Dodaj do ulubionych

Mój dom, moja praca

18.08.06, 08:59
Moge sie podpisac pod tym artykulem obiema rekoma. Wprawdzie moja praca jest
troche inna - jestem managerem w duzym centrum finansowym - ale teza i w
czasie ciazy i na urlopie macierzynskim mój dzien wygldala tak samo.
Wybierajac pomiedzy byc z dzieckiem, ale nie pracowac, albo nie byc z
dzieckiem a za to pracowac, mozliwosc pracy w domu jest idealnym
rozwiazaniem. Mozna pracowac i mozna tez byc ze swoim dzieckiem. Warunkiem
jest posiadanie osoby do pomocy. W przeciwnym razie mozna sie zarznac na
smierc. Ja juz skonczylam macierzynski, ale jak tylko to mozliwe zostaje i
pracuje z domu. Caly czas jednak moja córeczka zajmuje sie moja mama. Inaczej
nie dalabym rady. Na pewno by to sie odbilo na jakosci pracy. I tak jestem
potwornie zmeczona, pracujac w ten sposób na dwa etaty i nie mogac sie wyspac
nawet w nocy. Ale wiem, ze to kiedys sie skonczy, a teraz zaciskam zeby. Musi
sie udac.
Obserwuj wątek
    • niusia74 Re: Mój dom, moja praca 18.08.06, 12:53
      smile niestety bez pomocy osoby trzeciej poprostu się nie, i tak jak piszesz
      odbije się to na jakości Twojej pracy, ale też na dziecku, bo albo ono albo
      praca, a tak możesz pogodzić pracę i opiekę nad dzieckiem, ale pod warunkiem,
      że ktoś ci pomoze. niestety nie każdy ma możliwość posiadania mamy, moja nie
      zyje... pozdrawiam i życzę wytrwałości, napewno Ci się uda, a ten gorszy i
      męczący okres musisz poprostu przeczekać!!!! powodzenia smile
    • koreczek7 Gdzie te Damy? Same kuchty i pomiotła? 20.08.06, 11:41
      Ciekawe - w ogłupionym politpoprawnością społeczeństwie dopuszcza się
      instytucję niani do odpowiedzialnej funkcji opieki nad dzieckiem, a nie
      dopuszcza zatrudniania służby domowej do prac domowych wymagajacych najniższych
      kwalifikacji - sprzątania, prania, mycia kibla, gotowania kapusty itp.

      Durne baby wola tyrać w pracy, dostawać ochłapy (większość kasy zabiera im w
      podatkach socjalistyczne państwo) - przez co nie zostaje im kasy na
      zatrudnienie służby domowej.
      A ci, którzy w zdrowym społeczeństwie zajęli by się tymi pracami - dostają z
      podatków kasę za opieprzanie się jako "bezrobotni"

      Brawo!!! Głosujcie dalej na socjalistów (raz bezbożnych jak SLD, raz pobożnych
      jak PiS), dawajcie się dalej ograbiać, tyrajcie w pracy i domu i patrzcie, jak
      utrzymywani przez złodziejskie państwo z Waszych podatków Wasi sasiedzi i
      sasiadki zbijają bąki, hehehehe
      • ancah nie bądź kmiot 19.09.06, 20:54
        społeczeństwo ogłupione, durne baby harują, ktoś komuś rzuca ochłapy a Ty jeden
        wiesz jak ma być... gratuluje dobrego samopoczucia, ale na moje oko to zbyt
        mądrze się nie wypowiedziałeś.

        Rozmontowanie etatastycznego państawa i zmiana nastawienia ludzi, którzy swoją
        postawę roszczeniową wobec skarbu państwa dziedziczą z pokolenia na pokolenie,
        nie jest możliwe w Polsce tak samo jak nie jest możliwe we Francji czy u
        Niemców. A ludzie słabo wyedukowani (tj nienauczeni samodzielnego myślenia) nie
        dokonują głęboko racjonalnych wyborów, co więcej, mają do tego pełne prawo.
        Jeżeli Ty chcesz być kolejnym Korwinem-Mikke, który swoją niewyparzoną twarzą
        wyalienował niemal 100% swoich potencjalnych wyborców, to mimo wszystko spróbuj
        pouprawiać swoją politykę w innym miejscu lub chociaż innym tonem.
    • niusianiusia Re: Mój dom, moja praca 19.09.06, 22:27
      nawet nie wiesz ile masz szczęścia, ze Twoja mama zajmuje się dzieckiem.
      Ja wyrywam godziny na pracę, kiedy uda mi się zostawić dziecko z mamą. Potem
      muszę swoje wysłuchać... Nie podrzucam dziecka, zeby się bawic czy odpoczywać,
      ale zeby pracować. Na razie mam zabyt niergularne dochody, żeby wziąć nainię, Z
      resztą niania to nie to samo co babcia.
      Moim zdaniem jeśłi kaobieta robi kariere a ma normalną rodzinę to ma to miejsce
      tylko wtedy, kiedy pomaga jej mama. Inaczej się nie da. zaczynam widzieć po
      sobie. Boję się, ze w końcu zostawię pracę, bo będzie mi szkoda rodziny. Obca
      osoba nigdy nie zadba o malucha tak jak ktoś komu na tym dziecku bardzo zależy.
      • mayra3 Re: Mój dom, moja praca 20.09.06, 12:31
        Całkowicie zgadzam się z Tobą w kwestii pozostawienia dziecka tylko i wyłacznie
        pod opieką babci. Ja wróciłam do pracy (na 1/2 etatu) po macierzyńskim właśnie
        dlatego,że mogłam liczyc na pomoc mojej Mamy. W październiku minie rok odkąd
        Jas zostaje 2-3 razy w tygodniu z babcią na cały dzien.Tyle tylko,że moja Mama
        jest starszą osobą ( 65 lat)i są dni, kiedy naprawdę źle się czuje ( chociaż
        Mama rzadko się skarzy). Nie chcę sytuacji, w której korzystam z Jej
        pomocy "dopóki się da". Dlatego podjęłam decyzje o urlopie wychowawczym dopóki
        synek nie pójdzie do przedszkola ( w tej chwili Jaś ma niespełna 1,5 roku).
        Oczywiscie nikt mi nie gwarantuje, ze będe miała gdzie wrócić po skończonym
        urlopie, jednak dla mnie wazniejsze jest zdrowie Mamy, a jak napisałam na
        poczatku- nie zostawię dziecka pod opieką obcej osoby. Urlop biorę od
        listopada -na 1 rok.
    • nisar Re: Mój dom, moja praca 20.09.06, 13:32
      Tak planuję. Nie będzie to łatwe choćby ze względu na fakt, że tylko część
      pracy mogę wykonać w domu. W pracy bywać muszę, niestety, przynajmniej co drugi
      dzień po kilka (trzy?) godzin. Na te kilka godzin będę musiała znaleźć nianię,
      która choćby wyjdzie na spacer z maluchem (moja mama pewnie chętnie pomoże, ale
      jest tak schorowana, że musi wiedzieć, że pomóc MOŻE a nie MUSI). Podejrzewam,
      że będzie ciężko...
      Chociaż tak naprawdę, ponieważ przy całym wachlarzu dzikich wad jedną zaletą
      pochwalić się mogę na pewno - jestem nieprawdopodobnie zorganizowana - to mam
      nadzieję, taką cichutką, że może nie będzie tak baardzo źle...

      Zwłaszcza że jak urodziłam córkę, to wróciłam do pracy zaraz po macierzyńskim,
      na pełniutki etat, 7 godzin dziennie + ok. godziny na dojazdy. Z Elą siedziała
      moja mama, ale zajmowała się tylko wnuczką. Uzgodniłyśmy że w domu nie robi
      absolutnie nic. W związku z tym, po powrocie z pracy zajmowałam się córeczką,
      żeby mieć kontakt z własnym dzieckiem, a domem dopiero jak malutka szła spać.
      Przeżyłam. Więc może i teraz jakoś dam radę.
      Eee tam, pewnie że dam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka