnie i jego
      jako nieodpowiedzialnych g....w. A co do uzywanego to brzmi to troche
      obrazliwie. Zycie to nie zawsze bajka. Jest on super czlowiekie, ktoremu
      pierwsze malzenstwo sie nie ulozylo. Tjaaa zlinczowac go teraz. Jego zona
      znalazla sobie kochanka i tyle.
      • lola211 Re: byla zona, alimenty... 31.05.06, 20:05
        NIe przejmuj sie tymi postami- te mamuski maja problem z czytaniem, a co
        dopiero ze zrozumieniem tekstu.Pieprza głupoty z zasady, absolutnie nie bierz
        sobie tego do serca.
        Wyslijcie im tyle co zawsze, a jak eksia chce wiecej to niech wystapi do
        sadu.Wowczas ja wypunktujecie, ze cale zycie nie pracowala, niech sie w koncu
        do roboty wezmie.
      • zonka77 bo to jest qurna typowe głupokowate myślenie 01.06.06, 13:34
        Skoro facet ma drugą zonę to napewno to kawał drania a ex jest biedna i
        pokrzywdzona. grrrrrrrrrrrrrrrrrrrr będę gryźć
    • janka19 Re: byla zona, alimenty... 31.05.06, 20:06
      I wcale Ci się nie dziwię że sie wkurzasz.
      Ex niech zasuwa do pracy, ciekawe co zrobi jak dzieci wyprowadzą sie
      na "swoje". Bedzie od nich żadać alimentów ?
    • faceeet Ale jestescie frajerami rotfl, jakas leniwa du.. 31.05.06, 21:00
      ssie was z kasy bo nie chce jej sie pojsc do pracy (co oczywiste, bo lepiej
      opierd... sie w domu jak polowa emam i nic nie robic niz pracowac), a ty nie
      dosc ze godzisz sie na to, to jeszcze zastanawiasz sie czy nie dac wiecej
      HaAHAHAHAHAHAAHAHHAHAHAHA. Jak masz za duzo kasy, to oddaj lepiej na chore
      dzieci. Jak mozna byc takim naiwnym?
      • roksi23 Re: Ale jestescie frajerami rotfl, jakas leniwa d 31.05.06, 21:31
        faceeet napisał:

        > ssie was z kasy bo nie chce jej sie pojsc do pracy (co oczywiste, bo lepiej
        > opierd... sie w domu jak polowa emam i nic nie robic niz pracowac), a ty nie
        > dosc ze godzisz sie na to, to jeszcze zastanawiasz sie czy nie dac wiecej
        > HaAHAHAHAHAHAAHAHHAHAHAHA. Jak masz za duzo kasy, to oddaj lepiej na chore
        > dzieci. Jak mozna byc takim naiwnym?
        Tak własnie nie musze pracowac,bo takie dupki jak ty robia to za mnie,HAHAHA
        • g0sik Re: Ale jestescie frajerami rotfl, jakas leniwa d 31.05.06, 21:47
          >Tak własnie nie musze pracowac,bo takie dupki jak ty robia to za mnie,HAHAHA

          Jeśli dupki a nie dupek to jest to zwykła prostytucja i na pewno za leżenie Ci
          kasy nie dają tongue_out
          • roksi23 Re: Ale jestescie frajerami rotfl, jakas leniwa d 31.05.06, 21:55
            g0sik napisała:

            > >Tak własnie nie musze pracowac,bo takie dupki jak ty robia to za mnie,HAHA
            > HA
            >
            > Jeśli dupki a nie dupek to jest to zwykła prostytucja i na pewno za leżenie
            Ci
            > kasy nie dają tongue_out

            Mam ludzi od pracy i nie wyjezdzaj mi tu z prostytucja
            • faceeet no jasne, niezla tam "robote" robisz z nimi 31.05.06, 22:05
              hahaha
              • roksi23 Re: nie lubie jak wąż pierdzi!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 31.05.06, 22:07
                • faceeet A ktoz niby lubi. Idz w koncu do uczciwej pracy 31.05.06, 22:10
                  to nie bedziesz musiala jechac na tanim zarciu z jakiegos dyskonta i nie
                  bedziesz miec problemow z gazami.
                  • roksi23 Re: znowu cie rozczaruje:)))))))))))))))))))))) 31.05.06, 22:16
                    Nie robie zakupów w dyskontach,na brak kasy nie narzekamsmile
                    A ty stołujesz się chyba w jadłodajni..ledwo otworzyłam wątek..fuuj jak smierdzi
        • nanuk24 Re: Ale jestescie frajerami rotfl, jakas leniwa d 31.05.06, 23:38
          > Tak własnie nie musze pracowac,bo takie dupki jak ty robia to za mnie,HAHAHA

          fajna zona, nie ma co! meza swego dupkiem nazywa...
          • roksi23 Re: Ale jestescie frajerami rotfl, jakas leniwa d 01.06.06, 07:36
            nanuk24 napisała:

            > > Tak własnie nie musze pracowac,bo takie dupki jak ty robia to za mnie,HAH
            > AHA
            >
            > fajna zona, nie ma co! meza swego dupkiem nazywa...

            Czytaj uwaznie,gdzie tu jest napisane ze to mój mąż pracuje na mnie??????????
            Mam swoja działalnosc i ludzi którzy u mnie pracuje,moze pojechałam za mocno
            ale pisałam pod wpływem emocji..
            • rita75 Re: Ale jestescie frajerami rotfl, jakas leniwa d 01.06.06, 08:23
              > Mam swoja działalnosc i ludzi którzy u mnie pracuje

              i to dupki dla ciebie?
              fakt- pojechalas ;/
            • shady27 dlatego na nikogo nie bede pracowac 01.06.06, 19:32
              zeby mnie pozniej ktos taki jak roxi nazywala dupkiem, koniec ponizania sie, a na brak kasy nie narzekam
    • halszkabronstein Re: byla zona, alimenty... 31.05.06, 23:28
      Masz racje . Wasza rodzina też potrzebuje kontaktu z ojcem a EX to raczej
      pasożyt . Wiadomo , że ojciec daje tyle kasy na ile go stać a nie ma tyrać po
      14 czy wiecej godzin bo jej się pracować nie chciało . Niech sobie znajdzie
      prace bo rodzice to finansowo nie tylko ojciec . Takie jest moje zdanie . Mi
      osobiście byłoby wstyd być dosłownie na utrzymaniu byłego męża i nie mieć pracy
      by zapewnić byt swoim dzieciom . Łatwo brać , gorzej gdy trzeba samemu sobie
      zarobić...

      Naprawde TY pracujesz na swoją rodzine więc nie wiem czemu miałabyś mieć jakieś
      wyrzuty i utrzymywać inną osobe. On na dzieci płaci i to wystarczy - na dzieci
      a nie na żone ! Jeśli ona chce to niech sobie pozwie tego 2 faceta o alimenty
      na siebie bo Twojego już z tego co wiem nie może na szczęście ...to jednak
      dopiero jest OBCIACH... żyć z kasy wyciąganej od byłych .
      • bozenka12 Re: byla zona, alimenty... 01.06.06, 01:28
        Dzieki tym, ktore mnie zrozumialy. Prawda jest taka, ze latwo oceniac innych.
        Okreslenia typu widzialy galy, ze braly uzywanego....sa naprawde chamskie. Moj
        maz wiele w zyciu przeszedl przez swoja ex i jej niewiernosc. nie jest uzywany,
        jest czlowiekiem wartosciowym, ktory w zycu juz swoje wycierpial. Ja nie jestem
        zdzira, ktora zabrania mu placic na dzieci, jestem ciezko pracujaca matka
        maluchow, ktora stara sie jak moze zwiazac koniec z koncem. Oboje zdajemy sobie
        sprawe z obowiazkow i oboje je wypelniamy. Maz daje dzieciom z pierwszego
        malzenstwo duzo. kase co miesiac, i to wiecej niz alimenty, oprocz tego co
        chwile ona pisze i prosi o dodatkowa kase na rowery dla chlopcow, na okuliste
        itp. Maz nigdy nie odmawia. NIGDY. Ale sorry sa jakies granice.Po prostu on nie
        ma obowiazku ani prawnego ani moralnego utrzymywania jej. Jej obowiazkiem tak
        samo jak jego jest utrzymywanie dzieci. Dlaczego tylko mezczyzna ma to miec na
        glowie....Bo sie rozwiedli? Ona go zdradzala i zostawila i niby dlaczego
        jeszcze teraz ma miec prawo do calej jego kasy. Bo ona kobieta a on facet. To
        jakis kobiecy szowinist jest. Ja tez jestem k0obieta a wydatki na dzieci i na
        dom z mezem wspolnie dzielimy. Nie oczekuje ze on bedzie sie zarzynal a ja pupy
        do pracy nie rusze, bo skoro on splodzil moje dzieci to on jest tylko
        odpowiedzialny f. inansowo. Niestety czasy sa takie , ze czesto oboje rodzice
        musza pracowac aby utrzymac dzieci. Czy to sa razem czy nie. A ja poznalam
        mojego meza jak juz byl rozwodnikiem. Wiedzialam i zgodzilam sie na wszystkie
        uklady. Tylko ze ex zmienia te uklady na totalnie bzdetne. Dlaczego on ja ma
        niby utrzymywac.I dlaczego ja mam sie na to zgadzac? bo jestem ta druga,czyli
        podczlowiek???? Sorry, ale pomyslcie zanim zaczniecie na kogos nalatywac.
        Jeszcze raz dzieki tym co zrozumialy i nie widza mnie jako jwstretnej baby.
        • pesteczka5 Re: byla zona, alimenty... 01.06.06, 03:46
          Witam,
          Bożenko, napisałaś spokojny, rozważny post, który o Tobie dobrze świadczy.
          Wydaje się, że widzisz rzeczy, jakimi są. Masz prawo mieć takie wątpliwości,
          jakie masz. Zastanawiasz się nad sytuacją rzeczowo, przecież zgoda ematek na
          cokolwiek Ci niepotrzebna, ja to tak rozumiem, że chciałas się wspólnie z kimś
          zastanowić.
          Cóż, sytuacja jest trudna. Wyobrażam sobie, że musi być przykre wiedzieć, ze
          własnym dzieciom nienajlepiej się powodzi, mnie to się w ogóle nie mieści w
          głowie. Na tę sytuację niejako człowiek wyraża przyzwolenie rozwodząc się -
          dzieci będą z drugim rodzicem, którego podejście do życia, linia wychowawcza,
          zaradność nie muszą być zbieżne z naszymi... Oczywiście, Twoja rodzina i
          Twoje dzieci (Wasze wspólne) także mają prawo do Waszego czasu, do pieniędzy
          swojego taty, do Twojego spokoju.
          Nie znam Twojej sytuacji na tyle, aby móc Ci radzić, mam jednak przekonanie,
          że, sądząc z tego, co napisałaś, jesteś w stanie spokojnie, dobrze i godziwie
          ocenić sytuację. Może w grę wchodzą inne wyjścia, mające na celu poprawę
          jakości życia dzieci z poprzedniego związku męża - np. wspólne wakacje, albo
          coś jeszcze innego? Życzę Ci dobrego rozwiązania tej sprawy, z korzyścią dla
          wszystkich, bez szkody Twojej rodziny i Twoich dzieci, ze spokojem sumienia.
          Wierzę, że Ci się uda.
          Pozdrawiam ciepło.
        • rita75 Re: byla zona, alimenty... 01.06.06, 08:30
          Nie przejmuj sie- niektóre klepia jęzorem byle klepac, szufladkując bez sensu.
          Chociaz jestem pierwszą żoną pierwszego męża, to rozumiem Cię. Uwazam tak, jak
          napisalo ci wiele dziewczyn przede mna, twoj maz ma tylko obowiazki wzgledem
          dzieci, a byla zona powinna sie wziasc do pracy.
          pozdrawiamsmile
          • amii Re: byla zona, alimenty... 01.06.06, 09:05
            Jego kasy powinno starczyć i na jej i na Twoje dzieci, nie pozwól na to aby
            oddawał 100% pensji, niech się ex bierze do roboty
    • kicia031 Re: byla zona, alimenty... 01.06.06, 09:15
      Bozenka, zapraszam na Forum macochy. Tam dostaniesz porady od osob, ktore znaja
      temat z autopsji I ( w wiekszosci wink) nie kieruja sie uprzedzeniami, nie
      spotkasz sie tam na pewno z chamstwem I brakiem wrazliwosci.

      Pozdrawiam

      Kicia
      • alba27 Re: byla zona, alimenty... 01.06.06, 13:04
        Przede wszystkim współczuję sytuacji. Nie przejmuj sie dziewczynami, które maja
        problem z czytaniem. Tyle na początek.
        Moim zdaniem masz rację że mąż nie musi utrzymywać swojej byłej żony. Niech
        ruszy d.... i idzie do pracy. Ciekawa jestem z czego będzei się utrzymywac jak
        dzieci będa pełnoletnie i skończa się na nie alimenty? Mąz płaci dużo i to
        wystarczy. Najwyżej niech zaprosi ich do siebie na wakcacje albo jeśli odczuwa
        potrzebę to kupi coś ładnego na urodziny. Ja bym nie płaciła więcej.
    • chupachups1 Re: byla zona, alimenty... 01.06.06, 13:04
      Niektóre dziewczyny powinny sie najpierw zastanowić zanim coś napiszą.
      Oczywiście, że Twoja rodzina ma takie samo prawo do pieniędzy Twojego męża jak
      jego dzieci z pierwszego małżeństwa. I tutaj nie wazne jest kto kogo porzucił,
      kto miał kochanka. Ludzie się rozchodzą, takie jest życie i ludzie tez maja
      prawo układać sobie życie na nowo. A dzieci z drugiego związku nie moga być
      traktowane jako gorsze. Czy jak w pierwszym (i jedynym) związku rodzi się
      kolejne dziecko, to dla niego nie przeznacza się żadnego ułamku dochodów
      rodziny, żeby tym pierwszym dzieciom nie spadła stopa życiowa? Nie jest tak. A
      czasami trzeba pomysleć zanim sie wciśnie enter, bo można komuś zrobić
      przykrosć.
    • jowita771 Re: byla zona, alimenty... 01.06.06, 13:26
      nie przejmuj się niektórymi postami, masz rację, ta pani nie ma prawa wymagać
      od Twojego męża, żeby ją utrzymywał. szczerze mowiąc nie mieści mi się w
      głowie, że w ogóle o tym pomyślała, wstydu nie ma. jak chce, niech idzie do
      sądu, nie macie się czego obawiać. pogadaj z mężem, on naprawdę nie musi i nie
      powinien czuć się ZA NIĄ odpowiedzialny.
    • e_r_i_n Re: byla zona, alimenty... 01.06.06, 19:17
      Po pierwsze powiedz mezowi, ze ma obowiazki nie tylko wobec dzieci z pierwszego
      malzenstwa, ale i wobec Waszych, dlatego nie moze oddac całej pensji na
      alimenty.
      Po drugie niech maz, jesli moze, pomoze bylej zonie wiekszymi przejsciowo
      alimentami, ale nie w oczekiwanej wysokosci i zakomunikuje, ze to tymczasowe
      rozwiazanie. I ze na wiecej go nie stac.
    • agaa_p Re: wpólnota majątkowa?? 01.06.06, 20:04
      tak mnie naszło... czy wobec tego, że jesteście małżeństwem nie obowiązuje Was wspólnota majątkowa? A co za tym idzie, gdyby sprawa trafiła do sądu (gdyby chodziło tylko o alimenty na dzieci pomijam tu fakt, że nieróbstwa ex) sąd bierze czy nie wspólne dochody małżonków? Bo jeśli tak to wszystkie, które mamy facetów z "odzysku" jesteśmy w dość niesprawiedliwej sytuacji (tym bardziej, jeśli to kobieta więcej zarabia).
      Nie wiecie jak to jest
      • e_r_i_n Re: wpólnota majątkowa?? 01.06.06, 20:08
        Nawet jesli jest rozdzielnosc majatkowa, to dochody next moga byc brane pod
        uwage. Schemat prosty - jak next zarabia niezle, moze przejac na siebie
        wiekszosc obowiazkow zwiazanych ze wspolnym dzieckiem, a czasami nawet koszty
        utrzymania meza, tak, aby facet wiecej mogl przeznaczyc na alimenty.
        Wniosek? Byc klonem niepracujacej eks smile przynajmniej sprawiedliwie bedzie wink
      • e_r_i_n Re: wpólnota majątkowa?? 01.06.06, 20:11
        Swoja droga chyba nigdy nie pojme braku rozsadnego myslenia u kobiet zdajacych
        sie tylko na pieniadze 'od kogos' - czy to meza, czy z alimentow, czesto na
        dzieci, a nie na nie same.
        Rozwiesc/rozstac sie mozna w kazdej chwili, facet moze stracic prace, alimenty
        na dzieci sie kiedys koncza i wtedy pojawia sie problem. A dzieci maja wejscie
        w doroslosc z balastem w postaci matki, ktorej trzeba finansowo pomagac.
      • halszkabronstein Re: wpólnota majątkowa?? 05.06.06, 11:54
        Aż dziw bierze , że na świecie są ludzie tak bardzo pozbawieni godności i
        honoru by liczyć na kase kolejnej żony byłego męża . Niech ta baba ruszy d...
        do pracy a nie zawraca głowe . Naprawde godne pogardy jest takie 'niskie'
        zachowanie . Ja bym nie mogła żyć z cudzych pieniędzy bo jest to tak
        żałosne ,że brak mi słow.
    • vibe-b Re: byla zona, alimenty... 01.06.06, 20:50
      bozenka12 napisała:

      > Dodam jeszcze, ze w moim przypadku maz od poczatku malzenstwa mi
      > powiedzial, ze oczekuje, ze oboje bedziemy pracowac, i ja sie z tym
      > zgodzilam,


      Nie sadzilam, ze kawalerowie z rynku wtornego moga stawiac i egzekwowac zadania
      i to wzgledem kobiety finansowo lepiej ustawionej od siebie. Dziwny jest ten
      swiat.
      • e_r_i_n Re: byla zona, alimenty... 01.06.06, 20:54
        vibe-b napisała:

        > Nie sadzilam, ze kawalerowie z rynku wtornego moga stawiac i egzekwowac
        > zadania

        A Ci z rynku pierwotnego mogą? wink
        • wieczna-gosia Re: byla zona, alimenty... 01.06.06, 21:13
          Po prostu juz wiedzial co oznacza niepracujaca zona smile
          • e_r_i_n Re: byla zona, alimenty... 01.06.06, 21:27
            Dokładnie tak - nawet facet z rynku wtórnego uczy sie na błedach wink
            • halszkabronstein Re: byla zona, alimenty... 05.06.06, 11:57
              Macie racje dziewczyny . Jak ja bym była facetem to też bym w życiu się nie
              związała z niepracującą żoną ... i to jeszcze taką z wyboru crying. Albo Cie pozwie
              o alimenty jak odejdziesz ( bo przecież nigdy nie pracowała to czemu teraz nie
              ma sobie pasożytować na kimś , i gdzie tu sprawiedliwość skoro normalni ludzie
              jednak muszą pracować by mieć kase ?? ) , albo wyciaga kase na inne sposoby
              itp . Koszmar hehe big_grin.
        • vibe-b Re: byla zona, alimenty... 01.06.06, 21:54
          e_r_i_n napisała:

          > vibe-b napisała:
          >
          > > Nie sadzilam, ze kawalerowie z rynku wtornego moga stawiac i egzekwowac
          > > zadania
          >
          > A Ci z rynku pierwotnego mogą? wink
          >



          No w tej sytuacji wyglada to przekomicznie. Rozesmialabym sie w twarz facetowi,
          ktoryby sobie zyczyl, zebym pracowala na jego pierwsza zone, ktore notabene
          cale zycie sie opierdzielala.
          • e_r_i_n Re: byla zona, alimenty... 01.06.06, 21:57
            Mysle, ze na poczatku zwiazku nie bylo mowy o pracowaniu na byla zone, tylko o
            pracowaniu w ogole.
            A autorke watku wyjatkowo dobrze rozumiem wink
            • halszkabronstein Re: byla zona, alimenty... 05.06.06, 11:59
              Też tak myśle... choć szczerze mówiąc nie wiem czy profilaktycznie bym się nie
              rozwiodła po to by w razie czego tego żałosnego pasożyta nie utrzymywać .
    • aleksandrynka Re: byla zona, alimenty... 01.06.06, 21:42
      Wiesz, bozenka, czytam i czytam i pojąć nie mogę, jak niektóre kobiety jad
      sączą, bo mignęło im przed oczami hasło "eks". Czyli - eks żona. Czyli -
      porzucona. Czyli - zabrałaś jej męża. Czyli - Ty i Twój mąż to jakieś barachło
      warte siebie, co to rodzinę rozbiliście, dziateczki niemal osierociliście i
      jeszcze chcecie skazać "eks" dzieci na śmierć głodową.

      Wiesz co? Nie czytaj takich postów, nawet się nad nimi nie zastanawiaj.

      Plecie się non stop o równouprawnieniu a stereotypy w głowy mocno powżerane i
      na samodzielne myślenie czy nawet przeczytanie ze zrozumieniem miejsca już nie
      ma. Jadek mózg zalał. Może mocno piszę, ale wścieka mnie coś takiego
      strrrrasznie!

      Znam sama przypadek: babka poleciała na kasę, siano, g***o w głowie. Facet -
      oczy maślane... A po jakimś czasie - awantury o byle co, wrzaski, krzyki,
      przedstawienia dla sąsiadów, że niby to ona z chałupy musi uciekać. Ona zostaje
      w ciepłym mieszkanku, samochód zawłaszcza, dzieciaka buntuje, nie pozwala się
      ojcu z nim widywać. Sąsiadki i sąsiadeczki tylko podpowiadają, jakby mu tu
      jeszcze więcej kasy wyciągnąć, jak życie uprzykrzyć, cyrk potworny, o którym
      nie da się pisać, bo nikt nie uwierzy.
      A cierpi kto? Ojciec i dziecko, które jest dla "matki" kartą przetargową i
      narzędziem do uprzykrzania życia facetowi. No ale w oczach wszystkich to on be,
      niech płaci i nie marudzi, a broń Boże nie stawia warunków, w tym o widywanie
      dziecka...
      Po co to piszę? Bo: HALO!!! OBUDŹCIE SIĘ!!! Nie tylko facet to ten podły, zły
      zdrajca, w życiu bywa różnie, zdarzy się raz drań, innym razem zdzira,
      niestety. Ale nieee, panie są święte, panowie to szambo a ich nowe partnerki
      pewnie tym większe.
      Ech, zdenerwowałam się...

      Bożenko, wracając do meritum: wydaje mi się, że nie należy się przejmować
      fanaberiami tamtej pani. Ma dwie ręce, pewnie zdrowa, do pracy zdolna. Mąż nie
      ma obowiązku na nią płacić, na dzieci - owszem. Zagmatwana ta sytuacja, ale nie
      wydaje mi się, żeby było sprawiedliwie, gdyby mąż finansowo
      całkowicie "siedział" w "tamtej rodzinie" (nie wiem, jak to ująć). To po prostu
      nie fair. Oboje rodzice mają obowiązek zapewnić utrzymanie dzieciom. Problem
      jest jeden: czy tamte dzieci jakoś nie cierpią z powodu tego, że matka alimenty
      wydaje na swoje potrzeby (bo tak to rozumiem)? Tak w żadnym wypadku nie powinno
      być. Rozsądne by było poprosić tą kobietę o dokładne wyliczenie kosztów
      związanych z utrzymaniem dwójki tych dzieci. Konkretnie - na co idą pieniądze.
      Najlepiej niech zbiera rachunki i udokumentuje te wydatki. Ma alimenty, dostaje
      więcej, rozumiem, że według Waszej oceny ta kwota powinna wystarczyć na
      utrzymanie dzieci. Aha, całkowite utrzymanie minus 50 procent, bo, jak pisałam,
      oboje mają obowiązek płacić. Zróbcie tak i czekajcie, co będzie dalej.

      Do głowy mi jeszcze przyszło, że jeśli ona jest nieudolnym rodzicem chłopcy
      mogliby zamieszkać u Was, ale to rozwiązanie dość ekstremalne smile W każdym razie
      w takiej sytuacji nie trzebaby płacić za zachcianki eks żony wink

      Pozdrawiam
      Ola
    • shady27 alimenty na dziecko ok, ale na ex?? z jakiej racji 01.06.06, 21:46
      niech ruszy dupsko do pracy i koniec...ja tego nie rozumiem, tak samo jak alimnety dziadkow na wnuki...chory system
      • nchyb Re: alimenty na dziecko ok, ale na ex?? z jakiej 02.06.06, 08:32
        alimenty na ex bywają czasem dopuszczalne, np. ex została rozwódką z winy ex
        męża, potem nie wyszła za mąż, wtedy tenże ex ma psi obowiązek (wedługprawa
        polskiego) do końca życia łozyć na ową ex, o ile inaczej spowodowałoby to jej
        znalezienie się w niedostatku.

        W tym przypadku nie ma o tym mowy, ale sa takie sytuacje...
    • jowita771 Re: byla zona, alimenty... 02.06.06, 08:44
      mój chłop by w tej sytuacji nie dał pieniędzy, ale gdyby mu zaświtała taka
      ganialna myśl, pozwałabym go o alimenty na nasze dziecko, bo ma wobec niego
      takie same zobowiazania, jak wobec dziecka z byłego małżeństwa.

      a co do wyższych kosztów utzrymania zagranicą, to nikt jej nie każe tam
      mieszkać. u nas podobnie, eksia nie mieszka w Polsce. nasza wymyśliła kiedyś,
      że cóka powinna żyć na takim poziomie, jak zagraniczni kuzyni, tylko, że oni są
      naprawdę zamożni, więc wg niej, odpowiednie środki powinien dostarczyć jej były
      mąż. wyprowadził ją z błędu. kiedys zadzwoniła i KAZAŁA mojemu chłopu
      przejechać te kilkaset km, bo ona chce porozmawiaćsmile))
    • morgen_stern Re: byla zona, alimenty... 02.06.06, 09:41
      A ja chciałam o coś zapytać. Doczytałam, że ona rozwiodła sie po raz drugi.
      Czyli zakładam, że dostaje od tamtego byłego męża alimenty? Mają wspólne
      dzieci, dziecko? Jak wygląda ta sytuacja, orientujesz się, Bożenko?
      • bozenka12 Re: byla zona, alimenty... 04.06.06, 21:22
        Nie wchodzilam przez pare dni na internet. Zaskoczyla mnie ilosc odpowiedzismile
        Dziekuje Wam dziewczyny. Ja w sumie wiedzialam, ze on nie powinnien placic jej
        tyle ile ona sobie zyczy. Ale wiecie jak to jest...sama jestem matka, wiem ze
        ex zarabia prawie nic, takze automatycznie zal mi ich dzieci. Rozmawialam z
        mezem, nie da jej wiecej kasy, chociaz dlatego, ze nie mamy. Bedzie sie staral,
        w miesiacach kiedy dostanie nadgodziny wysylac dzieciom kieszonkowe (
        oczywiscie dodatkowo do alimentow). Eks nie ma dzieci z drugim mezem. Z tego co
        wiem on jej nic nie placi.
        Jeszcze raz dziekuje tym, ktore zrozumialy moja sytuacje. Pozdrawiam cieplo
        BOzena
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka