Dodaj do ulubionych

W kieracie....

22.08.06, 22:15
Czy macie czasem tak po prostu dosc??
Bo ja mam dzisiaj taki dzien, jestem ledwo zywa, a najgorsze ze prawie jest
tak codzien...
Mam 3 dzieci (Antek, Jasiek 9 lat i Aniela 3 lata), pracuje na caly etat w
szpitalu (jestem kierownikiem laboratorium) i pracuje caly czas na zmiany,
maz - lekarz, pracuje w tym samym szpitalu co ja.
Praca + 3 dzieci mnie wykancza, po prostu juz nie wyrabiam, a najbardziej
mnie denerwuje ciagle kombinowanie z kim zostana dzieci, kto odbierze je ze
szkoly i przedszkola itd.
Tesciowa pomaga nam tylko wtedy kiedy mam obydwoje nocne dyzury.
Mielismy juz do pomocy pania (nawet 3), ale nikt nie jest zainteresowany na
dluzej paroma godzinami w tygodniu (gdy dzieci sa chore, wtedy przyjezdza moj
tata).
Denerwuje mnie to, ze malo widzimy sie z mezem, bo ciagle ukladamy tak nasze
grafiki, aby zawsze ktos z nas byl w domu...
Wiem, ze nie jestem jedna, ale czasem mam chec rzucic ta prace i wreszcie
zajac sie domem i dziecmi tak jak powinno byc.
Jeszcze w zeszlym roku wydawalo mi sie, ze wszystkiemu dam rade (dopiero w
marcu obronilam doktorat, wiec wydawalo sie mi, ze bede miec duzo wiecej
czasu), a ja wszystko robie na 'pol gwizdka'.
Moj dzien zaczynam o 5.00 rano, szybko gotuje obiad, budzenie dzieci,
sniadanie, ubieranie sie z kanapka w rece, maz odwozi dzieci do szkoly i
przedszkola (na szczescie szkola i przedszkole sa prywatne, wiec sa stale
pory przebywania w nich). O 16.00 powrot, obiad, lekcje, prasowanie,
sprzatanie, dzieci spragnione rodzicow po calym dniu...
Maz bardzo duzo mi pomaga, ale sami widzimy, ze w tym wszytskim gdzies sie
zgubilismy. Nie mamy czasu dla siebie nawet chwili (o sexie nie wspomne, bo o
24.00 przewaznie klade sie spac i wtesy marze tylko o tym aby spac!)

Jedyne co to w kazda sobote przychodzi na caly dzien pani do sprzatania....

Teraz w wakacje wywiezlismy dzieci do moich rodzicow do Zakopanego i wiecie
co (wstyd sie przyznac) wreszcie odczulismy z mezem ze zyjemy! Pewnie, ze za
nimi tesknilismi, ale przynajmniej moglam choc jedna ksiazke przeczytac...

Teraz dzieci wrocily i tak sie zastanawiam, ze praca na caly etat i dzieci to
za duzo jak na jedna osobe (nawet przy duzej pomocy meza)...
Nie wiem, moze to ja jestem niezorganizowana, nie radze sobie...

Tylko z czego zrezygnowac?? Z pracy... Mimo, ze na nia narzekam to strasznie
lubie. DZieci mie tez bardzo potrzebuja, nawet bardziej niz to co moge im
zaoferowac...
Tez macie takie dylematy??

Kinga
Obserwuj wątek
    • trudy77 Re: W kieracie.... 22.08.06, 22:24
      Kinga, nie jesteś sama, choć wiem, że to marne pocieszenie. Mój mąż pracuje w
      innym mieście i przyjeżdza tylko na weekendy, mam malutkiego synka, na
      szczęście juz złozyłam pracę i tylko została mi obrona dok., ale za to pracuję
      75 km od miejsca zamieszkania. Maluch więc po 11 godz. z nianią jest bardzo
      steskniony (ze wzajemnością), a tu trzeba zrobić zakupy, ugotować, posprzątać
      itd. i jeszcze dopilnować budowy domu. Czasami mam po prostu ochotę rzucić
      pracę i być mama dla dziecka....
      Pzdr.
      • demarta Re: W kieracie.... 22.08.06, 22:38
        - do sprzątania ktoś
        - po co gotować, lepiej wykupić abonament i jadać gdzieś
        - pracy nie trzeba rzucać, można przejść na pół etatu
        - niania na parę godzin się znajdzie, tylko trzeba solidniej zapłacić

        i tysiące innych zmian są w zasiegu ręki tylko trzeba przestać chcieć być na
        siłę dobrą matką, żoną i kochanką jednocześnie.

        powodzenia
        • walida3 Re: W kieracie.... 22.08.06, 22:47
          demarta, chcialabym aby bylo to takie proste...

          - do sprzatania mam juz pania, a w tygodniu sprzatanm tylko tak pobieznie...
          - wszyscy niby jemy gdzies obiady, ale jakos nie umiem sie przemoc aby nie
          gotowac, choc przez pol godziny siedzimy wszyscy przy stole...
          - niestety nie mam mozliwosci przejscia na pol etatu (juz o tym myslalam)
          - a niania potrzebna wlasnie na ok. 10 h tygodniowo (chodzi o odebranie dzieci
          z przedszkola i szkoly) i naprawde nikt nie jest zainteresowany tak mala
          iloscia godzin, nawet jak place po 9zl/h...
          • jusienka Re: W kieracie.... 22.08.06, 23:29
            > - a niania potrzebna wlasnie na ok. 10 h tygodniowo (chodzi o odebranie
            dzieci
            > z przedszkola i szkoly) i naprawde nikt nie jest zainteresowany tak mala
            > iloscia godzin, nawet jak place po 9zl/h...

            moi znajomi, bedacy rodzicami trzech dorodnych synow, z ktorych kazde bywa w
            roznych miejscach miasta (dwie szkoly, jedno przedszkole)... odbieraja tylko
            najmlodszego z przedszkola. starszych odwoza rodzice z klas strasznych
            chlopakow. umowili sie z innymi rodzicami, ktorym dosc po drodze, ze oni beda
            odbierali im dziecko razem ze swoim i odwozili im do domu (za drobna oplata). w
            domu maja pania na stale, ktora przychodzi codziennie: sprzatac, gotowac, prac
            i prasowac. jest w domu, gdy starsi chlopcy wracaja o roznych porach. oni
            wracaja ok 16 z najmlodszym, jedza razem obiad i maja czas dla dzieci i siebie.
            moze sprobuj cos w tym kierunku?
            zycze powodzenia!
          • zojkaojka Re: W kieracie.... 22.08.06, 23:30
            Nie moge uwierzyc ze zadna studentka , czy uczennica nie chce tych 9 zeta(choc
            w gdansku za 3 dzieci to malo!).Moze dzieci(starsze) sasiadow czy dalszej
            rodziny lub jakas starsza pani sie jednak znajdzie?ZZreszta moim zdaniem
            spokojnie dorzuc do tych10 godz jeszcze 5 .Bedziesz miala czas dla siebie i
            meza.I wyluzuj gdzie sie da.Jak raz w tyg masz gruntowne porzadki to nie
            sprzataj.Chcesz miec te obiady-rob potrojne porcje i zamrazaj, zyskasz 2 wolne
            poranki.Nie czuj sie winna ze wysylasz dzieci do dziadkow!Raczej znajdz kumpele
            lub nawet -ki ktorym raz np na 2 tyg podrzucisz maluchy na caly dzien( a potem
            one tobie) i spedz sobote z mezem.I nie pekaj-dzieci szybko rosnasmile)
            • demarta Re: W kieracie.... 24.08.06, 13:53
              coś widzę, ze problem leży gdzie indziej. zamiast zrobić co sie da, wydać
              trochę więcej kasy, przeorganizować obowiązki dnia codziennego i mieć zadbany
              dom, dzieci i chwilę tylko dla siebie, to ma się ochotę pomarudzić i każdy
              pomysł skwitować stwierdzeniem "nie da się', lub "to nie jest takie proste".
              życie w ogóle nie jest proste i tylko i wyłącznie miłe, więc albo się wprowadza
              optymalne zmiany, albo się nic nie zmienia i męczy się dalej. a na forum się
              nad sobą użala, żeby inni tylko współczuli....
              • k1234561 Re: W kieracie.... 24.08.06, 14:24
                A ja tak z zupełnie innej beczki.Ostatnio ogladałam program pt."Kto tu
                rządi".Program opowiada o rodzinach majcych więcej niż 2 dzieci ale nie tylko.W
                skrócie ,pokazywane są rózne zachowania dzieci i ich rodziców na przestrzeni
                tygodnia.Ja zaczęłam się zastanawiać oglądając któryś z odcinków, po co ci
                ludzie mają trzecie ,czwarte i kolejne dzieci skoro nie potrafią poradzić sobie
                z poprzednią dwojką.Dzieciaki sa coraz bardziej
                rozwydrzone,niedopilnowane,matki sfrustrowane,zmęczone ,zabiegane itd.A
                przecież mozna by od samego początku ustalić i przemyśleć sobie jak to życie
                sobie ustawić żeby wszyscy za przeproszeniem nie padali na twarz ze zmęczenia
                bo pojawiły się dzieci.Czasem trzeba być choć trochę egoistą.Jeżeli widzę że
                przy przysłowiowej dwójce dzieci sobie nie radzę,jestem wykończona itp. to po
                co fundować sobie kolejne dzieci??To takie subiektyne rozważania.Oczywiscie nie
                mam nic przeciwko temu że ktoś ma sześcioro dzieci.Skoro komuś coś takiego
                odpowiada,realizuje się poprzez macierzyństwo,całe życie podporządkowuje
                dzieciom itd to nie ma nic piękniejszego.Ale jest dla mnie co najmniej dziwne
                że ludzie najpierw maja dzieci a dopiero pózniej myśla jak sobie z tym
                poradzą.Kto się będzie nimi zajmował,kto odbierze z przedszkola/szkoły ,kto
                nakarmi i angażuje się wtedy babcie ciocie itd.A przecież skoro ludzie
                ddecydują się na dzieci to ich problem aby się o nie zatroszczyć a nie użalać
                się przed całym światem jak to ja mam ciężko w życiu.Coż ,ja sobie pościelesz
                tak się wyśpisz.

                Pozdrawiam wszystkich
                Anka
                • ar_box Re: W kieracie.... 27.08.06, 22:27
                  Myślę, że nie masz racji nie jesteśmy samotnymi wyspami i mamy prawo prosić o
                  pomoc w obowiązakach przy dzieciach. Przypomnijmy sobie jak to było gdy byliśmy
                  mali. U mnie w domu mama pracowała w domu była babcia, która na nas czekała
                  (ja, mój brat i dwoje kuzynów). Rano czesała warkocze. Mnie podobno lulali nie
                  tylko rodzice ale i wujek bo byłam nieznośna. I wszystko było tak jakoś razem.
                  Myślę, że w dzisiejszych czasach ludzie zbyt rozliczają się ze wszystkiego ja
                  ci to to ja ci tamto nawet w rodzinie. Drugi problem to to że rodziny mieszkają
                  daleko od siebie, wiec jak tu naewt marzyć o pomocy babci czy ciotki.
                  Jeśli chodzi o decyzje o posiadaniu dziecka, dzieci to pzrecież nie jest
                  możliwe aby wszystko przewidzieć i zaplanować, co byto było za życie gdyby tak
                  człowiek wiedział?
                  Po użalać się czasem nad sobą trzeba, bo potem jakby tych sił więcej.
    • izabela_741 Re: W kieracie.... 24.08.06, 14:08
      A ja Cie podziwiam, ze w ogole wyrabiasz z trojka i calym etatem!!!
      Co do organizacji to moze czasem zjesc wspolnie niezdrowa pizze (w domu lub
      poza), zeby nie stac nad garami?
      No i ktos do pomocy by sie przydal - nie tylko na przyprowadzanie dzieci ale i
      kilka godzin wiecej. Wiem, ze chcesz byc z dziecmi. Moze jednak raz w mesiacu
      sprobowalabys wyjsc gdzies z mezem na 3 godziny????
    • nisar Re: W kieracie.... 24.08.06, 14:14
      Wiesz, trochę nie rozumiem. To znaczy, przepraszam, nie chodzi mi o to, że ja
      jestem taka wspaniała i zorganizowana, ale wydaje mi się że gdzieś popełniasz
      błąd, skoro masz poczucie ciągłego kieratu i nie kładziesz się przed 24. No bo
      tak:
      1. jeśli wszyscy gdzieś jadacie obiady, to przygotowanie wspólnej ciepłej
      kolacji nie powinno trwać dłużej niż 20 minut. Zwłaszcza że dzieci spore i
      wiele rzeczy mogą zrobić.
      2. jeśli masz dyżury, to znaczy że zdarza się że jesteś w domu sama - przed
      południem w dzień powszedni. Wtedy można wstawić i trzy prania. W międzyczasie
      wyjść po zakupy, a duże zakupy zrobić raz w tygodniu np. "mężem"
      3. skoro odpada Ci sprzątanie, pranie trzeba włożyć do pralki (5 minut) i
      rozwiesić (10 minut), gotowanie nie musi być w tygodniu bardzo "zaawansowane",
      a prasowanie można w dużej mierze ograniczyć/dopłacić pani od sprzątania i
      zlecić /zrobić w weekend, to prawdę mówiąc głównie rozumiem Twoją szarpaninę w
      kwestii organizacji zajmowania się dziećmi. Pozostałych problemów niestety nie
      bardzo.
      • ar_box Re: W kieracie.... 27.08.06, 22:36
        Mam podobne zdanie co Nisar, coś tu brakuje oragnizacji wszystkiego, albo na
        siłę chcesz robić wszystko sama. Ja odkrywam ostatnio pewną tajemnicę, a
        mianowicie TRZEBA BYĆ LENIEM. Widzę to po moich dzieciach. Staram się zrzucać
        na nie obowiązki (na razie idzie mi to marnie), i np. karze odkurzyć, czy coś
        poukładać. Nie słyszą raz, drugi, trzeci bo a nóż matka zapomni i nie będą
        musieli tego robić. Wydaje mi się że kobiety (ja na pewno) za bardzo
        się "rzucamy" na prace domowe a czasem trzaba być leniem i kazać to zrobić
        innym. Też mam troje dzieci, pełny etat (no nie na zamiany), męża pracującego
        na zmiany. Natomiast brakuje mi pani do sprzątania raz na tydzień (oj bardzo)
        mogłabym zabierać dzieci w soboty na wycieczki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka