Dodaj do ulubionych

Co robicie gdy ktoś leży na ulicy?

05.06.06, 15:51
Przeczytałam wątek o dawaniu pieniędzy na ulicy i tak mi się przypomniało. Rok
temu idąc do sklepu zobaczyłam faceta leżącego na chodniku. Wiecie że nie
znalazłam nikogo ktoby miał przy sobie komórkę - ja akurat nie wzięłam, w
sklepie też pani nie mogła skorzystać z telefonu, nikt nie miał czasu
zatrzymać się i pomóc, pobiegłam do domu jeśli da się biec w 9tym mcu ciąży a
jak wróciłam za może 3min to gość nie żył no i wtedy każdy znalazł czas żeby
się pogapić i poczekac na pogotowie.
Obserwuj wątek
    • lila1974 Re: Co robicie gdy ktoś leży na ulicy? 05.06.06, 15:58
      Niestety, dosyć często się zdaża, że taka osoba budiz ciekawość i niewybredne
      komentarze, ale jednak mimo wszystko w tłumie gapiów zawsze znajdzie się ktoś,
      kto ta osobą się zainteresuje.

      Osobiście nie mam obiekcji, bo jestem mam przeszkolenie w udzielaniu pierwszej
      pomocy, więc sie takich osób nie boję.

      Do mojego miejsca pracy dosyć częśto wpada ktoś, kto prosi o udzielenie pomocy
      komuś, kto lezy na chodniku. Ludzie nie robią tego sami, bo w naszym kraju
      pierwsza pomoc nie jest rozpowszechniona, ale przynajmniej interesują się na
      tyle, by poszukać dla tej osoby innej pomocy.
      • babka71 Re: Co robicie gdy ktoś leży na ulicy? 05.06.06, 16:34
        dzwonie po pomoc to chyba normalne
      • babka71 Lila 05.06.06, 16:39
        ostatnio kobitka przed moim oknem dostała padaczki od razu ...bez zastanowienia:
        1. dzieci z podwórka won.., pogotowie, koce , poduszka łyżka pod język ..., 5
        min. przyjechało pogotowie, kobieta lat 50 zyje (padaczka alkoholowa , wygląd i
        zielona piana koszmar) .., to kwestia podejścia do człowieka i szybkiej reakcji
        a nie znieczulicy wystarczy jedna osoba, która pokieruje akcją..jedna dzwoni
        druga pomaga chorej itd...
        • l.e.a Re: Lila 05.06.06, 19:47
          zawsze podchodzę i pomagam, często cukrzycy myleni są z alkoholikami, wpadając
          w śpiączke cukrzycową śmierdzą jakby alkoholem, a w takim wypadku liczy się
          każda minuta
        • abere8 Epileptycy 06.06.06, 06:47
          babka71 napisała:

          > ostatnio kobitka przed moim oknem dostała padaczki od razu ...bez zastanowienia
          > :
          > 1. dzieci z podwórka won.., pogotowie, koce , poduszka łyżka pod język .

          Osobom majacym epilepsje NIE NALEZY nic wkladac do ust. Lyzeczka moze
          spowodowac, ze wylamia sie na niej zeby, a cos miekkiego i tak przegryza. Palcow
          tez nie wkladac, jesli nie chce sie ich stracic. Trzeba tylko im zapewnic
          bezpieczenstwo, zeby na cos nie wpadli i sobie krzywdy nie zrobili.
    • agaa_p Re: Co robicie gdy ktoś leży na ulicy? 05.06.06, 21:11
      zostało udowodnione badaniami, że im więcej gapiów tym mniejsze prawdopodobieństwo, że ktos z nich udzieli pomocy.
    • figrut Re: Co robicie gdy ktoś leży na ulicy? 05.06.06, 23:18
      Jeśli widzę nieznajomego, leżącego na ulicy [coś takiego raz mi się trafiło]
      dzwonię po pogotowie [w tym przypadku było to niepotrzebne, babkę zabrali na
      izbę wytrzeźwień]. Jeśli widzę znajomych pijaczków śpiących na trawnikach w ich
      "normalnych" miejscach drzemek, latem daję im spokój - niech się wyśpią - zimą
      dzwonię po policję - lepsza izba niż zamarznięcie. Nigdy więcej nie wyjdę nocą
      do leżącego samotnie bez rozbitego pojazdu na ulicy - będę dzwonić na policję.
      Raz natknęłam się na leżącego. Zadzwoniłam po pogotowie [ dzięki Bogu ] i
      wyszłam udzielić leżącemu pierwszej pomocy. Napadło mnie dwóch wyrostków -
      pobili, zabrali portfel z wszystkimi dokumentami, telefon i uciekli. Przyjechało
      pogotowie i to mnie udzielali pomocy, a to co leżało na drodze "twarzą" do
      ziemi, okazało się słomianą kukłą ubraną w męskie ciuchy.
    • aureliana Re: Co robicie gdy ktoś leży na ulicy? 05.06.06, 23:33
      ja podchodze i sprawdzam czy zyje (zazwyczaj budze i to sie jeszcze nigdy nie
      psotkalo z zyczliwoscia obudzonych, ale jestem wytrwala). ostatnio lezal taki w
      trawie (nie wiedzialam czy to facet czy kobieta nawet), zerwalam najdluzsze
      zdzblo trawy i merdalam nim po twarzy tak dlugo az sie obudzilo, cos powiedzialo
      nieladnego i ulzylo mi ze zyje i ma sei dobrzewink
      • pesteczka5 Re: Co robicie gdy ktoś leży na ulicy? 06.06.06, 05:38
        Zawsze sie interesuję często ku uciesze gawiedzi - po co kobitka z dziećmi
        szarpie i zagaduje do pijanego??
        Dalsza reakcja w zależności od potrzeb.
        Raz zawieźliśmy po prostu pijanego leżącego w poprzek drogi szybkiego ruchu,
        gadającego, po prostu tak się zmęczył, do domu 500 m dalej - ja i dzieci
        wysiedliśmy, torby palstikowe na siedzenie, następnie pan pijany. Mąż go
        odtransportował i wrócił po nas. Gdybyśmy go zostawili, 50 na 50 że skończyłoby
        sie to źle.
        Na odludziu, sama, w nocy, z dziecmi jak mijam leżącego - dzwonię po policję
        lub pogotowie, przedstawiam się i zawracam po chwili, czy przyjechali, albo
        dzwonię jeszcze raz.
        Poza tym, pijany nie znaczy zdrowy - pijany może być po urazie głowy, może być
        pijanym cukrzykiem czy zawałowcem. Nie mnie oceniać, mnie mu pomóc i tyle.
        Raz na moich oczach pijaniusienki dziadek niósł wiaderko z sadzonkami
        pomidorów, wzięło go do tyłu, grzmotnął głową w beton, podniósł się i dalej
        walczy. W wyniku mojej pomocy znalazł się w szpitalu, klął na czym świat stoi o
        te sadzonki, czaszka była pęknięta jednakże.
    • uli111 Re: Co robicie gdy ktoś leży na ulicy? 06.06.06, 10:42
      Ja z racji swojej pracy muszę interweniować w każdym przypadku leżącej osoby.
      Czasami aż mnie ku....ca strzela,że do takiego totalnego,zawszonego pijaka
      muszę wzywać karetkę pogotowia, tylko dlatego,że ma lekkie otarcie skóry na
      twarzy ( co jest często wynikiem zmiany pozycji podczas spania na chodniku).
      Przyjeżdża karetka i delikwenta musi zabrać do szpitala, a w tym czasie może
      być potrzebna dla kogoś naprawdę chorego. Kiedyś współczułam ludziom bezdomnym,
      było mi ich żal, a teraz z racji swojej pracy, mam z nimi częsty kontakt i
      współczucie gdzieś uleciało...
      • joanna266 do uli111 06.06.06, 10:43
        a czym sie zajmujesz???
        • uli111 Re: do uli111 06.06.06, 15:55
          W Straży Miejskiej, tylko na mnie nie krzyczcie, bo wiem,że to nie jest
          lubiana formacja...
    • 76kitka Re: Co robicie gdy ktoś leży na ulicy? 06.06.06, 13:54

      Ja się zawsze zatrzymuję, nawet nad pijakiem. Ostatnio wlekliśmy z mężem pijanego gostka, który zasnął jadąc na rowerze, wystawał razem z tym swoim góralem na ćwierć drogi. Na dodatek wymościł się za bardzo ostrym zakrętem, Bogu powinien dziękować, że po zimie w drodze były olbrzymie dziury i mąż jechał wolno, bo byśmy mogli nie wyhamować. Ale już dwa razy zdarzyło mi się, że ktos rzeczywiście potrzebował pomocy, raz był to dziadek z cukrzycą, a raz chłopak, który posliznął się na lodzie i wyrżnął potylicą. Nie potrafię przejśc obojętnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka