Dodaj do ulubionych

Jestem na rozdrożu

17.07.06, 14:27
Jestem na rozdrożu. ...... Waśnie rozważam wszystkie "za" i "przeciw", ale
chyba nie znajdę "zotego środka". Bo czy istnieje praca idealna dla mamy?
Mam dwóch wspaniaych synków (4 i 2 latka). Z każdym z nich bylam w domu ponad
rok, poświęcalam im praktycznie cay czas, karmilam piersią i nie wyobrażalam
sobie życia bez nich. Pracowalam w szkole i to wiąże się z malą ilością
godzin ale i niewielkimi zarobkami (mialam tylko pól etatu, ale chyba 500zl
to nie jest szczyt marzeń).Poza tym niestety nie przepadalam za tą pracą, co
bylo widać w domu- tak naprawdę, to mialam ochotę odgrodzić się wysokim murem
od każdego, kto nie skończyl 15-stu lat. Nie pozostawalo to oczywiście bez
wplywu na rodzinę. Mój wspanialy mąż stwierdzil, że nie moze na to patrzeć i
namówil mnie na studia podyplomowe. Wraz z końcem roku szkolnego otrzymalam
ciekawą ofertę pracy i oczywiście skorzystalam. To zwykle zajęcie na pelny
etat, co wiąże się z moją duższą nieobecnością w domu. Starszy syn ma wakacje
od przedszkola i calą zmianę źle znosi - jest kapryśny, placze, bije
mlodszego brata. Obydwaj są pod opieką sprawdzonej i godnej zaufania niani.
Gdybym zdecydowala się na pozostanie w szkole, teraz mialabym czas tylko dla
moich skarbów. Z drugiej strony może lepiej widzieć mamę nieco rzadziej, ale
taką, która jest uśmiechnięta i ma ochotę się bawić, no i może czytać bajki,
bo jeszcze ma glos.Ciekawe, co na ten temat sądzicie? Jak sobie poradzić z
takimi rozterkami i co wybrać? Bo teraz siedzę w pracy i mam ochotę ryczeć.
Obserwuj wątek
    • ewa2233 Re: Jestem na rozdrożu 17.07.06, 14:42
      A Ty jaką mamę byś wolała?

      Ja uśmiechniętą i zadowoloną wieczorem, niż nieszczęśliwą przez cały dzień smile
      ----------------------------------------------------------
      çççççççççççççççççççççĂççĂç
      Gdyby motyle w moim brzuchu zamieniły się w krowy - mogłabym się zająć
      produkcją mleka na dużą skalę.
    • moninia2000 Re: Jestem na rozdrożu 17.07.06, 14:52
      Hej!

      Uff, trudno cos doradzic, sama musisz chyba uznac... Ja wlasnie sie
      zastanawiam ile czasu bede z moja malenka w domu, jestem na razie 11 miesiecy
      prawie i jest OK, ale juz mnie wyrywa czasem do czegos, czegokolwiek, aby tak
      nie "zasiedziec" sie..
      Jednak wszystko w swoim czasie.
      Natomiast wydaje mi sie, ze to "naturalne" przejscie, ze mama tez idzie do
      pracy albo gdziekolwiek, do swoich spraw i to i mamie i dziecku potrzebne, aby
      sie troche usamodzielnilo, odseparowalo i poznalo inne dzieci itp.. np. w
      przedszkolu.
      Domyslam sie, ze to strasznie trudne, ale moze dla mamy bardziej niz dla
      dzidzi? Dzieciaczki sa silne, jesli maja dobrze to chyba rzeczywiscie lepiej,
      aby mamusia byla usmiechnieta i spelniona, niz zgorzkniala, ale dostepna 24h.
      Latwo mowic, ale uczucia sa uczuciami..szczegolnie jesli sie jest dlugo z
      dziecmi w domku. Trudno potem wrocic i..odejsc, choc z drugiej strony to nie
      jest odejscie, a ukazanie, ze sa powroty, ze mam tez ma swoje zycie..
      Bardzo chcialabym Ci pomoc, lecz nie moge po prostu. Sama zobaczysz. Sama
      uznasz. Jednak zycze Ci z calego serca powodzenia, kochana! I Twym dzieciom
      rowniez, dadza rade.
      A braciszek moze zazdrosny ciut?
      Albo prawa wieku..trzeba pogadacsmile
      Moni
    • agulka242 Re: Jestem na rozdrożu 17.07.06, 14:58
      Rozumiem Ciebie doskonale!Ja pracuję od maja,wcześniej byłąm z młodą przez
      14m-cy w domku.Coprawda wróciłam na dwa tygodnie w styczniu do wczesniejszej
      pracy,ale jak się okazało nie ma dla mnie miejsca(szef zapewniał mnie na
      200%,że będę miała etat i czeka na mnie).W sumie i było mi żal i nie
      było.Starciłam pracę(powrót na wychowawczy odpadał),ale pomyślałam,ze może
      jednak i dobrze(pracowałam u brata małżona,praca była ok,ciekawa branża jak dla
      mnie-techniczna,poza tym to "rodzina",więc czułam się bezpiecznie-do
      czasu).Postanowiłam pobyć jeszce z małą w domu,poza tym młoda chodziła do
      żłobka,straszliwie chorowała na zapalenie oskrzeli.Po miesiącu małżon znalazł
      ciekawą ofertę pracy,pomyślałam,że zadzwonię(nie liczyłam na nic).Okazało
      się,że po rozmowie kwalifikacyjnej wykosiłam konkurencję i mam pracę( o nieeebo
      lepszą-chociaż branża ta sama-,o wiele lepiej płatną,a szefowa i zespół
      poprostu super).Znalazłam nianię dla młodej(kochana kobitka) i postanowiłam
      wrócić do pracy.Bałam się ,jak zareaguje mała(praca od 9-17,plus soboty).Poszło
      gładko.Pewnie,że mam wyrzuty sumienia,że poświęcam jej mało czasu.Staram się
      jej jednak go nadrobić,jest lato,więc po pracy od razu jedziemy do mojej mamy
      (ma ogród,trawka,basenik dla małej)i poprostu jesteśmy razem.Teraz jest jeszcze
      długi dzień,tak więc mamy troszkę czasu dla siebie,ale jesienią będzie ciężej
      (krótkie dni,szybko się ściemnia,młoda zapewne szybciej padnie w łóżeczku).
      No cóż, takie czasy.My nie mielibyśmy katastrofalnej sytuacji materialnej bez
      mojej pracy,ale brakowałby mi kontaktu z ludźmi(bywało,że będąc z małą traciłam
      poczucie upłuwu dni,dla mnie poniedziłaek czy piątek były takie same-taki sam
      harmonogram dnia:śniaanko,zabawa,spanko,obiadek,spacer,powrót,gotowanie
      obiadu,spanko,zabawa,kąpiel,kolacyjka,apanko).Dopiero po powrocie do pracy
      zobaczyłam jak bardzo mi tego brakowało.Teraz ja jestem częściej
      uśmiechnięta,chciałabym poświęcać więcej czasu małej,ale jest jak jest.Wielkim
      plusem jest zachowanie małej.Wcześniej była bardziej knąbrna,płaczliwa,teraz
      będąc z nianią stała się bardziej otwarta na otoczenie,na ludzi i świat.Jest o
      wiele bardziej odważniejsza.Pocieszam się ,że tak czy siak w końcu musiałabym
      wrócić do pracy,a mała tak czy siak jak nie teraz do niani to potem poszłaby do
      przedszkola.Na pewno któraś z Was powie,że pierwsze 3 lata są najważniejsze dla
      dziecka,ale ja uważam ,że KAŻDE lata są ważne.
      Cóż mogę dodać:dobrze,że było mi dane spędzić z nią chociaż te 14 m-cy w
      domu,niektóre mamy nie moga pozwolić sobie na taki "luksus".Takie mamy czasy...
    • k.kruk Re: Jestem na rozdrożu 17.07.06, 15:13
      Kochane emamy, dzięki za zrozumienie. Szukam rozwiązania idealnego. Trzymajcie
      kciuki smile
      • kubara1 Re: Jestem na rozdrożu 17.07.06, 15:22
        Nier wiem czy znajdziesz rozwiazanie idealne, choć bardzo Ci tego życzę.
        Chciałam Ci tylko powiedzieć że Cię doskonale rozumiem, bo sama to właśnie
        przeżywam, chociaż mpoje dziecko było za mną 3,5 roku a teraz zostaje z
        babcią .bardzo chcę iśc do pracy i bardzo nei chcę, bo 10 godzin poza domem to
        10 godzin mniej z moim dzieckiem .Więc śmieję sie przez łzy. My to mamy
        przechlapane, o mamach móię, strach o dziecko, dylamaty z pracą, echhhhhhhhh

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka