Dodaj do ulubionych

Życie jest takie niesprawiedliwe.

13.07.06, 08:38
Z moim mężem układało się wspaniale. Kochaliśmy się, szanowali, byliśmy
przyjaciółmi, kochankami a jednocześnie rodzicami. Pobraliśmy się sześć lat
temu. W 2005 roku wprowadziliśmy się do domu, który był owocem naszej
wspólnej pracy, kupiliśmy samochód. Dzieci rosły, czas płynął wydawałoby się,
że zycie jest bajką. Oboje pochodziliśmy ze skromnych biednych rodzin ale
mieliśmy marzenia, wiarę i chęć do życia. Nagle bańka prysła. 26 lutego
dzwoni teleon i dowiaduje się, że mąż miał ciężki wypadek samochodowy, leży
nieprzytomny w szpitalu i nie wiadomo czy przeżyje. Pojechałam do niego aby
trzymać go za rękę, dać mu siłę ale niestety obrażenia były tak liczne i
rozległe że nie dało się go uratować. Umiera 1 marca 2006 pozostawiając mnie
i dwie córki: 6 lat i 2 lata. Zycie zamienia się w szkołe przetrwania. Jeden
dzień smutku jest dłuższy od miesiąca radości.
Czy jest ktoś na forum kto przechodził przez podobne piekło , z kim
mogłabym porozmawiać?

Obserwuj wątek
    • ja275 strasznie Ci wspolczuje naprawde :( trzymaj sie 13.07.06, 09:06
      jakos !!!
    • elkusia Re: Życie jest takie niesprawiedliwe. 13.07.06, 09:15
      nie mam takich doświadczeń, ale odkąd urodziłam córeczkę-pojawił się u mnie lęk
      przed śmiercią. Nie potrafię Ci inaczej pomóc, niż przesyłając słowa wsparcia.
      Mam nadzieję, że uda Ci się jeszcze nauczyć na nowo żyć, bo mimo wszystko
      warto. Myślę, że tylko inni ludzie są w stanie wynagrodzić nam
      niesprawiedliwość życia. Trzymaj się, pozdrawiam bardzo serdecznie
    • m_amelie Re: Życie jest takie niesprawiedliwe. 13.07.06, 09:23
      witaj bogusiu!
      nie moge sobie wyobrazic jak sie czujesz w tej chwili...pelna smutku i zlosci!
      u mnie jest podobnie...wszystko pieknie, zycie wygrane na loterii, z wspanialym
      mezem i dzieckiem, wszytsko wydaje sie poukladane...czesto mysle o najgorszym. o
      tym jak dlugo mozna byc szczesliwym.
      strasznie dlugo czekalam na taka "sielanke", cale zycie mozna by powiedziec...
      ale wierze ze nie ma czegos takiego jak wyczerpane szczescie!!i dla kazdego
      znajdzie sie "raj" na ziemi...wierze bardzo mocno ze dla Ciebie i Twojej rodziny
      chmury na niebie sie rozstapia i poczujesz ze znowu jestes szczesliwa!!
      i zagosci na Twojej twarzy usmiech...
      trzymam kciuki!!
      • agnieszkas72 Re: Życie jest takie niesprawiedliwe. 13.07.06, 09:55
        Bardzo,bardzo Ci współczuję.Życzę jak najwięcej sił dla Ciebie i jak najwięcej
        życzliwych,pomocnych ludzi wokół Was.To co spotkało Twoją rodzinę jest straszne
        ale myślę,że poradzisz sobie.Krzyż,jaki musimy nieść jest na naszą miarę.I myślę
        też,że nasi ukochani zmarli są blisko nas i czuwają nad nami.Śmierć nie zabija
        naszej duszy i naszej miłości.Sama wcześnie straciłam ojca.Tęsknota na początku
        była straszna ale czas powoli leczył wszystko zostawiając dobre wspomnienia.
        Na forach prywatnych (Rodzice) rzuciło mi się kiedyś w oczy
        forum"Mama-wdowa".Może zajrzyj tam.
        • bogusia344 Re: Życie jest takie niesprawiedliwe. 20.07.06, 10:51
          Wiem jego obecność czujemy wszyscy na codzień, jego enrgia i siła jest w domu,
          który jest owocem pracy jego rąk, dzieci są przecież częścią jego. Córki często
          mówią, że widzą tatę: jak kąpią się w basenie to on je pilnuje, jak jedziemy w
          samochodzie to jedzie z nami, czasem biegnie obok auta - jak miejsca są zajęte,
          zostawiają plac w łóżku dla niego, żeby się zmieścił. On jest z nami.
    • zrozpaczona11 Re: Życie jest takie niesprawiedliwe. 13.07.06, 09:52
      Ja jestem w lepszej sytuacji, ponieważ mój mąż żyje, lecz zmaga się z choroba
      psychiczną. Nasze życie też do pewnego momentu było sielanką - kochamy sie i
      szanujemy, mamy cudowne dziecko, dom, samochód i pracę. W pewnym momencie mój
      mąż zachorował i tez świat mi się zawalił. To było trzy lata temu. Szybko sie
      pozbierał i wrócił do pracy, ale mi cały czas towarzyszył lęk przed nawrotem
      choroby. Teraz to powróciło. W mniejszym stopniu, ale jednak. Wiem że tak może
      byc już do końca życia - okresy całkiem dobre i normalne i nawroty choroby.
      Uwierz mi jak ciężko z tym żyć. Wiem że moje problemy to nic w porównaniu z
      Twoimi, ale jak miałabyś ochotę porozmawiać to pisz. Pozdrawiam serdecznie.
    • aleksandrynka Re: Życie jest takie niesprawiedliwe. 13.07.06, 10:25
      nie przeżyłam nigdy czegoś tak bolesnego, mogę sobie jedynie próbować wyobrazić
      co przechodzisz, jak bardzo Ci teraz ciężko... Przytulam Cię mocno...
      • syrena2005 Re: Życie jest takie niesprawiedliwe. 13.07.06, 11:34
        pol roku po urodzeniu dziecka mialam wycinanego miesniaka. po roku okazlo sie
        ze mam przezuty raka na wezly cholonne, punky zaczepnego nie bywlo widac.
        badano mnie w kazda strone. sposob w jaki oswiadczono mi ze mam raka jak i
        sama informacja byly dla mnie ciosem w serce, stanlo mi przed oczami cale
        zycie i moj niespelna 1,5 roczny synek. okazlo sie ze to rak tarczycy, ktory
        najpierw dal przerzut a potem przy specjalnym sprzecie dal sie odnalezc guzek
        na tarczycy. to byl dla mnie wyrok,koniec. trafilam do wspanialego lekarza,
        ktory podniosl mnie na duchu mowiac, ze tarfil mi sie najlagonieszy rak,
        ktorego mozna w pelni wyleczyc. niby nie wiele, ale slowa lekarza dla ktorego
        jestem 5 osoba w polsce, u ktorej nie mozna bylo znalesc zrodla przerzutu.
        jednak wszytko skonczylo sie dobrze. od tej pory staram sie spedzac ze synem
        kazda chwile, byc przy nim zawsze kiedy tego potrzebuje bo wiem ze zyciej jest
        kruche a zdrowie cenne. nie ma nic ponad to.
        twoja historia jest rzeczywista tragedia, ale musisz sie pozbierac i dbac o
        dzieci i przedewszystkim o siebie zebyz miala sile wytrwac.
      • bogusia344 Re: Życie jest takie niesprawiedliwe. 20.07.06, 10:57
        Ja nigdy nie przypuszczałam, że taka tragedia spotka mnie. Częst słyszymy w
        radiu, telewizji. na osiedlu, że w wyniku tragedii zginęło kilka osób, jest nam
        przykro ale nie wiemy tak naprawde jak czują się rodziny ofiar.

        Ja jeszcze tak niedawno podziwiałam kobietę, której mąż zmarł nagle na zawał. w
        wieku 35 lat. Patrzyłam na nią jak na bohaterkę i myślałam sobie skąd Ona ma
        tyle siły, widziałam , daje sobie radę.
    • ewa2233 Współczuję Ci bardzo ! 13.07.06, 11:33
      Właśnie przed chwilą wróciłam z pogrzebu kolegi (33 lata).
      Utopił się w niedzielę. Osierocił pięcioro dzieci.
      ----------------------------------------------------------
      çççççççççççççççççççççĂççĂç
      Gdyby motyle w moim brzuchu zamieniły się w krowy - mogłabym się zająć
      produkcją mleka na dużą skalę.
    • anet81 Re: Życie jest takie niesprawiedliwe. 13.07.06, 11:58
      Przytulam Cię, bardzo, bardzo mocno. Musisz być teraz silna - dla swoich córeczek.
      Życzę Ci wszystkiego co dobre, żeby Ci się życie na powrót poukładało, i choć to
      teraz wydaje się niemożliwe, na pewno będziesz jeszcze szczęśliwa.
      Przesyłam wiele dobrych mysli.
      Strasznie Ci współczuję
      Anet
    • melka_x Re: Życie jest takie niesprawiedliwe. 13.07.06, 12:21
      Bardzo Ci współczuję.
      Na forum styczniowych dzieci jest foremka, która niedawno straciła męża w
      wypadku. Jeśli sobie życzysz napiszę do niej, czy chciałaby się z Tobą
      skontaktować.
      • melka_x Re: Życie jest takie niesprawiedliwe. 13.07.06, 12:28
        Wysłałam jej link do Twojego postu. Pozdrawiam serdecznie
        • bogusia344 Re: Życie jest takie niesprawiedliwe. 20.07.06, 08:26
          Dziękuję bardzo za Wasze wsparcie z którego czerpię dużo siły a ta z kolei
          daje mi energię do codziennego życia. Bogusia
    • trissie Re: Życie jest takie niesprawiedliwe. 13.07.06, 12:48
      kochana Bogusiu,
      ja straciłam swojego ukochanego pierwszego męża 5 lat temu, umarł na raka w
      wieku 28 lat. Wiem co przeżywasz, tego nie da się opisać, powiem tylko, że
      chociaż teraz jest Ci tak ciężko, wyjdziesz z tego. Chętnie z Tobą pogadam,
      jeżeli chcesz. Zaraz ci napiszę na pocztę namiary do mnie, pozdrawiam Cię
      bardzo ciepło
    • volta2 Re: Życie jest takie niesprawiedliwe. 13.07.06, 14:28
      Witaj!
      Mój brat cioteczny 4 lata temu zgninął również w wypadku i zostawił żonę i
      dwójkę małych dzieci -3 i 8 lat. Żona jakoś się chyba pozbierała, pierwszy rok
      był na pewno bardzo trudny, teraz wiem, że się z kimś spotyka i może dla niej
      wreszcie zaświeci słoneczko, tego jej serdecznie życzę. Różnica tylko taka, że
      ona z tym moim bratem miała raczej krzyż pański, choć niewątpliwe go kochała,
      no a po śmierci to zaczęła mocno idealizować, to pozwalało jej przetrwać.

      W tej trudnej dla ciebie sytuacji przesyłam ci mnóstwo pozytywnej energii,
      ciesz się, że dzieci zostały z mamą, że nie zginęliście oboje. Mam w rodzinie
      dalszej małego chłopca -5 lat, któremu mama zmarła na raka, dziewczyna miała 28
      lat, i nawet nie zdążyła dziecka przygotować na swoją śmierć, gdy zgłosiła się
      do lekarza to już tylko po to, by powiedzieli, że już nic nie mogą zrobić.
      Pamiętaj, twoje dzieci mają już teraz tylko ciebie, ale i aż ciebie.
      • asiaasia1 Re: Życie jest takie niesprawiedliwe. 13.07.06, 15:16
        Może nie powinnam o tym pisać, ale mój partner jest poważnie chory i boję się
        zawsze, kiedy dzwoni telefon, że to już.
        W tej chwili jest w Stanach, gdzie pracuje ( może pracować) i leczy się.
        Jest obcokrajowcem i tam ma lepsze warunki leczenia. Poza tym, przezylismy
        piekło starając się o kartę pobytu w Polsce dla niego. Urzędniczki z Długiej
        sugerowały, że jestesmy fikcyjnym związkiem - mój partner często wyjeżdżał do
        Stanów do pracy. G. je obchodziło, że mamy dwoje dzieci, wspólne kontoetc. i
        moja najbliższa rodzina/ sąsiedzi/ policja- dzielnicowy twierdzą, że jesteśmy
        prawdziwą rodziną. Nawet nie wiecie, jak ignoracja tych q. z urzędu ds.
        cudzoziemców boli, szczególnie w takiej sytuacji, kiedy liczy się każdy dzień
        wspólnego życia.
        • jol5.po Re: Życie jest takie niesprawiedliwe. 13.07.06, 15:47
          Bogusiu, znalazłam takie forum
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=36576
    • feng_shui_o.k Trzymaj sie kochana, sciskamy Cie wszyscy i... 13.07.06, 16:22
      Dzieciaki tez. Jest Ci na pewno ciezko, taka strata boli do konca zycia. Ja 5
      dni w tgodniu, kazdym tygodniu walsnie o to sie martwie- ze moj maz wyjezdzajac
      do pracy odleglej o 300-400 km zginie w wypadku. To, co sie dzieje na drogach
      usprawiedliwia moje obawy.
      Przesylam mase pozytywnych fluidow oby choc minimalnie pomogly smile
      Pozdrawiamy serdecznie. Asia z Kasia i Tomkiem (wiecznie nieobecnym)
      • czarka77 Sama wcześnie straciłam tatę 13.07.06, 17:06
        Ja miałm 14 lat, moja siostra 10, a brat - 1,5 roku. Tata odszedł nagle. Było
        ciężko - psychicznie i finansowo. Staraliśmy się nawzajem wspierać, bo o
        wsparcie z zewnątrz było trudno.
        Pamiętaj, że Twój mąż w pewien sposób ciągle żyje - w Twoich córeczkach. Ja też
        w swoim rodzeństwie dostrzegam różne cechy mojego Taty, nawet w bracie, który
        go praktycznie nie znał. Poza tym NA PEWNO patrzy na Was z chmurki i chce Cię
        wspierać - musisz w to wierzyć. Po śmierci Taty miałam ciągle świadomość, że
        jest koło mnie, zwłaszcza w trudnych lub doniosłych chwilach. Czy wyobrażasz
        sobie, że przyśnił mi się i powiedział, że jestem w ciąży, gdy nawet ja sama
        jeszcze tego nie podejrzewałam!
        Musisz być silna przede wszystkim dla dzieci. Czas zagoi rany, to pewne. Nie
        poddawaj się, ze wspomnień czerp nie łzy, tylko energię - dane Wam było tyle
        pięknych chwil. Nam wspólne wspominanie Taty - nie tylko dobrych, ale i
        gorszych momentów - dodawało sił, pomagało pogodzić się z tym, co się stało.
        Trzymaj się, nie wolno Ci się poddawać.
        Po latach (Tata umarł w '92) czuję się wyróżniona i dumna z mojej mamy, że
        wspólnie stawiłyśmy czoła wyzwaniu rzuconemu przez los. Tobie (Wam) też się
        uda!
    • edyta.g.25 Moj maz zginal 07.06.2006... 13.07.06, 19:58
      ...wiec jest wszystko tak bardzo jeszcze "gorace". Bogusia344- sprawdz maila
      gazetowego.

      Pozddrawiam
      Edyta
      • feng_shui_o.k Edytko :-) 13.07.06, 21:44
        Ty tez sie trzymaj; wszytsko jeszcze jest na pewno swieze i bardzo bolesne,
        nawet nie wiadomo jak o tym pisac, ale ... trzymam kciuki zeby sie udalo, zeby
        dla Ciebie i Malutkiej Nadii teraz swiecilo juz tylko Sloneczko smile
        Pozdr. Asia z rodzina
    • be.em dziewczyny 13.07.06, 21:52
      ciepłe fluidy przesyłam... smile dużo siły dla Was, dużo siły!!!
      • bogusia344 Re: dziewczyny 20.07.06, 08:29
        Dzięki za siłę już ją odebrałam. pa pa pa
        • iwles Bogusiu i Edytko 20.07.06, 10:15
          Nie jesteście same na tym forum.
          Ja na początku tylko szukałam i czytałam wątki dziewczyn, które straciły mężów.
          Sama bałam się odezwać i cokolwiek pisać o sobie. Musiało minąć kilka miesięcy
          zanim potrafiłam się otworzyć.
          Teraz od śmierci męża minęło ponad 8 miesięcy, bardzo dobrze wiem, co czujecie.
          Czas leczy rany ? Ból mija? nie... to organizm przyzwyczaja się do bólu, po
          jakimś czasie.
          Dopiero niedawno zdjęłam obrączkę, z ubraniami tez zrobiłam porządek dopiero
          kilka tygodni temu. I też nie z wszystkimi. Nie potrafię. Część rzeczy wisi
          więc tak, jak je Jacek zostawił. Zegarek leży w tym samym miejscu na półce, tak
          samo komórka. Przez pół roku nawet zawsze doładowywałam, gdy bateria się
          rozładowała.
          Gdyby nie moja mama i bliscy przyjaciele - nie dałabym rady. Ale nie dałabym
          rady jeszcze bez psychologa, psychiatry, lekarzy, księdza, środków
          uspokajających i antydepresyjnych.

          Co dalej ? Nie wiem, boję się przyszłości. I bardziej płaczę nie wspominając
          przeszłość tylko myśląc o przyszłości - tej która miała być, a której nigdy nie
          będzie.

          Jak mam dalej żyć?
          - Mam żyć tak, jak chciałabym, żeby żył mąż, gdyby to mnie zabrakło.

          A ja chciałabym, żeby wtedy mój mąż był szczęśliwy, nie pogrążał się w rozpaczy
          po mnie - dla dziecka, dla naszego synka, bo tylko wtedy można wychować
          szczęśliwe dziecko.
          Trudne to, bardzo, ale staram się.

          Czasami nawet zdarzają się już takie chwile, że się uśmiecham.

          Gdybyście chciały porozmawiać - piszcie.

          Pozdrawiam i mocno przytulam, bo właśnie tego kontaktu bezpośredniego, tych
          ramion tulących brakuje najbardziej.

          Iwona.
          • a.lenard Re: Bogusiu i Edytko 20.07.06, 10:23
            czytam i płaczę. Tak bardzo mi Was żal kobietki, ściskam was mocno, mam
            nadzieję ze dacie sobie z tym bólem radę, że wszystko powoli się poukłada,
            bądzcie silne dla siebie i dla dzieci.
          • bogusia344 Re: Bogusiu i Edytko 20.07.06, 11:04
            Ja doszłam do wniosku, że śmierć męża nie oznacza, że ja i dzieci też
            odeszliśmy. Przecież my żyjemy i chcemy żyć. Pewnie gdyby nie coreczki nie
            dałabym rady - one dają mi dużo siły. Jak patrzę na nie to wiem, że muszę yć
            silna, aby i one były silne. Jak widzę, że się tak beztrosko i radośnie śmieją
            to wiem, że mam dla kogo żyć.
            • iwles Re: Bogusiu i Edytko 20.07.06, 11:32
              Ja do takich wniosków dochodziłam długo. Właściwie to dopiero lato i ciepłe
              słoneczne dni sprawiły, że zaczęłam myśleć trochę inaczej, mniej pesymistycznie.

              Właściwie to dziecko, syn, stał się teraz moim celem w życiu.
              • myelegans Dziewczyny..... 20.07.06, 14:19
                obejmuje Was cieplo myslami. Nie powiem, ze rozumiem, bo nikt nie zrozumie kto
                nie przezyl.
                Sciskam Was bardzo mocno, dobrze, ze sie znalazlyscie w tym nieszczesciu,
                potrzebna Wam grupa wsparcia.
    • panijoasia Re: Życie jest takie niesprawiedliwe. 20.07.06, 14:14
      Bardzo serdecznie Ci współczuję!!Niedawno sama straciłam jedną z najbliższych
      osób i wiem co przeżywasz niestety. Wirtualnie Cię przytulam, choć wiem że to
      tylko czas leczy rany. Ja jescze się do końca nie otrzasnęłam z naszej tragedii.
      Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam Cibie i Twoje córeńki
      • azja811 Bardzo Wam wszystkim współczuję n/t 20.07.06, 14:22

    • panijoasia Re: Życie jest takie niesprawiedliwe. 20.07.06, 14:22
      dopiero teraz docztałam - Dziewczyny wszytkim Wam przesyłam jak
      najserdeczniejsze mysli.Ponoć ból kiedyś się konczy- u mnie jednak jeszcze
      trwa(straciłam nagle 19 letniego brata, najwspanialsze ukochane dziecko)
    • alfa36 Re: Życie jest takie niesprawiedliwe. 21.07.06, 00:28
      Też pomyślałam, ze życie jest niesprawiediwe, kiedy tuż po porodzie uslyszalam, ze mam nowotwór. I zrobilo mi sie nie żal siebie, ale mojego meża, który kilka lat wcześniej po ciężkiej chorobie stracił swoja pierwszą żonę. Został sam z kilkuletnim dzieckiem. Pozbierał się, choć pewnie duzo go to kosztowalo. Dlatego, kiedy zachorowałam, paradoksalnie wiecej balam się o niego, niż o siebie. Myślę, że w czlowieku jest dużo siły. Wiem też, że nigdy się nie zapomina. Ale czas leczy rany. Droga Bogusiu- na pewno się pozbierasz. Nie dzis, nie jutro... Będzie dobrze. Musi być dobrze.
    • bogusia344 Re: Życie jest takie niesprawiedliwe. 26.07.06, 09:03
      Edyto odezwij się wysłałam wiadomość na woją pocztę. Pozdrowienia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka