gerdzia2
09.08.06, 13:04
Uprzedzam, że bedzie długo. Od razu przeproszę mamy, które mogą czuć się
urażone moimi pytaniami.
Sprawa dotyczy zespołu downa. Otóż: zanim zaszłam jeszcze w ciążę strasznie
sie bałam zespołu downa, nie wiem dlaczego coś mi nie dawało spokoju co
będzie jak moje dziecko bedzie chore. Chyba mysli jak każej innej matki.
Dziecko urodziłam zdrowe. Ale: mam sąsiadów z bloku obok, młodych ludzi w
wieku około 30 którzy mają córeczke z zespołem downa. Na początku strasznie
im wpółczułam (w duchu oczywiście)bo wydawało mi się, że nieszczęście ich
spotkało a właściewie to nie ich tylko ich dziecko. Widziałam jak mała rosnie
jaka jest rozesmiana i jak ja kochają.Chyba są szczęśliwi pomimo choroby
dziecka. Tylko nie wiedziałam nigdy jak sie zachować jak spotykam ich z
dzieckiem. Oni zawsze sie pytają jak sie czuje moje maleństwo czy zdrowe itp.
a ja nie wiem o co pytać więc pytam o to samo. Nigdy nie rozmawialismy na
temt choroby ich córeczki, każdy przeszedł do porządku dziannego, ale może
trzeba by. Głupio mi bo nie wiem jak sie zwracac do dziecka, czy dosadniej
tłumaczyc czy normalnie.Nie wiem jak się zachowywać. Tym bardziej, że mają
teraz drugie dziecko. jakież było moje zakłopotanie jak spotkalismy tamtego
tatusia i pochwalił się że juz sie urodziło a ja, jak idiotka zapytałam z
rozpedu czy zdrowe (zapytałabym tak każdego bo każdy pyta). Jak było mi
beznadziejnie głupio. Nie wiem jak sie przy nich zachowywac czy pytac o
rozwój i postepy dziweczynki czy nie. Tak miedzy Bogiem a prawda to
najzwyczajniej w swiecie ciekawa jestem jak to jest mieć i wychowaywać
dziecko z zespołem downa.