Dodaj do ulubionych

Co robić?

08.06.06, 07:37
Jesteśmy 8 lat po ślubie.
Przed ślubem koleżanka męża zaprosiła nas na spotkanie całej klasy męża z
ogólniaka.Na tym spotkaniu była jego pierwsza miłość . Zachowywali się
tak ,jakby mnie nie było/wymiana spojrzeń ,znaczące uśmiechy/.Na koniec owa
dziewczyna poprosiła męża aby z nią poszedł do osobnego pokoju , bo musi z
nim porozmawiać .Mój mąż ochoczo z nią poszedł porozmawiać . Ja w tym czasie
wstałam i wyszłam .Mąż gdy się zorientował wybiegł za mną.Skończyło się na
potwornej awanturze z mojej strony ale w końcu pogodziliśmy się ,wzięliśmy
ślub i prawie o tym zdarzeniu zapomniałam.
Wczoraj mój mąż oświadczył,że jego klasa organizuje rocznicową imprezę po
maturze w mieszkaniu jakiejś koleżanki.
I oczywiście będzie ta jego miłość.Od razu wszystko mi się przypomniało.
Ona nie ułożyła sobie życia ,jest rozwiedziona.Mąż jest
milutki ,podekscytowany spotkaniem. Gdy mu powiedziałam ,że nie podoba mi się
to,że idzie to powiedział,żebym nie była zazdrosna.
Nasz związek nie jest idealny ,mamy problemy ,często się kłócimy .Ja siedzę w
domu z dziećmi ,nie jestem już dla niego atrakcyjna,czuję to.Nie chcę ,żeby
tam szedł,bo boję się ,że nawiąże z nią romans.Wiem ,że przesadzam ale
gdybyście wtedy widzieli tą wywłokę jaka była na niego napalona .Ciągle mi
się to przypomina.
Poradzcie coś .Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • rita75 Re: Co robić? 08.06.06, 07:57
      .Nie chcę ,żeby
      > tam szedł,bo boję się ,że nawiąże z nią romans.Wiem ,że przesadzam ale
      > gdybyście wtedy widzieli tą wywłokę jaka była na niego napalona .Ciągle mi
      > się to przypomina.

      jezeli bedzie chcial nawiazac romans, to i tak to zrobi, niezaleznie, czy
      pojdzie na impreze czy tez nie

      Puść go, jak mu tak zalezy...- skoro ma to byc impreza klasowa
      • chipsi Re: Co robić? 08.06.06, 09:09
        rita75 napisała:

        >
        > jezeli bedzie chcial nawiazac romans, to i tak to zrobi, niezaleznie, czy
        > pojdzie na impreze czy tez nie

        Z drugiej strony okazja czyni złodzieja...

        A na imprezke można iść z mężem lub umówic się z własnymi kumplami w tym
        czasie, najlepiej z jakims byłym... smile
        • chipsi Re: Co robić? 08.06.06, 09:14
          No, jeżeli inni klasowicze wybieraja się bez współmałżonków to absolutnie się
          tam sama nie pchaj!
    • iwles Re: Co robić? 08.06.06, 08:18
      A nie mozesz, tak jak poprzednio, z nim pójść?
      Zrobić się na bóstwo, żeby wzroku od Ciebie nie mógł oderwać, iść i bawić się
      dobrze ?
    • triss_merigold6 Re: Co robić? 08.06.06, 09:12
      Wleczenie drugiej połówki na rocznicowe imprezy klasowe czy uczelniane jest
      żenujące.
      Pamiętasz sytuację sprzed 8 lat? Zrób coś ze sobą, pozbądź się kompleksów a nie
      interesują obcą kobietą. Naprawdę wierzysz, że laska po ładnych paru latach
      wciąż myśli/marzy/wspomina Twojego małżonka? Po diabła jej żonaty i dzieciaty
      gość.
      A jak ktoś chce nawiązać romans to nawiąże niezależnie od tego jak bardzo
      będzie pilnowany.
      • wieczna-gosia Re: Co robić? 08.06.06, 09:18
        A czy maz zrobil cos, co sprawia ze mu nie ufasz? No bo mu nie ufasz. Glyupi
        jakis jest? Ograniczony umyslowo? Defekt ma?

        Bo na razie wiemy ze 8 (o dzizas) lat temu wyszedl z panna do drugiego pokoju
        (hard porno...) po czym jak sie zorientowal ze cie nie ma to wybiegl za toba.
        • mysza301 Re: Co robić? 08.06.06, 09:44
          Dzięki za posty.
          Zaproponowałam mu ,że pójdę z nim to powiedział ,że wszyscy przyjdą sami.
          Mam zaniżone poczucie własnej wartości to fakt,jestem zakompleksiona to
          fakt.Staram się być atrakcyjna w miarę możliwości ale niezbyt mi się to
          udaje.Co do męża to przez te wszystkie lata skutecznie odsuwał mnie od
          wszystkich znajomych .A ta znajoma jest głupia a ta to wogóle.Efekt jest
          taki,że koleżanek nie mam wcale,siedzę w domu a mąż bryluje.
          A to z kolegami kręgle a to wypad w góry.Oczywiście wszystkie wyjazdy służbowe.
          A najważniejsze jest to ,że kilka razy zawiódł moje zaufanie .
          Pozdrawiam
          • triss_merigold6 Re: Co robić? 08.06.06, 09:51
            Na takie imprezy wszyscy z reguły przychodzą sami, ośmieszysz siebie i mężą
            jeśli się go uczepisz.
            O własnych znajomych warto dbać, nie dbałaś to masz skutek. Miej własne życie i
            towarzystwo to kompleksy Ci przejdą. Nie potrafisz spakować się i sama jechać
            gdziekolwiek? Bez koleżanek tylko sama. Mówisz: planuję wyjazd na X dni do
            miejscowości Y celem relaksu, rezerwujesz i jedziesz.
          • chipsi Re: Co robić? 08.06.06, 09:55
            Znajomości zawsze możesz odnowić lub nawiązać nowe. Jak mogłaś pozwolić na to
            by tylko on miał przyjaciół a ty zostałaś sama? W ten sposób uzależnił cie od
            siebie. Zacznij więc wychodzic do ludzi inaczej bedziesz coraz bardziej
            zakompleksiona i zazdrosna o męza, a to niezdrowe dla was obojga. Dlaczego
            Tobie nie wolno czegoś co on sam robi? Że juz nie wspomne że przyjaciele to
            podstawowe prawo każdego człowieka i pozbawianie kontaktu z bliskimi
            kogokolwiek jest karalne smile
            Jeżeli zawiódł (ale tak naprawdę) kiedyś twoje zaufanie przypomnij mu o tym i
            powiedz ze bardzo chciałabyś mu znowu ufać, to fajne uczucie ale on musi sobie
            na nie zapracować.
            I jeszcze raz apeluję: wyjdź do ludzi, znajdź kumpelę, zadzwoń do dawnej
            przyjaciółki, cokolwiek, tylko nie siedź sama w domu!
            • missfatbooty Re: Co robić? 08.06.06, 10:18
              chipsi - zgadzam sie z toba! nie rozumiem jak mozna tak "pozbyc" sie wlasnego zycia! wlasnych znajomych!
              mysza30 - musisz zadbac o wlasne zycie towarzyskie - siedzenie w domu nie prowadzi do niczego dobrego. bedziesz tylko coraz bardziej zgorzkniala i przerazona ze mąż moze w kazdej chwili znaleźć sobie ciekawsze zajęcie.
              a co do imprezy - hmmm... naprawde nie wiem. ja bym nie umiala zabronic. raczej lixczylabym na to, ze sam zrezygnuje. a jesli zalezy mu na spotkaniu klasowym bardziej niz na tobie ... hmm... zastanowilabym sie powaznie.
              ale moze po prostu wystarczy zebys powiedziala ze ty wtedy tez masz spotkanie z KOLEGĄ z klasy. ciekawe jak zareaguje ..?
            • mysza301 Re: Co robić? 08.06.06, 10:23
              O tym,że zawiódł moje zaufanie to mu przypomniałam .Tym bardziej ,że ja zawsze
              byłam w stosunku do niego uczciwa.Powiedział,że cieszy się ,że jestem o niego
              zazdrosna.
              Jestem zahukana jak diabli,uzależniona od niego,coraz wyrazniej to widzę.
              Mąż potrafi na przykład wypomnieć,że trochę mi po dwóch ciążach zostało/160cm i
              56 kg/.Efekt jest taki,że mam wyrzuty sumienia jak coś zjem słodkiego.
              To jest chore.Jestem wkurzona ale chyba bardziej na siebie ,że taka durna
              jestem.
              Poza tym mąż jest przystojnym facetem ,na stanowisku ,ma dobre auto.I to
              wystarczy takiej wywłoce,żeby go poderwać.
              Przed ślubem tak mnie kochał,że było nie do pomyślenia pójście samemu na
              imprezę. Teraz chodzi sam.Nawet gdybym chciała gdzieś wyjść to naprawdę nie mam
              z kim.
              Dziękuję Wam za rady.Dobrze ,że jesteście.
              • zdradzonaznowu Re: Co robić? 08.06.06, 10:30
                Mysza, w wielu szczegolach mam podobna sytuacje.mój tez był wniebowziety kiedy
                widział że jestem zazdrosna.Bo on oczywiście do scen byl pierwszy.
                Ja bym gada nie pusciła na zadna imprezke.to jak leżć lwu do paszczy.Skoro ty
                stale musisz z czegos zrezygnować to i on może.Jestem perfidna ale zycie mnie
                nayczylo.Ja na twoim miejscu normalnie zasłabłabym,niechby sobie wezwał
                pogotowie nawet.Twoje nerwy nie sa warte jgo cholernego spotkania!!
              • agaa_p Re: Co robić? 08.06.06, 10:32
                to, że któreś gdzieś chodzi samo to raczej zdrowy odruch. Tylko dlaczego nie jest to u Was obopólne (tu przyłączam sie do opinii poprzednich forumowiczek!!!)?? Jak długo tak chciałaś sama ze sobą? Zrób coś dla siebie i albo swojemu chłopu zaufaj albo trwaj w pozie zazdrosnej żony. Bo inaczej co... nie puścisz Go?
              • pade Re: Co robić? 08.06.06, 10:39
                Ojej, mysza, nick jak ulał do Ciebie pasujewink
                Twoje kilogramy są ok, jesteś szczupła!
                Idź do fryzjera, pomaluj się, kup sobie ładną sukienkę, koniecznie!!!
                Gdy wychodzisz z dziećmi wyszykuj się tak, jakbys szła do pabu, żebys sie
                dobrze czuła. Sama zaczep jakąś mamuśkę na placu zabaw. Kto wie, czy w ten
                sposób nie znajdziesz koleżanki?
                Przystojny i ma służbowe auto więc laski na niego lecą? Myślisz, ze to
                wystarczające atuty dla mężczyzny? A jakim on jest człowiekiem? Jakim Ty jestes
                człowiekiem?
                Twoja miłość jest toksyczna. Poczytaj sobie coś na ten temat i pomalutku,
                małymi kroczkami spróbuj się uniezaleznić. Powtarzaj sobie jak mantrę: jestem
                wartościowym człowiekiem!!!!
                A co spotkania klasowego: niech idzie, co ma byc to będzie. Przynajmniej oczy
                Ci się troszeczkę otworzą. Jesli ten człowiek nie szanuje Twoich uczuć, nie
                kocha Cię szczera miłością to nie jest wart Twoich łez. Poza tym jak juz ktos
                kiedyś na forum napisał awantury, szlochy, wypominanie, wrzaski nie przykują do
                Ciebie faceta, wręcz przeciwnie. Trochę tajemniczości by się przydało, troszkę
                wiary w siebie.
                Trzymaj sięsmile
              • chipsi Re: Co robić? 08.06.06, 10:39
                hmmm, wypomina nadwagę? Co to za nadwaga? Ja to dopiero się kulka zrobiłam, mąż
                zauważa, mówi, ale sie z tego sam smieje. Zawsze mu wtedy powtarzam "poczekaj
                jak sie wezme i jeszcze bedzie ze mnie lufa to będziesz facetów z pod drzwi
                przeganiał". Na pewno jemu też się troche pozmieniało w wyglądzie, więc też
                warto wtedy zwrócić mu na to uwagę, byle nie złosliwie bo się bedzie chciał
                dowartościowac gdzie indziej tylko np. "tobie tez urusł brzuszek, ale to mi sie
                tak strasznie podoba, no i ten brzuszek jest tylko mój smile"
                To czy mąz się da poderwać zalezy od niego i od ciebie, nie tylko od niej.
                Możesz delikatnie zauważyć i napomniec pół żartem jakies jej wady i głośno
                cieszyć się ze ty takich nie posiadasz wink
                • mysza301 Re: Co robić? 08.06.06, 10:51
                  Fakt ten nick jak ulał do mnie pasuje. On jest tak napalony na to spotkanie ,że
                  nawet jak mu zabronię to i tak pójdzie.
                  Nawet dziecka w tym czasie nie zawiezie na urodziny koleżanki ,bo przeciez on
                  ma spotkanie.
                  Nie wiem dlaczego byłam taka zaślepiona.
                  A wiecie ,że ja nawet super sukienki letniej nie mam ,bo nie mamy
                  pieniędzy.Wykańczamy cholerny dom - męża marzenie.
                  • pade Re: Co robić? 08.06.06, 11:12
                    Nie masz bo na to pozwoliłaś. Kup sobie sukienkę tak czy siak. Skąd masz
                    pieniądze na zycie? Mąż Ci daje? Poproś o jeszcze bo zrobiłas dodatkowe zakupy
                    itd. Nie przyznawaj jesli może miec o to do Ciebie pretensje.
                    Zrób sobie listę: podziel stronę na pół wypisz swoje zalety i wady, ale
                    postaraj się szczerze. A potem męża. I zastanów się nad tym. Czy naprawdę
                    zawsze musisz być myszką?smile Czas podnieść głowę!
                    Nie możesz nie puścić męża. Przeciez to nie małe dziecko. Poza tym zakazy rodzą
                    bunt i wtedy w tajemnicy przed Tobą może narozrabiać duużo bardziej.
                  • izabela_741 Re: Co robić? 08.06.06, 14:44
                    Wykanczacie dom? Wiele osob wykancza. Nie oznacza to, ze w kilka lat musicie
                    wszystko miec!!!
                    Zadbaj o troche kasy dla siebie, lec do kosmetyczki i na solarium kup sobe
                    ladna/ladne sukienke!!! czy inne ubiory. Chocby 2 ciuchy!!! NIe mozesz tak na
                    sobie oszczedzac a potem sie nazywac Myszka! Sama pracujesz na to jak Cie maz
                    traktuje.
                    A Twoje kilogramy to jest urojony problem!
                    Zgarnij troche pieniedzy, zostaw goscia z dzieckiem/dziecmi w soboty i marsz do
                    kosmetyczki/solarium/na zakupy!!!
              • triss_merigold6 Nie mogę 08.06.06, 10:42
                Nie mogę, qrde, nie mogę. Dorośli ludzie mają prawo do spędzania czasu
                samodzielnie i pójście na imprezę bez pary niekiedy jest normalne. Jak nie masz
                z kim wyjść to idź SAMA. Do cholery, dorosła baba, matka dzieciom a wstydzi się
                jak pensjonarka. Ubierasz się, malujesz, mówisz "idę, kotku do pubu/klubu" i
                wychodzisz posiedzieć wśród ludzi i napić się piwa czy soku.

                Jeśli źle się czjesz z wagą to schudnij. Jeśli czujesz się dobrze to olej
                komentarze.
                Nadal nie rozumiesz pewnych rzeczy... facet może być przystojny i na stanowisku
                i nadawać się tylko do łóżka. Większość fajnych singielek za żadne skarby nie
                chciałaby na stałe tych domowych pieszczoszków, bo to kłopotliwe, marudne i
                niewdzięczne.
                • zdradzonaznowu Triss... 08.06.06, 10:48
                  ja z moim mieliśmy duzo swobody.Pełnej chiolernego zaufania bo nie bylo
                  podstaw.Uprawiamy rozne sporty.Spotykamy sie ze swoimi przyjaciolmi a drugie
                  siedzi z małymi.mielismy zawsze o czym rozmawiac ,potrafilismy godzinami smiac
                  sie,zartować i wyglupiac.O łóżku nie wspomne.wszyscy wkoło uwazali nas za
                  małzeństwo jakich mało.

                  i co z tego?Jak widac facet to zwykły samiec który mysli tylko małym.a jesli
                  nie wykorzystuje to nie dlatego ze nie chce tylko nie moze albo sie boi.a my
                  sobie dorabiamy teorie o ich wierności.Bzdura.
                  • mysza301 Re: Triss... 08.06.06, 10:58
                    Zgadzam się z Tobą zdradzona.
                    Facet to tylko samiec.
                    Nie mam na myśli wszystkich singielek,ja po prostu piszę o tej jednej.
                    Skoro ja sobie życia nie ułożyłam to nic się nie stanie jak rozwalę
                    innemu .Zwłaszcza,że jest to dawna miłość.
                    To jest babsko,które nie ma zahamowań,wiem o tym.
                    • missfatbooty Re: Triss... 08.06.06, 11:03
                      tak dobrze ją znasz?? jakie masz w ogóle podstawy zeby zakładac ze leci na niego jak napalona sucz, ze natychmiast jak go zobaczy to wskoczy mu na kolana?? skąd masz pewnosc?? bo nie napisalas ze wiesz na pewno co ona mysli i jakie ma zamiary...
                      ty sie zamartwiasz, a oni pewnie po 5 min nie beda mieli o czym gadac. sentyment powoduje ze idealizujemy ludzi - a potem jak ich widzimy to okazuje sie ze nie są tacy fajni wcale wink
                      nie martw sie nią - weź sie za siebie i swoje relacje z mężem!
                    • triss_merigold6 To Twoje projekcje 08.06.06, 11:23
                      Projekcje i wyobraźnia. Zakładasz, że rozwód jest klęską. A może panna po
                      rozwodzie - tak jak ja - zrobiła ze szczęścia imprezę na 4 fajery?
                      Dawne miłości mijają, zostaje ewentualnie sentymencik a sentymencik nie gryzie.

                      Budujecie dom? Nie wierzę, że nie możesz wydać 200 zł na sukienkę. Najwyżej coś
                      tam kupi się później.
                  • triss_merigold6 Re: Triss... 08.06.06, 11:27
                    Nie dorabiam teorii do niczyjej wierności. Zakładam, że jak ktoś będzie chciał
                    to się bzyknie na boku a jak nie będzie chciał to nie skorzysta. Obu stron to
                    dotyczy, nie tylko faceta.
                    Nie może? Owszem, spotkałam się z jednym przypadkiem kiedy facet nie mógł,
                    impotencja go tknęła. Ale wtedy żona chyba nie ma się o co martwić, prawda?
                  • ludzikowa1 Re: No tak... 12.06.06, 22:45
                    zdradzonaznowu napisała:

                    > ja z moim mieliśmy duzo swobody.Pełnej chiolernego zaufania bo nie bylo
                    > podstaw.Uprawiamy rozne sporty.Spotykamy sie ze swoimi przyjaciolmi a drugie
                    > siedzi z małymi.mielismy zawsze o czym rozmawiac ,potrafilismy godzinami
                    smiac
                    > sie,zartować i wyglupiac.O łóżku nie wspomne.wszyscy wkoło uwazali nas za
                    > małzeństwo jakich mało

                    No tak wszyscy i Ty uwazali Was za idealne malzenstwio ale widocznie Twoj maz
                    myslal inaczej skoro zdradzil. Czasem najgorzej jest jak sie komus cos wydaje,
                    wtedy kopniak w tylek naprawde boli. Mysle ze facet posuwa sie do zdrady gdy mu
                    w malzenstwie czegos brakuje a nie z sentymentu do bylej milosci.
                • niusianiusia Re: Nie mogę 11.06.06, 14:34
                  Triss czytam Twoje wypowiedzi od dłuzszego czasu i jak dla mnie to masz bardzo
                  wypaczony światopogląd. Obyś się kiedyś na tym nie przejechała. Miałam kilka
                  przykładów tzw. nowoczesnych małzeństw w swojej rodzinie i otoczeniu, wszystkie
                  się bardzo szybko zakończyły. Cenę oczywiscie zapłaciły dzieci.
                  W swoim zyciu mozesz robi rózne głupoty, ale pisz bzdur, ze małzeństwo to dwoje
                  ludzi, z ktorych każde może robić co chce. Małzeństwo zobowiązuje i stanowi
                  jedność, wolne związku już nie koniecznie. Taka jest różnica. Jak rozumiem, ty
                  masz doczynienia z tym drugim w swoim życiu.Na miejsu autorki watku nie
                  dopusciłabym do wyjazdu męża na to spotkanie. " okazja czyni złodzieja.."
                  zgadzam się całkowie ze Zdradzoną.
                  • nchyb Re: Nie mogę 12.06.06, 08:00
                    > masz doczynienia z tym drugim w swoim życiu.Na miejsu autorki watku nie
                    > dopusciłabym do wyjazdu męża na to spotkanie. " okazja czyni złodzieja.."
                    he, he, jak będzie chciał zdradzić, to przy wynoszeniu śmieci też to zrobi. A
                    jak nie będzie chciał, to nawet jak mu naga panna wejdzie do wyra, to ją nogą
                    strąci i pójdzie do żony...
            • ludzikowa1 Re: Co robić? 12.06.06, 22:30
              A ja mysle ze powinnas mu opowiedziec o swoich obawach. Szczera rozmowa czyni
              cuda. Nie ma sensu tego w sobie tlamsic i sie pograzac. Nie wiem czy to dobra
              rada bo nigdy nie znalazlam sie w takiej sytuacji, ale wiem ze przez
              niedomowienia nie jeden zwiazek sie rozpadl. Moim zdaniem to, ze zaczniesz
              nagle o siebie dbac, nie zdziala cudow ,jesli sa jakies niewyjasnione konflikty
              miedzy wami. Znam piekne i zadbane kobiety, ktore byly zdradzone, znam rowniez
              te brzydsze ale pewne siebie i szczesliwe, w ktorych mezowie sa zakochani na
              zaboj. Powinnas popracowac nad poczuciem wlasnej wartosci. Taka jest moja
              opinia ale fajnie sie radzi nie bedac w Twojej skorze. Pozdrawiam.
    • iwa1973 Re: Co robić? 08.06.06, 11:08
      hej Mysza! czytam Twoje teksty i współczuję Ci, kolejna osoba buduje wspaniały
      dom rezygnując z własnego życia - nie stać Cię na sukienkę lub coś nowego dla
      siebie bo budujesz dom??? a Twoje życie ucieka...
      • mysza301 Re: Co robić? 08.06.06, 11:13
        Zdałam sobie niedawno sprawę,że w ciągu naszego wspólnego życia realizowaliśmy
        tylko męża marzenie z cholernym domem włącznie.
        • iwa1973 Re: Co robić? 08.06.06, 11:23
          wiem, że łatwo jest radzić, a gorzej realizować to co nam radzą inni, my z
          mężem też przeszliśmy różne chwile, włącznie z imprezą klasową z liceum, mój
          facet był idolem dziewcząt-zawsze wysłuchał, przytulił, zwierzały się mu -
          myślisz że nie byłam zazdrosna, gdy szedł na to spotkanie? a jak później
          zobaczyłam wspólne zdjęcie, jego atrakcyjne koleżanki wyglądały lepiej niż ja
          mimo, że jestem od niego 10 lat młodsza, ale wiem że gdybym mu na to nie
          pozwoliła byłoby mi głupio przez długi czas a samopoczucie i tak miałabym
          kiepskie. A co do budowy domu - to lepiej jest budować tak jak my zamiast
          odmawiać sobie i ciułać na budowę domu (bo bez ciułania nie dalibyśmy rady)
          staramy się spędzać więcej czasu ze sobą, wyjechać gdzieś razem, pójść gdzieś
          na obiad lub kolację - to bardzo zbliża, spróbuj
          • mysza301 Re: Co robić? 11.06.06, 03:15
            POszedł na 2 godz.Przywiózł dziecko z urodzin i o godz.20 oświadczył,że idzie
            jeszcze ,bo koledzy nie dojechali.
            Powiedziałam,żeby nie przeginał; został.
            Miałam wyrzuty sumienia ,że tak powiedziałam.Widziałam ,że ma do mnie o to żal.
            O 1 w nocy obudziła mnie jego komórka.Numer nieznany,odsłuchałam pozostawioną
            wiadość.
            Jakaś laska była wyraznie rozczarowana,że nie wrócił ale ona nadal na niego
            czeka i ma nadzieję ,że przyjedzie.
            Czuję się okropnie.
    • niusianiusia Re: Co robić? 11.06.06, 14:51
      myszko, ja ma trochę wrażenie, ze ty nie żyjesz własnym życiem tylko życiem
      męża i dla niego. Takia postawa nie spowoduje, ze staniesz sie bardziej
      atrakcyjna dla niego, a wręcz przeciwnie. Będzie patrzył z zazdroscią na
      koleżanki w pracy, które mają w d... dom i rodzinię i wolą własną karierę,
      podczas gdy Ty będziesz siedziec w domu i prać jego brudy i niańczyć mu dzieci.
      Musisz, trochę zadbać o siebie, znaleść pracę, choćby dorywczą, w coś sie
      zaangażować innego niż tylko w przenośni "KKK" ( Kinder, Kirche i Kueche -
      dzieci, kosciół, kuchnia).
      Pamiętam z pracy takie małzeństwo, on dyrektor ona bardzo dobry pracwonik ale
      nieco zaniedbana, za to bardzo mądra i inteligentna. Podobna "suka" bardzo
      atrakcyjna, tak się koło pana dyrektora kręciła, ze rozwalił im małzeństwo.
      Wcześniej nie widziałam czegoś tak nachalnego jak zachowanie owej dziewczyny.
      Mężczyźni to samce a nic nie wabi kobiet lepiej jak stanowisko i dobry
      samochód. Facet był paskudny.
      Dla mnie jest dziwne, ze mąż jeździ sam na rózne wypady i funduje sobie
      atrakcje podczas gdy Ty siedzisz w domu. Cos Tutaj nie tak. Małzeństwa powinny
      czas wolny spędzac razem a nie tylko jego ochłapy, kiedy się nie ma akurat nic
      lepszego do roboty niż posiedzieć z żoną i dziećmi.
      Po to ma się rodzinę i rodzina powinna być najważniejsza. Nie biuro, koledzy z
      pracy i tandetne rozrywki.
      • mysza301 Re: Co robić? 12.06.06, 06:54
        Niusianiusia -dziękuję Ci bardzo. Zgadzam się z Tobą w zupełności.Tylko jestem
        tak uzależniona od niego ,że trudno mi to zmienić.Chociaż teraz już wyraznie
        zobaczyłam jak byłam traktowana przez te lata.On ma koleżanki,kolegów.Ja mam
        dom,dzieci i tyle.
        To nie jest normalne. Od pazdziernika idę do pracy.Może wtedy coś się zmieni.
        Pozdrawiam.
        • sutra Re: Co robić? 12.06.06, 17:41
          Koniecznie idź do pracy, a smsem się nie przejmuj. Gdybyś spotkała swojego
          fajnego kolegę z klasy i nie zdązyła z nim pogadać, też byś mogla takiego smsa
          wysłać bez żadnych podtekstów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka