Dodaj do ulubionych

Ręce mi opadają

25.07.06, 12:21
Jestem dwa lata po rozwodzie. Od ponad pół roku spotykam się z facetem. W
sumie to ze sobą mieszkamy od jakiś dwóch miesięcy. I mamy taki problem. Jego
matka a w sumie cała rodzina mnie nie akceptuje. Bo po pierwsze nie jestem
góralką, a po drugie mam syna...
On jest między młotem a kowadłem. Dla ochrony nie mówi mi o wszystkim... a to
z czasem i tak wychodzi...
Teraz taka sytuacja... Dostałam od siostry piękne zdjęcie. Duży format do
powieszenia na ścianie. On się uparł, że jest świetne i żebym mu je dała...
Oczywiście zdjęcie zostało w górach. Upomniałam się, że jeśli mieszkamy razem
to niech te moje zdjęcia przywiezie bo po co mają tam leżeć, a te właśnie
powiesimy na ścianie... Coś tam kręcił...
Dzisiaj przez przypadek znalazłam to zdjęcie... ale głowa mojego dziecka
została wycięta...
Zrobiło mi się słabo...
I teraz tak... Zastanawiam się czy ten związek ma przyszłość, czy po prostu
jego rodzina tego nie zniszczy.... bo przez te jazdy to moje zaufanie do niego
topnieje jak śnieg na wiosnę...
Obserwuj wątek
    • czarna_maruda Re: Ręce mi opadają 25.07.06, 12:24
      Ale kto wyciął podobiznę Twojego dziecka? On?
      • kms111 Re: Ręce mi opadają 25.07.06, 12:42
        Twierdzi, że ktoś z jego rodziny wyciął, bo przecież by mnie do nich nie brał z
        dzieckiem jak by się wstydził... I że kocha nas obydwoje, choć jego stosunki z
        moim dzieckiem strasznie się ostatnio ochłodziły... Ale może dlatego, że nie
        jest już przychodząym wujkiem, a mieszka z nami...

        Do tego mam głuche telefony, ciągle jakieś dziwne sms'y.
        Jego bracia dokuczają mu, matka albo się wydziera, albo się nie odzywa.
        Widzę jak on cierpi.
        Jest bardzo rodzinny, chciał by dla wszystkich jak najlepiej.
        Nawet myślimy o cichym ślubie, my plus świadkowie, bo nie jesteśmy w stanie
        przewidzieć jaki cyrk zrobi jego matka...
    • rita75 Re: Ręce mi opadają 25.07.06, 12:30
      > Dzisiaj przez przypadek znalazłam to zdjęcie... ale głowa mojego dziecka
      > została wycięta...

      brazylijska telenowela
      Zwiazek ma przyszlosc, o ile odetniecie sie od rodinki
      • mamalesia Re: Ręce mi opadają 25.07.06, 13:06
        Dla Ciebie synek jest najwazniejszy i przede wszystkim myśl o nim. Trafnych
        wyborów życzę.
        Powiem Ci z własnego doświadczenia, ze czasem zgubny wpływ rodziny niszczy
        wszystko...
        • kms111 Re: Ręce mi opadają 25.07.06, 13:12
          wiem wiem... rozwód w dużej mierze przypisuję eks teściowej smile
          I dlatego teraz tak się boję.
          Nie chcę powtórki z rozrywki.
          Nie chcę, żeby drugie dziecko(on ma 36 lat i nalega) wychowywałło się bez ojca,
          itp..
    • g0sik Re: Ręce mi opadają 25.07.06, 13:18
      Proponuję poczekać, szybki i cichy ślub po pół roku znajomości może się
      zakończyć szybkim rozwodem....
      • guderianka Re: Ręce mi opadają 25.07.06, 13:22
        jesli was kocha-powinnien zrozumiec ze teraz wy jestescie jego rodziną, ze o
        was ma dbac i zabiegac, ze wy jestescie najważniejsi. nie do pomyslenia ze
        pozwala by jego rodzina tak was traktowała.
        albo wy albo oni.musi wybrac.inaczej zwiazek nie ma szans.szkoda tylko dziecka
        • kms111 Re: Ręce mi opadają 25.07.06, 13:42
          Niby wybrał nas i nie mogę na niego narzekać... Oprócz tego, że mając 36 lat
          zachowuje się jak dziecko, ale chyba większość mężczyzn tak ma wink

          Ja na razie ślubu nie potrzebuję, ale on nalega... Mamusia straszna katoliczka i
          co do nich nie pojedzie to straszy go piekłem i wciąż mu powtarza, że w grzechu
          żyje...
          Koszmar z tymi ludźmi.

          Dziecko dopiero planujemy. Ja zawsze chciałam mieć pełną normalną rodzinę, z
          dwójką a może trójką dzieci. Nie chcę, żeby mój prawie 5 letni syn był jedynakiem.
          On myślał, że z żoną będzie mieszkał u rodziców... Dużo wkładał w dom, a teraz w
          sumie zaczynamy od zera i jeszcze tyle przykrości.
          Jak atakowali mnie to w sumie to olewałam, ale jak zobaczyłam to zdjęcie...
          Rozpłakałam się. No bo jak tak można?

          • guderianka Re: Ręce mi opadają 25.07.06, 13:45
            BO TAK NIE MOZNA

            skoro wybral was niech nie utrzymuje kontaktow z tamtymi
            • g0sik Re: Ręce mi opadają 25.07.06, 13:50
              Tak, tak, niech nie utrzymuje, a jak zatęskni za rodziną to zawsze może wrócić
              do mamusi, a autorka wątku najwyżej zostanie samotną matką dwójki dzieci....

              • joanna35 Re: Ręce mi opadają 25.07.06, 14:11
                g0sik napisała:

                > Tak, tak, niech nie utrzymuje, a jak zatęskni za rodziną to zawsze może
                wrócić
                > do mamusi, a autorka wątku najwyżej zostanie samotną matką dwójki dzieci....
                >
                I dlatego wg. mnie nie powinnaś podejmować - przynajmniej na razie - żadnych
                wiążących decyzji typu ślub czy drugie dziecko. Ślub dużo zmienia, ale rzadko
                na lepsze - zwłaszcza jeżeli chodzi o akceptację. Poza tym mężczyzna, który nie
                potrafi postawić się w Twojej obronie przed ślubem nie będzie umiał tego zrobić
                i po. Poza tym nie podoba mi się to ochłodzenie uczuć wobec Twojego dziecka -
                wszak bierze Cię z "całym dobrodziejstwem inwentarza". Załóżmy, że urodzisz
                drugie dziecko - jego dziecko - jesteś pewna na 100%, że Twój syn nie będzie
                wtedy "chłopcem do bicia"? No i ta ingerencja z zewnątrz przy ulegajacym
                wpływom facecie nie wróży dobrze na przyszłość. Zasługujesz na dobre życie,
                ale nie wiem czy akurat przy tym gościu. Pozdrawiam serdecznie
            • kms111 Re: Ręce mi opadają 25.07.06, 14:03
              To będzie śmieszne, co napiszę... ale są jeszcze ludzie na świecie, co bardzo
              się kierują tym co ksiądz powie...
              I tak to MOJEMU powiedział, że mimo wszystko powinien rodziców szanować i
              utrzymywać kontakty też i pomagać, bo przecież rodzice chcą dla niego jak
              najlepiej. Dali mu życie i powinien być im za to wdzięczny...

              Tylko co to za rodzice, którzy zamiast dziecko wspierać to go niszczą.

              Lepiej mi jak się wygadałam.

              Cieszę się, że znalazłam to forum.
              Pozdrawiam wszystkie MAMY smile

              • joanna35 Re: Ręce mi opadają 25.07.06, 14:14
                "I tak to MOJEMU powiedział, że mimo wszystko powinien rodziców szanować i
                utrzymywać kontakty też i pomagać, bo przecież rodzice chcą dla niego jak
                najlepiej. Dali mu życie i powinien być im za to wdzięczny..."

                To wszystko akurat prawda, ale poza tym napisane jest , że zostawi ojca swego i
                matkę itd. Dokładnie nie wiem, bo aż tak mocna w Pismie św. nie jestemwink

              • miang Re: Ręce mi opadają 26.07.06, 12:35
                to moze poszukaj madrzejszego ksiedza, co jemu i jego starym powie co innego
              • aagatha1 Re: Ręce mi opadają 26.07.06, 12:49
                ale jak weźmiesz ślub kościelny skoro jesteś po rozwodzie?Nie miałaś z
                pierwszym mężem ślubu kościelnego?Bo jeśli miałaś ,to ślubu kościelnego nie
                dostaniesz,a dla katolika ślub cywilny to tak jakby go nie było
                wcale.Mamusia,więc dalej będzie się pieklić.
                Ja nie wiem czy można postawić komuś taki wybór :albo rodzice albo ja.
                Najlepiej gdyby jego matka zrozumiała,że przez takie swoje zachowanie robi
                więcej złego własnemu dziecku niż dobrego(ale jeśli to góralka to raczej będzie
                ciężko).Po drugie twój facet powinien stanowczo-jeśli mu na tobie i dziecku
                zależy-dać do zrozumienia swojej rodzinie,że mają cię szanować bez względu na
                to czy akceptują ten związek czy nie.
                • kms111 Re: Ręce mi opadają 26.07.06, 19:59
                  Nie mam ślubu Koscielnego, ale myślę, że zawsze będę tą najgorszą co mu się
                  mogła przytrafić. Nie góralka, nie umiem krowy wydoić, nie mam jakiś hektarów,
                  moi rodzice mają zwykłe mieszkanie w bloku, itp, itd...
                  Do tego totalnie ich olewam smile I ciagnę go, żebyśmy mieszkali na Mazowszu smile
                  No i chodzi o kasę...
                  Norma smile
    • anatemka Re: Ręce mi opadają 26.07.06, 17:41
      wiesz, ja też byłam rozwódką /bez dziecka/ i teściowej się to nie podobało. Mąż
      powiedział, że mnie kocha i się ze mną ożeni czy jej sie to podoba czy nie.
      Raczej jej się nie podoba /8 lat po ślubie a nadal darzymy się jawna
      niechęcią/. Tyle, że mój mąż wybiera mnie i po mojej stronie staje. Jeśli nie
      podoba mu się mój stosunek do jego matki to załatwiamy to między sobą-teściowa
      o tym nie wie.
      Jesli twój facet siedzi pod spódnicą u matki to slub nic nie zmieni. No, chyba
      że na gorsze dla ciebie.
    • triss_merigold6 Re: Ręce mi opadają 26.07.06, 17:51
      Pewnie pan będzie się musiał okreslić kogo wybiera docelowo. Pewnie wybierze
      rodzinę.wink IMO niebycie góralką to zaleta, posiadanie syna również.D
      • ja275 a z jakich stron on pochodzi moze to malo istotne 26.07.06, 20:03
        ale jesli nie sprawi Ci to problemu to napisz skad Ty a skad on ? bo jestem
        ciekawa - ja mam meza gorala i czasem miedzy nami jest ogrooomna
        przepasc...wszystko kwestia mentalnosci i wychowania
        • kms111 Re: a z jakich stron on pochodzi moze to malo ist 26.07.06, 20:14
          ja jestem z Radomia a on z Orawy... to najgorsi górale, bo uważają, że nie są
          POLAKAMI... jakąś odrębnością....
          Fe!
    • venussjanka Re: Ręce mi opadają 26.07.06, 20:15
      Witam,ja mam męża górala :} oj czasami piekło w domu-to z powodu różnicy
      temperamentów,tylko że ja mam problem z teściem.Urodziłam się i wychowałam na
      śląsku,tu zamierzam żyć,pracować,mieszkać,a on uparł się że nam pomoże wybudować
      dom wBarcicach k. Nowego ącza skąd pochodzi,a my tego nie chcemy,żyje nam się tu
      dobrze.
      • kms111 Re: Ręce mi opadają 26.07.06, 20:24
        Temperament górali to mi się bardzo podoba... Tylko to moje... To urodę górali
        ma, gwarę zna, ale pić nie potrafi, temperamentu też mu lekko brak. To raczej ja
        dym robię wink
        A u mnie jest odwrotnie, dom miał być przepisany na mojego, ale teraz mowy o tym
        nie ma smile
        • venussjanka Re: Ręce mi opadają 26.07.06, 20:31
          czasem na siłę chcą uszczęśliwiać,ale tak nie można,ja nie widzę nic w tym
          kawałku ziemi nad którym teściu snuje tyle planów...a co do picia-mój potrafi
          ale oduczam go heh ale wiśniówkę to mają dobrą
    • hony Re: Ręce mi opadają 26.07.06, 21:12
      Zgadzam się z poprzedniczkami, nie podejmuj zbyt pochopnie decyzji, bo jakoś
      mam wrażenie że tak chcesz zrobić. Nic na siłę, może boisz się samotności i
      chciałabyś drugie dziecko ale pamiętaj mądre osoby nie popełniają dwa razy tych
      samych błędów! Mam dwójkę dzieci , starsza córa jest z pierwszego związku, ale
      mam tak kochającego męża który, ani na moment nie dał mi odczuć, że się wstydzi
      małej, nigdy nie był w stosunku do niej chłodny, nawet kiedy się urodził nasz
      synek (a wręcz przeciwnie). On poprostu ją pokochał i kocha coraz mocniej ,
      czuję to. Też mam nieciekawą tęściową, ma charakterek, oj ma...sadNie
      akceptowała nas na początku, ale mój mąż postawił sprawę jasno, my i koniec,
      oni wiedzieli że jeżeli będą walczyć przeciwko nam stracą syna i tyle. Dzisiaj,
      chociaż czuję że teściowa niekoniecznie darzy wielką miłością swoją wnuczkę
      (przybraną), ale się stara. Tak więc jeżeli czujesz, że Twój facet nie do końca
      akceptuje syna, nie potrafi podjąć konkretnej decyzji daj sobie spokój z
      planami powiększenia rodziny bo szybko się ona rozpadnie. To tyle. Sorry że tak
      długo. Powodzenia.
      • berecik7 Re: Ręce mi opadają 26.07.06, 22:22
        Nieciekawa sytuacja. Ja bym w taką rodzinę nie weszła. To się prędzej czy
        później na was odbije. Zastanów się...
        • kms111 Re: Ręce mi opadają 27.07.06, 09:41
          Zastanawiam się ostro, bo 350 km a oni jednak potrafią mi humor totalnie zepsuć.
          Od rana mam głuche telefony uncertain
          I połączenia na mój koszt...
          Niby nic wielkiego, wyciszyłam telefon i już... ale ...
          • triss_merigold6 Re: Ręce mi opadają 27.07.06, 09:43
            Jak to połaczenia na twój koszt?
            Tak serio to postaw lubemu warunek: albo trzyma swoją zeschizowaną familię z
            daleka od Ciebie albo niech spada razem z nimi.
            • kms111 Re: Ręce mi opadają 27.07.06, 10:10
              On robi co może. Prosi matkę o spokój, odciął się od nich. Nie dzwoni tak jak
              wcześniej, jeździ jak trzeba i to raczej do swojej firmy... Tam tylko sypia.
              Matka się do niego nie odzywa... A jak robi awanturę to wychodzi z domu...
              Ale jak rozmawiamy np o Bożym Narodzeniu, to widzę jak mu trudno. Jak by chciał,
              żeby było dobrze... I on na prawdę myśli, że jak przetrwamy te ataki to kiedyś
              się wszystko uspokoi... Bo ileż mogą się tak pieklić... tylko dlatego, że jestem
              POLKA a nie góralka!
              W plusie jest taka opcja, że dzwonią na mój koszt a ja mogę odebrać albo nie wink

              A ostatnio to pisali sms'ki, że niby jakiś facet się we mnie zakochał, że ciągle
              o mnie myśli, że muszę dać mu szansę...
    • koralik12 Re: Ręce mi opadają 27.07.06, 11:26
      Strasznie Ci współczuję. Okropna sytuacja. Nie ma nic gorszego niż ludzie którzy
      uprzedzają się do kogoś tylko dlatego że pochodzi z innej części Polski. Nie
      licz na to że to się łatwo zmieni. Oni mają to głęboko zakorzenione, szczególnie
      niektórzy górale i ślązacy.
      Mój mąż jest ze śląska a ja nie, ale na szczęście teściowej to nie przeszkadza,
      nie daje nigdy odczuć. Ale obserwowałam podobną sytuację. Kuzyn męża miał
      dziewczynę spoza śląska. Dodatkowo mieszkała w bloku i jej rodzice nie mieli
      pola tylko pracowali biurowo. Rodzice chłopaka nigdy jej nie zaakceptowali i
      dali odczuć że uważają za kogoś gorszego. Byli ze sobą pięć lat, planowali ślub,
      a rodzina cały czas starała się ich rozdzielić. W końcu się rozstali, on znalazł
      inną dziewczynę, pasującą rodzinie. Po rozstaniu jeszcze się widywali i nie było
      do końca wiadomo czy się nie zejdą. W każdym razie "nowa" dziewczyna szybko
      postarała się o dziecko (albo wpadka?) i wzięli ślub.

      Myślę że jeśli wasz związek miałby przetrwać, to albo on musi się odciąć od
      rodziny, albo zagrozić że to zrobi jeśli cię nie akceptują. Może taka groźba
      poskutkowałaby, ale musiałby być stanowczy i konsekwentny.
      Jeśli jego rodzina będzie sobie pozwalała na krytykowanie Cię w jego obecności,
      a on na to będzie pozwalał to zawsze będziesz miała o to żal. Musi twardo stanąć
      w Twojej obronie, a jeśli tego nie zrobi to znak że pewnie wasza wspólna
      przyszłość nie ma dużych szans sad
    • ula_max Odpuść sobie 27.07.06, 12:29
      Ja nie widzę tu przyszłości.
      Tacy ludzie się nie zmieniają.
      Twój facet też nie odetnie się na zawsze od rodziny, bo to mało realne i ...
      zawsze będzie źle.
      Gdyby ktoś ze zdjęcia wyciął ... eeeeeeeeeeehhh zemściłabym się okrutnie.
      Miej dumę i poczucie godności dziewczyno.
      Niech idą w swoją stronę.

      "Przyjaźń to kwestia wspólnego wroga."
      • kms111 Re: Odpuść sobie 27.07.06, 12:47
        To nie taka prosta sprawa. Odchodząc złamię mu serce. On ma 36 lat i dla niego
        to ostatni gwizdek. Mamusia rozwaliła mu poprzedni związek. Rodzicom tamtej
        powiedzieli w oczy, że TAKIEGO BYLE CZEGO DLA SYNA NIE CHCIELI.
        Rozstali się, bo tamtej zależało na dobrych stosunkach... a że się nie dało, to
        sobie odpuściła.
        Mamusia się ucieszyła.
        A on cierpiał. Nie chciało mu się pracować, leżał przed TV, schudł, zamknął się
        w sobie. Zwolnienia lekarskie i siedzenie w swoim pokoju to było jego życie.

        Odpuszczę sobie, to on będzie cierpiał i ja też. Za to ta wariatka będzie happy.
        No bo kasa bedzie płynęła do jej łapek a nie szła na cudze dziecko.

        Nie wiem czy podołam, nie wiem czy dobrze myślę, ale chciałabym tej jędzy pograć
        na nosie.
        Bo jej nic tak bardzo by nie wkurzyło jak nasze szczęście uncertain



        • triss_merigold6 Misję masz? 27.07.06, 12:56
          Bez przesady z tym złamaniem serca. Skoro pan pozwolił aby jego rodzice
          powiedzieli rodzicom damy coś takiego i nie zerwał z nimi kontaktów to
          zasługuje na każdy syf jaki go spotyka.
          36 lat to duży chłopczyk, powinien mamusię trzymać z daleka jeśli ta nie
          potrafi się zachować. W ogóle fascynujący jest dla mnie temat telefonów, jakim
          cudem rodzina faceta zna do Ciebie telefony i sobie wydzwania oraz wysyła sms-y?
          • kms111 Re: Misję masz? 27.07.06, 13:05
            Mamusia na początku poprosiła synusia o nr telefonu do mnie, bo nie chciałam
            przyjechać do nich na święta, najpierw na Boże Narodzenie a potem na Wielkanoc i
            osobiscie do mnie zadzwoniła, żeby na długi majowy weekend mnie zaprosić.
            Głupia byłam, że pojechałam.
            • triss_merigold6 Re: Misję masz? 27.07.06, 13:08
              To zmien teraz numer. Naprawdę oni są powaleni i nie facet sie od rodziny nie
              odpępni skoro dotąd tego nie zrobił.
        • ula_max Re: Odpuść sobie 27.07.06, 12:58
          A swojego dziecka nie bierzesz pod uwagę?
          Nie żal Ci go? Cały czas bedzie wytykany przez nich palcami i poniżany.
          A co jak za parę lat coś się nie ułoży, a maż do Ciebie i do Twojego dziecka
          będzie miał pretensje, ze mu zycie rodzinne rozwaliliście. Dasz sobie rękę
          uciąć, że on w tej nowej sytuacji tzn. odcięcia od mamuni i rodzinki się
          odnajdzie? Skoro poprzedni związek mamunia rozwaliła a on taki był zakochany to
          dlaczego o niego nie walczył tylko leżał przed TV.
          PO takim numerze ja trasnęlabym drzwiami i znać bym nie chciała rodzinki. A on
          co wiąże się z osobą, o której napewno wie ze rodzinka nie zaakceptuje, bo
          dziecko, rowódka itp. Dziewczyno to naprawdę nie ma przysłości. ALe zrobisz co
          chcesz, jak Ci się chce mordować i niszczyć własne dziecko w tym chorym
          układzie to się baw.

          "Bo jej nic tak bardzo by nie wkurzyło jak nasze szczęście uncertain" A jak tego
          szczęścia nie bedzie? To będzie już Twoje drugie małżeństwo, drugi raz chcesz
          umoczyć?
          >
          • triss_merigold6 Re: Odpuść sobie 27.07.06, 13:03
            Sorki, ale durniejszego argumentu niż to, że dama nie jest góralką nie
            słyszałam... chcesz prowadzać dziecko na święta do tej bandy prymitywów?
            Gratuluję.
            • kms111 Re: Odpuść sobie 27.07.06, 13:10
              Przecież ja tam już się nie pojawię smile
              Moje dziecko nie bedzie mieć z nimi kontaktu, on wie, że najlepiej bedzie jak
              zapomnimy o wspólnych świętach z jego rodzinką.
              Ja nawet jak byłam ostatnio w górach to wynajęłam pokój i wcale się do nich nie
              żbliżałam, wcale nie wiedzieli, że jestem 20 km od nich.
              • triss_merigold6 Re: Odpuść sobie 27.07.06, 13:14
                Za parę lat pan może zmienic zdanie i będzie miał pretensje, że przez Ciebie
                nie ma "normalnych" kontaktów z rodziną. Rodzina nad tym popracuje.wink
                • ula_max kms 27.07.06, 13:21
                  My wiemy, ze to nie jest proste.
                  No bo niby jak miałoby to wyglądać: on przychodzi do Ciebie, a Ty do
                  niego: "Wiesz dziewcyny na forum powiedziały mi że to nie ma sensu, więc
                  spadaj", albo coś w tym stylu.
                  Ale rozważ nasze wątpliwości. Nic więcej i na litość boską nie spiesz się, goni
                  Cię ktoś (?), zegar biologiczny Ci przecież nie cyka, bo dzidzię juz masz.
                  Czasem trudne sprawy lubią się rozwiazywać same, ale przestań na litość boską
                  ciągle swojego faceta usprawiedliwiać, ze on jest cacy, tylko tajego
                  tfu "rodzinka"!.
                  Dziesieć razy wolniej i rozważniej.
        • lena99 Re: Odpuść sobie 27.07.06, 13:06
          kms111 napisała:

          >
          > Nie wiem czy podołam, nie wiem czy dobrze myślę, ale chciałabym tej jędzy
          pograć
          > na nosie.
          > Bo jej nic tak bardzo by nie wkurzyło jak nasze szczęście uncertain
          >
          >

          Wiesz co, przeczytałam cały wątek i do tego miejsca naprawdę Ci współczułam.
          Ale widzę, że niepotrzebnie.

          Zastanów sie dobrze dlaczego chcesz być z tym gościem - dlatego, że Ci na nim
          zależy, czy też na złość przyszłej teściowej.

          A co do 36 lat, to uważam że to piękny wiek i wcale nie "ostatni dzwonek". A
          nawet gdyby, to dla mnie żaden argument za związaniem się z kimś.
          • kms111 Re: Odpuść sobie 27.07.06, 13:36
            Nie napisałam tego postu, żeby mi współczuć.
            To wycięte zdjęcie mnie rozwaliło. Potrzebowałam się wygadać.
            A facet? jak by mi na nim nie zależało, to bym się nie przejmowała ani jego
            latami, ani odcięciem od rodziny, ani osobnymi świętami... I dlatego, że go
            kocham to tak mi trudno. Bo ja nigdy nawet nie marzyłam o cudownych teściach i
            teściowej która będzie traktowała mnie jak córkę... Akurat ta część związku z
            drugim człowiekiem jest mi totalnie zbędna.

            A syn myślę, że nic nie traci a zyskuje... Bo mój facet-czyta mu książki na
            dobranoc, jeździ do lekarza, uczy, tłumaczy, wspiera, zabiera na basen,
            odpowiada na pytania dlaczego słońce jest tak wysoko. Ma dużo cierpliwości i
            miłości.




Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka