Dodaj do ulubionych

"BABY IN CAR"

25.08.09, 11:56
Mam pytanie. Do e-tatów bo na e-mamach zaraz zostanę wyzwana od
niedojrzałych do rodzicielstwa zazdrośnic ( nie wiem dlaczego, ale
jest to ukochany argument wszystkich e-mam).
Od pewnego czasu nurtuje mnie pewne pytanie... Po co są naklejki "
baby in car", " jedzie z nami dziecko", " dziecko w samochodzie" i
inne warianty oznajmiania współużytkownikom drogi tej "radosnej
nowiny"?
Czy istnieje jakieś racjonalne wytłumaczenie obklejania sobie szyb
takim, za przeproszeniem, kolorowym śmieciem?
Czy chodzi tylko i wyłącznie o pochwalenie się przed światem -
"Patrzcie! Mamy dziecko! I jeszcze mamy samochód! Dobrze sobie
radzimy finansowo!"?
A może to przekaz w stylu "Przepraszam że jeżdżę jak pierdoła, nie
zauważam świateł i innych samochodów... Ale to dlatego że co chwila
odwracam siędo dziecka sprawdzić czy czegoś mu nie trzeba"?
Albo " Nie wjeżdżaj we mnie! Zabijesz dziecko!" ( tak jakbym
wyjeżdżając na ulicę planowała wypadek i wybierała w celu stłuczki
samochody z/bez naklejek "Dziecko Inside"

Jakieś wytłumaczenie??? Pliz, bo mnie to męczy
Obserwuj wątek
      • lilkasagowska Re: "BABY IN CAR" 25.08.09, 12:35
        dziecko nie jest uczestnikiem ruchu. jest pasażerem.
        Czyli co, za każdym razem kiedy kogoś wiozę - babcię, teściową, psa,
        koleżankę.... powinnam wywieszać na oknach odpowiednie tabliczki
        żeby inni kierowcy wiedzieli kogo wiozę? A po co im to?
        Wg. mnie to, kto jest w samochodzie nie jest istotną informacją.
          • lilkasagowska Re: "BABY IN CAR" 25.08.09, 14:53
            ok. Jest. Ale nie o to pytałam.
            Pytanie brzmi - po co komu informacja, że oto z tyłu/bądź z przodu
            jedzie sobie niemowlak?
            A jeżeli ta informacja jest z jakiś powodów istotna, to czy rodzice
            jadący chwilowo bez dziecka, nie powinni owych wywieszek zdejmować?
            W końcu "dziecka w samochodzie nie ma" i tabliczka wprowadza w błąd
            innych uczestników ruchu.
      • a_weasley Re: "BABY IN CAR" 20.10.09, 11:08
        Super-Mikunia napisała:

        > Moim zdaniem to potrzebne.

        A co zmienia?

        > Niech inni kierowcy wiedzą, że
        > uczestnikiem ruchu jest również
        > małe dziecko.

        I co im ta wiedza da?
    • jaad33 Re: "BABY IN CAR" 25.08.09, 15:22
      Stosowanie takich nalepek jest bez sensu i służy jedynie zaspokajaniu sumienia rodziców, którzy upewniają się w ten sposób, że zrobili już wszystko dla bezpieczeństwa pociechy. Nie zwracam uwagi na takie "ozdoby" bo jest na drodze wystarczająco dużo innych rzeczy na które trzeba zwracać uwagę. No chyba że z nudów stojąc w korku... Każdy pojazd jest tak samo ważny, cokolwiek by nie było na nim napisane (z oczywistymi wyjątkami tongue_out). Stłuczki wynikają z gapiostwa, głupoty lub niedouczenia a nie z braku ostrzeżenia.
    • tym08 Re: "BABY IN CAR" 25.08.09, 15:46
      poczytaj tutaj:
      www.snopes.com/horrors/parental/babysign.asp
      w kazdym razie chodzi o to zeby zeby inni kierowcy byli bardziej
      ostrozni (w sensie ochrony dziecka w samochodzie). znaczek ma byc
      rowniez informacja dla ratownikow w razie wypadku, ze w samochodzie
      jest jeszcze male dziecko i trzeba mu udzielic pomocy (czasem
      rodzice moga doznac powaznych obrazen i nie sa w stanie powiadomic,
      ze jechalo z nimi dziecko, a z kolei dziecko w trakcie wypadku moglo
      wypasc z auta, moglo zostac przygniecione przez dach/ fotel i
      ratujacy nie sa w stanie zlokalizowac malucha na pierwszy rzut oka).
      • gazeta_mi_placi Re: "BABY IN CAR" 25.08.09, 15:55
        Czyli przy innych samochodach (bez naklejek) można wyluzować?
        Chyba,że są jakieś wiarygodne badania,że naklejki poprawiają koncentrację innych kierowców i realnie zmniejszają wypadki smile
        Poza tym dla ratowników bardziej rzuci się w oczy dodatkowy fotelik dla dziecka niż naklejka.
        Weźmy jeszcze pod uwagę,że nie zawsze jedzie się z dzieckiem.
        Jest wypadek a tu strażacy tracą niepotrzebnie czas (może nawet i zdrowie,gdy samochód zagrożony jest np.wybuchem) na szukanie dziecka,którego...nie ma smile
          • lilkasagowska Re: "BABY IN CAR" 25.08.09, 16:18
            są takie tabliczki na przyssawki. Ale najwyraźniej zdjęcie ich jest
            równie pracochłonne. W efekcie co drugi samochód ma "dziecko inside".

            A w razie wypadku ratowników do szukania dziecka we wraku samochodu
            skłoni raczej fotelik, niż naklejka (szczególnie że naklejka
            najprawdopodobniej będzie poniewierać się po ulicy wraz z kawałkami
            szyby)
                  • douglas.beauty Re: "BABY IN CAR" 28.08.09, 12:06
                    fajne pytanie, tez sie nieraz zastanawiam po co sa te
                    naklejki...Chyba tylko po to,zeby sie pochwalic, ze mamy dziecko:o)

                    a moze jest to komunikat typu "prosze nie zabij naszego dziecka. W
                    ciotke, wujka, matke i ojca wal bez ograniczen".
                    To jest komunikat swiadczacy o, powszechnym zreszta, przekonaniu,
                    ze cycie dziecka jest wiecej "warte" niz zycie doroslych.
                    • gazeta_mi_placi Re: "BABY IN CAR" 28.08.09, 13:47
                      douglas.beauty napisała:

                      > fajne pytanie, tez sie nieraz zastanawiam po co sa te
                      > naklejki...Chyba tylko po to,zeby sie pochwalic, ze mamy dziecko:o)
                      >
                      > a moze jest to komunikat typu "prosze nie zabij naszego dziecka. W
                      > ciotke, wujka, matke i ojca wal bez ograniczen".
                      > To jest komunikat swiadczacy o, powszechnym zreszta, przekonaniu,
                      > ze cycie dziecka jest wiecej "warte" niz zycie doroslych.

                      Dokładnie.

                  • a_weasley Naklejki 20.10.09, 16:25
                    > A najlepiej działa naklejka:
                    > "Uwaga! Idiotka za kierownicą!"

                    Podobały mi się też "Stuknij - właśnie potrzebuję pieniędzy" i "Jeśli jesteś w
                    stanie to przeczytać, to znaczy, że jedziesz za blisko".
                    Natomiast niebezpieczeństwo dla ruchu wskutek rozśmieszenia czytającego stwarza
                    napis "Jeśli widzisz ten napis, to znaczy, że zgubiłem przyczepę".
            • a_weasley Tabliczka z wodotryskiem 20.10.09, 16:22
              Szczerze mówiąc zdziwiłbym się, gdyby jeszcze nikt takowego nie robił...
              Tabliczka świetlna. Jako bonus do fotelika. Z bezprzewodowo połączonym
              naciskowym włącznikiem wkomponowanym w fotelik. Fotelik obciążony - napis jest.
              Zdejmujesz dziecko, albo zabierasz fotelik z auta - napis znika.
              Osobiście uważam, że to byłoby jakieś dziwactwo, ale w sumie nie takie rzeczy
              ludzie kupowali.
      • pyzz Re: "BABY IN CAR" 09.10.09, 22:58
        > znaczek ma byc
        > rowniez informacja dla ratownikow w razie wypadku, ze w samochodzie
        > jest jeszcze male dziecko i trzeba mu udzielic pomocy
        Rewelacja. Może można by wprowadzić znaczki "Ratowniku! W tym samochodzie
        jechało prócz kierowcy 3 pasażerów! Nie przegap nikogo! Policz ofiary, bo może
        ktoś wypadł". Tak na wypadek, gdyby ratownik miał problemy, bo samochód po
        wypadku był w takim stanie, że ciężko byłoby dojść co je gdzie, a akurat ten
        jeden kawałek szyby z naklejką został nienaruszony.
        Swoją drogą już sobie wyobrażam taką sytuację. Wypadek, przyjeżdżają służby,
        wiozą ofiary do szpitala, wszyscy się rozjeżdżają i po trzech godzinach
        malowania przez dochodzeniówkę śladów kredą na asfalcie i zbierania kawałków
        szkła nagle ktoś się orientuje: O! Jeszcze jeden! A się spryciarz schował pod
        podsufitką!
      • lilkasagowska Re: I cale twoje szczescie 31.08.09, 11:56
        jak będęczuła potrzebę zadawania pytań na e-mamie to zapytam "czy
        jedzenie kiełbasy w ciąży szkodzi fasolce", albo "czy po porodzie
        lepiej nosić majtasy z bawełny, czy wogóle nie nosić i "wietrzyć"".
        Ale dziękuję za stwierdzenie że odpowiedź jest oczywista.
        Dla mnie oczywiste jest że to nie ma sensu, ale chciałam usłyszeć
        teorie osób używających takich naklejek.
        Na e- mamie takie pytanie wywołałoby pewnie conajmniej taką burzę
        jak kiedyś pytanie o sens zdjęć maluchów w sygnaturkach ( Od razu
        uprzedzę -nie moje. Ale wątek czytałam turlająć się ze śmiechu po
        podłodze- ilość wpisów typu "A twoje pewnie jest brzydkie i dlatego
        nie pokazujesz" osiągnęła tam maximum).
        Pozdr. wszystkich nieoblepionych
    • tomek.sawyer Re: "BABY IN CAR" 30.08.09, 21:42
      99% tych naklejek to czysty marketing - dają je gratis do piątej paczki pieluch
      marki "...", siódmego opakowania soczków "...", czy innej bzdury dla dziecka. I
      w zasadzie chyba tylko temu służą.
      Ja jako kierowca i jednocześnie ojciec łobuza (a lada dzień dwóch :o) kompletnie
      nie zwracam uwagi na naklejki na samochodach (no może z wyjątkiem jednej POLICJA
      z bonusowym znaczkiem <R> ;o)
      Sam nie mam i nie przykleję oczywiście przy drugim, bo nie uważam, żeby miały
      jakąkolwiek przydatność.
      • diin Re: "BABY IN CAR" 07.09.09, 13:35
        tomek.sawyer napisał:


        > Sam nie mam i nie przykleję oczywiście przy drugim, bo nie uważam,
        żeby miały
        > jakąkolwiek przydatność.


        tomek a Ty wiesz, że jak wieziesz dziecko w aucie, nie masz nalepki
        jeśli policja zatrzyma Cię do kontroli to możesz za to mandat dostać?
        ja nie, ale ojciec mojego dziecka mandat za to dostał..
        • a_weasley Re: "BABY IN CAR" 20.10.09, 11:21
          Diin napisała:

          > tomek a Ty wiesz, że jak wieziesz dziecko
          > w aucie, nie masz nalepki jeśli policja
          > zatrzyma Cię do kontroli to możesz za to
          > mandat dostać?
          > ja nie, ale ojciec mojego dziecka mandat
          > za to dostał..

          Doceniam dowcip, ale nie pisz lepiej takich rzeczy, bo jeszcze ktoś uwierzy.
    • 12krzesel Re: "BABY IN CAR" 31.08.09, 13:01
      W moim przypadku naklejka oznaczała: uwaga, mam malutką,
      nieprzewidywalną bombę na tylnym siedzeniu. Która może zawyć z
      nienacka, zacząć się dławić lub wymiotować i będę musiała robić w
      związku z tym jakieś nieprzewidywalne manewry. Więc dla dobra
      płynności ruchu trzymajcie się kierowcy o ekstra 2 metry dalej ode
      mnie.
      Natomiast twoje określenie:

      > A może to przekaz w stylu "Przepraszam że jeżdżę jak pierdoła,
      nie > zauważam świateł i innych samochodów... Ale to dlatego że co
      chwila
      > odwracam siędo dziecka sprawdzić czy czegoś mu nie trzeba"?

      uważam za celowo dokuczliwe, żeby nie powiedziec, wrednawe. Ciekawe
      czemu akurat takie wybrałaś?
      • lilkasagowska Re: "BABY IN CAR" 31.08.09, 13:27
        > uważam za celowo dokuczliwe, żeby nie powiedziec, wrednawe.
        Ciekawe
        > czemu akurat takie wybrałaś?

        bo z natury jestem wredna i dokuczliwa wink

        > W moim przypadku naklejka oznaczała: uwaga, mam malutką,
        > nieprzewidywalną bombę na tylnym siedzeniu.

        A dlaczego na tylnym a nie na przednim obok siebie? Wygodniej i
        bezpieczniej. Przede wszystkim nie trzeba się odwracać o 180 stopni
        i odrywać wzroku od drogi na dłużej niż to potrzebne...

        > i będę musiała robić w
        > związku z tym jakieś nieprzewidywalne manewry
        Ja wożę psa - wariata na tylnim siedzeniu (aby uniknąć zarzutów -
        wożęgo w szelkach i pasach. Właśnie dlatego że wariat). Czy powinnam
        mieć naklejkę "uwaga pies w samochodzie"? Pies też może zrobić różne
        cuda w związku z którymi mogę wykonać nieprzewidziane manewry?
        Wątpię żeby w razie wypadku takie tłumaczenie spodobało się
        policjantowi.

        > Więc dla dobra
        > płynności ruchu trzymajcie się kierowcy o ekstra 2 metry dalej ode
        > mnie.
        A czy w związku z tym Ty trzymasz się ekstra 2 metry dalej od
        kierowcy przed tobą? Bo jeśli się odwracasz i manewrujesz przy
        dziecku to większe prawdopodobieństwo że to Ty wjedziesz komuś w
        tyłek, a nie ktoś tobie.

        • 12krzesel Re: "BABY IN CAR" 02.09.09, 22:49
          Bycue wrednym nie skłania interlokutorów do dyskusji, ale do
          pyskówek. Nie ma się czym chwalić, IMHO.
          Dla dziecka bezpieczniejsze są tylnie siedzenia, to obok kierowcy
          jest statystycznie obciążone największym ryzykiem. Po drugie na
          przednim mozna wozić dzieci tylko w najmniejszych fotelikach. Po
          trzecie co to za insynuacje na temat moich umiejętności kierowcy? I
          po co? Po czwarte: jadąc z dzieckiem kieruję na minimalnym ryzyku,
          na razie , tfu tfu, skutecznie.
          • adellante12 Re: "BABY IN CAR" 03.09.09, 10:07
            Po drugie na przednim mozna wozić dzieci tylko w najmniejszych
            fotelikach


            Pokaz mi prosze przepis który mówi jednoznacznie o tym ze nie mozesz przewozić
            dziecka w foteliku na przednim siedzeniu.
          • lilkasagowska Re: "BABY IN CAR" 03.09.09, 16:37
            > Dla dziecka bezpieczniejsze są tylnie siedzenia, to obok kierowcy
            > jest statystycznie obciążone największym ryzykiem.
            Każde miejsce jest równie niebezpieczne gdy kierowca odwraca się za
            siebie o 180 stopni i nie patrzy na drogę. IHMO
            tongue_out
        • moniowiec Re: "BABY IN CAR" 04.09.09, 12:46
          czeu na tylnim siedzeniu nie obok siebie mam fotelik dziecka? - bo jest już zdolne wrzucić mi pod nogi zabawkę która zablokuje pedały np. hamulca... albo uderza mnie po rękach - trochę to mnie rozprasza. mam dodatkowe lusterko i widze co robi jak siedzi za mną. nalepkę mam - wtedy kierowcy jak widza mnie w aucie to mniej trabią (bo: a - blondynka, b-kobieta, c-matka z dzieckiemi w dodatku sama jako kierowca). na Lki też ludzie mniej trąbią bo są wyrozumiali (przynajmiej ci kulturalni) - więc znaczek jednak coś daje...
          • sueellen Re: "BABY IN CAR" 29.10.09, 22:46
            A dlaczego trąbią?
            Skoro ciągle na ciebie trąbią potrzebujesz wyrozumiałości to zrób swojemu
            dziecku przysługę przestań jeździeć autem bo marny z ciebie kierowca!
      • gazeta_mi_placi Re: "BABY IN CAR" 04.09.09, 23:56
        Jak nie możesz skupić się na drodze z powodu dziecka może lepiej zostań w domu
        albo poproś,żeby mąż kierował.Będzie bezpiecznej i dla Ciebie i dla innych
        uczestników ruchu.
      • rumi78 Re: "BABY IN CAR" 05.09.09, 19:34
        Witam,

        Dla mnie taka naklejka, podobnie zresztą jak znaczek 'ryby' oznacza:
        Jestem z 'Warszawy', mam zawsze pierwszeństwo, wyprzedzam na trzeciego, wymuszam
        pierwszeństwo, także lepiej od razu mnie stuknij a zaoszczędzisz sobie
        niebezpiecznych sytuacji.

        Jak zobaczysz w lusterku, że ktoś wyprzedza na trzeciego to poczekaj aż
        wyprzedzi Ciebie i na pewno będzie miał naklejkę.

        pzdr
        rumi
        • a_weasley Re: "BABY IN CAR" 20.10.09, 11:11
          Rumi78 napisał:

          > Dla mnie taka naklejka, podobnie zresztą jak
          > znaczek 'ryby' oznacza: Jestem z 'Warszawy',

          Dlaczego rybka ma oznaczać Warszawę? To jakieś szczególnie pobożne miasto? Nie
          zaobserwowałem...
    • camel_3d Re: "BABY IN CAR" 31.08.09, 16:39

      > Jakieś wytłumaczenie??? Pliz, bo mnie to męczy

      tak, buractwo powinno zachowac troche rozsadku, bo w samochodzi moze siezdiec
      male dziecko. proste prawda? to czy ja jade jak pie... nie ma znaczenia, TY
      masz jechac jak normalny, inteligentny, kulturalny czlowiek. To tylko znak,
      zebys uwazal/a...
    • fleshless Re: "BABY IN CAR" 01.09.09, 12:15
      - założenie jest takie, że ma to stanowić ostrzeżenie dla innych kierowców -
      możliwe, że kogoś skłoni do większej ostrożności, z pewnością nie zaszkodzi;
      - szczerze wątpię żeby motywacją przypinania takiej naklejki miałaby być chęć
      pochwalenia się dzieckiem;

      do autorki wątku:
      - proponuję najpierw skończyć gimnazjum, a po skończeniu nabyć jakąś "Logikę
      praktyczną", dowiedzieć się co znaczy "sofizmat", "pytanie z tezą", itp., bo
      rozumowanie w stylu: "skoro coś nie jest drzewem, to jest czykolwiek, bo nie
      jest drzewem" ma mało wspólnego z logicznym myśleniem, raczej z bardzo nieudolną
      próbą manipulacji słowami;
      - mnie męczy stężenie głupca na wątek występujące na forach internetowych, i co?
      I muszę z tym żyć. Za to w ogóle nie męczy mnie ciekawość dlaczego sąsiadka
      pofarbowałą sobie włosy na zielono a nie na brązowo albo dlaczego ma samochód
      czarny a nie fioletowy, itp;

      - live and let live
      • best.mandarynka lika 01.09.09, 14:13
        nie masz innych problemow? zeby zadawac tak durne pytania a po co a
        na co,a co cie to obchodzi?kazdy robi wedle uznania i nic ci do
        tego,pilnuj wlasnego nosa.
      • gazeta_mi_placi Re: "BABY IN CAR" 04.09.09, 23:59
        Ale przed czym ostrzeżenie? Jak już to ma być ostrzeżenie to lepiej działa naklejka "Uwaga! Idiotka za kierownicą" -gwarantuję,że będzie to lepiej zauważalne i bardziej czytelne dla innych kierowców, a sądząc po tym jak prowadzi większość kobiet nawet zgodne z prawdą wink
        • fleshless Re: "BABY IN CAR" 07.09.09, 21:09
          - no "ostrzeżenie", napomknienie, zwrócenie uwagi, łotewer - rzecz w tym, że u podstaw zawieszenia takiej naklejki leży jakaś nadzieja, że ma to wpływ na bezpieczeństwo, bo np. sprowadzi na ziemię jakiegoś miszcza kierownicy i ostatniej prostej i nie będzie on stwarzał nie potrzebnego ryzyka - cóś w ten deseń
          - to jest wolny kraj - nie chcesz mieć czegoś takiego, nie podzielasz takiego poglądu - nie naklejasz... proste.

          >"Jak już to ma być ostrzeżenie to lepiej działa nakl
          > ejka "Uwaga! Idiotka za kierownicą"

          WTF?!

          >gwarantuję,że będzie to lepiej zauważalne
          > i bardziej czytelne dla innych kierowców

          gwarantujesz, powiadasz... bardzo ciekawe... ;]

          >sądząc po tym jak prowadzi większoś
          > ć kobiet nawet zgodne z prawdą wink

          rozumiem, że pisząc te słowa jesteś świadom różnicy pomiędzy faktem a czyimś wrażeniem?
    • mniemanologia Re: "BABY IN CAR" 01.09.09, 19:26
      Po pierwsze - nie zostałabym na emamie zwyzywana.
      Po drugie - wystarczy skorzystać z wyszukiwarni, takie wątki na
      emamie juz były.
      Po trzecie - na emamie nie ma wątków o pociążowych majtasach ani o
      kiełbasie z fasolną; mylisz chyba z CiPem.
      Po czwarte - nie mam pojęcia, po co te naklejki, chyba po to, żeby
      świeżo upieczeni rodzice mogli sie podzielić swoim szczęściem z
      caaałym światem.
    • sandymann Re: "BABY IN CAR" 05.09.09, 17:54
      Ja osobiscie ignoruje te naklejki, rownie dobrze mogloby na nich byc
      napisane "jedzie z nami pies / chomik / fretka", "mam nowe tipsy"
      lub "przewoze wlasnie dracene tesciowej". Na wszystkich uwazam w
      jednym stopniu, a jesli mnie ktos wkurzy, trabie tak samo glosno.
    • caramel.macchiato Re: "BABY IN CAR" 07.09.09, 09:26
      Mój stosunek do tych naklejek jest obojętny. Nie traktuję samochodów z takimi
      naklejkami jakoś specjalnie... Za kilka miesięcy sam zostanę tatą i chyba sobie
      taką zamontuję. Żona zgadza się tylko na takie z przyssawką. Też mogą być smile
      Dlaczego? Żeby się światu pochwalić, że za kierownicą siedzi ojciec.
      • gazeta_mi_placi Re: "BABY IN CAR" 07.09.09, 23:06
        caramel.macchiato napisał:

        > Mój stosunek do tych naklejek jest obojętny. Nie traktuję samochodów z takimi
        > naklejkami jakoś specjalnie... Za kilka miesięcy sam zostanę tatą i chyba sobie
        > taką zamontuję. Żona zgadza się tylko na takie z przyssawką. Też mogą być smile
        > Dlaczego? Żeby się światu pochwalić, że za kierownicą siedzi ojciec.

        To już nie poderwiesz żadnego świeżego towaru w drodze uncertain
      • a_weasley Re: "BABY IN CAR" 21.10.09, 13:21
        Caramel.Macchiato napisał:

        > Dlaczego? Żeby się światu pochwalić, że
        > za kierownicą siedzi ojciec.

        I wszyscy będą wiedzieli, że potrafisz zrobić coś, co ma ręce i nogi wink
    • asiula1987 Re: "BABY IN CAR" 09.09.09, 12:34
      glupie bardzo glupie pytanie, sorry bo emama jestem, ale dziwi mnie to ze tego
      nie wiesz

      taka naklejka oznajmia innym prowadzacym ze w srodku jest male/malutkie dziecko,
      i powinno ich to sklonic do ostrozniejszej jazdy (nie dlatego ze zycie twoje czy
      twojej babci jest mniej cenne) tylko dlatego ze cialko malucha jest bardzo
      delikatne i kruche, dlatego ja osobiscie rozumiem naklejanie naklejek jesli
      jedzie sie z niemowlakiem (z zwiekszym rowniez ale jak kto woli)

      zwykla stluczka w ktorej pasazerami sa sami dorosli moze byc niegrozna ale jesli
      bierze w niej udzial niomowle to juz nie jest to takie pewne, oczywiscie ze
      powinno byc w foteliku przypiete itd ale nigdy niewiadomo co sie wydarzy

      takze reasumujac takie naklejki sa po to zeby kierowcy troche przystopowali i
      pomysleli ze w razie gdyby np niezdazyli zahamowac to nie ruzykuja tylko
      stluczonego reflektora lecz zycie malego dziecka

      dziwi mnie ze deorosla kobieta tego nie wie
      • diin Re: "BABY IN CAR" 10.09.09, 14:10
        asiula1987 napisała:


        > dziwi mnie ze deorosla kobieta tego nie wie

        racja a mnie jeszcze bardziej dziwi że autorce wpadł do głowy pomysł
        ze to po to żeby się pochwalić dzieckiem.. co za bzdurna myśl...
        przypuszczam, że autorka wątku samochodem nie jeździ, blade pojęcie
        o tym ma a skoro tak, to dlaczego miałaby wiedzieć po co te naklejki
        czy w ogóle znaki drogowe....
        • asiula1987 Re: "BABY IN CAR" 10.09.09, 15:49

          > przypuszczam, że autorka wątku samochodem nie jeździ, blade pojęcie
          > o tym ma a skoro tak, to dlaczego miałaby wiedzieć po co te naklejki
          > czy w ogóle znaki drogow'


          masz racje co do tego ze autorka chyba nie jezdzi samochodem, bo przynajmniej
          wiekszosc naklejek ktore ja widuje jest nawet w postaci znaku ostrzegacwzego, co
          kierowca powinien rozpoznac i nie pytac glupio czy to po to zeby sie chwalic
          dzieciem, ja co prawda nie mam prawka ale to akurat umiem "skumac"
      • a_weasley Mit zwiększenia ostrożności 21.10.09, 13:11
        Asiula1987 napisała:

        > taka naklejka oznajmia innym prowadzacym
        > ze w srodku jest male/malutkie dziecko

        Po pierwsze: faktycznie informuje jedynie o tym, że tym wozem BYWA wożone małe
        dziecko. Co więcej, z moich obserwacji bodajże częściej tego dziecka nie ma niż
        jest - widocznie mniej się jeździ z dzieckiem niż bez (zwłaszcza jak kto
        samochodem pracuje albo choćby do pracy dojeżdża).
        Po wtóre: jej brak nie świadczy o tym, że w środku dziecka nie ma, na przykład
        nie miewają takich naklejek taksówki.
        Usiłuję sobie przypomnieć, czy jest takowa na samochodzie kogoś z moich
        dzieciatych znajomych.

        > i powinno ich to sklonic do ostrozniejszej jazdy
        <ciach>
        > ze w razie gdyby np niezdazyli zahamowac to
        > nie ruzykuja tylko stluczonego reflektora
        > lecz zycie malego dziecka

        Już nie mówię, że zderzenie, w którym przy najechaniu życie dziecka jest realnie
        zagrożone, przynosi straty w sprzęcie wykraczające poza stłuczony reflektor, ale
        cały wywód miałby sens, gdyby chodziło o kierowcę wkalkulowującego w taktykę
        jazdy możliwość stłuczki. Nikt tak nie jeździ, każdy jeździ tak, żeby na
        poprzednika nie wpaść (a to, że czasem źle obliczy, nazbyt zaryzykuje itp., to
        inna sprawa), po prostu dlatego, że już ten zbity reflektor to jest koszt i
        kłopot, a jeszcze trzeba pisać oświadczenie i tracić zniżki, czyli dalsze koszty
        i strata czasu, jeszcze mandat może do tego dojść, znowu koszty i potężna strata
        czasu.
    • ola_motocyklistka Re: "BABY IN CAR" 11.09.09, 13:39
      Nie mam takiej naklejki bo zgubiłam
      Ale dlaczego ją woziłam? i będę wozić jak sobie kupię?

      W Wawie jeździ się szybko, Jak jadę sama owszem również daję gazu. Z córką jadę
      przepisowo, albo ponad 10 km/h więcej. Są ograniczenia-zwalniam. Inf jest dla
      tych za mną ponieważ cała reszta niedzieciatych jedzie ode mnie szybciej, a ja
      jadę nie dlatego wolniej bo nie umiem boję się/ jestem idiotką/cipą/p...zdą itp,
      bo jadę z małym obywatelem. A ci spieszący się kierowcy trąbią niemiłosiernie na
      tych wolniejszych. Niedługo będę jeździła z dwójką maluchów z tyłu, i tylko
      dlatego, że jeżdżę przepisowo nie chciałabym aby mi ktoś ponownie wjechał w doopę.
      Widzę kogoś z taka nakleją-takie złożenia przyjmuję.


      Raz mi wjechano ( pani się spieszyła bardzo, a mi pod koła inna pani wybiegła,
      musiałam hamować, i tak się skończyło) , z tyłu moja córka, ja w ciąży, dziecko
      płacze że je boli głowa bo przyrznęło tyłem głowy-choć w foteliku i zapięte-u
      mnie pod tym względem nie ma dyskusji, prędkość mała, bo za zakrętem, nie chcę
      tego przeżywać ponownie, i to z 2 dzieci na pokładzie.

      jak mi wpadnie w ręce taki trójkąt na magnesie bo taki najlepszy-odklejasz i
      przyklejasz kiedy chcesz to kupię.
      • a_weasley Re: "BABY IN CAR" 21.10.09, 13:19
        Ola_Motocyklistka napisała:

        > Raz mi wjechano ( pani się spieszyła bardzo,
        > a mi pod koła inna pani wybiegła, musiałam
        > hamować, i tak się skończyło),

        I jaki to ma związek z naklejką lub jej brakiem?
    • robert.poznan Re: "BABY IN CAR" 11.09.09, 15:40
      A najbardziej mnie śmieszą przypadki, gdy taka naklejka na tylnej szybie
      przyklejona, dziecko przypięte pasami w foteliku sobie siedzi, a tatuś kierowca
      nagina 90-tką po mieście, zmienia pasy jak szalony bez kierunkowskazów, byle
      tylko zdążyć odwieźć szkraba do przedszkola i nie spóźnić się do pracy. Niemal
      codziennie widzę takie łosie za kółkiem ;/
      • diin Re: "BABY IN CAR" 12.09.09, 13:51
        robert.poznan napisał:

        > A najbardziej mnie śmieszą przypadki, gdy taka naklejka na tylnej
        szybie
        > przyklejona, dziecko przypięte pasami w foteliku sobie siedzi, a
        tatuś kierowca
        > nagina 90-tką po mieście, zmienia pasy jak szalony bez
        kierunkowskazów,

        a i tu się zgodzę to już inna sprawa..
    • widokzwenus Re: "BABY IN CAR" 15.09.09, 16:11
      Mam wrażenie, że to pytanie zostało wykorzystane jako pretekst do wywołania
      dyskusji. Świadczy o tym bogaty komentarz do pytania, zawarty w pierwszym poście.

      Naklejki wymyślono podobno w USA, po opublikowaniu statystyk o tym, ile dzieci
      ginie w wypadkach z powodu nieodnotowania ich obecności w samochodzie. Wtedy
      fotelik jako taki, był nie tyle nieobowiązkowy co rzadko używany.
    • hanna26 Re: "BABY IN CAR" 25.09.09, 00:01
      lilkasagowska napisała:

      > Czy chodzi tylko i wyłącznie o pochwalenie się przed światem -
      > "Patrzcie! Mamy dziecko! I jeszcze mamy samochód! Dobrze sobie
      > radzimy finansowo!"?


      big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin

      Łooooomatko, kobieto.
      Chyba na głowę upadłaś.
      Nalepiać nalepkę po to, żeby pochwalić się posiadaniem potomstwa?
      My mamy troje maluchów, (raczej trzy, bo wszystkie panny) więc chyba
      powinniśmy trzy takie naklejki sobie wstawić, coby się odróżniać od
      pospólstwa z jednym dzieciakiem. No i coby wszyscy zauważyli, jak to
      nam się superpowodzi. wink
      Wnioskuję, że nie masz jeszcze dzieci, bo trudno mi sobie wyobrazić,
      żeby komuś dzieciatemu taki powód robienia naklejek przyszedł do
      głowy.
      No, chyba że masz dziecko i ten stan poważnie zaszkodziło ci na
      umysł.
      Nie wiem, co gorsze.
      • redowoman Re: "BABY IN CAR" 09.10.09, 23:33
        > Łooooomatko, kobieto.
        > Chyba na głowę upadłaś.
        > Nalepiać nalepkę po to, żeby pochwalić się posiadaniem potomstwa?
        > My mamy troje maluchów, (raczej trzy, bo wszystkie panny) więc chyba
        > powinniśmy trzy takie naklejki sobie wstawić, coby się odróżniać od
        > pospólstwa z jednym dzieciakiem. No i coby wszyscy zauważyli, jak to
        > nam się superpowodzi. wink
        > Wnioskuję, że nie masz jeszcze dzieci, bo trudno mi sobie wyobrazić,
        > żeby komuś dzieciatemu taki powód robienia naklejek przyszedł do
        > głowy.



        a ja powiem tak:
        różni sa rodzice, sama przez rok miałam sąsiadów który mieli syna dokładnie w
        wieku mojej córki; przez okrągły rok robili wszystko że ich syn jest och i ach..
        nie zacytuje dokładnie tekstu jaki padł z ust sąsiada na widok jakiejś
        gratisowej/pieluchowej naklejki " jedzie z nami dziecko" bo to dawno już było -
        ale było coś w stylu - żona przez godzinę w sklepie się zastanawiała które
        pampersy kupić bo do każdych dawali te naklejki , w końcu wybraliśmy te bo
        doskonale odzwierciedla piękno naszego syna.. a co niech wszyscy wiedzą że mamy
        dziecko

        więc takie rozumowanie wcale nie jest odosobnionym przypadkiem

        osobiście naklejki nie mam, nie będę miała, nie uważam aby miało w czymkolwiek
        pomóc mnie i dziecku na drodze.. póki co żyjemy bezkraksowo
      • a_weasley Re: "BABY IN CAR" 20.10.09, 11:14
        Hanna26 napisała:

        > My mamy troje maluchów, (raczej trzy, bo
        > wszystkie panny) więc chyba powinniśmy
        > trzy takie naklejki sobie wstawić, coby
        > się odróżniać od pospólstwa z jednym
        > dzieciakiem.

        Jeśliby uznać argument, że to ma być sygnał dla ratowników drogowych, że gdzieś
        tam w tej kupie szmelcu może być dziecko, to bezwarunkowo tak.
          • a_weasley Re: "BABY IN CAR" 31.01.10, 17:45
            ziutekf-ilutek napisał:

            > Jak będziesz miał dziecko to zrozumiesz
            > po co jest ta naklejka. Amen

            Wróżbiarstwo to bardzo mało ścisła dziedzina magii... Mam dziecko. Powiem
            więcej, miałem pisząc to, com napisał. I nadal nie rozumiem.
            Podobnie jak wielu moich dzieciatych znajomych.
    • truten_pospolity Re: "BABY IN CAR" 08.01.10, 12:55
      lilkasagowska napisała:

      >
      > Od pewnego czasu nurtuje mnie pewne pytanie... Po co są naklejki "
      > baby in car", " jedzie z nami dziecko", " dziecko w samochodzie" i
      > inne warianty oznajmiania współużytkownikom drogi tej "radosnej
      > nowiny"?
      tez się od kilku lat zastanawiam
    • nawalonych7krasnali Re: "BABY IN CAR" 11.01.10, 18:07
      Przyklejanie takiej naklejki to pierwszy objaw odpieluszkowego zapalenia mózgu i jeśli na tym tylko pozostaje to jest to łagodna jego forma. Jeśli ktoś dzieci nie ma, nie zawraca sobie głowy o to aby zwracać na dzieci jakąś szczególną uwagę, chyba że jest pedofilem. I dopóki nie rzucają za nim kamieniami są dla niego obojętne. Zaczynamy na nie zwracać uwagę kiedy nam się rodzą i wtedy wszyscy WYMAGAJĄ od OTOCZENIA aby również na nie uważali - przypomnieć sobie należy postawę do dzieci z przed narodzin swoich. A to jest obowiązkiem rodzica dbać o bezpieczeństwo SWOJEGO dziecka, bo mogą Ci odebrać prawa do niego DO SWOJEGO.
      I jedynymi osobami, które rzeczywiście na nie uważają to są tylko rodzice tego jednego konkretnego i łyse, kryminogenne "karki", które uważają na wszystkie w obawie przed utratą szacunu "kolegów" z branży.

      A o pomstę do nieba woła nasze podejście do przepisów ruchu drogowego. Ktoś, kto jeździ szybko jest normalnie traktowany, a jak ktoś jedzie zgodnie z przepisami określany jest jako "jadący wolno", "zawalidroga", czy "nie umie jeździć".
      Potwierdzeniem tego jest:

      ola_motocyklistka napisała:

      > W Wawie jeździ się szybko, Jak jadę sama owszem również daję gazu. Z córką jadę
      > przepisowo, albo ponad 10 km/h więcej. Są ograniczenia-zwalniam. Inf jest dla
      > tych za mną ponieważ cała reszta niedzieciatych jedzie ode mnie szybciej, a ja
      > jadę nie dlatego wolniej bo nie umiem boję się/ jestem idiotką/cipą/p...zdą itp
      > ,
      > bo jadę z małym obywatelem. A ci spieszący się kierowcy trąbią niemiłosiernie n
      > a
      > tych wolniejszych. Niedługo będę jeździła z dwójką maluchów z tyłu, i tylko
      > dlatego, że jeżdżę przepisowo nie chciałabym aby mi ktoś ponownie wjechał w doo
      > pę.
      > Widzę kogoś z taka nakleją-takie złożenia przyjmuję.

      dla której nawet przekroczenie prędkości o 10 km/h nie jest niczym co wpływa na bezpieczeństwo nawet dla swojego dziecka, a wymaga ostrożności wobec innych, bo ONA wywiesiła odpowiednie oznaczenie.
      Sama też dopisuje, że założenie przewożenie dziecka zakłada TYLKO w tak oznakowanych pojazdach, bo inne już dzieci przewozić nie mogą.

      A tak odnośnie fotelika na przednim fotelu, to pewnym dyskomfortem może być wystrzał poduszki przy czołowym delikatnym póknięciu, dlatego lepiej jest przewozić dziecko z tyłu, a dla znawców przepisów, to jest już ZAKAZ przewożenia dziecka w foteliku z przodu tyłem do jazdy, kiedy w aucie są poduszki.
      • girasole01 Re: "BABY IN CAR" 09.02.10, 11:49
        "A o pomstę do nieba woła nasze podejście do przepisów ruchu
        drogowego. Ktoś, kt
        > o jeździ szybko jest normalnie traktowany, a jak ktoś jedzie
        zgodnie z przepisa
        > mi określany jest jako "jadący wolno", "zawalidroga", czy "nie
        umie jeździć"."

        No niestety, ale tak wlasnie jest, zwlaszcza w Warszawie. Jak ktos
        jezdzi zgodnie z przepisami to naraza sie nie tylko na
        bluzgi, "faki" i trabienie, ale tez na takie zachowania jak
        zajezdzanie drogi przez frustratow, niewpuszczanie na sasiedni pas
        itp. Samochody jezdzace przepisowo z naklejka "baby in car" sa
        traktowane przez frustratow laskawiej - takiego samochodu raczej nie
        beda oslepiac dlugimi swiatlami, gdy jedzie 50km/h w miejscu gdzie
        tyle jest dozwolone. I to jest wlasnie argument za tym, ze warto
        taka naklejke miec, przynajmniej w miastach takich jak warszawa,
        gdzie pelno jest sfrustrowanych "miszczow kierownicy".

        " A tak odnośnie fotelika na przednim fotelu, to pewnym dyskomfortem
        może być wys
        > trzał poduszki przy czołowym delikatnym póknięciu, dlatego lepiej
        jest przewozi
        > ć dziecko z tyłu, a dla znawców przepisów, to jest już ZAKAZ
        przewożenia dzieck
        > a w foteliku z przodu tyłem do jazdy, kiedy w aucie są poduszki."

        Nie wiem czy wiesz, ale w wiekszosci samochodow wyposazonych w
        poduszki jest taki magicziczny przelacznik, ktory pozwala na
        wylaczenie opcji poduszki na przednim siedzeniu.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka