kawka74
29.06.06, 08:53
którzy zasuwają po ścieżkach rowerowych. Wczoraj - na dość krótkim odcinku -
pogoniłam jakieś osiem osób, które dreptały sobie ścieżką mając do dyspozycji
chodnik tuż obok, najdalej po drugiej stronie ulicy.
Nie wiem, ile jest tu matek prowadzących swoje wózki po ścieżce mając chodnik
pod nosem. Nie wiem, ilu tu zagląda facetów idących po tejże ścieżce niczym
pan oglądający swoje włości. Nie wiem, ile jest tu babć, które wychodzą z
wnuczętami na spacer - oczywiście po ścieżce, bo przecież nie inaczej. Nie
wiem, ilu jest durnych samochodziarzy, którym się nie chce wjechać do garażu,
tylko cały dzień i noc parkują swoje auta gdzie? Na ścieżce rowerowej.
Ale, qrwa, obiecuję, że następnym razem przejadę gwoździem po odpicowanym
autku, a pieszego kopnę. Chcę sobie, do diabła, przejechać spokojnie i
bezpiecznie po drodze, która jest przeznaczona dla mnie i innych rowerzystów,
ale nie mogę, bo jakiś palant zaparkował wóz albo sobie spaceruje.
Grrrrrrrr...