samanta82
02.09.06, 16:03
Mam pytanie,bo ja juz jestem oglupiala z tego wszystkiego...Nie chce nikogo
urazic,ale czy naprawde jest az tylu falszywych ludzi?W sumie chodzi o
kobiety,bo faceta takiego jeszcze nie poznalam i mam nadzieje,ze nie
poznam...Odkod pamietam wszystkie moje blizsze znajomosci z dziewczynami
{chodzi mi o przyjazn} okazaly sie falszywym zjawiskiem co za tym szlo-
>bolesnym dla mnie.Moje zycie jest dosc klopotliwe,mam wiele problemow i dla
mnie bardzo wazna sprawa jest miec kogos bliskiego,komu mozna zaufac,na kim
mozna polegac,kto w tragicznym momencie sie od ciebie nie odwroci...Problem z
tym,ze kazda moja"przyjaciolka"na pewien sposob mnie wykorzystala...Jedna
albo interesowala sie bardziej moimi ciuchami niz problemami,druga znowu
chciala bym byla przyneta na chlopakow dlatego bardzo chetnie chciala ze mna
gdzies wychodzic,wrecz namawiajac mnie...Najgorsze byly te ktore moje
tajemnice i problemy przekazywaly dalej.Nie macie pojecia jak to boli.ja
wiem,ze takie osoby nie zasluguja by sie nimi przejmowac,ale nie jedna noc
przeplakalam...Najokropniejsza jednak rzecza bylo niedawne zachowanie
chrzestnej mojego synusia...Spotykalam sie z facetem,nie spodobali sie sobie
od razu gdy ich przedstawilam.Uslyszalam po pewnym czasie od niej,ze albo go
zostawie albo ona juz sie nigdy do mnie nie odezwie.Rozumiem,ze mogli sie nie
lubic,mieli inne poglady na pewne sprawy,ale nie powinno sie stawiac takiego
ultimatum...Ona byla najlepsza moja przyjaciolka a zachowala sie tak jakbym
jej w ogole nie znala.Malo tego...kilka razy spotkalam ja na ulicy,nie
odezwala sie do mnie ani slowem,w sumie to juz mnie to wali,ale najbardziej
boli mnie zachowanie jej w stosunku do mojego synusia-potraktowala go jak
powietrze,na urodzinki nawet nie zadzwonila,minely juz dwie takie
uroczystosci i dalej nic.Czy ja az tak moglam sie pomylic?Tak jej ufalam...Ja
mam normalnie jakiegos pecha,przyciagam samych falszywcow i materialistow.Czy
az tak jestem naiwna?