Dodaj do ulubionych

Wypadek w SMYKU

14.08.06, 14:59
Witam,
wczoraj mój 2letni synek podbiegał do mnie do kasy i z niewiadomych przyczyn
potknął się i padając uderzył głową w półkę przy zabudowanej kasie. Niestety
brzeg tej półki nie był zaokrąglonym i czoło zostało rozcięte, krew dookoła
itd. W efekcie pogotowie nas zabrało do szpitala, na czole 3 szwy- szyte.
Czy w związku z tym, iż był to SMYK- sklep z artykułami tylko dla dzieci- nie
powinni mieć bezpiecznych mebli bez ostrych krawędzi? Czy w tej sytuacji
należy się odszodowanie za ten wypadek?
Bardzo proszę o opinię, gdyż nigdy mi się coś takiego nie przytrafiło i nie
bardzo wiem jak takie sytuacje reguluje prawo.
Z góry dziękuję, iwona
Obserwuj wątek
    • mathiola Re: Wypadek w SMYKU 14.08.06, 15:00
      na moj gust mozesz sie ubiegac o odszkodowanie.
    • etna78 Re: Wypadek w SMYKU 14.08.06, 15:03
      Jeśli z niewiadomych przyczyn to domyślam się, że nic na drodze nie leżało, nie
      było ślisko itp. Czy Twój syn jest ubezpieczony? Np. w przedszkolu lub szole ,
      a może macie nnw rodzinne? Jeśli tak to zgłośsię do swojego ubezpieczyciela.
      • joasiiik25 Re: Wypadek w SMYKU 14.08.06, 15:54
        Jezeli dziecko jest ubezpieczone to zglos ten fakt do ubezpieczenia
        musisz miec tez 1-2 swiadkow,ze to sie stalow sklepie (ale jak zabralo was
        pogotowie to swiadkowie beda)
        trzeba tez wypelnic karte wypadkowa...

        powodzenia
    • demarta Re: Wypadek w SMYKU 14.08.06, 16:08
      na twoim miejscu naskrobałabym przejmujące pismo do centrali smyka.
      przedstawiłabym się jako osoba mająca szerokie kontakty z malymi dziecmi i ich
      mamami w mieście. poprosiłabym centralę o zrehabilitowanie się w moich oczach,
      w sposób jaki mnie satysfakcjonuje: prezent, pisemne przeprosiny, kasa wybierz
      co chcesz. poza tym napewno zapytałabym w rejonowej inspekcji handlowej czego
      można wymagać a propos wyposażenia sklepu dla maluchów, żeby sobie krzywdy nie
      zrobiły. w pih-u też powiedzą ci czego i jak można się od smyka domagać.

      • ibulka Re: Wypadek w SMYKU 14.08.06, 20:26
        Moja znajoma kilka dni temu miała podobny przypadek w TESCO.
        Wiecie, co jej odpowiedzieli?

        Że: (cytuję!) 'TESCO to nie sklep dla dzieciarni, że mógł smarkacz nie biegać,
        poza tym nie potknął się o podłogę, tylko o własnego buta, więc może warto
        zadbać o nowe obuwie, bo widać nie jest zbyt odpowiednie dla dziecka...'

        Hmm...
        Aż strach się bać.
    • escribir Re: Wypadek w SMYKU 14.08.06, 21:01
      Ich dobry prawnik zaraz zacznie wnikac, tak to mogło się stać ze 2 letnie
      dziecko biegło po sklepie, zamiast być prowadzone przez opiekuna.
    • fifkowa Re: Wypadek w SMYKU 14.08.06, 21:13
      Probuj moim zdaniem taki sklep powinien byc zabezpieczony i wydaje mi sie ze
      wygrasz na 100 % nie daj sie i walcz o swoje niech mysla na przyszlosc o
      bezpieczenstwie najmlodszych kliento dziecko to tylko dziecko ma prawo sie
      przewrocic WALCZ ja bym tak zrobila
    • fifkowa Re: Wypadek w SMYKU 14.08.06, 21:15
      Dodam jeszcze ze jak beda sie stawiac to zrobisz im reklame we wszystkich
      dzieciecych pismach to napewno podziala
    • shady27 Re: Wypadek w SMYKU 14.08.06, 21:20
      moim zdaniem Twoje zale sa nieuzasadnione, i moim zdanie nie nalezy Ci sie odszkodowanie
    • kawad Re: Wypadek w SMYKU 14.08.06, 21:37
      Nie wiem, jak chcesz to walcz o odszkodowanie ale według mnie to będzie grubymi
      nićmi szyte. Mały potknął sie być może o własne nóżki, to się zdarza. Bardzo
      przykro i boleśnie to się skończyło ale ani nierówności nie było, ani podłoga
      nie była mokra. Ja po prostu napisałabym chyba do nich aby zastanowili się czy
      nie moznaby jakoś tych kas zabezpieczyć bo trudno przewidzieć co dzieci zrobią.
    • kawka74 Re: Wypadek w SMYKU 14.08.06, 22:56
      Smyk to nie sklep dla dzieci ani plac zabaw, tylko sklep z ARTYKUŁAMI dla
      dzieci, w którym zakupy robią z reguły trochę starsi ludzie, niż dwulatki. Twój
      syn nie był pozostawiony (mam nadzieję) samemu sobie, ale był z Tobą i to Ty
      powinnaś zadbać o jego bezpieczeństwo i trzymać za łapę, żeby nie biegał po
      sklepie.
      Chociaż z naszym prawodawstwem nigdy nic nie wiadomo...
      • mamijagodi Re: Wypadek w SMYKU 14.08.06, 23:15
        W niektórych Smykach są placyki zabaw dla dzieci, np. w BlueCity Warszawa i
        tłumaczenie się presonelu sklpeu że jest on miejscem do robienia zakupów przez
        dorosłych jest bezpodstawne. Skoro jest m-sce do zabawy dla dzieci tzn że mogą
        one tam przebywać. Ponadto dziecko też ma prawo wyboru zabawki jaką chce mieć a
        Smyk oferuje je przecież. I nie zgadzam się z zarzutem że dziecko
        powinnaś "trzymać za łapę", dzieci to dzieci, również potrzebują swobody.
        Owszem takie przykre przypadki równiez się zdarzaja jednak SMYK aby zachować
        godny wizerunek powinien Wam zadośćuczynić. Sugeruję nie wyskakiwać z
        propozycjami z gwiazd, ale sensownymi tak by one były do spełnienia, np;
        pokrycie kosztów wizyt w prywatnej przychodni, tam gdzie personel jest fachowo
        przygotowany do niesienia pomocy małym pacjentom, gdzie nie będziesz musiała
        ciągać dziecka z jednego gabinetu do drugiego, od lekarza, do pielęgniarki
        przaz cały szpital na zdjęcie szwów lub zmiane opatrunku. Zalecam zachowanie
        wszytskich dokumentów otrzymanych od pogotowia. Smyk napewno monitoruje kasy
        więc nagranie zr zdarzenia będą posiadać. I tak jak sugerowały poprzedniczki;
        można udać się do PIH, jednak najpierw proponuję spróbować załatwić to
        polubownie z kierownikiem danego sklepu. Powodzenia smile I zdrówka
        • kawka74 Re: Wypadek w SMYKU 14.08.06, 23:37
          > W niektórych Smykach są placyki zabaw dla dzieci
          Zdarzenie nie miało miejsca na placyku, tylko w sklepie. Koniec, kropka.

          Ponadto dziecko też ma prawo wyboru zabawki jaką chce mieć a
          > Smyk oferuje je przecież.
          Zabawki oferuje też mnóstwo innych sklepów. I co w związku z tym? Jeśli dziecko
          potknie się w Tesco w dziale z zabawkami, będziemy walczyć o odszkodowanie, ale
          jeśl wywali się między mrożonkami i nabiałem, to już nie?
          Gdzie w opisanym wydarzeniu leży wina Smyka? Z jakiego paragrafu należy do
          skarżyć o odszkodowanie?

          I nie zgadzam się z zarzutem że dziecko
          > powinnaś "trzymać za łapę", dzieci to dzieci, również potrzebują swobody.
          Jasne. Koniecznie w sklepie muszą się w tej dziedzinie realizować. Sklep służy
          robieniu zakupów, zabawie - jak sama napisałaś - plac zabaw. Po to on jest,
          żeby dziecko mogło sobie uzywać tej swobody, oczywiście w ograniczonym
          zakresie. Tak?
          • mamijagodi Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 00:07
            kawka74 napisała:

            > > W niektórych Smykach są placyki zabaw dla dzieci
            > Zdarzenie nie miało miejsca na placyku, tylko w sklepie. Koniec, kropka.

            Placyk zabaw jest na terenie sklepu, między regałam z zabawkmi, 5 metrów od
            kasy.
            A na resztę nie chce mi się odpowiadać
            • ewa741 Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 00:10
              No super, dwuletnie dziecko samo na placyku, mamusia przy kasie, szczyt
              odpowiedzialnosci...
              • latouche do ewy 15.08.06, 00:17
                ewa741 napisała:

                > No super, dwuletnie dziecko samo na placyku, mamusia przy kasie, szczyt
                > odpowiedzialnosci...
                cytuje autorke watku
                >wczoraj mój 2letni synek podbiegał do mnie do kasy i z niewiadomych przyczyn
                >potknął się i padając uderzył głową w półkę przy zabudowanej kasie.
                Ewo, czy Ty jestes moze jasnowidzem i czytasz miedzy wierszami takie aspekty
                wydarzenia, ktorych autorka nie opisala? Bo ja ni cholery nie widze tu zadnej
                wzmianki ze dziecko bylo samo na placyku
                • joasiiik25 Re: do ewy 15.08.06, 00:20
                  to sie nazywa brak czytania tekstu ze zrozumieniem lub czary-mary...
                • ewa741 Re: do ewy 15.08.06, 00:27
                  Bo ja ni cholery nie widze tu zadnej
                  > wzmianki ze dziecko bylo samo na placyku
                  I słusznie, bo to nie autorki watku.
                  • latouche Re: do ewy 15.08.06, 00:35
                    ewa741 napisała:

                    > Bo ja ni cholery nie widze tu zadnej
                    > > wzmianki ze dziecko bylo samo na placyku
                    > I słusznie, bo to nie autorki watku.
                    wiec komu zarzucasz nieodpowiedzialnosc jezeli wolno spytac?
                    • ewa741 Re: do ewy 15.08.06, 00:37
                      Krasnoludkom, w koncu one mają dwultenie dzieci...
                      • ibulka Re: do ewy 15.08.06, 00:39
                        A ty taka mama idealna jesteś, hę?
                        Nigdy błędu nie popełniłaś?

                        A może ty w ogóle dzieci nie masz, i dlatego taka idealna jesteś??
                      • latouche Re: do ewy 15.08.06, 00:42
                        ewa741 napisała:

                        > Krasnoludkom, w koncu one mają dwultenie dzieci...
                        Dziekuje. Twoja odpowiedz tchnie rzeczowoscia i kultura, z pewnoscia jestes
                        osoba,ktora warto poznac.
                        BTW, moj 5-latek rozwalil sobie dwa lata temu luk brwiowy, kiedy upadl i uderzyl
                        o krzeslo podbiegajac do swojej babci z odleglosci poltora metra. Wg Ciebie z
                        pewnoscia babcia jest wyrodna i zla kobieta, w koncu wszystkim wypadkom mozna
                        zapobiec, prawda?
                        • ibulka Re: latouche 15.08.06, 00:51
                          Oczywiście, że jest zła i wyrodna.
                          W końcu dziecko powinna za rączkę trzymać, a nie stać tak daleko.
                          Nie wiedziałaś?
                          Ja... Sadystka!

                          :o)))))))

                          Pozdrawiam Cię - ja również sadystką jestem, bo nie zakupiłam dla dzieci
                          jeszcze smyczy :o))
                        • ewa741 Re: do ewy 15.08.06, 01:00
                          > BTW, moj 5-latek rozwalil sobie dwa lata temu luk brwiowy, kiedy upadl i uderzy
                          > l
                          > o krzeslo podbiegajac do swojej babci z odleglosci poltora metra. Wg Ciebie z
                          > pewnoscia babcia jest wyrodna i zla kobieta, w koncu wszystkim wypadkom mozna
                          > zapobiec, prawda?
                          Babcia jest babcią, wszystkim wypadkom zapobiec się nie da. Ale od babci i
                          siebie odszkodowania nie oczekujesz, a od sklepu autorka watku i owszem.
                          Nie, nie mam idealnych dzieci, nie jestem idealną matką, ale stram się dbac o
                          ich bezpieczenstwo, zwłaszcza na "obcym" terenie, a do takich niewatpliwie
                          nalezy sklep. Nie wyobrazam sobie zostawienia dziecka bez opieki doroslego i
                          udania się do kasy.

                          Wg Ciebie z
                          > pewnoscia babcia jest wyrodna i zla kobieta, w koncu wszystkim wypadkom mozna
                          > zapobiec, prawda?
                          Nie znasz mnie, więc z łaski swojej nie pisz, jakie jest moje zdanie - bo jest
                          to równie rzeczowe jak moja uwaga o krasnoludkach.
                          OK, koncze dyskusję i zycze bezwypadkowych zakupow.

                    • kaja5 Re: latouche 15.08.06, 19:45
                      Przieciez ewa te słowa napisała z ironią, czy to aż tak cieżko sie domyśleć?
                      • latouche Re: latouche 16.08.06, 00:15
                        kaja5 napisała:

                        > Przieciez ewa te słowa napisała z ironią, czy to aż tak cieżko sie domyśleć?
                        Niespecjalnie.
                        ja tez pisalam z ironia, ale widze ze naprawde ciezko sie domyslec. Na
                        przyszlosc bede oznaczac ironiczne wypowiedzi gwiazdkami smile
              • mamijagodi Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 00:20
                Szukasz dziury w całym?!
                W naszym Smyku placyk zabaw jest 5 metrów od kasy i widać go jak na dłoni więc
                nie widzę powodu by odrywać dziecko od zabawy by stało ze mną przy kasie sad
                • kawka74 Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 07:51
                  Zaraz zaraz, z kim ja w końcu dyskutuję? Cudowne rozmnożenie autorki wątku??
            • kawka74 Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 08:20
              > A na resztę nie chce mi się odpowiadać
              Może jednak spróbuj? Jestem bardzo ciekawa Twojego zdania.
              Lenistwo intelektualne to grzech smile
    • ewa741 Re: Wypadek w SMYKU 14.08.06, 23:18
      Tak, nalezy Ci się kara za niepilnowanie dzuecka i narazenie go w sklepie na
      niebezpieczensdtwo. Jestes matką i tyo ty odpowiadasz za swoje dwuletnie
      dziecko, a skoro pozwalasz mu w sklepie biegac, dziwne, ze nic gorszego dotąd
      się nie stało! Bezmyslnośc matek poraza i potem taka chce żadąc odszkodowania za
      swoją głupotę.
      Wybacz ostry ton, ale to tak, jakby matka dwoch chłopcow, którzy wypadli z okna
      bloku domagała się od administracji odszkodowania, ponieważ przed blokiem jest
      chodnik, a nie trampolina.
      Jak ktos wyzej napisał, SMYK to sklep z artyku,lam dla dzieci, a nie plac zabaw
      czy sklep dla dzieci.
      • kolor201 Re: Wypadek w SMYKU 14.08.06, 23:31
        Uwazam ze o odszkodowanie od smyka nie ma sensu nawet sie ubiegac bo fakt jest
        faktem maly mogl sie wywrocic tez na ulicy i co wtedy to juz miasto czy jak ma
        ci placic?!Ale odszkodowanie z pzu itp gdzie jestescie ubezpieczeni powinnas
        dostac.Natomiast co do biegania po smyku---moj synal nie chodzi wogole!On
        skacze biega tarza sie i nie tylko w smyku!!Robi to ciagle i wszedzie!Na moment
        nie usiadzie!I co za raczke prowadzic?Pogratuluje ktorejs jak to zrobi z moim
        synciem ale nie wpadajmy ze skrajnosci w skrajnoscwinkKazde dziecko biega a w
        takim kolorowym smyku to juz jakas atrakcja wiec drogie mamy nie upominajcie
        innych mamus ze robia cos nietak!One robia jak moga najlepiej dla swoich
        pociech!
        • ewa741 Re: Wypadek w SMYKU 14.08.06, 23:35
          wiec drogie mamy nie upominajcie
          > innych mamus ze robia cos nietak!One robia jak moga najlepiej dla swoich
          > pociech!
          I potem oczekują, ze za ich najlepsze robienie Smyk wypłaci odszkodowanie?!
          Gratuluję rozumowania...
          • mamijagodi Re: Do ewa741 14.08.06, 23:45
            Rozumiem, że trzymasz swoje dziecko na smyczy? A w sklepie z zabawkami Twoje
            dziecko napewno chodzi z Tobą grzecznie za rączkę?!
            To też człowiek i ma prawo się poruszać. Czasem niefartownie.
            A co do dopilnowania dziecka to NIE MASZ PRAWA oceniać zaistaniałej sytuacji
            oskarżając mamę o niedopilnowanie dziecka.
            Ty napewno przewidujesz każdy upadek swojego dziecka i zapewne zdążasz podłożyć
            mu poduszkę sad
            • ewa741 Re: Do ewa741 14.08.06, 23:50
              Po pierwsze, na pewno, nie "napewno".
              Po drugie, jesli moje dziecko przewroci się w sklepie, nie oczekuję, że sklep
              wypłaci mi odszkodowanie.
              Po trzecie, sklep to sklep, miejsce robienia zakupów, a nie biegania samopas
              dzieci. Zwłaszcza ze wypadek miał miejsce koło kasy, a nie obok stoiska z zabawkami.
              Po czwarte, tak, staram się przewidziec zachowanie mojego dziecka, bo to ja,
              jego matka, odpowiadam za jego bezpieczenstwo, kiedy ze mną przebywa. A jesli
              juz puszczam dziecko samopas, nie szukam winnego.

              > A co do dopilnowania dziecka to NIE MASZ PRAWA oceniać zaistaniałej sytuacji
              > oskarżając mamę o niedopilnowanie dziecka.
              Oceniam zaistniałą sytuację na podstawie opisu. A z opisu poza pretensją do
              sklpeu wynika, ze dziecko było bez opieki.
              • mamijagodi Re: Do ewa741 15.08.06, 00:00
                ewa741 napisała:

                > Po trzecie, sklep to sklep, miejsce robienia zakupów, a nie biegania samopas
                > dzieci. Zwłaszcza ze wypadek miał miejsce koło kasy, a nie obok stoiska z
                zabaw
                > kami.
                Podkreślam jeszcze raz, że nie masz prawa oceniać sytuacji, tym bardziej
                określeniami "samopas".
                Na ile znam SMYKi to kasy nie są oddzialone od stoisk z zabwkami, a znajdują
                się pomiędzy nimi.

                P.S. Przejrzyj swoje literówki i brak znaków interpunkcyjnych smile
              • mamijagodi Re: Do ewa741 15.08.06, 00:04
                Mama pechowego 2 latka jedynie zapytała o możliwość odszkodowania, a w
                odpowiedzi od Ciebie dostała ocenę swojego zachowania (zresztą niesłuszną).
                Mierzysz ludzi swoją miarą!
      • ursgmo Re: Wypadek w SMYKU 14.08.06, 23:36
        Na Twoim miejscu cieszyłabym się z tego że dziecku nic się nie stało , a nie
        myślała jak na tym wypadku zarobić . Sorry ale ja tak to widzę.
        Takie potknięcie może mieć miejsce absolutnie wszędzie , trudno żeby kasę
        obłożyli gąbkami. Jak znam dzieci w tym wieku, spokojne stanie ani chód nie
        wchodzą w grę , a raczej "małpowanie".
        Mój syn będąc w podobnym wieku rozwalił sobie głowę w sali zabaw , w części
        wypoczynkowej dla rodziców. Przez moją i tylko wyłącznie moją nieuwagę , bo nie
        powstrzymałam go w porę i skacząc po siedzeniu kanapy , uderzył się w tył
        głowy o oparcie z drewnianym rantem !! I do głowy by mi nawet nie przyszło żeby
        od sali zabaw domagać się czegokolwiek , żal miałam do siebie że nie
        powstrzymałam syna w porę .
        Może Twój syn ma za duże buty ? to już by wystarczyło żeby się potknąć ......

        • kolor201 Re: Wypadek w SMYKU 14.08.06, 23:40
          Ona pytala o rade czy mozna sie o takie odszkodowanie ubiegac a nie ile moze
          dostac!!!Co za wredne babska co nie ktore tu siedza!Kobiecie przemklo cos przez
          mysl i pyta a wy odrazu atak!!atak!!Jakby jej jeszcze malo przezyc bylo!!!
          • kawka74 Re: Wypadek w SMYKU 14.08.06, 23:43
            Prosiła o opinie, no to ma, czyż nie tak?
            • joasiiik25 Re: Wypadek.... 14.08.06, 23:56
              Autentyczny wypadek z zycia ucznia
              chlopiec gral na boisku szkolnym w pilke nozna, upadl i rozbil sobie luk
              brwiowy...bylo szycie i bylo odszkodowanie
              i nikt nie powiedzial nauczycielowi czy matce,ze trzebo bylo dziecko przywiazac
              to bramki, albo,ze mial za duze buty....
              byl wypadek, byl uszczerbek na zdrowiu bylo i odszkodowanie!!!!!!
              kolejny wypadek:
              swietlica szkolna: chlopcy "bawili sie kreglami" jeden chcial przezucic do 2
              kolegi i uderzyl go w glowe (kregiel plastikowy ciezki) bylo szycie i
              odszkodowanie

              rodzic nie mial pretensji do nauczyciela ani do 2 dziecka... (wypadek nie
              zamierzony)

              dziwie sie,ze tak naskakujecie na matke...przeciez specjalnie dziecku nie
              podlozyla nogi!!!!
              • ibulka Re: ??????????? 15.08.06, 00:00
                Po to są właśnie UBEZPIECZENIA... ;]

                Poza tym - autorka wątku prosiła o opinię. Czy wy potraficie rozróżnić OPINIĘ
                od NASKAKIWANIA na każdego, kto nie zgadza się z waszym zdaniem??

                Ż e n a d a.
                I dziecinada.

                Współczuję.
                • kawka74 Re: ??????????? 15.08.06, 08:23
                  > Ż e n a d a.
                  > I dziecinada.
                  >
                  > Współczuję.
                  A gdzie: "jesteście żałosne"?
                  • ibulka Re: ??????????? 15.08.06, 14:31
                    Nie wszystkie są żałosne, kawko.
                    • kawka74 Re: ??????????? 15.08.06, 14:49
                      Zwykle cytowane przeze mnie określenie znajduje się w komplecie ze współczuciem
                      i innymi podobnymi stwierdzeniami - dlatego pytam smile
                    • musia2002 Re: ??????????? 17.08.06, 04:37
                      W Stanach dostala by odszkodowanie-ale co tam Polska nadal 100lat za murzynami.
                      • kawka74 Re: ??????????? 17.08.06, 08:42
                        O, apoteoza jedynego słusznego kraju na świecie...
                        • kraxa droga musiu 17.08.06, 12:42
                          W Stanach za uzycie okreslenia "murzyn" mialabys powazne nieprzyjemnosci. Taka
                          jestes swiatla to zacznij od szacunku do innych ras
              • latouche Re: Wypadek.... 15.08.06, 00:07
                bo pewnie same maja male dzieci co jeszcze leza w wozkach
                i wydaje im sie ze utrzymanie zdrowego dwulatka caly czas za reke jest mozliwe.
                BTW, ja bym chyba Smyka nie ciagnela o odszkodowanie, bo to chyba nie ma sensu;
                natomiast chyba z PZU cos sie w takich razach nalezy. Dzieci sa ubezpieczone od
                wypadkow, i w tego typu wypadkach ubezpieczyciel nie wnika czy ktos mial je
                trzymac za raczke czy nie tylko wyplaca odszkodowanie.


                • ibulka Re: Wypadek.... 15.08.06, 00:10
                  Spróbować zawsze można.
                  Jeśli nie chcieliby mi wypłacić odszkodowania, zadowoliłabym się możliwością
                  wybrania przez dziecko jednej zabawki - za darmo.

                  A jak by się nie zgodzili, to odpuściłabym.
                  Wypadek i tyle. Po prostu starałabym się unikać tego sklepu - zwłaszcza w
                  obecności dziecka.
              • mika_p Joasiiik 15.08.06, 00:36
                Poczytaj sobie o sądowych skutkach wypadku na boisku:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46&w=34603363&a=34603363
                Tez sytuacja autentyczna, a zalinkowany artykuł można poczytac, jesli
                streszczenie to za mało.
                • joasiiik25 Re: Joasiiik 15.08.06, 00:45
                  no dobrze
                  ale ten przypadek ,ktory ja przytoczylam jest inny. "moj" chlopiec nie zrobil
                  nikomu innemu krzywdy tylko sam sobie (przez ta wywrotke)
                  wiec nie widze powiazania...

                  ale dzieki
                  • mika_p Re: Joasiiik 15.08.06, 19:52
                    Przytyoczylaś dwa przypadki, drugi taki:

                    "kolejny wypadek:
                    swietlica szkolna: chlopcy "bawili sie kreglami" jeden chcial przezucic do 2
                    kolegi i uderzyl go w glowe (kregiel plastikowy ciezki) bylo szycie i
                    odszkodowanie

                    rodzic nie mial pretensji do nauczyciela ani do 2 dziecka... (wypadek nie
                    zamierzony)"

                    A ja przytoczyłam histtorię równiez wypadku między dwójką dzieci, która to
                    historia skonczyła się w sądzie, bo rodzice poszkodowanego nie znają
                    słowa "wypadek", tylko szukają winnego, którego trzeba ukarać.

                    Całkiem jak autorka wątku - zdarzył się wypadek i szuka możliwości wycyganienia
                    odszkodowania.
              • tora99 Re: Wypadek.... 15.08.06, 03:01
                ale odszkodowanie wyplacilo PZU a nie szkola prawda? po to jest wlasnie
                ubezpieczenie.

                to ze dziecko upadlo, no coz, tak to sie zdarza i juz, nie pierwszy raz i nie
                ostatni.
                a wywciaganie kasy od sklepu za nieuwage dziecka uwazam za zwykle naciagactwo i
                mode ktora nadciaga ze stanow, gdzie takie historie doprowadzone sa do absurdu
                (np pani ktora poparzyla sie kawa w restauracji...)

              • noddy Re: Wypadek.... 15.08.06, 13:30
                Ale to była SZKOŁA, nie SKLEP!!!
                Nie widzisz różnicy?
            • czarka77 Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 00:11
              Robiłam zakupy w hipermarkecie, na dziale z napojami przez nieuwagę potknęłam
              się o stojącą na podłodze zgrzewkę wody - pewnie ktoś z klientów zestawiła ją
              na podłogę z palety. Wyrżnęłam jak długa i tak niefortunnie uderzyłam się o
              regał, że rozcięłam sobie łuk brwiowy i potrzebna była interwencja pogotowia i
              chirurga. Czy hipermarket jest winny?


              Tak, to nieprawda. Na szczęście.
              Ale mogło się tak stać.
              Tak jak temu maluchowi w Smyku.
              Pewnie jest tyle samo argumentów za i przeciw. Sklep z artykułami dla dzieci
              powinien być tak wyposażony, aby stwarzać jak najmniej zagrożeń, nieważne, że
              to nie plac zabaw. Nieszczęśliwe wypadki mogą się zdarzyć wszędzie, nie sposób
              wyłożyć podłóg i ścian gąbką.


              Błagam, nie oskarżajcie dziewczyny o nieupilnowanie dziecka.
              To mogło się zdarzyć każdemu z Waszych dzieci.
              Jestem za spokojną, rzeczową rozmową z kierownictwem sklepu. Myślę, że ten
              wypadek zwróci ich uwage na odpowiednie wyposażenie stoiska, a żeby mama i
              dziecko nie zniechęcili się do zakupów w placówce po tym przykrym zdarzeniu,
              pewnie zostaną jakoś wynagrodzeni czy udobruchani.

              A propos Smyka: parę lat tamu (5? może 6?) w Smyku na Kruczej / Jerozolimskiej
              był straszny wypadek: dziewczynka (2-3-letnia) potknęła się na schodach
              ruchomych, mimo że trzymała za rękę mamę, i mechanizm schodów urwał jej
              paluszek. Była wielka afera, za winny uznano sklep, wypłacili odszkodowanie,
              schodów nie wymienili, wywiesili tylko tabliczki, że są to schody zabytkowe i
              uprasza się o szczególną ostrożność. Stąd może moja ocena wypadku nie jest
              zupełnie obiektywna...
              • ibulka Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 00:23
                Dziecku może stać się krzywda nie tylko wtedy, kiedy jest samo, ale też wtedy,
                kiedy trzyma mamę za rękę... ;]

                Jednakże dopóki tym wszystkim mamom idealnym typu ewa, nie zdarzy się jakiś
                przykry wypadek, będą osądzać z góry mamy, które dostały od życia kopa... :]

                Brawo.
    • joasiiik25 Re: Ciekawostka o ewa741 15.08.06, 00:30
      smile

      jak zwykle debata zbacza na boczny tor...jak w naszym rzadzie!!!!
      • mamijagodi Przepraszam, wracamy do tematu :) 15.08.06, 00:35
    • lolinka2 Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 09:18
      po pierwsze: współczuję
      po drugie: IMHO masz spore szanse. Na początek proponuję porozmawiać z
      kierownikiem sklepu, moze ci coś zaproponuje sam...
    • lola211 Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 09:28
      Sklep z artylulami dla dzieci powinien byc urzadzony tak, by byl dla nich
      bezpieczny.To normalne, ze tam sie z dziecmi przychodzi.Nie ma co porownywac do
      Tesco, bo to sklep zupelnie innego typu.
      Ja bym sie o odszkodowanie ubiegala, poza tym to skloni wlascicieli do
      przemyslenia tej kwestii, by na przyszlosc zapobiec takim wypadkom.Rownie dobrze
      to sie moglo przytrafic starszemu dziecku, ktore juz za reke z rodzicami nie chodzi.
      Moja corka w tamtym roku potknela sie o dywan w swietlicy szkolnej i uderzyla
      glowa o lawke.Skonczylo sie tylko na guzie, a mogla uderzyc skronia(niewiele
      brakowalo).Zamierzam przeprowadzic rozmowe na ten temat we wrzesniu, bo uwazam,
      ze ktos nie dopilnowal tu sprawy- dywan nie powinien tam lezec, powinna byc
      wykladzina bez zaginajacych sie krawedzi.
    • twinmama76 Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 09:42
      hmm mam dwójkę prawie trzylatków i owszem, w sklepie _każdym_ trzymam
      dzieciaki za rękę.
      Jakoś nie wyobrażam sobie sytuacji, że biegają po sklepie, wywalają towar z
      półek, a ja próbuję je złapać uncertain
      Poza tym podłogi w sklepach często są śliskie (płytki+ brud naniesiony na
      butach klientów).

      Owszem, w Smyku są mieksca, gdzie dzieci mogą usiąść i porysować, albo pobawić
      się. Są wydzielone właśnie po to, aby dzieci po sklepie _nie biegały_.
      Inna sprawa czy dziecko jest w stanie usiedziec na miejscu przez pięć minut,
      gdy dokoła ma półki pełne zabawek - moje nie są w stanie.
      Dlatego tez trzymam je za rękę. Dlatego, jak mi uciekną i sie wywalą, to nie
      obarczam winą kierownictwa sklepu. I dlatego właśnie staram sie zakupy robić
      bez ich wyczerpującego towarzystwa uncertain
      • lola211 Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 10:01
        Dlatego, jak mi uciekną i sie wywalą, to nie
        > obarczam winą kierownictwa sklepu. I dlatego właśnie staram sie zakupy robić
        > bez ich wyczerpującego towarzystwa uncertain

        A według mnie sklepy z art. dla dzieci powinny zadbac o bezpieczenstwo dzieci, a
        nie zrzucac calej odpowiedzialnosci na klientow(matki).W ich dobrze pojetym
        interesie jest, by matka nie robila zakupow w stresie trzymajac kurczowo dzieci
        przy sobie, bo mala jest wowczas szansa ze kupi sie duzo, a na tym firmie zalezy
        przeciez najbardziej.
        • etna78 Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 12:18
          Zajmuję się takimi sprawami na codzień i muszę Wam powiedzieć, że zaskakuje
          mnie podejście ludzi do tego typu spraw. Na tego typu wypadki przedsiębiorcy
          wykupują ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej. Polacy jeszcze się nie
          przyzwyczaili do świadomości, że NALEŻY im się odszkodowanie w podobnych
          przypadkach.Nawet jeśli listonosz przewróci się w progu twojego domu, ma prawo
          żądać odszkodowania, bo sytuacja miała miejsce na twoim terenie.I wcale nie
          chodzi tu o dorabianie się na krzywdzie dziecka, jak to ktoś napisał, tylko o
          zadoścuczynienie, któr się należy, bo taki sklep jak Smyk powinien być
          przystosowany tak, żeby dzieci mogły się czuć w nim bezpiecznie.Jeżeli póołki
          od kas znajdują się na poziomie dzieci powinny być zaokrąglone lub
          zabezpieczone w inny sposób.Nie znam szczegółowo tej sprawy, dlatego napisałam
          wcześniej, że powinnaś zgłosić się do swojego ubezpieczyciela i zapytać o swoje
          prawa.Inną sprawą jest, czy takie odszkodowanie uda Ci się uzyskać w sporze z
          tak dużą firmą. Myślę jednak, że powinnaś spróbować, wstępnie na poziomie
          kierownika sklepu a jak będzie trzeba, to dalej.Chodzi o to, żeby firmy,
          zwłaszcza te duże wiedziały, że ludzie mają świadomość co im się należy.Niech
          to będzie nawet jakaś zabawka dla synka, jak już ktoś wcześniej napisał, ale
          żeby nie przeszło bez echa. Zyczę powodzenia i pozdrawiam.





      • etna78 Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 12:23
        twinmama76 napisała:

        > hmm mam dwójkę prawie trzylatków i owszem, w sklepie _każdym_ trzymam
        > dzieciaki za rękę.
        > Jakoś nie wyobrażam sobie sytuacji, że biegają po sklepie, wywalają towar z
        > półek, a ja próbuję je złapać uncertain
        > Poza tym podłogi w sklepach często są śliskie (płytki+ brud naniesiony na
        > butach klientów).



        Gratuluję sprawności!!!!
        Nie wyobrażam sobie trzymania dwójki trzylatków za ręce i robienia zakupów.Te
        zakupy to chyba zębami do wózka wkładasz jeśli nawet na moment nie puszczasz
        rąk swoich dzieci. Wybacz złośliwość ale strasznie działają mi na nerwy
        wypowiedzi takich super wszechwiedzących mam.
        mimo wszystko pozdrawiam

        • mamaadama4 Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 13:14
          W Krakowie w jednym ze Smyków są półki - niektóre na wysokości oczu małych
          dzieci, które to półki posiadaja ostre kanty. Żeby było ciekawiej są to półki
          szklane. Przejścia nie są specjalnie szerokie i zdarzyło mi się kiedyś, w
          ostatniej chwili uchronic mojego syna przed nadzianiem się na taką półeczkę.
          Szedł wtedy spokojnie, obok mnie.
        • twinmama76 Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 13:47
          A dziękuję, dziękuję, trenuję juz trzy lata, to wprawę mam.
          DA SIĘ. Spytaj sie innej matki bliźniaków, lub dzieci z niewielką różnicą wieku.
          Oczywiście takie zakupy nie są zbyt przyjemne. Jestem zmachana, spocona,
          wściekła itd. Dlatego taką atrakcję funduję sobie rzadko, przeważnie w celu
          nabycia butów dla dzieciaków.

          Kwestia techniczna - trzymam oboje jedną ręką, albo za łapki, albo za fraki.
          Trening czyni mistrza smile

          A jak mam wózek zakupowy to ładuje oboje do wózka po prostu. Nauczyły sie już,
          że zakupów się nie wyrzuca smile
          Ale w Smyku wózków raczej nie uświadczysz.
          • ibulka Re: twinnmama 16.08.06, 15:43
            Mam dwie córki i syna. Julia w październiku skończy 3 lata, bliźniaki skończą
            21 sierpnia 2 lata. Nie zabieram ich wszystkich naraz na zakupy. Jeli jestem do
            tego zmuszona, to zabieram wózek albo koszyk sklepowy - jedno jedzie wewnątrz,
            drugie na specjalnym krzesełku. Julia zawsze chodzi grzecznie obok mnie, albo
            za rączkę.

            Zapewniam Cię, iż NIE DA się chodzić z trójką dzieci w podobnym wieku za rączkę.
            • twinmama76 no i ??? 16.08.06, 19:16
              ibulka napisała:
              > Zapewniam Cię, iż NIE DA się chodzić z trójką dzieci w podobnym wieku za
              rączkę

              w związku z tym idziesz z cała trójką na zakupy do zatłoczonego sklepu,
              najlepiej w weekend, puszczasz je na żywioł i niech sie dzieje wola nieba?
              Czy może jakoś inaczej dbasz o zapewnienie im bezpieczeństwa?

              Zresztą autorka wątku miała przy sobie jednego dwulatka, a nie dziesięcioro (bo
              w sumie możemy się jeszcze policytować).

              I ciesz się, że twoja 3-latka chodzi grzecznie trzymając się wózka. U moich
              dzieci to nie przejdzie.
              Ale winą za ich niesubordynację nie zamierzam obciążać żadnego sklepu.
    • noddy Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 13:27
      Smyk to SKLEP.
      Nie przedszkole, nie plac zabaw, nie figloraj.
      To ty dbasz o bezpieczeństow swojego dziecka, nie sklep!
      • etna78 Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 13:47
        Absolutnie się nie zgadzam. Czy w takim razie poszkodowani w hali w Katowicach
        powinni mieć pretensje bo nie zadbali o swoje bezpieczeństwo? Zastanów się co
        piszesz.Gdziekolwiek się znajdziemy właściciel danego terenu ma OBOWIĄZEK
        zadbać o nasze bezpieczeństwo. Do Macro na przykład nie wejdziesz z dzieckie
        poniżej 150 cm wzrostu i to jest właśnie zabezpieczenie się firmy przed takimy
        wypadkami, natomiast jeszcze raz napiszę: Smyk to sklep dla dzieci i ona mają
        być tam bezpieczne.Szklane półki też są niedopuszczalne, a skoro się tam
        znajdują to widocznie jeszcze nikomu odszkodowania nie wypłacili, bo gdyby tak
        się stało, myślę, że nie byłoby ich stać na półki które by ich tyle kosztowały.
        Pozdrawiam
        • mama_kotula Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 22:13
          etna78 napisała:

          > Smyk to sklep dla dzieci i ona mają
          > być tam bezpieczne

          Primo, "sklep dla dzieci" to, mam rozumieć, skrót myślowy? Bo to chyba nie 2-,
          3-latki robią w nim zakupy, a ich rodzice? Chodzi ci o sklep z artykułami
          przeznaczonymi dla dzieci, tak?
          Taki sklep nie ma obowiązku zabezpieczać krawędzi itp., ponieważ nie jest on
          przeznaczony d.l.a d.z.i.e.c.i, tylko dla ich rodziców. Jesli wziąć pod uwagę,
          że +/- połowa rodziców robi zakupy z dziećmi, warto, aby sklep taki był
          przyjazny dziecku (i przeważnie jest - wydzielając miejsce, w którym dzieci mogą
          się swobodnie bawić bez nadzoru rodziców), nie ma obowiązku przystosowywania
          powierzchni dla dzieci.

          IMHO autorka wątku m.o.ż.e się ubiegać o odszkodowanie, ale od swojego
          ubezpieczyciela.
        • kraxa etna ten argument o hali w Katowicach to ponizej 16.08.06, 12:58
          wszelkiego poziomu. Na dziecko w smyku nic sie nie zawalilo, nic nie spadlo,
          wyrznelo w kase SAMO bo biegalo po sklepie. Uzywanie cudzej tragedii w taki
          bardzo dowolny sposob jak Ty to robisz jest paskudne
    • wlosy_na_nogach Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 13:59
      hm... uwazacie, ze kobieta która nie upilnowała swojego dziecka ma domagać się
      zadośćuczynienia od sklepu... Nie lubię takiego naciągactwa...
      • etna78 Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 14:02
        Jaby to powiedział B. Smoleń
        U nich umysły są jasne tylko masy ciemne, a u nas odwrotnie....
      • etna78 Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 14:06
        Przepraszam. Trochę mnie poniosło, ale takim właśnie podejściem utwierdzamy
        właścicieli firm, że klient jest tylko do nabijania kasy i nie należy się nim
        przejmować. Mam nadzieję, że Cię nie uraziłam.
        • wlosy_na_nogach Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 14:24
          Nie, nie uraziłaś mnie. Masa ze mnie faktycznie ciemna, bo do głowy by mi nie
          przyszło, żeby tak sobie kombinować...
      • kattkak Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 14:15
        idac torem myslenia autorki postu czy powinnam domagac sie zadoscuczynienia od
        sasiadki, w mieszkaniu ktorej moj synek przewrocil sie i wybil 2 zeby?
        • etna78 Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 14:20
          A dlaczego się przewrócił?
          • kattkak Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 14:29
            zawadził o dywan,niestety sąsiadka nie posiada przystosowanej dla dzieci
            wykładziny w saloonie wink tylko przekiękny dywan z rogami o które mogą zawadzić
            3 latki.
            a jak się przewrócił to walnął brodą o parkiet. W zasadzie to powinni przed
            naszym przyjściem podłogę wyłożyć gąbką.

            A uciekał przed ich córką, bo bawili się w potwora czy w równie interesującą
            zabawę.
            • etna78 Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 14:38
              Zaraz pewnie pojawią się głosy potępienia, ale z całą świadomością odpowiadam,
              że jak najbardziej mogłabyś starać się o odszkodowanie gdyby sąsiadka miała
              wykupione OC.
              • kawka74 Głos - nie tyle potępienia, ile polemiki :) 15.08.06, 15:12
                W tym kontekście - i idąc tym tokiem rozumowamia - przestało mnie dziwić
                obciążanie odpowiedzialnością za ewentualną ciążę kolonistki
                wychowawcy/wychowawczyni miast tego, który był uprzejmy tę kolonistkę
                zapłodnić.
                A, chciałabym ponowić swoje pytanie - czy jeśli w Tesco dziecko padnie jak
                długie na prostej drodze w dziale z zabawkami, to można się domagać
                odszkodowania od sklepu? A jeśli padnie przy mrożonkach czy mrożonych świńskich
                ryjach, to wtedy buli Tesco, rzeźnik, który dostarczył ryje, producent chłodni,
                producent kafli podłogowych czy może ten, co je kładł?
                Kto jest sprawcą tego, że dzieciak się przewrócił i rozciął sobie głowę? Pod
                czyją opieką dziecko przebywało? Czy Smyk przejął odpowiedzialność za dziecko
                na czas pobytu w nim?
                IMO ubieganie się o odszkodowanie to nierzadko przejaw lenistwa w kwestii
                odpowiedzialności za własne czyny. I własne potomstwo.
                A, co do sąsiadki - gdyby nie miała OC, można by ją posadzić na parę lat?
                Zachciało się małpie dywanu, to niech teraz siedzi...
                • marianna72 Re: Głos - nie tyle potępienia, ile polemiki :) 15.08.06, 15:35
                  kawka74 napisała:

                  > W tym kontekście - i idąc tym tokiem rozumowamia - przestało mnie dziwić
                  > obciążanie odpowiedzialnością za ewentualną ciążę kolonistki
                  > wychowawcy/wychowawczyni miast tego, który był uprzejmy tę kolonistkę
                  > zapłodnić.
                  > A, chciałabym ponowić swoje pytanie - czy jeśli w Tesco dziecko padnie jak
                  > długie na prostej drodze w dziale z zabawkami, to można się domagać
                  > odszkodowania od sklepu? A jeśli padnie przy mrożonkach czy mrożonych
                  świńskich
                  >
                  > ryjach, to wtedy buli Tesco, rzeźnik, który dostarczył ryje, producent
                  chłodni,
                  >
                  > producent kafli podłogowych czy może ten, co je kładł?
                  > Kto jest sprawcą tego, że dzieciak się przewrócił i rozciął sobie głowę? Pod
                  > czyją opieką dziecko przebywało? Czy Smyk przejął odpowiedzialność za dziecko
                  > na czas pobytu w nim?
                  > IMO ubieganie się o odszkodowanie to nierzadko przejaw lenistwa w kwestii
                  > odpowiedzialności za własne czyny. I własne potomstwo.
                  > A, co do sąsiadki - gdyby nie miała OC, można by ją posadzić na parę lat?
                  > Zachciało się małpie dywanu, to niech teraz siedzi...

                  Ubezpieczenia sa po to zeby cie jakos zabezpieczyc.Jak juz wczesniej pisalam
                  mamy ubezpieczone mieszkanie w ten sposob , czyli jesli moje dziecko wybije
                  szybe w oknie sasiadki bo rzucilo pilka ubezpieczenie pokryje koszty naprawy.
                  Nie da sie wszystkiego upilnowac i dlatego lepiej sie zabezpieczyc bo np jesli
                  pilka zamiast w okno sasiadki poleci na ulice i walnie w nadjezdajacy motocykl
                  a kierowca motocykla straci zycie w wyniku wypadku .
                  Okno to pestka za zmiane szyby moge zaplacic ale skad wezme miliony aby
                  zaplacic rodzinie zmarlego ( moze ojca trojki dzieci) .
                  Pewnie zawsze jest wyjscie moge przywiazac dziecko do tapczanu ale jesli
                  przegryzie sznurek smile)
                  • kawka74 Re: Głos - nie tyle potępienia, ile polemiki :) 15.08.06, 15:43
                    > Pewnie zawsze jest wyjscie moge przywiazac dziecko do tapczanu ale jesli
                    > przegryzie sznurek smile)
                    To może parcianą taśmą spróbuj wink)
                    Marianno, ja Cię doskonale rozumiem i uważam za rozsądne wyjście ubezpieczenie
                    się od różnych wypadków i przypadków. Jeśli dwulatek był ubezpieczony, jego
                    mama może się zwrócić do ubezpieczyciela. Ale to, że Smyk jest ubezpieczony,
                    jeszcze niczego nie znaczy, bo trzeba to odszkodowanie uzyskać czyli udowodnić,
                    że Smyk ponosi winę za wypadek. Może nie będzie problemu i Smyk położy głowę na
                    pniu, a może nie?
                    Tak sobie myślę... gdybym ja - jako dziecko - rozwaliła sobie głowę o półkę
                    przy kasie w Smyku, nikomu do głowy by nie przyszło, żeby mieć pretensje do
                    sklepu, co najwyżej do mnie, że nie patrzę pod nogi, albo do mojej Mamy, że
                    mnie wystarczająco nie pilnowała.
                    Chyba jestem cholernie nienowoczesna, lubię odpowiadać za to, co robię. wink
            • agnieszkas72 Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 14:49
              Pomysł z żądaniem odszkodowania od sklepu jest naprawdę nieziemski i swiadczy o
              tym,ze postawa roszczeniowa w związku z posiadaniem dzieci u niektórych rozwija
              się w najlepsze.W tym,co sie stało nie ma żadnej winy sklepu.Zaokrąglone
              krawędzie mebli nie chronią głowy przed rozcięciem przy silnym uderzeniu czego
              przykładem jest moja córka,która rozbiła sobie głowe na krawedzi okrągłego
              stołu.Autorka wątku może cieszyc się,że to tylko 3 szwy bo dzieciak mógł
              zaliczyc np wstrząs mózgu.Sklep,bez wzgledu na rodzaj sprzedawanych towarów, nie
              jest miejscem do biegania dla dzieci.Dwulatki, do których stanowcze zakazy nie
              trafiają powinny znajdowac się w wózku,byc mocno trzymane za rękę albo siedziec
              na rękach u rodziców(są też smycze dla dzieci).
        • marianna72 Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 15:09
          kattkak napisała:

          > idac torem myslenia autorki postu czy powinnam domagac sie zadoscuczynienia
          od
          >
          > sasiadki, w mieszkaniu ktorej moj synek przewrocil sie i wybil 2 zeby?

          Nie obrazilabym sie gdyby moi znajomi domagali sie odszkodowania za zeby ,ktore
          wybil sobie ich syn w moim domu( zwlaszcza jesli to nie mleczaki ) wiadomo
          wstawienie nowych sporo kosztuje. pozed
          • chalsia Re: Wypadek w SMYKU 16.08.06, 18:48
            zgadzam się, i tez wolałabym by ta kasa była z polisy a nie w całosci z mojego
            portfela.
            Jesli mam psa na terenie posesji oraz tabliczkę informującą o o tym fakcie na
            płocie i ktoś wejdzie jednak na teren a pies go ugryzie to co???
            Mam pokryć koszty leczenia czy nie? Przecież gościu został uprzedzony o psie i
            wszedł na własne ryzyko.
            Chalsia
    • marianna72 Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 15:05
      Moj maz jest agentem ubezpieczeniowym przedstawilam mu Twoj problem i
      powiedzial ,ze wedlug prawa odszkodowanie ci sie nalezy ( mieszkam zagranica
      ale mysle ,ze w Polsce jest podobnie).
      Poza tym nie rozumiem tej calej dyskusji przeciez to nie smyk bedzie wyplacal
      odszkodowanie tylko ubezpieczyciel .
      Smyk powinnien byc ubezpieczony na tego rodzaju sytuacje a jesli jeszcze tego
      nie zrobil to najwyzszy czas, bo przeciez moglo sie skonczyc gorzej .
      Co by bylo gdyby wypadek nie zakonczyl sie na trzech szwach ,gdyby np.bylo
      potrzebne jakies drogie leczenie , lekarstwa ,gdyby wypadek zakonczyl sie
      jakims trwalym uszkodzeniem zdrowia i potrzebny by byly pieniadze.
      Mieszkam w malym domku i tez jestesmy ubezpieczeni .
      Ostatni byla u nas moja mama ,ktora ugryzl moj pies .Ostry dyzur( musialm
      zaplacic bo Mama nie wziela dokumentu z Polski , ktory upowaznial ja do
      bezplatnego leczenia jako czlonkinie UE) ,zastrzyk przeciwtezcowy 2 szwu,
      weterynarz ,ktory zostal wyslany odgornie aby obejrzec psa itp.Wszystko to
      zwrocilo nam ubezpieczenie. Po to je mamy i placimy co roku ,zeby jesli cos sie
      stanie skorzystac i nie bede nikogo za to przepraszac.
      pozd
      • kawka74 Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 15:14
        Ubezpieczony Smyk a ubezpieczone dziecko to dwie różne sprawy, tak sądzę.
        Uważam, że można spokojnie udać się do agencji, w której jest ubezpieczone
        dziecko, i chyba da się uzyskać jakieś pieniądze. Ale wydobycie odszkodowania
        od Smyka nie byłoby łatwe, o ile w ogóle możliwe.
        • marianna72 Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 15:25
          Mysle ,ze smyk ma taka polise nazywa sie ona "odpowiedzialnosc cywila w
          stosunku do osob trzecich" tak w wolnym tlumaczeniu, po Polsku nie wiem chyba
          OC ale nie jestem pewna.
          Zasada jest tak za wszystko co dzieje sie na Twoim terytorium ( sklep )
          odpowiadasz Ty chyba ,ze wina klienta jest bezsporna a w tym przypadku jest
          jakas czesc winy sklepu np. niezokroglone rogi kas.
          • kawka74 Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 15:34
            Być może rzeczywiście Smyk ma taką polisę, tylko co dalej? Trzeba będzie
            udowodnić, że wypadek nastąpił z winy sklepu. Dzieciak (biedak, swoją drogą,
            najadł się strachu) rozwalił sobie czoło, bo się potknął. Potknął się, bo
            biegł. A dlaczego biegł? Kto mu na to pozwolił?
            Po prostu boję się stworzenia precedensu zwalania odpowiedzialności za własne
            działania na innych.
            • marianna72 Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 15:42
              A jesli sytuacja bylaby inna gdyby dziecko bieglo i wpadlo pod samochod nie na
              pasach czy wtedy tez tak bys myslala .
              Samochod przejezdzal, dziecko bieglo wpadlo pod samochod, kierowca nie zauwazyl
              bo dziecko wbieglo na jezdnie bez uprzedzenia i co nie domagamy sie zadnego
              odszkodowania bo przeciez wina matki dziecko, powinno isc i nie pakowac sie pod
              nadjezdzajace pojazdy.
              Mysle ,ze to wiekszosc powie ,ze odszkodowanie sie nalezy bo jestesmy
              przyzwyczajeni ,ze jesli chodzi o samochod kazdy taka polise posiada .
              • kawka74 Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 15:48
                Z tego, co wiem, jeśli wypadek nastąpił z winy kierowcy, on (czy raczej jego
                ubezpieczyciel) płaci albo kierowca idzie do paki. Jeśli nie on ponosi winę,
                kasę wypłaca ubezpieczyciel dziecka.
                Marianno - ubezpieczenie kierowcy to jedno, ubezpieczenie dziecka - to zupełnie
                inna sprawa.
                • marianna72 Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 16:05
                  kawka74 napisała:

                  > Z tego, co wiem, jeśli wypadek nastąpił z winy kierowcy, on (czy raczej jego
                  > ubezpieczyciel) płaci albo kierowca idzie do paki. Jeśli nie on ponosi winę,
                  > kasę wypłaca ubezpieczyciel dziecka.
                  > Marianno - ubezpieczenie kierowcy to jedno, ubezpieczenie dziecka - to
                  zupełnie
                  >
                  > inna sprawa.

                  Ja nie mowie o ubezpieczeniu dziecka . Mowie o odpowiedzialnosci za obiekt.Na
                  terenie danego obiektu zdarzyl sie wypadek wlasciciel obiektu albo ten co go
                  wynajmuje ma obowiazek posiadac polise , ktora chroni jego klientow.
                  W tym przypadku sytuacja nie jest do konca jasna ale mozna przypuszczac ,ze
                  jakas czesc winy ponosi sklep( niezabezpieczone meble).Autorka postu pewnie nie
                  otrzymalaby takiego odszkodowanania , jakie otrzymalaby jesli winna bylaby
                  tylko po stronie sklepu ale jakas sume powinna otrzymac ( rowniez zwrot kosztow
                  leczenia jesli takowe sa ).
                  Koncze dyskusje bo ja caly czas mowie o realiach Wloskich ( na tych sie znam)
                  moze w Polsce przepisy sa zupelnie inne, chociaz skoro jestesmy w UE powinnismy
                  dostosowac nasze przepisy do prawa unijnego.
                  pozdrawiam


                  • etna78 Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 16:18
                    U nas jest dokładnie tak samo.A co do dzieci i kierowców to prawo stanowi, że
                    nawet jeśli świadomie dzieciak wskoczy ci pod koła to i tak wina jest po twojej
                    stronie. I chociaż uważam, ze to bez sensu to tak niestety jest.
      • bea.bea Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 21:46
        jesli wypadek nastapił z winy slepu..to ok...ubezpieczyciel wypłaci...
        ale jesli wypadek nastapił, z winy poszkodowanego...to ubezpieczyciel sie wypnie...

        nikt nie jest skory do wypłacania odszkodowania za cudza głupote i brzk
        odpowiedzialności
      • kraxa wypowiedz meza miarianny 16.08.06, 13:03
        Bylabym bardzo zaskoczona, gdyby AGENT UBEZPIECZENIOWY mial inne zdanie od
        przedstawionego, przeciez nie bedzie pilowal galezi na ktorej siedzi- w jego
        interesie jest, zeby psychoza ubezpieczeniowo- odszkodowawcza pzybierala na
        sile....
        • marianna72 Re: do kraxa 17.08.06, 13:17
          kraxa napisała:

          > Bylabym bardzo zaskoczona, gdyby AGENT UBEZPIECZENIOWY mial inne zdanie od
          > przedstawionego, przeciez nie bedzie pilowal galezi na ktorej siedzi- w jego
          > interesie jest, zeby psychoza ubezpieczeniowo- odszkodowawcza pzybierala na
          > sile....
          No akurat w tym przypadku mojego meza gucio obchodzi czy autorka postu zglosi
          sie o odszkodowanie czy nie.
          Mieszkamy zagranica i tu ta psychoza jak to okreslilas juz jest , ja bym ja
          raczej nazwala zdrowym rozsadkiem i poczuciem odpowiedzialnosci rowniez za
          innych nie tylko za swoj wlasny tylek.
          A jeszcze mi moze wytlumacz jaki interes AGENT UBEZPIECZENIOWY ma w naklanianiu
          klientow do wystapienie o odszkodowanie przeciez to wyciaganie pieniedzy z
          wlasnego portfela.
          POZD
      • musia2002 Re: Marianna72!! 17.08.06, 05:02
        W Polsce podmioty gospodarcze nie wiedza po co placa ubezpieczenia-na calym
        zachodzie matka tego dziecka dostalaby odszkodowanie.Moj syn mial podobny
        wypadek w sklepie z zabawkami[w usa],personel byl skupiony przez kilkadziesiat
        minut tylko naszym synem-ze sklepu maly wyszedl opatrzony,a my dostalismy numer
        telefonu do managera gdyby byly jakies komplikacje[ewentualnie jakis dalszy
        ciag tej sprawy jak np.odszkodowanie].W naszym przypadku skonczylo sie na
        rozcietej skorze[bez szycia].I nikt w tym sklepie nawet nie zasugerowal mi,ze
        nie upilnowalam dziecka,czy,ze mial za duze buty-dzieci maja swoje prawa
        wszedzie tylko nie w Polsce-tam trzeba dzieciaka na smyczy trzymac.
    • deyani Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 21:30
      Moja znajomość prawa jest kiepska, nie posłuże więc żadnym pragrafem, ale po
      prostu wiem, że odszkodowanie za ten wypadek zwyczajnie Ci się nalezy. Za tę
      ostra krawędź właśnie i jak tam któraś dziewczyna pisała za dywan u sąsiadki tez
      mozna zadac odszkodowania. Prawo obarcza odpowiedzialnoscia za wypadki
      wlascicieli posesji, na których do nich doszlo. A w takiej sytuacji w Tesco,
      odszkodowanie musialoby zaplacic Tesco wlasnie, a samo dalej mogloby oskarzac
      producenta kafelek, tudziez fachowca od ich kladzenia. I to nie jest zadna
      postawa roszczeniowa, takie przepisy. Inna sprawa, ze czlowiek w Polsce
      niesmialy, skromny , biedny nie potrafi egzekwowac swoich praw.
      Zycze Ci wytrwalosci i duzo silnej woli, jesli zechcesz walczyc, a
      dzieciaczkowi zdrowia.
    • bea.bea Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 21:43
      sklep to nie plac do biegania....
      i nie widze potrzecy zabeapieczac pułek ...koszy ..i nie wiem czego jeszcze...
      trzymaj dzieciaka za łape i juz....a jak go pyszczasz samopas po sklepie ...to
      raczej nie dziw sie ,że sie potknie, uderzy...czy nabije guza....

      wiecej wyobraxni...i odpowiedzialności...
      a nie pretesji do innych za własny brak dozoru
      • bea.bea i jeszcze jedno 15.08.06, 22:03
        a gdyby to biegnace dziecko...przewracając sie rozwaliło by zabawke za 1000
        zł...to co...
        tez miałabys pretesje , ze postawiono ten przedmiot na trasie biegy twojego
        dziecka...a gdyby slep zarzadał by zwrotu kosztów naprawy zabawki...albo
        zapłacenia za nia....

        myśle , że koszt zabawki byłby dla ciebie wiekszym problemem niz plaster na czole
        • agnieszkas72 Re: i jeszcze jedno 15.08.06, 22:29
          Autorka wątku powinna się cieszyć,że nie kazali jej płacic za dodatkowe
          sprzątanie sklepu po krwawej przygodzie.
          Przypomniało mi się,ze ktos oskarzył Macdonalda bo oparzył się przed chwilą
          kupioną kawą-była bardzo gorąca...To też było uzasadnione?A moze w sklepach nie
          powinno byc mebli i półek?
          • latouche Re: i jeszcze jedno 16.08.06, 00:46
            agnieszkas72 napisała:

            > Autorka wątku powinna się cieszyć,że nie kazali jej płacic za dodatkowe
            > sprzątanie sklepu po krwawej przygodzie.
            nie przesadzaj, ok?
            Hipotetyczna sytuacja w ktorej zdenerowana matka jedzie z dzieckiem na pogotowie
            do zalozenia szwow, zas kierowniczka sklepu leci za nia z żądaniem sprzatania po
            sobie jest rodem z peerelowskich filmow.

          • kraxa niedlug i u nas dojdzie do absurdu 16.08.06, 13:08
            w Uk na opakowaniac orzechow widnieje info na czerwono UWAGA ZAWIERA ORZECHY,
            po to wlasnie, zeby ktos nie probowal naciagnac producenta na odszkodowanie za
            reakcje alergiczna, to samo z kawa, musza pisac, ze GORACA, itepe. Czy to jest
            ten "wysoki poizom cywilizacyjny", do ktorego Polsce tak teskno?
      • lola211 Re: Wypadek w SMYKU 15.08.06, 22:29
        Kurcze, ale przeciez wcale nie trzeba biegac, zeby sie potknac i uderzyc glowa w
        ostra krawedz, ktorej nie powinno byc w sklepie , gdzie jest czyms naturalnym,
        ze przychodza tam dzieci.Takie miejsce mozna przyrownac do np. przedszkola- tam
        rowniez otoczenie powinne byc dziecku przyjazne.
    • begonia4 Re: Wypadek w SMYKU 16.08.06, 07:36
      Jesli Twoje dziecko miało ubezpieczenie NW - grupowe bądź indywidualne, to
      możesz ubiegać się o odszkodowanie. W takiej sytuacji nie jest ważna wina, a
      sam fakt wystapienie wypadku z TRWAŁYM skutkiem- tu np. założenie szwów i
      blizna na czole. Jeśli zaś chcesz ubiegać się o odszkodowanie od
      ubezpieczyciela sklepu - to musisz udowodnić, że wypadek zaistniał z winy tego
      sklepu. Myslę, że to będzie raczej trudne.
      Pozdrawiam
    • lucy.sol Re: Wypadek w SMYKU 16.08.06, 07:47
      Smutna prawda jest taka ze gdyby to było w USA to bylabys juz milionerka a u
      nas jak zaczniesz temat to zjedzą Cie prawnicy ze Smyka!!!!
      • musia2002 Re: lucy.sol 17.08.06, 05:10
        lucy.sol napisała:

        > Smutna prawda jest taka ze gdyby to było w USA to bylabys juz milionerka a u
        > nas jak zaczniesz temat to zjedzą Cie prawnicy ze Smyka!!!!



        Milionerka na pewno nie ale odszkodowanie by dostala.A w Polsce dziewczyna
        zaczela temat na forum i dziewczyny ja "zjadly".
    • tofik991 Re: Wypadek w SMYKU 16.08.06, 08:29
      Wg mnie odszkodowanie Wam się nie należy, co nie znaczy że nie możesz się o nie
      starać. Dwuletnie dziecko jest za małe by pozwlwalać mu bez nadzoru poruszać
      się po jakimkolwiek sklepie. Nie bez przyczyny plac zabaw w smyku jest
      przeznaczony dla dzici w wieku powyżej trzech lat.
      • iwles Tofik 16.08.06, 09:37
        Ale to nie było na placu zabaw tylko przy kasie !

        Chcesz przez to powiedziec, że dzieci 2-letnie nie mają prawa wstępu do sklepu ?
        • tofik991 Re: Tofik 16.08.06, 10:39
          Zgadza się, napisałem o placu zabaw dlatego, że dzieci młodsze niż 3 lata nie
          mogą z niego korzystać (a przynajmniej nie bez opiekuna).
          Fakt, że stało się to przy kasie (mogło równie dobrze w każdym innym miejscu na
          terenie sklepu) świadczy wg mnie o zbyt małej przezorności rodzica. Gdyby Mama
          doprowadziła dziecko do kasy przy sobie, a nie pozostawiła w jakiejś
          odległości, nie spowodowałaby chęci podbiegnięcia pociechy. Nieszczęście polega
          w tym przypadku na potknięciu dziciaczka w najmniej szczęśliwym momencie. Na
          ich miejscu przyjąłbym pozycję bardziej optymistyczną, że nastąpiło rozcięcie
          główki niż np. uderzenie w oko.

          Pozdrawiam!
    • kasia0802 IWNA - przeczytaj ważne 16.08.06, 09:01
      moja znajoma pól roku temu szła z córką (3 lata) na zakupy do sklepu LIDL. Tam
      było bardzo ślisko i dziewczynka się przewróciła i rozcięła czoło. Na miejscu
      spisali protokół, zabrała karetka pogotowia.Odrazu zażądali odszkodowania od
      sklepu,następnego dnia, po czym dostała 5 tys(chciała więcej) w ciągu miesiaca.
      Dodatkowo dostała też odszkodowanie od firmy ubezpieczeniowej, tam gdzie
      płaciła składki, a także ze żłobka. Normalnie zażadaj odszkodowania z tego
      sklepu, dostaniesz na bank. Tylko musisz miec dokumenty ze szpitala. Jesli nie
      masz protokołu to spisz dzis, z nimi oni pamiętaja, nie martw się.
      • kawka74 Re: IWNA - przeczytaj ważne 16.08.06, 09:07
        A gdzie jest napisane, że synek autorki posta startowego przewrócił się i
        rozciął sobie czoło, bo było ślisko? Nie. Rozciął sobie głowę, bo biegał tam,
        gdzie nie powinno się biegać.
        • kasia0802 Re: IWNA - przeczytaj ważne 16.08.06, 09:12
          kawka74 napisała:

          > A gdzie jest napisane, że synek autorki posta startowego przewrócił się i
          > rozciął sobie czoło, bo było ślisko? Nie. Rozciął sobie głowę, bo biegał tam,
          > gdzie nie powinno się biegać.



          to co, ale rozciął sobie czoło, bo widocznie coś było czego nie powinno byc.
          Tak czy siak, dostanie odszkodowanie od firmy, bo to się stało u nich.
          • kawka74 Re: IWNA - przeczytaj ważne 16.08.06, 09:19
            Nie powinno być półek w sklepie???
            Jak znam nasze prawo, nie wykluczam odszkodowania od sklepu, tylko że dla mnie
            jest to nie w porządku. Kwestia smaku. Kwestia odpowiedzialności za siebie i
            dziecko. Kwestia zdrowego rozsądku.
            Dla mnie problem takich czy śmakich półek w sklepie to pretensje do garbatego,
            że ma dzieci proste.
            • kasia0802 Re: IWNA - przeczytaj ważne 16.08.06, 09:27
              kawka74 napisała:

              > Nie powinno być półek w sklepie???
              > Jak znam nasze prawo, nie wykluczam odszkodowania od sklepu, tylko że dla
              mnie
              > jest to nie w porządku. Kwestia smaku. Kwestia odpowiedzialności za siebie i
              > dziecko. Kwestia zdrowego rozsądku.
              > Dla mnie problem takich czy śmakich półek w sklepie to pretensje do
              garbatego,
              > że ma dzieci proste.



              nie prawda. Półki pólkami, ale jednak wypadek stał isę w sklepie i tyle. Oni
              pwinni odpowiadac. Przeważnie w takichsklepach powinno być przystosowane dla
              dzieci, to wkońcu SMYK, a nie biedronka. A zrestzą czy w tym czy w innym należy
              się odszkodowanie, nikt teog nie zrobił specjalnie, tylko z przypadku, było coś
              nie tak.Półki widocznie złe i nie w tym miejscu.
              • kawka74 Re: IWNA - przeczytaj ważne 16.08.06, 09:29
                Półki widocznie złe i nie w tym miejscu.
                ???????????????????????????????
                A gdyby stały w innym miejscu i walnęłoby się o nie inne dziecko?
                Biedny ten garbaty z prostymi dziećmi.
                • kasia0802 Re: IWNA - przeczytaj ważne 16.08.06, 09:44
                  kawka74 napisała:

                  > Półki widocznie złe i nie w tym miejscu.
                  > ???????????????????????????????
                  > A gdyby stały w innym miejscu i walnęłoby się o nie inne dziecko?
                  > Biedny ten garbaty z prostymi dziećmi.



                  bedny biedny
                • iwles Re: IWNA - przeczytaj ważne 16.08.06, 09:53
                  I dlatego na ewentualność takich wypadków to sklep powinien być ubezpieczony i
                  to ubezpeiczyciel sklepu powinien wypłacić odszkodowanie, jeśli uzna, że wina
                  leży po stronie sklepu.


                  To samo jest z wypadkami na chodniku: jesli chodnik był nierówny - to pieszy,
                  który przewrócił się i doznał uszczerbku na zdrowiu ma prawo domagac się
                  odszkodowania od właściciela chodnika. A przeciez tez ma oczy i mógł patrzeć.

                  Takie jest nasze prawo.
                  • kawka74 Re: IWNA - przeczytaj ważne 16.08.06, 09:59
                    powinien wypłacić odszkodowanie, jeśli uzna, że wina
                    > leży po stronie sklepu.
                    No właśnie. A leży?
                    • iwles Re: IWNA - przeczytaj ważne 16.08.06, 10:05
                      A to może ocenić inspektor firmy ubezpieczeniowej smile
                      na podstawie protokołu z wypadku izeznań świadków.
                      My znamy tylko opowieść jednej strony - poszkodowanej. Nie znamy tez dokładnie
                      okoliczności. Może faktycznie w tym miejscu była podwinięta wykładzina, albo
                      odchodziła klepka ?
                      • kawka74 Re: IWNA - przeczytaj ważne 16.08.06, 10:17
                        > A to może ocenić inspektor firmy ubezpieczeniowej smile
                        > na podstawie protokołu z wypadku izeznań świadków.
                        Otóż to.

                        Może faktycznie w tym miejscu była podwinięta wykładzina, albo
                        > odchodziła klepka ?
                        >
                        Jesli tak, to jest to zaniedbanie ze strony sklepu i tu chyba nie ma
                        wątpliwości. Tak samo beknąłby każdy inny sklep, niekoniecznie z artykułami dla
                        dzieci. Ale jeśli wina Smyka ma leżeć w tym, że półki stały nie tam, gdzie
                        powinny (co to własciwie znaczy, tego nie wiem, ale to nie mój pomysł)....?
                  • tora99 Re: IWNA - przeczytaj ważne 17.08.06, 07:10
                    taaa... a na spacerze w lesie, lesnicy, bo drzew nie powycinali i sie dziecko o
                    korzenie wywrocilo..
                    • michalina7 Re: IWNA - przeczytaj ważne 17.08.06, 11:58
                      Ja tam musze sprzątac chodnik przed swoim domem (chodnik nie jest mój, nie leży
                      nawet na mojej posesji ale prowadzi wzdłuż mojego płotu), zgarniać śnieg zimą,
                      sprzątać liście jesienią. Gdyby ktoś się przewrócił o te niesprzątnięte liście
                      czy na śliskim śniegu lub g..wnie nie mojego psa, zrobił sobie krzywdę i podał
                      mnie do sądu, musiałabym wypłacić odszkodowanie. Za niesprzątniety chodnik Straż
                      Miejska ma prawo wlepić mi mandat. Takie jest prawo. Jako osoba indywidualna mam
                      wykupione OC względem osób trzecich na takie właśnie okoliczności. Gdyby na moim
                      podwórku ktoś skaleczył sie o zwisającą różę, potknął o kostkę w bruku,
                      poślizgnął o akurat padal deszcz itd musiałabym wypłacić odszkodowanie. Jestem
                      pewna, że SMYK ma wykupione OC względem osob trzecich
                    • iwles Re: IWNA - przeczytaj ważne 17.08.06, 12:58
                      tora99 napisała:

                      > taaa... a na spacerze w lesie, lesnicy, bo drzew nie powycinali i sie dziecko
                      o
                      >
                      > korzenie wywrocilo..


                      Jeśli "lesnik" byłby właścicielem lasu - to oczywiście, że tak.
                      Naprawdę nie wiedziałas o tym ?????????????
                • lola211 Re: IWNA - przeczytaj ważne 16.08.06, 14:17
                  Rodzaj polek ma znaczenie kolosalne.Powinny byc bezpieczne, aby w razie upadku
                  czy to dziecka czy doroslego(mozna np. zemdlec)zminimalizowac ryzyko ciezkiego
                  uszkodzenia ciala.Jest to wazne zwlaszcza tam, gdzie dzieci przybywaja licznie-
                  a takim miejscem jest wlasnie sklep dla nich.
                  • kawka74 Re: IWNA - przeczytaj ważne 16.08.06, 15:13
                    Chyba dzisiaj skoczę do Smyka i obejrzę te mordercze półki, bo ciekawość mnie
                    żre.
                    A propos liczebności dzieci w Smyku - jest dużo mniejsza, niż w takim Leclercu
                    choćby. Czemu się zresztą nie dziwię, bo czeka albo drenaż portfela, albo
                    zbieranie dziecka z podłogi bądź odklejanie go od półki z upatrzoną zabawką.

                    > a takim miejscem jest wlasnie sklep dla nich
                    To nie jest sklep dla dzieci, tylko z artykułami dla nich, a to kolosalna
                    różnica. Dla dzieci jest plac zabaw - specjalnie przy Smyku urządzony.
                    • lola211 Re: IWNA - przeczytaj ważne 17.08.06, 08:27
                      To jest sklep, gdzie przychodzi sie po artykuly dla dzieci z dziecmi.Po to by
                      wybralo sobie zabawke czy przymierzylo ciuszek.Obecnosc dziecka jest tam
                      calkowicie naturalna, w odroznieniu od np. od sklepu monopolowego.
                      Porzadnej firmie powinno zalezec na klientach i na tym, by tego typu incydenty
                      jak rozciecie glowy sie nie zdarzaly.
    • luxure Re: Wypadek w SMYKU 16.08.06, 09:55
      Za dzieci odpowiedzialni są rodzice, żal i pretensje możesz mieć TYLKO i
      WYŁĄCZNIE do siebie. Moim zdaniem odszkodowanie od SMYKA Ci sie nie należy, no
      jeśli masz jakies prywatne typu NW. Natomiast rozwaliła mnie na maxa niejaka
      demarta swom postem. Chyba sie za dużo prasy amerykańskiej naczytała....
      • jomamma moim skromnym zdaniem... 16.08.06, 10:41
        A ja na Twoim miejscu poskarżyłabym się piesmnie dyrekcji SMYKA. Byc może na
        odszkodowanie nie ma co liczyć, ale przynajmniej w ten sposób (opisując
        zdarzenie) przyczynisz się być może do likwidacji niebezpiecznej lady. A to już
        bardzo dużo. Na zadośćuczynienie finansowe raczej nie liczyłabym, moim zdaniem
        szkoda zachodu i nerwów. Wypłacając Tobie jakiekolwiek pieniądze otworzyliby
        furtkę dla innych poszkodowanych, a na to się na razie w naszej miłej POlsce nie
        zanosi. Choć nie przeczę, że powinnaś je dostać. Myślę, że sklep - reklamujące
        się jako "Cały dla małych" powinien być przystosowany do różnej klienteli. Na
        całym jego terenie dzieci mogą chodzić, dotykać zabawek. Gdyby dziecko tylko
        przewróciło się, prawdopodobnie nic by mu się nie stało. Ale ono "rąbnęło" się o
        ladę, z niezaokrąglonym końcem, a to już jest ewidentne niedopatrzenie.
        Obwinianie matki za wypadek jest moim zdaniem zwyczajnie głupie. Po pierwsze,
        jak zrozumiałam - mały nie biegał gdzieś daleko, ale potknął się (może, jego
        prawo) tuż przed kasą i gdyby nie felerna wystająca niebezpieczna półka na
        wysokości jego głowy (2-latka!zgroza!), to tak jak już wspominałam - pewnie nic
        by mu nie było.
        Rozumiem oburzenie pań typu ewa741 (czy coś tam), gdyby wypadek miał miejsce w
        sklepie z narzędziami budowlanymi, chemikaliami itp., czyli ewidentnie nie dla
        dzieci. Tam trzeba dziecko lepiej uwiązać, niż puścić samo, ale nie w "całym dla
        małych" jak sama nazwa wskazuje. Sama mam raczej spokojną dwulatkę i szczerze
        mówiąc chyba musiałabym ją wziąc na smycz albo w ogóle z nią nie wchodzić do
        takich miejsc, niż gdyby miała tam być tylko w wózku i za rączkę. Poza tym nie
        mówimy o jakimś karygodnym zaniedbaniu ze strony mamy, tylko o naturalnym
        zachowaniu się w takim miejscu. Nie wierzycie? To popatrzcie smile
        Pozdrawiam
        jomamma
        • pade Re: moim skromnym zdaniem... 16.08.06, 11:26
          a ja uważam , że nie powinna tej sprawy zostawić
          We Wrocławiu w Smyku jest tak niebezpiecznie, ze takie wypadki powinny zdarzać
          się tam codziennie (kto wie może się zdarzają). Półki, wieszaki poustawiane tak
          blisko siebie, że nawet dorosły nie jest bezpieczny. Ja ostatnio nabiłam sobie
          solidnego sińca. Dlatego unikam tego sklepu. To prawda: Smyk nie jest przyjazny
          dzieciom.
          Poza tym: dwulatki nie chodzą, tylko biegają i jest to praktycznie norma.
          Na drzwiach sklepu nie ma ostrzeżenia: biegającym dwulatkom wstep wzbroniony.
          Nie ma też regulaminu poruszania się po sklepie.
          Składki płaci się po to by domagać się odszkodowania w razie wypadku: po to
          jest ubezpieczenie. Takie same składki płaci, w każdym bąź razie powinien
          płacić Smyk.
          Gdy mój syn zderzył się z szybą nikt w PZU nie pytał mnie gdzie w tym czasie
          byłam, nie interesuje ich to, oceniaja procent uszkodzenia ciała i tyle.
          Natomiast jesli chodzi o Smyka, można by tu było roztrząsać kwestie winy, ale z
          drugiej strony oni chyba mają świadomość, że ich sklepy nie spełniają wymogów
          bezpieczeństwa i na pewno nie będą chcieli sobie psuć opinii.
          Autorka powinna żądać zadośćuczynienia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka