bozenka12
31.05.06, 18:44
Dziewczyny, sytuacja jest dosc delikatna. Chodzi o byla zone mojego meza.
Maja oni dzieci. Ex z dziecmi mieszka w innym kraju. Po rozwodzie z moim
mezem wyszla po raz drugi za maz. Nie pracowala, nowy maz ja utrzymywal, moj
maz placil alimenty na dzieci. Jednak ex sie rozwiodla po raz drugi. Nigdy w
zyciu nie pracowala,bo zawsze byla na utrzymaniu mezow. teraz jest sama, ma
chyba jakas prace na cwierc etatu, malo platna, ciezko jej jest dostac cos
lepszego, bo juz mloda nie jest, doswiadczenia zawodowego nie ma, dwojka
dzieci(juz nastolatkow, ale zawsze dzieci, ktorys zachoruje, traci dzien w
pracy itp.itd)Mieszka ona za granica, takze pomocy rodziny nie ma. Jest sama
z chlopcami. Rozumiem, ze jest jej ciezko....Ona jednak chce od mojego meza
wiecej kasy. I to dwa razy tyle co jej do tej pory dawal. Maz chce jej dac,
bo zal mu dzieci, tym bardziej ze zadko ich widuje. Problem polega na tym, ze
my tez kasy nie mamy. Ja pracuje na caly etet maz tez. Ja w tej chwili
zarabiam wiecej niz maz. Jesli on da jej wiecej pieniedzy, to praktyczne
nasza rodzina bedzie na moim utrzymaniu, bo meza pensja bedzie dla ex. maz
wspomina o wzieciu drugiej pracy...kurcze i tak juz sie prawie nie widujemy.
Nie mamy zadnego dnia wolnego wspolnie. I ja tak sobie mysle...zal mi jego
chlopcow, bo wiem, ze jest im ciezko finansowo, ale ja mam male dzieci,
prawie zawsze pracowalam, ona niby nie moze z wyzej wymienionych
powodow...ale ja czuje, ze to nie fair. Powiedzcie co sadzicie. nie chce byc
nieweazliwa malpa, ktora nie obchodzi los dzieci meza. Ale naprawde mam
ochote powiedziec mezowi, ze wysyla alimenty i tyle. Czy jestem potworem bez
serca. Dodam jeszcze, ze w moim przypadku maz od poczatku malzenstwa mi
powiedzial, ze oczekuje, ze oboje bedziemy pracowac, i ja sie z tym
zgodzilam, chce pracowac...tylko dlaczego ona ma inne uklady?
Pozdrawiam
Bozena