Dodaj do ulubionych

zespół downa - jak sie zachować?

09.08.06, 13:04
Uprzedzam, że bedzie długo. Od razu przeproszę mamy, które mogą czuć się
urażone moimi pytaniami.
Sprawa dotyczy zespołu downa. Otóż: zanim zaszłam jeszcze w ciążę strasznie
sie bałam zespołu downa, nie wiem dlaczego coś mi nie dawało spokoju co
będzie jak moje dziecko bedzie chore. Chyba mysli jak każej innej matki.
Dziecko urodziłam zdrowe. Ale: mam sąsiadów z bloku obok, młodych ludzi w
wieku około 30 którzy mają córeczke z zespołem downa. Na początku strasznie
im wpółczułam (w duchu oczywiście)bo wydawało mi się, że nieszczęście ich
spotkało a właściewie to nie ich tylko ich dziecko. Widziałam jak mała rosnie
jaka jest rozesmiana i jak ja kochają.Chyba są szczęśliwi pomimo choroby
dziecka. Tylko nie wiedziałam nigdy jak sie zachować jak spotykam ich z
dzieckiem. Oni zawsze sie pytają jak sie czuje moje maleństwo czy zdrowe itp.
a ja nie wiem o co pytać więc pytam o to samo. Nigdy nie rozmawialismy na
temt choroby ich córeczki, każdy przeszedł do porządku dziannego, ale może
trzeba by. Głupio mi bo nie wiem jak sie zwracac do dziecka, czy dosadniej
tłumaczyc czy normalnie.Nie wiem jak się zachowywać. Tym bardziej, że mają
teraz drugie dziecko. jakież było moje zakłopotanie jak spotkalismy tamtego
tatusia i pochwalił się że juz sie urodziło a ja, jak idiotka zapytałam z
rozpedu czy zdrowe (zapytałabym tak każdego bo każdy pyta). Jak było mi
beznadziejnie głupio. Nie wiem jak sie przy nich zachowywac czy pytac o
rozwój i postepy dziweczynki czy nie. Tak miedzy Bogiem a prawda to
najzwyczajniej w swiecie ciekawa jestem jak to jest mieć i wychowaywać
dziecko z zespołem downa.
Obserwuj wątek
    • nisar Poczytaj "Poczwarkę" Terakowskiej. 09.08.06, 13:10
      Jest to najgenialniejsza książka jaką ostatnio czytałam.
      To po pierwsze.
      A po drugie... bywszy z Elką dawno temu na badaniach rozwojowych (urodziła się
      na 5 punktów, była rehabilitowana Vojtą itd.) spotkałam prześliczną dziewczynę,
      lat około 20, z mamą i roczną córeczką z zespołem Downa. I tak jak Ty - za
      skarby świata nie wiedziałam jak się zachować. Mała uśmiechała się ślicznie,
      miała piękną sukieneczkę - więc mówiłam rzeczy typu "Maleńtasku, jaką masz
      piękną sukienkę, jak ślicznie się uśmiechasz do mnie" itd. ale czułam się jak
      idiotka.
      Do dziś nie wiem, jak nie urazić rodziców chorego dziecka, bo z jednej strony
      idiotycznie jest udawać, że wszystko normalnie, a z drugiej strony nie mam
      odwagi ani nie wiem jak ewentualnie "zahaczyć" o chorobę.
      I nie wynika to ani z jakichś uprzedzeń, ani niechęci, po prostu nie wiem.
      • be.em Re: Poczytaj "Poczwarkę" Terakowskiej. 09.08.06, 13:16
        a może zapytać? jak sobie radzą? moze każdy omija temat, a taka mama chciałaby
        się wygadać?
        • gerdzia2 Re: Poczytaj "Poczwarkę" Terakowskiej. 09.08.06, 13:25
          juz nieraz chciałam zapytac , ale język kołkiem mi staje. A jak ja urażę? Tym
          bardziej, że nigdy sami nic nie wspominają o chorobie, a gdyby zaczeli to
          byłoby łatwiej.
          • be.em Re: Poczytaj "Poczwarkę" Terakowskiej. 09.08.06, 13:26
            może jakoś łagodnie zahacz.. i wyczuj? smile
          • shamsa Re: Poczytaj "Poczwarkę" Terakowskiej. 09.08.06, 13:30
            nie wiem, dlaczego sie o to martwisz. wyobraz sobie, ze w tej chwili dowiadujesz
            sie, ze twoje dziecko ma ZD. czy kochasz je przez to mniej?

            wszystkie dzieci nasze sa, no chyba ze maja ZD?
        • agnieszkas72 Re: Poczytaj "Poczwarkę" Terakowskiej. 09.08.06, 13:32
          "Poczwarka" jest głupia,wstrętną,kiczowatą szmirą napisaną przez kogos,kto nie
          miał pojęcia o zespole Downa.Odradzam lekturę.
          A z mamą dziewczynki rozmawiaj normalnie,no tak,jakby dziecko było zdrowe:jak
          reaguje na młodsze rodzenstwo,jak mama radzi sobie z maluchem i starszą,czy
          dziewczynka idzie do przedszkola,czy lubi rysować....
          W dbającej i kochającej rodzinie dziecko z zd ma szansę robic to wszystko,co
          robią inne przedszkolaki:rysuje,maluje,słucha czytania i ogląda bajki,bawi sie
          programami komputerowymi..Schody zaczynaja się w szkole,tu już drogi dzieci
          pełnosprawnych umysłowo i tych z Zd sie rozchodzą.
          Do dziewczynki zwracaj sie zupełnie normalnie,jak do innych dzieci w jej
          wieku.Nie głosniej na przykład,sylabizowac tez nie trzeba.Gdy czegoś nie
          zrozumie,mama jej pewnie pomoze.
          Uważam,ze nie wypada wypytywać w sumie obcych ludzi o niedociągnięcia czy
          specyficzne problemy zdrowotne dziecka.
    • shamsa Re: zespół downa - jak sie zachować? 09.08.06, 13:28
      hm. zespol downa to wlasciwie nie jest "choroba", to inny stan. zespol downa sie
      ma, a nie choruje na niego. to dziecko zyje, rozwija sie, dorasta, tylko
      inaczej, wiec z pewnoscia powinnas ja traktowac jak kazde inne. wyobraz sobie,
      ze to inna rasa po prostu.

      popatrz na dziecko z ZD przez pryzmat milosci jego rodzicow i uwierz, ze
      potrafią być wspaniałe.
      • gorgolka Re: zespół downa - jak sie zachować? 09.08.06, 13:30
        ja myśle, że właśnie zapytać jak sobie radzą, myślę że tak zadanej formie
        pytania żanda mama nie powinna się obrazić, tym bardziej że od razu widac czy
        ktoś pyta z sympatią czy z chęcią żeby urazić.
    • 1kjj Re: zespół downa - jak sie zachować? 09.08.06, 13:30
      Cześć
      Jestem co prawda tylko chrzestną ale za to mamą Marysi która urodziła sie z zespołem Downa i dodatkowo od 11 lat pracuję z dziewćmi z upośledzenim umysłowym. No i chcę Ci powiedzieć że:
      1) Twoje pytania ,odczucia i emocje zwiazane z dziećmi "innymi" podziela większość z nas. Zastanawiamy się, nie wiemy -patrzeć-nie patrzeć; pyta c- nie pytać etc. Także traktuj to jako normalny stan człowieka który oserwuje otoczenia
      2) Serdeczne-podkreślam - serdeczne zainteresowanie (nie mylić ze współczuciem) zazwyczaj zbliża do rodziców dzieci z upośledzeniami no i do samych dzieci.
      3)do dziecka sąsiadów mów jak do własnego - z miłością. Przekaż niewerbalny odbierają dzieci nawet głeboko upośledzone.
      4) Jeśli uda Ci się i jeśli tego chcesz, zbliżyć się do rodziny dziecka z Zespołem Dawna to dzięki przebywaniu z nimi odpowiesz sobie na dręczące Cię pytania i kto wie, moze w przyszłości będziesz mogła wesprzeć kogoś swoją wiedzą
      5)No i jeszcze na koniec Zespoł Downa jest abberacją chromosomową i nie traktujemy tego w kategoriach choroby. Chociażby z tego względu że pojęcie choroby zawiera w sobie element "wyzdrowienia". Zespół Downa można określić jako "stan" który będzie towarzyszył danemu człowiekowi przez całe życie. Tego się nie leczy, z tym uczymy sie żyć. Ty jako obserwator, maleństwo sąsiadów jako osoba dotknięta tym stanem, rodzice itd. Każdy na swój sposób.

      6)Gratuluję,że nie uciekasz od tematu. Wiele osób stara się "zamknąć oczy"
      pzdr
      j.
    • oxygen100 Re: zespół downa - jak sie zachować? 09.08.06, 13:30
      a moze po prostu traktuj to dziwecko i ich rodzicow normalnie jak kazdych innych
    • zojkaojka Re: zespół downa - jak sie zachować? 09.08.06, 13:34
      Oj, dziewczyny wyluzujcie.My-mamy dzieci niepelnosprawnych-nie gryziemysmile))
      Rozmawiajcie z nami normalnie.Pytanie czy nastepne jest zdrowe jest jak
      najbardziej ok.!A ciekawosc to zaspokoic mozesz na forach np
      www.naszeniepokoje.end.pl albo wrzuc w googla i poszperaj.Mow do malej jak do
      innych dzieci, jak nie do konca zrozumie to mama jej wytlumaczy.Dzieci z downem
      tez sie rozwijaja i robia postepy-mozna o to zapytac.Pamietaj - takie mamy sa
      czesto bardzo osamotnione i twoje zainteresowanie moze byc dla niej
      cenne.Wspolny wypad dopiaskownicy i tp...
    • kasik751 Re: zespół downa - jak sie zachować? 09.08.06, 13:36
      Mozesz np. tak: O jak Halinka/Ania/Kasia pieknie chodzi! + plus mily usmiech i
      dalej- Pewnie sporo pracy Was to kosztowalo?

      Jestem niemal pewna, ze jesli przelamiesz bariere milczenia, a powinnas dac
      rade, skoro sie lubicie, to potem naprawde bez problemu bedzie przebiegac
      komunikacja i zrobi sie jeszcze sympatyczniej.

      Z tego co wiem jest masa - nie wiem jak to fachowo ujac - typow (?), rodzajow
      (?), stopni zaawansowania (?) zespolu Downa i te dzieci bardzo sie od siebie
      roznia rozwojowo, a nawet wygladem. Ale zagadac warto, na pewno znajdziesz
      punkt zahaczenia smile
    • wiera1 Re: zespół downa - jak sie zachować? 09.08.06, 14:17
      Ja jestem ciocią 3.5 letniej dziewczynki z ZD ( która uwielbia dzieci i bardzo
      się do nich garnie) i traktuję ja jak traktowałabym każde , tak małe dziecko
      mając w pamięci, że jest z rozwojem opóźniona ok roku w stosunku do rówieśników
      ( po prostu dostosowuję to co mówię do jej wieku rozwoju a nie wieku z
      metryki). Wiem, że jej mamie jest ciężko jeśli ktoś znany z widzenia podchodzi
      i przesadnie okazuje radość i rozpływa się nad małą a z drugiej strony
      ukradkiem po prostu "Gapi się" na Nią, właśnie takie spojrzenia ją bolą,
      współczujące i komentarze za plecami.

      Tak myślę, że umiar i normalne podejście będą tu jak najbardziej wskazane. Po
      prostu pytaj o te same rzeczy o jakie pytałabyś sąsiadkę z dzieckiem bez wady,
      rozmawiaj z małą, zagaduj ją tak jakbyś chciała, żeby inne osoby z Twojego
      otoczenia rozmawiały z Twoim dzieckiem. Jeśli będziecie w dobrych kontaktach
      (może współny wypad do piaskownicy jak ktoś sugerował) i jeśli mama małej
      zechce to podzieli się z Tobą swoimi rozterkami związanymi z wychowaniem córki.

    • mruwa9 jak najnormalniej 09.08.06, 16:18
      Dzieci z ZD tez, jak wiekszosc dzieci, maja dwie rece, dwie nogi, jedna glowe.
      Jak wiekszosc dzieci ucza sie chodzic, zalatwiac do nocnika, ubikacji, lubia
      sie bawic, czasem sa niegrzeczne, czasem do rany przyloz. Maja swoje
      zainteresowania i ulubione zabawki. Rodzice dzieci z ZD tez martwia sie slabym
      albo zbyt duzym apetytem swoich dzieci, przezywaja ich katary, przeziebienia i
      potluczone kolana. Jak wszyscy inni rodzice.
      Tak naprawde przykrosc sprawia traktowanie takich rodzin, jakby byli kosmitami,
      obchodzenie sie z nimi jak ze smierdzacym jajkiem. Z dzieckiem sasiadow jak
      najbardziej mozesz rozmawiac, jak z kazdym innym zdrowym dzieckiem. Rodzicow
      mozesz sie pytac o to samo, o co spytalabys sie kazdego innego sasiada z
      dzieckiem. Mozesz pozwolic sie bawic Waszym dzieciom razem, jesli sa w podobnym
      wieku czy na podobnym poziomie, ZD nie jest zarazliwy. Nie musisz sie litowac,
      po prostu sprobuj nie myslec o tym, ze jest to dziecko z ZD, traktuj jak kazde
      inne dziecko i jak normalna rodzine. Ci sasiedzi za taka sie zapewne uwazaja i
      maja racje.
      • kasik751 Re: jak najnormalniej 09.08.06, 17:34
        Tu nie chodzi o litosc, ale dzieci z ZD rozwijaja sie zazwyczaj inaczej,
        wolniej, czasami duzo wolniej od dzieci bez ZD. Wymagaja dodatkowej pracy i
        rehabilitacji, pozno chodza.
        Ja mam wrazenie, ze zachowanie w stylu 'wszystko w normie, jest super' nie do
        konca jest ok. Takie udawanie, ze sie nie widzi, ze ten czlowiek, to dziecko
        jednak jakis problem ma. Jego zycie bedzie wygladalo inaczej, niz zycie
        przecietnych dzieci. Moim zdaniem nie nalezy unikac dostrzezenia tych faktow,
        ale kierowac nie tyle litoscia - na pewno nie, ale troska, uwaga, szczerym
        zainteresowaniem.
        Niekoniecznie da sie z dzieckiem sasiadow porozmawiac jak z kazdym innym, bo
        ono moze nie mowic lub mowic bardzo niewiele i niewyraznie, wiec nie udawajmy,
        ze problemu nie ma. To jest problem, ale nie czyni tych ludzi gorszymi po
        prostu.
        • gerdzia2 Re: jak najnormalniej 09.08.06, 18:06
          Dziewczyny dziekuję Wam wszystkim za rady,myslałam że będzie tu dużo niemiłych
          odpowiedzi a tymczasem same dobre rady, moje pytania wynikały z faktu, że moja
          ciocia (siostra cioteczna taty)ma syna chorego chyba za ZD. Piszę chyba bo on
          ma już 20lat i nikt nie wie comu jest. Ciocia nigdy przenigdy o tym nie
          mówiła,wujek raz tylko coś tam napomknął że syn jest opóźniony. Z twarzy
          wyglada jak taki pół ZD a z rozwoju wydawałoby się że całkiem dobrze, nawet do
          liceum poszedł, a jak go ostatnio widziałam to strasznie mu się pogorszyło a
          właściewie zatrzymał się rozwój.Nie szukam sensacji tylko po prostu chciałam
          wiedzieć o co pytać i czy mozna.
          • hanna26 Re: jak najnormalniej 09.08.06, 19:17
            Zgadzam się z Agnieszkas72, "Poczwark" jest po prostu dnem, nie warto tracić na
            nią czasu.
            A jeśli chodzi o pytania, rozmowę, z rodzicami dziewcka niepełnosprawnego. Mamy
            przyjaciół, których starsza corka jest głęboko uposledzona. To nasi dobrzy
            przyjaciele i pytamy się normalnie: jakie Marysia robi postępy, czy chętniej
            chodzi, czy nauczyła się zgłaszać podszeby fizjologiczne, czy często ostatnio
            krzyczy itd. Rozmawiamy o niej zwyczajnie, tak jak o jej młodszej siostrze
            (zdrowej). Zadajemy pytania nie "pro forma", ale pytamy się o to, co nas
            faktycznie interesuje. To chyba najlepszy sposób.
        • lola211 Re: jak najnormalniej 09.08.06, 19:18
          Mialam okazje spotykac sie z matka i jej synem, majacym zespol Downa.Mimo
          szczerych checi nie dalo sie traktowac go jak piszecie normalnie, jak inne
          dzieci.Chlopiec mial 8 lat, nie mowil, zachowywal sie "inaczej".Ciezko mi bylo
          nie zauwazac jego innosci i tak po prostu z nim rozmawiac, bawic sie.
          Stopien uposledzenia jest rozny i glownie od tego zalezy, jak beda wygladały
          kontakty postronnych z dzieckiem.
          Co do matki- nie poruszalam tematu, gadalysmy o pie..ch, nie o dzieciach.
          • shamsa Re: jak najnormalniej 09.08.06, 19:31
            jezeli chlopiec zachowywal sie jak, dajmy na to, dwulatek, to czemu go tak nie
            traktowac? i juz jest normalnie.
            • lola211 Re: jak najnormalniej 09.08.06, 19:39
              Nie jest łatwo traktowac 8latka jak 2latka, przynajmniej dla mnie.Ja nie wiem,
              czy on rozumial co do niego mowie, ja z kolei nie rozumialam jego zachowan.
              • shamsa Re: jak najnormalniej 09.08.06, 19:47
                rozumiem. bylo to dla ciebie klopotliwe. mysle ze po pierwsze oczywiscie kazdy
                ma prawo do takich uczuc, a po drugie wychodzi dyskryminujaca polityka
                edukacyjna panstwa - niepelnosprawni byli skrywanym wyrzutem sumienia, ani razu
                w czasie mojej edukacji do czasów studiow, nie mialam kontaktow z
                niepelnosprawnymi. gdybym nie miala ich w rodzinie i w czasie studiow, pewnie
                tez czulabym to, co ty.
                • anestezjolog2 Re: jak najnormalniej 09.08.06, 20:37
                  To niezupełnie tak. Ja na studiach miałam do czynienia i z chorymi i z
                  niepełnosprawnymi. Zdarzały się dzieci z Zespołem Downa, i wieloma innymi i
                  zespołami i chorobami. I wcale nie było mi łatwiej np. w piaskownicy traktować
                  kolegę mojego syna z Zespołem Downa tak, jakby to było zdrowe bez jakichkolwiek
                  anomalii dziecko!
                  I nie wynikało to ani z braku wiedzy, ani dobrej woli. Gdy zdrowemu ( używam
                  tego określenia dla uproszczenia, bo już ktoś słusznie zauwazył , że Zespół
                  Downa to nie choroba) dziecku upadnie łopatka raczej nikt z dorosłych się nie
                  schyla, gdy stanie się to dziecku z np. Zespołem Downa - odruchowo to zrobi.
                  Dzieci także wyczuwają odmienność. I nie ze złej woli pytają - dlaczego Kasia
                  wygląda tak to a tak ( a wygląda bo albo ma np. Zespół Downa albo tatę Murzyna -
                  i jedno i drugie nie jest niczym złym, ale jest innym, niespotykanym, przez co
                  dla dziecka interesującym).
                  Zgadzam się, w Polsce brak udogodnień dla osób niepełnosprawnych, zbyt mało
                  mówi się i robi w zakresie zatrudniania czy edukacji tej grupy ludzi. Część
                  staje przed alternatywą- przyuczenie do zawodu intrologatora albo nic, a przy
                  odrobinie wysiłku ze strony państwa ci ludzie mogliby skończyć studia ,
                  normalnie żyć i pracować.
                  • shamsa Re: jak najnormalniej 09.08.06, 20:45
                    sama napisalas ze dopiero na studiach mialas ten kontakt. gdybys miala od
                    malego, z pewnoscia nie mialabys problemow.

                    przyszla do nas czarnoskora dziewczynka do grupy w przedszkolu i moja mama pyta:
                    no i jak ta murzynka? lubisz ją?
                    ja: to nie murzynka! to Magda!

                    sami budujemy te mury
        • mruwa9 No i co z tego? 09.08.06, 19:54
          Tak zwane "normalne" dzieci tez rozwijaja sie w roznym tempie. Niektore
          zaczynaja chodzic w wieku 10 miesiecy, inne w wieku 15. Niektore zaczynaja
          czytac w wieku 4 lat, inne w szkole dopiero poznaja pierwsze literki. Niektore
          lubia sobie w kaciku czytac ksiazki, inne maja ADHD. To nie jest argument.
          Mam dziecko niepelnosprawne umyslowo i szczescie do znajomych i krewnych,
          ktorzy nie okazuja litosci, tylko traktuja nasze wyjatkowe dziecko tak samo,
          jak pozostale nasze dzieci. To, ze pozniej zaczelo chodzic czy w wieku 6 lat
          dalej nie mowi i uzywa pieluch nie ma nic do rzeczy.
          Dlaczego nie mozna z dzieckiem z ZD rozmawiac, jak z innym? Jaka jest roznica
          miedzy takim dzieckiem, a dowolnym niemowlakiem, do ktorego zagadujesz, bo ma
          sliczna sukienke albo smieszna grzechotke?
          Rodzice dzieci niepelnosprawnych maja swiadomosc ograniczen i wyjatkowosci
          wlasnego dziecka. Nie ma sensu okazywanie wspolczucia w nieskonczonosc. Ani
          unikanie ich, jak osob zadzumionych. Ot, normalnosci, tego nam najbardziej
          potrzeba.
          Mam sporo znajomych z dziecmi specjalnej troski i wsrod niepelnosprawnych w
          ogole. Nie mam oporow rozmawiac z nimi swobodnie, a niepelnosprawnosc mojego
          dziecka nie ma tu nic do rzeczy, bo sa to znajomosci z dawnych czasow, gdy
          jeszcze w ogole nie snilo mi sie, ze kiedykolwiek bede miala wlasne dzieci.
          Akurat nie musisz rodzicom w sposob bezposredni czy posredni przypominac, ze
          ten czlowiek, to dziecko
          > jednak jakis problem ma. Jego zycie bedzie wygladalo inaczej, niz zycie
          > przecietnych dzieci.

          Oni zdaja sobie z tego sprawe i bez Ciebie. Ale co szkodzi zapytac, jak w
          przedszkolu, z kim sie lubi bawic, pochwalic fryzure czy stroj? Zaproponowac,
          zeby nacisnelo guzik w windzie? Ot, zwykle, kurtuazyjne rozmowy sasiedzkie.

          kasik751 napisała

          > Ja mam wrazenie, ze zachowanie w stylu 'wszystko w normie, jest super' nie do
          > konca jest ok. Takie udawanie, ze sie nie widzi, ze ten czlowiek, to dziecko
          > jednak jakis problem ma. Jego zycie bedzie wygladalo inaczej, niz zycie
          > przecietnych dzieci
    • ominika Re: zespół downa - jak sie zachować? 09.08.06, 19:09
      Jestem mamą specjalną. Tak mówimy o sobie, my mamy dzieci wymagającej
      specjalnej opieki. Moje dziecko ma tzw. syndrom de Morsiera. Jest niewidome,
      uposledzone, autystyczne. Jest bardzo atrakcyjne fizycznie, ale zachowania są
      dla otoczenia dziwne. Wiesz, najbardziej mi brakuje tego, że ktoś normalnie
      zwykle ze mna porozmawia o wszystkim, o chorobie mojego dziecka także, wysłucha
      moich zachwytów nad tym, że kilkuletnia pannica załapała do czego słuzy
      kubeczek - bo to sukces jest., pobawi się z nami w piłke, pójdzie na spacer
      traktując nas bez zwykłej ostrozności, nie będzie się gryzł w język, gdy wyrwie
      mu się mówiąc do Małej - zobacz... Normalności w traktowaniu nam trzeba... Nie
      udawania, żenas nie ma. Prędzej będzie mi przykro, gdy powie mi ktoś
      kurtuazyjne dzień dobry i spieprzy chowając wzrok...
      Zapytaj jak się czuje mała? Jak mama sobie radzi? Może zaproponuj wspólne
      zakupy? albo wypad na spacer z dziewczynkami? Może jej potrzeba takiego
      zwykłego serdecznego zainteresowania bez zadęcia w stylu - jacy wy jesteście
      dzielni?
      Pozdrawiam Cie ciepło. I zobaczysz - podejź bliżej tej rodziny, przyjmą Cię z
      radością, naprawdę. Bo nam bardzo ludzi ciepłych trzeba...
      D.
      • anestezjolog2 Re: zespół downa - jak sie zachować? 09.08.06, 19:46
        Mamy specjalne bardzo różnie reagują na zainteresowanie - jednym brakuje
        zwyklej życzliwej rozmowy, inne taką samą zyczliwość traktują jak wścibsto i
        czują się urażone. W skrajnych przypadkach są nieprzyjemne. I okazują to wobec
        rodziców normalnie rozwijających się dzieci. Można więc mając jak najlepsze
        intencje narazić się na nieprzyjemność. Można też nie wiedząc jak się zachować
        nie wyciągnąć ręki do mamy oczekującej normalności.
        Ludzie w dalszym ciągu traktują dzieci specjalnej troski w sposób szczególny.
        Może to być od nadmiernego współczucia do wytykania palcami. Czasem mamie
        specjalnej może sprawić dużą przykrość zachowanie zdrowego, normalnego dziecka,
        które powodowane zwykłą dziecięcą ciekawością zada pytanie o odmienny wygląd
        czy zachowanie kolegi.
        Sama poczułam się przed laty bardzo głupio jak mój syn 4-5 letni widząc
        dziecko z Zespołem Downa zadał głośno pytanie dotyczące nieco odmiennego
        wyglądu.
        A zdarza się to także dorosłym.
        Polecam takt i wyczucie, ani brak zainteresowania, ani nadmierną gadatliwość.
      • igge Re: zespół downa - jak sie zachować? 09.08.06, 19:57
        Nie cierpię ksiązki "Poczwarka" natomiast podobała mi się "Cela" Sobolewskiej.
        Nie zgadzam się z Kasik, że nie da się traktować dzieci specjalnej troski
        normalnie. Moja znajoma ma rocznego synka z ZD, mały mnóstwo choruje, ciągle
        jest w szpitalu z zapaleniem płuc etc. Jego mama oprócz rehabilitacji ma
        wszystkie troski i kłopoty związane z opieką nad zwykłym chorowitym maluszkiem.
        Moja młodsza pociecha ma mózgowe porażenie dziecięce i boli kiedy ktoś nie
        traktuje jej normalnie. Na szczęście zdarza się to rzadko. Ja zwyczajnie
        zapominam, że ona jest niepełnosprawna. Wszyscy naturalnie pomagają jej więcej
        niż pomagaliby zwyczajnej 6letniej pannie ale poza tym traktują ją właśnie tak
        jak traktuje się inne dzieci. Rzeczywiście czasami ktoś pyta co z jej nóżkami,
        czasami jakieś dziecko się gapi na jej ortezy, czasami jakaś niedelikatna mama
        wychwala sie jak to jej córeczka zaczęła chodzić najwcześniej z całego podwórka
        ale generalnie mała jest rozrabiającym, zadowolonym z życia, roześmianym
        przedszkolakiem i chyba nie z powodu swojego kalectwa budzi ogólną sympatię.
        • kasik751 Igge 09.08.06, 20:32
          "Wszyscy naturalnie pomagają jej więcej"

          No to zgadzasz sie ze mna tylko nie zrozumialysmy sie. Skoro wszyscy i
          naturalnie pomagaja wiecej Twojemu dziecku, to znaczy, ze nie traktuja go jak
          zdrowego, dostrzegaja jego problem i staraja sie dostosowac, tak?
          I wlasnie o to mi chodzi. Ze nie mozna dziecka chorego traktowac identycznie
          jak zdrowego i udawac, ze nic mu nie jest, bo ono na przyklad nie slyszy.
          I co, mam wtedy do dziecka nieslyszacego mowic?
          No przeciez wiadomo, ze nie. Wtedy sie usmiechne na przyklad i zapytam mame,
          jak pokazac 'czesc'.

          Slowa "normalnosc" w kregach osob niepelnosprawnych nalezy uzywac delikatnie i
          ja zupelnie niepotrzebnie go uzylam. Stad moze niezrozumienie - przepraszam.
          Absolutnie uwazam, ze niepelnosprawni NIE sa gorsi od zdrowych ludzi i w tym
          sensie nalezy ich jaknajnormalniej traktowac, natomiast w relacjach z nimi
          trzeba dostosowac sie np. do poziomu rozumienia takiego dziecka, zeby nawiazac
          z nim kontakt, czy nie? A wiec 8latka niepelnosprawnego intelektualnie, ktory
          jest na poziomie 2-latka, tak jak ktos slusznie napisal potraktowac jak
          dwulatka, ale to z kolei nie jest norma.
          I tylko o to mi chodzi.
          Czyli jesli niepelnosprawna osoba ma problem z przejsciem przez ulice i widac,
          ze potrzebuje pomocy, to jej pomoge, a nie potraktuje ja NORMALNIE czyli niech
          sie sama tarabani, jak wszyscy inni zdrowi.

          Do tego - rodzice niepelnosprawnych dzieci sa normalnymi ludzmi i jak normalni
          ludzie maja rozmaite oczekiwania od otoczenia. Jedni chca rozmawiac, inni nie
          chca, bo maja swoj powod. Nie ma jednej slusznej recepty na kontakty rodzicami
          chorych dzieci.
          Oprocz moze ogolnikow: takt, wyczucie sytuacji, kultura, szczerosc intencji,
          delikatnosc.
          • shamsa Re: Igge 09.08.06, 20:50
            na studiach mialam w grupie dziewczyne z porazeniem mozgowym (duzy stopien
            porazenia ruchowego - jezdzila na wozku, nie mogla pisać ręcznie) i niestety
            mocno to uprzywilejowanie wychodzilo - byla bardzo roszczeniowa, podobnie jej
            matka. kazdy ja traktowal normalnie, oczywiscie w sferze niepelnosprawnosci
            pelna pomoc. ale dla niej to bylo malo, kazde zyczenie nalezalo spelnic bo ONA
            JEST NIEPEŁNOSPRAWNA.

            zdecydowanie cos tu szwankuje i moim zdaniem jest to system (integracja powinna
            zaczynac sie edukacją). nie powinno byc MY i ONI tylko MY, RÓŻNI.
            • kasik751 Re: Igge 09.08.06, 21:00
              A to juz jest zupelnie inna broszka i na osobny watek. W tej chwili moge tylko
              ogolnie stwierdzic, ze w kazdej grupie ludzi z jakichs powodow chwilowo badz
              stale 'slabszych' pojawiaja sie osobniki roszczeniowe. Chocby wsrod kobiet
              ciezarnych lub osob bezrobotnych.
              Roznie ludzie sa wychowywani, osoby mniej lub bardziej niepelnosprawne tez i
              nie sadze, aby to bylo powszechne zjawisko. Poza tym zalezy od wielu czynnikow -
              nie kazdy jest niepelnosprawny od urodzenia na przyklad i mogl byc
              roszczeniowy jeszcze bedac w pelni sil.
              • shamsa Re: Igge 09.08.06, 21:17
                nie uwazam roszczeniowych niepelnosprawnych za potwory, uwazam jedynie ze jak
                kazdemu czlowiekowi, nalezy sie im normalne traktowanie i normalne, jesli nie
                wieksze wymagania.
            • igge Re: Shamsa 09.08.06, 21:40
              Ja u swojej córki początki takiej postawy "bo mnie trzeba zawsze pomagać i
              różne rzeczy dla mnie/za mnie robić" czasami dostrzegam i zawsze razem z jej
              starszym bratem zwalczam. Niektóre sprawy są obiektywnie trudne lub
              niewykonalne np zwykłe odniesienie naczyń do zlewu, przyniesienie soku w
              szklance z kuchni do pokoju, założenie butów, zapięcie guzika. Ale wymagam
              samoobsługi/pomocy w domu tak samo od niej jak i od jej starszego brata chociaż
              szczerze mówiąc więcej z tym kłopotu niż pożytku. Tzn pożytek jest -
              wychowawczy. Mała raz sama powiedziała bratu, że nie chce jej się
              ćwiczyć/rehabilitować bo fajnie jak nie musi nic sama robić a tak to jeszcze
              się zanadto usprawni. Więc ja zdaję sobie sprawę z niebezpieczeństwa
              rozwinięcia sie u niej (z obiektywnych przyczyn) takiej roszczeniowej postawy i
              pomagamy jej w zakresie niezbędnego minimum i jak tylko się da ganiamy do
              roboty i nie dajemy żadnych przywilejów.
          • igge Re: Kasik 09.08.06, 21:15
            Pewnie, że się zgadzam. Kiedyś koleżanka chwaliła mi się, że jej syn w swoim
            integracyjnym przedszkolu "normalnie" traktuje chłopca z ZD i że jak tamten
            chłopczyk napluł na niego to on też na niego napluł i obydwaj byli zadowoleni.
            Mi się taka normalność nie podoba i obydwu maluchom starałabym się na takie
            zachowania nie pozwolić.
            • kasik751 Re: Kasik 09.08.06, 21:23
              Normalnosc ma chyba raczej polegac na tym, ze jesli jest w rodzinie dwoje
              dzieci,w tym jedno niepelnosprawne intelektualnie nawet w stopniu glebokim, to
              na Boze Narodzenie oboje dzieci dostaja prezenty od dziadkow, a nie tylko to
              zdrowe, bo to drugie "przeciez i tak nic z tego nie rozumie".
    • ewamonika1 Re: zespół downa - jak sie zachować? 09.08.06, 20:41
      polecam tekst:

      www.dlaczego.org.pl/listazyczenchore.doc
      e.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka