betty214 04.08.06, 11:16 czytam to forum od 2 dni i nadziwić się nie mogę jak można żyć za 1000 zł w 2 lub 3 osoby? gdzie mieszkać? co jeść? a jeszcze nieraz to żona utrzymuje męża Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
anetina Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:19 bez problemu - mieszkanie+woda+gaz - 400 zł - telefon - 50 zł - przedszkole - 180 zł - jedzenie i ubrania - starcza Odpowiedz Link Zgłoś
betty214 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:22 Jak kupić mieszkanie przy zarobkach 1000 zł? Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:24 mieszkanie mozna odziedziczyc po babci np. Odpowiedz Link Zgłoś
lusia64 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:30 No ale nie każda babcia osób żyjących za 1000 zł nie żyje. Odpowiedz Link Zgłoś
anetina Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:30 moje dwie nie żyją i niestety nie oddziedziczyłam po nich mieszkania Odpowiedz Link Zgłoś
burza4 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 12:15 lusia64 napisała: > No ale nie każda babcia osób żyjących za 1000 zł nie żyje. zawsze mozna jej w tym trochę pomóc D: Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 12:24 burza4 napisała: > lusia64 napisała: > > > No ale nie każda babcia osób żyjących za 1000 zł nie żyje. > > zawsze mozna jej w tym trochę pomóc D: lubie czarny humor ale zupelnie serio jest masa rodzin, gdzie babcina rentka w znacznym stopniu zasila budzet domowy i jest to jedyny pewny dochod Odpowiedz Link Zgłoś
anetina Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:30 dlatego młodych nie stać na mieszkania Odpowiedz Link Zgłoś
betty214 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:31 No więc gdzie mieszkają? Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:33 przypuszczam ze z rodzicami Odpowiedz Link Zgłoś
adsa_21 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 12:43 a ubrania? buty? wyjscia do tzw. miasta? towary "luksusowe" do jedzenia (np. słodyczne). Za te pieniadze to mozna przez miesiac wylacznie ziemniaki jesc.. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 15:43 370zł zostaje ci na jedzenie ubranie i dojazd do pracy????? Jak Ci to niby starcza??? choćby buty dla dziecka to co kilka miesięcy to wydatek najmniej rzędu 30zł Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:34 betty214 napisała: > czytam to forum od 2 dni i nadziwić się nie mogę > jak można żyć za 1000 zł w 2 lub 3 osoby? > gdzie mieszkać? > co jeść? urocze jest twoje naiwne zdumienie za ile ty zyjesz? odejmij do tysiaca i wysil wyobraznie Odpowiedz Link Zgłoś
gerdzia2 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:40 Dla mnie tez jest to nieprawdopodobne. Może forumowiczka nie mieszka w duzym mieście-ale w sumie jakie to ma znaczenie. Wiem, że duzo mam posądzi mnie o prowokację ale ja nie umiem zyc przy wspólnych dochodach 4000 netto. Tzn. nie mówię, że jest nam źle ale uwieżcie mi nie starcza nam na żadne rozrywki i zawsze kiedy jest mowa o wyjeździe, kinie, imprezie czy jakimś zakupie typu buty ciuch, stwierdzamy że nie mamy kasy. Mam mautkie meszkanko jednopokojowe ale duże opłaty. Wszsytkie wynoszą nas ponad 1000 zl tak do 1300 czasami, do tego około 1000 kosztuje nas mały (pieluchy, chusteczki, jeedzenie) i niby zostaje jeszcze 1500 na zycie ale to tak sie rozchodzi, że nie wiadomo na co i kiedy, dochodzą 2 tankowania samochodu, jakis lekarz i po kasie. Koszmar. Zero oszczędności, zero przyjemności. Jakbym miała 1000 zl to bym umarła.A nie wiem przeciez co mnie czeka w dziesiejszych wstretnych czasach. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi351 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:42 ja pier...le 4000 zł nie starcza na 3 osoby?????? Kasa was unosi i tyle. Nie wiesz gdzie ci się rozchodzi 1500 zł?????????? To sobie zapisuj!! Odpowiedz Link Zgłoś
gerdzia2 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:49 no ja sama tak reaguje co miesiąc, że k...a znowu nie ma. Moze to wynika z faktu, że mój maż zarabia 3 x tyle co ja, a pensje przychdzą 2 rzy w miesiacu. zawsze jest tak, że moja pensja straczy tylko na częściowe zakupy dla małego i cos jesczce dla nas ( a uwieżcie ze kawioru nie jadam) i nie ma, pensja mez za dwa tygodnie i co opłaty, tamkowanie, reszta dla małego, cos dla nas i znowu brak, i tak w kółko. Wiemy obydwoje, ze gdyby kasa spływala w ciagu jedneego tygodnia inaczej mozna by rozplanować wydatki. Na 100% Odpowiedz Link Zgłoś
gika_gkc Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:53 my tez mamy nieco ponad 4000 na 3 osoby i tez nie uwazam zebysmy zyli w luksusie starcza na bierzace sprawy, ale bez ekstrawagancji, czestych wypadow do kina, restauracji czy zakupow ubraniowych wiem na co wydaje, bo od prawie dwoch lat robie szczegolowe zapiski Odpowiedz Link Zgłoś
adsa_21 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 12:45 zgadzam sie, to wcale nie jest duzo. Odpowiedz Link Zgłoś
truscaveczka Gika 09.08.06, 10:41 My mieliśmy dotąd 2000 i odkładaliśmy po kilkaset zł, niczego sobie nie odmawiając, wynajmując mieskzanie itp. Jakbym miała 4000 to bym już sobie mieszkanie kupiła po 5 latach małżeństwa Odpowiedz Link Zgłoś
jusytka Niczego sobie nie odmawiać za 2000? - jak dla 25.08.06, 19:30 mnie powokacja. My zarazbiamy trzy razy wiecej i jakos wciąż trzeba czegos sobie odmawiać ... Odpowiedz Link Zgłoś
razor1911 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 09.09.06, 12:08 A ja żyję w rodzinie, w której 1200 zł musi starczyć na 4 osoby, i co wy na to? Odpowiedz Link Zgłoś
a.lenard Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:46 my żyjemy za 3000, 1000 to ja na życie wydaję, jedzenie, chemia i ciuszek. Moge tylko współczuć innym, co tak żyją, że cała rodzina za 1000. Ja jak zarabiałam 800-900 zł, wynajmowałam mieszkanie (płaciłam połowę) zatankowałam malucha, to na zycie prawie nic nie zostawało. osoby z taka pensją mieszkaja kątem pewnie u kogoś, często nawet niepłacąc za rachunki - znam takich, i to nie jedno młżeństwo. Smutne, ale takie jest zycie w Polsce i czasem wykształcenie nie ma tu nic do rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
vharia Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 19:03 U mnie same opłaty to 1500, jest w tym kredyt, który jak sobie przestane płacić to moge sie wyprowadzać na ulicę. Jakiś czas temu policzyłam, ze jesli w 3 osoby nie mamy 1000 złotych na SAMO JEDZENIE to niedojadamy w tym sensie, ze sie kupuje podłe wędliny, ogranicza warzywa i owoce (szczególnie zimą), ryby, słodycze, rezygnuje z soków, wody mineralnej itp. Oczywiście można, ale czy jest sie z czego cieszyc?! Potem koszty eksploatacji, opłaty i paliwo do (niewyszukanego) auta, jakieś ubrania głównie dla dziecka, excesy typu czyjeś imieniny albo bilet do muzeum regionalnego Dlatego ludzie "żyjący" za 1000 niech szczerze powiedzą u kogo mieszkają i czy głoduja czy też mama pozwala zagladać do własnej lodówki. Samochodu (ach, cóz za skrajny luxus w XXI wieku) napewno nie mają. Chyba, ze liczą tak, jak moi znajomi, co to "żyli za 1200" kiedyś. A jak podrażyć, to to była jego wypłata. Ona niby nie pracowała, ale miała rentę po mamie 400 złotych, stypendium studenckie socjalne ok. 300, jego rodzice dawali "dziecku" (czyli wnuczce) 500 złotych, on miał do tego lewa pracę, z której, trudno ocenić, wyciagał coś pomiedzy 400 a 800 złotych. I tak sobie bidowali za 1200, a ja niegospodarna z 1500 sobie wtedy rady dać niemogłam DD Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:55 cjusteczki pieluchy jedzenie dla niemowlecia 1000 zl? chyba cie ponioslo troche Odpowiedz Link Zgłoś
kasia0802 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 12:12 moofka napisała: > cjusteczki pieluchy jedzenie dla niemowlecia 1000 zl? > chyba cie ponioslo troche dziewczyna dużo wydaje na jedzenie, więc dzsiekco dużo siusia i kupek rbi, idzie pewnie 5 razy wiecej pampersów niz u innych mam nierozrzutnych. Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:46 Nie wiem, my 1000 zl przejadamy... drugi tysiac - placimy za wynajmowane mieszkanie... Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanna56 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 12:03 Niestety młodym ludziom w Polsce żyje sie coraz gorzej. Nie ma pracy a jak jest to słabo płatna. Jak żyć za 1000zł nie wiem bo mam 6 razy więcej. Chyba że mieszkanie jest po babci, opłaty robią rodzice, jedzenie kupują teściowie. Tylko co to za samodzielnosć? Wiecie co, ja juz się nawet nie dziwię że ludzie jadą za granicę pracować. Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 12:01 A my mamy ok.3000 na 4 osoby i starcza nam na życie, ubranie, wyjazd wakacyjny i zawsze coś (nie debet ) jest na koncie. Może trochę zastanowienia przy zakupach? Odpowiedz Link Zgłoś
kasia0802 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 12:15 elena70 napisała: > A my mamy ok.3000 na 4 osoby i starcza nam na życie, ubranie, wyjazd wakacyjny > i zawsze coś (nie debet ) jest na koncie. Może trochę zastanowienia przy > zakupach? znam rodzine ktora zyje za 1100 (mąz żona, 2 dzieci 13 i 10 lat) Mają małe opłaty, to ich ratuje. Odpowiedz Link Zgłoś
izelka Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 12:29 Wiecie co my mamy 3500 na 3 osoby(4 w drodze), mieszkanie na kredyt - 240 zł kredyt na komputer -260 zł opłaty na mieszkanie - 400 zł paliwo - jakieś 600 zł/miesiąc telefony - 150 zł jedzenie - 600 zł dziecko - teraz jakies 100 zł - bo odpadły pieluchy, a je to co my i inne wydatki ale zostaje mi jakieś 800 zł / miesiąc Odpowiedz Link Zgłoś
lusia64 Izelka 04.08.06, 12:57 A ubrania? Kino? Książki, prasa? Ubezpieczenie auta? Wasze dodatkowe ubezpieczenie? Odpowiedz Link Zgłoś
adsa_21 Re: Izelka 04.08.06, 13:05 dodam jeszcze: komorki? lekarstwa? wyjazdy? leczenie? (ja na badania, wizyty kontrolne, dentyste wydaje ok 300 zl na kwartal) bilety? Odpowiedz Link Zgłoś
izelka Re: Izelka 04.08.06, 13:34 komórkę wliczyłam, lekarstwa - my rzadko chorujemy nasza mała też - odpukać jeśli chodzi o wyjazdy to spedzamy weekendy u rodiców na wsi, no teraz jedziemy na wczasy na 10 dni(ale ja dostałam z pracy dodatkowe pieniądze na wczasy a troche odłozyliśmy) do dentysty chodzimy kontrolnie co pół roku bo na rzaie się nic nie dzieje a no właśnie bilet na dojazdy do pracy - 70 zł jeśli chodzi o rozrywke to raz w miesiącu idziemy do kina, prase też kupuje, ksiązki też ale to wszystko z tych 800 zl co mi zostaje Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 minimum na życie 04.08.06, 12:25 elena70 napisała: > A my mamy ok.3000 na 4 osoby i starcza nam na życie, ubranie, wyjazd wakacyjny > i zawsze coś (nie debet ) jest na koncie. Może trochę zastanowienia przy > zakupach? No własnie, jak to jest, że jednym wystarcza, a drugim nie? Pomijam świadomy mechanizm, że apetyt rośnie ... A może by tak przy okazji tego wątku określić rzeczywiste minimum, dla rodziny np z 2 dzieci? Najciekawsze byłoby tutaj porównanie codziennych wydatków na jedzenie, rozrywkę, odkładanie (wakacje, lekarstwa - czyli okresowe platności); kwestie kosztów mieszkania moznaby pominać, wszak brak tutaj wspólnego mianownika. Ciekawe, czy ktos prowadzi takie szczegółowe rozpiski, a nie tylko ogólnie kwotowo i mógłby zaprezentować(dzienne/tygodniow/miesięczne wyszczególnienia typu: obiad,śniadania/kolacje/napoje/owoce/słodycze i uzywki/chemia/samochód/telefon itp, itd). Bo wydaje mi sie, ze rzucane na forum kwoty minimalne są trochę z sufitu, tzn na przeżycie 1,2 czy nawet kilku miesięcy spokojnie wystarczą, w perspektywie dłuzszego NORMALNEGO , choc oszczędnego życia to wegetacja. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkaros Re: minimum na życie 04.08.06, 12:37 Ja prowadzę dokładne rozpiski naszych wydatków. Co miesiąc siadamy z mężem i wypisujemy, ile nam potrzeba w danym miesiącu na: czynsz, telefon, komórki, telewizję, internet, energię, nianię, bilet miesięczny, moje wizyty u ortodonty, gaz do auta, pieluszki dla synka, żywność dla dziecka i żywność dla nas. Po prostu tak planując wydatki możemy coś zaoszczędzić, no i wiemy, ile w danym miesiącu możemy wydać np. na kosmetyki, czy ciuchy. Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 wegetacja za 600 zł 04.08.06, 12:48 agatkaros napisała: > Ja prowadzę dokładne rozpiski naszych wydatków. Każdy w jakis sposób planuje i analizuje. Ale zadałm pytanie, bo autentycznie w głowie mi się nie mieszczą niektóre stwierdzenia (że w ogóle mozna życ za 1000zł, albo, że miesięczne rodzinne wydatki 1500 to prawie zbrodnia przeciwko ludzkości I jeszcze raz podkreslam, nie chodzi mi tutaj o jednorazowe PRZEZYCIE miesiaca, ale o zwykłe życie. Popatrz, np śniadanie/kolacja po 1,20zł; obiad 2,60 to są chyba malutkie stawki a razy 30 dni razy 4 osoby to JUŻ daje 600 zł, a gdzie RESZTA??? Co miesiąc siadamy z mężem i > wypisujemy, ile nam potrzeba w danym miesiącu na: > czynsz, telefon, komórki, telewizję, internet, energię, nianię, bilet > miesięczny, moje wizyty u ortodonty, gaz do auta, pieluszki dla synka, żywność > dla dziecka i żywność dla nas. Po prostu tak planując wydatki możemy coś > zaoszczędzić, no i wiemy, ile w danym miesiącu możemy wydać np. na kosmetyki, > czy ciuchy. Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Re: wegetacja za 600 zł 04.08.06, 12:51 to może zapisz się na jakiś kurs przetrwania, np. do mojej siostry, która po utracie pracy przez półtora roku z trójką dorosłych dzieci i mężem żyła za 1800 zł miesięcznie? I wyobraź sobie, że jeszcze mieli samochód i prądu im nie odcięli, z telefon płacili i ŻYLI. Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: wegetacja za 600 zł 04.08.06, 12:58 elena70 napisała: >i ŻYLI. Tu nie chodzi o wyobraźnię, tylko o fakty, czyli konkretny budżet. Jak się uprę, czy sytuacja mnie do tego zmusi(pomijam opłaty na mieszkanie) to przeżyję sama i za 80 zł/mies. Ale to jest wegetacja, szkodliwa dla zdrowia fizycznego i psychicznego. Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: wegetacja za 600 zł - proszę o korepetycje 04.08.06, 13:10 elena70 napisała: > to może zapisz się na jakiś kurs przetrwania, np. do mojej siostry, Jestem chętna, niech rozpisze budżet > która po > utracie pracy przez półtora roku z trójką dorosłych dzieci i mężem żyła za 1800 zł miesięcznie? Powyżej podałam "porcje żywieniowe", raczej głodowe na dłuższą metę. Ile im zostawało po odliczeniu jedzenia? >I wyobraź sobie, że jeszcze mieli samochód i prądu im nie > odcięli, z telefon płacili i ŻYLI. Jak się rokładały te koszty? Odpowiedz Link Zgłoś
agatkaros Re: wegetacja za 600 zł 04.08.06, 12:57 No tak, masz rację, nasze wydatki wszystkie to 3000 zł., zaznaczam, że nie spłacamy żadnych kredytów. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: minimum na życie 04.08.06, 13:08 Mnie 1000 zł starcza na 2 i pół najskromniejsze zakupy żywnościowo-chemiczne w tanim supermarkecie. Na 5 osób. Zakupy są tygodniowo ale jak baaaardzo oszczędnie gospodarzę starczają na ok 2 tygodnie. Codziennie dowożę syna na basen i wtedy kasa idzie na dodatkowe soczki, słodkie bułki, jakąś sałatę, loda, pieczywo etc. Rodzice często w weekendy dają nam jakieś dodatkowe jedzenie na wynos. Za basen płacę 100 miesięcznie plus dowóz bilety autobusowe lub benzyna. Ubrania kupujemy rzadko, czasem trzeba kupić dziecku czepek (45 zł), dres (100), nowe kąpielówki. Przestaliśmy płacić za prywatną rehabilitację córki bo nie ma pieniędzy (60-100 zł godzina). Samochód tankujemy minimum 2 razy w miesiącu to 400 zł. Opłaty pochłaniają wszystko co zarabia mój mąż, szambo 200, sama elektryczność to 1600 zł co drugi miesiąc z wyjątkiem lata kiedy nie włączamy grzejników. Telefony, telewizja, neostrada,osiedlowe opłaty administracyjno-remontowe. A jakiekolwiek wakacje? Obowiązkowe obozy sportowe syna (1100). Narty, książki, pieluchy, lekarstwa, kosmetyki dostaję od matki. Aha kredyt hipoteczny (2000). Naprawy samochodu, przeglądy, ubezpieczenie to też duży wydatek. Gdy zaciągaliśmy kredyty zarobki mojego męża były 10krotnie wyższe i mieliśmy tylko jedno sprawne dziecko ale i wtedy i teraz 1000 zł wydaje mi się sumą nie dającą nadziei na częściowo nawet samodzielne życie. Odpowiedz Link Zgłoś
mika2 Re: minimum na życie 04.08.06, 16:03 W październiku zeszłego roku prowadziłam takie rozpiski przez 15 dni: Środki czystości - 86zł Używki - 160 zł Słodycze - 45zł Żarcie - 345 zł Ciuchy - 180 zł Leki - 50 zł Zabawki - 20 zł Suma: 886 zł - powiedzmy, że za 30 dni byłoby to 1700 zł Opłaty miesięczne: czynsz - 390 zł Odstepne (wynajmujemy mieszkanie 3 pokojowe) - 300 zł Telefon - 50zł Kredyt 222 zł Gaz + prąd - 80 zł Bilety - 200zł Suma za m-c: 1142 zł Suma : 2842 zł Wówczas uważałam, że 3000zł to minimum na 3 osoby. Ale wiem, że się da. Teraz się to zmieniło: Stałe opłaty m-czne - 1000 zł Jedzenie - 800 zł Oboje rzuciliśmy palenie, bo w drodze drugi dzidziuś. Starsze je już to co my. Młodsze będzie 6 m-cy tylko na piersi, potem będę sama gotować + soczki, kaszki. Pieluchy + chusteczki = 110zł/m-c. Młodsze już dawno bez pieluch. Obecnie uważam, że 2.000 - 2.500 spokojnie może wystarczyć rodzinie z 2 dzieci. Oczywiście zawsze lepiej mieć więcej, ale jak nie ma to i z taką kwotą da się żyć - nie wegetować Odpowiedz Link Zgłoś
sol_bianca Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 12:34 > a jeszcze nieraz to żona utrzymuje męża POTWORNE Odpowiedz Link Zgłoś
joanna266 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 12:46 mam pięcioosobowa rodzinke psa i dwa kocury.miesięcznie na zycie czyli jedzenie,drobne przyjemnosci i opłaty przeznaczamy ok 5,500 tysiecy.reszta zasila konto))bywały czasy ze zyłam za 1500 zł we trojke(pierwsze dziecko)i dwalaismy rade.wynajmowalismy wtedy pokoj z kuchnia za 300 zł.jedyne czego zaluje to tego ze coraz bardziej zanika u mnie nawyk oszczędzania i zdaje sobie sprawe ze sporo kasy rozchodzi sie na zupełnie niepotrzebne bzdety. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 13:15 nie można wynająć kawalerki za 300 zł bo nawet sam czynsz za nią wynosi więcej a gdzie jakikolwiek zysk dla wynajmującego??? Odpowiedz Link Zgłoś
joanna266 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 13:18 mozna mozna bo ja wynajmowałam a jestem przy zdrowych zmysłach.nie była to kawalerka tylko pokój z kuchnia adaptowana z sieni.mieszkalismy razem z moja starszą daleka ciotka i płacilismy jej tyle samo co poprzedni lokatorzy czyli własnie 300 zł.jakies pytania??? Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 okazje? 04.08.06, 13:27 joanna266 napisała: > czyli > własnie 300 zł.jakies pytania??? a mnie się udało kiedys kupić za 5 zł super plecak dla dziecka do szkoły i kurtke za 4zł tylko, co z tego wynika??? Nie mówimy o okazjach tylko NORMALNYCH cenach, w przeciwnym razie wyjdzie na to, ze dziecko zostanie bez kurtki na zimę, w reklamówce bedzie ksiazki nosić, a ja bede czekać na nastepna okazję (bo da się Niestety, ofert za 300zł za pokój z kuchnia na rynku nie ma Odpowiedz Link Zgłoś
joanna266 Re: okazje? 04.08.06, 13:30 w Zalesiu Dolnym słyszalam o kilku takich ofertach/30 km od warszawy))) Odpowiedz Link Zgłoś
pyzinek Potrzeby rosną razem z zarobkami:) 04.08.06, 13:11 Prowadząc własne gospodarstwo domowe tz.zycie za 1000 pln jest mało prawdopodobne i najczęsciej wiąże się z mieszkaniem u rodziców, i wiecznym debetem na koncie przynajmniej w duzym mieście. U mnie goły czysz wynosi 460 pln + światło co drugi miesiąc 120 + gaz miesiecznie srednio 30 pln + kabl/int 130 i to juz prawie 700! Jak dodamy telefony 200 to zblizamy sie do krytycznej kwoty 1000. Oczywsicie nikt nie musi miec samochodu ale ja mam + rata za samochód 1200 ( ale srednio samochód kosztuje razem z kredytem 2000 pln, jesli podzielimy na 12 miesiecy ubezpieczenie i paliwo) to do tego 1000 dodaje juz 2000, moj maż ma zawód, ktory wymaga ciagłego rozwoju i srednio materiały zawodowe 400 miesięcznie( skromnie) To obliczenia skromniutkie na Warszawe bez tz.zycia/jedzenia czy ubran. Na miejsce samochodu wiele osób ma kredyt mieszkaniowy ale wypadkowa podobna i tak to wyglada w Warszawiel, aby zyc w miare normalnie, niemniej bez ekstrawagancji potrzeba minimalnego dochodu + - 5000-6000 na dwie dorosłe osoby+dziecko. Znam oczywiscie ludzi , ktorzy maja dochody 2000 na 5 osobowa rodzine i jakos daja rade ale..... mieszkaja u rodziców, wieczny debet na koncie, tesciowa donosi co miesiac po 300-500 pln a główne menu to kluski kladzione na wodzie zero owoców dla dzieci i bieganie po MOPS-ach. Odpowiedz Link Zgłoś
karcia85 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 12:45 Przykre to jest bo tak żyłyśmy kiedyś z mamą. Kiedy mnie nie ma mama swietnie sobie radzi)))))) Teraz mieszkamy z mężem i córeczką w Szczecinie, wynajmujemy mieszkanie, na miesiąc mamy ok 2500zł i starcza nam na godne życie. Mamy na kino 2 razy w miesiącu, zakupy szczegółowo planujemy, córcia zawsze ma pampersy, chusteczki, kremiki, ciuszki itp (karmę "cycekiem" i troszkę zaoszczędzimy na mlekach w proszku), choć nie ukrywam że chodzę do lumpka i nieraz mam fajniejsze markowe rzeczy niż te nowe w sklepach. Mąż pracuje i studiuje zaocznie, ja dziennie. Zarobki męża wahają się ponieważ zależą od premii, którą dostanie. Niestety ma umowę zlecenie i w każdej chwili może pracę stracić (nie zatrudnili go na umowę o pracę ponieważ studiuje!!!!!!!!((((( ). Cieszę się z tego co mam bo uważam, że mam bardzo dużo, jesteśmy wszyscy zdrowi, mamy dach nad głową i co jeść. Pozdrawiam ciepło, K. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Nie da się 04.08.06, 12:48 Po prostu się nie da. Chyba, że połowa jedzenia jest z działki/ogrodu/mięso od chłopa; rodzina dorzuca kasę na dziecko; opłaty są minimalne. Samych opłat (czynsz, energia, net+kablówka, tel. stacjonarny, 2 komórki) mam ponad tysiąc złotych, jedzenie + chemia/kosmetyki minimum 1500. Czasem jakiś ciuch, buty, ciuchy dla rosnącego dziecka, prasa, jakieś wyjście na basen, kawę, do zoo czy na konie i tak kasa idzie... Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: Nie da się 04.08.06, 12:55 triss_merigold6 napisała: > Po prostu się nie da. Zgadxam się, po prostu: nie da się! Stąd moja prosba kilka postów wyżej. > Chyba, że połowa jedzenia jest z działki/ogrodu/mięso od chłopa; rodzina > dorzuca kasę na dziecko; opłaty są minimalne. Dokładnie. Pewnych pożytków nie wliczamy do dochodów, a jednak one są (obiad niedzielny u dziadków, słodycze, jogurcik czy soczek dla dziecka od babci czy cioci, darmowe ubranie dzieci po innych, itp) > Samych opłat (czynsz, energia, net+kablówka, tel. stacjonarny, 2 komórki) mam > ponad tysiąc złotych, jedzenie + chemia/kosmetyki minimum 1500. Czasem jakiś > ciuch, buty, ciuchy dla rosnącego dziecka, prasa, jakieś wyjście na basen, > kawę, do zoo czy na konie i tak kasa idzie... No właśnie robi się "z niczego" owe wykpione 1500 zł. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Nie da się 04.08.06, 12:59 Nie mam darmowych ciuchów od innych (już dawno dziecko wyrosło). Nie mam obiadów u tesciów ani zieleniny z działki. Nie mam żadnych gratisów od dziadków dziecka typu soki, jogurty, wakacje za free. Mój tata opłaca mi połowę niańki i czasem wnukowi droższą zabawkę kupi. Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: Nie da się 04.08.06, 13:00 triss_merigold6 napisała: > Nie mam darmowych Dlatego też podajesz realne koszty ... Odpowiedz Link Zgłoś
mlody_zonkos Re: Nie da się 04.08.06, 13:10 > Dlatego też podajesz realne koszty ... no wlasnie, ktos tu pisal o 4 tys netto, wiec tak jak u mnie, kredyt, auto, oplaty itp jakies konie i bardzo niewiele innych rozrywek, dochodzi angielski prywatnie, i okazuje sie, ze nawet bez dziecka to te 7 netto tez nie jest zadna kosmiczna kwota no ale nie ma gratisow znikad i czesto jest wlasnie odwrotnie, ze my pomagamy Odpowiedz Link Zgłoś
tango45 Re: Nie da się 05.08.06, 08:04 Takie bzdury tu wypisujecie jakby tel. komorkowy albo nawet dwa net. kablowka, samochod jakby to byly niezbedne wydatki w gospodarstwie domowym. Jak sie nie ma szmalu to o takich pie..ch trzeba zapmniec. Damesy za dyche. Odpowiedz Link Zgłoś
jagoda56 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 12:52 Nasza rodzina 3 osobowa ma na miesiąc 3000 zł i na wszystko wystarcza.Co miesiąc odkładamy,a jak tesciowa usłyszała ile mamy na boku to ja zmyło.Wszystkim mówi,że mamy biedę.Hi hi Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Da się żyć za 800 zł na osobę!! 04.08.06, 12:56 Moja śp. babcia mówiła, że nie ważne kto ile zarabia, ale kto ile wydaje. Tu jest sekret. Trzeba się cieszyć z tego co się ma. W ubiegłym roku byłam wiosną we Lwowie. Dziewczyny mieszkające w miasach, nie narzekajcie. Jeszcze pod blokami nie sadzicie ziemniaków, żeby przeżyć! A tam zamiast klombów są grządki z warzywami. Na balkonach ludzie trzymają świnie na mięso. Cieszcie się z tego co macie i nie przesadzajcie, że 4000 zł na 3 osobową rodzinę to za mało na godne życie. Grzeszycie! Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Da się żyć za 800 zł na osobę!! 04.08.06, 13:00 Bo to mało. Książki są drogie, jakiś fajny zakup do domu sporo kosztuje, przyzwoite buty najmarniej 2 stówy. Dałaś argument z cyklu: 1/4 świata żyje za 2 dolary dziennie. Odpowiedz Link Zgłoś
gika_gkc Re: co miesiąc buty za 200 ??? no, no! n/t 04.08.06, 13:07 w jednym miesiacu buty dla jednej osoby, w drugim dla drugiej, pozniej zakup kurtek albo spodni a to wypadnie oplata za samochod czy ubezpieczenie pozniej wiekszy wydatek na lekarza czy wyjazd i tak co miesiac oprocz podstaw niezbedych do przetrwania naturalnie pojawiaja sie dodatkowe koszty Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 dodatkowe koszty 04.08.06, 13:16 gika_gkc napisała: > i tak co miesiac oprocz podstaw niezbedych do przetrwania naturalnie pojawiaja > sie dodatkowe koszty ale jakos nie wszyscy chcą je uwzgledniac przy zestawieniach Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: dodatkowe koszty 04.08.06, 13:26 Przykład dodatkowych kosztów: - coś się zepsuło i potrzebny fachowiec albo nabycie nowego sprzętu - dopłata za wodę (mam, qrde, co kwartał) - dentysta - choroba i konieczność nabycia pakietu leków - ubezpieczenie mieszkania raz do roku Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: co miesiąc buty za 200 ??? no, no! n/t 04.08.06, 13:10 Policz: dla osoby dorosłej minimum 3 pary butów na rok. Dla dziecka 3-4 par. Naprawdę uważasz, że ciuchy/buty należy kupować TYLKO wtedy jak stare się rozlecą? Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Re: co miesiąc buty za 200 ??? no, no! n/t 04.08.06, 13:12 dzieciom tak, jeśli wyrosną, lub im się zniszczą. Wtedy kupuję nowe. A to oznacza 3 pary rocznie dla jednego dziecka i zapewniam cię że są tańsze niż 200 zł. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: co miesiąc buty za 200 ??? no, no! n/t 04.08.06, 13:14 150 zł Bartki. Dla dorosłych obuwie zwłaszcza jesienno-zimowe jest droższe. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: co miesiąc buty za 200 ??? no, no! n/t 04.08.06, 16:00 triss_merigold6 napisała: > 150 zł Bartki. Dla dorosłych obuwie zwłaszcza jesienno-zimowe jest droższe. no liczmy nawet tenisówki z CCC za 20 zł czy na zime bata za 70zł(żeby dzieciakowi ciepło było) i tak średnio co 4 miesiące musisz kupić czyli w miesiącu odłożyć ok 10-20zł na same buty dla dziecka a gdzie na twoje? Czy szaleństwo w rodzaju nowa kurtka dla męża???? Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: co miesiąc buty za 200 ??? no, no! n/t 04.08.06, 13:14 elena70, czepiasz sie, a konkretów brak; nie bądź zazdrosna, tylko pisz o konkretach Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 ale ja już napisałam! 04.08.06, 13:18 Mamy około 3000 na 4 osoby i nie mamy problemów z pieniędzmi. Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: ale ja już napisałam! -gdzie? 04.08.06, 13:23 elena70 napisała: > Mamy około 3000 na 4 osoby i nie mamy problemów z pieniędzmi. to są tylko hasła; (co nie oznacza, że 3000 zł na 4 osoby to wegetacja) Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: co miesiąc buty za 200 ??? no, no! n/t 04.08.06, 13:22 ja na buty i ortezy dla dziecka miesięcznie wydaję dużo więcej! Odpowiedz Link Zgłoś
daria_nowak Re: Da się żyć za 800 zł na osobę!! 09.08.06, 13:33 Pewnie, ze mało. Zyjąc na normalnym poziomie, w Warszawie, wydaję na siebie ponad 2 tysiące. Musze chodzić do fryzjera, ubrać sie jak człowiek (ciuchy w lumpexach tez kupuję, ale nie zawsze, bo nie mam kiedy ganiac w poszukiwaniu okazji) bo pracuję w instytucji, w której jest to nie tyle normalne, co wręcz wymagane, czasem trzeba kupić jakiś nowy sprzęt, iśc do teatru, czy kina, itp! Mogę się czasem przycisnąć i przeżyć miesiąc za np. 1200, ale miesiąc, a nie zyć tak zawsze! Odpowiedz Link Zgłoś
gika_gkc Re: Da się żyć za 800 zł na osobę!! 04.08.06, 13:01 > mięso. Cieszcie się z tego co macie i nie przesadzajcie, że 4000 zł na 3 > osobową rodzinę to za mało na godne życie. Grzeszycie! nikt nie twierdzi ze 4000 na 3 osoby to za malo ale tez nie jest to kwota, z ktorej mozna odlozyc fortune na boku czy plawic sie w luksusach Odpowiedz Link Zgłoś
lusia64 Re: Są takie co tak twierdzą! n/t 04.08.06, 13:04 Ale co to za życie...... Odpowiedz Link Zgłoś
lusia64 Re: Są takie co tak twierdzą! n/t 04.08.06, 13:05 Miałam na myśli co to za życie jak masz powiedzmy 2000 na 3 osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: oszczędne! n/t 04.08.06, 13:21 elena70 - nierealne - jeśli to ma nie być wegetacja - na dłuższą metę; jezeli masz sprawdzone rozpiski to podziel się z nami "niekumatymi", moze skorzystamy i zmienimy zdanie; kwestie butów zostawmy, kto ma pieniadze kupuje dla dorosłego za 600zł rocznie, kto nie ma wyjdzie mu znacznie mniej, co nie zmienia faktu, że jakos musi chociazby te 100 zł wygospodarować, a z 1000 sie po prostu nie da. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna266 Re: oszczędne! n/t 04.08.06, 13:28 uwazam ze na butach i ubranich oszczędzac nie ma sensu.poniwaz cena zazwyczaj idzie w parze z jakoscia.nie mowie tu o lumpekasach.osobiscie nie wyobrazam sobie by moje dzieci miały po jednej parze obuwia z tej prostej przyczyny ze inne buty zakładam im na podworko gdzie sie brudza,graja w pilke itd a inne gdy gdzies wychodzimy.pare razy zdazało mi sie kupic tansze obuwie tzn za mniej niz 100 zł i niestety po kilku załozeniach wyglądało juz jak stare trepy. Odpowiedz Link Zgłoś
tango45 Re: oszczędne! n/t 05.08.06, 08:14 gusik123 napisała: > elena70 - nierealne - jeśli to ma nie być wegetacja - na dłuższą metę; > jezeli masz sprawdzone rozpiski to podziel się z nami "niekumatymi", moze > skorzystamy i zmienimy zdanie; > > kwestie butów zostawmy, kto ma pieniadze kupuje dla dorosłego za 600zł rocznie, > kto nie ma wyjdzie mu znacznie mniej, co nie zmienia faktu, że jakos musi > chociazby te 100 zł wygospodarować, a z 1000 sie po prostu nie da. Buty, kurtke dorosla osoba moze nosic dwa trzy sezony a nie zaraz co sezon wszystko nowe. Odpowiedz Link Zgłoś
kinia2004 Re: Są takie co tak twierdzą! n/t 05.08.06, 00:37 A my mamy właśnie 1700zł na miesiąc i żyje nam się całkiem nieźle. Pewnie, że mogłoby być więcej, ale i tak nie narzekam. Spłacamy kredyt za mieszkanie 300zł, czynsz 350zł, oprócz tego oczywiście gaz, prąd, woda - średnio 150zł, mamy też samochód. Wszyscy, którzy nas znają i znają nasze dochody, zawsze mi mówią "ty to się dobrze rządzisz". I myślę, że coś w tym jest, bo potrafię jeszcze zaoszczędzić np. na wakacje. A, i studiuję podyplomowo , naszemu dziecku - jak to mówi moja mama - to już ptasiego mleka nie brakuje . Ciekawe jakby to było gdybyśmy mieli 4000? Odpowiedz Link Zgłoś
pade jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 05.08.06, 13:50 te studia to masz za darmo? ubieracie się, kupujecie leki, jedzenie, paliwo za 800zł? i to Wam wystarcza? czy też dożywiacie się u mamusi, a dziadek dziecko utrzymuje? nie lubie jak ktos zmysla, ceny zywności sa wszędzie mniej więcej takie same, co prawda jesli ktos bedzie jadł codziennie 4 pierogi na obiad to oszczędzi, ale już porządnego sniadania, drugiego do pracy, zupy i drugiego dania, podwieczorku i kolacji nie da się z tej sumy wyczarować, nie wspomnę o innych wydatkach. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 05.08.06, 15:37 pade napisała: > te studia to masz za darmo? > ubieracie się, kupujecie leki, jedzenie, paliwo za 800zł? i to Wam wystarcza? > czy też dożywiacie się u mamusi, a dziadek dziecko utrzymuje? > nie lubie jak ktos zmysla, ceny zywności sa wszędzie mniej więcej takie same, > co prawda jesli ktos bedzie jadł codziennie 4 pierogi na obiad to oszczędzi, > ale już porządnego sniadania, drugiego do pracy, zupy i drugiego dania, > podwieczorku i kolacji nie da się z tej sumy wyczarować, nie wspomnę o innych > wydatkach. a co z opieką nad dzieckiem?????? Samai się zajmujecie? a jak idziesz na zajęcia??? Odpowiedz Link Zgłoś
kinia2004 Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 05.08.06, 20:39 studia nie są za darmo (1100zł za semestr); to prawda ubieramy się skromnie; leki kupujemy sami (niestety mały i ja dość często chorujemy, i to jest duży problem w okresie jesienno-zimowym ); paliwo kupujemy sporadycznie, jeździmy od "święta" , bo do pracy jeździmy autobusami; żywimy się całkowicie sami, zawsze zaopatrujemy się w marketach (oprócz mięsa i wędlin) > co prawda jesli ktos bedzie jadł codziennie 4 pierogi na obiad to oszczędzi, > ale już porządnego sniadania, drugiego do pracy, zupy i drugiego dania, > podwieczorku i kolacji nie da się z tej sumy wyczarować aż tak dużo to my nie zjadamy... zwykle śniadanie, a po pracy późny obiad, rzadko kolację (dziecko oczywiście zjada 3 główne posiłki + inne rzeczy); tak mam jeden plus - z dzieckiem jest moja mama, ale kiedyś miałam opiekunkę i wtedy faktycznie nam brakowało. Poza tym nikt nie musi mi wierzyć, najważniejsze jest to, że sobie dobrze radzimy i jesteśmy szczęśliwi. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 05.08.06, 22:44 Ceny zywnosci nie są wszędzie takie same. Mieszkam we Wrocławiu, rodzinę mam rozsianą w całej Polsce. Jak pojechałam do wujka do 2-tysięcznego Złotego Stoku, to po zrobieniu zakupów chciałam się z ekspedientką kłócić, że się pomyliła i za dużo wydała. Jak pojechałam do ciotki do Warszawy, okazało się, że na każde zakupy planuję za mało, bo drożyzna. A co do życia za 1000 złotych, nie wiem, nie próbowałam, ale żyjemy za niewiele więcej. Mieszkamy "kątem u rodziców", choć to nie do końca jasna sytuacja - mieszkamy z tatą, moją siostrą i jego drugą rodziną i psychicznie odbieram to jak mieszkanie u taty, choć dom jest w 1/6 mój (po mamie). Dokładamy się 300 zł do rachunków, gotujemy sobie sami w swojej kuchni. Plan mam ambitny - 250 zł na środki czystości (w tym pieluchy naszej jedynaczki), 450 na jedzenie (w tym słoiczki, dziecko 9- miesięczne karmione piersią). Plan przekraczam - ale o jakieś 100-150 zł, nie więcej (na szczęście jest z czego). Z tym, że mogłabym go nie przekraczać, gdybym sobie odpuściła drobne przyjemności. Korzyści dodatkowe są - sobotni obiad u mamy, jajka - tata mnie zawsze objeżdza, kiedy kupuję swoje i upiera się, żeby brać od nich, ubranka dla dziecka - bo w rodzinie pełno małych dzieci, ja kupuję rzadko i właściwie z przyzwoitości, żeby potem oddawać "z procentem", zabawki dla dziecka od kochającej rodziny. No i rzeczywiście nadprogramowe wydatki (szczepienia zalecane, większe wydatki odzieżowe) często zbiegają się z nadspodziwanymi wpływami (fuchy męża, urlopowe z mojej starej pracy - jestem na wychowawczym, prezenty od rodziny). No ale my z natury mało jemy - kupuję podwójny filet z kurczaka i mam z niego 6 kotletów, jemy przez trzy dni, nie z oszczędności, tylko taką mamy pojemność. Przy tym z czystego lenistwa się nie maluję, a strzyżemy się nawzajem. Za to kosmetyki kupujemy raczej drogie, no i jakoś starcza. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 06.08.06, 09:00 Z Twojego postu wynika, że połowa wydatków Wam odpada dzięki pomocy rodziny. Super. Nie zauważyłaś, że niektórzy nie mają małych dzieci w bliskiej rodzinie i u znajomych więc nie dostają gratis zabawek i ubranek? Że rachunki wynoszą nie 300 a ponad 1000 złotych? Podwójny filet z kurczaka to 1 obiad dla dwóch dorosłych osób. Innych rzeczy nie komentuję, bo IMO niekorzystanie z fryzjera to żaden powód do dumy. Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 06.08.06, 10:41 O rany...moze tak uswiadom nieswiadomych, w jaki sposób z podwójnej piersi z kurczaka robisz sześć kotletów i w jaki sposób starcza to na trzy dni? Bo ja myślę i myślę i coraz bardziej głodna sie robię..... Odpowiedz Link Zgłoś
hossa76 bo to piersi z indyka zapewne;-DDD 06.08.06, 17:13 6 kotletów z podwójnej piersi i obiad na 3 dni ... hm. A te piersi to pewnie indycze jak mniemam ???? albo może strusie? Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: bo to piersi z indyka zapewne;-DDD 07.08.06, 20:42 Dziewczyny, nie wiem, jak wychodzi, ale wychodzi. Próbowałam inaczej, to nie dawaliśmy rady zjeść. Mowy nie ma, żebym zjadła cała połówkę filetu i mąż też nie. I wcale nie jestem dumna, że nie chodzę do fryzjera, po prostu uczciwie informuję, że odpada mi jeszcze jeden wydatek. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: bo to piersi z indyka zapewne;-DDD 08.08.06, 10:07 Ja tez tyle zrobie.Przecinam te gruba piers w poprzek na 3.Wychodza cienkie plastry, ktore tylko delikatnie rozbijam.Starcza na 2 obiady, z czego ja zjem moze 1 kawalek.Wole surowke z ryzem, kotleta moge ddacWiem, ze niektorym to sie wydaje nieprawdopodobne, ale ja tez nie moge czasem uwierzyc, ile ludzie potrafia zjesc.Straszne ilosci w siebie wrzucaja, kotlety grube na pol palca, fura ziemniakow i surowka.A wczesniej zupa.Ja bym umarla od takiej ilosci.I co smieszniejsze, moj facet , mierzacy 190 cm., tez jada malo, zwlaszcza miesa. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 08.08.06, 09:57 Serio jadacie tyle posilkow? JA wydaje na jedzenie niewiele, konkretnie to nie wiem, musialabym podliczyc, ale porownujac to z kwotami forumowiczek malo wychodzi.My po prostu malo jemy.W sklepie nie sugeruje sie cena, kupuje to co lubimy, tylko ze nie szaleje z iloscia. Ja w pracy jadam jogurt, owoce, jakas salatke, po przyjsciu do domu robie powiedzmy zapiekanke z cukinii czy cos w tym guscie.Przed praca nie jem sniadania.Zupe robi maz, bo tylko on je jada- raz na 3 dni.W domu je sniadanie- bulka , pomidor, serek- za wedlinami nie przepadamy.Dziecko 8 letnie moglo by nie jesc- skubnie pol bulki, jogurt,na obiad nalesniki czy smazona rybke(bez ziemniakow), w miedzyczasie owoce i na kolacje pol bulki z maslem.W miesnym bywam 2 razy w miesiacu po 1 kg miesa drobiowego i rybe. Gdybym miala jest 2 sniadania, 2 daniowe obiady, to bylabym szersza jak dłuzsza.Czyli chyba moja rodzina głoduje). Co do paliwa to polecam przerobienie samochodu na gaz. Nie zyje od pierwszego do pierwszego, zawsze na koncie cos mam, ale prawda jest ze nie wydaje kasy bez sensu- wydatki sa przemyslane. Choc ostatnio jak policzylam ile wydalam na kosmetyki to mnie zmroziło. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 08.08.06, 10:07 policze ci tylko ten jogurt i owoce jogurt 1,40 owoce0,5 kg 1 zł nawet w sezonie nie kupisz nic taniej(no moze rabarbar-ale pewnie nie wcinasz samego co?) Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 08.08.06, 10:15 Jogobella kosztuje 1 zł. , lubie ananasowa.Choc ostatnio pijam mietowo jablkowy za 1,99 zł.innej firmy.Jakby nie liczyc wydam miesiecznie na posilki w pracy ok. 100 zł. miesiecznie.I mozna powiedziec full wypas- brzoskwinie, wisnie, banany, nie szkoduje sobie , jak mawia moja tesciowka. Moja kolezanka z dzialu 8 godz. spedza na 1 kanapce, szczupla jest od zarania, moje posilki przy jej to prawdziwa wyzerka. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 08.08.06, 10:21 no dobrze ale czego to ma dowodzić? że 2 zł a nie 2,40?(myśle że i tak koszt obiadu jest zaniżony ale.. nie o tym) no bo tak czy tak daje to kwote mniejszą niż zakładane 400-500zł na jedzenie w miesiącu dla 3 osób. Mysle że łacznie z jakimiś sokami kawą czy cherbatą cukrem czasem ciastem czekoladą czy batonem to wydatki na jedzenia w twoim domu kształtują sie w twoim domu najmniej na poziomie 900zł. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 08.08.06, 10:38 Musialabym dziennie wydawac 30 zł. na jedzenie.Wydaje mniej, łacznie ze slodyczami, kawa(25 zł. na miesiac z "górka"), wszelkimi łakociami dla córki.I to nie kupujac w Plusie czy innej Biedronce, z reguly zakupy robie w sklepie za rogiem.Kwestia tylko tego, ile sie spozywa.U nas kilo cukru wystarcza na 2 miesiace, bo schodzi tylko do mezowskiej kawy i do kakao dla dziecka.Ciasta jadamy tylko przy okazjach, po prostu dbam o linie i nie trzymam w domu pustych kalorii. Policze sobie, ile wydaje, bo mnie to zaczelo ciekawic. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 08.08.06, 10:10 wychodzi 2,40 na śniadanie dla jednej osoby *30dni w miesiącu daje kwote 72zł na same śniadania dla jednej osoby )))) dobra liczmy że i syn i twój jmąż jedzą na śniadanie to co ty wychodzi 216zł No dobra liczmy dalej że obiad i kolacja nie wychodzą wam drożej wychodzi 648zł bez kawy herbaty czy soku, żadnego cukru cista czy batona nie doliczyłam. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 08.08.06, 10:25 Jaki obiad i kolacja? Po pracy jadam tylko 1 posilek, czyli obiadokolacje.Kawe , herbate, zapewnia pracodawca, pijam swoja tylko w weekendy.Sniadanie reszty rodziny to 2 bułki po 30 gr plus maslo i pomidor, twarozek(to maz), kawa.Koszt sniadania dziecka to jakies 60 gr- bulka, masło, kakao.Albo jajecznica. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 08.08.06, 10:35 lola211 napisała: > Jaki obiad i kolacja? Po pracy jadam tylko 1 posilek, czyli obiadokolacje.Kawe > , > herbate, zapewnia pracodawca, pijam swoja tylko w weekendy-a ile godzin pracujesz? Jak wracasz zimą do domu to nie masz ochoty na nic cieplego? .Sniadanie reszty > rodziny to 2 bułki po 30 gr plus maslo i pomidor, twarozek(to maz), kawa.Koszt > sniadania dziecka to jakies 60 gr- bulka, masło, kakao.(=ser czy pomidor tak? czy tylko bułe mu dajesz? a dziecko owoców nie jada? mąż? oni tylko bułke z masłem+kakao) Albo jajecznica. z jednego jajka? > A twoje śniadanie obiad i kolacja jeden jogurt i 0,5 kg owoców?? wiesz ile to kalorii? W obozach koncentracyjnych więcej dostawali. > Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 08.08.06, 10:37 mkolaczynska napisała: > > > A twoje śniadanie obiad i kolacja jeden jogurt i 0,5 kg owoców?? wiesz ile to > kalorii? W obozach koncentracyjnych więcej dostawali. > > i dobrze udowodniono, ze na diecie niskokalorycznej myszy zyja dwa razy dluzej Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 08.08.06, 10:44 > tak? czy tylko bułe mu dajesz? a dziecko owoców nie jada? Na sniadanie nie jada owoców.Tylko bulka z maslem, jak napisalam.Owoce i owszem, poźniej, liczmy moze 1 brzoskwinie czyli garsc wisni, wczesniej truskawek. Jajecznica na 2 osoby(dorosly i dziecko ) z 6 jaj to koszt 2 zł. wiesz ile to > kalorii? Ja nie licze kalorii od dawna, co najwyzej indeks glikemiczny. Jadam malo i dzieki temu w wieku 34 lat waze tyle co majac lat 20.Wiecej jadlam siedzac z dzieckiem w domu, w pracy jakos czasu nie mam. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 08.08.06, 10:54 lola211 napisała: > > tak? czy tylko bułe mu dajesz? a dziecko owoców nie jada? > > Na sniadanie nie jada owoców.Tylko bulka z maslem, jak napisalam.Owoce i owszem > , > poźniej, liczmy moze 1 brzoskwinie czyli garsc wisni, wczesniej truskawek. truskawki po 3zł/kg no to liczmu 30dag prawie 0,9gr liczmy że mąż też garść zje no i ty niewiele więcejto 2,70 na drugie śniadanie.w 30 dni daje kwote 81zł na same owoce i to w sezonie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 08.08.06, 11:12 Przeciez nie staram sie udowodnic, ze nie wydaje na jedzenie NIC.Owoce 100 zł., sniadania i obiadokolacje plus lakocie dla dziecka za nic nie dadza mi wyliczonej przez Ciebie kwoty. Mnie chodzi w tym wszystkim o jedno- koszty wyzywienia moga byc sporo nizsze niz sie ogolnie uwaza, a to dlatego, ze nie kazdy jada 5 posilkow(a mniemam, ze malo kto tak jada) i codziennie mieso, ktore przeciez znacznie obciaza budzet. Gdybysmi jedli według takiego schematu to co lubimy to i 2 tys. by bylo za malo. Moja tesciowa rece zalamuje, bo u niej obiad z 2 dan to norma, powinnam codziennie w garach stac i nic tylko myc, obierac, krajac, dusic, smazyc i gotowac. A ja wole spagetti z pesto 3 dni z rzedu jesc, jesli mnie najdzie ochota. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 08.08.06, 12:12 lola211 napisała: > Przeciez nie staram sie udowodnic, ze nie wydaje na jedzenie NIC.Owoce 100 > zł., sniadania i obiadokolacje plus lakocie dla dziecka za nic nie dadza mi > wyliczonej przez Ciebie kwoty. > Mnie chodzi w tym wszystkim o jedno- koszty wyzywienia moga byc sporo nizsze ni > z > sie ogolnie uwaza, a to dlatego, ze nie kazdy jada 5 posilkow(a mniemam, ze mal > o > kto tak jada) i codziennie mieso, ktore przeciez znacznie obciaza budzet. > Gdybysmi jedli według takiego schematu to co lubimy to i 2 tys. by bylo za malo > . > Moja tesciowa rece zalamuje, bo u niej obiad z 2 dan to norma, powinnam > codziennie w garach stac i nic tylko myc, obierac, krajac, dusic, smazyc i goto > wac. > A ja wole spagetti z pesto 3 dni z rzedu jesc, jesli mnie najdzie ochota. nie wiem jak sie robi akurat pestomale bolonese też robimy i licząc najtaniej. 40dag mielonego cirka 3 zł przecier pomidorowy 1zł czosnek 1/2 gniazdka 0,5zł bazylia 1/2 opakowania 0,5zł najtańszy makaron 1 opakowanie(no powiedzmy 2/3)1zł troche sera oleju i wszystko-bardzo tani obiad. razem masz 6zł(dla nas to porcja na jeden obiad)wychodzi po 3zł na osobe+coś do picia za sam obiad!! no sory nie takchyba trudno dobić do tych magicznych 10zł na dzień. no dobra bez czegoś słodkiego niech będzie te 8-9zł Odpowiedz Link Zgłoś
pade lola to do mnie? 08.08.06, 13:24 Ja tyle nie zjadam, ale moje dzieci tak, więc siłą rzeczy muszę gotować chocby tylko dla nich zerknij na moją sygnaturke i zobacz jak mój syn wyglada dziwisz się, ze musze go dokarmiac? jak jest rozebrany wszystkie żebra na wierzchu, każda kosteczka)) Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: lola to do mnie? 08.08.06, 13:35 Jesli jest potrzeba to pewnie, niech je tyle(swoja droga ma widac dobra przemiane materii). Ja juz nie pamietam, kiedy gotowalam i zupe i drugie i jeszcze zeby kolacja byla.U mnie wszyscy jakos malo pojemni sa, a corka w szczegolnosci. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: lola to do mnie? 08.08.06, 14:02 az za dobrą)) jak bym jadła tyle co on, drzwi by trzeba było poszerzyć) a jak pomyslę co będzie jak zacznie dojrzewać... sama nie wiem czy lepiej moje dzieci karmić czy ubierać Odpowiedz Link Zgłoś
wmk75 Re: Są takie co tak twierdzą! n/t 10.08.06, 17:49 Jeśli mieszkasz w Warszawie to czynsz 350 zl jest za mieszkanie 40-55 metrowe. Ja mam 55 m i place ok. 400 zl czynszu. Powiedz jaki bank dal Ci kredyt ktorego rata wynosi 300 zl. Mieszkanie o metrażu jaki wymieniłam kosztuje powiedzmy 150000-200000. Musiałaś mieć duży wkład własny...........Zaoszczędzone z 1700 zł?? Odpowiedz Link Zgłoś
lolka.77 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 13:07 Im się więcej ma, tym się więcej wydaje. My przez jakiś czas żyliśmy za 1000 PLN netto, fakt, że bez opłat i kredytów. Chcieliśmy zobaczyć, czy tak się da. I dało się, ale niestety dla mnie sytuacją nową są oszczędności i za długo w tym stanie nie wytrzymaliśmy, bo jak są pieniądze to po co odmawiać sobie czegokolwiek. Tak głupia jestem. Mam nadzieję, że jednak nauczę się odmawiać sobie niepotrzebnych rzecz, a na takie właśnie idzie większość nadwyżek typu kolejna spódnica, chociaż chodzę głównie w spodniach, bluzka na raz, stołowanie na mieście jak można ugotować w domu za 1/4 ceny itp. Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 13:11 no nareszcie jakiś rozsądny głos! O to właśnie mi chodzi, że jeśli się nie wydaje na bzdety i trochę rozsądnie gospodaruje pieniędzmi, to za 3-3,5 tyś można spokojnie na normalnym poziomie żyć z dwóją dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
gika_gkc Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 13:16 kurcze, ale czy ty uwazasz, ze jesli ktos ma 4000 tys lub wiecej i wydaje calosc na 3-4 osobowa rodzine to zle gospodaruje pieniedzmi ?? ok, mozna tez przezyc za 2000 tys, ale ciagle trzeba o tym myslec i wszystko optymalizowac Odpowiedz Link Zgłoś
burza4 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 13:40 definicja normalnego życia jest dość indywidualna dla mnie "normalne" oznacza, że nie zastanawiam się w ogóle nad wydatkami na jedzenie, kupuję to co lubimy nie patrząc na ceny. Normalne jest że korzystam z prywatnego lecznictwa, bo na państowe szkoda mi zdrowia. Normalne jest że korzystam z rozrywek kulturalnych - powiedzmy 2 razy w miesiącu kino, raz na kwartał teatr, jakieś książki, gazety. Normalne jest, że ubieram się w sklepach a nie lumpeksach, buty noszę skórzane a nie plastikowe. Normalne jest że jeżdżę na wakacje 2 razy do roku (a nawet w kraju robi się z tego parę tysięcy). Odpowiedz Link Zgłoś
monika.janicka Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 18:02 Sorki ze sie wcinam ale, wydaje mi sie ze okreslenie. Zyc na jakims poziomie obejmuje takze własnie jedzenie na miescie gdy sie ma ochote, frytki czy inne jedzenie gdy ide obok McD a dziecko chce..Sorki zestaw w McD to ok12-15zł..razy tak jak u mnie 3 to wychodzi juz troszke..i jesli stac mnie na to ,stac np. na szalenstwo bo cos mi wpadnie w oko chociaz sporo kosztuje moge sobie to kupic to wtedy OK. wydaje mi sie ze zyje na "poziomie". Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 13:13 Stołowanie się raz na jakiś czas na mieście jest super. Po to są kawiarnie, restauracje, puby, tawerny itd. żeby w nich miło spędzać czas. Mniej więcej raz w tygodniu umawiam się na kawę/piwo na mieście, oczywiście w domu byłoby 4 razy taniej ale ja LUBIĘ na mieście. Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 13:16 no to się potem nie dziw, że mało i nie starcza. Pamiętam jeden taki wątek, gdzie gostek miał 9000 na dwie osoby i też mu niestarczało do pierwszego, bo się tak jakoś rozłaziło wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Ty chyba czegos nie rozumiesz 04.08.06, 13:20 Chyba czegoś nie rozumiesz. Bez tych drobnych przyjemności to walka o przetrwanie a nie normalne życie. Normalne, z miłymi akcentami, z drobiazgami. Da się bez tego ale IMO to wegetacja. Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Uświadomiłaś mnie! 04.08.06, 13:27 Wydawało mi się, że wiodę szczęśliwe życie a tu się okazuje że wegetuję! Dzięki! Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Uświadomiłaś mnie! 04.08.06, 13:34 Jesli jesteś szczęśliwa to super. Mnie uszczęśliwia mozliwość pogadania w fajnym pubie przy piwie, nabycie zupełnie zbędnych nowych sandałów, modnej spódnicy, wyjście na jazdę konną, czasem do kosmetyczki i do fryzjera. Normalne rzeczy dla dorosłej kobiety. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna266 Re: Uświadomiłaś mnie! 04.08.06, 13:39 jasne fajnie miec pieniadze na te wszystkie przyjemnosci.nie musiec sobie niczego odmawiac,wyjsc na zakupy po bluzke a wrócic z butami ,sukienka i kosmetykami.ale prawda jest taka ze nie wszystkim jest to potrzebne do szczescia.znam ludzi którzy naprawde maja duzo pieniedzy ,maja fajny dom i super samochod.ale modne ciuchy czy drogie kino domowe totalnie sa im zbedne.lodowka zazwyczaj swieci pustkami i telefon im odłączyli bo zapomnieli zapłacic rachunkow.ot taki bestroski life))) Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Ty chyba czegos nie rozumiesz 05.08.06, 22:57 Triss, przyjemności mogą być całkiem tanie. Mój dziadek wychował siódemkę dzieci z jednej pensji. W tym był okres, że młodsze dzieci chodziły do szkół średnich, a jedna ze starszych córek była na studiach w Lublinie i 1/3 pensji jej tam wysyłał. Mieszkali w trzech pokojach z kuchnią i strychem w części starej willi (służbowe mieszkanie pegeerowskie). Hodowali króliki i nutrie, mieli działkę, uprawiali warzywa. Jadali mało mięsa, dużo mącznych obiadów. Ale, do cholery - mieli bogatą bibliotekę, mieli fortepian. Być może dzieci nie latały po knajpach, ale ich koledzy przychodzili do domu - ciasta drożdzowego i herbaty zawsze dla nich starczyło. Ten dom tętnił życiem, ciągle coś się działo, każdy był serdecznie witany - podobno przez kilka miesięcy mieszkała tam zupełnie obca kobieta z córeczką, która we Wrocławiu szukała swojego męża. Przed wypadami dzieci w góry ich koledzy spali na strychu pokotem w śpiworach, w piwnicy mieszkały przygarnięte koty. Moja babcia prawdopodobnie w życiu nie była w restauracji (no może za młodu), nie malowała się, nie chodziła do fryzjera. Ale była duszą domu, który do dzisiaj wspominają nie tylko jej dzieci, ale i ich koledzy. Nigdy nie nazwałabym jej życia wegetacją. Miłe akcenty mogą być darmowe. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Ty chyba czegos nie rozumiesz 06.08.06, 00:54 Ach, rozmarzyłam się Asiu. Podziwiam twoją gospodarność, nie objadanie się (6 kotletów na 3 dni), styl życia dziadków. Szczerze. Mój mąż ma talent w wynajdowaniu takich darmowych przyjemności, we mnie niestety z czasów kiedy świetnie zarabiał pozostało przyzwyczajenie do płatnych. Ale dla męża autentyczną frajdą jest bieganie z psem lub dzieckiem po lesie, wyjście na rower, rolki, dłuuugi spacer, czytanie książek w domu zamiast wypadu do miasta, gazetka na leżaku w ogródku, zabawa z dziećmi etc Mnie z tych darmowych przyjemności najbardziej podobają się częste spotkania z przyjaciółmi raz u nas, raz u nich. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Ty chyba czegos nie rozumiesz 07.08.06, 21:22 Ach, jak miło być podziwianą . Trochę rozwieję Twoje złudzenia: 6 kotletów na 3 dni to nie gospodarność, tylko wynik tego, że słodycze i kanapki zawsze jakoś nam lepiej wchodzą niż uczciwy obiad (to tyle na temat nie objadania się) - jesteśmy tak zwani trociniarze. Styl życia dziadków i ja podziwiam i chociaż umiem szukać darmowych przyjemności, to nie potrafię, tak jak oni, być otwarta na ludzi, jestem raczej samotnikiem. Czasem mnie niepokoi, jak mało mamy znajomych i jak rzadko się z nimi spotykamy. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Ty chyba czegos nie rozumiesz 06.08.06, 09:04 Cudownie. W bloku o hodowlę nutrii dość ciężko a na balkonie najwyżej iglaki mogę trzymać. Fortepian raczej by się nie zmieścił. Bibliotekę mam ale uzupełnianie jej chociażby o lektury zawodowe kosztuje ciężką kasę. Od mącznych obiadów się tyje. Przedstawiasz kompletnie inne realia. Z darmowych przyjemności to mogę iść do parku i ewentualnie jechać do lasu (chociaż to też kosztuje tankowanie, bo nie mam lasu pod oknami) czy spotkać się ze znajomymi. Wolę spotykać się na mieście żeby odpocząć od domowych klimatów. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Ty chyba czegos nie rozumiesz 07.08.06, 21:35 Triss, nie chodzi mi tutaj o to, że da się wyżyć tanio. Próbowałam tylko udowodnić dwie rzeczy: po pierwsze, że istnieją przyjemności tanie, a nawet darmowe. Po drugie, i dla mnie o wiele ważniejsze - nie uważam, żeby oszczędne czy nawet bardzo oszczędne i biedne życie było wegetacją. Konieczność ciągłego liczenia pieniędzy jest nieprzyjemnym ograniczeniem, ale to jak się takie ograniczenie przyjmie, zależy od nastawienia. Równie dobrze można by powiedzieć, że wegetacją jest życie człowieka niewidomego, bo tyle go omija, cukrzyka, bo ciągle musi liczyć węglowodany i nie ma swobody w doborze diety, człowieka na wózku inwalidzkim, bo nie wszędzie się dostanie i jest zależny od innych. Ograniczenia zewnętrzne potrafią być bardzo bolesne, ale to nie one sprawiają, że życie jest wegetacją i o to mi chodziło. A co do darmowych przyjemności dostępnych w Twojej sytuacji, doliczyłabym bibliotekę, wizytę w księgarni bez kupowania, muzeum bodajże w czwartki, naukę języków obcych z darmowych stron w internecie (internet nie jest darmowy, ale stosunkowo tani). Odpowiedz Link Zgłoś
chupachups1 Re: Ty chyba czegos nie rozumiesz 08.08.06, 21:53 Często spotykam się ze znajomymi u nas albo u nich. I gwarantuję, że nie jet to darmowa przyjemnośc. No chyba, że na stół postawię tylko gorzką herbatę z Biedronki IMO za tysiąc w trójkę nie dy rydy żyć normalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Ty chyba czegos nie rozumiesz 06.08.06, 11:07 Piekna opowieśc, ujelas w niej wiele z tego, co czlowiekowi wspolczesnemu, w wiecznej pogonii za pieniadzem umyka... A te 6 obiadów z podwojnego fileta...no cóż podziwiam, ponieważ ze swojego domu wynioslam szacunek dla gospodarnosci, nota bene- ja zrobie tylko cztery)) Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Ty chyba czegos nie rozumiesz 06.08.06, 11:07 sorki- kotletow, a nie obiadow))))) Odpowiedz Link Zgłoś
reset07 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 08.08.06, 11:49 ktos prosil o rozpiske, ile wydajemy...w obecnej sytuacji- nawet rezygnujac z pewnych rzeczy- 1000 zł by nam nie starczylo. Fakt, rodzine utrzymuja glownie rodzice, ja dorabiam, ale z tego to jakies grosze pozostaja:/, w budzecie domowym wrecz niezauwazalne... zatem: - na benzyne przy trzech samochodach w rodzinie to jakies 2200pln - na jedzenie (sporo kupujemy gotowych np. pierogi w restauracji na wynos, nikt z nas nie bedzie ich lepil...)- duzo, b. duzo- jednorazowy rachunek przekracza zawsze 100 zł, a nie sa to zakupy na tydzien, tylko na kilka dni- w tym nie ma zadnych sokow ani napoi (te kupujemy hurtowo w makro), ani warzyw... wiec za te 100 zl to troche wedliny, ser, jakies rzeczy do smarowania, jogurty, cos slodkiego etc.brat je ilosci wrecz ogromne, taki wiek,ale potrafi zjesc bochenek chleba (nie solo przeciez!), jajecznice z 8 jajek czy 10 parowek iza 30 minut znow buszowac w kuchni - oplat domowych ciezko zliczyc- cztery telefony plus stacjonarny (jakies 500pln), internet (60 pln), prad, gaz, woda etc... majatek - kurs angielskiego plus lekcje niemieckiego- 40 zl/godzine, tygodniowo od jednej osoby 120 zl, czyli 500 zl miesiecznie od osoby do tego dochodzi milion innych wydatkow- moje studia 4400 zl, urlopy, ubezpieczenia domu, samochodow, na zycie... wyjscia do kina, do teatru (dosc czesto...), do restauracji (glownie rodzice ze znajomymi), moje wyjscia i brata do pubu, powroty taksowka, bo zaden autobus nocny do nas nie dociera... ksiazki, podreczniki ( i tak jestem w komfortowej sytuacji- studiuje prawo, rodzice maja kancelarie, wiec np kodeksy biore od nich)- ale i tak w sumie do 1000 zł rocznie za same podreczniki plus ksera. mozna tak dalej wymieniac... moglibysmy oczywiscie zrezygnowac z jazdy autem, wtedy odpadloby ubezpiecznie,paliwo, koszty eksploatacji... mozna nie chodzic do kina, nie jezdzic taksowka, nie kupowac sokow, tylko robic kompot, nie jesc na miescie, tylko np wracac do domu po 20 i dopiero obiad odgrzewac, a w dzien glodowac... wszystko mozna, tylko czy jest sens? ja szczerze mowiac wole sie ksztalcic i potem pracowac nawet dluuugo, ale miec mozliwosc wyskoczyc w alpy czy nie patrzec na cene jedzenia, a kupowac to, co lubie... bo wydaje mi sie- przynajmniej na przykladzie mojej rodziny- ze wolimy spedzac ze soba czas lepiej (czytaj: wspolny teatr, wakacje) niz siedziec co dzien od 17 razem i z olowkiem w reku, sfrustrowani wyliczac czy angielski czy jedzenie... Odpowiedz Link Zgłoś
kasik751 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 13:36 Jałowa rozmowa. Jak wszystkie na ten temat. Wiadomo, ze da sie przezyc za 1500 i wiadomo, ze sie da za 15 000. No i co z tego? Licytacja, kto oszczedniej zyje? Osoby z pulapu 1500 udowadniaja tym z pulapu 4000, ze te maja wiecej. No coz, liczby mowia same za siebie, maja wiecej, wiec zapewne zyja wygodniej. Taka jakby logiczna prawidlowosc... czy nielogiczna? To moze niech sie odezwie ktos zyjacy w skrajnej nedzy (ale sie pewnie nie odezwie, bo wtedy raczej na pewno na internet nie stac) i powie tym co maja 1500, ze on ma 500 i kompletnie sobie nie wyobraza, co oni robia z taka fura szmalu. Prawdopodobnie sa niegospodarni i rozwydrzeni. Zazdrosc i kompleksy. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 13:52 Jak jest mus to wszystko sie da, jednakze coz to za zycie. Odpowiedz Link Zgłoś
elejna Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 14:29 Powiem szczerze nie rozumiem tego wzajemnego podliczania zdumienia i roztrząsania ze jednym wystarcza tysiac a innym 4 nie do końca.Mysle ze u kazdego domowy budzet wygląda inaczej juz niezaleznie jakie ma dochody.Co z tego ze panna x wraz z mezem miesiecznie osiągają dochody rzedu 4,5 tys jesli są zakredytowani samochody mieszkania itd ,wowczas moze sie okazac ze rzeczywiscie nie opływają w luksusy , bo na zycie zostaje wcale nie tak dużo.Jeden moze miec 2500 ale swoje własnosciowe mieszkanie moze byc zupelnie wolny od pozyczek i kredytow i zyc lepiej IMO Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 14:41 tez racja... i wcale nie tak rzadkie, ze splaceniu raty kredytu zostaje wlasnie 1000 z na zycie- a zyc trzeba Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 14:46 To do jasnej anielki jak tak drogo i źle w tej warszawce,dlaczego nie rzucicie tego w cholerę i nie kupicie sobie małego domku do remotu na wsi. Życie tanie, świeże powietrze, w gaciach pranie można powiesić na tarasie, wychodować sobie warzywka bez chemii.... Odpowiedz Link Zgłoś
kasik751 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 14:49 Bo na wsi nie ma pracy i trzeba byc zyc wylacznie tym swiezym powietrzem i osobiscie hodowana marchewka (i woda ze studni jak mniemam). Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 14:51 zawsze można do pracy dojechać. Wsie nie leżą za siedmioma górami. Odpowiedz Link Zgłoś
burza4 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 15:30 elena70 napisała: > zawsze można do pracy dojechać. Wsie nie leżą za siedmioma górami. spod Warszawy często dojeżdża się 2 godziny w jedną stronę do pracy, brakuje za to szkół i przeszkoli i albo wozi się dzieci do miasta, albo trzeba płacić za prywatne. I to również generuje dodatkowe koszty dojazdów, a życie w podwarszawskich miejscowościach wcale nie jest tańsze. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 14:51 trzeba byc zyc wylacznie tym swiezym powietrzem i > osobiscie hodowana marchewka (i woda ze studni jak mniemam). na wsi mozna kuraka ukrasc od czasu do czasu....tak mi sie wydaje- a z kuraka 4 obiady. Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 14:53 za kradzież kuraka można by cię wsadzić, jak mniemam... Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 15:00 > za kradzież kuraka można by cię wsadzić, jak mniemam... to byl tylko przyklad plusow zwiazanych z wsia...heheheheeh krasc kur nie zamierzam, ani przeprowadzac sie na wioskę- stac mnie na zycie w miescie i to dostatnie. Odpowiedz Link Zgłoś
tango45 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 05.08.06, 08:45 rita75 napisała: > trzeba byc zyc wylacznie tym swiezym powietrzem i > > osobiscie hodowana marchewka (i woda ze studni jak mniemam). > > > > > na wsi mozna kuraka ukrasc od czasu do czasu....tak mi sie wydaje- a z kuraka 4 > > obiady. chcesz zeby cie chlop klonica zabil? Odpowiedz Link Zgłoś
pyzinek Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 18:38 A kto narzeka?! To, ze zycie w Warszawie jest znacznie drozsze niz na zadupiu to poprotu fakt ale jakos nie płacze z tego powodu Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 14:47 zyc trzeba, a zyje tak wiele mlodych rodzin w polsce, szczegolnie gdy zdani są tylko na siebie- moja jedna znajoma zyje za 1000 zl miesiecznie, tyle im zostaje po splaceniu kredytu- wraz z mezem i synkiem - ona mloda nauczycielka kontraktowa- on chyba technik elektryk ... Odpowiedz Link Zgłoś
mac58 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 14:05 my mamy niewiele ponad 1000 na 3 osoby i NIE NARZEKAM Wynajmujemy mieszkanie, mamy samochód i inne pierdoły w domu, dziecko dobrze zjada i nie chodzi w łachmamnach i jakoś nie mamy długów. Jak czytam że 4000 nie starcza to mi słabo Apetyt rośnie w miarę jedzenia... Jeśli ktos ma ochotę na wędlinę za 30 zł - proszę bardzo , mnie wystarczy za 15 zł.ja się cieszę z tego co mam - zdrowie, cudowne dziecko, dobrego męża.i nie zyczę sobie żeby użalali się nad takimi jak ja Ci co zarabiają kilka tysięcy, za to rodzinę widzą w wekkendy Odpowiedz Link Zgłoś
kasik751 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 14:21 No i to jest wlasnie ta licytacja na skrajnosci. A skad przekonanie, ze aby zarabiac kilka tysiecy rodzine widuje sie tylko w weekendy??? A moze to ma oznaczac, ze ludzie niskozarabiajacy - po kilkaset zl lub kolo tysiaca - pracuja krocej? Cos nie tak, bo ja tu co chwile czytam, ze maz zarabia kurka 800 i nie ma go calymi dniami, a zona z dzieckiem w domu kisna. Fajnie, ze sie cieszysz z tego co masz, ale czy bedziesz rownie zadowolona, gdy Twoje dziecko nie dostanie sie do wymarzonej szkoly, bo nie bedzie znalo jezyka, bo sie go na prywatnych lekcjach nie bedzie mialo okazji nauczyc? Jestes tak strasznie pewna, ze tysiak na zycie dla calej rodziny to akurat i w sam raz? Nie wierze. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna266 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 14:28 no niestety jest w tym troche racji.gdy mielismy 1500 zł maz o 17 był juz w domu.mielismy sporo czasu dla siebie.a teraz jest tak ze pracuje nieraz i do połnocy,szczegolnie w sezonie letnim . mimo ze prace ma kilka metrow od domu porozmawiac normalnie mozemy jedynie w weekendy.przy nadzieji trzymaja mnie jego obietnice ze niedługo to sie zmieni.firma jest wciaz na etapie rozwoju. Odpowiedz Link Zgłoś
kasik751 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 14:37 To zaden dowod, tak jest akurat w Twoim przypadku. Ja tez moge podac przyklad odwrotny, czyli ze moja kolezanka otworzyla sklep w galerii handlowej, zatrudnila 3 dziewcznyny a sama zajmuje sie przekazaniem dokumentow ksiegowemu raz w miesiacu. Jej dochod wynosi 10 tys netto, sklep dawno sie zwrocil i moze robic co chce, czyli np nic. No i co? No i nic. Sa setki lub tysiace zawodow, rodzajow ich wykonywania i w ogole nadal uwazam, ze to jalowa dyskusja. Owszem, mozna sobie powymieniac co kto ma i za ile, zeby zaspokoic ciekawosc jak maja lub robia pewne rzeczy inni, ale to wartosciowanie, ocenianie, podsumowywanie i wolne wnioski, ktore plyna sa nic nie warte. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna266 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 14:40 statystycznie z perwnoscia jest wiecej ludzi którzy swietnie zarabiaja ale ryja do poznych godzin.cos za cos niestety.ale faktycznie gdyby chodzilo o 10 tysiecy to mąz rowniez wracałby do domu o 17. Odpowiedz Link Zgłoś
kasik751 Re: chodzi mi tylko o grupe ludzi dobrze zarabiaj 04.08.06, 14:47 No to wg obowiazujacego systemu podatkowego ci zarabiajacy powiedzmy 10 tys zl netto miesiecznie zdecydowanie naleza do najlepiej zarabiajacych, bo 3 prog podatkowy osiagaja w pol roku Odpowiedz Link Zgłoś
joanna266 Re: chodzi mi tylko o grupe ludzi dobrze zarabiaj 04.08.06, 14:53 wiesz kasiu w pewnym momencie pieniadze schodza na dalszy plan.ale po prostu szkoda to wszystko przerwac i zatrzymac sie w miejscu w trakcie gdy rozwoj firmy nabiera tempa.moj mąz z reszta podobnie jak ja nigdy nie był dziko zachłanny na kase ale chciał osiagnac sukces w zyciu i byc niezaleznym od szefa.udało sie i teraz faktycznie sam jest sobie sterem,żeglażem i okrętem.a dodatkowo mozemy dac prace innym ludziom.ale jest tez w ciągłym rozerwaniu miedzy rodzina i praca.tym bardziej ze ostatnio strasznie mu marudze o te pozne powroty do domu)tak wiec nic w zyciu nie ma za darmo.a błogi spokoj na koncie przyplaca sie zawsze czym innym. Odpowiedz Link Zgłoś
kasik751 Re: chodzi mi tylko o grupe ludzi dobrze zarabiaj 04.08.06, 15:05 Zgadzam sie z Toba, jednak uwazam, ze praca jest bardzo istotna wartoscia w zyciu czlowieka, zaraz po rodzinie. Tak wiec poswiecanie czasu na prace, o ile nie cierpi na tym rodzina, jest jak najbardziej wlasciwe i godne szacunku. Liczy sie jak wiadomo nie tylko ilosc czasu spedzanego z rodzina, ale przede wszystkim jego jakosc. Zatem relacja czasu pracy i czasu rodziny nie jest zupelnie prosta. W ogole zycie i doroslosc polega na dokonywaniu powaznych wyborow i jest to normalne. Chec spedzenia z najblizszymi wiecej i wiecej czasu tez jest normalna, tak samo jak chec rozwoju zawodowego. Takie dylematy musza sie pojawiac po prostu u ludzi ktorzy cos ze swoim zyciem zawodowym i prywatym robia. Zycie to nie podejmowanie co rano w sklepie decyzji czy kupic 3 bulki czy pol chleba. Te 2 sfery zawsze beda sie zazebiac i prowokowac decyzje i nie ma w tym nic zlego. Blogi spokoj na koncie za darmo byc nie moze, to jasne. Rzecz w tym by proporcje zachowac, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
joanna266 Re: chodzi mi tylko o grupe ludzi dobrze zarabiaj 04.08.06, 15:16 i tu sie kasiu znajduje sedno sprawy.spot byl kierowany do osob ktore zdrowy rozsądek w pogoni za gotowka zatraciły.i nastapilo u nich zupelne przewartosciowanie))) Odpowiedz Link Zgłoś
kasik751 Re: chodzi mi tylko o grupe ludzi dobrze zarabiaj 05.08.06, 17:40 jaki spot?? czy Ty czasami nie pomylilas watkow i nie rozmawiasz ze mna o reklamie z odkurzaczem na porodowce?? bo to chyba watek o zyciu za 1000zl czy moze ja cos pokrecilam? ))) Odpowiedz Link Zgłoś
burza4 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 14:33 mac58 napisała: > my mamy niewiele ponad 1000 na 3 osoby i NIE NARZEKAM Wynajmujemy mieszkanie, > mamy samochód i inne pierdoły w domu, dziecko dobrze zjada i nie chodzi w > łachmamnach i jakoś nie mamy długów. Jak czytam że 4000 nie starcza to mi słabo ale ja nie lubię kaszanki a na serio - w Warszawie (gdzie i o 4 tys. pensji najłatwiej) wynajęcie mieszkania kosztuje 1200 - 1500 zł + pozostałe rachunki - robią się 2 tysiące. Koszt państwowego przedszkola to 350 zł: na paliwo ja wydaję bardzo mało, bo jeżdżę tylko z pracy do domu, a i tak jest to jakieś 500 zł, a np. mój mąż - spokojnie i z 800 zł miesięcznie, dentysta kosztuje 100 zł minimum, a np. proste strzyżenie - 60. Nadal ci słabo? Odpowiedz Link Zgłoś
adsa_21 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 08.08.06, 12:06 dokladnie: na samo jedzenie wydaje spokojnie kilkaset zlotych miesiecznie. a ubrania? buty? inne extra wydatki? Odpowiedz Link Zgłoś
pyzinek Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 18:41 mac58 napisała: > my mamy niewiele ponad 1000 na 3 osoby i NIE NARZEKAM Wynajmujemy mieszkanie, > mamy samochód i inne pierdoły w domu, dziecko dobrze zjada i nie chodzi w > łachmamnach i jakoś nie mamy długów. Jak czytam że 4000 nie starcza to mi słabo > > Apetyt rośnie w miarę jedzenia... Jeśli ktos ma ochotę na wędlinę za 30 zł - > proszę bardzo , mnie wystarczy za 15 zł.ja się cieszę z tego co mam - zdrowie, > cudowne dziecko, dobrego męża.i nie zyczę sobie żeby użalali się nad takimi jak > > ja Ci co zarabiają kilka tysięcy, za to rodzinę widzą w wekkendy O litości!!! Chyba zapomniałas dodac jedno zero do tego 1000? Jak macie taki luksus za tysiac to musicie ten fenomen opatentować. Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 ale o czym wy piszecie :) 04.08.06, 15:01 1000 pln w koziej wolce jest kwota zupelnie wystarczajaca na wszystko, ale np (dajmy z ejest kredyt na mieszkanie wziety - ktos pisal o racie 250 zeta... ehhh) w warszawce trojmiescie to bidowanie... dla mnei minimum tysiak na glowe to w miare egzystencja od pierwszego do pierwszego bez zbytnich dramatow jak zwiazac koniec z koncem, tutaj mieszkanie 1000 metrow to wydatek rzedo pol miliona zlotych, moze komus sie to w pale nie miesci ale tak jest przy takiej kasie skredytowanej sama rata to okolo 2 kola... wiec co tuo porownywac zycie z kredytem mieszkaniowym wkartuzach (zeby sie nikt nie obrazal to tylko przyklad) do zycia zkredytem miesz\kaniowy na taka sama powierzchnie w warszawie czy trojmiescie... ceny zywnosci tez sa ogromnie rozne w roznych rejonach Polski jedni za tysiaka spoko przezyja i jeszcze odloza innym nei bedzie starczac ze wzgledu na miejsce w ktorym zyja... jeszcze jedno, glupie OC samochodu zalezne jest od tak zwanych "stref wypadkowych" wieksze w duzych miastach mniejsze na wsiach... przykladow mozna mnozyc cale kopy wiec chyba nie ma rozmowy kolejna sprawa piwo w pubie w warszawce - dycha w sopocie 6 zeta w toruniu 4.... nie ma co porownywac w niektorych miejscach przebitka 100% o czym my gadamy u nas jest okolo 3 3,5 tysiakow na miesiac uwazam ze jest srednio ok ale starcza... Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Re: ale o czym wy piszecie :) 04.08.06, 15:07 Też dlatego wyżej zadałam pytanie o to dlaczego nie zmienicie miejsca zamieszkania na okolicę miasta, skoro na życie w mieście nie starczają wam wasze zarobki. Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: ale o czym wy piszecie :) 04.08.06, 15:12 pisze ze u nas starcza, teraz to nasz wybor bo ja jestem na bezrobociu kiedy pojde do pracy beda dodatkowe pieniadze co do zmiany miejca zamieszkania na okolic emiasta, to te okolic ena prawd enajblizsze tez maja ceny dosc wygorowane - nikt nie jst frajerem i tanio ziemi cyz domu nie sprzeda... a z dalszych rejonow niestety trzeba liczyc dodatkowo duzo kasy na dojazd plus oczywiscie cenny bo mowia ze to pieniadz czas - wjazdy do miasta zazwyczaj sie pieknie korkuja w tak zwanych "godzinach szczytu" kiedy to ludzie chcacy mieszkac taniej probuja sie dostac do pracy... suma summarum mieszkanie na zadupiu kosztuje porownywalnie drogo niestety, no chyba ze by sie wyniesc gdzies do koziej wolki, ale wtedy co - maz iformatyk ma pole orac czy jak Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: może uczyć informatyki n/t 04.08.06, 15:15 Za kurde ile? Przepraszam ale popadasz w śmieszność. Porównanie kwot jakie wyciąga informatyk w średniej firmie w dużym mieście a zarobkiem nauczyciela informatyki jest wręcz komiczne. Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Re: może uczyć informatyki n/t 04.08.06, 15:18 jeśli zrobi dyplomowanego to na rękę za etat dostanie 1600. Jak będzie obrotny i zatrudni się w dwóch szkołach, to wyciągnie nawet do 2700. Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: może uczyć informatyki n/t 04.08.06, 15:21 teraz ma 3000 na 8h ) o czym my rozmawiamy, na wies to moze na emeryturze D Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: może uczyć informatyki n/t 04.08.06, 15:21 Ale zanim zrobi to minie parę lat. 2700 zł jako szczyt szczęścia na dwóch pełnych etatach to zabawna suma. Nauczanie w szkołach informatyki to zabawa dla hobbystów... Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Re: może uczyć informatyki n/t 04.08.06, 15:23 dla ciebie zabawna, dla nauczyciela nieosiągalna. Chyba że zrobi podyplomówkę i zostanie dyrektorem. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: może uczyć informatyki n/t 04.08.06, 15:24 Przecież mąż Elzy już zarabia więcej jako informatyk więc po gwint miałby to zamieniać na 2 etaty i mieć mniej? Nauczyciel w dużym mieście może kursy prowadzić, dawać korepetycje, współpracować z organizacjami pozarządowymi a na wsi raczej niezbyt. Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: może uczyć informatyki n/t 04.08.06, 15:26 nie elena to nie jest zabawne, ale smutne niestety... nauczyciel to ciezki zawod, moja mama jest nauczycielka byla wlasciwie bo od wrzesnia na emeryturze Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: może uczyć informatyki n/t 04.08.06, 15:24 triss_merigold6 napisała: > Nauczanie w szkołach informatyki to zabawa dla > > hobbystów... powiem wiecej, nauczanie w szkolach w ogole Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: może uczyć informatyki n/t 04.08.06, 15:25 Są lepiej płatne zajęcia w sferze oświaty na szczęście. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: tak, Triss?? Jakie? n/t 04.08.06, 15:42 Ależ proszę: - współpraca z wydawnictwami jako metodyk czy w ogóle praca w wydawnictwach - współpraca z organizacjami pozarządowymi typu Centrum Edukacji Obywatelskiej - dla nauczycieli kursy przygotowawcze do egzaminów po gimnazjum i maturalnych (płatne 40-50 zł/godz) - korepetycje - nauczyciele z liceów mają sporo chętnych - praca dziennikarska w tytułach z branży oświatowej Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Re: tak, Triss?? Jakie? n/t 04.08.06, 15:49 1. nie każdy jest metodykiem, 2. nie z każdym takie organizacje współpracują 3. są takie miejsca w Polsce, gdzie się takich kursów nie organizuje, bo nikt by na nie chodził (brak kasy u rodziców). Wręcz dyrekcja wymaga żeby pracować z uczniami po lekcjach ZA DARMO 4. nie wszystkie przedmioty są rozchwytywane na korkach 5. prasa oświatowa nie współpracuje z każdym nauczycielem. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: tak, Triss?? Jakie? n/t 04.08.06, 15:54 Litości, kobieto... chciałaś żebym podała lepiej płatne zajęcia w branży oświatowej niż uczenie w szkole? Podałam. Masz tu odpowiedź dlaczego nie przeniosę się na zabitą dechami wiochę czy do małej miejscowości. Pracując na kursach 2 dni w tygodniu (weekendy) zarabiałam na czysto 2 tys, jak mi dojdą kursy w tygodniu to życie jak w Madrycie. Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Triss! 04.08.06, 16:04 99% nauczycieli nie ma takich możliwości jak ty. Dlatego dla normalnego nauczyciela pensja przekraczająca 2000 zł, to szczyt marzeń. Odpowiedz Link Zgłoś
vharia Re: Triss! 04.08.06, 20:08 Dopiero co pytałaś: to czemu sie nie przeprowadzą? W takim razie: to czemu sie nie dokształcą/przekwalifikują/pokombinują? )) Odpowiedz Link Zgłoś
mangolda Re: tak, Triss?? Jakie? n/t 08.08.06, 14:55 Triss, jesteś wyjatkowo zaradną nauczycielką. Czego uczysz? Języka polskiego? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: ale o czym wy piszecie :) 04.08.06, 15:14 Elena, nie narzekam, że mi dramatycznie nie starcza. Starcza ale wyborów budżetowych dokonywać muszę i mam nadzieję, że od jesieni zmieni się to znacznie na plus. Nie zmienię miejsca zamieszkania, bo nie mam ochoty dojeżdżać półtorej godziny do pracy (małzonek również nie), hodować kur czy innych jadalnych zwierząt ani uprawiać ekologicznych ziemniaków. Praca jaką wykonuję jest dobrze płatna TYLKO w dużym mieście, w małym nie ma na nią zapotrzebowania. Odpowiedz Link Zgłoś
gerdzia2 Re: ale o czym wy piszecie :) 04.08.06, 18:09 Wiedziałam, że rozpętam burzę, tym ze 4 tyś to troche za mało dla 3 osób.Ale słowo honoru, że jakby mi przyszło spłacać kredyt mieszkaniowy to bym sie pochlastała (a pewnie mnie to będzie niebawem czekać bo mam małe mieszkanie 1 pok). Zgadzam się z tym że apetyt rosnie w miare jedzenia.Po ślubie mielismy z mężem 2500 i nam musiało starczyć a płacilismy miesięcznie dodatkowo po 600 zł za szkołę i 400 za inne zobowiązania. I na wakacje mieliśmy. Tylko wtedy mielismy tzw. panieńsko kawalerskie ciuchy, teraz jak się zużyły i trzeba kupować nowe to wcale nie tak łatwo. Tak jak pisała,któraś z Was w jednym miesiącu buty dla mnie w drugim dla męża potem znowu kurtki a potem spodnie. Owszem mogłabym kupowaćna bazarze po 50 zł, ale dlaczego? Nie nie mam przewalone w głowie ze musze mieć buty za 400 zł, bo nawet do ślubu takich nie miałam ale czy buty skórzane zdrowe dla nóg, ładne i wygodne za 150 zł to luksus? Czy fryzjer raz na 2 mieś. za 40zł to luksus? Do cholery jasnej przecież człowiek żyje żeby cos mieć od tego zycia,a nie ciągle płakać i wegetować i wszystkiego sobie odmawiać, Ja juz wiem, że niektórych rzeczy nigdy nie zrobię (np.Kursów językowych czy studiów podyplomowych) bo nie trafiłam z super robotą i mnie nie będzie na to stać,a z pracy nie zrezygnuje wiadomo dlaczego. Dorosłam teraz do pewnych rzeczy i jak zrozumiałam że na cos tam za późno to mi żal,że byłam głupia i sie nie uczyłam jak miałam czas i kase rodziców. Ja podziwiam Was dziewczyny,które jesteście gospodarne i umiecie rzadzić kasą. Ja nie mam tego daru. Odpowiedz Link Zgłoś
kuku-007 Re: ale o czym wy piszecie :) 05.08.06, 07:39 Dla mnie to mało 4 tys. Sama zarabiam 2x więcej, mąż 3x plus coroczne zyski w frmie (duże, nawet jak dla mnie . Czy sie nam w d... poprzewracało? Uważam, że nie. Żyjemy normalnie - jedzenie, prywatna szkoła dla dziecka, dla nas kursy (bo lubimy się uczyć), wakacje - zimą narty, latem surf w ładnym miejscu. To właśnie jest dla nas normalne zycie. Z racji wykonywanego zawodu wiem, ile co jest naprawdę warte a ile dopłacam za marketing - dlatego kremy za kilka stów nie mają u mnie szans, tak samo buty za 1500. Chociaz miła jest swiadomość, ze jak zechcę to kupie a moje konto ego nie odczuje. Ale nie wyobrażam sobie dokonywania wyborów - szynka czy mortadela, angielski dla dziecka czy zielona szkoła. Dlatego wybrałam taki zawód, który mnie z takich wybotrów zwalnia. Dlaczego mamy równac w dół, jak się tu ustawicznie namawia (inni mają gorzej?) My patrzymy w górę, bo chcemy sięgac gwiazd Na to, co mamy, sami zapracowalismy - nie przemawiam z wysokosci odziedziczonego po babci mieszkania tu ukłony dla triss Zgadzam się, apetyt rośnie w miare jedzenia - ale przecież mozna najeść się suchą kajzerką! A le ja lubię łososia - niby dlaczego mam sie ograniczać do buły? Bo inni je zjadaja? Na szczęście ten agument mnie nie przekonuje kuku Odpowiedz Link Zgłoś
gabi351 Re: ale o czym wy piszecie :) 05.08.06, 12:52 Jeżeli ktoś ma kilka tysięcy dochodu, i to na trzy osoby, i tu na forum się żali, że mu nie starcza na życie, bo wszystko jest w stanie przepieprzyć po galeriach handlowych i pubach, to ja uważam że mu się w głowie i d..ie przewróciło. I życzę takiemu komuś żeby musiał trochę pożyć z rodziną za 1000 zł. Może wtedy przestanie gadać od rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
chupachups1 Re: ale o czym wy piszecie :) 08.08.06, 22:13 Zazdrościsz. Trzeba poszukać lepszej przcy, to też będziesz miała 4 tys. na przep. w galeriach handlowych i pubach. Ja nikomu nie życzę żeby żył za 1000 na 3 osoby. Ja chciałabym, żeby w tym kraju żyło się wreszcie normalnie, żeby ludzie uczciwie pracujący mogli kupić dziecku skórzane buty i wysłać na wakacje i żeby nie musieli dokonywać wyborów pomiędzy szynką a mortadelą. A takie posty jak twój strasznie mnie wkurzają. Ale tak to u nas już jest musimy ciągle równać w dół. Odpowiedz Link Zgłoś
daria_nowak Re: ale o czym wy piszecie :) 09.08.06, 14:14 Cóż... dla mnie galeria handlowa, czy pub to nie luksus... To zwyczajna część życia. Z przyjaciółkami wolę iśc do knajpy - wyjść w ten sposób z "domowego" srodowiska, a nie przed ich przyjściem produkować ciasto, bo taniej... Jeśli zyczysz biedy, to swiadczy tylko o Tobie. Ja raczej życzę kazdemu dobrze. Jedni wolą ciszę w bieszczadach, inni lubią nie zastanawiać się nad ceną sera, czy wina w sklepie... Odpowiedz Link Zgłoś
aylin1 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 18:51 Niektórzy ludzie mieszkający w miejszych wioskach to marzą żeby zarobić 1000zł! I jakoś żyją!!! Nam pieniędzy na razie jeszcze nie brakuje, ale też nie przesadzamy ze zbędnymi wydatkami. Myśle, że niektórym raczej przykro się czyta coś typu: "...nie wiem jak można wyżyć za 1000zł... Nam 2000zł (a nawet i 4000zł) ledwo starczają!..." I jak ktoś malutko zarabia to nie znaczy, że leniwy czy niewiele wart. Czasami ludzie naprawde nie mają szans... Odpowiedz Link Zgłoś
vharia Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 20:14 Ten wątek z pewnościa nie zmierza do wartościowania ludzi. Jest jakis kompleks w niejednej osobie, która mało zarabia, bo zawsze wcześniej czy później (zwykle wcześniej) padnie zdanie typu "ale biedni też są coś warci!!!" Czy w ogóle ktoś postawił problem w takich kategoriach??? A na wsi jeszcze nie widziałam, zeby ktoś musiał spłacać kredyt hipoteczny pod groźbą wyprowadzki na glebę a ja muszę i to mnie kosztuje ok. 1000 złotych właśnie. Do tego dochodzą spłacane jeszcze raty za podstawowe sprzęty w mnieszkaniu. Tak małzeństwa "na dorobku" dochodzą do kwot typu 2-3 tysiace jako minimum i nie oznacza to, że sie komus w de poprzewracało. Odpowiedz Link Zgłoś
pyzinek Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 05.08.06, 01:13 Ten watek nie ma na celu dyskredytowania zarabijacych 1000 i nikt nie pisze, ze to nieudacznicy etc. Znam dziewczyne co dostaje 7 tys za nic nie robienie przynajmniej w pracy......a i doktora z UW co zarabia niecałe 2! To nie zawsze stanowi o człowieku, i chyba kazdy o tym wie, no za wyjatkiem tz. inteligentów z dyplomami szkółek sobotnio niedzielnych Dyskuja toczy sie kto, za ile i gdzie jest w stanie zyc normalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 05.08.06, 14:40 Mając skromny budżet nie można sobie i dziecku pozwolić na zwierzaka. Piesek np może zachorować a weterynarzowi za 10-dniową kurację trzeba dać 500 zł. Nie mówiąc już o wyżywieniu pupila. Odpowiedz Link Zgłoś
malgra Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 05.08.06, 23:11 można.Jest ciężko, wszystkiego trzeba sobie odmawiać, są okresy,że dosłownie nie ma co jeść.Ale wyżyć można. Odpowiedz Link Zgłoś
malgra Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 05.08.06, 23:15 dodam, że w Warszawie i w wynajętym pokoju. Odpowiedz Link Zgłoś
mami2 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 06.08.06, 17:48 A ja pragnę wtrącić trzy grosze ale z zupełnie innej perspektywy patrząc. Dopóki ludzie będą sie tak nisko cenić, ta chora sytuacja w kraju z zarobkami będzie trwać wiecznie. Przeprowadzałam ostatnio rekrutację na stanowiska biurowe. Fakt, nie mieliśmy zbyt wygórowanych oczekiwan typu znajomość języków ale i tak 90 % ludzi którzy zostali zaproszeni na spotkanie znało jeden język i miało wyższe wykształcenie. Większość mogła się tez wykazać jakims doświadczeniem zawodowym. Gdy rozmowa zeszła na oczekiwania finansowe 90 % osób nie przekroczyła progu 1000 zł netto. No więc ludzie! O czym my mówimy? Jezeli pracodowca, który dokonuje takiego wyboru, ma na uwadze w głównej mierze rachunek ekonomiczny i widzi ze jedna osoba na 10 podaje kwote 1800 zł (co ja oczywiscie skresla na starcie!)to nie dziwmy się potem ze musimy utrzymywać swoje rodziny za ten tysiąc złotych. Ja rozumiem ze jest ciezko o pracę, ale bez przesady ludzie!Więcej szacunku do samych siebie, własnych osiągnieć i możliwosci. Suma summarum ten pracodawca to też nie debil i niekoniecznie chce zatrudniać kogoś, kto będzie chodził głodny do pracy i w butach ze zdartymi podeszwami. Wybierze więc kogoś pośrodku. Ważne żeby "ten środek" piął się w góre a nie równał do dołu. Bo życie kosztuje nas z roku na rok coraz więcej niestety...(chociaz podobno statystyki pokazują co innego:/) Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 07.08.06, 21:32 Miejscami rozpetała się burza, swego rodzaju licytacja, natomiast nikt nie podjął mojego tematu. Oj, sorry, było częściowe nawiązanie, niemniej u nas odpada (podwójny filet może "słuzyć" ostatecznie na 2 obiady dla 2 dorosłych osób, ale na trzy - nie do przejścia). Więc proszę raz jeszcze wszystkie OSZCŻĘDNE MAMY pokażcie budżet np jedzeniowy z rozpiską na każdy dzień. Bo jakkolwiek rozumiem, że można bez żalu zyć bez kawy na mieście, butów za 200 zł to trudno mi sobie wyobrazić egzystencję bez loda, jogurtu, soków czy owoców dla dziecka. A nijak przy kwocie 1000 zł nie sposób na to wygospodarować. Więc bez przepychanki słownej, pokażcie, że się da. Przecież ktoś, kto przeznacza 400 zł mies. na jedzenie musi to robic z ołówkiem w ręku, więc wystarczy tylko skopiować. Obiecuję: nie szydzić, nie ośmieszać, nie kpić, ale jak mnie sytuacja przyciśnie - to wykorzystam. Na razie wyobraźnia podpowiada mi jedno: wegetacja. Odpowiedz Link Zgłoś
betty214 Konkrety: jak żyć za 1000 zł 08.08.06, 09:35 gusik123 napisała: > > Więc proszę raz jeszcze wszystkie OSZCŻĘDNE MAMY pokażcie budżet np jedzeniowy > z > rozpiską na każdy dzień. Bo jakkolwiek rozumiem, że można bez żalu zyć bez kawy > na mieście, butów za 200 zł to trudno mi sobie wyobrazić egzystencję bez loda, > jogurtu, soków czy owoców dla dziecka. A nijak przy kwocie 1000 zł nie sposób n > a > to wygospodarować. Więc bez przepychanki słownej, pokażcie, że się da. Przecież > ktoś, kto przeznacza 400 zł mies. na jedzenie musi to robic z ołówkiem w ręku, > więc wystarczy tylko skopiować. Obiecuję: nie szydzić, nie ośmieszać, nie kpić, > ale jak mnie sytuacja przyciśnie - to wykorzystam. Na razie wyobraźnia > podpowiada mi jedno: wegetacja. Dobry pomysł. Ile idzie na mieszkanie (już zakładając że mamy je po babci lub mieszkamy w domu rodziców), ile na bilety, ile na gazety, telefon, ubrania, ile na jedzenie? Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: Konkrety: jak żyć za 1000 zł 08.08.06, 10:00 betty214 napisała: > Dobry pomysł. Ile idzie na mieszkanie (już zakładając że mamy je po babci lub > mieszkamy w domu rodziców), ile na bilety, ile na gazety, telefon, ubrania, ile > na jedzenie? Aby zachować pewna przejrzystość proponuję zacząć od jedzenia, a potem do tego stopniowo dorzucimy inne pozycje. Możemy to robić w 2 grupach wiekowych, bo na pewno inne wymagania ma niemowlak inne uczeń. Ale może dla uproszczenia: 4 osobowa rodzina, gdzie wszystkie osoby jedzą mniej więcej to samo. Naprawdę przy najszczerszych chęciach nie widzę możliwości wyżywienia się za 500 zł/mies w dłuższym okresie czasu(nie mylić z przeżyciem: ostatecznie suchy chleb i woda też przez jakis czas wystarczą). Dodatkowe założenia: brak własnego ogródka, zwierzątek i dokarmiających dziadków. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Konkrety: jak żyć za 1000 zł 08.08.06, 10:19 Też czekam. Proszę podać bez akcji typu: 2 obiady tygodniowo u dziadków, własna zielenina z ogródka, własne zwierzątka, wyprawa do chłopa po ćwiartkę świni... Odpowiedz Link Zgłoś
betty214 Re: Konkrety: jak żyć za 1000 zł 08.08.06, 10:20 A ja myśle że będzie tak ciuchy z lumpeksu za grosze a dzieciom buty i kurtki na zime kupuje babcia z emerytury 850 zł dzieci (starsze) na basen i języki obce nie chodzą chyba że płaci za to dziadek albo ciocia wyjazd wakacyjny raz w roku do rodziny na wieś albo pod namiot ewentualnie wynajęcie taniego domku na tydzień i własne posiłki jeśli jest samochód to do spłaty kredytu dokłada sie babcia książki tylko z biblioteki mieszkanie po babci albo wspólnie z rodzicami nie kupuje sie soków tylko pije kompot robiony z owoców z własnej działki nigdy nie chodzi sie całą rodziną na obiad do restauracji wciela sie w życie zasady z forum pt Oszczędzamy Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Konkrety: jak żyć za 1000 zł 08.08.06, 10:29 Książki z biblioteki odpadają, muszę mieć bibliotekę w domu (przynajmniej nowe publikacje zawodowe), kserując wydawałam majątek. Basen, proszę bardzo: odkryty w Warszawie wstęp 15 zł osoba dorosła, 10 zł dziecko + parking + coś do picia na miejscu, czyli jedno wyjście w upalny dzień kosztowało nas circa 45 zł. Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: Konkrety: jak żyć za 1000 zł 08.08.06, 10:42 triss_merigold6 napisała: > Basen, proszę bardzo: odkryty w Warszawie wstęp 15 zł osoba dorosła, 10 zł > dziecko + parking + coś do picia na miejscu, czyli jedno wyjście w upalny dzień > kosztowało nas circa 45 zł. Dla mnie to okropne, aby nie móc skorzystać np własnie z basenu, ale są i tacy, którzy w ogóle tego nie potrzebują. A jeść jednak trzeba. Tylko co za 500 zł/4os/mies? Znam też nastolatki, którch nie stać na żaden wakacyjny wyjazd i liczą tylko dni do kolejnej możliwości darmowego skorzystania z basenu, w ramach miejskich akcji. To jednak wegetacja i nie ma tu nic do rzeczy, że np niezawiniona przez rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanna56 Re: Konkrety: jak żyć za 1000 zł 08.08.06, 10:42 triss_merigold6 napisała: > Książki z biblioteki odpadają, muszę mieć bibliotekę w domu (przynajmniej nowe > publikacje zawodowe), kserując wydawałam majątek. > Basen, proszę bardzo: odkryty w Warszawie wstęp 15 zł osoba dorosła, 10 zł > dziecko + parking + coś do picia na miejscu, czyli jedno wyjście w upalny dzień > > kosztowało nas circa 45 zł. Tyle to niestety kosztuje. Moje dzieci chodzą raz w tygodniu na naukę pływania. Koszt dla dwojga 42 zł za 45 minut. Kupujemy im dużo książek. Do biblioteki tez chodzimy ale niestety jest dość ubogo zaopatrzona. Ubrań dla 9 letniego chłopca nie wyobrażam sobie kupować w second-handzie, że się tak wyrażę. Buty na zimę dla dziecka to 150 zł a dzieci mam dwoje. Czasami idziemy na pizzę albo lody teraz w lecie. Mamy dużo wyższe zarobki a i tak staram sie nie wydawać na głupoty. Nie wyobrażam sobie żyć za 1000 zł gdy za mieszkanie płacimy 560 zł (sam czynsz, żadnych kredytów) Na dwutygodniowe wakacje w Polsce wydalismy 4 tyś i nie uważam że to dużo. Ale dzieci zwiedziły wiele miejsc. Na zagranicę mnie nie stać. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszkas72 Re: Konkrety: jak żyć za 1000 zł 08.08.06, 11:08 Nigdy nie zyłam z ołówkiem w ręku,nawet jak mielismy bardzo mało-dbałam po prostu,zeby mniej więcej wystarczyło.Da się zyć za 1000 zł w 4 osoby na pewno.Da się zyć całkiem fajnie,gdy jest nadzieja,że z czasem będzie coraz lepiej. Po cięzkich czasach zostało mi jednak trochę inne myslenie o pieniądzach,myslę,ze juz na zawsze.. Kupujemy duzo ksiązek,inwestujemy w edukacje dzieci ale ubrania maja głównie z second handów.Spojrzałam Zuzanno do szafy mojego prawie dziewięciolatka:wszystkie T-shirty,wszystkie szorty(nie pamiętam kupowania takich rzeczy w normalnym sklepie),większosc bluz.Podobnie dla młodszych-córce szafa się nie zamyka,nosi bluzeczki Diora za 5zł i wygląda bardzo elegancko.Z nowych rzeczy:buty,kurtki,czasem spodnie,ostatnio biała koszula na koniec roku w 5,10,15.Buty zimowe kupuję w firmowym stoisku "Neptuna":świetne,wytrzymałe,skórzane za ok.80zł,ich sportowe,skórzane sandały kosztują 50.Kurtki na zimę kupowałam po zimowych przecenach-duuużo taniej.Zalezy mi na dobrym wyglądzie dzieci,na pewno nie wyglądają gorzej od rówiesników,no inna sprawa,że ładni są wszyscy ale nie posłałabym dziecka do szkoły źle ubranego. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanna56 !!! do Agnieszkas 72 !!! 09.08.06, 09:12 Agnieszkas72 Nawet już kiedyś pisałam ne tym forum że naprawdę próbowałam nieraz zaglądać do ciucholandów i kupić coś dla siebie lub dzieci. Dziewczyny piszą że udaje im sie kupić tam bardzo fajne i tanie ciuchy. Widocznie ja zaglądam nie do tych lumpeksów co trzeba bo zwykle widzę same szmaty. Chętnie odkupiłabym od kogoś rzeczy które dziecko ponosiło przez pół roku i wyrosło. Sama mam dużo naprawdę bardzo fajnych i mało zniszczonych rzeczy po moich dzieciach i zwykle komuś je oddaję. Takie rzeczy chętnie bym odkupiła ale to co spotykam w ciucholandach to sa rzeczy które wyglądają jakby były używane przez 10 dzieci. Ostatnio jedna z forumowiczek poleciła mi lumpex w Sopocie przy Alei Niepodległości. Na pewno przy okazji tam zajrzę. Kiedyś udało mi się kupić kilka naprawdę fajnych ciuchów w lumpeksie. Ale dzieci były wtedy małe i te rzeczy były naprawde ładne i niezniszczone. Dla dzieci starszych nie ma juz nic takiego. Ale będę szukać..... Po lekturze tego wątku widzę tyle że wiele ludzi zarabia o wiele mniej niż my i radzi sobie doskonale. Czasem zastanawiałam się na co idzie tyle pieniędzy. Wiem że też na ciuchy. Kupujemy rzeczy w drogich sklepach choć również poluję na przeceny i wyprzedaże. Pozdrawiam Cię. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszkas72 Re: !!! do Agnieszkas 72 !!! 09.08.06, 09:31 Zuzanno.też raczej nie zaglądałam dopóki mi nie otworzyli pod naszym dawnym blokiem:Chełm,Biegańskiego,w pawilonie.Pierwszy raz po kupieniu poprzedniego dnia dość drogich bluz dla chłopaków w normalnym sklepie...I byłam w szoku. Wiesz,ja mam dzieci tego typu,że idą sie bawic i wracają z dziurą wyrwaną na srodku koszulki.To,że ta koszulka,choć fajna,kosztowała grosze,bardzo mnie odstresowuje.My z mężem mamy raczej droższe rzeczy np Alpinus ale w ostatniej sportowej kurtce chodziłam 5 lat,więc to inwestycja. Ale w ciuchlandzie kupiłam sobie śliczną tunikę,w której zaliczałam wszystkie większe wyjscia w ostatnich miesiącach ciązy.Lubię takie polowania,nie nastawiam się na nic i mam fajną niespodziankę.Albo nie, to zależy.Moja córka też uwielbia wyszukiwać ubrania. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanna56 Re: !!! do Agnieszkas 72 !!! 09.08.06, 09:56 agnieszkas72 napisała: > Lubię takie polowania,nie nastawia > m > się na nic i mam fajną niespodziankę.Albo nie, to zależy.Moja córka też uwielbi > a > wyszukiwać ubrania. Cieszę się że znalazłaś tu moją odpowiedź w tym dłuuuugim wątku...... Spróbuję też zacząć szperać. Może znajdę coś fajnego. PS. Bliżej mam do Sopotu niż na Chełm. Pozdrawiam Zuzanna Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 prośba o oszczędnych 08.08.06, 10:34 betty214 napisała: > A ja myśle że będzie tak No właśnie i tego się też obawiam. Przyznam szczerze, że do końca nie rozumiem tej całej przepychanki słownej typu: ja/ona potrafi, tudzież wytykanie jak można/nie można chodzić na obiad do restauracji, zamiast skupić się np na przykładowym TANIM MIESIĘCZNYM JADŁOSPISIE. Pewnych rzeczy po prostu przeskoczyć się nie da, przynajmniej ja nie potrafię; z pustego ... Ale może sie mylę, dlatego pokornie czekam na konkrety. Odpowiedz Link Zgłoś
malgra Re: Konkrety: jak żyć za 1000 zł 08.08.06, 10:37 ktoś kto nigdy nie musiał jakoś specjalnie zaciskać pasa nigdy nie zrozumie tych co muszą. Ja do tej pory mam w pamięci czasy kiedy na tydzień na 2 dorosłe osoby przeznaczaliśmy 20 zł na jedzenie. Co jedliśmy? Ziemniaki, chleb z margaryną i cebulę. Teraz jeżdżę dobrym autem, stać mnie na jedzenie w restauracjach ale nigdy, przenigdy nie będę się dziwiła innym,lub wręcz z nich drwiła(jak w niektórych tu wątkach),że zarabiają niewiele a potrafią z tego wyżyć. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: Konkrety: jak żyć za 1000 zł 08.08.06, 10:45 tu nie chodzi o drwine zupełnie ja chciała bym zrozumieć osoby które żyją za 1 tyś zł. No rozumiem matke samotnie wychowującą dziecko jej pensja 1 tyś. Straszne ale ona musi za tyle przeżyć. No dostaniew z funduszu alimentacyjnego ochłap w wysokości 170zł Co powiesz jednak o rodzinie w której małżonkowie pracują i zarabiają 1 tyś zł i im to starcza i dobrze im się żyje? Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanna56 Re: Konkrety: jak żyć za 1000 zł 08.08.06, 10:46 Ja nie drwię. Absolutnie nie przyszło mi to do głowy. Raczej współczuję że jest w Polsce taka sytuacja że ludzie tak mało zarabiają. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Malgra, ale kto tu drwi? 08.08.06, 10:47 Dziewczyny po prostu zwracają uwagę, że należy doliczać koszt rzeczy pozyskiwanych niekoniecznie za pensję - dochodem są także prezenty od rodziców/teściów; podobnie - pracuje się nie tylko za pensję - ale także przy hodowli drobiu/królików czy uprawie ogródka. Nie każdy jednak ma taką możliwość. Gdyby tak naprawdę wszystko policzyć dokładnie, to co zarabiamy i to, co dostajemy (sama też np. co tydzień jestem na obiedzie u Rodziców - tylko potem nie mówię, że zjadamy tygodniowo za kwotę X, skoro faktycznie jest to kwota x + koszt obiadu dwudaniowego i deseru dla 3 osób...) - to naprawdę nie widzę możliwości życia w 3 osoby za 1000 PLN. No, ale jeśli nie liczy się czynszu czy mediów, jeśli akurat opłaca je ktoś inny, nie liczy się zużycia np. kosmetyków czy ubrań dla dziecka dostawanych w prezencie oraz wielu innych rzeczy, o których wspominała m.in. Triss, no to wtedy faktycznie 1000 zł może wystarczać na resztę. Nie sądzę, aby któraś nie chciała poznać sposobu tańszego prowadzenia domu - i nie widzę nigdzie drwin, lecz jedynie niedowierzanie. Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: Malgra, ale kto tu drwi? 08.08.06, 10:56 iwoniaw napisała: > Nie sądzę, aby któraś nie chciała poznać sposobu tańszego prowadzenia domu - i > nie widzę nigdzie drwin, lecz jedynie niedowierzanie. Tak właśnie, niedowierzanie, a nie drwiny. Być może jest tak, że osoby na skraju ubóstwa, po prostu wstydzą się pisać, o tym jak zyją, co jedzą, niemniej puste hasła co poniektórych "wierzcie, da się" mnie nie przekonują w ogóle. Każdy z nas może znaleźć się w trudnej sytuacji, czy też zechce bardziej oszczędzać na konkretny cel, a wtedy taki podstawowy (REALNY) koszyk będzie, jak znalazł. Odpowiedz Link Zgłoś
malgra Re: Malgra, ale kto tu drwi? 08.08.06, 11:05 poczytajcie sobie wyżej wątki. Jedna dziewczyna pisze co jej rodzina je na śniadanie a druga odpowiada,że w obozach koncentracyjnych jedli więcej. Jak dla mnie zakrawa to na drwinę. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Malgra, ale kto tu drwi? 08.08.06, 11:30 Ja sie nie poczulam urazona ani troche.Wiem, ze dla przecietnego czlowieka taka ilosc jedzenia to racja glodowa.A ja sie bardzo ciesze, ze nie musze zjesc na dzien dobry 4 kanapek posmarowanych tluszczem z wedlina, by zaspokoic głod.Tradycyjne jedzenie uwazam za niezdrowe i tuczace i nauczylam sie jadac inaczej.Nie jem obiadow typu kotlet, ziemniaki i surowka, mieso spozywam bardzo rzadko.I bynajmniej nie chodzi tu o kwestie oszczednosci, bo moge wydac wiecej niz wydaje, ale po prostu o moje potrzeby w tym zakresie.I tak sie sklada, ze mam dziecko- niejadka, ktore duzo pod tym wzgledem mnie nie kosztuje. Choroby cywilizacyjne biora sie z obzarstwa, ja nie zamierzam powiekszac statystyk. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: Malgra, ale kto tu drwi? 08.08.06, 12:01 malgra napisała: > poczytajcie sobie wyżej wątki. Jedna dziewczyna pisze co jej rodzina je na > śniadanie a druga odpowiada,że w obozach koncentracyjnych jedli więcej. Jak dla > > mnie zakrawa to na drwinę. tak to była drwina i prosze nie mów mi że starcza ci w ciągu dnia na śniadanie obiad kolacje jeden nawet duży jogurt+0,5kg owoców. No sory ile to jest kalorii??1000 1500? po 2 miesiącach takiej diety będziesz ledwo powłóczyć nogami nie mówiąc o chwili zabawy z 8 letnim dzieckiem. No naprawde gruba nie jestem bardziej nawet chuda a musze zjesć i kawałek chleba i kawałek mięsa zwłaszcza zimą! Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: Malgra, ale kto tu drwi? 08.08.06, 12:02 aha a drwiłam tylko dlatego ze osoba jadająca na sniadanie jogurt i owoce nie musi oszczędzać na jedzeniu. Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: Konkrety: jak żyć za 1000 zł 08.08.06, 10:49 malgra napisała: > ktoś kto nigdy nie musiał jakoś specjalnie zaciskać pasa nigdy nie zrozumie > tych co muszą. Ależ ja doskonale rozumiem tych, co muszą! Znam osobiście kilka takich przykładów. >Ja do tej pory mam w pamięci czasy kiedy na tydzień na 2 dorosłe > osoby przeznaczaliśmy 20 zł na jedzenie. Co jedliśmy? Ziemniaki, chleb z > margaryną i cebulę. I ile tak pociągniesz? I to nie jest wegetacja? Wiesz, mam starsze ciocie w rodzinie, które wojnę przeżyły, wiele miesięcy na prawie głodówce. I dało się Czy w związku z tym mamy z dumą propagować ideę, że da się żyć o chlebie (choc nawet to chlebem trudno było nazwać), wodzie i ziemniakach? > Teraz jeżdżę dobrym autem, stać mnie na jedzenie w restauracjach ale nigdy, > przenigdy nie będę się dziwiła innym,lub wręcz z nich drwiła(jak w niektórych > tu wątkach),że zarabiają niewiele a potrafią z tego wyżyć. Odwracasz kota ogonem. Ja się nie dziwię, że potrafią (muszą), ja się dziwię, JAK może zdrowo odżywiać się osoba za 100-150 zł/mies. Odpowiedz Link Zgłoś
betty214 Re: Konkrety: jak żyć za 1000 zł 08.08.06, 11:00 Tak, to jest faktycznie niedowierzanie że można przeżyć nawet za 2000 w 4 osoby. Może jednak ktoś tu przedstawi koszty i swój całodzienny jadłospis. Odpowiedz Link Zgłoś
zojkaojka Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 08.08.06, 11:10 I ja tez nadziwic sie nie moge.Ale bardziej sie dziwie ze na 3 osoby 4 tys niestarcza bo za 1 tys to sama zylam i sie da.A wielkosc miasta ma ogromne znaczenie -wiem bo sprawdzalam.Nawet bylo kiedys takie opracowanie chyba w "Polityce" :srednie zarobki w kilku zawodach w danym miescie i koszt zycia w tymze.Sprawdzano ile zostaje(lub brakuje ).I choc W-wa najwiecej zarabiala to przy takim "zyciowym"podejsciu do problemu byla dopiero gdzies w polowie.Najlepiej wypadly Katowice.A my w 6 osob mamy ok 4200/mies i nienarzekam.Inna sprawa ile kosztuje mojego milego zdobycie tej kasy - pracuje do22. Odpowiedz Link Zgłoś
betty214 Może bez sensu jest ta dyskusja 08.08.06, 11:17 Jedno co mnie uderzyło to chyba to że ktoś stwierdził że żyje mu sie wspaniale za 3000 a ma dwoje dzieci i męża. Pewnie że można za to przeżyć. Ale czy tak wspaniale? Ludzie pewnie mają rózne wymagania i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 mnie żyje się zupełnie dobrze za ok 3000 08.08.06, 11:21 i nie jest to wegetacja, tak jak uważa warszawka. Dziecko chodzi na angielski, ma prywatne lekcje muzyki. Mamy 2 samochody. Żyjemy sobie szczęśliwie i wcale nam do szczęścia obiady w knajpach nie są potrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś
betty214 Re: mnie żyje się zupełnie dobrze za ok 3000 08.08.06, 11:31 Skoro tak mówisz to pewnie tak jest. Ale błagam powiedz jak udało wam sie kupić dwa samochody przy takich zarobkach? Czy macie AC na każdy samochód? Czy daleko dojeżdżacie do pracy (koszt paliwa)? Bo to że mieszkania nie musieliście kupować to już wiem. Czy kupiłaś sobie kiedys buty za powiedzmy 200zł? Czy wy sami (nie rodzina) kupujecie dzieciom ubrania (nie w lumpeksie)? Czy chciałabyś więcej zarabiać wykonując tą samą pracę? Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Re: mnie żyje się zupełnie dobrze za ok 3000 08.08.06, 11:43 oba samochody są ubezpieczone. Ponieważ nie pobraliśmy się wczoraj to dorabianie się trwało kilkanaście lat. W tej chwili mamy urządzone mieszkanie i niczego nam nie brakuje. Nie kupuję w lupeksach. Czasem coś dla dziecka wyszpera moja siostra, która ma do tego niezwykłego nosa. Ale ja wogóle mam podejście do ciuchów dla dzieci specyficzne, bo nie widzę potrzeby kupowania dzieciom drogich rzeczy z których i tak po kilku miesiącach wyrosną. Pytałaś o buty. W regionie gdzie mieszkam skórkowe pantofle kosztują ok 150- 180 zł, więc nigdy nie zapłaciłam więcej niż 200 zł. No chyba, że mówimy o butach zimowych, których zresztą nie kupuję co roku. Na żywność wydaję około 150 zł tygodniowo. Do pracy mam 13 km. Tankuję 2 razy w miesiącu. Mąż ma samochód o mniejszej pojemności baku, ale pali mniej. Też do pełna tankuje dwa razy w miesiącu. To jest koszt około 500 zł miesięcznie. Chemię i suche żywnościowe produkty kupuję raz na kilka miesięcy w Makro. Zwykle płacę rachunek ok. 300 zł. Za światło płacę ok 65 zł miesięcznie, za wodę 35 zł, za internet 35 zł, za komórkę i telefon 100, za wywóz śmieci 14 zł. Coś jeszcze? Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: mnie żyje się zupełnie dobrze za ok 3000 08.08.06, 11:55 elena70 napisała: >Na żywność wydaję około 150 zł tygodniowo. A mogłabys zdradzić szczegółowe menu? Rozumiem, że to całość kosztów związanych z wyżwieniem. > Do pracy mam 13 km. Tankuję 2 razy w miesiącu. Mąż ma samochód o mniejszej > pojemności baku, ale pali mniej. Też do pełna tankuje dwa razy w miesiącu. To > jest koszt około 500 zł miesięcznie. Dolicz do tego jeszcze koszt ubezpieczenia, tudzież napraw (amortyzację). > raz na kilka miesięcy w Makro. Zwykle płacę rachunek ok. 300 zł. Za światło > płacę ok 65 zł miesięcznie, za wodę 35 zł, za internet 35 zł, za komórkę i > telefon 100, za wywóz śmieci 14 zł. Coś jeszcze? Ogrzewanie, ciepła woda (gaz? prąd?) Wydatki na zdrowie (lakrstwa też trzeb czasami kupić), odkładanie na wakacje. Odzież rocznie : 12mies Na razie piszemy o całkowitym miesięcznym minimum. A tak na marginesie, pomiędzy 1 tys. a 3 jest spora różnica Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Re: mnie żyje się zupełnie dobrze za ok 3000 08.08.06, 11:59 Śniadanie dziś: bułka z masłem, wędliną i pomidorem, herbata. Obiad: zupa pomidorowa z ryżem, ziemniaki, fasolka szparagowa, jajko sadzone, kompot z jabłek. Deser: arbuz Kolacja: leczo z kabaczka z kiełbasą, herbata, chleb z masłem. Rozliczenia kwotowego nie prowadzę, bo nie mam takiej potrzeby. Nigdy nie brakuje mi na życie. Zawsze do pierwszego zostaje z naszych pensji od 500 do 800 zł. Odpowiedz Link Zgłoś
juzkak Re: mnie żyje się zupełnie dobrze za ok 3000 08.08.06, 12:01 I nigdy samochody sie nie psuja? Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Re: mnie żyje się zupełnie dobrze za ok 3000 08.08.06, 12:03 Wyobraź sobie, że opel nigdy nie wysiadł. Ale wszystko jeszcze przed nim. )) Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Elena 08.08.06, 12:18 elena70 napisała: > Rozliczenia kwotowego nie prowadzę, bo nie mam takiej potrzeby. Ok, rozumiem. Jednak ogólnikowe 7 zł na os. dziennie (jak wynika z Twoich danych) na jedzenie jest nierealne. Jogurt, mleko - to już ok 1-2 zł, uwielbiam owoce to juz jakieś 2-3 zł dz., woda czy sok do picia kolejne 1-2 zł, dodajmy do tego loda za 1 zł, a gdzie reszta??? Nie rozważamy tutaj diety-cud czy tez przetrwania, ale normalne jedzenie. Z jednej strony mamy piszą, że 10 zł dz. na kolonii dla dziecka oprócz jedzenia to znowu nie takia wygórowana kwota, a z drugiej - ze za 7 zł można normalnie sie wyzywić. Ja chyba jestem z innej planety ... >Nigdy nie > brakuje mi na życie. W to wierzę, bo tak krawiec kraje ... >Zawsze do pierwszego zostaje z naszych pensji od 500 do > 800 zł. Czyli wychodzi, ze nawet Ty za 2 tys w 3 osoby nie dałabyś rade normalnie zyć. Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: mnie żyje się zupełnie dobrze za ok 3000 08.08.06, 11:37 elena70 napisała: > Żyjemy sobie szczęśliwie Elena, powiem dosadnie: nie zaśmiecaj już tego wątku. To, że TY POTRAFISZ (tylko nie chcesz ujawnić szczegółów) to JUŻ wiemy. Dopuść więc do głosu te, które chcą się podzielić patentem na oszczędność, bo Twoje kolejne HASŁA niewiele wnoszą. A tak w ogóle to cieszę się, że jesteś szcześliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
betty214 Re: mnie żyje się zupełnie dobrze za ok 3000 08.08.06, 11:49 > elena70 napisała: > > Żyjemy sobie szczęśliwie > Dom dała mama. Mają dwa 10 letnie samochody typu maluch. Do pracy blisko więc nie tracą pieniedzy na dojazdy. Wakacje w domu lub u babci na wsi. Ciuchy z lumpeksu. Kino raz w roku, teatr raz na dwa lata. Po co jechać za granicę, iść do restauracji, do aquaparku? Po co jechać w góry, nad morze, zwiedzać? Po co kupić sobie raz dla przyjemności ciuch za 300zł? Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Re: mnie żyje się zupełnie dobrze za ok 3000 08.08.06, 11:54 CC i 6 letni Opel . W ubiegłym roku Karpacz, w tym roku Szczyrk. Ciuchów nie kupuję w lupeksie. Kino raz na dwa miesiące. Często jeździmy na wycieczki, mamy rowery turystyczne i bagażnik na dach. Bardzo lubimy zwiedzać. A twoje warszafffskie teksty mnie nie wzruszają!!! Odpowiedz Link Zgłoś
betty214 Re: mnie żyje się zupełnie dobrze za ok 3000 08.08.06, 11:59 O... denerwujesz się. Nie mieszkam w Warszawie i w ogóle rzadko tam bywam. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: mnie żyje się zupełnie dobrze za ok 3000 08.08.06, 13:44 Nie rozumiem jak 6letni samochód nie psuje się. Poprzedni 6letni samochód fiat punto (100 000 km przebiegu) musieliśmy sprzedać bo nonstop się psuł i nie starczało nam na naprawy. Teraz znowu mamy 6 letnie renault i niestety ta sama historia zaczął się regularnie 2,3 razy w miesiącu psuć -każda naprawa to 400 - 1500 zł. Mieszkamy na peryferiach miasta, wszędzie daleko, dziecko wymaga regularnych wizyt u lekarza, rehabilitanta. Do szkoły też trzeba je dowieźć. Autobus jeden na godzinę i kilka przesiadek, żeby dojechać np do CZD. Tak naprawdę też powinniśmy mieć 2 samochody, żeby w miarę wygodnie funkcjonować. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: mnie żyje się zupełnie dobrze za ok 3000 08.08.06, 13:45 Normalnie- nie psuje sie.Ja mam starsze auto i jedyne co zrobilam kupujac je 2 lata temu to wymiana klockow.I jezdze codziennie po naszych dziurawych wroclawskich jezdniach. Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 pomińmy szcześliwe ... 08.08.06, 13:52 zbiegi okoliczności lola211 napisała: > Normalnie- nie psuje sie.Ja mam starsze auto i jedyne co zrobilam kupujac je 2 > lata temu to wymiana klockow.I jezdze codziennie po naszych dziurawych > wroclawskich jezdniach. Mając kilkuletni samochód musisz miec przewidzianą w budżecie kwote na jego naprawę, bo kiedyś zacznie sie psuc i trzeba słono płacić (albo wymienic na nowy), a i normalna eksploatacja kosztuje typu olej i inne wymienne rzeczy Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: pomińmy szcześliwe ... 08.08.06, 14:03 Odpukac naprawde nie ponosze wiekszych kosztow, jesli chodzi o auto.Mam zaprzyjaźnionych mechanikow i jakby co to pomoga- zalatwia mi tansze czesci, za robote inaczej policza.W ogole duzo oszczedzamy poprzez znajomosci- a moj facet wlasciwie w kazdej branzy kogos zna. Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: pomińmy szcześliwe ... 08.08.06, 14:14 lola211 napisała: > Odpukac naprawde nie ponosze wiekszych kosztow, jesli chodzi o auto.Mam > zaprzyjaźnionych mechanikow i jakby co to pomoga- zalatwia mi tansze czesci, z Ja Ci wierzę, ale w takim razie mówiąc o pewnym nieosiagalnycm minimum należałoby na wstępie napisać, cos w stylu: Mam to szczęście, że - samochód mi się nie psuje - miesa (serków, jogurtów?) prawie nie jadamy - na mieszkanie nie musiałam oszczedzać (spłacac kredytu) - mamy własne owoce, soków nie kupujemy - mam zaprzyjaźnionych mechaników (lekarzy?) - mieszkam w tanim regionie - utrzymanie mieszkania (domu) niewiele mnie kosztuje, bo ... - itp, itd Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: mnie żyje się zupełnie dobrze za ok 3000 08.08.06, 12:02 betty214 napisała: > Po co kupić sobie raz dla przyjemności ciuch za 300zł? Betyy, nie kpij proszę, bo będziemy obracać się w kółko odbijajć piłeczkę. Elena zaczęła podawać konkrety, i dobrze. Ja dalej uważam, że za 1 tys zł w miescie 3 osoby, będace na pełnym, samodzielnym utrzymaniu nie przezyją bez pomocy i długów, 2 tys - też trudno mi sobie wyobrazić na dłuższą metę, ale za 3 tys. to się juz da. Może elana ma rację, że u niej całkiem normalnie? Pozwólmy się jej wypowiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: Może bez sensu jest ta dyskusja 08.08.06, 11:34 betty214 napisała: > > Jedno co mnie uderzyło to chyba to że ktoś stwierdził że żyje mu sie wspaniale > za 3000 a ma dwoje dzieci i męża. No, właśnie ... > Pewnie że można za to przeżyć. Ale czy tak > wspaniale? Ludzie pewnie mają rózne wymagania i tyle. A ja nie zgadzam sie, że chodzi tu o poziom wymagań. To raczej kwestia dumy i dowartościowania się (ja potrafię, nie przyznam się, że jest mi źle). Wymagania: mogę nie chodzić do restauracji, nie jeździć na wycieczki, zrezygnować z wszelkich zajęć dodatkowych dla siebie i dzieci, ograniczyć do minimum wydatki na jedzenie i każdy produkt spożywczy i lekarstwo pieć razy skalkulować przed kupnem, nie jeździć na wakacje, wymieniać odzież raz na 3-5 lat, nie kupować dzieciom słodyczy i ... być szczęśliwsza od niejednej bogatej, ale twierdzić, że jest to wspaniałe, dostatnie życie na poziomie XXI w, a moje dzieci nie czują się gorsze, a ja nie tęsknię do normalności i wydawania więcej na jedzenie niż 3 zł dz/os to po prostu swego rodzaju obłuda. Pomijam odosobnione przypadku, typu pustelniczego, co to świadomie ograniczają się do korzonków Dyskusja jest o tyle bez sensu, że te, które twierdzą, że "da się" - milczą pytane o konkrety. Odpowiedz Link Zgłoś
betty214 Re: Może bez sensu jest ta dyskusja 08.08.06, 11:40 > > Dyskusja jest o tyle bez sensu, że te, które twierdzą, że "da się" - milczą > pytane o konkrety. Poczekajmy jeszcze. Może nadejdzie odpowiedź. Odpowiedz Link Zgłoś
betty214 Dobrze Elena... 08.08.06, 12:12 ... już wiem dlaczego u mnie idzie więcej pieniędzy. Telefon i komórki 140 zł Woda, prąd, ogrzewanie, wywóz smieci,fundusz remontowy(blok) 700zł jeden samochód-paliwo i ubezp. 800 zł zakupy raz w tygodniu (jedzenie) 500 zł Za samą wodę płacę ( juz w czynszu )180 zł a ty 35 zł! Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 kwestia regionu 08.08.06, 12:15 i miejsca gdzie się mieszka. Ja nie ukrywam, że mieszkam na wsi. Acha i żeby nie było!!! Nie uprawiam ogródka. Warzywa kupuję na ryneczku. Ziemniaki na zimę też!!! Kury i inne zwierzaki też omijam z daleka. Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: kwestia regionu 08.08.06, 12:23 elena70 napisała: > i miejsca gdzie się mieszka. a może żołądków? Swego czasu pracowałam z panią, która: I sniadania nie jadła, na II przynosiła 1 kromke chleba cienko posmarowaną dźemem lub miodem, dwa razy widziałam ją w akcji obiadowej (eh, aż trudno uwierzyc, a jednak). Bynajmniej w złej sytuacji materialnej nie była, więc to nie kwestia oszczędności. Ja raczej tez mało jem (oprócz owoców - mogę "tony"), ale widzę, że inni mogą w ogóle zyc prawie powietrzem ... Ja nie ukrywam, że mieszkam na wsi. Acha i żeby > nie było!!! Nie uprawiam ogródka. Warzywa kupuję na ryneczku. Ziemniaki na zimę > > też!!! Kury i inne zwierzaki też omijam z daleka. Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: kwestia regionu 08.08.06, 18:42 Zoladkow tez) Jem bardzo malo - raz dziennie. Za to mam frncuzkie podniebienie Zawsze na obiad jest mieso lub ryba lub owoce morza. Ja jeszcze ziemniaki z jajkiem sadzonym zjem, ale maz to juz wybrzydza, wiec nie robie. maz kanapki musi miec bogate. Jednym plasterkiem na chlepie sie nie zadowoli - musi miec 4 plastry szynki + pomidor + ser zolty z dwa plasterki + ogorek + rzodkiewka do tego posmarowany sosem tatarskim lub majonezem. W domu musze miec zawsze winogrona i melony( nie wazne,ze nie w sezonie). Warzywa tez musze miec w lodowce zawsze w tym ogorki , pomidory, salata i szpinak. Wiec coz, ze malo jem jak i tak na jedzenie idzie chyba najwiecej pieniedzy Odpowiedz Link Zgłoś
betty214 Re: kwestia regionu 08.08.06, 12:24 Pewnie trochę jest to kwestia regionu i cen. Nic nie mam przeciwko wsi. Sama planuje się tam kiedyś przenieść. Odpowiedz Link Zgłoś
betty214 Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 12:19 I na ciuchy dla 4 osób myślę że wyjdzie średnio 400 zł miesięcznie. Średnio. Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 12:24 To każdemu z nas miałabym co miesiąc kupić coś za 100 zł??? A ty nie pierzesz ciuchów tylko wyrzucasz???? Skąd ci się biorą takie kwoty? Odpowiedz Link Zgłoś
crises Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 12:43 >Skąd ci się biorą takie kwoty? Stąd, że chcąc utrzymywać jaki-taki stan garderoby i nie korzystając z lumpeksów tyle się wydaje. Średniej jakości ciuch polskiej firmy (powiedzmy, klasy Reserved albo Tatuum) to jakieś 70 zł za t-shirt, 150 zł za spodnie, ze 120 za sweter. Starcza średnio na 2-3 lata, potem nadaje się tylko do sprzątania. Do tego dochodzą buty (normalne buty to 200 zł, raczej 300), jakaś bielizna, która też się niszczy, okrycia zimowe - tych może i nie kupuje się co roku, ale jest to poważny wydatek, nawet jeśli nie ma to być płaszcz z wielbłądziej wełny. Tak więc, jeśli się nie odziedziedziczyło ponadczasowej kolekcji typu kostium od Chanel albo płaszcz od Armaniego, w garderobę trzeba cały czas inwestować. Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 12:47 75 zł za podkoszulek???? Matko Boska!!!! W życiu nie kupiłam sobie podkoszulka za 75 zł i wyobraź sobie, że w normalnych nie firmowych sklepach też są dobre gatunkowo rzeczy. Sweter za 120 to też przesada. Odpowiedz Link Zgłoś
crises Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 12:57 Nie wiem, co to są "normalne niefirmowe sklepy", nie mam czasu na chodzenie i grzebanie po osiedlowych sklepikach i bazarach ze stoiskami szczękowymi pani Gieni, i zastanawianie się, czy ta bluzka wytrzyma 3 prania czy aż 5. Kupując w sklepach firmowych, nawet tych tanich (a celowo wymieniłam tanie) mniej-więcej wiem, jakiej jakości mogę się spodziewać. To oczywiście nie jest jakaś super- hiper jakość i ciuchy dla przyszłych pokoleń, ale wiem, że t-shirt za 15 złotych ma minimalne szanse na wytrzymanie 3 prań, więc wolę taki za 75 zł, w kórym pochodzę ze 3 sezony. Do pracy. Nie po domu do sprzątania. Po prostu w dziedzinie ciuchów nie opłaca się kupować ekstremalnie tanich rzeczy, bo się szybko niszczą. A przyzwoity sweter kosztuje to raczej koło 200-300 zł. Zapomnieliśmy poza tym o czymś takim jak kosmetyki i perfumy - z kremu Nivea i perfum "Być może" się wyrasta. To oczywiście nie są artykuły pierwszej potrzeby i takich zakupów nie robi się codziennie, ale nie mogąc sobie raz na jakiś czas kupić dobrego zapachu czy sensownego kremu czułabym się upodlona. Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 13:03 crises napisała: >ale wiem, że t-shirt za 15 > złotych ma minimalne szanse na wytrzymanie 3 prań, więc wolę taki za 75 zł, w > kórym pochodzę ze 3 sezony. Do pracy. Nie po domu do sprzątania. Po prostu w > dziedzinie ciuchów nie opłaca się kupować ekstremalnie tanich rzeczy, bo się > szybko niszczą. No właśnie ... Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 13:07 Normalne sklepy, gdzie jest odzież polskich producentów. Nie ma u ciebie takich sklepów? Nie mówię o bazarach, ani ryneczkach. Odpowiedz Link Zgłoś
crises Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 13:24 Tatuum i Reserved to są właśnie normalne sklepy polskich producentów. Może podasz jakieś nazwy? Odpowiedz Link Zgłoś
betty214 Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 12:59 No tak. Ja się cieszę jak są wyprzedaże sezonowe w Tatuumie albo w Jackpocie i uda mi się kupić sweter super tanio czyli za...120zł. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 13:02 betty214 napisała: > No tak. > > Ja się cieszę jak są wyprzedaże sezonowe w Tatuumie albo w Jackpocie i uda mi > się kupić sweter super tanio czyli za...120zł. no przepłacasz betty przepłacasz ja w jackopcie kupuje spodnie po 19 a swetry po 20zł podczas przecen ))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 13:22 betty214 napisała: > Akurat! Gdzie ten Jackpot? platan w Bytomiu zdaje się Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 12:56 Średniej jakości ciuch polskiej firmy (powiedzmy, > klasy Reserved Ostatnio tam kupilam- dla dziecka pelno ubran za 150 zł., dla siebie sliczny czarny sweter(przy "ciele") za 35 zł., topy 2 po 20 zł. za szt., spodnie za 50 zł.Wszystko w przecenach, oszczednosc jakies 50-70%.I nie sa to modele sprzed wiekow. Odpowiedz Link Zgłoś
crises Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 13:02 Och tak, też mam stamtąd bluzki po 35 zł, zgadza się, można sie tam ubrać za małe pieniądze, tylko trzeba zapolować. Odpowiedz Link Zgłoś
betty214 Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 12:49 Piorę. Dlatego chyba dużo płacę za wodę. Wydaję tyle ŚREDNIO. Płaszcz na zimę dla mnie za 1000zł. Noszę 2-3 sezony. Kurtka dla męża za 900 zł. Też nosi 2-3 sezony. W ciągu 12 miesięcy dla 4 osób kupuję po 2 pary butów. Dla nas po 200-300 zł a dla dzieci po 100-150 zł. Dla dziecka 6 bluzeczek na rok po 20-40 zł. A dzieci mam dwoje. Jedne porządne spodnie dla syna to 100 zł. A co to są jedne spodnie dla chłopca? Dla mnie spodnie to 300zł, dla męża też. Pewnie że nie kupuję tego co miesiąc ale tyle chyba wyjdzie średnio. Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 12:53 no widzisz, a ja kupiłam kurtki na zimę sobie i mężowi po 150 zł. Za płasz zimowy dałam w ubiegłym roku 400. Spodnie, czy spódnica to wydatek maX 100- 120 zł. Dziecku dzinsy kupiłam za 35 zł. Inna bajka po prostu !!! Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 12:59 elena70 napisała: > no widzisz, a ja kupiłam kurtki na zimę sobie i mężowi po 150 zł. Za płasz > zimowy dałam w ubiegłym roku 400. Spodnie, czy spódnica to wydatek maX 100- 120 > > zł. Dziecku dzinsy kupiłam za 35 zł. Inna bajka po prostu !!! no dobra ale nie kupisz "innego" kurczaka po niższej cenie tańszego jogurtu (no ok może kosztować i 90gr)czy makaronu bo nikt nie pisze o makaronie za 9zł tylko o takim za 1-2zł Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 temat jedzenia znowu uciekł; 08.08.06, 13:06 mkolaczynska napisała: > no dobra ale nie kupisz "innego" kurczaka po niższej cenie tańszego jogurtu > > (no ok może kosztować i 90gr)czy makaronu bo nikt nie pisze o makaronie za 9zł > tylko o takim za 1-2zł Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: Dobrze Elena... - chodzi o min, przyzwoity kos 08.08.06, 13:00 betty214 napisała: > Piorę. Dlatego chyba dużo płacę za wodę. > > Wydaję tyle ŚREDNIO. Płaszcz na zimę dla mnie za 1000zł. Noszę 2-3 sezony. > Kurtka dla męża za 900 zł. Też nosi 2-3 sezony. W ciągu 12 miesięcy dla 4 osób > kupuję po 2 pary butów. Dla nas po 200-300 zł a dla dzieci po 100-150 zł. > Dla dziecka 6 bluzeczek na rok po 20-40 zł. A dzieci mam dwoje. Jedne porządne > spodnie dla syna to 100 zł. A co to są jedne spodnie dla chłopca? > Dla mnie spodnie to 300zł, dla męża też. Pewnie że nie kupuję tego co miesiąc > ale tyle chyba wyjdzie średnio. Ale z pewnością mozemy uznać, że wydatki na takim poziomie to juz nie jest niezbędne minimum. W przypadku pewnych wyliczeń nigdy do wspólnego mianownika nie dojdziemy, bo kazdy ma inne wymagania. Odpowiedz Link Zgłoś
crises Re: Dobrze Elena... - chodzi o min, przyzwoity ko 08.08.06, 13:04 > Ale z pewnością mozemy uznać, że wydatki na takim poziomie to juz nie jest > niezbędne minimum. W ten sposób rozumując nie ma nic takiego jak ciuchowe minimum, bo w sumie można się ubierać w rzeczy podkradzione z kubłów PCK albo podarowane przez rodzinę. Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: Dobrze Elena... - chodzi o min, przyzwoity 08.08.06, 13:08 ...koszyk crises napisała: > W ten sposób rozumując nie ma nic takiego jak ciuchowe minimum, bo w sumie > można się ubierać w rzeczy podkradzione z kubłów PCK albo podarowane przez > rodzinę. Dlatego prosiłam o początkowe ograniczenie się do jedzenia Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: Dobrze Elena... - chodzi o min, przyzwoity ko 08.08.06, 13:08 crises napisała: > > Ale z pewnością mozemy uznać, że wydatki na takim poziomie to juz nie jes > t > > niezbędne minimum. > > W ten sposób rozumując nie ma nic takiego jak ciuchowe minimum, bo w sumie > można się ubierać w rzeczy podkradzione z kubłów PCK albo podarowane przez > rodzinę. dobra wróćmy do meritum ciuchy/kosmetyki kino czy ksiązka precz jak wyżywić 3-4 osobową rodzine za 400 500zł nie mając działki wspomozenia rodziców chodowli królików itd., jadając troche mięsa serów warzyw owoców i tak!! czasem słodyczy. Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 nikt nie chce zdradzic tej tajemnicy - JAK? 08.08.06, 13:11 mkolaczynska napisała: jak wyżywić > 4 osobową rodzine za 400 500zł nie mając działki wspomozenia rodziców chodowli > królików itd., jadając troche mięsa serów warzyw owoców i tak!! czasem słodyczy Odpowiedz Link Zgłoś
crises Re: Dobrze Elena... - chodzi o min, przyzwoity ko 08.08.06, 13:13 OK. To ja też czekam na szczegółowe dane na temat zdrowego, urozmaiconego i wystarczająco obfitego jedzenia dla 3 osób za 400 zł miesięcznie bez królików na balkonie i świniaka w wannnie. Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 12:28 Wy macie swój punkt widzenia i nic was nie przekona. Ja nie czuję się upokorzona życiem za 3000 z całą rodziną. Jest wiele osób, które chciały by mieć takie zarobki albo wogóle mieć pracę. Nie sądzę, że by o wartości życia rodzinnego świadczyły zagraniczne wakacje, obiady w knajpach i wieczory w pubach, ale widocznie o coś innego chodzi mi w życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 12:34 elena70 napisała: . Nie sądzę, że by o wartości życia > rodzinnego świadczyły zagraniczne wakacje, obiady w knajpach i wieczory w > pubach, ale widocznie o coś innego chodzi mi w życiu. O wartości nie. O jakości jak najbardziej. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 12:52 > O jakości jak najbardziej. Nie do konca. Ja za knajpianymi obiadami nie przepadam, bo ..troche sie brzydze.Wole wiedziec co jem od poczatku do konca.Czasem jednak staram sie o tym nie myslec i ide do knajpy na obiad.Puby? Trzeba lubic, mnie mecza.Kiedys przesiadywalam, i owszem, teraz po prostu mi sie nie chce. Czy przez to moje zycie jest ubozsze? Byłoby, gdybym nie mogla z przyczyn finansowych tam bywac, a tak -wcale mi tego nie brakuje, to moj wybor. Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 12:58 lola211 napisała: > >-wcale mi tego nie brakuje, to moj wybor. Ale o to właśnie chodzi. O możliwośc wyboru. Nie chodzisz do restauracji, bo nie lubisz, ale np: chodzisz na prestiżowe wydarzenia ze świata sztuki - surfujesz na malediwach - czy_co_tylko_lubisz. Jakość życia to możliwośc spędzania czasu - wyboru rozrywek - wyboru jedzenia nawet - zgodnie z naszymi upodobaniami. Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 12:56 elena70 napisała: > Wy macie swój punkt widzenia i nic was nie przekona. Ja nie czuję się > upokorzona życiem za 3000 z całą rodziną. I bardzo dobrze > Jest wiele osób, które chciały by > mieć takie zarobki albo wogóle mieć pracę. Z pewnością. Przecież nikt nie wmawia, że żyjesz na skraju nędzy. >Nie sądzę, że by o wartości życia > rodzinnego świadczyły zagraniczne wakacje, obiady w knajpach i wieczory w > pubach, Zgadzam sie z Toba, ale jeśli nie mogłabym sobie pozwolic na kg truskawek czy czereśni, brzoskwinię, sok, wodę mineralną czy loda lub drożdżówkę dla dziecka to już ta wartość życia jest dyskusyjna. A ja dalej uważam, że kwota która podałas na jedzenie jest ZANIŻONA w stosunku do normalnego żołądka i standardu. >ale widocznie o coś innego chodzi mi w życiu. Nie obrażaj się, jeśli ktoś coś palnie. Dobrze jest widzieć ludzi szczęsliwych i zadowolonych z tego, co maja. Mozna chodzić w podkoszulku i za 15 zł, i za 100 zł, a dyskusja ma pokazać, na ile jestesmy rózne, a na ile pewne kwoty sa wyssane z palca. Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 12:59 to ile np. kosztuje bochenek chleba, kostka masła, kilogram ziemniaków? Bo w nas mały chleb 1,45 masło 2.95 (częściej kupuję w Makro kilka osełek i trzymam w zamrażalniku) ziemniaki 1,20. Może u was żywność jest droga skoro potraficie wydać 500 zł podczas jednych zakupów? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Alez proszę: 08.08.06, 13:08 Właśnie wróciłam z bazaru. TANIEGO. - ziemniaki 1,60 zł kg - borówka amerykańska 18 zł kg - pomidory 2-3 zł kg - jabłka od 3 zł kg - cukinia 3 zł kg - maliny 5 zł kg - chleb baltonowski (zwykły) 1,90 - schab bez kości 19 zł kg - piersi z kurczaka 14,50 zł kg - żółte sery (srednio) 20 zł kg Nie kupuję kosmicznych ilości tylko po 10 dkg różnych wędlin, po 05-1 kg owocow, kilka pomidorow itd. Nie kupuję słodyczy, czipsów, napojów gazowanych. Wydaję na żarcie zdecydowanie więcej niż 150 zł tygodniowo. Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Re: Alez proszę: 08.08.06, 13:10 Triss, nie widzisz różnicy w cenach? Na samym bochenku chleba masz 45 gr, na kilogramie ziemniaków 70 gr. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Alez proszę: 08.08.06, 13:21 Widzę tę różnicę. Koszty dodatkowe życia w Warszawie, pod Grójec po ziemniaki nie będę jeździła. Czyli wracamy do punktu wyjścia - nie tylko dochody są ważne ale koszty utrzymania w danym miejscu. A Elena, tak na marginesie... podałam Ci możliwości pracy w oświacie lepiej płatne niż nauczanie w szkole na etacie, nic Ci nie pasuje? Naprawdę mozna sporo fajnych rzeczy robić. Odpowiedz Link Zgłoś
crises Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:08 Taa, przypomina się dowcip o kalorycznym wyżywieniu armii radzieckiej "5000 kalorii? Niemożliwe, nikt nie zje 10 kg ziemniaków dziennie." Odpowiedz Link Zgłoś
betty214 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:09 Za chleb płacę 1,50. Masło w supermarkecie ok. 3zł. Pierś z kurczaka 15 zł za kg. Jemy za to duzo owoców. Brzoskwinie i nektarynki po 6 zł. Śliwki niestety strasznie drogie, po ok.7 zł, banany po 4-5 zł. Kalafiory i brokuły po 5-6 zł. Dużo wydajemy na jogurty i twarożki smakowe. Jakiś chlebek chrupki za 3,50. Czasami jakieś mrożonki Hortex typu warzywa na patelnię. No faktycznie z 500 zł tygodniowo na jedzenie mi wychodzi. A, jeszcze jakies wino czy piwo, ale to nie tak często. Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Owoce kupuję na ryneczku... 08.08.06, 13:12 brzoskwinie 4 zł, kalafior 3,5 kapusta 2 zł, wiśnie 3,5zł. Serki najwyżej raz w tygodniu po danone, bo dziewczyny nie przepadają. Wolą biały ser z pomidorem i śmietaną. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: Owoce kupuję na ryneczku... 08.08.06, 13:21 elena70 napisała: > brzoskwinie 4 zł, kalafior 3,5 kapusta 2 zł, wiśnie 3,5zł. kurcze no to masz 4-5 brzoskwiń dla każdego po jednej na deser niech nawet będzie to już 1zł na osobe. kalafior zrobisz z niego zupe kalafiorową (+śmietana+wegeta+ieś przyprawy) a część podasz w postaci dodaku do II dania. dobra liczmy ten obiad na 3zł na osobe(mięso 1,50-2zł+jeszcze jakiś dodatek) dodaj jakieś śniadanie i kolacje za 1,50 no to masz na 1 osobe 7zł(no taniej się nie da moim zdaniem zwłaszcza jak jada się jogurty itd) +jakiś sok? Pijecie coś? no oranżada?50gr na osobe? 7*3osoby*30=630zł 7*4osoby*30=840zł A nie 400 czy 500zł!!! Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 jesteś intendentką? 08.08.06, 13:29 nie używam wegety, tylko sól, pieprz i zioła. Mała śmietana starcza mi na trzy dni, bo jej daję do zupy mało, żeby tylko zabielić. Mięso jest tylko w niedzielę, bo nie przepadamy za mięsem. Robię naleśniki, warzywa w cieście, leczo. Oranżadny nie kupuję. Najwyżej mineralną nie gazowaną. Częściej kompoty z owoców z sadu. Robię też soki w sokowniku na zimę. Mam to szczęście, że mam drzewa owocowe. Nie wymagają uprawy i nakładów finansowych. Kosztuje mnie tylko cukier - 2,92 za kilogram. Odpowiedz Link Zgłoś
crises Re: jesteś intendentką? 08.08.06, 13:35 > Mam to szczęście, że mam > drzewa owocowe. A była prośba, żeby nie wliczać świniaków na balkonie i odpowiedników... Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: jesteś intendentką? - po nitce ... 08.08.06, 13:36 elena70 napisała: >Mięso jest tylko w > niedzielę, bo nie przepadamy za mięsem. Ale to nie jest standard. Wyobraź sobie, że jednak co poniektóry facet musi zjeść kawał mięcha. >Robię naleśniki, warzywa w cieście, Czyli kwestia zołądków ... > Częściej kompoty > z owoców z sadu. Robię też soki w sokowniku na zimę. Mam to szczęście, że mam > drzewa owocowe. Czyli jednak dodatkowe profity ... W zasadzie juz wiem na czym stoję, jeśli chodzi o 600 zł/4os/mies. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: jesteś intendentką? - po nitce ... 08.08.06, 13:50 Nie mam codziennie mięsnych obiadów ale wędlina raz dziennie musi być. Jak nie mięsny obiad to zupa z wkładką mięsną albo np. pierogi z mięsem. Sorry ale śniadanie w typie "jogurt, kawa, jabłko" to nie jest dla mnie śniadanie. Do życia potrzebuję białka zwierzęcego. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: jesteś intendentką? - po nitce ... 08.08.06, 13:57 Mój syn też potrzebuje białka zwierzęcego i codziennie je w niego wmuszam. (Spędza 2 godziny i dłużej dziennie na basenie) Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: jesteś intendentką? - po nitce ... 08.08.06, 14:07 no własnie, mój syn nie uznaje innego jedzenia jak "ziemniaczki i mięsko", córa nie zawsze, więc gdy on ma mięsko jej muszę czasem coś innego przygotować. gdybym podawała mięso raz w tygodniu, moje dzieci byłyby po prostu niedożywione, nie mogą jeść produktów mlecznych, syn owoców i warzyw nie uznaje i jakbys eleno wyżywiła moją rodzinę? aha, małż tez lubi dobrze zjeść Odpowiedz Link Zgłoś
pade aha i wędliny 08.08.06, 14:13 w gre wchodzi tylko krakowska i szynki okrawane z najmniejszej odrobiny tłuszczu, muszą być codziennie bo w związku z dietą nie bardzo wiem co na ten chleb i bułkę połozyć 350zł tygodniowo na samą żywność to minimum Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: jesteś intendentką? 08.08.06, 14:08 elena70 napisała: > nie używam wegety, tylko sól, pieprz i zioła. Mała śmietana starcza mi na trzy > > dni, bo jej daję do zupy mało, żeby tylko zabielić. do kalafiorowej też 1/3? toż woda z tego wychodzi! Mięso jest tylko w > niedzielę, bo nie przepadamy za mięsem. Robię naleśniki, warzywa w cieście, > leczo. Oranżadny nie kupuję. Najwyżej mineralną nie gazowaną. Częściej kompoty > z owoców z sadu. Robię też soki w sokowniku na zimę. no i dochodzimy do sedna masz sad i owoce to duża oszczędność. Co do mięsa raz w tygodniu. Mam jakieś dziwne dziecko co nie ma jeszcze 2 lat a zjada: śniadanie:1 kiełbasa śląska 2 sniadanie 1/2 kawałka chleba z serem obiad zupka + kawałek ryby lub kotlet mielony (to koniecznie! i tu dodajemy warzywa bo w innej postaci nie trawi) deser: jabłko, jabłko z bananem, brzoskwinia kolacja 1/2kanapki z serem(czy pasztetetem) zwykle jeszcze późna kolcja -jogurt do tego soki cherbata rano kakao i mleko Fakt mam wysokie/duże dziecko ale nie jest grube wręcz przeciwnie jest nawet nieco chudszy niż powinien jak na swój wzrost. W kazdym bądź razie bez mięsa/mięso tylko raz w tygodniu jakoś nie widze prawidłowego rozwoju fizycznego mojego dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 to i tak minimum 08.08.06, 13:32 mkolaczynska napisała: > 7*4osoby*30=840zł > A nie 400 czy 500zł!!! A elena potrafi Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:16 betty214 napisała: > Dużo wydajemy na jogurty i twarożki smakowe. Jakiś chlebek chrupki za 3,50. > Czasami jakieś mrożonki Hortex typu warzywa na patelnię. > No faktycznie z 500 zł tygodniowo na jedzenie mi wychodzi. No własnie, więc jak inni potrafią na miesiąc tyle nie ograniczając się zbytnio? Ja wiem, że teoretycznie mozna makaron z serem na okrągło, ale jeśli mi ktos powie, że brak owoców, warzyw (czy np jogurtu) nie wpływa na jokośc zycia - to nie uwierzę , że mówi szczerze. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:26 Ryby. Panga - 16 zł kg, jakies szprotki, tuńczyk w puszce do sałatki, jakaś pasta rybna. Ryby są drogie. Oliwa zamiast oleju - tez różnica w cenie. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:33 triss_merigold6 napisała: > Ryby. Panga - 16 zł kg, jakies szprotki, tuńczyk w puszce do sałatki, jakaś > pasta rybna. Ryby są drogie. Oliwa zamiast oleju - tez różnica w cenie. Jezu tris o jakiej oliwie ty mówisz za 400zł/miesiąc o jakich rybach???? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:36 Kuźwa, przy 400 zł na miesiąc to faktycznie odpada ale w dobrym jadłospisie (ZDROWYM) ryby są niezbędne. Oliwa też bardziej wartościowa od oleju. Nie kupię mrożonki dorsza za 10 zł, bo to syf i połowa wody. Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:38 triss_merigold6 napisała: > Kuźwa, przy 400 zł na miesiąc to faktycznie odpada ale w dobrym jadłospisie > (ZDROWYM) ryby są niezbędne. Oliwa też bardziej wartościowa od oleju. Nie kupię > > mrożonki dorsza za 10 zł, bo to syf i połowa wody. Tris, nie wybrzydzaj, przy budźecie 400 zł to za tego dorsza po rekach bys całowała Odpowiedz Link Zgłoś
crises Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:37 Jeżeli to nie ma być w kółko kostka z dorsza (jedzcie dorsze, g... gorsze), to lepsza ryba (łosoś, pstrąg, panga) kosztują. My nie używamy innego tłuszczu jak oliwa z oliwek i olej z pestek winogron - schodzi butelka tygodniowo, ok. 17-20 zł. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Cała prawda o dorszu 08.08.06, 13:40 Kostka z dorsza niefajna ale dorsz dobrze zrobiony jest super. Świeży dorsz odpowiednio przyprawiony z dodatkami - mniam. Polecam portugalską knajpę na Merliniego, tam udowadniają, że dorsz ma tylko zły PR. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Cała prawda o dorszu 08.08.06, 13:44 Mialam wlasnie wziac dorsza w obrone.Uwazam, ze to bardzo dobra ryba i naprawde nie wiem skad sie wziela jego zla slawa. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Cała prawda o dorszu 08.08.06, 13:48 Widac w tych kostkach bylo i co innego niz ow dorsz.Ja kupuje filety. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Cała prawda o dorszu 08.08.06, 13:47 Dorsz w 50 smakach jest podstawą rybnej kuchni portugalskiej ale oni używją ekhem... świeżej ryby. Gorszą sławę miał błękitek.P Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Każda ryba 08.08.06, 13:47 jest dobra, jeśli świeża i dobrze przyrządzona. Niestety, część mrożonych filetów to rzeczywiście badziewie i połowa wody - w sumie zależy od sklepu, trzeba kupować, tam gdzie już ma się sprawdzone, podobnie jak z wędlinami zresztą. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:43 U mnie taka butelka schodzi w 2 miesiace albo i dluzej.Na tym przykladzie chocby widac, jakie moga byc roznice. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:40 KOchana, bierzesz wedke, na haczyk zlapanego robala i cierpliwie czekasz na rybke.Ja tak "zaliczam" szczupaki, ktore brat łowi, choc ogolnie to za rybami nie jestem. Odpowiedz Link Zgłoś
crises Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:44 Dolicz koszty karty wędkarskiej... Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:46 Licze, licze , a i tak sie oplaca, bo dodatkowo masz zapewniony wypoczynek na lonie natury. Odpowiedz Link Zgłoś
burza4 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:14 nic nas nie przekona, jeśli nie oszczędzając na rzeczach które TOBIE są do szczęścia potrzebne - z 3 tysięcy ci coś zostaje - to ekstra. Uwierz natomiast że mi by w niektórych miesiącach zabrakło nawet na rachunki. do ciebie nie przemawiają fakty, że inni np.: - na dach nad głową dopiero zarabiają (więc z tysiak idzie na kredyt) - rachunki domowe mają na zupełnie innym poziomie - przykładowo u mnie: telefon i internet 250 zł, ochrona 122, wywóz śmieci (tyle co ty miesięcznie - ja płacę za jeden kubeł), cyfra+ 80 zł, prąd - 250, gaz średniomiesięcznie - ok. 400 zł, ubezpieczenie - 2 tysiące; drobne naprawy, przeglądy, nawozy - 100 zł). Średnio rachunki domowe to ok. 1500 zł. poprzednio za mieszkanie 60-metrowe rachunki oscylowały wokół 800 zł. kurs języka angielskiego dla córki kosztuje mnie 800 zł za semestr, zajęcia pozalekcyjne są płatne - np. plastyka 80 zł miesięcznie, basen - 250 zł za kwartał. Bilet do kina kosztuje w multipleksie 22 zł. wydatki na samochód - z 600 zł paliwo, ubezpieczenie 1500 zł, choćby olej i filtry trzeba wymienić raz do roku - ze 200 zł jak dobrze pójdzie, (badania techniczne - 100 zł). Opieka medyczna dla rodziny - 100 zł miesięcznie/ do tego dentysta raz na kwartał ktoś z nas - 150 zł. Itd. to kwestia trzeźwego osądu - mówienie, że 1000 zł SPOKOJNIE wystarczy na zaspokojenie potrzeb 3-osobowej rodziny jest kompletnie czym innym niż twierdzenie, czy to wykonalne. Wykonalne - jak najbardziej, wystarczające - zdecydowanie nie. Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:16 a czy ja mówiłam że 1000 zł wystarczy dla 3 osobową rodzinę?? Nie, ja tylko napisałam, że przesadzają niektóre dziewczyny mówiąc, że 4000 nie wystarcza na 3 osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 nie kupujmy nic 08.08.06, 13:30 elena70 napisała: > a czy ja mówiłam że 1000 zł wystarczy dla 3 osobową rodzinę?? Nie, ja tylko > napisałam, że przesadzają niektóre dziewczyny mówiąc, że 4000 nie wystarcza na > 3 osoby. Nie, nie przesadzają, jeśli maja dodatkowe obciążenia (typu np kredyt). Ach, pisałaś "dziewczynki", czyli wychodzi, że moje obliczenia (7zł/os/dz) i tak sa zawyzone w Twoim przypadku. Elena, moim celem nie jest atak na Ciebie. Ale zrozum, ze czasami niektórym dziewczynom puszczaja nerwy, jeśli czytają takie banialuki o kosztach życia. Rozumiem Twoje wywody odnosnie ubrań (za 150 zł kurtke kupisz- fakt, ale za 20 zł podkoszulek wytrzymuje na ogól kilka prań - nie oszukujmy się), ale z Twoich postów nijak nie wynika, że 3 tys zł na 4 os. rodzinę to PRZYZWOITA kwota , za którą da się SPOKOJNIE w mieście ŻYĆ (nie przeżyć). I jezeli nawet Tobie sie to udaje (bo: inny rejon, mniejsze oczekiwania, niepsujacy sie samochód, dzieci, które nie lubią serków smakowych itp, itd) to nie wmawiaj, że inni przesadzają. Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Re: nie kupujmy nic 08.08.06, 13:33 jak się człowiek uprze to może i pięć kredytów wziąć, tylko po co? Żeby potem nie mieć co do gara włożyć? Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Elena, czy Ty naprawdę nie rozumiesz, 08.08.06, 13:36 że tu nie chodzi o kredyty na 15. telewizor czy wycieczkę na Malediwy, tylko o kredyt mieszkaniowy? Gdybyśmy nie wzięli kredytu, to mogłabym z mężem iść pod most mieszkać, a o dziecku to bym sobie mogła pomarzyć... Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: nie kupujmy nic 08.08.06, 13:38 elena70 napisała: > jak się człowiek uprze to może i pięć kredytów wziąć, tylko po co? Żeby potem > nie mieć co do gara włożyć? Ręce opadają. Mieszkanie dostała, owoce z sadu, śmietana na trzy razy i innym mówi że nie maja co do gara włożyć. Można 5 kredytów, a jeden to z reguły trzeba - NA MIESZKANIE. Jak sądze nawet ty nie jestes w stanie uzbierac 200 tysięcy ot tak. Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 wersja startowa 08.08.06, 15:33 miała być z mieszkaniem o ile pamiętam? Czyli mamy gdzie mieszkać i się za te 3000 utrzymujemy w 4 osoby? Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: wersja startowa 08.08.06, 16:11 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=46367658 to była "wersja startowa". Autorka wątku powątpiewała, czy za _1000_ (a nie 3000) PLN można w 3 osoby zyć (i pytała: gdzie mieszkać, co jeść). Napiszę po raz kolejny: nie chodzi o to, by się licytować, czy kurtka za 1000 to zbytek, czy za 100 wystarczy, a może kupić za 10 w szmateksie. Ale argumenty z cyklu "jeśli ktoś ma tyle kasy, to na pewno wydaje ją bez sensu, skoro mu nie starcza" są po prostu nadużyciem. Jeśli ktoś musi sobie kupić mieszkanie, bo nie miałby się gdzie podziać z rodziną, a nie stać go na wyłożenie gotówki (a ile osób ma wolne 200 000 PLN?), to samej raty w banku może mieć ok 1000. Wiadomo też, że jeśli ktoś ma ten osławiony tysiąc i ani grosza więcej, to _musi_ ostro oszczędzać, _odmawiać_ sobie wielu rzeczy, korzystać z innych źródeł finansowania (pomoc rodziny, znajomych, państwa) - więc mówienie, że _spokojnie_ można za to _żyć_ jest idiotyczne. Nie mówię tu oczywiście o zakupach wyłącznie spożywczych - sama na żywność dla 3 osób (2 dorosłe, 1 dwulatek) (+ kot) wydaję nawet trochę mniej - ale gdzie tu opłaty stałe, chemia, ubrania, kosmetyki, leki, szczepienia, dentysta, że o książkach, kinie, basenie, wypadach do miasta nie napiszę... Odpowiedz Link Zgłoś
betty214 Kredyt..... 08.08.06, 14:00 .....jest zwykle konieczny do kupna mieszkania czy samochodu. Wiem że dom dali ci rodzice. A dwa samochody to kupiłas za gotówke? Odpowiedz Link Zgłoś
burza4 Re: nie kupujmy nic 08.08.06, 14:21 ja akurat kredytów nie mam żadnych, jednak pamiętaj, że jeśli ty z 3 tys. możesz jeszcze odłożyć - to nie znaczy, że każdy i w każdym miejscu za te pieniądze się utrzyma, mi za 3 tys. nijak mi nie wychodzi "spokojne życie". podstawę mamy podobną - dom, 2 samochody. U mnie utrzymanie domu kosztuje srednio 1,5 tysiąca; utrzymanie samochodów - średniomiesięcznie z 750, jak więcej jeździmy to i tysiąc. To już robi około 2,5 tysiąca - a gdzie jedzenie, ubrania, leczenie, wakacje? Tobie przy waszych lokalnych cenach taka kwota wystarcza z okładem na WSZYSTKIE wydatki, w moim przypadku to niewykonalne. BTW - nie zawsze można z pewnych wydatków zrezygnować - np. telefon i neostrada - poprawnie działa tylko tpsa, nie ma możliwości podłączenia do tańszej kablówki, stawki za wywóz śmieci i ochronę - są takie same w różnych firmach (zmówili się chyba). Odpowiedz Link Zgłoś
chupachups1 Re: nie kupujmy nic 08.08.06, 23:03 Po to, żeby mieć gdze mieszkać. A rata kredytu mieszkaniowego to z reguły ok.1000. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia a ciuchlandy? 09.08.06, 10:33 > Rozumiem Twoje wywody odnosnie ubrań (za 150 zł kurtke kupisz- fakt, ale za 20 > zł podkoszulek wytrzymuje na ogól kilka prań - nie oszukujmy się), wszystkie rzeczy, ktore tam kupuje za miej niz 20 zlotych wytrzymuja wiecej niz trzy prania osobiscie wole kupic markowe ciuchy w lumpeksie niz podkoszulek w supermarkecie- cenowo wychodzi podobnie bo lepsiejsze lumpeksy w warszawie maja ceny 4- za kg, a na moim bazarze lepsze marki ida na sztuki i za 50 zlotych, ale dostaje sie za to markowego cuiucha z metka ktorzy przezyje pare lat. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:25 Za ochronę w czynszu płacę 40 zł miesięcznie. Telefon stacjonarny 140-200 zł zależy od miesiąca. Jeansy 200 zł, tańsze z Reserved po 150 zł. Wydatki na samochód i garaż odpadają, bo mąż na szczęście ma służbowy tylko za wyjazdy poza Warszawę płacimy. Odpowiedz Link Zgłoś
betty214 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:27 Burza4 Zgadzam sie z tobą całkowicie. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 14:07 Naprawy ewent. zakup sprzętu typu pralka, lodówka, zmywarka. Konserwacja/ remont mieszkania np naprawa dachu. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 14:09 W ub. roku akurat przed świętami padła mi pralka. Wymiana tego co padło + fachowiec = jakieś 6 stów. Kupiliśmy nową. Takie koszty dodatkowe tez się zdarzają niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 do mikolaczynska 08.08.06, 14:08 Podobają mi sie Twoje wyliczenia Wychodzi na to, że niektórym sie wydaje, ze nie tylko zupę (paste?) mozna z kołka ugotować i prawie nic ich to nie kosztuje Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: do mikolaczynska 08.08.06, 14:22 bo to jest tak tu 1zł tu 1 zł(no jak mówisz ze wydajesz na jedzenie nawet 400zł to 1 zł to wydaje się niczym ale nagle robi ci sie 6zł i z czego? z 4 produktów po 1,25 takie nic a tyle kosztuje Odpowiedz Link Zgłoś
reset07 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 14:10 i ja sie musze z Toba zgodzic... co prawda dom utrzymuja rodzice, ja dorabiam, ale to grosze w budzecie niezauwazalne... i 4 osobowa rodzina u nas w zyciu by nawe za 4000 sie nie utrzymala - jedzenie (zaznaczam od razu, ze nikt nie ma czasu u nas bawic sie w lepienie pierogow etc- kupujemy na wynos w pierogarni, koszt porcji jednej: 7 zł!)- generalnie na jedzenie idzie tygodniowo majatek- szczegolnie, ze brat w takim wieku, ze potrafi zjesc bochenek chleba na kolacje, 10 parowek, jajecznice z 10 jajek itd... Na zakupach zawsze praktycznie zostawiamy ponad 100 zł, a sa to zakupy na dwa, trzy dni, w tym nie ma sokow (te kupujemy hurtowo w makro), ani warzyw (targ)- nawet nie chce liczyc ile w sumie wyjdzie na jedzenie, szczegolnie ze brat np bez miesa obiadu sobie nie wyobraza... -trzy samochody, jezdzimy sporo, odleglosci w Krakowie ogromne, mieszkamy 2 km od miasta, wiec bez auta tez ciezko- na paliwo idzie nam miesiecznie 2200zl! plus ubezpieczenie raz w roku oc i ac razy 3...i to w kwotach ogromnych -moje studia- 4400 plus ksiazki- lekko liczac do 1000 (a czesc kseruje)- i tak mam szczescie, ze studiuje prawo, a rodzice maja kancelarie, wiec np kodeksow nie kupuje, tylko biore od nich... -kurs angielskiego i niemiecki- kazda lekcja 40 zł, tygodniowo daje 120 zl, miesiecznie juz 480 zl - brat rowniez chodzi na angielski- 900 zl/semestr - basen, fitness- karnet po 40 zl - jakies wyjscia do restauracji (ze znajomymi, glownie rodzice), wyjscia do pubu (ja i brat), taksowki etc- tez kilkaset zlotych miesiecznie - leki!-choruje przewlekle- blednik, alergie, tabletki anty, teraz jeszcze kardiolog- miesiecznie na leki (tylko dla mnie!)200 zl plus np balsam z vichy- mam atopowe zapalenie skory, niewiele innych toleruje - prywatne leczenie- musze bywac czesto u dermatologa, w studenckiej przychodni kazali mi czekac 3 (trzy!!!) miesiace - oplaty za media, podatek od nieruchomosci, ochrona itd- grubo ponad 2000 zl - oplaty za cztery komorki, telefon stacjonarny i interent- tez ok 500 zl - jakies wyjazdy weekendowe, narty, wakacje... co za tym idzie inwestowanie w sprzet, regeneracje etc - ksiazki, gazety, kino, teatr- pewnie na rodzine ze 200 zl miesiecznie mozna oczywiscie rezygnowac z roznych rzeczy, siedziec w domu przed tv, nie bywac w teatrze, jezdzic mpk (choc i to miesiecznie by wyszlo ponad 400 zł)... mnie sie jednak wydaje, patrzac na moja rodzine, ze wolimy spedzac razem czasu mniej a efektywniej- co za tym idzie, nie siadamy razem o 17 i biadolimy co bysmy chcieli miec, gdzie wyjechac, tylko jestesmy zaganiani do 20 albo i dluzej, a potem idziemy do teatru i na jakies wino... Odpowiedz Link Zgłoś
zonkakrzysia1 za 1000 ja mam 450 na reke i za to musze wyżyć 08.08.06, 14:25 z 3 osobową rodziną bo mąż zarabia 720 jeździ do warszawy i spłacamy raty za okna ....niebiadole że nie mam tyko szukam pracy której niema Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: za 1000 ja mam 450 na reke i za to musze wyży 08.08.06, 14:29 no o to chodzi rozumiem ze cięzko jest. Możesz mi/nam powiedzieć jak dajesz sobie rade? masz jakieś dodatkowe profity w rodzaju obiadu u teściów rodziców owoców czy warzyw z działki? cokolwiek? Odpowiedz Link Zgłoś
betty214 Dopisujcie się na końcu.... 08.08.06, 15:05 ....... bo nie da się śledzić normalnie tego interesującego wątku. Proszę..... Odpowiedz Link Zgłoś
zonkakrzysia1 Re: Dopisujcie się na końcu.... 08.08.06, 15:17 mam to szczęście że pomaga nam mama bo jak poszłam do opieki to zaproponowano nam 20 zł bo mieszkamy razem z moją mamą w dużym domu na jednym z bogatrzych osiedli zaznaczam że do opłat dokładamy sie niezawsze a jedzenie kupujemy sami Odpowiedz Link Zgłoś
zonkakrzysia1 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 08.08.06, 15:38 ale czsami bywa tak że tylko jest dla dziecka a dla nas nie ma .... niestety ale mam niezawony sposób na zapchanie żołądka kluski z wody potrzebna jest mąka którą zawsze staram sie mieć w domu i woda jak jest jajko można dodać ale dodaje czasami adaś lubi jajecznice... zasmażka jakaś i gotowe chciałam jeszcze zaznaczyć że mama ma 450 zł emerytury i jeszcze 3 dzieci w tym brat 30 lat jest niepełnosprawny umysłowo wiec nie jest majętna dom dostaliśmy w spatku wiec chyba można wyżyć za tyle ale co to za życie ? Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 wersja startowa 08.08.06, 16:24 elena napisała: >miała być z mieszkaniem o ile pamiętam? Czyli mamy gdzie mieszkać i się za te 3000 utrzymujemy w 4 osoby? Ale niestety, nie można Twoich wydatków uznać za minimalny, standardowy koszyk. Zdecydowana więszość osób nie jest w stanie tak żywić się jak Ty to zaprezentowałaś ze świadomością, że więcej jej do życia nie potrzeba. No i kilkuletnie samochody (poza małymi wyjatkami) też generalnie wymagają części zamiennych. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: wersja startowa 08.08.06, 16:32 nie czepiaj się. Mamy wersje minimalną. 450zł na jedzenie jak rozumiem. bo reszta idzie na dojazdy męża opłacenie wody prądy/czegoś tam. nie ma żadnych nowych ubrań itd Co mi się jeszcze nasuneło kurcze niby nie afryka nie busz a Europa XXI wiek, ale no... jak niektórzy z nas są zmuszeni żyć. No busz!! normalnie busz! tyle że tam masz jeszcze szanse że jak nie wychodujesz sam to zapolujesz. Ciepło mają nie muszą ogrzewać domów przynajmniej nie tak jak my zimą. Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: i tak mnie nie przekonałaś n/t 08.08.06, 16:34 elena70 napisała: Ciebie nic i nikt nie przekona. Beton normalnie. > Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: i tak mnie nie przekonałaś n/t 08.08.06, 16:36 ee napisz ty nam lepiej co wy jadacie na sniadanie obiad kolacje. Policzymy ile w miesiącu wychodzi z tym ze nie przyjmuje jadłospisu typu: 1 jogurt(mala jogobella) i 0,5kg owoców na cały dzień bo tak to się anorektyczki żywią. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: i tak mnie nie przekonałaś n/t 08.08.06, 18:31 Jestem zatem ewenementem na skale swiatowa- anorektyczka wazaca 59 kg- fiu, fiu.Jogurt, bulka i owoce do godz. 16, poźniej obiadokolacja, nie przeinaczaj, prosze . Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: i tak mnie nie przekonałaś n/t 08.08.06, 18:36 lola211 napisała: > Jestem zatem ewenementem na skale swiatowa- anorektyczka wazaca 59 kg- fiu, > fiu.Jogurt, bulka i owoce do godz. 16, poźniej obiadokolacja, nie przeinaczaj > , > prosze . co na obiadokolacje? i ile tych owoców kg 2 kg ile? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: i tak mnie nie przekonałaś n/t 08.08.06, 18:43 Owocow 0,5 kg, a na obiadokolacje: np. faszerowana cukinia, spagetti (dzis np. z oliwa, czosnkiem i zielona pietruszka), albo 3 kolby kukurydzy(syta bardzo),ciemny makaron z twarogiem, serek camembert na goraco z salata, tego typu potrawy.Miesne- gyros z piersi kurzej, czasem lasagne czy bolognese, zapiekana ryba- ale jak pisalam malo kiedy jadam mieso. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: i tak mnie nie przekonałaś n/t 08.08.06, 19:05 lola211 napisała: > Owocow 0,5 kg, a na obiadokolacje: np. faszerowana cukinia, spagetti (dzis np. > z > oliwa, czosnkiem i zielona pietruszka), zajebiste danie akurat dla mnie niezbyt kluchy z tłuszczem ale ok no to masz danie za 1,50(wliczam 1zł pęczek pietruszki) albo 3 kolby kukurydzy(syta bardzo) a jedna kolba po ile?2zł? ,ciemny makaron z twarogiem, twaróg 250g=2zł makaron =0,50 ja zwykle dodaje jakiś zmiksowany owoc + troche cukru no ale można i bez tego faktycznie(własciwie można i bez sera) serek camembert na goraco z salata, tego > typu potrawy. serek camembert po jednym na osobe 3zł +koszt sałaty 0,50 tano nie Miesne- gyros z piersi kurzej, co już sma pierś ok 4 zł + przyprawa 91/2 opakowania po ok 2 zł)=1zł + jakaś kasza frytki ryż? 0,50zł jakaś sałatka? czy już nie trzeba? czasem lasagne czy bolognese, to juz wyliczyłam tak czy tak twoje dzienna racja to ok 5-7zł dodając jakiś napój ale mąż chyba je wiecej a dziecko też w przeważającej części kluski bułki czy jajka??? ja tam dużo nie waże 47kg normalnie jak na mój wzrost ale gdybym jadła tak jak ty to chyba bym ważyła duuużo mniej > zapiekana ryba- ale jak pisalam malo kiedy jadam mieso. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: i tak mnie nie przekonałaś n/t 08.08.06, 19:28 aha z tą piersią to nie wiem dokladnie jak wyjdzie liczyam 1 pierś 8zł 1/2 na obiad? skoro ma być mała porca starczy pewnie 4zł po 2 zł na osobe +dodatki salatka? 1zł ryż/kasza czy coś tam 10gr Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: i tak mnie nie przekonałaś n/t 08.08.06, 19:47 Nie jakiestam "kluchy z tłuszczem", tylko spagetti al dente z dobra oliwa).A kukurydza po 80 gr wychodzi. Mysle, ze na zarło wydaje jakies 600 zł., czyli 20 dziennie, nie jadajac najtanszej zywnosci. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: i tak mnie nie przekonałaś n/t 08.08.06, 19:54 lola211 napisała: > Nie jakiestam "kluchy z tłuszczem", tylko spagetti al dente z dobra oliwa).A > kukurydza po 80 gr wychodzi. oliwa nawet bardzo dobra jest tłuszczem tak jak na tłuszcz bogatym w witaminy i składniki mineralne ale jest to tłuscz w takim posiłku nie ma żadnego białka. > Mysle, ze na zarło wydaje jakies 600 zł., czyli 20 dziennie, nie jadajac > najtanszej zywnosci. mysle że wydajesz więcej bo nadal nie liczyłyśmy np energii elektrycznej czy gazu włąsnie tego oleju mąki śmietany itd. W kazdym azie pozdrawiam znad pysznego ciasta śliwkowego za 6zł zjemy to przez 3 dni no ale ty o tej godzibnie Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: i tak mnie nie przekonałaś n/t 08.08.06, 20:06 Ja licze tylko produkty spozywcze, energia i pozostale koszty to inna bajka. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: i tak mnie nie przekonałaś n/t 08.08.06, 20:07 lola211 napisała: > Ja licze tylko produkty spozywcze, energia zresztą energia to nieiwelki koszt Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 zupa z kołka, to jest to! 08.08.06, 19:51 lola211 napisała: >Jogurt, bulka i owoce do godz. 16, poźniej obiadokolacja, nie > przeinaczaj Oczywiscie do picia kranówa Rozumiem, że takie zbytki, jak woda mineralna, soki, herbata, mleko, kawa, kakao - do szczęścia nie są nikomu potrzebne. Bo chyba nie wmówisz, że podczas upałów Ty i cała Twoja rodzina do 16 o jogurcie żyje ... Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: zupa z kołka, to jest to! 08.08.06, 20:05 Do 16 siedzac w pracy korzystam z tego co oferuje pracodawca- kawa, herbata, mineralna- to mam zapewnione.Maz pija rano w domu kawe, dziecko soki i mineralna- te maz kupuje w 5 l butlach.Ja prawde mowiac mam problem tego typu, ze nie odczuwam pragnienia- pijam 2 kawy dziennie i nic wiecej, o ile w siebie nie wmusze szklanki wody.To źle, wiem.Raz na ruski rok kupie herbate- bo u mnie w domu nie ma nawyku picia jej do sniadania czy kolacji.Herbate zaczelam popijac w pracy, zeby nie robic sobie kolejnej kawy.Mleko- ostatnio kupuje sojowe, 1 l wystarcza na tydzien- mezowi do kawy , dziecku do kakao.Kakao- opakowanie stoi pol roku, zanim zejdzie. A ze w pracy i w domu mamy klime to naprawde nie odczuwamy wzmozonego pragnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: zupa z kołka, to jest to! 08.08.06, 20:53 boże, moje 2 dzieci (plus prababcia zupka mleczna codziennie) zużywają 3 litry mleka dziennie i piją jeszcze soki i wodę mineralną, kakao, czasem kompot. W dodatku dzisiaj trenerka małego ochrzaniła go, że za mało je i że np śniadanie wielka micha płatków z mlekiem to jest nic i musi do tego koniecznie zjadać minimum trzy kanapki z wędliną, obiad codziennie mięso, owoce nie tam 1 banan i 0,5 kg czeresni ale dużo więcej etc. Moja 93 letnia babcia zjada rano gorącą zupę mleczną i 4 kanapki, owoce, kakao. A już 2 godziny później woła o drugie śniadanie i tak dalej. Jest superszczupła i twierdzi, że je "malutko". Córka potrafi po obiedzie prosić o dokładkę kurczaka, posiłków musi być 5 plus owoce i picie. Dzieci na razie są małe pewnie będą jeść więcej jak podrosną. Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 08.08.06, 16:29 zonkakrzysia1 napisała: > chciałam jeszcze zaznaczyć że mama ma 450 zł emerytury i jeszcze 3 dzieci w tym > wiec chyba można wyżyć za tyle ale co to za życie ? Dzięki za rozsądny głos i konkretny przykład jak wyżywić się Trzymam kciuki, aby kiedyś Wam się odmieniło! Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 podsumowanie? 08.08.06, 16:38 iwoniaw napisała: > > Napiszę po raz kolejny: nie chodzi o to, by się licytować > Ale argumenty z cyklu "jeśli ktoś ma tyle kasy, to na pewno wydaje ją bez sensu, skoro mu nie starcza" są po prostu nadużyciem. Albo moze próbą dowartościowania się, jaka to ja jestem gospodarna? > Wiadomo też, że jeśli ktoś ma ten osławiony tysiąc i ani grosza więcej, to > _musi_ ostro oszczędzać, _odmawiać_ sobie wielu rzeczy, korzystać z innych > źródeł finansowania (pomoc rodziny, znajomych, państwa) - więc mówienie, że > _spokojnie_ można za to _żyć_ jest idiotyczne. Otóż to. > Nie mówię tu oczywiście o zakupach wyłącznie spożywczych - sama na żywność dla > 3 osób (2 dorosłe, 1 dwulatek) (+ kot) wydaję nawet trochę mniej Ale dalej nijak przy racjonalnym, zdrowym, normalnym odżywianiu NIE DA się bez mocnych cięć zmieścić w 600zł przy 4 osobach (w tym np. nastolatki); przynajmniej nikomu nie udało się tutaj takowego jadłospisu zaprezentować. - ale gdzie tu > opłaty stałe, chemia, ubrania, kosmetyki, leki, szczepienia, dentysta, że o > książkach, kinie, basenie, wypadach do miasta nie napiszę... > Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Re: podsumowanie? 08.08.06, 16:42 Jestem wraz z moją rodziną żywym dowodem, że można bez problemów żyć z dochodem 3000 na 4 osoby. Nikt nie cierpi na anoreksję, wszyscy są zdrowi. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: podsumowanie? 08.08.06, 16:44 elena70 napisała: > Jestem wraz z moją rodziną żywym dowodem, że można bez problemów żyć z dochodem > > 3000 na 4 osoby. Nikt nie cierpi na anoreksję, wszyscy są zdrowi. ale nie 400zł na jedzenie co elena? Ile wydajesz na jedzenie 500zł? bo mówimy o kwocie 500zł na jedzenie w ciągu miesiąca na 3 osoby 2 dorosłe 1 dziecko Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: podsumowanie? 08.08.06, 16:45 elena70 napisała: > Jestem wraz z moją rodziną żywym dowodem, że można bez problemów żyć z dochodem > 3000 na 4 osoby. Nikt nie cierpi na anoreksję, wszyscy są zdrowi. Oprócz tego jesteś żywym przykładem "betonu". Sorry za szczerość. Odpowiedz Link Zgłoś
betty214 Re: podsumowanie? 08.08.06, 16:47 elena70 napisała: > Jestem wraz z moją rodziną żywym dowodem, że można bez problemów żyć z dochodem > > 3000 na 4 osoby. Nikt nie cierpi na anoreksję, wszyscy są zdrowi. I .... mając mieszkanie i dwa samochody. Bez kredytów. Ubierając się skromnie. Jedząc skromnie. Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: podsumowanie? 08.08.06, 16:52 betty214 napisała: > Ubierając się skromnie. > Jedząc skromnie. Bardzo SKROMNIE (i wiele tak osób żyje), ale żołądki też mamy różne i niektórym to wystarcza A tak, na marginesie, Elena nie ma żadnego obowiązku pokazywać swojego budżetu, niemniej to, co zaprezentowała w sferze wydatków, to wyrywkowe, a nie CAŁKOWITE koszty. Odpowiedz Link Zgłoś
burza4 Re: podsumowanie? 08.08.06, 16:54 elena70 napisała: > Jestem wraz z moją rodziną żywym dowodem, że można bez problemów żyć z dochodem 3000 na 4 osoby. Nikt nie cierpi na anoreksję, wszyscy są zdrowi. owszem, ale tylko mając identyczne warunki - dom w spadku, dzielone rachunki, takie a nie inne ceny w danej okolicy, i podobny poziom potrzeb. Nie można tego uogólnić na resztę Polski. Odpowiedz Link Zgłoś
betty214 podsumowanie!!! 08.08.06, 16:44 Pieniądze szczęścia nie dają. Ale jak miło je mieć. Odpowiedz Link Zgłoś
salem Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 25.08.06, 11:56 Gdyby nie to, że momentami trochę się zaperzają co poniektórzy, to dyskusja bardzo ciekawa. Przebrnęłam przez większość postów i postanowiłam się wypowiedzieć. Przede wszystkim bardzo podobają mi się wypowiedzi kasik751. Bardzo rzeczowe i rozsądne podejście do tematu – bez zbędnych emocji, skupione na clou. I bardzo prawdziwe – wiem, bo na co dzień sprawdzam na sobie. Moje dochody ( pensja 6000 + 1200 alimenty) to 7200, ale nie sprawia mi przyjemności puszczanie całej kasy. Ponieważ mam zawód, który mi to umożliwia, często udaje mi się dorobić coś na boku – zwykle miesięcznie jest to około 600 złotych. Ale to nie jest systematyczny dochód więc nie wliczam tego w budżet stały. Mam dwoje dzieci i masę obciążeń finansowych. czynsz – 450 energia – 80 ( liczę miesięcznie, żeby można było podsumować w skali m/c) gaz – 12 ( też m/c) telefon komórkowy – 100 telefon stacjonarny – 60 ( mam tyle minut na komórce, że ze stacjonarnego niemal nie korzysta ale utrzymuję ze względu na te osoby, które do mnie dzwonią, ale nie mają komórki) rata za mieszkanie – 1100 pensja dla niani – 520 obiady szkolne – 200 bilet miesięczny dla mnie i dzieci – 80 Internet – 122 Języki dla dzieci – semestr 400:5 to 80 zł m/c x 2 – 160 basen – w ramach szkoły – 40 zł miesięcznie – 80 zł To daje miesięcznie kwotę prawie 3000 złotych. Nie wliczam w to kosztów szkoły, która, choć państwowa, pochłania krocie na rzeczy typu wyjście do kina, teatru, bieżący zakup potrzebnych rzeczy, mikołajki, zajączki itp. Jest tego cała masa. Przy statystycznym miesiącu, gdy nie ma wydarzeń typu święta, wakacje, początek roku szkolnego, udaje mi się odłożyć na konto oszczędnościowe 2500 złotych czasem gdy mam dochody „ z boku” – 3000 . Kiedy przychodzi czas wydatków wzmożonych ( np. wymiana garderoby dla dzieci i mojej osoby) odkładam mniej, ale staram się to robić co miesiąc – chociaż 1000 złotych. . Jak widzicie, zostaje mi na zakupy jedzeniowo-chemiczno-ubraniowe i rozrywki około 1500 złotych. I naprawdę mi to wystarcza. Pewnie przede wszystkim dlatego, że planuję z ołówkiem menu. Wtedy zakupy są rozsądne i pozwala mi to wykorzystać maksymalnie to, co kupiłam. Banalny przykład: kupuję kurczaka i proste dodatki do niego tak, aby uzyskać: - pieczone udka - potrawkę czy gulasz z piersi lub kotlety albo kąski w cieście z tychże ( po dodaniu warzyw czy panierki to porcja na dwa obiady) - wywar na przynajmniej jedną bardzo dobrą zupę ( starcza na 2- 3 dni) i bazę do sosu Nie jemy oczywiście drobiowego menu przez tydzień non stop Zamrażam np. porcję zupy lub przygotowane już do smażenia piersi, albo porcję rosołu na sos. Tak samo można robić z wieloma innymi produktami – po prostu planując ekonomiczne ich wykorzystanie nie marnować ich tylko rozsądnie gotować z nich smaczne i pełnowartościowe posiłki. A gotować kocham i nie cierpię jeść byle czego. Po prostu w czasach, gdy musiałam ostro zaciskać pasa nauczyłam się, że poza pieniędzmi do oszczędzania i rozsądnego gospodarowania potrzebne jest też sporo WYSIŁKU. Planowanie menu na tydzień czy dwa to nie jest łatwa rzecz ale można się tego nauczyć. Jeśli ktoś wyskoczy z zarzutem, że to nudne, wiedzieć co się zje za tydzień – odpowiadam. Jak sobie zaplanujesz nie nudne jedzenie to problem z głowy Poza tym ja nie planuję dokładnie co i kiedy – po prostu wybieram spośród przygotowanych posiłków to, na co akurat mamy ochotę. Oczywiście czasem też „szalejemy” i gotuję coś na co akurat mamy ochotę. Odpowiedz Link Zgłoś
luxure Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 08.08.06, 19:37 Przebrnęłam przez wątek i powiem szczerze że z tego wszystkiego dwie rzeczy są dla mnie pewne: NIE DA sie przeżyć w Warszawce za 1000 zl nawet 3 - osobowej rodzinie, bez pomocy rodziny i wyrzeczeń choćby najbardziej podstawowych ( bo i tak większość budżetu pochłaniają opłaty) jeśli ktoś mówi inaczej po prostu nie wierzę. A ci, dla których 5000 na 3 os to za mało mają w głowie poprzewracane. Nie dla nich "Biedronka" i "Lidl" tylko nie wiedzą gdzie sie 1500 miesiecznie rozchodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
judytak co to za ekshibicjonizm 08.08.06, 20:59 ;o) opisywać tu wszem i wobec, kto ile ma na życie, ile na co wydaje, i jeszcze domagać się bardziej szczegółowych rozliczeń... pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: co to za ekshibicjonizm 08.08.06, 21:17 judytak napisała: > opisywać tu wszem i wobec, kto ile ma na życie, ile na co wydaje, i jeszcze > domagać się bardziej szczegółowych rozliczeń... judytko miła, jaki eks ..., tu mity obalamy toz to mozesz nawet czysto teretycznie zdrowe i urozmaicone menu ułozyc publicznie dla swojej rodziny za 600 zl / mies, w ramach rozrywki i pomocy "niekumatym", co liczyc nie potrafią, nie zdradzając przy tym ani znaczkiem, ile faktycznie wydajesz na żarcie Odpowiedz Link Zgłoś
kasik751 Re: co to za ekshibicjonizm 09.08.06, 00:23 Podjelam sie proby skalkulowania jakiegos menu do 600zl i prawie mi wyszlo Nie jestem pewna cen tak do konca, ale przyjelam ponizsze opierajac sie na apetytach u nas i powiedzmy 2 osoby dorosle i dziecko dajmy na to 4-letnie: A) pieczywo – niecaly chleb dziennie 1zl B) pol kostki masla 1,5 C) owoce i warzywa 6 zl (1kg jablek/sliwek 2-4zl, 1kg pomidorow i ogorkow 3zl) D) 1 L napoju tymbark 2,5zl E) zupa na obiad: mieso 4zl, wloszczyzna 1,5zl, dodatki (pomidorowa, ogorkowa, ziemniaki, przyprawy) 2 zl, razem 7,5 zl, gar 3,5 litra, starczy na 3 dni, czyli 2,5zl F) sery i wędliny 5 zl (filet z indyka, ser zolty) G) 1 L mleka tego nie w kartonie 1 zl H) 2 jogurty po 1 zl (powiedzmy, ze nie wszyscy lubia jogurty, bo np. ja i maz nie jemy, wiec wyobrazam sobie, ze nie kazdy je jada) I) kawa, herbata 1 zl Wyszlo rowno 20zl dziennie, mysle, ze jakby jeszcze nad tym popracowac, albo poszukac taniej (moze sa jogurty za 50gr, nie mam pojecia), to by sie dalo cos jeszcze uszczknac, np 1zl na czekolade czy jakos tak, ale wydaje mi sie ten 'jadlospis' w miare sensowny i realny I wydaje mi sie tez zdrowy szczerze mowiac, chociaz osobiscie niedokladnie tak jadam Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Re: co to za ekshibicjonizm 09.08.06, 00:27 zaraz jak się obudzą, to cię odsądzą od czci i wiary. Wyjdzie na to, że głodzisz siebie i dziecięta. Odpowiedz Link Zgłoś
kasik751 Re: co to za ekshibicjonizm 09.08.06, 00:51 Elena ja Ci powiem szczerze, ze to nie jest nasz jadlospis, ale jak czytalam ten watek przypomnialo mi sie jak kiedys, gdy maly byl maly, a nie lubil gryzc, gotowalam zupy w kolko, bo on lubil, a mi sie nie chcialo 2 razy obiadu robic, a te zupy byly okropnie tanie. Sporo tez jest tanich potraw miesnych z miesem mielonym, jakies nalesniki mozna robic itd. Ja sie kiedys bawilam w takie rzeczy i wiem, ze akurat na zarcie mozna kazda kwote wydac w gore, bo szynka parmenska to 80zl/kg ale z indyka to juz raczej 14. Wiem tez, ze niewiele znam osob, ktore musza miec mieso na obiad codziennie, tylko np. co drugi dzien i to tez nie musi byc wielgachny kotlet. Ale Ci powiem, ze np. za 400zl na mc to ja nie mam pomyslu, co by tu zjesc i sie dobrze czuc na dluzsza mete. Chyba, ze wlasnie jest pomoc: powidla od mamy, grzybki od babci, jajka ze wsi od cioci, czeresnie z wlasnego sadu i masa przetworow wlasnej roboty. W pewnym momencie, ponizej pewnej kwoty niestety robi sie bidnie i byle jak i tylko wspolczuc Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Re: co to za ekshibicjonizm 09.08.06, 00:53 ja za 1000 miesięcznie też bym z rodziną długo nie pożyła. Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 to już jakieś konkrety 09.08.06, 00:46 kasik751 napisała: > Podjelam sie proby skalkulowania jakiegos menu do 600zl i prawie mi wyszlo Świetnie Z tego, co jednak piszesz, to 600/3 3s - tak? Moje uwagi: brak chociażby takich produktów, jak: mąka, olej, majonez/musztarda/ketchup/śmietana, jakiegokolwiek słodycza (drożdżówka, lody), czy płatków - piszemy wszak o całodziennym jedzeniu; za mała ilość napojów, itp, itd pkt E - obiad to tylko zupa (z ziemniakami, ryżem?) - czy też 4 zł to koszt porcji miesa dla 3 osób na drugie danie? Odpowiedz Link Zgłoś
kasik751 Re: to już jakieś konkrety 09.08.06, 01:00 Tak jak napisalam - to byla proba, na pewno niedoskonala, ale wydaje mi sie w miare realna. Maka czy olej nie naleza do zupy na obiad w tym zestawieniu. Gdybym proponowala nalesniki to by byla maka i olej, ale wybralam zupe, bo latwiej policzyc. Ta zupa to kawal miesa za 4 zl (powiedzmy 1/2kg miesa) ugotowany z wloszczyzna i dodatkami ktore wymienilam, np. kiszone ogorki, duzo ziemniakow i masz ogorkowa. Gdyby odjac 1 jogurt albo kupic tanszy to starczy na smietane do zupy. Jest z tym mase kombinowania, ale mysle, ze od biedy sie da. Slodyczy nie ma, to prawda. Nie znalazlam marginesu na takie przyjemnosci, chyba jogurt musi starczyc za slodycze lub chleb z dzemem (na dzem starczy jak sie ser odejmie). Musztardy, keczupu i majonezu nie ma, ale jak mi sie bedzie chcialo to pokombinuje jadlospis, w ktorym bedzie salatka z majonezem na inny dzien Ta salatka bedzie robila za dodatek do chleba zamiast pozycji ser i wedlina - warzywna spokojnie sie zmiesci, prawda? Teraz napoje: napoje to kawa i herbata, mysle ze w takiej stawce nie przysluguje wiecej niz 1,5 szklanki napoju z kartonu dziennie na osobe i trudno. I tak mysle, ze sie niezle spisalam Odpowiedz Link Zgłoś
kasik751 Re: to już jakieś konkrety 09.08.06, 01:19 Mam na drozdzowke) Jakby odwalic tymbark i zamiast dac kompot, albo taki sok rozpuszczany w wodzie to powinno zostac na 1 drozdzowke spokojnie czyli dla dziecka A jesli chodzi o platki to na sniadanie sa kanapki i kakako z tego mleka. Na kakao starczy, jesli sie odejmie 1 pomidora z tego kilograma, bo to chyba nawet za duzo Nie bede sie bawic w wyliczanie w groszach szczypty soli itd., ale sama widze, ze jesliby kupowac produkty z dolnej polki, ale wcale nie jakis syf, to za 600 sie da. Pewnie trzeba z olowkiem i szczegolowo planowac kazdy zakup, ale sie da. Ja np. nie posiadam umiejetnosci wtornego wykorzystywania produktow, ale sa tacy, co umieja i to tez ma wplyw na budzet. Np. wyciagasz wloszczyzne z tej zupy, dodajesz ziemniaka, jajko i groszek plus majonez i masz za pol darmo salatke na nastepny dzien. Wtedy powstaje oszczednosc na wedlinie, a te zlotowke czy dwie przeznaczasz znowu na cos innego (np. 1 cytryna) i tak sie to pewnie kreci.. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: co to za ekshibicjonizm 09.08.06, 09:22 kasik751 napisała: Generalnie własnie o coś takiego chodziło jak dla mnie jadlospis prawie do zaakceptowania oprócz -tej zupy na obiad nie wydaje mi sie żeby z takiej ilości warzyw udało sie ugotować aż 3,5 litra fajnej zupy tym bardziej ze nie masz ani w zupie żadnego dodatku typu makaron ryż(ok to tanio 50gr starczy z powodzeniem)ale i tak uwazam że smakowitej zupy wyjdzie z tego na 2 dni -dodatkowo oprócz mięsa nie masz jakiegoś przysłowiowego zapychacza na II danie no bo umówmy się zupa nawet z kawałkiem mięsa to troche za mało żeby wystarczyło na główny posiłek w ciągu dnia. czyli co makaron z serem ew naleśniki koszt ok 2-4zł? zależnie od dodatków i ich ilości. -sok tymbarka to dla dziecka(starczy na dwa dni) dla rodziców oranżada 1litr 1zł co dzień(kosztowo wychodzi podobnie a i picia więcej tyle że dla rodziców gorszej jakości) mąka cukier olej śmietana jakieś dodatki ogólnie doliczyła bym ok 1zł dziennie na takie pierdy -coś słodkiego ok pomine można bez tego żyć choć u nas w domu coś słodkiego jest co dzień. czyli dziennie powiększa się nam jadłospis o ok 3,5 zł czyli 100zł w miesiącu No i musimy wziąć pod uwage że piszemy o cenach warzyw i owoców w sezonie jesienią zaczynają drożeć a przecież nie będziesz co dzień jadła sałatki z kiszonej kapusty. Mysle że po tych zmianach robi się nam realniejszy cennik acha przy tych jogurtach to zdecydowanie zmieniła bym je na kawałek białego sera za 2zł tak czy tak wyszło mi zdrowe normalne zdrowe żywienie/najtaniej jak się da bez szaleństw typu drożdzówka czy pieczeń 700zł/miesiąc Odpowiedz Link Zgłoś
kasik751 Re: co to za ekshibicjonizm 09.08.06, 09:58 Ja mysle, ze dyskusja nie ma konca. I tak zalezy najwiecej od tego, co kto je najchetniej i ile oraz jak sobie pani gospodyni w kuchni radzi. Nie pieke ciast na przyklad, ale podejrzewam, ze upieczenie zwyklego ciasta drozdzowego moze wyjsc taniej niz 10 drozdzowek ze sklepu (i zdrowiej) Jesli chodzi o warzywa i owoce zima, to mysle, ze gdyby oprzec sie na przetworach wlasnej roboty, to tez da sie obejsc, a swieze kupowac banany. A na surowke: tarta marchewka z jablkiem - akurat bardzo lubie, ale nie ma chetnych do tarcia W tym moim jadlospisie nie uwzglednilam celowo wszysktich produktow jakie tylko moznaby uzyc, bo nie uzywa sie codziennie maki czy keczupu, wiec po co mialam dodawac olej skoro na ten dzien byl obiad bez oleju, to co, do kanapek? Jesli chodzi o zupe, to akurat mam tu praktyke - jesli zupa jest ze spora iloscia miesa, a 1/2 kg czystego miesa to duzo jak na zupe i wrzucic tam ziemniorow, to wychodzi zupa az lyzka stoi i wszyscy sie najedza. Ceny produktow sa zalezne od tego tez, gdzie sie robi zakupy. Mysle, ze osoby ktore musza sie liczyc mocno z kasa maja obcykane najtansze miejsca - pamietam sama jak babcia emerytka wysylala mnie gdzies w kosmos po cukier, bo tam tanszy Bardzo wzgledna jest sprawa napojow: ja nie bede pila zadnej oranzady, pije wylacznie wode i kawe Nie uznaje tez sokow, wiec domyslam sie, ze nie w kazdym domu musi zejsc dziennie kilka kartonow tego typu napojow, bo ludzie rozcienczaja sok malinowy w wodzie przegotowanej albo inny kompot zapodaja i tez jest dobrze (dopoki im to smakuje i nie zachce im sie soku z owocow egzotycznych )) W kazdym razie doszlam do wniosku po glebszym zastananowieniu, ze za 600 jest szansa wyzywic 2 osoby + male dziecko wciaz bez uszczerbku na zdrowiu, czyli dostarczajac niezbednych skladnikow. Ale oczywiscie za 1200 da sie rowniez i wtedy zywienie sprawia wieksza przyjemnosc )) Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: co to za ekshibicjonizm 09.08.06, 10:30 kasik751 napisała: > Ja mysle, ze dyskusja nie ma konca. I tak zalezy najwiecej od tego, co kto je > najchetniej i ile oraz jak sobie pani gospodyni w kuchni radzi. > Nie pieke ciast na przyklad, ale podejrzewam, ze upieczenie zwyklego ciasta > drozdzowego moze wyjsc taniej niz 10 drozdzowek ze sklepu (i zdrowiej) > Jesli chodzi o warzywa i owoce zima, to mysle, ze gdyby oprzec sie na > przetworach wlasnej roboty, to tez da sie obejsc, a swieze kupowac banany. no tak ale jak robisz przetwory to przeznaczasz więcej pieniedzy na zakonserwowanie ich no raczej wkładamy do owoców cukier a do ogórków jakieś tam przyprawy. Świeże babany to droga sprawa i latem i zimą lepiej kupić jabłka (zawsze te 1-2 zł mniej a jak dodasz cukier waniliowy( cynamon zapieczesz pycha ))))))) A na > > surowke: tarta marchewka z jablkiem - akurat bardzo lubie, ale nie ma chetnych > do tarcia > W tym moim jadlospisie nie uwzglednilam celowo wszysktich produktow jakie tylko > > moznaby uzyc, bo nie uzywa sie codziennie maki czy keczupu, wiec po co mialam > dodawac olej skoro na ten dzien byl obiad bez oleju, to co, do kanapek? no ok ale cukier kupujesz? czasem zabielasz zupe? czasem dodajeśz śmietane? no to się raczej w przyprawach cenowo nie zmieści generalnie podczas gotowanie żeby było smacznie dodaje się różne przyprawy. No jeśli gotujesz nawet tą ziemniaczanke np no to ja dodaje się śmietane dodaje przecier pomidorowy no ok nie cały pojemnikale ze 2 łyżki spokojnie to właśnie sprawia ze jedzenie jest smaczniejsze pożywniejsze i daje nam więcej różnorodnych skladników mineralnych witamin itd i własnie to sprawia też że możesz tak sie żywić na co dzień bez uszczerbku dla zdrowia i kondycji. No sory 2 zł na przecier pomidorowy +przyprawydo 3,5 litra zupy bez śmietany co to za zupa? woda po prostu. > Jesli chodzi o zupe, to akurat mam tu praktyke - jesli zupa jest ze spora > iloscia miesa, a 1/2 kg czystego miesa to duzo jak na zupe i wrzucic tam > ziemniorow, to wychodzi zupa az lyzka stoi i wszyscy sie najedza. no ale prosze cię czy po takim posiłku nie jesteś po pół godzinie głodna?? no ja jestem i musze dojeść i bynajmniej kawałek chleba to dla mnie mało no wiec choćby ten ryż z jabłkiem jako 2 danie. co do soków zgoda nie każdy lubi. > 700zł przy rozsądnym gospodarowaniu to dla mnie minimum cukier keczup musztarda itd to rzecz która poprawia jakość i smak posiłków ale i bez tego 700zł wychodzi Odpowiedz Link Zgłoś
kasik751 Re: co to za ekshibicjonizm 09.08.06, 10:50 Bedziemy sie spieraly o przepis na zupe? ) To jeszcze raz: smietane wzielam odejmujac z listy 1 jogurt, wiec sprawa zalatwiona I teraz przepis: 1/2 kg miesa 4zl, do tego peczek wloszczyzny duzy 1,5zl, do tego za 2 zl: hmm, nie wiem, ale 1 kg ziemniakow na taki gar za 1 zl i za 1 zl przyprawy- choc realnie wydaje mi sie, ze przyprawy wyjda za grosze, a tu grosze trzeba liczyc. Ewentualne warzywa, czyli kiszone ogorki, zeby byla ogorkowa lub kapuste na kapusniak biore z listy owoce/warzywa, gdzie na warzywa przykladowe jest 3zl. To 1/2 kg miesa czystego w zupie to jest bardzo duzo. Jeden kotlet warzy 100g, czyli w tej zupie jest 5 kotletow, to nie jest byle jaka wkladka. I teraz tak- kiszone ogorki dajmy na to kisisz sama latem, wiec za 3 zl masz tych ogorkow chyba ze 3 kg To prawda, ze przetwory wymagaja dodatkow, ale na 100% wychodza taniej i tak. A o to chodzi wlasnie prawda? Ze jesli mam na te owoce i warzywa dziennie 6zl, to korzystajac z przetworow w tej cenie otrzymam duzo wiecej niz kupujac swieze i gotowe. Moge np zamrozic truskawki i w zimie robic koktaile i ciasta na margarynie typu Kasia za zeta o ile dobrze kojarze. Jestem przekonana, ze umiejetne radzenie sobie w kuchni i poswiecony temu czas i praca owocuja duzymi oszczednosciami. Tylko przy takim zalozeniu wyobrazam sobie to wyzywienie za 600 z sukcesem. Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 zupa 09.08.06, 11:13 kasik751 napisała: > Bedziemy sie spieraly o przepis na zupe? ) Czemu nie? Jeśli tylko dla dobra naszego zdrowia i budżetu > To jeszcze raz: smietane wzielam odejmujac z listy 1 jogurt, wiec sprawa > zalatwiona Jeżeli założymy, ze nie zależy nam na jogurcie, w przeciwnym razie - nie za bardzo > I teraz przepis: 1/2 kg miesa 4zl, do tego peczek wloszczyzny duzy 1,5zl, do > tego za 2 zl: hmm, nie wiem, ale 1 kg ziemniakow na taki gar za 1 zl i za 1 zl > przyprawy- choc realnie wydaje mi sie, ze przyprawy wyjda za grosze, a tu > grosze trzeba liczyc. Jak na 9 porcji zupy, to dla mnie nierealne, aby włoszczyzna kosztowała jedynie 1,5-2; to byłaby bardzo uboga zupa (chyba, że pozostaniemy przy rosole) Marchwka, pieruszka, seler, por, kalarepka, zielenina - to kosztuje. 1kg ziemniaków -OK, ale to załatwia dopiero 1 danie. No i (choc to niekonieczne oczywiście) trochę mąki też wychodzi do zupy. > Ewentualne warzywa, czyli kiszone ogorki, zeby byla ogorkowa lub kapuste na > kapusniak biore z listy owoce/warzywa, gdzie na warzywa przykladowe jest 3zl. Dla mnie nie do przyjęcia, bo jedząc pyszną zupę rezygnuję z jogurtu (bo smietana), owoców (bo dodatek warzywny do zupy) > To 1/2 kg miesa czystego w zupie to jest bardzo duzo. Jeden kotlet warzy 100g, > czyli w tej zupie jest 5 kotletow, to nie jest byle jaka wkladka. Nie do końca: 1/2kg surowego nie równa się 1/2 kg ugotowanego. Nie za bardzo wiem, jak z tego mięsa w zupie zrobisz 5 kotletów No i jakiś ryż chociażby oraz sałatka też pasowała do tego drugiego (wiem, wiem, wersja min. może zakładać jedynie zupę z wkładką mięsną, ale wtedy 1 kg ziemniaków na 9 porcji nie starczy). > To prawda, ze przetwory wymagaja dodatkow, ale na > 100% wychodza taniej i tak. Z tymi przetworami to jest róznie, niby taniej, ale kilka lat temu kalkulowałam i jesli nie ma się własnych produktów, to ten zysk wcale nie jest zbyt duży (np kalkulowałam również koszt benzyny przy wypadzie na targ, aby zakupić owoce/warzywa na przetwory), w każdym razie osobom pracujących dla samej oszczędności (pomijam walory smakowe) nie zawsze to się opłaca > Jestem przekonana, ze umiejetne radzenie sobie w kuchni i poswiecony temu czas > i praca owocuja duzymi oszczednosciami. Tylko przy takim zalozeniu wyobrazam > sobie to wyzywienie za 600 z sukcesem. Tutaj pełna zgoda Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: co to za ekshibicjonizm 09.08.06, 11:22 kasik751 napisała: > Bedziemy sie spieraly o przepis na zupe? ) > To jeszcze raz: smietane wzielam odejmujac z listy 1 jogurt, wiec sprawa > zalatwiona > I teraz przepis: 1/2 kg miesa 4zl, do tego peczek wloszczyzny duzy 1,5zl, do > tego za 2 zl: hmm, nie wiem, ale 1 kg ziemniakow na taki gar za 1 zl i za 1 zl robienie. ok ziemniaki tanie są marchew też kiszona kapusta ale ogórki pomidory. No a sory nie co dzień będziesz jadła ziemniaczanke czy krupnik-no to są najtańsze zupy) > Ewentualne warzywa, czyli kiszone ogorki, zeby byla ogorkowa lub kapuste na > kapusniak biore z listy owoce/warzywa, gdzie na warzywa przykladowe jest 3zl. > > To 1/2 kg miesa czystego w zupie to jest bardzo duzo. Jeden kotlet warzy 100g, > czyli w tej zupie jest 5 kotletow, to nie jest byle jaka wkladka. no tak ale trzeba też powiedzieć ze część swoich własciwości odrzywczych z tego kotletu wpadło nam do zupy. Jeśli kapuste czy ogórki bierzesz z listy owoce/warzywa to co pozostaje na sałatke? No bo umówmy się zupa+ kotlet na obiad to zdecydowanie za mało zeby normalnie żyć tak przez powiedzmy rok czasu. > > I teraz tak- kiszone ogorki dajmy na to kisisz sama latem, wiec za 3 zl masz > tych ogorkow chyba ze 3 kg gdzie ty widziałaś ogórki po 1zł za kg???? ja płace 2zł najmniej i to w sezonie! Robienie weków w domu jest oczywiście znacznie tańsze niż kupowanie już gotowch słoików ale musisz liczyć że będzie troche drożej niż świeże w sezonie tylko o to mi chodziło. jeżeli na warzywa dziennie masz 6zł na 3 osobową rodzine i warzywo chcesz dodać do zupy to pozostanie wam do zjedzenia na 3 osobową rodzine z pozycji warzywa/owoce tylko po jednym owocu np po jednym dużym(naprawde spotym) jabłku lub po brzoskwini i np jeden ogórek do kanapek, czyli o żadnej sałatce do obiadu już nie mówimy. > Moge np zamrozic truskawki i w zimie robic koktaile i ciasta na margarynie typu > > Kasia za zeta o ile dobrze kojarze. Kasia droższa poza tym tych truskawek to tak nie namrozisz bo w zamrażalce nie ma za dużo miejsca. Oszczędnośći umiejetność wykorzystywania produktów jest koniecznością. Odpowiedz Link Zgłoś
kasik751 zupa - odpowiedz :D 09.08.06, 13:07 Sluchajcie, ja juz nie chce o tej zupie, bo tak w ogole to ja sie z Wami zgadzam. Oczywiscie, ze pyszna zupa, ktora ma zastapic obiad i jeszcze radosc sprawic to... To nie jest przepis na zupe, ktory ja polecam itd. Ale - jak sobie porownam ceny w warzywniaku na osiedlu i na rynku dzielnicowym, gdzie czasami zbladze, to widze wyraznie, ze w sezonie naprawde kupe warzyw mozna za grosze kupic na worki itd. Oczywiscie nie sa to najwieksze sliwki i najdorodniejsze truskawki tylko ten drugi albo i trzeci sort, niemniej da sie. I na pewno ludzie ktorzy musza oszczedzac korzystaja z tej opcji i uzyskuja zupelnie inne wyniki finansowe, ze tak powiem Poza tym przypominam, ze tak sobie te cholerna zupe zalozylam na 2 dorosle osoby o umiarkowanym apetycie i male dziecko, ktore srednio zje 4 lyzki i szlus Moze przesadzilam faktycznie, ale chyba nie az tak wiele. W kazdym razie w temacie zupy poddaje sie Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: co to za ekshibicjonizm 09.08.06, 11:20 Kasik- przybij piatke.PO prostu- kwestia upodoban kulinarnych.Za sciana mam rodzine, w ktorej codziennie na stole gosci mieso, ciasta- tak lubia i tak jedza.To oczywiste, ze ich koszt wyzywienia bedzie sporo wyzszy niz w mojej rodzinie i nie bede ich przekonywac , ze sa rozrzutni. JA plasuje sie posrodku, tak mysle, bo rekord bije moja mama, ktora ze wzgledu na stan zdrowia jada bardzo malo i tylko najprostsze produkty.Gdybym napisala, ile wydaje na jedzenie, nikt by mi nie uwierzyl. Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 stanęło min. 700zł/4os/mies ? 09.08.06, 10:03 mkolaczynska napisała: > tak czy tak wyszło mi normalne zdrowe żywienie/najtaniej jak się da bez > szaleństw typu drożdzówka czy pieczeń 700zł/miesiąc Tak, to już wydaje się być realna kwota (zupełnie bez szaleństw, z ołówkiem w ręku, ale bez szkody dla zdrowia). Gdy do tego dodamy odrobinę więcej przyjemności (może smakołyk dla dziecka?), od czasu do czasu coś na mieście, jakieś używki, nie mówiąc juz o zorganizowaniu okresowej imprezki w domu, świętach to spokojnie dojdziemy do 1000zł na samo mniam-mniam, niekoniecznie to z górnej półki Odpowiedz Link Zgłoś
kasik751 Re: stanęło min. 700zł/4os/mies ? 09.08.06, 10:15 Tak, zgadza sie I tu wydaje mi sie, ale nie jestem pewna, ze osoby mieszkajace na wsi sa w leszej sytuacji, bo maja ulatwiony dostep do 'plodow ziemi' - owoce z sadu od sasiada, swinia od chlopa, wlasne truskawki itd. Czyli z mala kasa - trzeba na wies pryskac Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanna56 Re: stanęło min. 700zł/4os/mies ? 09.08.06, 10:24 W czasie urlopu trochę podróżowaliśmy po Polsce i czasami trafialiśmy do wiejskich sklepików. Co za ceny... W hipermarketach jest o wiele taniej. Ale fakt że w mieście nie mam tanich własnych warzyw i owoców. Mieszkam w Trójmiescie. Ostatnio w moim osiedlowym sklepie widziałam czereśnie po 18 zł za kg! Odpowiedz Link Zgłoś
kasik751 Re: stanęło min. 700zł/4os/mies ? 09.08.06, 10:32 Mialam kiedys babcie na wsi i spedzalam tam wakacje. Takie nieduze gospodarstwo na wlasny uzytek babcia miala. Pamietam, ze jak szlam z babcia na zakupy, to kupowala wylacznie maslo, chleb i mleko - nie miala krowy Ale mieli tam zawsze 2 swinki, sad, ogrod, aha - kury i kilka uli z pszczolami, czyli miod. Tak wiec ceny ze sklepikow niewiele by moja babcie ruszaly. Sadze, ze masa ludzi zywi sie w ten sposob na wsiach czyli sami sie zywia i to jest jednak inny swiat. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: stanęło min. 700zł/4os/mies ? 09.08.06, 10:33 zuzanna56 napisała: Ostatnio w moim osiedlowym sklepie widziałam czereśnie > po 18 zł za kg! Ja też wczoraj Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: stanęło min. 700zł/4os/mies ? 09.08.06, 10:37 mkolaczynska napisała: > zuzanna56 napisała: > > Ostatnio w moim osiedlowym sklepie widziałam czereśnie > > po 18 zł za kg! > Ja też wczoraj I niestety, w budżecie za 700 zł na takie przyjemności nie ma miejsca, więc dla mnie (uwielbiam czereśnie, co tam kilogram - ale nie po tej cenie!), to jednak byłaby swego rodzaju wegetacja, choć już nie zaliczana do nędzy. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: stanęło min. 700zł/4os/mies ? 09.08.06, 10:44 gusik123 napisała: > I niestety, w budżecie za 700 zł na takie przyjemności nie ma miejsca, więc dla > mnie (uwielbiam czereśnie, co tam kilogram - ale nie po tej cenie!), to jednak > byłaby swego rodzaju wegetacja, choć już nie zaliczana do nędzy. no w budżecie 700zł nie masz miejsca nawet na zjedzenie więcej niż 1 brzoskwini dziennie ew 2 jabłka i to niezbyt duże. to jedzenie które sprawia ze dostarczasz organizmiowi wszystko to co potrezbne do przeżycia na dłuższy czas a nie przez max kilka miesięcy Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: stanęło min. 700zł/4os/mies ? 09.08.06, 10:54 mkolaczynska napisała: > no w budżecie 700zł nie masz miejsca nawet na zjedzenie więcej niż 1 brzoskwini > dziennie ew 2 jabłka i to niezbyt duże. > to jedzenie które sprawia ze dostarczasz organizmiowi wszystko to co potrezbne > do przeżycia na dłuższy czas a nie przez max kilka miesięcy Czyli podtrzymuję, że stwierdzenie, iż 150zł/tydz/4os SPOKOJNIE wystarcza na DOSTATNIE wyżywienie przeciętnych żołądków nie jest prawdą; ta kwota po swgo rodzaju gimnastyce zapewni po prostu jedynie zdrowe, choć baaaardzo SAKROMNE życie. Odpowiedz Link Zgłoś
kasik751 Re: stanęło min. 700zł/4os/mies ? 09.08.06, 11:00 no w budżecie 700zł nie masz miejsca nawet na zjedzenie więcej niż 1 brzoskwini > > dziennie ew 2 jabłka i to niezbyt duże. > to jedzenie które sprawia ze dostarczasz organizmiowi wszystko to co potrezbne > do przeżycia na dłuższy czas a nie przez max kilka miesięcy No oczywiscie, ale chyba niczego innego nie nalezalo sie spodziewac, prawda? Chodzilo raczej o ustalenie czy w ogole da sie cos z tym zrobic sensownego i od biedy sie da jak widac. Nektarynki latem mozna dorwac w markecie (takie psiuny co prawda) za 3 zl za pudelko, to plastykowe, wiec jakies urozmaicenie da sie wykrzesac od czasu do czasu, non stop trzeba na promocje polowac- to oczywiste. Ale nedza to nie jest. Mozna sobie pojechac do ubojni za miastem i przywiezc pol swini, wtedy 1 kg dobrego miesa wychodzi srednio 5 zl (po odrzuceniu odpadow) i masz tam np. 1 metr biezacy schabu, 30 kg szynki, karkowki, lopatki itd. Co mniej atrakcyjne mielesz i masz swoje mielone. Pol swini, to akurat wiem, po poporcjowaniu wchodzi do 2 szuflad zamrazarki Tak wiec sa sposoby, tylko trzeba je znac i robotnym byc Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: stanęło min. 700zł/4os/mies ? 09.08.06, 11:05 nie no kasik ok po dodaniu do twojego jadłospisu jednego dania i ok 1-2zł(na dodatki) do zupy na 3 dni dla mnie biologicznie jest ok. Bez cudów bez większych przyjemności ale ok. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanna56 Jak oszczędzać? 09.08.06, 10:52 Nie śledziłam waszej dyskusji na bieżąco ale dziś rano sobie ją przeczytałam. I wiecie co? Postanowiłam spróbować trochę zaoszczędzić i nie wyrzucać pieniędzy w błoto. Widzę że ludzie mają o wiele mniejszy dochód a świetnie sobie radzą. Nie znaczy to że zacznę od razu ubierać się w lumpeksach (ale do nich zajrzę) i że nie kupię dzieciom kolejnego loda ale zacznę baczniej przyglądać się swoim wydatkom. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: stanęło min. 700zł/4os/mies ? 09.08.06, 10:31 kasik751 napisała: Czyli z mala kasa - trzeba na > wies pryskac no zdecydowanie )) Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszkas72 Re: stanęło min. 700zł/4os/mies ? 09.08.06, 10:49 My prysnelismy na wies ze względu na metraż.Hodujemy tylko psa i kota,zakupy robimy w Auchan i na hali targowej w centrum miasta.Dwa sklepiki staram sie omijac szerokim łukiem-nawet chleb czesto kupujemy w Gdansku bo u nas nie ma razowego.Mnóstwo ludzi tutaj tak zyje.Jest kilka dużych gospodarstw rolnych -ale nie widzę tam kur na własny uzytek,tylko duze uprawy rzepaku np.Trochę takich jak my-to tylko 15 km od Gdanska.I moze ze dwa,trzy gospodarstwa z małym ogródkiem warzywnym,kurami,jedną krową.Sporo ludzi hoduje tylko ptaki ozdobne typu pawie,smieszne odmiany kur i kaczek na sprzedaz.I swinki wietnamskie,chyba raczej jako maskotki. Watpię,zeby ktos przeniósł się na wieś z zamiarem gospodarowania w celu tanszego utrzymania się. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: stanęło min. 700zł/4os/mies ? 09.08.06, 10:56 mały ogródek? to znaczy marchewka pietruszka(także natka)por, czosnek, chrzan kilka drzewek owocowych,agrest? porzeczki? zioła, troche buraków, cebuli? jeden rządek ogórków, zielony groszek? coś takiego masz na myśli? coś takiego zajmuje tylnią cześć działki budowlanej (i to niecałej) w mieście to jest wielka oszczędność Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanna56 Mały ogródek w mieście 09.08.06, 11:06 Pewnie że można mieć taki ogródek warzywny teoretycznie nawet mieszkając w domu ( nie bloku ) w centrum miasta. My planujemy przenieść się na przedmieścia do własnego domu ale powiem szczerze że nie przyszło mi do głowy żeby w ramach oszczednosci założyć tam sobie ogródek. Nie znam sie na tym. Wolę zapracować w inny sposób niż sadzić warzywa. Tez nie wydaje mi sie żeby ktoś wynosił się na wieś po to aby mieć własne warzywa i owoce. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia a dlaczego sie wszyscy zarzekaja zew ciuchlandach 09.08.06, 11:14 nie kupuja? spytala gosia ktora ma wiecej niz 1000 w ciuchlandach kupuje i bardzo to lubi.... i za 20 zlotych ma podkoszulek, ktory przezyje nie 3-4 prania a 300 Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Jak to wszyscy? ;-) 09.08.06, 11:21 Ja tam kupuję, mam masę świetnych ciuchów stamtąd, zarówno dla siebie, jak i dla dziecka. Co nie zmienia faktu, że na razie gadamy o podstawowych potrzebach i jakoś nie starcza tego 1000PLN na 3-osobową rodzinę na _wszystko_... Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: a dlaczego sie wszyscy zarzekaja zew ciuchlan 09.08.06, 11:22 wieczna-gosia napisała: > nie kupuja? bo: 1) osobiście niecierpię użwanej odzieży po kimś, po prostu mnie odrzuca (no, z pewnymi wyjątkami), lubię nówki i tyle 2) grzebanie w koszach jest dla mnie okropne, zbyt czasochłonne i przygnębiające 3) nie mam szczęścia, aby na coś rozsądnego trafić, a ciągłe dojazdy do lepiej zaopatrzonych ciucholandów w celu polowań pochłoną ewentualne oszczędności na zakupach ale: dla dzieci kilakrotnie coś fajnego upolowałam i robiłabym to częściej, gdybym miała w pobliżu dobrze zaopatrzone ciucholandy Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: a dlaczego sie wszyscy zarzekaja zew ciuchlan 09.08.06, 11:32 gusik ja nie grzebe w koszu bo nie umiem tylko szukam na wieszaczkach wiekszosc rzeczy ktore kupuje to metkowe rzeczy- przypuszczam ze koncowki serii zeszlorocznych, bo pare dni temu kupilam soebie spodnice C&A do bluzki, ktora kupialm najzwyczajiej w swiecie w sklepie nie z wieszaka z napisem sale tylko z kolekcji bierzacej Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanna56 Re: a dlaczego sie wszyscy zarzekaja zew ciuchlan 09.08.06, 11:27 Moja odpowiedź na temat ciucholandów jest w tym wątku i ma tytuł do Agnieszkas72 ( bo akurat Agnieszka napisała mi cos pozytywnego na ten temat). Pisałam to jakieś półtorej godziny temu. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszkas72 Re: a dlaczego sie wszyscy zarzekaja zew ciuchlan 09.08.06, 12:26 Ja kupuję bardzo dużo i bardzo to lubię.Większośc ubran dzieci jest z ciuchlandów.Zawsze lubiłam dobre ubrania,zalezy mi na wyglądzie dzieci i naszym(ale dla nas kupuje tam dużo mniej) i cieszę się,ze mam możliwosc postarania się o to za mniejsze pieniądze.Do ubran z ciuchlandów mozna dodac dobrą kurtkę,buty,czasem spodnie i dziecko świetnie wygląda.Moja córka nie ma żadnej bluzki,na lato,czy na zimę kupionej w normalnym sklepie.Nigdy nie kupiłabym łachmanów z hipermarketu,wstrętnych nawet w stanie nowosci.Zaoszczędzone pieniądze wolę wydac na wakacje,ksiazki czy lepszy rower np. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw 700zł/mies - jedzenie. I co dalej? 09.08.06, 11:18 Też wątpię. W gruncie rzeczy, jeśli ktoś pracuje w mieście, musi liczyć się z większymi wydatkami na dojazd. Ponadto wszelkie zakupy _zdecydowanie_ taniej wychodzą w wielkomiejskich hipermarketach (ktoś tu już pisał o cenach w prowincjonalnych sklepikach - też miałam okazję podczas wakacji porównać: _identyczne_ produkty (typu płyn do naczyń, wilgotne chusteczki do pupy dla niemowląt, ale także i spożywcze - jogurty, czekolada, soki) bywało, że były i _dwa razy_ droższe! (I to w regionie, gdzie średnia pensja należy do najniższych w Polsce). Zaoszczędzić można rzeczywiście mając własny ogródek warzywny i owoce - robienie prztworów jest praco- i czasochłonne, ale wtedy rzeczywiście wychodzi taniej. No, ale z drugiej strony - w mieście też można kupić w sezonie owoce i warzywa po niewygórowanych cenach i przetworzyć/zamrozić. Własna hodowla drobiu czy królików na wsi natomiast może być rzeczywiście sposobem nie tylko na oszczędzenie, ale na świeże mięso z pewnego źródła (a wiadomo, że w sklepach to różnie z tym bywa, niezależnie od ceny). Zatem podsumowując: 700 PLN/miesiąc wystarczy na _oszczędne_ żywienie 4 osób, jeśli ktoś umie gotować i planuje menu z wyprzedzeniem. 1000 PLN to juz będzie z większym marginesem finansowym, ale bez szaleństw. To tyle o żywieniu. Załóżmy, że wystarcza to 700 PLN (oszczędnie, ale zdrowo). I z 1000 zostaje 300 PLN. Nie mówcie, że to wystarczy na _wszystko_ poza jedzeniem dla 3 osób. Zacznijmy od niezbędnika, czyli opłat. - czynsz (jeśli ktoś mieszka w domu to i tak musi zapłacić za remonty, ogrzewanie etc.) - tu pewnie będą największe różnice - prąd (u mnie 60 PLN na miesiąc i to jest raczej mało w porównaniu ze znajomymi - gaz (20-30 PLN) - woda (5 PLN za metr sześcienny, ile zużywacie średnio?) - telefon/komórka (czy jest ktoś, kto nie ma w ogóle?) - od 25 PLN w górę - internet - bilet miesięczny (w moim mieście - 100 PLN dla jednej osoby) lub benzyna to tyle tych opłat, których nie da się raczej pominąć. 300 PLN to raczej mało na to wszystko. No i _nic_ więcej już nie można kupić ani na _nic_ odłożyć. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 11:13 W dalszym ciagu nie uwgledniasz, ze inni moga miec mniejsze apetyty i naprawde nie wciagaja 2 dan codziennie, czy 1l mleka.Zupa i drugie danie jednoczesnie? Trzeba miec pojemny zoladek.I skad ta oranzada w jadlospisie- toz to syf.1kg owocow i warzyw w ciagu dnia? A, i zupy jesli na miesie , to robie na skrzydelkach, koszt jakies max. 2 zł. , po co tyle chabaniny w jadlospisie? Warzywne zas na masle, zadnych kosci czy miecha jako wkladki.I zeby nie bylo- nie o oszczednosc mi chodzi, ale o wyeliminowanie nadmiaru niezdrowych produktow. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 11:17 i tu sia zgadzam z lola- cele byly szlachetne ale troche syfu sie przemycilo do jadlospisu. po co oranzada skoro woda jest tansza? jesli czlowiek ma malo pieniedzy- nie kupuje jogurtow tylko sery- maja wiecej bialka, wiecej rzeczy mzona z nich zrobic. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 11:18 warzywa robie na oliwie z oliwek lub na oleju ( w tanszej wersji), zupe gotuje na korpusach, jesli ma byc samodzielnym daniem lub na samych warzywach jesli jest 1 daniem do obiadu. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 11:41 wieczna-gosia napisała: > warzywa robie na oliwie z oliwek lub na oleju ( w tanszej wersji), zupe gotuje > na korpusach, jesli ma byc samodzielnym daniem ok ale kluski dokładasz? jakiś kalafior+śmietana/fasola i nie za 1zł prawda? lub na samych warzywach jesli > jest 1 daniem do obiadu. jak najbardziej się zgadzam starcza w zupełności Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszkas72 Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 12:38 A ja gotuję zupę na kilogramie albo jeszcze większej ilosci warzyw-na 2dni dla 6 osób bardzo gęsta i pyszną jako pełnowartosciowy obiad.Wrzucam tez do niej jakis dodatek zbozowy(kasza,ryz,makaron)lub ziemniaki.Żadnych wkładek mięsnych ale jesli trzeba cały słoiczek przecieru i cała śmietana 18%,zależnie od typu zupy.Uważam to za tani i bardzo wartościowy obiad. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 11:38 lola211 napisała: > W dalszym ciagu nie uwgledniasz, ze inni moga miec mniejsze apetyty i naprawde > nie wciagaja 2 dan codziennie, czy 1l mleka.Zupa i drugie danie jednoczesnie? ok więc nie zupa a drugie danie bo zupą to mało kto się naje nawet z porządną wkładką mięsną. No i prosze cię lola rozbawiły mnie te twoje 3 kolby sytej kukurydzy na obiado kolcje zwłaszcza że wcześniej jadasz podobno tylko jogurt i 0,5 kg owoców > Trzeba miec pojemny zoladek.I skad ta oranzada w jadlospisie- toz to syf.1kg > owocow i warzyw w ciagu dnia? Ja zjadam znacznie więcej owoców i warzyw bo do sniadania do kolacji, w sałatce + kilka owoców no i w zupie oczywiście. Uzbiera się tego więcej niż 1 kg. A, i zupy jesli na miesie , to robie na > skrzydelkach, koszt jakies max. 2 zł. , po co tyle chabaniny w jadlospisie? no dobrze i twojemu mężowi na obiad starcza zupa z jednym skrzydełkiem? i potem na kolacje woda mineralna i dwie kromki chleba? oranżada w pizdu może być woda za 5l za 1,80? masz 5 dni picia czyli w ciągu dnia 0,60 na więcej warzyw do tej nieszczęsnej zupy. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 11:40 nie no litr na dzien- lekarze zalecja a dwa litry conajmniej...... Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 11:43 wieczna-gosia napisała: > nie no litr na dzien- lekarze zalecja a dwa litry conajmniej...... wliczam litr kawy chrbaty wody co tam jeszcze wypijesz w pracy Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 11:54 Sami niech sie faszeruja tym mlekiem, mleczarnie beda im wdzieczne. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 11:56 Sorry, to w ogole o plyny chodzilo), a to tak- 2 l powinno byc. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 11:54 >to mało kto się naje I to jest wlasnie sedno sprawy- sa tacy, ktorzy sie najedza, mimo ze TY w to nie wierzysz. > No i prosze cię lola rozbawiły mnie te twoje 3 kolby sytej kukurydzy na obiado > kolcje zwłaszcza że wcześniej jadasz podobno tylko jogurt i 0,5 kg owoców Zapomnialas o porannej bulce do jogurtu- pisalam.Nie wiem, co Cie tak bawi- inny sposob zywienia niz Twoj? Przestawilam sie zupelnie po okresie przebywania na MM, gdzie oduczylam sie jadania obiadu w postaci typowej w POlsce, czyli ziemniaki, kotlet, surowka.Polecam- zwlaszcza, ze mozna nauczyc sie calkowitej rezygnacji z cukru.Za kukurydze dostalabym reprymende od MM, ale coz, lubie, wiec jem. > Ja zjadam znacznie więcej owoców i warzyw bo do sniadania do kolacji, w sałatce > > + kilka owoców no i w zupie oczywiście. Uzbiera się tego więcej niż 1 kg. Alez prosze- jedz.Tylko nie pisz, ze wlasnie tyle powinno sie spozywac.To kwestia indywidualna.Owoce powinno jadac sie na czczo i nie przesadzac z iloscia(1 kg to juz naprawde sporo)- tucza, bo zawieraja sporo cukrów. Moj maz robi sobie zupy geste(czego ja z kolei nie znosze)- nie jest fanem miesa i potrafi zjesc 2 michy warzywnej.Tu nasze gusta sie rozmijaja, bo on zupy uwielbia, a ja nie lubie.Kazdy wiec zjada co innego. Poza tym on nie wraca jak statystyczny Polak do domu po 16., tylko ok. 18-19, wiec nie ma czasu na jedzenie dodatkowo kolacji. Herbat nie pija, kawe tylko rano i w poludnie, wieczorem od biedy mineralna , a i to nie zawsze. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia aaaa monti :))) 09.08.06, 11:56 no wlasnie sie bawie gdyz 90 kilo mnie chwilowo nie bawi tak mi sie wlasnie skojarzylo az mialam napisac Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: aaaa monti :))) 09.08.06, 12:21 Gosiu- ja jestem wielka fanka MM i gdzie sie da, to propaguje.Teraz nie trzymam sie restrykcyjnie tej metody, ale pozbylam sie wielu szkodliwych przyzwyczajen- objadania slodyczami, slodzenia kawy, jedzenia bialego pieczywa, itd. Poczatki sa trudne, ale naprawde warto. Jest nas tu chyba na forum wiecej, cos Czajke kojarze, jako mmaniaczke. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 12:07 nie naśmiewając się wieć mamy tak: bułka jogurt owoce0,5 kg raczej niż więcej 3 kolby kukurydzy tak mówiłaś do tej pory więc nie wiem jak tam twoje trawienie ale bardzo oszczędnie trawisz. Teraz pojawiła sie dodatkowa sałatka z powiedzmy 0,5 kg warzyw? no już nacznie lepiej ale myśle że nie jadasz tak jesienią wiosną i zimą za mało tu jednak węglowodanów. Taka dieta to latem na upały fajna, ale skoro sie upierasz sprawdź tylko sobie prosze ile to jest składników mineralnych itd. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 12:18 Staram sie, by wegli bylo malo, a jesli juz to z niskim IG.Stad to spagetti al dente czy ciemny makaron, brazowy ryz, itd. Zima na sniadanie jadam owsianke, tzn. platki owsiane zalane wrzatkiem plus jogurt.BArdzo sycace, w odroznieniu od np. bialego pieczywa, po ktorym zaraz chce sie jesc. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 12:20 kolaczynska odkad czytam etykiety dochodze do wniosku ze wieloma czlowiek rzeczami sie powinien w diecie martwic tylko nie niedoborem weglowodanow- one sa wszedzie Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 12:25 wieczna-gosia napisała: > kolaczynska odkad czytam etykiety dochodze do wniosku ze wieloma czlowiek > rzeczami sie powinien w diecie martwic tylko nie niedoborem weglowodanow- one s > a > wszedzie no i prosze cię ile masz ich w: 1 bułka 120g jogurtu 1kg owoców warzyw 3 kolby kukurydzy Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 12:28 no nie wiem ile :0 ale w warzywach sa, w kukurydzy to nawet az za duzo w jogurce faktycznie malo w bulka to jeden wielki weglowodam Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 12:24 lola211 napisała: > Staram sie, by wegli bylo malo, a jesli juz to z niskim IG.Stad to spagetti al > dente czy ciemny makaron, brazowy ryz, itd. > Zima na sniadanie jadam owsianke, tzn. platki owsiane zalane wrzatkiem plus > jogurt.BArdzo sycace, w odroznieniu od np. bialego pieczywa, po ktorym zaraz > chce sie jesc. ja generalnie chleb bułki to do jajecznicy np. weglowodany są w diecie ważne nikt nie mówi że nie mają to być kasze ryż czy makaron z tym ze brązowy wyż no i makaron o którym mówisz to umówmy sie nie kosztuje 1zł prawda? No i umówmy sie 1 jogurt też nie dostarczy ci białka na cały dzień a w przypadku obiadokolacji w wersji spagetti pesto tak wychodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 12:26 kolaczynska ja kupuje brazowy ryz za 3 zlote 4 torebki, to taka w miare srednia cena chyba- mniej niz 1 zl za torebke wychodzi makaron 2,50. a bialka dostarczaja warzywa straczkowe, ktore kosztuja grosze. i granulaty sojowe tez niezbyt drogie i bardzo wydajne Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 12:41 wieczna-gosia napisała: > kolaczynska ja kupuje brazowy ryz za 3 zlote 4 torebki, to taka w miare srednia > cena chyba- mniej niz 1 zl za torebke wychodzi > makaron 2,50. > > a bialka dostarczaja warzywa straczkowe, ktore kosztuja grosze. > i granulaty sojowe tez niezbyt drogie i bardzo wydajne ale dania które na przedstawiła lola masz góra 0,5 kg fasolki +jogurt moim zdaniem mało. zwłaszcza ze wychodziło by bób fasolka groch prawie co dzień przy szczególnym upodobaniu do spagetii pesto. O granulatach sojowych nic nie było no ale ja bym tego nie zjadła raczej Przypomina mi sie okres jednak kiedy byłam wegetarianką no i niestety sery mleko fasola i groch jajka itd to była podstawa mojego żywienia. Taka dieta dobra jest jak sie odchudzasz i to rzeczywiście z 90 kilko na kilka miesięcy potem organizm zaczyna wegetować. no kurka poszukam jakiś tablic z danymi i przelicze to bo wychodzi że ja mój mąz i niespełna 2 letnie dziecko zremy po prostu i chyba powinnma ważyć jak słonica w wieku rozrodczym. no dobra moje dziecko mierzy 98cm ale waży tylko 13 kg!! a je dwa razy więcej niż lola ja jem ze dwa razy więcej niż lola a mój mąż ze 3. Mierze 160 i waże 47 kg mój mąz 189 i ok 80-85 kg(no tłusty nie jest)Często gotuje warzywa na parze więc dlaczego mają mieć mniej składników niż te loli. Tak jak lola to ja jadałam na studiach podczas najgorętszych dni sesji i wychodziłam z tego z wagą o ok 3-4kg mniej po kilku dniach!!! Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 13:13 kolaczynska, aja prawde mowiac jem podobiejak lola, ilosciowo to i przed montim tak jadlam, teraz jakosciowo jest bardziej wartosciowo. w kazdym razie miska jogurt plus platkito szczyt moich mozliwosci. tak samo jak jedno danie na obiad. Z tym ze przed dieta wybieralam raczej deser a teraz raczej 2 danie powiem ci ze przed montignacem strzelilam sobie slynna dietke kopenhaska- bylo to fakt w najwieksze upaly, gdy w ogole sie jesc nie chcialo ale znioslam ja z przyjemnoscia i przez 13 dni nie bylam glodna. Wrecz przeciwnie raczej przez te 13 dni dziwilam sie o co takiie halo. Ja niestety z tych pokrzywdzonych przez los kiepska przemiana materii- malo je, ruchliwa, a gruba Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 14:06 wieczna-gosia napisała: > kolaczynska, aja prawde mowiac jem podobiejak lola, ilosciowo to i przed montim > tak jadlam, teraz jakosciowo jest bardziej wartosciowo. w kazdym razie miska > jogurt plus platkito szczyt moich mozliwosci. na sniadanie jak mniemam? tak samo jak jedno danie na obiad znaczy co zjadasz tak: jogurt+miska płatków +jakies 2 brzoskwinie 3 kolby kukurydzy lub spagetti pesto?(czy może raczej bolnese-bo to akurat i mnie za obiad starcza) i co jakaś mizeria(ogórek pomidor cebula) z sosem winegre picie i to wszystko? nosz kurcze swietna przemiana jak na konieczność oszczędzania. Mój tato jak smigol wyglada taki chudy a zjada: sniadanie-np 1 kawałek kiełbasy musztrda chrzan do wyboru ze dwa kawałki chleba II śniadanie coś słodkiego obiad: jednodaniowy(cokolwiek byle z rozumem i nie zupa-woda) ale sałatka obowiązkowo i to micha!!! wielka jakieś owoce śliwki jablka agrest czy co tam jest zwykle jeszce coś dojada przed kolacją potem kolacja ze 2 kawałki chleba jakiś pomidor ogórek Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 14:13 kukurydzy nie cierpie na kolacje raczej ta salatka z tunczykiem na obiad albo spagetti pesto, albo kurak plus warzywa. koniecznosci oszczedzania akurat nie mam zadnej tak sie do watku dolaczylam bo zwatpilas ze lola sie najada. ja tez sie najadam ba- mam 25 kilo nadwagi. Z tym ze wiecej slodkiego jadlam ale porcje w sensie ilosc takie same. a co do chudych ludzi to: kolega chudy przychodzi i slodzi kawe 5 lyzeczkami kolezanka chuda na jachcie (34 rozmiarek) 4 dzieci wpierdzielala sama gar makaronu z bialym serem na sniadanie. i trzeba bylo na nia liczyc bochenek na dzien. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 14:32 wieczna-gosia napisała: > kukurydzy nie cierpie > na kolacje raczej ta salatka z tunczykiem > na obiad albo spagetti pesto, albo kurak plus warzywa. nie rozumiem jak może smakować spagetti z olejem i natką pietruszki ale pomijając smak do tego jakaś sałatka tak??? kurak+warzywa obiad jak dla mnie +kolacja? np.ta sałatka? no nadwagi bym nie miała z taką dietą ale żyć by się dało(tylko nie z tym pesto- obrzydlistwo!!) jeśli tak jadasz to jesz o jeden solidny! posiłek więcej niż lola Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 16:59 > nie rozumiem jak może smakować spagetti z olejem i natką pietruszki ale > pomijając smak do tego jakaś sałatka tak??? Zapomnialas o czosnku, a w tym daniu on jest najwazniejszy.I dobra oliwa, a nie olej.Jest to bardzo proste, a zaraz smaczne danie, ale o tym wie ten, kto próbowal lub ten ktory posiada kulinarna wyobraźnie.I zadnej sałatki do tego, bo nie ma potrzeby. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 21:37 lola211 napisała: > > nie rozumiem jak może smakować spagetti z olejem i natką pietruszki ale > > pomijając smak do tego jakaś sałatka tak??? > > Zapomnialas o czosnku, a w tym daniu on jest najwazniejszy.I dobra oliwa, a nie > olej.Jest to bardzo proste, a zaraz smaczne danie, ale o tym wie ten, kto > próbowal lub ten ktory posiada kulinarna wyobraźnie.I zadnej sałatki do tego, b > o > nie ma potrzeby. To danie jest zajebiste normalnie i jeszcze nie ma potrzeby żadnej słatki do tego?/ hmmm No gdybym raz w tygodniu coś takiego zjadła bez jakiś warzyw w dodatku to chyba lezało by mi na żołądku do następnego razu no i rzeczywiście chyba bym za chętnie nie jadła kolejnych kawałków chleba czy porcji kaszy ze szczypiorkiem natką i wegetą. chyba się zgodze raz w tygodniu spagetti pesto i odechciewa ci się jedzenia na kolejny tydzień tak to jest oszczędność tylko jak długo to wytrzymasz Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 21:39 )) Zapewniam, ze zoladek znosi to danie nalezycie, gorzej z chuchem) Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 16:53 Zaraz wyjdzie na to, ze mnie bieda przycisnela i stad ta kukurydza.Otoz nie jem duzo i nie kupuje duzo zywnosci tylko z tego powodu, ze po prostu mamy male potrzeby.Nie kupuje tez wielu produktow, bo uwazam je za niezdrowe czy niepotrzebne, a nie dlatego ze nie moge sobie na nie pozwolic.Soki w kartonach- tylko do drinkow, gotowe sosy, zupy- tego u mnie w kuchni nie ma, tak jak miecha na co dzien.Nie kupuje danonkow, slodkich serkow, roznego typu reklamowanych wynalazkow, bo jestem takim produktom przeciwna.I sila rzeczy wydaje mniej. Odpowiedz Link Zgłoś
burza4 Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 13:24 wieczna-gosia napisała: > kolaczynska ja kupuje brazowy ryz za 3 zlote 4 torebki, to taka w miare srednia > cena chyba- mniej niz 1 zl za torebke wychodzi > makaron 2,50. jasny gwint, gdzie tyle ryż kosztuje??? czy brązowy to to samo co dziki, bo się nie znam? bo ten pierwszy to kosztuje raczej koło 9 zeta za pudełko, czyli 4 porcyjki. Makaroni za 2,50 nadaje się do zup bardziej, bo miętki się robi, do włoszczyzny raczej włoski, a ten już koło 5 zeta kosztuje. słuchajcie, dochodzę do wniosku, że u mnie jest wyjątkowa drożyzna, np. pomidory po 6 zł, a nie 3 jak pisały dziewczyny.. granulaty sojowe nie dla mnie, wybitnie mięsożerna jestem Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 13:46 dziki to dziki a brazowy to brazowy ja tez jestem iesozerna a granulatem sosy zageszczam zeby bardziej bialkowo bylo. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 12:32 Tak, bialka malo wychodzi, ale trudno.Troche tez w mleku do kawy jest.Nadrobie w dzien z posilkiem miesnym czy jedzac makaron z serem. Wyniki mam dobre,wiec mysle ze sobie nie szkodze. Odpowiedz Link Zgłoś
marianna72 Re: nie zgadzam sie 10.08.06, 16:52 lola211 napisała: > Staram sie, by wegli bylo malo, a jesli juz to z niskim IG.Stad to spagetti al > dente nie rozumiem oco chodzi z tym spagetti al dente .Przeciez to tylko znaczy ,ze makaron jest twardziej ugotowany nie rozgotowany czyli normalny makaron ugotowany ??? czy ciemny makaron, brazowy ryz, itd. > Zima na sniadanie jadam owsianke, tzn. platki owsiane zalane wrzatkiem plus > jogurt.BArdzo sycace, w odroznieniu od np. bialego pieczywa, po ktorym zaraz > chce sie jesc. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: nie zgadzam sie 10.08.06, 17:22 Poziom IG zmienia sie w zaleznosci od tego, jak długo produkt gotujemy.I wlasnie spagetii ale dente ma duzo nizszy IG niz ten sam rozgotowany makaron. Odpowiedz Link Zgłoś
judytak Re: co to za ekshibicjonizm 09.08.06, 17:52 gusik123 napisała: > toz to mozesz nawet czysto teretycznie zdrowe i urozmaicone menu ułozyc > publicznie dla swojej rodziny za 600 zl / mies, w ramach rozrywki mogłabym, owszem, ale raz, że nawet w realu nie męczę się takimi głupotami, kiedy muszę oszczędzać, to oszczędzam na bieżąco, a kiedy nie muszę, to się cieszę, i wszelkie obliczenia uważam za marnowanie czasu a dwa, że znacznie lepszą rozrywką jest czytać, niż liczyć ;oP pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link Zgłoś
nocula Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 09.08.06, 11:57 Tak czytam ipusty śmiech mnie ogarnia. Czy można żyć za 1000 zł, nie podejmuje się dyskusji, każdy kraje jak mu materii staje i koniec. Zabiłyście mnie jednak tą kalkulacją, że własna kura, królik, świnka na wsi to oszczędność. Czy któraś na wsi mieszka lub mieszkała, bo ja tak. Czy Wy dziewczyny nie wiecie, że kurka, świnka itp. je. Czym je nakarmicie, kupicie zboże dla rzeczonej kurki? No to gratuluję kalkulacji, kura zniesie 1 jajo dziennie, di chwili kiedy przestanie się nieść, czyli na rok ok 200 jaj, po 20- 40 groszy za jajo. W tym czasie zje wór zboża. W tej chwili nawet na wsi nikt przy zdrowych zmysłach nie prowadzi hodowli kilku kur, jednej świni itd. Nie opłaca się. Duże gospodarstwa wyspecjalizowane zawsze dadzą cenę mniejszą. Jedynie w co można się bawić, to własny ogródek. Ale i zbiory są wtedy kiedy jarzyna i owoce są najtańsze. A ceny w sklepach na wsi? O ja zakupy robię w macro i tesko, nie przez brak pieniędzy, ale "chytrość" Jeśli mogę coś kupić w niższej cenie, a ma tą samą jakość wybieram tę opcję. Odpowiedz Link Zgłoś
kasik751 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 09.08.06, 13:24 Ja cos o swiniach pisalam, wiec sprecyzuje Wiem, ze hodowanie sobie samemu 1 swini kompletnie sie nie oplaca, ale wiem, rowniez, ze mieszkajac na wsi ma sie ulatwiony dostep do miejsc, gdzie te swinie sie hoduje w wiekszych ilosciach i kupujac ta droga cala swinie czy pol, placi sie znacznie mniej niz za mieso w sklepie w miescie. Stwierdzilam ten fakt osobiscie przez przypadek stajac sie posiadaczka pol swini )) I to dla oszczedzajacych wazna iformacja, poniewaz, to juz nie sa groszowe oszczednosci, a mieso jest jednym z najdrozszych skladnikow diety. Tyle ze do takich zakupow potrzebna jest zamrazarka - 2-3 szuflady minimum, a najlepiej osobna i tu jest problem, bo w miescie na osobna zamrazarke miejsce maja raczej ci, ktorzy maja dom, a nie mieszkanko w bloku. No ale mozna tez kupic cwierc tej swini )) Odpowiedz Link Zgłoś
headonshoulders Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 09.08.06, 14:18 ja normalnie sie tarzam ze smiechu jak czytam ten watek, kolo gospodyn wiejskich jak boga kocham Jak ktos nie ma wyjscia to musi dac sobie rade za 1000 zl!!!!!! Jak sie wyprowadzilam z domu od rodzicow w wieku 18 lat zaraz po maturze to pierwsza pensje mialam 1500zl jak sekretarka, owczarka niemieckiego, kawalerke z czynszem 800zl i rachunki 200. I 500zl na mnie i na psa wystarczylo - JAKIMS CUDEM, na jedzenie , na ubranie, czasem na kawe na miescie. Nie wiem jak to zrobilam, ale ani sie nie pochorowalam, pies krzywicy nie mial i w tej chwili ma 8 lat i bardzo zdrowy ( a jesc musial duzo i dobrze, nieraz sobie odmawialam zeby psa nakarmic). WIEM ZA TO ze strasznie mi sie to zycie od zlotowki do zlotowki nie podobalo, wiedzialam dokladnie ze chcialabym kiedys wsiasc w samolot i bez wyrzutow poleciec gdzies gdzie chce odpoczac wtedy kiedy tego odpoczynku bede potrzebowac, zrobilam liste marzen ( realnych) zaczelam wprowadzac zmiany do swojego zycia. ABSOLUTNIE nie wyobrazam sobie zeby w tej chwili powrocic do takiego etapu wegetacji i raczej juz nie powroce dopoki mam zdrowie . ALE WIEM ze sie da, Jak nie ma wiecej to po prostu bierze sie to co jest i sie kombinuje. Przeszlam przez wszystkie etapy, od totalnego ubostwa typu dzielenie jajka na twardo na dwa dni, ktore jadlam przy wylaczonym swietle bo mi wylaczano prad notorycznie, poprzez zycie komfortowe ktore dalo singlowi pare tysiakow na miesiac, do stanu w ktorym jestem obecnie i zawsze w miare jedzenia apetyt rosnie. Czasem i teraz narzekam ze mam za malo a zarabiam sume ktorej nie chce nawet na tym forum wymawiac. Jak juz sie sprobuje boskiego nektaru nie jest latwo zaczac znow jesc smalec, kiedy srodki na ten boski nektar czekaja na koncie. Mowie tu o wszystkim - o jakosci ubran poprzez kosmetyki, wakacje, stolowanie sie. Licytacja jest tak bez sensu ze az mi szkoda waszego czasu... jak komus pasuje ten 1000 na miesiac i daje sobie rade to wrzuccie na luz. Jak nie pasuje to niech cos z tym zrobi i juz. C'est tout. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 09.08.06, 14:41 sprostuje 1500 na 1 człowieka +pies nawet duży to troche co innego niż 1 tyś zł na 2 osoby dorosłe+dziecko Wiesz to nie chodzi o to co komu pasuje tylko o to jak liczymy nasze wydatki jak ktoś nie policzy zjedzonego co dzień w pracy batona to mu wyjdzie że zjada o 30zł mniej-na jedną osobe!( a co to jest niby jeden głupi baton) a co to jest jedna głupia smietana zużyta do ugotowania zupy i dodana do sałatki? No co? tak dużo? Jak już dziewczyny napisały jeśli nie policzysz tej śmietany tego mięsa czy przecieru kalafiora czy fasoli to wychodzi ze masz zupe na 3 dni za 5 zł no i umówmy się też obiad ugotujesz ale czy pożywny? dasz rade tak sie żywić przez kilka lat jakiemukolwiek człowiekowi starczy tyle do jedzenia na dłuższą mete? Odpowiedz Link Zgłoś
kasik751 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 09.08.06, 14:44 Tarzasz sie, ale czytasz Tez tak czytalam az sie w koncu tez dopisalam Ale w sumie to wszyscy maja racje albo prawie ja maja ) Ale jajka przez 2 dni nie jadlam po ciemku. Ewidentnie zaliczasz sie do tych wlasnie, ktorzy TO potrafia tylko nie wiadomo jak Bo w koncu chyba o tym jest ten watek. Nie CZY tylko JAK )) Odpowiedz Link Zgłoś
headonshoulders Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 09.08.06, 18:02 kasik - tylko ta strone ))) 500zl na ogromnego psa i jedna osobe w warszawie to MALENKO. Wiesz, ja nie mialam wyjscia wtedy. Wyprowadzilam sie od rodzicow, znalazlam prace, nie mialam kogo poprosic o pomoc ani nawet o obiad bo rodzice zostali w innym miescie. Wiec widzisz- jak nie ma wyjscia to sie czlowiek nauczy wszystkiego, oprocz otworzenia parasola w odbycie. Odpowiedz Link Zgłoś
rene41 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 09.08.06, 14:52 Normalnie staja deba co tu mozna przeczytac no i gratuluje innym tak wysokich zarobkow My zyjemy za 2000zł w tym 2 dzieci mieszkanie 2 telefony auto na gaz prad raty i internet kasy jest malutko czekamy zawsze na ukonczenie kredytu i wtedy stajemy na nogi Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 09.08.06, 14:56 rene41 napisała: > Normalnie staja deba co tu mozna przeczytac > no i gratuluje innym tak wysokich zarobkow > > My zyjemy za 2000zł w tym 2 dzieci > mieszkanie 2 telefony auto na gaz > prad raty i internet > kasy jest malutko czekamy zawsze na ukonczenie kredytu > i wtedy stajemy na nogi > > czyli co oplaty szacujesz na 1 tyś 1,2tyśzł? reszta jedzenie? bo nie wiem czy kredyt już odliczyłaś Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 09.08.06, 16:32 Bardzo pouczający jest ten wątek. Moi bliscy znajomi 2+2 żyją, jedzą super skromnie i tanio - myślałam, że zarabiają właśnie ok 1000. Głupio trochę ale zapytałam i okazuje się, że żyją za 2500. Bez kredytu, bez zajęć dodatkowych dzieci, podkoszulki za 4 zł z Leader Price'a, wakacje tydzień pod namiotem na tanimpolu namiotowym, obiady jednodaniowe tyle, że solidne porcje. Czasami jedzenie doniosą dziadkowie. Najtańsze kosmetyki. Samochód malutki i wieloletni, naprawy domu i samochodu własnym sumptem. Ona nie pracuje i nie zamierza pracować, mają czas dla dzieci i w ogóle na wszystko. Ona piecze ciasta i mnóstwo czasu spędzają z przyjaciółmi, zawsze pełno u nich też znajomych dzieci. Naprawdę ich styl życia jest bardzo na luzie i mnie się podoba. Muszą bardzo zwracać uwagę co i gdzie kupują (chociaż np nie ubierają się w second-handach)ale nie psuje im to szczęścia, pewności siebie i dobrego humoru. Nawet oni nie wyobrażają sobie życia za 1000 zł, nie da się nie będąc głodnym. Chociaż czytam tutaj, że są wyjątki. Odpowiedz Link Zgłoś
kasik751 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 09.08.06, 16:42 No to ustalone, ze sie nie da i koniec tematu Poprosze o nastepny wciagajacy zyciowo kontrowersyjny watek, bo sie nudze Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Proponuję 09.08.06, 17:21 Żeby tez miał 400 wpisów: - kontrola płodności, czyli: jak sobie strzelasz dzidzię rok po roku to nie marudź, że męczące; jak masz mnóstwo dzieci to nie narzekaj na ciężkie życie/złe warunki lokalowe. Moja teza: dzieci robimy sobie świadomie i należy kalkulować. DDD Odpowiedz Link Zgłoś
kasik751 Re: Proponuję 09.08.06, 17:22 To bylby temat rzeka, zwlaszcza gdyby zarzucic: mieszkamy u tesciow w garazu i marzymy o fasolce, czy wy tez tak macie? Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Kasik! 09.08.06, 17:52 Przestań kobieto! Jak sobie laptopa, moje Narzędzie Pracy, to wiesz za ile przyjdzie mi żyć?! Odpowiedz Link Zgłoś
kasik751 Re: Jak sobie laptopa _zaleję_ miało być n/t 09.08.06, 18:13 Ja mi sie chce sikac, to ide do WC. Nie potrafie Ci pomoc Chociaz nie - moze okryj go folia, widzialam takie folie na dywanach, komorkach i pilotach! Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw zamiast podrzucić ścierę 09.08.06, 18:17 to Ty mi tu takie extra wydatki proponujesz? I to w tym wątku?! Odpowiedz Link Zgłoś
kasik751 Re: zamiast podrzucić ścierę 09.08.06, 23:50 kiedy to bardzo praktyczne rozwiazanie!i niedrogie! Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: Proponuję 09.08.06, 19:07 kasik751 napisała: > To bylby temat rzeka, zwlaszcza gdyby zarzucic: mieszkamy u tesciow w garazu i > marzymy o fasolce, czy wy tez tak macie? nie no trzeba by jednak poruszyć temat aborcji. czyli:] mieszamy u tesciów w garażu mamy już 4 dzieci i znów zafasolkowałam. Mąż mówi zebym urodziła bo damy sobie rade ale ja mam wątpliwości. Chciała bym usunąć Teściowa też mnie do tego namawia. Odpowiedz Link Zgłoś
kasik751 Re: Proponuję 09.08.06, 23:49 dopisuje)) Mieszamy u tesciów w garażu mamy już 4 dzieci i znów zafasolkowałam. Mąż mówi zebym urodziła bo damy sobie rade ale ja mam wątpliwości. Chciałabym usunąć Teściowa też mnie do tego namawia. Najwiekszy problem jest taki, ze maz nie pomaga mi wcale w naszym garazu i musialabym dzidzia zajmowac sie sama. Co prawda maz pracuje 20 godzin na dobe na nasza rodzine - ja zajmuje sie wszystkim, ale czy pieniadze sa najwazniejsze? Powinien spedzac z nami wiecej czasu! Co o tym myslicie? Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: Proponuję 10.08.06, 08:57 kasik751 napisała: > dopisuje)) > Mieszamy u tesciów w garażu mamy już 4 dzieci i znów zafasolkowałam. Mąż mówi > zebym urodziła bo damy sobie rade ale ja mam wątpliwości. Chciałabym usunąć > Teściowa też mnie do tego namawia. > Najwiekszy problem jest taki, ze maz nie pomaga mi wcale w naszym garazu i > musialabym dzidzia zajmowac sie sama. Co prawda maz pracuje 20 godzin na dobe > na nasza rodzine - ja zajmuje sie wszystkim, ale czy pieniadze sa > najwazniejsze? Powinien spedzac z nami wiecej czasu! Co o tym myslicie? jeszcze dodam ze teściowa absolutnie w niczym mi nie pomaga choć jest na emeryturze ma czs i chyba mogła by w dodatku dorzuca swoje brudne gacie do mojego prania. Nie wspomne już o tym ze wogóle nie sprząta w swojej części domu wszędzie pajęczyny i walające się resztki jedeznia. Co mam zrobić? Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanna56 Re: Proponuję 10.08.06, 09:00 mkolaczynska napisała: > kasik751 napisała: > > > dopisuje)) > > Mieszamy u tesciów w garażu mamy już 4 dzieci i znów zafasolkowałam. Mąż > mówi > > zebym urodziła bo damy sobie rade ale ja mam wątpliwości. Chciałabym usun > ąć > > Teściowa też mnie do tego namawia. > > Najwiekszy problem jest taki, ze maz nie pomaga mi wcale w naszym garazu > i > > musialabym dzidzia zajmowac sie sama. Co prawda maz pracuje 20 godzin na > dobe > > na nasza rodzine - ja zajmuje sie wszystkim, ale czy pieniadze sa > > najwazniejsze? Powinien spedzac z nami wiecej czasu! Co o tym myslicie? > jeszcze dodam ze teściowa absolutnie w niczym mi nie pomaga choć jest na > emeryturze ma czs i chyba mogła by w dodatku dorzuca swoje brudne gacie do > mojego prania. Nie wspomne już o tym ze wogóle nie sprząta w swojej części domu > > wszędzie pajęczyny i walające się resztki jedeznia. Co mam zrobić? Dziewczyny, ale macie fantazję. Mogłybyście książkę napisać!!! Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Dodam jeszcze: 10.08.06, 09:26 mkolaczynska napisała: > kasik751 napisała: > > > dopisuje)) > > Mieszamy u tesciów w garażu mamy już 4 dzieci i znów zafasolkowałam. Mąż > mówi > > zebym urodziła bo damy sobie rade ale ja mam wątpliwości. Chciałabym usun > ąć > > Teściowa też mnie do tego namawia. > > Najwiekszy problem jest taki, ze maz nie pomaga mi wcale w naszym garazu > i > > musialabym dzidzia zajmowac sie sama. Co prawda maz pracuje 20 godzin na > dobe > > na nasza rodzine - ja zajmuje sie wszystkim, ale czy pieniadze sa > > najwazniejsze? Powinien spedzac z nami wiecej czasu! Co o tym myslicie? > jeszcze dodam ze teściowa absolutnie w niczym mi nie pomaga choć jest na > emeryturze ma czs i chyba mogła by w dodatku dorzuca swoje brudne gacie do > mojego prania. Nie wspomne już o tym ze wogóle nie sprząta w swojej części domu > > wszędzie pajęczyny i walające się resztki jedeznia. Co mam zrobić? A w ogóle to problem mam ze szwagierką - jest to bratowa mojego męża, złośliwa idiotka, która tylko patrzy, jak się przypochlebić teściowej. Ta zołza śmiała powiedzieć, że my mieszkamy na łasce rodziców (oni kupili mieszkanie na kredyt - jakby było się czym chwalić - i teraz kasa jest dla nich najważniejsza). Teściowa uważa, że ona lepiej niż ja (!!!) zajmuje się swoimi dziećmi, a przecież ta kretynka jest wyrodną matką - dwójkę całkiem małych dzieci zostawia na 10 godzin z obcą babą. A teściowie jeszcze się jej dokładają na opiekunkę, choć mnie nigdy ani grosza nie zaproponowali. Też sądzicie, że to nie w porządku? Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: Dodam jeszcze: 10.08.06, 09:31 iwoniaw napisała: > A w ogóle to problem mam ze szwagierką - jest to bratowa mojego męża, złośliwa > idiotka, która tylko patrzy, jak się przypochlebić teściowej. Ta zołza śmiała > powiedzieć, że my mieszkamy na łasce rodziców (oni kupili mieszkanie na kredyt > - > jakby było się czym chwalić - i teraz kasa jest dla nich najważniejsza). > Teściowa uważa, że ona lepiej niż ja (!!!) zajmuje się swoimi dziećmi, a > przecież ta kretynka jest wyrodną matką - dwójkę całkiem małych dzieci zostawia > na 10 godzin z obcą babą. A teściowie jeszcze się jej dokładają na opiekunkę, > choć mnie nigdy ani grosza nie zaproponowali. Też sądzicie, że to nie w porządk > u? > > dobre, naprawde dobre Odpowiedz Link Zgłoś
ann.of.green.gables Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 10.08.06, 04:34 betty214 napisała: > czytam to forum od 2 dni i nadziwić się nie mogę > jak można żyć za 1000 zł w 2 lub 3 osoby? > gdzie mieszkać? > co jeść? > > a jeszcze nieraz to żona utrzymuje męża Ja bardzo wspolczuje,ale to nie jest zycie Odpowiedz Link Zgłoś
zonkakrzysia1 moje 450 10.08.06, 12:35 troszke mnie omineło ale zeby to przeczytać potrzeba 2 godziny . u mnie jnajgorzej jest w źimę u wtedy to najlepiej z pod pierzyny niewychodzić. tak jest zimno ,aż obawiam sie tej piec zepsuty i niema za co go naprawić a o opale niewspominajmy nawet ,mieso jak mama kupi to jest a jak nie to niema bo mnie nanie niestać . jemy najcześciej pasztet nieskarże sie ale już mi obrzydł ile można wściekam sie bo to chyba coś nie tak, a może wszystko jest ok ? chciałbym mieć te 1000 i nikogo sie o nic nieprosić samej o wszystko zadbać bo mój m sie do tego nie nadaje ps przepraszam za błedy Odpowiedz Link Zgłoś